zapierniczałam na umowę o dzieło.
To było wielkie dzieło.
Nie narzekam już na nic.
Musiałam się zgodzić na taką pracę bo miałam małe dziecko które chodziło do szkoły a nie miało ojca ni alimentów.
Byłam tylko ja chora i moja rodzina która pomagała.
Teraz dziecko jest dorosłe i wie co chce od życia.
Dorosłe dziecko-18 lub 25 lat.
A co dalej to nie wiem.Zobaszemy jak mówi mój kolega uparcie chodź mu napisałam że się pisze "zobaczymy"