Dodaj do ulubionych

zagadka podrózna

18.12.17, 05:43
Wczoraj wybrałam się w niewielką podróż z wizytą. Dystans ok 50 km ale 2 przesiadki /najpierw 20km pociągiem potem 2 autobusy/.
Podróż moja była z niespodziankami, jedna prawie śmieszna a druga mnie bardzo zdenerwowała.
Spróbuje ktoś zgadywać co mi się przytrafiło i czym w sumie zaskutkowało?
To tak dla odpreżenia przedświątecznego, podróż też była w tym celu ale,, no właśnie?
Zapraszam wink
Obserwuj wątek
    • nagietek123 Re: zagadka podrózna 18.12.17, 19:16
      Takie niespodzianki spotkały Ledę w podróży:
      - prawie śmieszna: Koło (10 buław)
      - denarwująca: Królowa mieczy (5 kielichów)
      Taki był cel podróży Ledy: 7 buław (10 buław)
      Koło to zmiana, zmiana m.in miejsca, podróż. Ale TY własnie byłaś w podrózy. Za chwilę coś Ciebie przytłoczyło w tej 10 buław. Podróż się skomplikowała. Może nie w tym kierunku pojechałaś? A może jakiś pan Ciebie emablował, a Tobie to było nie w smak?
      Druga przygoda była denerwująca, aie w Królowej mieczy miło nie jest. Może jakaś kobieta Ciebie nagabywała, pouczała, krytykowała? A może to było jakies nieporozumienie wynikające ze spraw językowych. W każdym razie dobry nastrój prysł sad
      A cel? Pojechałaś kogoś odwiedzić, pozałatwiać różne sprawy, może cos przekazać?
    • inguszetia_2006 Re: zagadka podrózna 18.12.17, 20:03
      Witam
      Śmieszna - Głupiec
      Denerwująca - Księżyc
      Zgubili ci bagaż (sama zgubiłaś?), czy biegłaś za autobusem?wink Głupiec to "gołoodupiec" w gruncie rzeczy, bo na początku podróży życiowej, nic nie ma, tylko kromkę chleba i ser w zawiniątku, czyli że... zapomniałaś portfela? Nieeeeeeeeee, co to - to niewink
      Z Księżycem już gorzej. Jakieś pomyłki, ludzie - kłamczuchy, niejasne sytuacje, poplątane rozkłady jazdy, brak rezerwacji w hotelu. Czy może wjechaliście do jeziora, rzeki, zgubiliście koło w dziurze/kałuży? Tfu, tfu. Pies wam wpadł pod koła i było ostre hamowanie? Tfu, tfu. Jeszcze raka nie wykorzystałam (interpretacyjnie, ma się rozumieć!) z karty Księżyc, bo nie wiem jak?;-P
      Pzdr.
      Ing
    • caro-caro Re: zagadka podrózna 20.12.17, 19:26
      Oj, ale karty mi wyszły...
      Sytuacja niespodzianka prawie śmieszna - 8 mieczy
      Druga, to ta co Ledę zdenerwowała - 9 mieczy
      Tym w sumie zaskutkowało - Paź monet
      Przy pierwszej, patrząc na panią związaną i z przysłoniętymi oczami, pomyślałam, że nie zauważyłaś i w coś się zaplątałaś, jakieś sznurki, kabelki, a może drut rzucony byle gdzie.
      Druga to przecież zmartwienie na wyrost. Wydawało Ci się, że coś zgubiłaś, portfel, bilet, a może, bagaż?
      Pazik monet? Poznałaś przy okazji kogoś młodszego, miłego, oczytanego, może studenta? Pomógł Ci?
      Kochana, strasznie trudna ta zagadka 😅, mam nadzieję, że chociaż kierunek, okoliczności ogolne, dobrze określiłam
    • leda-is-one Rozwiązanie zagadki :-P 22.12.17, 06:04
      Istotnie Caro, masz rację że zagadka trudna, ale świetnie Ci poszło i karty wyciągnełaś rewelacyjne, wszystkim Wam poszło ekstra.
      Ja się w tej 8 mieczy zobaczyłam w 100%, skołowana byłam jak u Nagietka i rozkojarzona jak u Ingi w Glupcu...

      Otóz podroż w tamtą stronę była bez zakłoceń, dzień sympatyczny, miło spedziłam czas z moja koleżanką i krajanką z Polski.Wracając, przesiadłam się już na autobus z którego tylko przesiąść się miałam na pociąg. Tu sie trochę denerwowałam czy zdążę na planowany czy trzeba mi bedzie godzinę czekać. Wsadziłam tymczasem nos w internet. Wydawało mi się ze już powinnam wysiadać, w tym miasteczku wysiadam na trzecim przystanku, przystanku który znam bardzo dobrze. Autobus był zatłoczony, siedziałam przy oknie od strony wysiadających,, i nagle zauważylam lasy, skały i szczere pola,, a na zegarku godzina odjazdu mojego pociągu.
      Jakimś cudem przegapiłam mój przystanek!
      Panika, matko kochana ,co ja zrobię teraz, autobus jedzie do Trieste, miasto piękne, ale ja zwiedzac nie myślę a od domu coraz dalej. Wysiąśc na przypadkowym poboczu nie mogę bo wtedy juz umarł w butach. Biletu na dalszą trasę /godzina jazdy/ nie mam. Szczeście tylko takie ze pociąg na który wsiadać miałam wcześniej rozpoczyna swój bieg w Trieste, powinnam coś jeszcze złapać. Trochę się uspokoilam, koleżanka mnie dopytuje gdzie jestem, uspokoilam ją kłamiąc, że juz w moim miasteczku prawie. Tymczasem o tej godzinie co mialam juz być w domu ja wysiadłam na stacji autobusowej w Trieste, kontroli biletów nie było, poszłam na dworzec kolejowy, szczęście że był blisko, bo tu nie wszędzie tak jest.
      Miałam tez szczeście ze kasa biletowa jedna czynna byla i kupiłam brakujący mi bilet na ponad połowę trasy /mialam tylko kartę płatniczą a w automacie nie bardzo sobie radzę z kupowaniem biletów/.
      Jest dobrze myślę, pociąg mam za godzinę, ale to stacja wyjazdowa, podstawiają i pół godziny wcześniej. Gdy już się umościłam w ciepłym schludnym wagonie, zadzwoniłam do domu że będę o 19-tej, że mi pociąg uciekł itd, bo moja podopieczna martwi się o mnie jak nie wie gdzie się podziewam.
      Godzina odjazdu wybija, a Nagietkowa królowa mieczy mi gada z glośnika ze będzie opóznienie 5 minut, bo protest dzisiaj kolej ma jakiś, co tam 5 minut, wsadziłam głowę w neta znowu, ale za 5 minut ona znowu gada że 20 minut jeszcze postoimy w tym strajku kolejowym , a potem już mnie na maksa zdenerwowała, przydłużając o 50 minut postój,,
      Wpadłam w ten ksieżyc Ingowy, zaprawiony 9 mieczy Caro, co będzie jak ona ta królowa , będzie tak ten odjazd odsuwac i do rana? Głodno, chłodno, no niby nie, ale wizja nocy w obcym miescie bo do domu daleko.
      Spanikowana przyglądam się spokojnym współpasażerom, widać już mieli takie doświadczenia. Megafon narazie milczy..
      Po 50 minutach przeprosił nas męski głos, powiedział że rozmowy ze strajkujacymi jeszcze trwaly i oni musieli czekać na zakończenie.
      Wcześniej na dworcowym, elektronicznym rozkladzie odjazdów pociągów zauważylam że kilka kursów skasowane w tym dniu. Pomyślalam ze jestem szczęściara że nie mój. Jednak i mnie strajk kolejowy dopadł ale z zasadzki.
      Skutkiem tego wszystkiego w domu byłam o 3 godziny pózniej, kłamałam jak z nut ze mi pociąg uciekł jeden a drugi strajkował, ale nie przyznałam się ze pojechalam tak daleko przez gapowstwo moje. Nawet pomogłam cokolwiek w wieczornych domowych obrządkach..
      Starałam się jak paż denarów..
      Mnie zawsze coś dopada gremialnie, jakby mało było przegapienia przystanku, pomyślałam więc ze się z Wami tym podzielę w zagadce.
      Gratuleję Wam dobrych kart i bardzo trafnych skojarzeń.
      w razie potrzeby wyciagnę karty.

      ps.U mnie cieżki czas od kilku tygodni, ból ogromny w mojej rodzinie mnie jakoś otępił, ale juz się zbieram, jak feniks.
      serdeczności smile

      "Myślę, więc jestem"/Kartezjusz/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka