Dodaj do ulubionych

Nowa plaga

29.10.08, 07:43
Coś w tym jest. Może w naszym mieście jeszcze nie jest to aż taką
plagą, nie mniej jednak łatwo można dostrzec coraz większą ilość
tych czterokołowych maszyn w ruchu ulicznym. W zasadzie nie
spotkałem się z rażącymi przypadkami łamania przepisów RD, ale
dostrzegłem, że "quadowcy" rozjeżdżają nasze lasy i okoliczne polne
drogi. Pozostają po nich wyraźne ślady przypominające zrytą ziemię
po przejeździe spychacza lub czołgu. No ale gdzieś muszą jeździć.
Jeszcze nie tak dawno, ich jazdy odbywały się wyłącznie na
specjalnie dostosowanych torach wyścigowych lub torach przeszkód.
Często pokazują swoje umiejętności na plaży I-go stawu. Jest również
takie miejsce na łące między Miłocicami Małymi a Chwałowicami.
Kiedyś tam wybierano piasek, a obecnie jest tam niewielkie oczko
wodne, wokół którego są bardzo charakterystyczne nierówności terenu,
będące doskonałym poligonem dla quadowców. Przyznaję, że dopiero
informacje zawarte w poniższym linku otworzyły mi oczy w zakresie
braku uregulowań prawnych w sprawie tych motocyklo-traktorków.
Ciekawy jestem, co się będzie musiało wydarzyć, żeby zostały
wprowadzone jakiekolwiek regulacje prawne? Generalnie pojawienie się
tego środka transportu mi nie przeszkadza, jednak ryk silnika w
lesie płoszy zwierzynę, i to właśnie to, najbardziej mi się nie
podoba.
POZDRAWIAM. Taszi Delek. Tavisupleba.
.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.
wiadomosci.onet.pl/1852723,11,item.html
Obserwuj wątek
    • augusta13 Re: Nowa plaga 29.10.08, 13:46
      Wczoraj spotkaam jadących na tej maszynie dwóch młodzienców, na oko
      dwunastoletnich. To, co wyczyniał kierowca, to tragedia. Rodzice
      obudzą sie,jak dojdzie do najgorszego. Ciekawa jestem kogo będa
      obwiniać??
      • mikoj50 Re: Nowa plaga 14.11.08, 07:40
        Bardzo dobrze, że biorą się za uporządkowanie przepisów dotyczących
        jazdy quadami, ponieważ sprawa od dawna tego wymaga.
        POZDRAWIAM.
        -.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.
        www.tvn24.pl/-1,1572993,0,1,koniec-quadowej-samowolki,wiadomosc.html
        • matejkoo Re: Nowa plaga 14.11.08, 08:40
          Jak na skutery tak i na kłady powinny być przepisy prawne dotyczące sposobu
          egzaminowania kierowcy. W J-L parę razy widziałem tych dzieciaków którzy za dużo
          oglądają filmików na Youtube, i mają za dzianych rodziców. Strasznie mnie to
          denerwuję, że nie znając przepisów ruchu drogowego mogą tym wyczyniać co im się
          podoba.... na tych zazwyczaj chińskich gównach. Ale cóż... POLSKA.
          • mikoj50 Re: Nowa plaga 19.11.08, 10:58
            Zgodnie z Twoim życzeniem wink Matejkoo, zanosi się na to, że sprawa
            będzie w końcu uregulowana. W linku trochę więcej na ten temat.
            POZDRAWIAM.
            -.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.
            wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/924306.html
            • 1.karol7777 Re: Nowa plaga 19.11.08, 21:01
              Dobrze piszecie, to już jest plaga i najwyższy czas coś z tym uczynić.
              Gdy się zobaczy taki pojazd w lesie powinno się od razu dzwonić po leśniczego,
              gdyż quady nie mają prawa jeździć po lesie i przewidziane są z tego tytułu
              mandaty. Są specjalne wyznaczone miejsca, gdzie wolno jeździć tego typu
              czterokołowcami i tylko tam.

              To oczywiście nie w temacie, który stworzył Mikoj, ale tak mnie naszło, mnie
              miłośnika przyrody, na post o myśliwych. Moda na bycie mysliwym jest w pewnych
              kręgach równie wielka jak moda na te quady.
              I w obu przypadkach chodzi tylko o to by się zabawić, nieważne są skutki,
              nieważne są istoty żyjące w lasach, tylko przyjemność bezmyślnych ludzi. O ile
              12-latków można zrozumieć, o tyle gościa,
              który poluje, a za kilka dni mówi, że nie wykorzystał tego mięsa z polowania i
              się zepsuło, już zrozumieć nie sposób.

              Łowiectwo kojarzyło mi się zawsze z elitarnym hobby, myśliwy kochający przyrodę,
              dokarmiający zwierzynę zimą i dbający o dobry stan tejże przyrody. Dziś to
              wygląda inaczej. Łowiectwo stało się szeroko dostępne i co za tym idzie, mniej
              wyszukani ludzie zostają myśliwymi.

              Znam gościa z mojej dzielnicy, który jest myśliwym.
              Już samo to, że przez niski poziom ilorazu inteligencji nie powinien mieć
              dostępu do broni,
              jedzie na polowanie, potem przyjeżdża po polowaniu pijany,
              pokazujący zdjęcia na telefonie komórkowym, jakie to on dziki
              upolował, nawet wiewiórkę potrafi ustrzelić, strzela do zwierzyny,
              by się sprawdzić, by poczuć się mężczyzną, który w życiu ma kompleksy, dla niego
              to jest namiastka sportu takie strzelanie,
              budowlaniec bez wykształcenia, który nie ma żadnego własnego dekalogu, jak
              należy postępować w życiu zostaje myśliwym.
              Jak tak widzę sąsiada, to widzę, jakby inny świat, nie trafiają do takiego
              "człowieka" żadne argumenty.
              Przecież potem musi pochwalić się w dzielnicy, jakich to on ludzi zna,
              policjantów, sędziów, adwokatów, których zna z polowania, gdzie to on nie ma
              znajomości.
              Mięso najczęściej się marnuje, bo gość nie potrafi nic z nim uczynić.
              Najważniejsze są trofea, rogi, skóry, sąsiedzi, którzy wychodzą i patrzą,
              czasami rozda mięso, czasami się zepsuje.
              Czy to ważne?
              Najważniejsze przecież, by gość podreperował swoje ego.
              Jedyny plus to taki, że poluje w rejonie Kotowic, ale marne to pocieszenie. Ja
              nie jeżdżę w te rejony.
              Kto w ogóle odpowiada dzisiaj za takie postępowanie?
              Każdy kto ma większą gotówkę może zostać myśliwym?
              Powinny być wykonywane jakieś specjalistyczne badania na inteligencję, na
              wszelkie odchylenia, taki gość dostaje broń myśliwską do ręki. Można by
              eliminować z kręgu myśliwych takich psychopatycznych odchyleńców.

              Mam dalekiego wujka myśliwego, pracuje w gospodarce wodnej na śluzie w Oławie.
              Wujek myśliwy kocha las, dla niego przyroda jest bardzo ważna,
              po polowaniu wypije piwo, piwa, ale z umiarem, puszki po nim w lesie nigdy nikt
              nie zobaczy. Kulturalny i polujący na to, z czego potrafi przyrządzić potem
              potrawę, całkiem odmienne podejście niż ma mój sąsiad.
              A w przyrządzaniu mięsą z polowania to wujek jest prawdziwym mistrzem, nic się
              nie zmarnuje, szanuje las, zwierzynę i ludzi z którymi poluje. A te wszystkie
              skóry, rogi to traktuje jako dodatki.
              Nie próbuje na siłę zaimponować, po prostu takie ma hobby,
              szanuję go, chociaż się nie zgadzam z jego hobby strzelania do zwierzyny.
              Jednak jak daleko jest odmiennym myśliwym od mojego sąsiada, który za wszelką
              cenę chce zaimponować czymkolwiek,
              nie liceum, nie maturą, nie ocenami w szkole, nie inteligencją, to chociaż
              zdjęciem z zabitym dzikiem lub lisem, które to zdjęcia na telefonie komórkowym
              zna cała dzielnica.

              Kojarzy mi się taka scena z "Tańczącego z Wilkami".
              Jadą Indianie i Kevin Costner na polowanie na bizony,
              widzą po drodze dużą ilość bizonów, zabitych tylko z powodu ich skór.
              Jak wtedy musiał czuć wstyd, ten jedyny biały wśród Indian, za innych białych.
              Ja czuję wstyd za nasze prawo, że pozwoliło na bycie myśliwym sąsiadowi, któremu
              nie oddałbym na przechowanie nawet kanarka.

              Z tego, co sąsiad owy mówił, ma on tam jeszcze coś uzyskać, by być pełnoprawnym
              myśliwym, ale jak widać postrzelać już może.
              Już za samo to, jak traktuje swego psa, który według niego jest ćwiczony na psa
              myśliwskiego, by odpowiednio potrafił podejść ptaki,
              by sąsiad mógł łatwiej trafić, powinno mu się odebrać prawo bycia myśliwym.

              Jak go tak czasami słucham przed swoim domem, tak sobie myślę dlaczego nie
              skończył on jakiegokolwiek liceum, przynajmniej wyjechałby do Irlandii, a tak
              budowlaniec ma robotę w Polsce, a w weekendy "uprawia sport" ganiając z bronią
              myśliwską w ręku.

              Nie wiem czy to w porządku tak opisywać swojego sąsiada, którego codziennie się
              widzi, rozmawia, podaje rękę
              ale gardzę nim, najważniejsze, że wie co ja o tym myślę,
              jednak na imprezach wśród jemu podobnej "elity" (egality raczej) jest podobno
              bardzo poważanym kolesiem, w końcu nie każdy pracownik fizyczny może pochwalić
              się przy piwie, że strzelał do wiewiórek.
              • orillo Re: Nowa plaga 23.11.08, 10:49
                Ja też jestem w pewnym sensie myśliwy, z tym, że moje łowy są bezkrwawe. Zamiast
                strzelby, aparat smile
                Tak jak piszesz Karol, kiedyś myślistwo było elitarnym hobby, myśliwi byli
                selekcjonerami dbającymi o odpowiedni poziom populacji zwierzyny, w
                szczególności tam, gdzie nie ma drapieżników takich jak wilki czy rysie. Dzisiaj
                wielu traktuje myślistwo jak sport, co jest smutne. Rywalizują ze sobą, kto ma
                lepszy strój, strzelbę, lornetkę i w końcu który więcej ustrzelił. Znam kilku
                myśliwych, przeważnie ludzie po pięćdziesiątce, robią naprawdę dobrą robotę, to
                w dużej mierze od nich zależy, że by w ich szeregi nie trafiali tacy ludzie jak
                Twój sąsiad. Takich pseudo myśliwych powinien spotkać taki los, jak tego
                jegomościa na tym filmiku, może odechciało by im się polowaćsmile
                pl.youtube.com/watch?v=nD5zjUbWpXY
                Tak przy okazji, jak będziesz mógł, to zapytaj sąsiada, czy wie, że w Polsce
                wiewiórka podlega całkowitej ochronie, i nie wolno do niej strzelać bez względu
                na to, czy jest się myśliwym czy nie. Za talki czyn, powinien zostać wykluczony
                z PZŁ.

                Wracając do tematu quadów. Rzeczywiście jest tego coraz więcej. Często będąc w
                lesie słyszałem ryk silników tych maszyn. Widziałem ślady zrytej ziemi nad
                trzecim stawem. Co mnie martwi, bo nad tym stawem gniazduje kilka gatunków
                ptaków objętych ścisłą ochroną, a taki hałas może spowodować, że gatunki te
                wyniosą się z tego miejsca w bardziej spokojne okolice. Panowie na tych
                pojazdach niszczą również pola. Co ciekawe, widziałem kilka razy patrol policji
                jadący odcinkiem pierwszy – trzeci staw. Myślę, że jednym z powodów, że policja
                się tam pojawia, są właśnie quady.
                • 1.karol7777 Re: Nowa plaga 23.11.08, 13:11
                  Znam też taki głośny przypadek sprzed kilku laty, gdy myśliwy, pracujący jako
                  policjant zastrzelił kilka łabędzi w okolicach Odry w Oławie. Pomimo, że byli
                  świadkowie, ślady i martwe łabędzie, jako dowody, nie uczyniono nic w tej
                  sprawie, by ją wyjaśnić.
                  Smutne to jest, nie daje mi to spokoju ducha, gdyż jestem wielkim miłośnikiem
                  natury, kocham zwierzęta i nie mogę zrozumieć ludzi, którzy dla polepszenia
                  swojego ego, strzelają do wszystkiego co się rusza. Sprawę mordu na łabędziach
                  umorzono.

