Dodaj do ulubionych

Hashimoto a depresja

31.03.05, 14:57
Po pierwsze: dzięki Dziewczyny za to forum!
Do tej pory kołatałam do różnych drzwi, a to forum zdrowie, a to depresja i bez specjalnego odzewu.

Z hashimoto zmagam się od ponad 8 lat. Zostałam zdiagnozowana 7 lat temu i leczona (eltroxin + metizol) przez ponad 2 lata. Stan obecny wskazuje na zaleczenie choroby, choć zmagam się z wieloma uciązliwymi problemami, których nie wykazują badania tarczycy.

Przede wszystkim mam na myśli półroczne, zimowe stany depresyjne w które wpisują się: ospałość, obniżenie sprawności fizycznej i intelektualnej, bóle mięśniowo - stawowe, obniżenie przemiany materii, kołatania serca, drętwienia kończyn i inne. Lekarka prowadząca nie chce o tym słyszeć i zbywa mnie słowami: "weź się w garść, takie czasy, każdy ma depresję"

Co ciekawe, stany te pomimo badań niezmiennie w normie, nasilają się z każdą zimą. Od początku wiosny natomiast (odpukać) wszystko zaczyna się normować. Zdiagnozowano u mnie depresję zimową, ale wiem, że mój stan jest na 100% powiązany z hashi. Nie wiem, czy poddać się proponowanej przez psychiatrę światłoterapii, a jeśli nie to co robić? Może któraś z was ma podobne problemy, jak sobie radzicie? Zaczynam mieć obawy, że jak tak dalej pójdzie, to dosłownie mogę nie doczekać następnej wiosny...

ratunku!
Obserwuj wątek
    • aada1 Re: Hashimoto a depresja 31.03.05, 16:37
      Witaj Morgano smile
      Coś mi tu nie pasuje. Depresja nie daje kołotania serca, bóli mięśniowych,
      zaparć, dretwienia kończyn. Tym bardziej ,że na wiosnę wszystko przechodzi...smile
      Jest bardziej prawdziwe,że w okresie zimowym powinnaś zwiększyć dawkę hormonu.
      Jakie masz TSH w takim okresie jak się zle czujesz?
      Bierzesz magnez lub potas na drętwienie kończyn? Jeszcze jedno pytanko po
      jakiego kija bierzesz metizol? Jeden lek wyklucza drugi...
      Ada
    • aada1 Re: Hashimoto a depresja 31.03.05, 16:48
      Morgano nie można wszystkiego zwalić na depresję.Hashimoto nie da się
      zaleczyć...smilei nawet tak złe Twoje samopoczucie to potwierdza. Jak często
      robisz badania? Światłoterapię teraz na wiosnę? Moim zdaniem nie ma sensu.
      Jak długo jesteś na Eltroxinie no i na jakiej dawce?
      Ada
      • morgana_le_fay Re: Hashimoto a depresja 31.03.05, 20:47
        Nie, nie, w tej chwili nie jestem na eltroxinie... Od ok. 5 lat nie biorę żadnych leków tarczycowych, bo moje badania nie odbiegają od normy.
        Światłoterapię proponują mi dopiero na najbliższą jesień, szczególnie że teraz już powoli dochodzę do sił.

        To może od początku: Około 8 lat temu dopadła mnie tragedia życiowa. Trzymałam się dzielnie, ale patrząc z perspektywy czasu właśnie wtedy zaczęły się pierwsze problemy z tarczycą (ucisk w gardle, duszności, problemy z sercem). Póżniej te objawy nasiliły się, pojawiły się częstoskurcze, które doprowadziły nawet do znalezienia się na OIOM-ie. Wówczas nawet nie zbadano mi tarczycy!!! Lekarze podejrzewali jeszcze niedobory potasu i magnezu, ale kiedy po podaniu tych suplementów objawy nie przeszły, a pojawiły się dodatkowe (bóle mięśniowe, drżenie rąk, spadek sił, puchnięcie stawów) zaczęłam szukać innych przyczyn. I tak znalazłam się u endokrynologa. USG wykazało guzki tarczycy (wole guzkowate), a po biopsji, scyntygrafii, kilku kolejnych badaniach TSH, FT4, pani doktor oznajmiła :Hashimoto, oraz że tego właściwie się nie leczy, tylko zalecza i że nie ma się czym przejmować.

        Zaordynowane leczenie było następujące: Eltroxin+Metizol (razem) do ustąpienia objawów. Pierwsze skutki leczenia odczułam bardzo szybko. W ciągu kilku tygodni czułam się właściwie zdrowa, choć leki przyszło mi brać jeszcze przez ponad dwa lata, "celem całkowitej stabilizacji układu hormonalnego".

