cos_nie_w_smak
14.10.16, 00:06
Kilka ostatnich lat nie raz byłem pewien że doszedłem do ściany i dalej się nie da.Że moja świadomość osiągnęła zenit itd... Kiedy dochodzi się do ściany a myślę że chyba doszedłem a to,,chyba" to dlatego że w życiu nigdy niczego nie można być pewnym do końca. Okazuje się że dojściem do ściany po prostu kształtujemy swoją osobowość, dochodzimy do pewnych wniosków.
do pewnych spraw się nie dojrzewa ,trzeba do nich dotrzeć. Widać jak wielu ludzi nie ma osobowości, ktoś myśli że pieprzę głupoty? więc niech zada sobie pytanie czy pieprzę czy jestem normalny i niech sam sobie też na nie odpowie. Ja jestem w stanie zabić człowieka z zimną krwią i nie mieć wyrzutów sumienia. Zadaj sobie to pytanie czy lub kiedykolwiek byś był czy była w ten sam sposób postąpić i w jakiej sytuacji. U mnie tych sytuacji mogło by być sporo jeżeli by zaistniały wszystkie warunki ku temu sprzyjające. Jednak do tej pory i całe szczęście nie zaistniała żadna a szansa jest praktycznie zerowa że zaistnieje.Ta moja osobowość przez całe życie była niepełna i jej nie było w zasadzie. Można sobie pomyśleć czytając mnie że jestem człowiekiem bezwzględnym , nic bardziej mylnego. Zdrowa analiza wszystkiego to podstawa.