23.12.10, 19:52
Witam,jestem tu po raz pierwszy.Mam na imię Elzbieta i choruję na chad.Przeszłam wszystkie fazy,z mania, depresją,hipomanią.Mam straszne długi,zniszczyłam rodzinę,odwrócili się ode ,mnie bliscy.Czytałam wiele na temat tej choroby,mozna pomóc jeśli ma się wsparcie,dla mnie go zabrakło.Idą swięta będę sama i chyba tej samotności nie zniosę.Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kocham męża, synka i rodzinę,oni mojej choroby nie zaakceptowali,nie rozumieja jej lub nie chcą.Czasami myślę że to jakaś klątwa.Chce być normalna nie mogę, i ten straszny ból.
Obserwuj wątek
        • elaela-net Re: pomocy 24.12.10, 17:20
          Odpowiedz po co.To jest tak,kiedy mam manie wyglądam pięknie,czaruję i prawda jest taka że są wtedy przy Tobie ludzie,potem straszna depresja.Wiem że mnie kochali ale nikt nie potrafi mi pomóc,moi rodzice zmarli,i zdaje sobie sprawę, że bez wsparcia nie mam szansy sie wyleczyć.Napisz mi coś o sobie,przynajmniej nie bedę taka samotna
      • elaela-net Re: pomocy 24.12.10, 17:24
        Jestem sama, nic nie jadłam,robię rachunek sumienia i wiem że nie ma sensu ranienie dalej innych,wiele przeczytałam o tej chorobie i watpię czy da coś się zrobić.Nawet zwierzetom składa się życzenia,ja nie mam już za co wysłać sms-ów.Dziekuje Ci
      • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 12:08
        Nie,nie mam na razie na leki.Rok temu byłam w szpitalu 3 dni-podawali mi Depakinę.Widzisz tak naprawdę bałam się leczenia,tego że stracę rodzinę,tego że jestem chora.A teraz straciłam wszystko-mówią że nie tylko choroba ale i charakter,myślę że jestem zła,najbardziej szkoda mi dziecka.Codziennie mówię sobie że pójdę po leki i codziennie to odwlekam.Tak się pogubiłam,że już sama nie wiem co robić.Nagorsze w tym wszystkim jest to,że w okresie manii wszyscy cię akceptują,albo mi się tak wydaje.Nie mam już sił,jestem już zupełnie obojętna.Mam poważne długi,mąż poszedł do kochanki,mój syn-to najgorsze że zgotowałam mu taki los.Wszyscy się odo mnie odwrócili.Największe oparcie miałam w mężu-to co wyprawiałam w stanie manii to horror.Zdrady,opuszczenie dziecka,zniszczenie domu,firmy,kłamstwo,oszukiwanie,niewdzięczność.Tą chorobę mam od dawna,nikt sobie z tym nie radzi,i się nie dziwię.Łapię się jakiś okruchów,tylko po co.Słyszę tylko że jestem chora,zła.Myślę o śmierci,tylko brak mi odwagi.Niechcę już nikogo krzywdzić,a widzę że jest coraz gorzej.Dostaję szansę i znowu robię żle.Tak jak bym urodziła się tylko po to żeby wszystko niszczyć i to dosłownie-nawet własne dziecko.Bardzo kochałam męża-okradłam go,zdradzałam,nie dbałam.Jak można tak żyć-to koszmar.Potrafię się zorganizować tylko na chwilę a potem ta straszna jazda.Wstydzę się tej choroby,wstydzę się tego że mój Daniel ma taką mamę,że nie potrafię dać mu miłości.Czasami myślę że najlepiej by było gdybym umarła,dla wszystkich byłoby lepiej.
        • sensi41 Re: pomocy 25.12.10, 12:40
          Nie jestem specjalistką od porad medycznych. Mogę jedynie napisać to co znam z własnego doswiadczenia. Podstawą leczenia naszej choroby sa niestety leki,psychoterapia. Każdorazowa próba odstawienia u mnie leków powodowała nawrót objawów.
          Poczytaj sobie na forum co ludzie piszą. I pisz.Zawsze ktoś Ci odpisze.Tu jest pełno życzliwych,doświadczonych osób.
          Pozdrawiam.
          • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 12:53
            Bardzo Ci dziękuję.Czy możesz mi napisać co zażywasz i na ile Ci to pomogło.Czy w stanach manii robiłaś tak nieprawdopodobne rzeczy.Pytam ponieważ już sama nie wiem czy to choroba i charakter-czy tylko choroba.Czy w ogóle z takimi ludżmi jak my da się żyć.Pozdrawiam
            • sensi41 Re: pomocy 25.12.10, 13:10
              Jeżeli masz dużo czasu poczytaj sobie forum.Co jakis czas pojawiają się wątki o naszych objawach. Zacznij obserwować siebie,jakie sytuacje Cie nakręcają, jakie dołują. To pomaga.No i musisz zaakceptowac chorobę. Może rodzince zaczniesz podsuwać jakieś informacje?
              I koniecznie się lecz farmakologiczniekiss
              • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 13:27
                Nie mam już rodziny.Rodzice zmarli,a rodzina męża nie chce mieć za mną nic wspólnego.Dużo czytali o tej chorobie i chyba się wystraszyli,poza tym faktycznie nie robiłam nic zeby się leczyć.Najgorsze jest iż mój jeszcze mąż wogóle nie pogodził się z tą chorobą,byłam w szpitalu mogłam zostać-nie zrobiłam tego-i tragedia.Kocham go i syna,ale wszystko niszczę.Boję się szpitala,nikt tam do mnie nie przyjdzie.Czuję się fatalnie-tak jakbym nie miała juz rzadnych uczuć.
        • lolinka2 Re: pomocy 25.12.10, 16:05
          Elka, nie maż sie, masz dziecko i odpowiedzialnosc - trzeba bylo nie rodzic, to moze by sie marzenia pospelnialy i nikomu by FAKTYCZNIE na tobie nie zalezalo.
          A teraz - koniec durnych marzen, jest dzieciak, jest zycie i trza sie z nim brac za bary

          Depakina, lit i jeszcze kilka innych mozna dostac gratisowo (lub po 2-3 PLN za opakowanie), wiec argument obalony.

          Do lekarza po swietach i nie mazac mi sie tu. Wtedy bedziesz miala sile funkcjonowac normalnie z najblizszymi.
          • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 19:27
            Dziękuje ci,aż nie chce się wierzyć że wy też na to chorujecie.Użalam się bo teraz mam tą najgorsza chyba fazę,kiedy widzisz co narobiłaś i nie wiesz co dalej.Najgorsze jest to że w fazie lekkiej manii układało się z mężęm,synem,i myślę,teraz to tak jakbym miała wyprany mózg
      • obecna_xyz Re: pomocy 25.12.10, 12:56
        Jestem na forum. Ja tez nawyrabiałam w życiu, strach pomysleć. ZAKLINAM CIĘ NA WSZYSTKO LECZ SIĘ. Nie jesteś zła tylko chora. Niestety chorobę mamy do końca życia, ale da się ją lekami załagodzić. Miałam ostatnio taką depre ,że już zwątpiłam, a jednak przeszło. Ile Twój syn ma lat? Ja mojej córce zgotowałam największą traumę: próbę samobójczą. Tym zrobiłabyś najwięcej zła. Syn na pewno Cię kocha. My wszyscy ściskamy kciuki smile
        • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 13:16
          Daniel ma 13 lat-był całym moim życiem.Piszę tak ponieważ rodzina męża separuje go odemnie,może w tym momencie i dobrze.Nie wiem co dalej,komornicy zaczna pukać do drzwi,zwolnili mnie niedawno oczywiście z pracy,co mu zostawię.Wiem że mnie kocha,ale czy to jest powód żeby cierpiał-bo to co robie to tragedia.Napisałam szczerze narobiłam,ponieważ ciężko mi zrozumieć czy to naprawdę tłumaczyć tylko chorobą.Poza tym za bardzo kocham rodzinę żeby im tak niszczyć życie.Zostałam całkiem sama,wigilja to talerz barszczu,dziś też.Co zrobić ,leczenie nie załatwi długów,nie spowoduje że stanę się lepsza.Najgorsze jest to, że trafiłam do szpitala w fazie manii,lekarz chciał mnie zostawić,po trzech dniach mąż mnie zabrał,na moją prośbę,i co nawywijałam-i to strasznie.Wiem że jeżli zostanie ze mną zniszcze mu życie,dziecku też-więc co dalej.Napisz mi jak sobie radzisz czy masz wsparcie.
      • 36.a Re: pomocy 25.12.10, 13:05
        Jestem na chwilę.

        MUSISZ, KONIECZNIE MUSISZ BRAĆ LEKI.
        Glupi Tegretol nie kosztuje nawet złotówki, możesz poprosić lekarza o wypisanie najtańszych leków. Leki wyhamują część Twojego popędu choćby (może to być zbawienne).
        Jestem zdania, że na zmiany nigdy nie jest za późno.
        Bez leków będziesz bez sensu dryfować albo odbijać się od ściany do ściany.
        • obecna_xyz Re: pomocy 25.12.10, 13:44
          Bardzo Ci życzę byś jakoś wyszła na prostą. Mój mąż jest poza wszelką konkurencją: to wcielony anioł. Moi rodzice nie żyją ale dalsi krewni nie opóścili mnie w chorobie.
      • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 13:56
        Witaj,Jaśminko,chyba nie do końca.Tak bardzo krzywdzić innych to nieludzkie,my chorzy powiemy to choroba,zdrowi zła,wariatka itd.To co zrobiłam rodzinie,przyjaciołom to horror,nie wiem nawet jak oni to przeżyli.Zostawiłam własne dziecko,zdradzałam męża,wydaje mi się że moje pojmowanie miłości tez jest chore,do tego ta straszna zazdrość,że ktos inny jest normalny.Zaniedbałam siebie strasznie,świeta jestem sama,po co żyć,żeby wszystko tłumaczyć chorobą.Tak jak alkoholik.
        • co_dalej1 Re: pomocy 25.12.10, 14:33
          czuję sie tak beznadziejnie jak Ty ...u mnie nie zdiagnozowano jeszcze choroby ale sama szukam przyczyny mojego zachowania i traafiłam na to forum...czy tu pasuję? sama juz ze soba nie wytrzymuję. ciagłe hustawki nastroju, zmiana zachowan, humory...żyć mi sie nie chce...wczoraj też byłam sama- ''olałam'' świeta, nie poszłam na Wigilię do rodziny tylko siedziałam i płakałam nad sobą. jestem beznadziejna!
          • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 14:56
            Mogę napisać ci tylko idz do lekarza,póki nie będzie za póżno.Ja straciłam wszystko,bo sie nie leczyłam.Nie wiem czy da sie to wyleczyć,u mnie nastąpiły wszystkie symptomy,najpierw depresje,depresje,depresje .Mam 40 lat około trzech lat temu nastąpił atak manii,czujesz sie tak szczęsliwa,żyjesz w nierealnym świecie,ja wtedy porzuciłam dom,narobiłam strasznych długów,ile osób skrzywdziłam tego nie wiem,a potem przychodzi dołek jeszcze gorszy,widzisz co narobiłaś i nie wiesz jak z tego wyjść.Mnie już opuścili wszyscy.Póki to nie nastąpiło ratuj się
            • co_dalej1 Re: pomocy 25.12.10, 15:06
              jestem na najlepszej drodze żeby tak było...rodzina obrazona ze nie przyszłam na swieta, z mężem się rozwodzę, mam 1,5 letnie dziecko i właśnie bije sie z myslami czy nie lepiej mu będzie z ojcem niż ze mną, no bo ja przeciez jestem beznadziejna...a zaczęło się od depresji poporodowej...potem okazało się że mąż mnie psych.dołuje a ja nie radzę sobie z tym wszystkim...kazałam mu się wyprowadzic, złożyłam wniosek o rozwód i jest jeszcze gorzej...nienawidzę siebie, dziecko traktuje jak kulę u nogi...nie widze juz szans żeby było lepiej, nie widze powodu żeby się strać, bo i tak juz sobie i dziecku życie zmarnowałam...na samobójstwo nie mam odwagi a żyć nie chcę...
              • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 16:23
                mój syn ma 13 lat,mąż zachowywał się podobnie,ale po tylu latach wydaję mi się że on sobie nie radził za mną.Też składałam o rozwód,pozwy na policję,też nie radziłam sobie z dzieckiem.Bardzo go kocham,ja nie traktuję go jak kuli u nogi,tylko wiem że mu ze mną żle.Nie wiem jak u ciebie,ale może porozmawiaj z mężem,idż do lekarza,skoro zaprosili Ciebie na świeta to znaczy że jeszcze nie jest tak żle.Od tego się nie ucieknie,mąż cię dołował bo trudno jest wytrzymać z osobami takimi jak my.Ja cały czas myślę o samobójstwie ale wiem że tego nie zrobię,też się boję.Może wycofaj wniosek i próbój się leczyć.Byłam piękną kobietą,prowadziłam interes,mój mąż dobrze zarabiał,między nami było różnie ale było.Teraz nie mam nic,długi,straciłam pracę,dziecko ,męża,rodzinę wszystko co kochałam.Pomyśl jeżeli wezmierz rozwód jak sobie dasz radę pisz
    • drugikoniecswiata Re: pomocy 25.12.10, 17:36
      elaela!
      zatytułowałaś swój wątek "pomocy" - a czy wiesz, jakiej pomocy oczekujesz?

      czy słyszysz to, co ludzie do ciebie mówią? bo dostajesz dwa komunikaty:
      a) nie ty jedna, jest takich więcej, to się zdarza, tu znajdziesz trochę otuchy
      b) nie wszystko stracone! można próbować się wyplątać z tej gmatwaniny!

      spróbuj to usłyszeć. chyba, że chodzi ci tylko o to, żeby usłyszeć "tak, jesteś beznadziejna, wszystko zepsułaś" - ale nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał ci to powiedzieć. samobiczowanie jest o tyle atrakcyjne, że zamiast skupić się na wyjściu z potrzasku zajmujesz myśli i uwagę dowalaniem sobie. po co? co się złego stało, to się stało. teraz tuptaj do lekarza, i to już - najlepiej w poniedziałek.
      • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 17:56
        Puchatka nie było... Wiesz nie wiem czy to samobiczowanie czy jednak świadomość w jak ciężkim jestem stanie,oraz tego co zrobiłam.Pomyśl :okradłam męża,zostawiłam dziecko,zdradzałam,narobiłam długów,zwolnili mnie z pracy,a najgorsze że zdałam sobie sprawę,że chyba nawet nie potrafię normalnie odczuwać.Mąż wytrzymał ze mną 16 lat,kochał mnie,wybaczał,w końcu sam o mało co nie zwariował.Znam i przeszłam wszystkie etapy tej choroby,depresja,mania,bardzo rzadko normalny stan.I zostałam tak jak piszą o tej chorobie -sama,a samotność jest dla mnie zabójstwem.Nie umiem być sama.Boję się już wszystkiego-tego że zniszczę każdą napotkaną osobę,wszystko.Kubuś Puchatek był kochany-ja nie
        • dr.zabba Re: pomocy 25.12.10, 18:09
          Hmm..
          Czyli jednak Twoim celem na forum jest użalanie się nad sobą?
          Bo w każdym poscie piszesz to samo
          :okradłam męża,zostaw
          > iłam dziecko,zdradzałam,narobiłam długów,zwolnili mnie z pracy,a najgorsze że z
          > dałam sobie sprawę,że chyba nawet nie potrafię normalnie odczuwać.Mąż wytrzymał
          > ze mną 16 lat,kochał mnie,wybaczał,w końcu sam o mało co nie zwariował.Znam i
          > przeszłam wszystkie etapy tej choroby,depresja,mania,bardzo rzadko normalny sta
          > n.I zostałam tak jak piszą o tej chorobie -sama,a samotność jest dla mnie zabój
          > stwem.Nie umiem być sama.Boję się już wszystkiego-tego że zniszczę każdą napotk
          > aną osobę,wszystko
          To już wiemy.
          Ale co dalej?
          • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 19:03
            No własnie co...Na pewno wiem że muszę zacząć brać leki,pojść na psychoterapię,to co piszę to nieużalanie się tylko strach.Chciałabym bardzo zmienić swój charakter.Wszystko mi się plącze.Nie wiem od czego zacząć,np.przyjda komornicy a ja powiem-przepraszam jestem chora na chad,jak rozmawiać z mężem,jak odzyskać syna
        • to.niemozliwe Re: pomocy 25.12.10, 18:40
          Zauwaz, ze wbrew temu, co - jak piszesz - zrobilas, to znajdujesz tu ludzi, ktorzy wyrazaja zrozumienie dla Ciebie i maja konkretne propozycje. Dostrzegasz to?
      • 36.a Re: pomocy 25.12.10, 18:29
        W rozedrganiu bez leków nie dociera nic. Wiem, zaliczyłam kilka dni bez lekow z własnej hm mądrości. Można jedynie być i pisać DO LEKARZA.
      • co_dalej1 Re: pomocy 25.12.10, 18:32
        drugikoniecswiata- myslisz że jeszcze nie wszystko stracone? ja mam poczucie że już nie dam rady naprawić tego co zmarnowałam sad
        i tak ja na pewno - potrzebuje Waszego wspracia !!! i rad- jak sobie samej poradzić!!!?
        • drugikoniecswiata Re: pomocy 26.12.10, 02:07
          myślę tak jak żabba - że nigdy nie jest stracone. pod warunkiem, że chce się naprawiać a nie tylko płakać (płakać można równolegle). nie wszystko naprawić się da - to fakt. ale między "nie wszystko" a "nic" są opcje pośrednie. trochę się da naprawić, trochę trzeba zbudować na nowo. można. wiele osób na forum to potwierdzi.

          co_dalej1 napisała:

          > drugikoniecswiata- myslisz że jeszcze nie wszystko stracone? ja mam poczucie że
          > już nie dam rady naprawić tego co zmarnowałam sad
          > i tak ja na pewno - potrzebuje Waszego wspracia !!! i rad- jak sobie samej pora
          > dzić!!!?
    • maly.lew Re: pomocy 25.12.10, 18:44
      Ela... może idżcie do psychologa z mężem... To choroba - u Ciebie ostra w przebiegu... Lecz się! a jak Ci sie poprawi - spróbuj wybrać sie z mężem do dobrego psychologa...
      No co tu innego można doradzić? uncertain
      • dr.zabba Re: pomocy 25.12.10, 19:00
        Bezwzględnie zebrać d**ę w troki i iść do lekarza. Nawet jeśli masz brać leki bez przerwy narzekając, że ich branie nic nie zmieni, lepiej je brać i narzekać, niż i tak narzekać i nie brać.
          • dr.zabba Re: pomocy 25.12.10, 19:44
            Elu, większość z nas na forum żyje normalnie, dzięki lekom w ogromnej mierze. Jeśli chad Ci buja w tej chwili, jest obezwładniający - bez leków z tego nie wyjdziesz.

            Pomyślałam, że może mogłabyś pomyśleć o jakiś celach na teraz... Nie tylko rozmyślać, co straciłaś. Może dobrym celem byłoby: "Utrzymać się" (w sensie materialnym)... To mobilizuje do zadbania o siebie.
            • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 20:12
              Bardzo Ci dziękuję,na pewno pójdę do lekarza,jeszcze raz spóbuję.Co do kwestii materialnych,będzie ciężko.Niedawno straciłam pracę własnie przez chad,i przez siebie bo się nie leczyłam,zaczynam rozumieć że sama muszę sie za to wziąść.A dleczego to tak długo trwało-byłam pod parasolem ochronnym,prowadziłam swój interes ,pomagał mi mąż,więc mogłam nie przychodzić do pracy, mieć depresję itd.A w domu,też mogłam miec depresję,i tak się ciągnęło,aż do tak smutnego końca.Pozdrawiam
              • poetkam Re: pomocy 25.12.10, 21:39
                Dziewczyny mają rację (i chyba nie tylko one?) - do lekarza po świętach droga Elu, leki, w późniejszym czasie psychoterapia i powoli, małymi kroczkami naprzód. Nie planuj niczego wielkiego od razu. Ktoś wcześniej napisał Ci, żebyś zrobiła coś dla siebie- kąpiel, dobra książka, film w tv. Użalanie na dłuższą metę nie wnosi niczego dobrego, nowego.
                Co do męża i syna, nic nie jest jeszcze stracone. Tak sobie myślę.
                Pozdrawiam Cię bardzo ciepło.
      • elaela-net Re: pomocy 25.12.10, 19:14
        Mały Lewku,męża już straciłam,to nie jest osoba,która mi pomoże,zresztą sam mówi że już nie chce.On jest odwrotnością mnie,jest artystą,zawsze dopina swego i jest dowodem na to że można samemu do wszystkiego dojść -skończył szkołę zawodowa a jest jednym z lepszych grafików 3d w Polsce-sam miał ojca alkoholika i dlatego chyba tyle za mna wytrzymał.Napiszę Ci tyle że łatwiej gdy masz oparcie w bliskiej osobie,samemu jest bardzo ciężko
        • quaxo Re: pomocy 25.12.10, 23:30
          1. DO LEKARZA. Jest tutaj wątek o polecanych lekarzach, jest też strona z rankingiem lekarzy znanylekarz.pl Jak nie masz kasy, to w obecnym stanie powinni Cię przyjąć do szpitala - wbrew pozorom to jest dobre wyjście, bo na pewno dobiorą Ci dobre leczenie, a takie drobiazgi, jak sprzątanie i gotowanie nie będą Twoim udziałem. smile
          2. BRAĆ LEKI. Najgorsze jest odstawianie samemu, bo "nie działają"/"bez sensu"/"mam już dosyć".
          3. PISAĆ I PYTAĆ NA FORUM. Tu są doświadczeni i gotowi do pomocy ludzie. Niektórzy też mieli takie problemy, jak Ty, a dali sobie z nimi radę.
          Ludzie, dobrze prawię? wink
          • drugikoniecswiata Re: pomocy 26.12.10, 02:05
            dobrze prawisz smile

            ela, to zupełnie inaczej brzmi "boję się i nie wiem, od czego zacząć" niż ta powtórzona x razy mantra z listą grzechów. wierzymy Ci, że narozrabiałaś i rozwaliłaś sobie życie - nie ty pierwsza i nie ostatnia. rozumiem że się boisz, to normalne i zdrowe. rozumiem, że nie wiesz od czego zacząć, bo dużo zaplątałaś. ale odplątać można. tylko powoli, spokojnie.

            ann pisze mądrze, lolinka pisze mądrze, quaxo pisze mądrze, poetkam napisała mądrze. zacznij od pójścia do lekarza. jeśli tyle osób ci to mówi, to może coś w tym jest? ja też to mówię.

            druga sprawa: daj lekom czas. ich działanie ocenia się w perspektywie co najmniej miesięcy, nie tygodni. czyli postanów sobie, że będziesz grzecznie łykać nawet jak cię będą wkurzać. dobrze dobrane działają i prostują chaos, ale dobranie może trochę potrwać. a może będziesz miała szczęście i trafisz od razu. znowu: rozumiem, i na pewno nie tylko ja, że się boisz. Ale czy teraz nie jest wystarczająco źle? Co masz do stracenia? Spróbuj!

            trzecia sprawa: nie staraj się uporządkować wszystkiego na raz. małymi kroczkami. najpierw ten lekarz i leki, potem cała reszta. a może oddział dzienny w szpitalu? skąd jesteś?
    • sensi41 Re: pomocy 26.12.10, 16:45
      Dobrymi chęciam piekło wybrukowane. Niech mnie ktoś w zad kopnie jak następnym razem będę się wyrywać z pomocą nieznajomemu cierpiącemu. Ela po co mnie zapytujesz jak wejść na czat skoro i tak nie masz zamiaru konwersować?Mam ciekawsze zajęcia,aniżeli siedzenie godzinę przed monitorem i patrzenie jak wchodzisz i wychodzisz z czatu bipolaru, nie odzywając się ani słowem.
      Farmakoterapia Ci potrzebna. Życzę powowdzenia.
      • 38takatam Re: pomocy 26.12.10, 19:01
        Elaela napisała "po co żyć,żeby wszystko tłumaczyć chorobą.Tak jak alkoholik"

        Tak się składa,że ja jestem i chaderką i alkoholiczką (szczęśliwie niepijącą),mam też zab.osobowości.
        Życie doświadczyło mnie boleśnie.Przeżyłam wiele traum.
        To co ja nawyprawiałam,jak wielką krzywdę wyrządziłam i jak ogromnym egoizmem się kierowałam-nie da się opisać słowami...
        Alkohol w manii,w depresji,w stanie mieszanym (próba samobójcza)
        A jednak żyję...Mam 3 dzieci i partnera,jesteśmy rodziną.
        LEKI I TERAPIA.

        Trzeba za bary się z życiem wziąć!!! Użalanie to forma uwsteczniania się-ale o tym wszystkim już Ci tu napisano.




        "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
        nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

        Terri Cheney
        • elaela-net Re: pomocy 26.12.10, 19:12
          Wiesz najtrudniejsze jest to,że dziecko,męża kocham,a oni mnie już nie chcą.Miałam ostatnią szansę,zaczęłam nową pracę,w ubezpieczeniach,wtedy zachorował mój tata,niedługo potem zmarł.Przeszłam to wszystko dzielnie.A potem się zaczęło.Nie wiem czy ja cokolwiek potrafię,nieużalam się tylko nie rozumiem.Czy ja nie mam mózgu,uczuć.Chyba nie,boję się strasznie szpitala
          • chuckman Re: pomocy 28.12.10, 17:19
            Witaj Elu, jestem tu nowy, ale sporo już się dowiedziałem o tym "w czym rzecz". Właściwie to dopiero w tym roku uświadomiłem sobie-przy pomocy rodziny- co mi jest. Od ośmiu lat zmagam się z depresją a okazało się, że mam jeszcze coś. Coś przeciwnego. Bardzo Ci współczuję, bo wiem co to znaczy mieć rodzinę i być samotnym, na marginesie. Mam żonę i trzech synów, wszyscy już dorośli. Odczuwam duże przygnębienie, bo czuję się tak, jakby mnie obchodzono wokół i raczej starano się unikać. W październiku straciłem pracę, która dawała mi satysfakcję bycia między ludźmi, poczucie społecznej przydatności. Teraz jest pustka. mam jeszcze to szczęście, że żona nie wyrzuciła mnie z domu, na zimę. W październiku mieliśmy obchodzić 30 lecie...Doprawdy nie wiem, co Ci doradzić, bo dopiero stosunkowo niedawno pojąłem co się ze mną dzieje. Właśnie przeżyłem najgorsze święta w moim życiu, a myślę, że i Ty miałaś nie-wesołe, czego życzą ludzie okazjonalnie. Dla mnie,to jest jakaś dziwna niesprawiedliwość,że po poświęceniu najbliższym kilku dziesiątków lat życia, obdarzaniu ich troską i miłością, teraz - zawaliło się.Czy Ty też czujesz taką szczególną i dotkliwą pustkę uczuciową? Ja odczuwam wielki żal i ból z powodu tego, że ich skrzywdziłem i tego nie da się "zresetować". Pozostają mi piękne wspomnienia...To o czym piszesz, odnośnie braku uczuć jest bardzo dotkliwe, bo ja też tego doświadczam, ale w głębi jednak czuję sercem,że to moi najbliżsi, najbardziej kochani...I ja bardzo boję się szpitala. Byłem tam raz i nikomu, nigdy nie życzyłbym nawet jednego dnia pobytu tam.Nie piszę Ci -głowa do góry, bo to byłoby niegrzeczne. Chciałbym bardzo, abyś znalazła dobrą opiekę fachową i trafiony lek, a przede wszystkim, aby Twoja Rodzina nie odtrącała Ciebie i okazała serce.Pozdrawiam Cię serdecznie i ciepło w te mroźne dni.
    • drugikoniecswiata Re: pomocy 27.12.10, 16:28
      Ela!
      Jest poniedziałek.
      Miałaś od czegoś zacząć.
      Umówiłaś się do lekarza?

      Jeśli szukasz w publicznej służbie zdrowia, może spróbuj tu:
      Poradnia Leczenia Chorób Afektywnych: (12) 424-87-23
      ul. Kopernika 21a

      Zadzwoń i umówi się na wizytę, a jeśli nie będziesz mogła się dodzwonić, to pójdź tam osobiście. Będzie ci potrzebny druk RMUA z ubezpieczenia - masz?

      Jeśli nie masz pracy, to RMUA dostajesz taki w UP po rejestracji jako bezrobotna. Rejestracja jest do załatwienia w jeden dzień, jeśli przyjdziesz z odpowiednimi dokumentami, możesz przeczytać na stronie lub zadzwonić i zapytać www.gupkrakow.pl

      Ale najpierw się zapisz na wizytę, bo i pewnie tak będziesz musiała chwilę poczekać. Akurat będzie czas na wykombinowanie RMUA, jeśli go nie masz.
      • elaela-net Re: pomocy 27.12.10, 17:22
        dziekuje,jestem zarejestrowana w UP,takze z ubezpieczeniem nie będzie problemu.Dostałam dziś dapakine 500,mam znajoma w aptece,także receptę mogę donieść póżniej.Zaczęłam zażywać-trochę lepiej.Zapisać się do lekarz idę jutro.Zmuszam się do wszystkiego,dziękuję,że myślisz o mnie
        • drugikoniecswiata Re: pomocy 27.12.10, 19:03
          A czemu akurat depakine? Brałaś to wcześniej czy tak zadecydowała znajoma?

          Z lekami warto poczekać do wizyty u lekarza, to jest decyzja długofalowa, a ich dobór zależy również od dotychczasowego przebiegu choroby. Nie bez powodu są na receptę. Być może lekarz zaproponuje ci właśnie depakinę, ale może co innego, np. lit. Ja bym się jednak wstrzymała, na wizytę nie powinnaś czekać dłużej niż dwa tygodnie, a może i szybciej się uda. Jeśli potrzebujesz doraźnie jakiegoś uspokajacza, kup sobie ziołowe tabletki bez recepty i melisę do zaparzania. Pomaga!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka