mercury_staff
27.08.15, 08:23
Żóciłem pracę,po co mam coś przeciągać i sam siebie oszukiwać.To nie miało sensu,kolejny problem jest taki że 99% z żoną się rozchodzę, nie pójdę już na ustępstwa, muszę przemyśleć sprawę nie wiem ile mi to zajmie.Kazała mi się wyprowadzić lub określić do popołudnia, ciężka sprawa,do rodziców wracać nie chcę a ona skoro nie płacę na utrzymanie mam się wyprowadzić,problem w tym że jestem zadłużony ale w końcu co mi zrobią posadzą mnie?
Tak to chwilowo wygląda i brak rozwiązania, przez idiotyczną prace która mnie wykańcza.
Może wy macie jakąś koncepcję bez morałów oczywiście?