                  Myślę, że gdyby starszyzna myśliwych wiedziała o prawdziwym obliczu mojego
                  sąsiada, to napewno zostałby wyrzucony z koła łowieckiego.
                  Najgorsze, że sąsiad nie potrafi niczego przyrządzić z zabitej zwierzyny, czyli
                  zabite zostało zwierzę bez potrzeby, gdyż mięso i tak najczęściej trafia do
                  kosza albo dla psa.
                  Najważniejsze, że ma sąsiad w garażu trofea, rogi, skóry w domu.

                  Prawda jest nieco inna niż przedstawiają to oficjalnie koła łowieckie.
                  Starsi mysliwi czy dokładniej ci bardziej doświadczeni idą na łowy, polując na
                  zwierzynę, której jest akurat w nadmiarze, nie strzelają do tych zwierząt,
                  których jest niedobór lub są pod ochroną.
                  Jednak jak widać nie wszyscy tak postępują.

                  Myślistwo to kolejna sfera życia, która się skomercjalizowała,
                  przez co rozszerzył się krąg osób, które zostają myśliwymi.
                  Dla mnie myślistwo jest obecnie czarną strefą, której za bardzo się nie
                  kontroluje, a myśliwym zostaje się dzięki znajomościom, rodzinie
                  i układom (nie lubię tego słowa, ale muszę).

                  Ja też jestem miłośnikiem "Łowów Bezkrawych" czyli fotografowania przyrody,
                  dzikich zwierząt, jak ty Orillo. Miło się czyta więc twój post Orillo.
                  Najgorsze, że nieraz zwierzęta pojawiają się w nieodpowiednim momencie, kiedy
                  akurat mam wyłączony aparat albo nie mam go w ogóle.
                  Udało mi się "trafić" jednak łabędzia czarnego, czaple siwe, kilka węży. To te
                  najważniejsze.
                  Oprócz tego fotografuję oczywiście również obiekty historyczne, zabytki,
                  kapliczki, krzyże pokutne i wszystko co się wiąże z historią.
                  Jest tu na forum taki miły pan Mikoj, który ma podobne zamiłowania. Mam
                  nadzieję, że niedługo stworzy kolejny post, dzięki któremu dowiemy się kolejnych
                  bardzo ciekawych wskazówek dotyczących przyrody i oczywiście historii naszego
                  powiatu, o których ja nie wiem.

                  Mam Orillo też kolejne hobby, związane z nagrywaniem z dźwięków.
                  Zakupiłem sobie sprzęt, nie dyktafon, tylko rejestrator dźwięku, czyli
                  nagrywający nie tylko wykłady i mowę ludzką, ale też nagrywający z dobrą
                  jakością, odgłosy zwierząt.
                  Taki rejestrator dźwięku kosztował mnie niecałe 1500 złotych, Olympus, do tego
                  zakupiłem jeszcze mikrofon zewnętrzny za niecałe 300 złotych. Jest zamocowanie
                  na statyw, by można było zostawić na dłużej takie urządzenie w jednym miejscu do
                  nagrywania.
                  Marzę o dużym mikrofonie, dość drogim, jeszcze lepiej nagrywającym odgłosy zwierząt.
                  Nagrywam też przewodników na wycieczkach, gdy jadę zwiedzać kolejny obiekt
                  historyczny oraz wszystkich ciekawych ludzi z otoczenia,
                  którzy pamietają historie z czasów II wojny światowej i okresu PRL.
                  Lubię wszystko archiwizować, każde przeżycie, każda wycieczka powinna być
                  udokumentowana.
                  Brakuje mi czasu, ale czasami rzucam wszystko, przebieram się w strój rybacki,
                  ubieram wondery lub buty skórzane dośc głębokie i jadę na cały dzień do lasu
                  fotografować, a obecnie jeszcze nagrywać dźwięki zwierząt.
                  Wondery się przydają na poldery zalewowe nad Odrą, gdy wylewa rzeka
                  na pobliskie łąki pod lasem, słychać już nie skrzek i kumkanie żab, ale
                  prawdziwy śpiew tych płazów, których jest wtedy bardzo dużo.
                  Teraz oprócz fotografowania, będę również nagrywał je na rejestrator dźwięku, by
                  tworzyć sobie takie prezentacje multimedialne.

                  Pozdrawiam miłośników dzikiej przyrody i oczywiście historii.
                  I dobrego piwa rzecz jasna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka