Dodaj do ulubionych

pies ze schroniska

15.07.10, 19:54
Mam pytanie dotyczące adopcji psa ze schroniska. Mianowicie: zdecydowalismy się na psa, który całe swoje życie spędził w schronisku (3,5 roku), prawdopodobnie ma złe doświadczenia z mężczyznami, gdyż ich boi się szczególnie panicznie. Ale to nie wszystko niestety. Pies boi się wszystkiego. Boi się ludzi i szuka cały czas mozliwości by uciec. Również do innych psów wykazuje strach i nie umie się bronic w razie ataku.
Jestesmy jednak zdecydowani by go przyjąć, gdyż taki pies ma bardzo małe szanse by został kiedys przygarnięty.
Czy jest możliwe żeby takiego psa "wyprowadzić na ludzi" ? I czy któś może wie ile czasu zajmie nam socjalizacja Marlona?
Byłabym wdzięczna za każdą wskazówkę, radę, podpowiedź...
Obserwuj wątek
    • blue.berry Re: pies ze schroniska 16.07.10, 09:36
      napisze tak - zawsze jest szansa że psa całkowicie uda się wyprowadzić na
      prostą. ale to będzie długa droga (przynajmniej roczna). niestety jest też
      możliwość że pewnych lęków czy nieprawidłowych zachowań pies nie pozbędzie się
      nigdy.
      strach przed mężczyznami (którzy sa zazwyczaj pracownikami schronisk), strach
      przed innymi psami, walka o jedzenie, nieufność. to niestety standard u psów
      które spędziły więcej czasu w schronisku. w przypadku waszego psiaka jest to
      całe jego życie.
      przed wami będzie stało mega wyzwanie. pokazanie mu że życie może wyglądać
      zupełnie inaczej, że człowiekowi można ufać. że ludzka ręką nie tylko bije ale
      też głaszcze i daje jeść.
      przy takiej sytuacji porady z forum to trochę za mało. warto byłoby się uzbroić
      w literaturę fachową (np. ksiązki Dodmana, Donaldson)czy wręcz zasięgnąc porad u
      specjalistów.
      np. tutaj
      www.behawiorysci.pl/
      pies.onet.pl/
      (sekcja Eksperci radzą, polecam kontakt z panią Zofią Mrzewińska)

      to co na pewno musicie zapewnić temu psiakowi na początek to spokój. dla niego
      wszystko będzie wielką zmianą. już sama przeprowadzka to "wyprawa w kosmos".
      dlatego inne "atrakcje" takie jak odwiedziny znajomych, spacery w hałaśliwych
      miejscach, podróże zdecydowanie na początku NIE. wy sami tez musicie mu dać
      spokój. nic na siłę - żadne głaskania, zabawy. niech pies wykazuje chęć kontaktu
      pierwszy. nauka podstawowych zachowań powoli i niech to będzie przyjemna zabawa.
      zakładam ze piesek nie umie chodzić na smyczy, nie wie co to gumowa zabawka,
      kość do gryzienia itd. to wszystko będziecie musieli mu pokazać. jeśli lubi jeść
      (a zakładam ze jak każdy pies ze schroniska będzie miał syndrom wiecznego
      głodu), to nauka pozytywna będzie idealna - właściwie na początku każda dobra
      rzecz powinna dodatkowo być wzmacniana smakołykiem (nawet cześć jedzenia można
      po prostu w ten sposób dawać). każde pozytywne zachowanie, brak lęku, bark
      ucieczki, zaciekawienie, podejście do człowieka warto nagradzać.
      bosz... trochę to temat rzeka... pamiętajcie aby byc spokojnymi, łagodnymi, bez
      gwałtownych ruchów, machania rękami czy miotłą :) bez podniesionych głosów. to
      wszytsko będzie na początku kojarzyło się b. źle

      ale na sam koniec powiem Ci tak - WARTO! bo nie ma nic piękniejszego jak
      obserwowanie jak takie psy się zmieniają, jak uczą życia, jak stają się
      normalnymi psami. to jedna z najcudowniejszych rzeczy w życiu :)

      pozdrawiam
          • ryszard_mis_ochodzki Re: smycz, kaganiec, bat i nie widzę problemów 29.07.10, 15:45
            smycz i kaganiec są obowiązkowe w tym kraju dla psów jakbys nie wiedziała

            a jesli myslisz ze ulozysz psa ze schroniska bez pasa/bata/pejcza to oznacza ze
            nie nadajesz sie na wlasciciela i nalezaloby cie w tej kwestii ubezwlasnowolnic

            pozniej sie takie nie ulozone psy rzucaja na ludzi i dochodzi do tragedii

            im wiecej potu na treningu tym mniej krwi w walce mowi przyslowie

            przydaloby sie z twawersowac: im wiecej bata przy tresurze tym mniej
            poszkodowanych przez rozwydrzone zwierzeta
              • ryszard_mis_ochodzki Re: smycz, kaganiec, bat i nie widzę problemów 29.07.10, 17:33
                wszystko mozna, leczyc tez ale nie oto chodzi aby leczyc a zeby WYleczyc

                i nie aby WYtresowac a nie tresowac, to nie jest cel sam w sobie

                wam psiarzom wydaje sie ze to ludzie sa zli i to ich wina jesli pies zle ulozony

                ale tak jak wsrod ludzi zdarzaja sie wariaci tak samo jest wsrod zwierzat i
                zadna tresura nie pomoze tylko odstrzal profilaktyczny

                tak samo jak po parkach powinni chodzic snajperzy i odstrzeliwac profilaktycznie
                wszelkie psy bez obrozy i kaganca

                w lesie robia to mysliwi a w parkach takie kundle bezkarnie atakuja dzieci i
                doroslych
            • klara551 Re: smycz, kaganiec, bat i nie widzę problemów 29.07.10, 18:25
              Upss! A czy ty masz jakichkolwiek znajomych? Ja takiego osobnika nie
              wpuściłabym za próg domu. Mój pies ,wzięty z okropaśnych
              warunków,bez skóry na szyi,bo właścicielka nie pomyślala,że jak
              szczeniak rośnie,to trzeba luzować smycz.Przez pierwsze 3 m-ce sunia
              nie odwróciła się do nas tyłem,a jak musiała wyjść ,to się
              cofała/szła tyłem/,nie znała mięsa,kości,a tylko suchy chleb.Przez
              dwa lata bała się przymkniętych drzwi,każdy hałas powodował, że się
              chowała do legowiska.A teraz po 8 latach jest ufna,do każdego się
              łasi,wspaniałe umie się bawić/na spacer wychodzi z zabawką w
              pysku/.Jedno tylko jej zostało,nie zje gdy ktoś stoi obok niej,ale
              do tego się przyzwyczailiśmy.A takich ludzi jak rmo należy się
              wystrzegać,bo to typ co dziury nie zrobi,a krew wypije,nie pomoże
              nikomu.A pewnie sam był w dzieciństwie tak tresowany i powiela błędy
              wychowawcze. Taki typ popchnie staruszkę,skopie oponenta,zniszczy
              ptasie gniazdo,wyrwie lub połamie drzewko,a samochód zaparkuje przy
              drzwiach wejściowych,bo on jest panem.A słoma z butów wyłazi.
      • agnieszka.66 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 18:17
        Ja wzielam psiaka ze schroniska ponad rok temu. Szybko sie
        przyzwyczail do nas i wydaje mi sie ze jest bardzo szczesliwy teraz.
        W sobote bierzemy nastepnego psa, tez ze schroniska i mam nadzieje,
        ze dwa psiaki sie polubia.
        Moj pies na poczatku panicznie bal sie jazdy samochodem. Powoli
        przyzwyczjalam go do auta ; krociutkie przejazdzki itp, a efekt jest
        taki , ze teraz trudno go wyciagnac z samochodu :0)
        Takze prosze wez tego psa ze schroniska; na pewno bedziesz musiala
        wykazac sie cierpliwoscia, ale warto !!! NIE ZMIENISZ SWIATA, ALE
        MOZESZ ZMIENIC CALY SWIAT TEMU JEDNEMU PSU !!!
        • lucusia3 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 22:32
          My też mamy psiaka za schroniska - też był "zahukany".
          Przestawił się błyskawicznie. Jakiejś strasznie dużej cierpliwości nie było nam potrzeba.
          Została mu tylko zazdrość o inne psy, tak więc na drugiego się raczej nie zdecydujemy. Za to posiadane przez nas koty znosi ze świętą cierpliwością. Jest kochany i niesamowicie przywiązany do rodziny, znosi dobrze gości, kocha jazdę samochodem, tylko bawić się nigdy nie nauczył, ale głaskanie uwielbia.
    • agni_me Re: pies ze schroniska 16.07.10, 13:21
      Nigdy nie będziesz miała bezproblemowego psa. Do końca psiego życia, każdy stres
      będzie odbijał się na zachowaniu. Ale to nie znaczy, że nie będziesz miała
      szczęśliwego i wesołego psa. Takie "trudne" adopcje dają masę wzruszeń i radości
      obu stronom - psiej i ludzkiej.
      Wyprowadzanie "na ludzi" - jak to ładnie napisałaś - będzie trwało kilka lat,
      ale w ciągu pierwszego roku poprawa powinna być spektakularna.

      Nastaw się na kłopoty i zastanów czy je udźwigniesz. Pies prawdopodobnie będzie
      histerycznie reagował na waszą nieobecność, miał skłonności do "złodziejstwa" -
      każda rzecz w zasięgu psich zębów będzie nosić ślady sprawdzania czy nie nadaje
      się do pożarcia, reagował silnym lękiem (posikiwanie) na podniesioną rękę, wyższy
      ton, za żadne skarby nie przejdzie przez drzwi w okolicy których ktoś stoi,
      będzie się chował pod każdy mebel, gdy ktoś obcy się pojawi.

      Wprowadzenie psa do domu powinno wiązać się ze spokojem. Moim zdaniem, jedyny
      dodatkowy stres, który psu musisz zafundować koniecznie od razu, to kąpiel i
      przegląd u weta. Potem pozostaje Ci działać wg wskazówek blue.berry. Psy
      schroniskowe mają bardzo silnie zaburzone poczucie bezpieczeństwa, dobrze się
      sprawdzi coś w rodzaju "budy", na przykład klatka kenelowa, samo posłanie to
      mało (chyba że w jakiejś trudno dostępnej dziurze - na przykład pod łóżkiem), w
      każdym razie pies musi mieć "swój" i tylko swój kąt.

      Powodzenia.
    • moonshana Re: pies ze schroniska 16.07.10, 16:33
      od pięciu lat posiadam psa, wprawdzie nie schroniskowego ale
      podrzutka. powiem tak: pomimo dużego doświadczenia w opiece nad
      psami, pewnych rzeczy nie udało nam się zmienić. nie oszukujmy się:
      dorosły pies ma swoje nawyki, lęki, itd. i nie wszystko da się
      zmienić, wbrew temu co twierdzą nawiedzeni behawioryści.
      ale wracając do tematu: u nas trwało pół roku zanim pies zaczął się
      zachowywać jak... nasz pies:).ale to żadna zasada, wszystko zależy od
      danego osobnika. lęk przed porzuceniem odczuwa do tej pory. czasem
      doprowadzał nas do rozpaczy, metody które sprawdzały się u innych
      naszych psów, metody polecane przez behawiorystów - w jego przypadku
      nie działały. ale wiesz co? warto było się pomęczyć:)
      • mariawiktoria5 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 12:04
        Mam w domu dwa przygarnięte psy:wilczura błąkającego się chyba długo po wsi, zagłodzonego, chyba bitego, przerażonego oraz rottweilerkę prawdopodobnie z dobrego domu, ale po 2-3 latach znudziła się, więc ją wyrzucili (szybko znaleźli ja dobrzy ludzie i zaopiekowali się). Wilczur po ok. 8 latach u nas jest wesołym i cudownym, łagodnym psem, lecz widać do dnia dzisiejszego dawne przejścia: boi się wyjść z domu na smyczy, jest nieprzewidywalny w momentach strachu i zagrożenia (agresja, pogryzienia), ze względu na ogromny stres-nie dało się go wyszkolić, zapewniliśmy mu jedynie cierpliwość, miłość, opiekę lekarską, wyrozumiałość. To wystarczyło. Rottweilerka przyszła w wieku ok.3-4 lat, zapasiona, lękliwa (chyba była bita) i, zgodnie ze swoją naturą, chcąca rządzić. Po delikatnym ataku na moje dorosłe dzieci, poszła ze mną na 0,5-roczną tresurę. I to pomogło. Jest ułożona (treserka dziwiła się, że tak "stary" pies jest tak pojętny), posłuszna, wesoła, łagodna, ale nigdy nie zostawiamy jej samej z dziećmi. Jak więc widać, nie ma jednej recepty. Na pewno potrzebne są: miłość i cierpliwość. Życzę wszystkim właścicielom i zwierzakom wielu radości i zdrowia.
        • max-ym Re: pies ze schroniska 29.07.10, 20:04
          Niektore rasy maja pewne cechy we krwi i zaden trening na to nie
          pomoze tak do konca. Ja mam malego bull terriera- nie ze schroniska-
          ale ona po prostu z natury jest hiperaktywna, blazen urodzony, wiec
          nauka idzie powoli. Interesuje ja wszystko poza zadaniem do
          zrobienia, caly dzien podskakuje i jest gotowa do akcji, a jak sie
          jej nie zapewni odpowiedniej ilosci ruchu, to zaczyna dzialania
          destruktywne ( dla niej zabawne, jak np. zjadanie ram drzwiowych,
          mimo ze posiada tony gryzakow). Ja mam do tego swieta cierpliwosc i
          mnie to nie przeszkadza, ale ogolnie, zanim sie wezmie psa, warto
          poczytac o danej rasie i zastanowic, czy dane cechy charakteru nam
          odpowiadaja i czy jestesmy w stanie zapewnic psu - jak w przypadku
          mojego- dodatkowe warunki do wyszalenia sie, a nie tylko spacerku
          na szybkie siusiu dwa razy dziennie... A pobyt w schronisku na
          pewno sytuacji nie ulatwia! Jestem jak najbardziej za braniem psow
          ze schronisk, no ale z rekina nie zrobi sie gupika... MOj znajomy
          kupil sobie Rhodesian Ridgebacka- pies oryginalnie przeznaczony do
          polowania na lwy, bo myslal, ze to bzdury wyssane z palca i ze w
          opisy charakterologiczne nie nalezy tak do konca wierzyc. Szczeniak
          ma 6 miesiecy i juz teraz "poluje" nie tylko na jego dzieci, ale
          takze zaczal na niego. Nie pomogly proby tresury czy wizyty psiego
          psychologa.Chca wiec teraz tego psa oddac, ale nikt go nie chce...
          A najsmutniejsze jest to, ze to w koncu nie wina psa- po prostu
          pies do polowan na lwy nie ma prawa znalezc sie w mieszkaniu
          miejskim, z malymi dziecmi, i niewybiegany... No ale mniejsza, bo
          glupota ludzka to juz calkiem inny watek.
          • lucusia3 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 22:36
            Zgadzam się. Trzeba się zastanowić przed wykwitem snobizmu na żywe zwierzaki. ja jestem konsekwentną fanką miłych kundelków - i zdrowsze, i łatwiejsze w "obsłudze", a do kochania rodowód nie jest potrzebny.
          • minniemouse Re: pies ze schroniska 29.07.10, 23:22
            A najsmutniejsze jest to, ze to w koncu nie wina psa- po prostu
            pies do polowan na lwy nie ma prawa znalezc sie w mieszkaniu
            miejskim, z malymi dziecmi, i niewybiegany..

            ze niewybiegany bedzie robil problemy, jak kazda rasa zreszta to sie zgadzam,
            a tak to w Kanadzie "Ridgebacki" jakos moga mieszkac w mieszkaniach i jakos nie poluja ani na dzieci ani na wlascicieli.

            jest rzecza oczywista ze twoj znajomy popelnia jakies bledy w wychowywaniu psa, skoro jego tak sie zachowuje.
            nie ma psa ktorego nie da sie dobrze wychowac, jedyny wyjatek jak pies ma autentycznie jakas psychiczna chorobe, albo neurologiczna, glowy. a tak to wlasciciel cos zle robi.


            Minnie
        • ola3200 Re: pies ze schroniska 30.07.10, 07:53
          My z mezem tez wzielismy psa ze schroniska. Suczka jest u nas trzy miesiace.
          Poczatkowo bylo troche problemow: bala sie nas, szczekala na obcych, nie
          przychodzila na wolanie i chciala sie rzucac na inne psy. Po jakichs dwoch
          miesiacach wszystkie te problemy zniknely, przy lagodnym i cierpliwym ale
          stanowczym podejsciu z naszej strony. Przypisujemy to temu ze pies sie po prostu
          przyzwyczail do nowego miejsca i do nas, zaczal sie czuc bezpiecznie i nie
          musial juz udowadniac swojego prawa do istnienia. Psy schroniskowe, ktore wiele
          w zyciu przeszly potrzebuja czasem duzo czasu zeby sie przystosowac do nowych
          warunkow. Wymaga to z naszej, wlascicieli strony cierpliwosci, wyrozumialosci i
          czasu. Mimo to uwazam ze warto. Widok naszego psa, ktory teraz jest szczesliwy i
          radosnie lasi sie do wszystkich wynagradza nam wszystkie trudy tego poczatkowego
          okresu. Myslimy teraz o przygarnieciu drugiego psa.
          Do tych ktorzy marza o posiadaniu psa - zamiast kupowac psy z hodowli adoptujcie
          zwierzaki ze schronisk. Jest ich strasznie duzo - do wyboru do koloru. One
          naprawde potrafia docenic okazane im serce i jak nikt inny odwdzieczyc sie
          wiernoscia i miloscia.
    • listekklonu Re: pies ze schroniska 16.07.10, 19:13
      Moim zdaniem warto, bo właśnie dzięki szlachetnym osobom pomagającym ludziom i
      zwierzętom w potrzebie, ten świat się kręci :)
      NATOMIAST warto od razu zaznaczyć, że przypuszczalnie wyprowadzenie takiego psa
      na ludzi nie będzie łatwe. Ja akurat miałam przygarniętego psa, który wcześniej
      był półdziki i błąkał się po wsi. Okazał się cudownym psem, ale miał swoje
      przyzwyczajenia i lęki. Np bardzo się bał, kiedy ktoś mu dotykał tylnych łap.
      Kiedyś próbowałam mu obejrzeć łapę od spodu (bo kulał), a on ze strachu ugryzł
      mnie w rękę do krwi. Nasz Cyryl oswajał się kilka miesięcy, ale do końca życia
      był trochę bardziej płochliwy niż przeciętny pies.
      Z drugiej strony, różnie bywa. Siostra mojej koleżanki wzięła psa ze schroniska.
      Też był tam już od kilku lat, a w dodatku urodą nie grzeszył, więc szanse miał
      małe. Na szczęście tą swoją brzydotą;) zwrócił uwagę ludzi. Od adopcji minęło
      kilka lat i muszę przyznać, że teraz naprawdę jest to najbardziej bezproblemowy
      pies, jakiego w życiu widziałam.
    • maglove77 Re: pies ze schroniska 21.07.10, 22:43
      Dziękuję bardzo za cenne wskazówki :)
      Oczywiście,że zaopatrzyłaam sie w fachową literaturę, jednak mimo wszystko interesuja mnie doświadczenia innych osób w podobnej sytuacji.
      Tymczasem Marlon jest juz u nas...
      Teraz mogę juz konkretnie opisać problemy, które widać "gołym okiem".
      M. jest cały czas wystraszony, jednakże lubi przebywać w pokoju w którym właśnie się znajdujemy. Musimy stale go ignorować inaczej kuli sie w kącie i chciałby chyba zakopać się pod ziemię.
      Chodzę z nim dużo na spacery i mimo,że wychował się z psami to właśnie przed nimi ma największy strach w oczach-chce uciekąć, kuli sie do ziemi, zatacza piruety, panicznie sie podporządkowywuje.
      Drugi wielki problem to,że marlon podczas spaceru idzie i nic nie wącha, cały czas sie ogląda w panice czy cos mu nie zagraża; nie oddaje w ogóle moczu cały dzień, ani się nie opróżnia- a robi to dopiero w mieszkaniu w nocy...
      Nie wiem co mam robić. Poczekać az nabierze więcej zaufania do nas? Czy wychodzić z nim w nocy? Niestety nie mogę spuszczac go ze smyczy, gdyż boję się że przeskoczy siatkę...
      Jest jednak psem bardzo ciekawym, uroczym i bardzo sympatycznym. Nie wspominając o jego niesamowitej łagodności. Chyba jeszcze nie lubi głaskania...Czekam az m. sam do mnie podejdzie :)
      • minniemouse Re: pies ze schroniska 22.07.10, 01:47
        Nie czekaj as sam do ciebie podejdzie. bedzie wieki trwalo poza tym moze sie nauczyc ze tak ma byc- on sobie wy sobie, a wy go tylko obslugujecie.

        musicie delikatnie a stanowczo, z wyczuciem oswajac psa. musicie podchodzic do niego nie patrzac na niego bezposrednio,
        ze smakolykiem, smycza, pomalu, coraz blizej, blizej, obserwujac bardzo uwaznie jego zachowanie. nie pozwolcie przy tym mu sie nigdzie schowac ani uciec.
        gdy juz nadejdzie taki moment ze pies sie zrelaksuje - przestanie probowac uciekac, nerwowo dyszec, kulic sie a zacznie was obwachiwwac, uspoki sie,
        wtedy pomalu podajcie smakolyk, dajcie powachac smycz, delikatnie nalozocie ja na szyje, jeszcze nie zapinajac.
        niech pies na poczatek oswoi sie z dotykiem smyczy.

        jak juz sie oswoi, za kilka minut, odwroccie uwage smakolykiem, zapnijcie i probojcie pomalu chodzic z psem po mieszkaniu nie zwracajac na niego uwagi.
        byc moze bedzie potrzebne troche perswazji ale musicie starac sie przelamac to - przeczekiwac momenty paniki, starajac sie nie zwracac na psa uwage ani tez nie patrzec sie na niego
        dopoki sie nie uspokoi, i dopiero jak bedzie w normalnym stanie kontynuowac prace.

        to powinno przyniesc efekty - pies predzej czy pozniej nauczy sie ze chodzenie przy ludziach = cos normalnego, niegroznego.
        z czasem rozszerzycie metode na podworze.

        zobaczycie zreszta sami jakie efekty daje taka praca.
        jedno jest pewne, do takiej metody potrzebna jest ogromna cierpliwosc, wyrozumialosc i doskonala umiejetnosci obserwacji body language psa.


        Minnie
      • blue.berry Re: pies ze schroniska 22.07.10, 09:19
        cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.

        na pewno dobrze rokuje fakt że pies przebywa w tym samym pokoju co wy. za jakiś
        moment warto powoli zacząć go mocniej oswoić z waszą obecnością. np brać
        książkę, siadać obok niego i sobie czytać. tak aby przyzwyczajać go i pokazywać
        mu że bezpośrednia obecność człowieka nie wiążę się z niczym złym.
        nagradzać za każde podejście do was, za każde pozytywne zachowanie i za brak
        strachu. czy Marlon reaguje na psie zabawki? próbowaliście mu coś już dac?
        jakieś maskotki, gryzaki?

        co do innych psów - widocznie Marlon w schronie był gryziony i zdominowany przez
        inne psy. lęk przed nimi będzie prawdopodobnie zawsze. tutaj ogólnie trzeba
        będzie b. uważać aby nie przekształcił się on w agresję lękową. myślę że za
        jakieś poł roku mozna się bedzie zastanowić czy nie warto pochodzić z nim do
        jakiejś sensownej szkoły szkolenia na podstawowe zajęcia tak aby nauczył się pod
        kontrola przebywać z innymi psami.

        spacery - jeśli masz możliwość wychodzić z nim w nocy na spacer rób to. można
        też wyjść na spacer b. wcześnie rano kiedy innych psów i ludzi jest mało. i
        starać się na razie wybierać miejsca jak najbardziej odludne i spokojne. może
        warto zamiast dłuższego spacer po prostu pójść gdzieś z Marlonem w jedno
        spokojne miejsce i tam zostać. może pies jak pobędzie 15-20 minut w jednym
        miejscu i zorientuje się że nic mu nie zagraża to zacznie myśleć również o
        innych sprawach. wiem że to nić ciekawego siedzieć pól godziny gdzieś pod
        krzakami lub na uboczu skweru ale warto spróbować - może będzie efekt. miejsce
        wybrałabym jedno i tam stale chodziła. tak aby psiak się do niego przyzwyczaił.
    • meggi45 Re: pies ze schroniska 27.07.10, 22:48
      WARTO, chociaż trudno i nie bez problemów przez długi czas! Moja znajoma wzięła dorosłego psa ze schroniska, był osowiały i bez nadziei na lepsze życie. To było dwa lata temu. Pies od poczatku uciekał, w domu warczał bez powodu na właścicielkę, zachowuje sie w ogole dziwnie. Po dwoch latach nadal skacze na obcych i prosi, żeby go wzieli do siebie (robił to na kraty w schronisku), mimo, że ma kochajacą panią i wie już, że ma dom. Czasami ucieka i ma cały czas chumory. Najgorzej jak pani chce wyjśc do pracy - zagradza jej drzwi i warczy - nie chce jej wypuscić. Po tych dwóch latach jest o niebo lepiej, ale wid cały czas, że pies ma problemy psychiczne po przejściach. Podsumowując: zmiana od początku adopcji do dzisiaj jest tak wielka, że każdemu powiem , że nie tylko warto, ale trzeba brać psy ze schroniska, bo możemy im pomóc (ja mam też psa ze schrona), a one napewno po dłuższym lub krótszym czasie odpłacą nam miłościa i zaufanuem.
    • tulips3 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 10:17
      A wzieliscie go jus na probe do domu, czy sa to tylko spostrzezenia
      ze schroniska? Moze w domu, pod Wasza opieka, troche by sie
      uspokoil? Ja sama mialam psa ze schroniska, w dniu kiedy go
      wzielismy mial okolo 5 lat, tez jak sie tylko podnioslo reke, albo
      krzyknelo, chowal sie pod stol albo czolgal po ziemi, az przykro
      bylo patrzyc. Poza tym panicznie bal sie wody i jak raz pojechalismy
      nad jezioro to uciekl i pol dnia go szukalismy. Po jakims czasie
      jednak zaczel sie zachowywac bardziej normalnie, podchodzic, witac
      etc, udalo sie nawet przekonac go do kapieli (w wannie). Oczywiscie
      potrzeba cierpliwosci i lagodnosci i dobrej woli, zostawiania psa
      troche "sam na sam"" zeby sie oswoil z nowym domem i zrozumial ze
      nikt mu tu krzywdy nie zrobi i koniecznie nic na sile. Mysle,ze
      musicie mu dac troche czasu, pol roku co najmniej (skoro ma 3,5 to
      znaczy, ze troche juz przezyl i nie zmieni sie tak latwo).
      Powodzenia!
    • siedzesobie Re: pies ze schroniska 29.07.10, 10:29
      Napewno taki zwierzak wymaga wiecej cierpliwosci i milosc, ale skoro
      sie decydujesz na taki krok to zalezy Ci na zwierzetach.
      Ja mialam 2 psy ze schroniska - z perspektywy czasu trzeba
      powiedziec, ze sa to najkochansze i najwdzieczniejsze psiaki ale...
      z czasem, jak tu tez pisaly wczesniej inne osoby.
      Okolo roku bylo potrzeba u kazdego, aby zaczal byc "normalnym" psem.
      Jeden nie lubil glaskania, nie mowiac np o przytuleniu, w tej chwili
      sam sie domaga i wskakuje na kolana, az sie opedzic nie mozna ;)
      Drugi mial "problem" z ogonem - nie mozna bylo go wogole dotknac bo
      od razu sie rzucal w strone czlowieka. Teraz przewaznie juz nie
      reaguje, czasem po prostu tylko odwroci sie tak, zeby go nie
      dotknac, ale juz bez reakcji gryzienia/warczenia.
      Zostaly oczywiscie jakies nawyki, ktorych nawet nie chcemy zmieniac,
      bo sa to rzeczy z ktorymi mozna zyc, nie warto stresowac zwierzat, a
      poza tym, to nie musza byc idealne zwierzaki - ja tez nie jestem
      idealna ;) - jakbym chciala takiego to bym wziela szczeniaka i go
      tresowala od malego.
      Zycze wiec wytrwalosci, jezeli podejmiesz taka decyzje - bo napewno
      kazdy pies jest inny, przeszedl przez inne zycie i "wlascicieli",
      ale jak sie otoczy miloscia i cierpliwoscia, to w koncu sie
      otwieraja.
    • angis.zvaigzde Re: pies ze schroniska 29.07.10, 10:33
      Ja mam 14-letniego psa ze schroniska. Wzięłam go do sibie jak miał
      12 lat i spędził w schronisku połowę tego czasu.
      Na początku pies był bardzo zestresowany, na szczęście nie
      agresywny. Niszczył rzeczy, kiedy wychodziłam od pracy, bał się
      ludzi (zwłaszcza mężczyzn) i psów.
      Po dwóch latach razem, cięzkiej pracy włożonej w pokazanie mu, że
      jest bezpieczny i ma swój dom, to jest zupełnie inny pies. Mądry,
      spokojny, przypominający sobie jak się bawić z psami:-)
      Na pewno będziesz potrzebowała dużo cierpliwości i konsekwencji.
      Traktuj go z wyrozumiałością, ale jak psa, część stada :-) Nie
      pomożesz mu, jeżeli pozwolisz, żeby wszedł Ci na głowę- ani on nie
      będzie czuł się bezpiecznie ani Ty :-)
      Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki!!!!
    • ewaejs Re: pies ze schroniska 29.07.10, 10:34
      Ja mam kota ze schroniska. Jula była w nim około roku, zanim trafiła do nas. Była w wielkiej traumie. Chowała się pod meble w kuchni i nie dawała się wyciągnąc. Zignorowaliśmy ją i sama po kilku dniach wyszła i przeniosła się pod łóżko do nas. Nie pozwalała na wiele rzeczy. Nie wolno było ją wziąć na ręce bo drapała. dotykać w okolice główki, nosić na rękach, przechodzić w drzwiach razem z nią. Ale siedziała zawsze w oddali kogoś z nas a nie w innym pokoju. Żyła "obok" nas około 1,5 roku. Nie wchodziła w bliższe relacje, nigdy nikogo nie polizała. Po roku zaczęła spać z nami w łóżku. Dopiero po 1,5 roku to był już nasz kot. Do tej pory wychodzi do mnie gdy wracam z pracy. Gdzie mnie dopadnie to mnie liże wbrew mojej woli. Kto tylko się położy już tam jest aby ją głaskać. Z moim synem potrafi "rozmawiać" nawet po 10 minut. Każdy jej głos jest inny. Przestałą się bać innych obcych osób co do nas przychodzą i śmiało nawiązuje kontakt ale tylko w domu. Panicznie boi się wyjścia z domu. Wzieliśmy ja na działkę to siedziała tylko w domku w najdalszym kącie. Myślę, że warto wziąć takie zwierzę. Kochamy ja bardzo mimo, że czasami nasika na podłogę. Ale trudno. coś za coś. Nigdy bym jej nie oddała. Jest uosobieniem łagodności i delikatności.
    • endriuu3 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 11:50
      Witam,
      Powiem, że macie duży problem w dostosowaniu tego pieska
      do "normalnego życia - mam pewne doświadczenia w szkoleniu i
      układaniu psów a mianowicie:
      Psa należy układać od 1- 2,5 roku jego życia, po skończeniu 3 lat
      raczej wyniki będą bardzo marne co nie znaczy że się nie da nic
      zrobić.
      Myślę, że jeśli w przeciągu 2-3 miesięcy piesek nie zdobędzie
      waszego zaufania to nic z tego nie wyjdzie.
      Proponuję na razie wychodziś z pieskiem na długie spacery w miejsca
      gdzei jst tzw, marta cisza a więć nałono natyry bez ludzi i
      samochodów - aby piesek widział tylko Was i nie absorbowały go inne
      elementy otoczenia a gwarantuję, że zacznie robić i kupkę i siku.
      To powinno potrwać ok. 1 miesiąc a pózniej stopniowo zacznijci
      przystosowywać go do Waszego otoczenia i możecie zacząć powoli
      układać piesko.
      Życzę wytrwałości i powodzenia
      • blue.berry Re: pies ze schroniska 29.07.10, 13:23
        przepraszam bardzo ale masz brud za paznokciami a nie doświadczenie w szkoleniu
        i układaniu psów jeśli piszesz takie bzdury jak:
        "Psa należy układać od 1- 2,5 roku jego życia, po skończeniu 3 lat raczej
        wyniki będą bardzo marne co nie znaczy że się nie da nic zrobić. Myślę, że jeśli
        w przeciągu 2-3 miesięcy piesek nie zdobędzie waszego zaufania to nic z tego nie
        wyjdzie."


        pracować można z psem w każdym wieku i w każdym wieku można uzyskać efekty.
        zdobywanie zaufania, oswajanie, "niwelowanie szkód" czasem trwa 2 miesiące a
        czasem pół roku, rok a nawet dłużej - jest to kwestia szkód w psychice,
        cierpliwości nowych właścicieli i całej masy innych czynników.

        aha - ze szczeniakiem pracujemy od momentu kiedy pojawia sie u nas w domu a nie
        od momentu kiedy skończy rok. pies ktory ma rok powinien juz znac podstawowe
        komendy, umieć chodzić na smyczy i funkcjonować w rodzinie wg ustalonych zasad.

        • endriuu3 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 15:47
          witam,
          Z takimi osobami nie warto dyskutować, gdyżnie rozumieja
          podstawowych pojęć co znaczy "ułożyć pieska".
          A co do brudu za paznokciami - to szkoda słów - nawet mochery się
          tak nie wypowiadają.
          Jest faktem, że piesek nawyki wyuczone zapamiętuje w wieku 1-2,5
          roku (nie posiada inteligencji).
          Szkoda słów o takiej osobie i języka strzępić
          • blue.berry Re: pies ze schroniska 29.07.10, 16:45
            > Jest faktem, że piesek nawyki wyuczone zapamiętuje w wieku 1-2,5
            > roku (nie posiada inteligencji).

            a potem co - urywa mu się klapa w głowie?
            człowieku, skąd ty "ciągniesz" takie mądrości?
            i czym jest podstawowe pojęcie "ułożyć pieska"?
        • minniemouse Re: pies ze schroniska 29.07.10, 23:11
          przepraszam bardzo ale masz brud za paznokciami a nie doświadczenie w szkoleniu
          i układaniu psów jeśli piszesz takie bzdury jak:


          no prosze, oto cala Blueberry, taka niby kulturalna,
          a tak naprawde to chamstwo z ciebie wylazi z cala parada.

          Minnie
    • dorota.alex Re: pies ze schroniska 29.07.10, 12:04
      Wzielismy ze schroniska psa okolo 3-4 letniego. W schronisku byl tylko 2
      tygodnie, ale wczesniej mial jakies nieciekawe doswiadczenia. Bal sie mezczyzn,
      bal sie podniesionego glosu, bal sie reki rzucajacej patyk (musial byc bity
      kijem)... mial cale mnostwo lekow i przy tym wielka potrzebe dominacji. Po
      wstepnych 2 miesiacach w domu poszlismy z nim na szkolenie na psa towarzyszacego
      i obronnego - Byly to dla niego cudowne chwile - czul, ze w czasie szkolenia ON
      jest najwazniejszy, ze cali mu sie poswiecamy :-) Zmienil sie i odblokowal
      psychicznie. Chociaz do pelnego "luzu" psychicznego dochodzil przez 1,5 roku.
      Teraz mam suczke, ktora nie byla w schronisku, ale zostala wyrzucona przez
      wlascicieli z jadacego samochodu w zaawansowanej ciazy, potem przeszla przez
      kilka domow zanim trafila do nas. Mieszka z nami juz od 3 lat i wciaz sie boi.
      Kazda jazda samochodem jest gigantycznym stresem.
    • esr-esr Re: pies ze schroniska 29.07.10, 13:02
      Ja wzięłam ze schroniska psa, który miał wtedy około roku, półtorej.
      Bał się dzieci panicznie, na krzyk reagował wciskaniem się pod różne
      przedmioty (kanapa, samochód, etc), nie mozna było go nigdzie
      zamknąć bo też robił szkody. Jest to kundel w typie owczarkowatym.
      Okazał się bardzo pojętnym i karnym psem którego można nauczyć
      bardzo wiele. Jest już z nami 10 lat i spośród moich wielu psów jeat
      jednym z tych, które się wspomina całe życie. Naprawdę mądrzejszego
      psa ze świecą szukać. Oczywiście poniszczył trochę rzeczy, chorował,
      etc.
      Ja osobiście uważam, że jeśli miałaś wcześniej psy i wiesz jak je
      układać to warto podjąć taką próbę, jeśli nie to zastanów się nad
      dobrym trenerem dla Ciebie i psa.
      Odnośnie uciekania to my bardzo się baliśmy, że jak go spuścimy ze
      smyczy to nam ucieknie - okazało się, że on jeszcze bardziej się bał
      że po spuszczeniu ze smyczy go zostawimy i długo chodził przy nodze
      sam z siebie (żeby zawsze byc blisko nas).
    • sta-fraszka Re: pies ze schroniska 29.07.10, 13:27
      My mam psa ze schroniska - piecioletniego owczarka niemieckiego. W schronisku
      byla tak dlugo, ze wolontariusze zabierali ja do siebie na noc-dwie, by sie nie
      przyzwyczaila, ze to jej dom.

      Historie ma dosyc smutna - po byciu psem "domowym" zostala wyprowadzona na jakas
      wielka farme gdzie biegala poldzika, potem na lancuchu i na koncu zostala
      zaatakowana przez znacznie mniejszego psa, ktorego w odwecie pogryzla (bo na tym
      lancuchu nie miala gdzie uciec). Generalnie w schronisku izolowali ja od innych
      psow, bo gdyby ktoregos zaatakowala to bylby to jej koniec. I tez
      przygarneslismy ja bo nikt inny jej nie chcial. I doszlismy do wniosku, ze jak
      nie my to kto.

      Jest agresywna - szczeka na inne psy, zwlaszcza te mniejsze, ciagnie smycz,
      probuje zaatakowac.
      Ale powoli, konsekwentnie i pokazujac jej kto rzadzi w domu, probujemy te nawyki
      z niej wykorzenic. Nie wiem czy kiedykolwiek jej kompletnie zaufamy, ale widac,
      ze po czterech miesiacach ona nam ufa. I nawet dorobila sie, metoda malych
      krokow, spacerowania i wspolnego biegania, jednego "psiego przyjaciela" - psa
      moich tesciow. Choc tez na poczatku zachowywala sie, jakby chciala go zjesc.
      Wiec chyba jest nadzieja, ze inne psy tez przestanie traktowac jak wrogow numer
      jeden.

      I powiem Ci cos jeszcze - obejrzyj na National Geographic "Zaklinacza psow". Nie
      zeby wszystko, co pokazuja faktycznie dzialalo tak szybko i cudownie, ale
      niektore rzeczy naprawde warto stosowac. Chocby konsekwencje, dyscypline,
      cwiczenia. Mysle, ze pies po prostu potrzebuje wiedziec, gdzie nalezy i kto jest
      najwazniejszy w jego "stadzie".

      Powodzenia.
      [i wielkie dzieki za przygarniecie psa ze schroniska]
      • astra13 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 14:28
        Też mam psa adoptowanego. Wzięliśmy go jako 3-latka, znającego życie tylko w
        schronisku. Jest z nami 4 lata. Bez wątpienia mogę stwierdzić, że nas kocha
        (pełne uwielbienie), jest łagodny, nie gryzie, nie warczy. Trzyma się domu.
        Panicznie boi się wyprowadzania poza teren posesji. Niestety niczego nowego nie
        dało się go nauczyć, totalnie nie nadaje się do szkolenia.
    • specjalnie Re: pies ze schroniska 29.07.10, 15:50
      mam 2 psy ze schroniska, oba są cudowne. nie wymagam nie wiadomo czego - czasem
      są posłuszne, czasem mniej... oba przestawały się bać wszystkiego dopiero po ok.
      pół roku - i to kosztem długiej, systematycznej pracy - mniej tresury, bardziej
      konsekwencji, dania im pewnej przewidywalności otoczenia.
      Co oczywiście nie zmienia tego, że jak zobaczą kota, to go gonią - tak mają.
      Powodzenia życzę!
        • gibon301 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 18:37
          mam dwa psy : ze schroniska/ wcześniej żył na tureckiej ulicy/ pies niemal pół
          dziki i drugiego przygarniętego z polskiej ulicy po tym jak ktoś go w grudniu
          wywalił z auta. oba psy miały traumę tylko, że w zupełnie innym wydaniu wiec
          można powiedzieć,że przerobiliśmy cały wachlarz zachowań negatywnych i
          problemów. Pies ze schroniska trafił do nas jak miał 2/3 lata, po ponad rocznym
          intensywnym szkoleniu (pracowaliśmy z nim bardzo dużo w domu i w grupie
          szkoleniowej) nauczył się bardzo wiele i tym samym chciałam obalić wcześniejsze
          stwierdzenie, że pies uczy się do 2,5 roku życia! i nie mam tu na myśli tylko
          komend typu siad, waruj, mamy dość duży problem z agresją do innych psów - na
          tym polu nie odnieśliśmy 100% sukcesu, do końca życia będziemy mieć tzw psa
          agresywnego - ale po prostu trzeba na niego uważać, ale da się z tym żyć -
          generalnie i w tej dziedzinie nastąpił postęp niebo/ziemia. drugi pies, a
          właściwie suka została mocno skrzywdzona przez człowieka i chyba też przez psy
          bo panicznie się ich boi - ale ma dwa psy (jeden z którym mieszka stał się jej
          największym kumplem i przewodnikiem, drugi którego bardzo często widuje) których
          się w ogóle nie boi i też da się z tym żyć - mimo wielu prób kontaktu z bardzo
          łagodnymi psami nie udało nam się jej przekonać że ie musi się bać.
          o moich psach i pracy z nimi mogłabym napisać jeszcze bardzo wiele ale
          generalnie wniosek mam jeden- w życiu nie zamieniłabym je na inne mniej
          problemowe modele - patrzeć na psa jak się zmienia, jak powoli buduje zaufanie
          do nas, jak odnajduje w nas przewodnika jest naprawdę bezcenne (jak w reklamie
          mastercard), a miłość jaką pies po jakimś czasie nas obdarza jest największą
          nagrodą. Mój pies który wg kogoś wcześniej nie powinine był niczego się nauczyć
          bo był za stary potrafi na komende się przytulać/ wskakiwać na ręce przednimi
          łapami (waży 30kg więc na szczęście tylko przednimi) i sprawia mu to ogromną
          frajdę bo z dzikusa jest teraz niewyobrażalną przylepą.
          generalnie polecam psy ze schroniska!!!!!
    • czarnooka18 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 18:52
      hej , ja mam psiaka ze schroniska juz 7 lat ( pies ma 9) . Jest naprawde wspaniały. W swoim życiu psim niestety doznał tez wielu upokorzeń. W schronisku nam powiedziano że przywiozła go policja bo sąsiedzi własciciela dzwonili zaalarmować ze psy są katowane ( były dwa psy, a ja mam jednego z nich). Faktycznie na początku psiak bał się praktycznie wszystkiego a w szczególności mężczyzn. Polecam program na TVN Style "ja albo moj pies". Treserka tam kiedyś wspominała o tym aby u psa budować przyjemne skojarzenia. Dobrze by było gdyby np każdy twój gość - mężczyzna przynosił psiakowi jakis smakołyk. To po jakimś czasie spowoduje ze mężczyznę psiak będzie kojarzył z pozytywnymi wydarzeniami. Myślę ze socjalizacja potrawa max do pół roku, ale musisz pamiętac ze taki psiak wyjątkowo mocno się przywiązuje, co spowoduje ze trudno będzie mu się z tobą rozstać gdy będziesz chcieć wyjechać i ktos się nim będzie musiał zająć. Gdy ja wyjechałam na 3 tygodniowe szkolenie to psiak schudł 2 kg. Pozdrawiam serdecznie i życze sukcesów wychowawczych z psiakiem
    • grabic Re: pies ze schroniska 29.07.10, 21:36
      Obecnie posiadam 5 psów - wszystkie zostały kiedyś skrzywdzone przez
      ludzi. Z mojego doświadczenia wynika, że starcza 2-3 tygodnie by
      takiego psa "ucywilizowacć". Jest kilka zasad, które powinny być
      przestrzegane (u mnie się sprawdziły).
      1. Legowisko - powinno być w miejscu, gdzie panuje spokój, nigdy w
      korytarzu lub przedsionku, w którym ciągle ktos przechodzi. Dobrze
      jest do wyścielenia użyć noszonych rzeczy domowników.
      2. Miski z karmą i wodą powinny być w niewielkiej odległości od
      legowiska.
      3. Wyprowadzać psa (jeśli mieszkasz w mieście) bardzo wcześnie, gdy
      nie ma innych psów i póżno wieczorem. Zakładając smycz (obroży nie
      należy zdejmować) należy robić to płynnie i spokojnie, nie wolno
      cofać się nawet jeśli pies wykazuje zdenerwowanie, mozna do niego
      spokojnie mówić a po zapięciu dać plasterek kiełbasy (nie przed).
      I przede wszystkim, dużo spokoju i nie wymagać zbyt wiele na
      początku. Kiedyś wziąłem 8 letniego doga całkowicie zniszczonego, po
      miesiącu był nailepszym kumplem moich dzieci, po pół roku najlepszym
      psem użytkowym w moim życiu.
      Życzę powodzenia Tobie i Psu.
    • sarana Re: pies ze schroniska 29.07.10, 21:42
      My mamy od lutego 2-letniego pieska ze schroniska, po wcześniejszych przejściach. Na początku był nieufny, chował się w różne kąty, wpadał w panikę, piszczał, kiedy zostawał sam. Nie potrafił w ogóle szczekać. Po pewnym czasie przyzwyczaił się do nas, nadaliśmy mu nowe imię, ale mieliśmy z nim duży problem, bo wykorzystywał każdą chwilę nieuwagi do ucieczki - podkopywał się pod ogrodzeniem i znikał. Za każdym razem go znajdowaliśmy, z czego się bardzo cieszył i chętnie wracał do domu, by za chwilę znowu próbować... Było to dla nas męczące, bo bez przerwy musieliśmy na niego uważać. Ktoś nam doradził, żeby psa wykastrować. I rzeczywiście, po kastracji jak ręką odjął przeszły wszystkie problemy. Ani razu już nam nie uciekł, nie płacze, jak zostaje sam w domu (szuka sobie jakiegoś bezpiecznego miejsca i tam przesypia naszą nieobecność). Piesek jest bardzo do nas przywiązany, uwielbia chodzić na spacery, szczeka donośnie na każdego przybysza za płotem, jest przyjacielski i pogodny. Jedynie boi się wody i nie potrafi się bawić zabawkami... Ale to pewnie przyjdzie z czasem. Upłynęło 5 miesięcy, a pies w ogóle nie przypomina tego strachliwego kundelka ze schroniska.
      • ajer2 Re: pies ze schroniska 29.07.10, 22:14
        Weź,będziesz zadowolona.Ja brałam sunię 5 letnią.Bała się ludzi i
        wszystkiego.Była grzeczna i nigdy nic nie zbroiła,Grała w piłkę z córką i
        potrafiła się śmiać.Przyzwyczaiła się do nas bardzo i była wdzięczna i
        wierna.Nie ma jej już wśród nas.Pamiętamy o niej i jest w naszych sercach.Nigdy
        nie żałowaliśmy swojej decyzji o zabraniu jej ze schroniska.Odwagi:)
    • eye-witness Re: pies ze schroniska 30.07.10, 08:47
      Mialam psa ze schroniska, tez z trudnymi doswiadczeniami na koncie. Na poczatku
      pies bardzo odchorowal. Tak do konca nie jest mozliwe (moim zdaniem) ulozenie
      takiego psa, czlowiek tez o swoich trudnych przejsciach nie zapomina nigdy. Ale
      da sie, potrzeba bardzo duzo czasu, uwagi i cierpliowsci. I przede wszystkim
      milosci.
    • blue.berry :)) 30.07.10, 09:22
      bardzo się ciesze że pojawiło się tutaj tyle pozytywnych wpisów właścicieli psów
      adoptowanych. to mocno budujące i na pewno dodające skrzydeł osobom które się
      zastanawiają czy dadzą radę opiekować się psem schroniskowym.

      mam nadzieje że maglove77 też ten wątek doda skrzydeł.

    • iskat Re: pies ze schroniska 30.07.10, 10:45
      Witam, z własnego doswiadczenia wiem, że kilka miesięcy w nowym domu
      z nowa panią całkowicie zmiania psa.
      W zeszłym roku adoptowalismy psa ze schorniska-mieszaniec labladora
      9 lat. Nie ukrywam że troche się go obawialismy ze wzgledu na jego
      wielkość ale kilka dni z nami sprawiły że się w nim zakochalismy.
      Nauczył sie zostawać sam w domu, wychodzić na spacer, jest bardziej
      posłuszny od psiaka którego mielismy od szczeniaka. Życzę
      wytrwalości i radości z nowego człona rodziny.
    • asimka Re: pies ze schroniska 30.07.10, 11:27
      A jak ma się zachowywać pies który został porzucony i ze złymi wspomnieniami??? My mieliśmy podobne przeżycie tylko że z kotem,bała się otoczenia,źle reagowała na dzieci i mężczyzn,ale postanowiliśmy ją przygarnąć dopiero potem dowiedzieliśmy się historię jej życia i wcale się nie dziwię że tak na ludzi reagowała,daliśmy jej czasu i nie oczekiwaliśmy że szybko pokona swój strach po około 6 miesiącach mogliśmy spokojnie ją pogłaskać a po 1,5 roku przychodziła na kolana teraz(po 4latach) to członek rodziny któremu jak spojrzy się w oczka dziękuje za szanse,takie zwierzęta po przejściach jeśli okażesz mu serce dasz czas stworzysz jemu azyl spokoju zostanie Tobie wierny do końca!!! Także nie wahaj się,każda rana na psychice po złych przejściach się zabliźnia a właściciel kochający swojego pupila to balsam dla duszy zwierzaka!!! Fakt od Ciebie też wymagana będzie wytrwałość ale pamiętaj ty też nie zaufasz byle komu w ciągu minuty także i Twój zwierzak zapewne Cię wypróbuje ale jeśli przejdziecie okres zadomowienia i parę wspólnych chwil mur beton masz przyjaciela na całe życie!!! Pozdrawiam i życzę wiele wspólnych szczęśliwych chwil:)))
      asimka
    • calineczka_777 Re: pies ze schroniska 30.07.10, 13:44
      maglove77 napisała:

      > Mam pytanie dotyczące adopcji psa ze schroniska. Mianowicie: zdecydowalismy się
      > na psa, który całe swoje życie spędził w schronisku (3,5 roku), prawdopodobnie
      > ma złe doświadczenia z mężczyznami, gdyż ich boi się szczególnie panicznie. Al
      > e to nie wszystko niestety. Pies boi się wszystkiego. Boi się ludzi i szuka cał
      > y czas mozliwości by uciec. Również do innych psów wykazuje strach i nie umie s
      > ię bronic w razie ataku.
      > Jestesmy jednak zdecydowani by go przyjąć, gdyż taki pies ma bardzo małe szanse
      > by został kiedys przygarnięty.
      > Czy jest możliwe żeby takiego psa "wyprowadzić na ludzi" ? I czy któś może wie
      > ile czasu zajmie nam socjalizacja Marlona?
      > Byłabym wdzięczna za każdą wskazówkę, radę, podpowiedź...

      Mysle, ze taki piesek potrzebuje poczucia bezpieczenstwa, spokoju. Jesli
      jestescie zrownowazonymi spokojnymi ludzmi i do tego cierpliwymi to go wezcie.
      Bo rzeczywiscie teraz ten pies nie ma za dutych szans na pana. Po pewnym czasie
      przy dobrych warunkach pies odzyska zaufanie do wlascicieli, choc niec wiem czy
      jednak cos mu z tej traumy nie zostanie... Ale pies nie jest agresywny, nie
      zagraza nikomu i mysle, ze warto mu pomoc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka