niki2813
19.01.09, 13:38
Witajcie. Mam niedoczynność tarczycy, jestem w trakcie leczenia euthyroxem, moje TSH nie wróciło jeszcze do normy ( mam TSH 4,96 przy normie 4,2, wcześniej dochodziło do 6,29). Pozostałe wyniki dobre poza USG. Moja tarczyca jest za mała i niejednorodna. Podejrzewaja Hashimoto, ale jeszcze nie mam pełnej diagnozy. Mam wiele objawów niedoczynności: ciągle jest mi zimno, mam zimne ręce, wypadają włosy, szara cera, podpuchnięte oczy, bóle mięśni. Miewam szybsze bicie serca i odczucie niepokoju, zmienne nastroje, płaczliwość. Ale najważniejsze dla mnie i najbardziej niepokojące jest to, że bardzo obniżyło się moje libido. Trwa już to bardzo długo, tak jak moja niedoczynność. Nie mam w ogóle ochoty na seks, nie odczuwam podniecenia. Właściwie ta sfera mogłaby teraz dla mnie nie istnieć. Problem tym większy, że jestem w związku 2,5 roku. Myślimy o wspólnej przyszłości, jesteśmy sobie bardzo bliscy. A ja czuje się fatalnie, bo gdy się kochamy, moje ciało jest drażliwe i niechętne, jest mi zimno. Bardzo się zniechęcam. Nie odczuwam żadnej przyjemności, a po seksie nie ma żadnego odprężenia. Nadmienię, że mój partner stara się mnie rozgrzać, nie pędzi do przodu, niestety bez większego rezultatu. Od kilku miesięcy biorę tabletki antykoncepcyjne ( Yasmin, Cilest), ale przed braniem też nie było dobrze. Bardzo chciałabym uszczęśliwiać mojego chłopaka i siebie. Ale powoli tracę już nadzieję, że kiedyś odlecę w męskich ramionach.
Napiszcie, czy ktoś z was też ma w niedoczynności problemy z libido? Jak sobie radzicie? Czy wróciła ochota przy dobrej dawce leków? Liczę na wasze poważne opinie. Hej!