pierozek_monika
17.05.05, 14:44
Przeklejam wątek z dogomanii, ale
TU SĄ DRASTYCZNE ZDJĘCIA WIĘC OSTRZEGAM
www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=23583
dlatego przekleję o co chodzi:
Hycel przywiózł do naszego schrosnika psa z łapką w makabrycznym stanie.
Właściwie nie było skóry na połowie łapy, kość na wierzchu... Reszta ciała,
która pozostała pod spodem w okropnym stanie...
Kiedy na to spojrzeliśmy pomyśłeliśmy, że pies musi być umierajacy, tzn.
leżeć bez ruchu, cierpieć i nie mieć na nic siły... Jednak Junko chciał
żyć!!! Podnosił głowę, patrzył błagalnie. Bał sie, a jednak chyba miał
nadzieję, że mu pomożemy...Lizał sobie co chwilę łapkę...Nie wyobrazam sobie
tego bólu...
Weterynarze byli zgodni. Nie ma innej możliwości, jak tylko amputacja nogi.
Sugerowali, żebyśmy mocno zastanowili sie nad uśpieniem psa, ponieważ koszty
operacji i leczenia duże, a pies bez łapki nie poradzi sobie w schrosniku.
Poza tym co po operacji? Kto i gdzie będzie się niem zajmował?
Może gdyby on stracił już wolę życia, poddał się i był kompletnie "nieobecny"
moglibyśmy sie nad tym zastanawiać choc przez moemnt, ale nie było takiej
możliwości, ponieważ Junko nas obserwował, usiłował czasem wstawać, miał
normalną minę, nawet sie nie skarżył, nie popiskiwał... Był taki dzielny!!!
Podjęliśmy decyzję o operacji u zaprzyjaźnionych weterynarzy. Amputacja
odbyła sie w niedzielę. Okaząło się, zę w łapce była już gangrena, a rana
była b. stara. Pani doktor twierdzi, że miał nogę w takim stanie przez 3 - 4
tyg.!!! Ile musiał sie nacierpieć... Mówiła, że kość była wczęsniej
złamana...Wyglada na uraz po udzerzeniu, może potrąceniu samochodem.
Biedaczek ma bardzo złe wyniki krwi. Doszło do zakażenia organizmu.
Początkowo weterynarze rozważali nawet transfuzję krwi, ale pies już po 1
dniu po operacji wykazuje dużą poprawę samopoczucia, więc moze nie będzie to
konieczne. Będziemy oczywiście kontrolować stan jego krwi. I tak codzinnie
musimy jeździć na zastrzyki i kontrolę łapki.
Od czasu operacji przechowujemy psa po kryjomu w domu teściów, którzy
wyjechali do sanatorium. Nie może to jednak trwać zbyt długo, ponieważ tam
też są psy, a my nie mamy tyle czasu, zeby prawie ciągle przy nim być.
Junko jest b. dzielny. Szybciutko wrcaa do zdrowia. Zadziwił Pania doktor
tym,że już wieczorem, po operacji zjadł pełną miskę!!! Dzis też je, choć ból
na pewno bardzo mu doskwiera, bo mimo zastrzyków przeciwbólowych nie moze
spać. Leży sobie i ma półzamknięte oczy. Wypoczywa...Ale nie jest jeszcze
pewien, czy już dalej wszystko będzie w porzadku. Czasem postękuje lub głośno
wzdycha, ale ogólnie można powiedzieć, że jest twardy, jak stal!
Juz próbuje sie podnosić, choć narazie kończy sie to upadkiem na stronę, z
której brakuje łapki...
Dla Junko bardzo ważne jest teraz wsparcie psychiczne!
Dlatego poszukujemy kogoś kto mógłby poświęcić mu czas, pielęgnować w
najcięższych dniach. Za 10 dni (czyli juz teraz za 9) będzie miał zdejmowane
szwy. Trzeba pomóc mu w nauce chodzenia.Musiał długo leżeć, bo ma częsiowy
zanik mięśni w tylnych nogach. trzeba je ćwiczyć i masować. Ale jak mógł
chodzić, kiedy łapka tak bolała?!
Zatem, POSZUKUJEMY TYMCZASOWEGO LUB STAŁEGO DOMU DLA JUNKO.
Obiecaliśmy sobie i lekarzom, ze pies nie wróci juz do schroniska. Tam, nie
dałby sobie rady. Dlatego trzeba mu szybko znaleźć dom, zeby tak nie błakał
sie po różnych osobach przez dłuzszy czas.
Pomóżcie wszyscy!!!
Organizujemy też zbiórkę pieniędzy na leczenie i operację Junko.
Datki należy wpłacać na konto naszej fundacji:
Fundacja "Niedźwiedź", Korabiewice 11, 96-330 Puszcza Mariańska
Konto bankowe: Fundacja "Niedźwiedź" 69 1440 1299 0000 0000 0345 4746 (Nordea
I o/Warszawa)
(Dodatkowe dane dla przelewów zagranicznych:
- kod SWIFT znany również jako BIC-code: NDEAPLP2)