aggata78
07.11.08, 13:01
Moja mama miala lutym 2006r robiona operacje usuniecia tarczycy. po
operacji zaczela bardzo chrypiec, pozniej zaczelo wykrecac jej
konczyny i
twarz- okazalo sie ze te wykrecania to tzw tezyczka. w szpitalu nie
bardzo na
to zareagowali- stanowczo nie polecam szpitala kopernika w lodzi!!!-
zarowno
na ten glos, ciezkosc w oddychaniu, a na tezyzczke dali troche
wiecej wapnia
i wypisali do domu.po dwoch dniach pojechalam z mama na ostry dyzur
do
szpitala laryngologicznego bo okazalo sie, ze mama sie dusi.
natychmiast
polozyli ja na stol operacyjny i zalozyzli tracheotomie bo inaczej
grozilo by
uduszeniem. okazalo sie tez ze mama ma polipy na jednej strunie
glosowej i to
ze w czasie operacji tarczycy poruszyli jej druga strune
spowodowalo, ze mama
zaczela sie dusic. lekarka zadecydowala o usunieciu polipow i
powiedziala ze
usuna mamie tracheotomie jesli druga struna bedzie sie ruszac.
niestety do
dzis struny sa martwe i mama ma tracheotomie nadal. sprawdzalam w
necie i
okazalo sie ze mama powinna chodzic do foniatry i cwiczyc struny a
poza tym
nadaje sie do operacji strun i tylko to moze ja uratowac przed
kalectwem do
konca zycia...czy ktos z was moze nam w jakis sposob pomoc?doradzic?
zbieram wszelkie informacje. pozdrawiam