        Od tamtej pory jak pisałam czuję się różnie. W miesiącach letnich raczej dobrze, w zimie coraz depresyjniej + objawy tarczycowe, choć już nie tak nasilone jak przed laty. Trudno mi właściwie powiedzieć, czy moje "ogólne zimowe rozmemłanie" wynika z depresji, czy ponownie ze źle funkcjonującej tarczycy, ponieważ dla innych depresji (+nerwic) również charakterystyczne jest spowolnienie wszelkich funkcji życiowych, człowiek ma prawo czuć się obolały, odrętwiały, ospały, mogą pojawiać się duszności, szczególnie w wyniku emocji.

        Co mnie jednak zastanawia, to że charakter objawów jest i-d-e-n-t-y-c-z-n-y z tymi, które towarzyszyły rozchwianiu hormonów tarczycy sprzed lat. Jest to dokładnie ten sam znany mi aż za dobrze rodzaj bólów, pieczeń, ospałości, tylko o niebo słabszy niż w krytycznym okresie, kiedy konieczna była między innymi interwencja pogotowia. Czasami pojawiają się też częstoskurcze, trwają jednak moment i są o wiele delikatniejsze.

        Badania są w normie. Nie znam dokładnych wyników, krew pobiera mi lekarka przy każdej wizycie, zarówno rutynowej, jak i wówczas kiedy idę do niej z powodu wybitnie złego samopoczucia. Ona trzyma wyniki, ona je interpretuje i nigdy nie przyszło mi do głowy jej nie wierzyć... Od dawna jednak badania nie wykazują niczego złego... Choć przyznam się często liczę na to, że tym razem wykażą podniesienie się któregoś ze wskaźników! Najgorsza jest bowiem diagnoza: "Powinna się pani czuć dobrze. Złe samopoczucie nie ma uzasadnienia". Wtedy człowiek czuje sie absolutnie bezbronny i ogłupiały. Ostatnie badanie USG wykazało nieznaczne powiększenie się niektórych guzkow, w tym jeden (w cieśni) urósł do 1cm srednicy. Wydaje mi się że go czuję, że zaczyna mi przeszkadzać np. przy połykaniu śliny. Pani doktor jest jednak ze mnie zadowolona, bo podobno w ciągu tych paru lat mial prawo urosnąć bardziej... No i bądź tu człowieku mądry i włóż spodnie przez głowę...smile)

        To tyle zgrubsza. Co o tym wszystkim myśleć?

        morgana
        • iwotlen Re: Hashimoto a depresja 31.03.05, 21:50
          Witaj,
          nie mam tak dużo wiedzy nt. Hashi jak inne dziewczyny z tego forum, ale zgodnie
          z moją wiedzą stan zapalny tarczycy jest długotrwały, leki (hormony tarczycowe)
          bierze sie do końca życia. Wszyscy lekarze zwracali mi uwagę, aby przy tej
          chorobie wykonywać badania krwi TSH, FT4, FT3 systematycznie i zgodnie z
          zaleceniami lub w przypadku złego samopoczucia. Ostatnio czułam się fatalnie -
          objawy b. podobne do Twoich, okazało się że TSH 5,6, po zwiększeniu dawki
          Eutyroxu tylko o 25 mg co drugi dzień odczułam już po 3 tygodniach ogromną
          poprawę, a TSH 3,46, myślę że będę miała zwiększoną dawkę Eutyroxu w przyszłym
          tygodniu będę u endo. Ważne są też usg wykonywane co 6 m-cy na b. dobrym
          sprzęcie i przez b. dobrego specjalistę. Dziwne jest to że Pani dr. która Cię
          prowadzi zatrzymuje wyniki badań. A czy miałaś robioną biopsję ? Czy wiadomo
          jakie są guzki? Czy masz badane przeciwciała TPO ? Ja napewno skonsultowałabym
          się u innego dobrego endo. Pozdr. IWO
          • janka111 Re: Hashimoto a depresja 01.04.05, 09:49
            Witaj Morgana! Gdzie sie leczysz ? Czy potrzebujesz jakiejs pomocy ? Czy mozesz
            otrzymac wyniki badan ktore robi Ci lekarz ? Czy masz do nich dostep ? Czy
            otrzymujesz jakies leki depresyjne ? czy jestes pod stala opieka specjalisty
            neurologa ? Jesli potrzebujesz pomocy daj znac. Pozdrawiam
            • espressoo Re: Hashimoto a depresja 01.04.05, 10:30
              Ja tez radziłabym wizytę u innego endo. Bez obrazy dziewczyny, wierzę w Waszą
              wiedzę, ale najlepsza będzie konsultacja z lekarzem. Zastanów się czy ta
              depresja nie jest powodowana nastawieniem psychicznym. Z tego co piszesz
              wynika, że juz dzis jestes pewna, że jesienią depresja cię dopadnie...

              Ja przeszłam depresje w zeszłym roku, zaczęła się w styczniu i skończyła w
              maju. Bardzo ciężko przeżyłam ten okres a dopiero teraz widze związki z Hashi.
              W tym roku (nie jak poprzednio) bardzo przykładam się do systematycznych badań
              i brania leków (eutyrox 100). jak na razie odpukać czuję sie świetnie. A przede
              wszystkim pozytywnie nastawiam się do zycia.

              Moja rada jest taka, zmień lekarza, a od października zapisz się na aerobik
              (podobno wydzielają się dzieki niemu hormony szczęścia i wielu psychiatrów
              zapisuje go jako antidotum na depresje),. Spróbuj a przede wszystkim nie
              nastawiaj się pesymistycznie.
              Pozdr.
              • lu74 Re: Hashimoto a depresja 01.04.05, 13:42
                Dobrze byloby gdybys sama znala poziomy swoich hormonow i ich wahania miedzy
                okresem, w ktorym masz depresje i gdy czujesz sie lepiej. Poza tym w Twoim
                przypadku moze byc cos nie w porzadku z przemiana FT4 w FT3 i niskie poziomy
                FT3 sugerowalyby, ze musisz suplementowac rowniez ten hormon.
                Faktycznie w przypadku Hashi jest tendencja do utrzymywania sie roznych objawow
                niedoczynnosci (rowniez depresji) nawet gdy poziom hormonow jest ksiazkowy.
                Niestety, w tej chorobie musisz obserwowac swoj organizm przez dluzszy czas,
                porownywac z wynikami badan i sprobowac sama znalezc rade na niektore problemy.
                Kazda z nas jest troche inna i jak widzisz niektorzy musza ciagle suplementowac
                np. magnez (tak jak ja) lub inne pierwiastki, niektorym pomaga joga, innym
                substancje immunomodulujace. W kazdym razie powinnas miec swoje badania u
                siebie aby moc analizowac te niuanse i nauczyc sie reakcji swojego organizmu.

                A konsultacja z innym lekarzem uwazam, ze bedzie nieodzowna bo jak sie zle
                czujesz to masz prawo wraz z lekarzem poszukiwac rozwiazania swoich problemow,
                a nie sluchac, ze przeciez powinnas czuc sie dobrze bo na to wskazuja badania.

                Na szczescie idzie wiosna wiec masz kilka miesiecy aby skupic sie na sobie i
                przygotowac do kolejnej zimy, ktora z nasza pomoca na pewno przejdziesz
                lagodniej - nie martw sie, nie damy sie Twojej depresji tak latwo.

                Pozdrawiam wiosennie
                • zapa62 Re: Hashimoto a depresja 04.04.05, 10:25
                  Witajcie, z mojej wiedzy wynika, że wyniki badań są własnością pacjenta. Lekarz
                  prowadzący może sobie zrobić z nich kopię jak mu się nie chce przepisywać do
                  karty. Karta za to jest własnością lekarza i/lub przychodni ale masz prawo do
                  posiadania jej kopii. Na szczęście do tej pory nie spotkałem się z inną
                  praktyką. Pozdrawiamy Was serdecznie-wiosennie z Nutelką73
    • to-ja-007 Re: Hashimoto a depresja 04.04.05, 11:45
      Witaj
      Przy Hashimoto, w naszym klimacie, obserwuje sie zmiany samopoczucia i poziomow
      hormonow w zaleznosci od pory roku. Dlatego Twoja depresja moze byc zwiazana z
      Hashimoto. Ja bym zmienila lekarza, bo ten nie ma pomyslu na leczenie.
      Jestes chora - i mozesz sie czasami gorzej czuc. Objawy ktore wymieniasz to
      typowe objawy niedoczynnosci przy Hashimoto. Moja rada - zmien lekarza.

      Byc moze hormony masz "w normie" ale np. poziomy tych hormonow sa dla Twojego
      organizmu za niskie. Depresja to jeden z objawowo niedoczynnosci, wiec nie
      nalezy jej lekcewazyc. Moze lepiej bys sie czula gdybys jednak brala eltroxin...

      Jesli ta depresja jest zwiazana z Hashi to swiatloterapia, ani zadne inne
      leczenie u psychiatry czy psychologa nic nie da.

      Na dretwienie konczyn doraznie polecam magnez + witamine B6 np. laktomagB6.
      Jednak to nie rozwiaze problemu depresji.
      pozdrawiam
      ula
      • morgana_le_fay Dziękuję Dziewczyny... 11.04.05, 11:27
        ... i chłopakismile)
        Powiedzieliście dokładnie to, co czułam od dawna, a wiedziałam na pewno odkąd zaczęłam czytać to forum. Muszę zmienić lekarza. Na początek chociaż skonsultować się z drugim, naprawdę porządnym specjalistą.

        Przyznam się Wam, że niedługo po zakończeniu leczenia, kiedy spowrotem poczułam się źle, a moja lekarka nie zaleciła kontynuacji, na własną rękę wzięłam resztkę eltroxinu jaka mi została. Byłam wówczas z dala od kraju i potraktowałam to jako doraźną pomoc w postawieniu się na nogi. I pomogło. Bardzo. Tyle, że lekarka pozostała głucha na moje prośby o możliwość dalszego podawania hormonu, a nawet zrugała mnie za samowolkę (to akurat przyjmuję, bo w końcu nie o samoleczenie tu chodzi).

        Coś jednak musi być na rzeczy, bo okres tej "samowolki" wspominam jako ostatnią dobrą jesień w moim życiu...

        Jest jeszcze jedna sprawa. Oprócz Hashimoto mam jeszcze poważną wadę nerek i jestem stale pod opieka nefrologa. Z poszczególnymi więc objawami byłam systematycznie odsyłana od niego, z sugestiami, że to nie Hashi, a nerki są odpowiedzialne z mój ogólny stan. Sama jednak wiem, (a potwierdza to nefrolog)że gdyby tak było, oznaczałoby to niewesołą tezę, że stan nerek jest już fatalny. Tymczasem są one nadal wydolne i nie ma przesłanek do tak złego samopoczucia. Zauważcie więc sytuację: Jestem odsyłana od Annasza do Kajfasza, lekarka umywa ręce, dodatkowo sugerując coś o wiele poważniejszego niż nawrót zapalenia tarczycy, bo właściwie koniecznośc dializ i przeszczep jako jedyny ratunek! I ja z tą niepewnością i bólem żyłam kilka lat!

        Muszę wam podziękować raz jeszcze za obudzenie mnie z tego letargu. Dzisiaj wiem, że nie musiałam prawdopodobnie tak cierpieć, nie musiałam zmarnować kilku najlepszych lat życia. W końcu nie chodzi tylko o moje osobiste samopoczucie, ale o życie mojej rodziny, męża, córki, dla których w tym stanie nie mogłam być pełnowartościową matką i żoną, nie mogłam dać im tyle ile dawałam dopóki byłam w pełni czynnym i twórczym człowiekiem. Kiedy sobie to wszystko uświadomiłam, początkowo wstąpiła we mnie dzika, nieopanowana złość na lekarkę. Tylko wydarzenia ostatnich dni - śmierć Ojca Świętego - sprawiły, że postanowiłam w imię Miłosierdzia nie chować do niej urazy.

        Co nie oznacza, że nie zawalczę o swoje zdrowie. Szukam naprawdę dobrego specjalisty w Warszawie!

        Pozdrawiam Was najmocniej
        morgana.
        • no_sense Re: Witam! 11.04.05, 14:14
          Już mi wstyd, że na tym forum zawracam głowę swoimi sprawami ale... lek nie
          działa w moim przypadku na depresję (a leczę już okolo miesiąc i tydzień). Nic,
          żadnego efektu, dalej senność+depression. Wynik TSH już jest w normie, a objawy
          dalej (do tego jeszcze spuchnieta twarz). Czy mogłabyś mi powiedzieć kiedy
          zaobserwowałaś poprawę? Może, jeśli chodzi o depresję - trzeba dłużej czekać?
          Przez długi czas ZAniedbywałam wszystkie swoje obowiązki, teraz staram się
          jakoś brać do życia.
          • hashi-tess Re: Witam! 11.04.05, 17:20
            Witaj no_sense!
            W przypadku hashi, jak i depresji leczenie jest długotrwałe.
            Nie możesz oczekiwać poprawy stanu zdrowia z dnia na dzień.
            Lekarz napewno Ci powiedział, że z depresji tak długo się wychodzi, jak długo na nią "pracowałaś". Złożyło się zapewne kilka powodów, że jesteś w takim stanie, ale nie możesz się obwiniać, że coś zaniedbałaś w trakcie choroby. Przecież Ty byłaś chora. Jak masz złamana nogę, to też pracujesz?! Nie Ty siedzisz w domu i kurujesz nogę. Leczenie trwa miesiącami.To samo jest z psyche. Powrót do zdrowia trwa dośc długo.
            Nie piszesz czy byłaś u lekarza psychiatry. Jeśli jesteś w dużej depresji to leki na tarczycę w tym schorzeniu, na tym etapie nie pomogą.
            Powinnaś otrzymać fachową pomoc. Może poczytaj posty na forum "depresja"?
            Wierz mi, nie warto jakoś żyć, lepiej żyć pełnią życia.
            Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Tess
    • katerina24 Re: Hashimoto a depresja 22.11.05, 21:43
      up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka