Dodaj do ulubionych

lubie Chinczykow:)

12.12.05, 10:40
Witam Forumowiczow,
Tutul postu to zart, oczywiscie...
Kilka razy na krotko odwiedzalem Chiny (Shanghai, Guanxi, Hunan, wkrotce tez
Beijin) i efekt tego jest taki, ze...mam jak najgorsze zdanie o Chinczykach.
Nie chodzi mi tylko o brud, charchanie i wszechobecna nieuprzejmosc, ale
chocby zachowanie chinskich turystow w gorach....TRAGEDIA!, o niezamykanie
drzwi w toaletach podczas nawet tych bardziej intymnych czynnosci,
nachalnosc, nieumejetnosc przyswojenia sobie zasad ruchu drogowego, i wiele
mozna by wymieniac.
Sorry ze pisze tak brutalnie, ale nie moge inaczej. Bedac w Chonach na
wakacjach w pieknym Yangshuo - zachwycalem sie przyroda i...klalem na ludzi.

Ciekaw jestem opinii szczegolnie tych forumowiczow ktorzy mieszkaja w Chinach
na stale badz od jakiegos juz czasu. Czy da sie do tego przywyknac? Czy da
sie sobie jakos wytlumaczyc to ich "zwierzece" zachowanie?
Jak Wy to odbieracie?

Bede wdzieczny za szczere wypowiedzi:)

Cieplo pozdrawiam,
Mariusz

Obserwuj wątek
    • changchun Re: lubie Chinczykow:) 12.12.05, 12:36
      oj chlopie, poruszyles pewnie lawine. jesli chodzi o mnie to jedyne do czego
      nigdy nie przywykne to charchanie i smarkanie wszedzie gdzie popadnie. W wielu
      miejscach zamiast postepu w tej dziedzinie widze regres. Co do nieuprzejmosci
      to trudno mi sie zgodzic, brud-na pewno tak. czyszczac mieszkanie po
      poprzednich lokatorach nie moglem uwierzyc jak mozna tak zapuscic kuchnie i
      lazienke-szczegolnie kuchnie, a byli to ludzie dobrze sytuowani i zajmujacy
      niezle stanowiska. Jesli idzie o Yangshuo- masz 100% racji, piekne miejsce,
      przepiekna rzeka Li, tyle ze zasyfiona do granic wytrzymalosci.
      Wiele zachowan da sie na pewno wytlumaczyc kulturowo- nie trzeba od razu mowic
      o 'zwierzecosci' tych ludzi. Choc rzeczywiscie czesto mozna sie podlamac.
      z drugiej strony Chiny to nadal biedny kraj (a moze raczej kontynent) na
      granicy wyrwania sie z trzeciego swiata o zapuszczonych standardach
      cywilizacyjnych. w kazdym razie ciezko oceniac go za pomoca naszych
      doswiadczen. Z drugiej tez strony- Piotrkowska w Lodzi (stamtad jestem) nie
      rozni sie tak strasznie stanem zasyfienia od ulic w Chinach:(
      pozdrawiam
      • mariusz1236 Re: lubie Chinczykow:) 13.12.05, 08:18
        Witaj Chungchun,
        dzieki za wypowiedz. Juz myslalem ze tylko ja jestem taki krytyczny...:)

        Mysle, ze bieda nie jest wystarczajacym wytlumaczeniem. Rzeczywiscie gdzie
        biednie z reguly jest brudno, ale nie tylko brud mam na mysli.
        POdczas 2 dni w gorach Zhangjiajie probowalem sie znalesc w tlumie
        wrzeszczacych, przepychajacych sie (na gorskich waskich szlakach!)chinskich
        turystow. Nic z przyjemnosci obcowania z przyroda. Wrzaaaaaask okropny i
        rozpychajacy bezmyslnie tlum. Drugi dzien, bardzo wczesnie(przed wschodem
        slonca), gory spowite w porannych mglach, my rozkoszujemy sie widokiem co rusz
        odslaniajacych sie pieknych krajobrazow, nawet ciche spiewy ptakow bylo
        slychac!:) Wtem... jakby wlaczyc radioodbiornik:)...uuuuuuuu...,
        aaaaaaaaa....., uuuuuuu...., ooooo... narastajaca sciana wyc, wolan,
        przekrzykiwan, zapewne pierwszej tego dnia grupy chinskich turystow...Tragedia!
        tak bylo az do zmroku!
        Nawet ptaki ucichly, badz zostaly poprostu zagluszone tymi dzwiekami "5-
        tysiacletniej cywilizacji"...
        Czy to nie jakis atawizm? Czy mozna to wyjasnic bieda? Zreszat biedni nie
        bywaja turystami,a przynajmniej nie busowymi.

        Nieuprzejmosc. To prawda, spotkalismy tez uprzejmych ludzi. Nie chce wiec
        uogolniac. Ale Ci nie uprzejmi, z moich doswiadczen, stanowia wyrazna wiekszosc
        tego spoleczenstwa.

        Przykladow ich "dziwnego" zachowania moglbym szukac jeszcze wiele...

        Cieplo pozdrawiam,
        Mariusz
        • changchun Re: lubie Chinczykow:) 13.12.05, 11:43
          ja jestem krytyczny, co nie znaczy, ze nie lubie Chin i Chinczykow. To po
          prostu inny swiat, choc nie przecze, ze na co dzien syfiastosc strasznie mnie
          wkurza. Co do tych tlumow wrzeszczacych ludzi. tu mieszka grubo ponad miliard
          ludzi, zajmujacych niemal kazdy skrawek ziemi (na wschodzie), jest wiec
          zageszczenie ogromne i szukajacym chwili wyciszenia Europejczykom takim jak ja
          musi byc ciezko. Oni sa do tego scisku kulturowo zaadaptowani, lubia jak
          jest 'renao', lubia krzyczec i glosno gadac przez telefon itd.
          Na szczescie na swieta bede w Polsce:)
          pozdrawiam!
          • mariusz1236 Re: lubie Chinczykow:) 14.12.05, 02:32
            A ja na Swieta bede w Chinach:)))

            Spokojnych Swiat!:)

            Pozdrawiam,
            Mariusz
    • gangsta.eve Re: lubie Chinczykow:) 12.12.05, 22:46
      Gdyby tam zachodnia cywlizacja nie wlazła, to na pewno byloby lepiej- to tak w
      duuuzym uproszczeniu.
      • changchun Re: lubie Chinczykow:) 13.12.05, 04:25
        w bardzo duzym uproszczeniu, by nie powiedziec mocniej. Nie wiem co rozumiesz
        przez zachodnia cywilizacje i do jakiego okresu sie odnosisz- jedno jest pewne-
        Chiny cywilizacyjnie (w rozumieniu pewnych standardow, chocby higienicznych) sa
        bardzo zacofane i maja na tym polu jeszcze mnostwo do zrobienia. A jesli chodzi
        o pchanie sie zachodu do Chin, tak teraz jak i wczesniej to pozytywnych skutkow
        bylo wiecej niz negatywnych (nie mowie o interwencjach militarnych i
        polkolonializmie). Z zachodnich wynalazkow to chyba komunizm mial najgorszy
        wplyw na ten kraj.
    • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 14.12.05, 08:00
      W Chinach spedzilem kilkanascie lat.

      Moj punkt widzenia na poruszany temat.

      Czesto mi to przeszkadza.
      Ale.
      Nie zaprzatam tym sobie glowy.
      Mozna przywyknac.

      Do zycia w Chinach potrzeba dystansu.
      Akceptacji.

      Szczegolnie akceptacji tego, ze to jest inna kultura, uksztaltowana w zupelnie
      odmiennych waronkach niz nasza, inny sposb myslenia i inne podejscie do wielu
      spraw.

      Nie potrafie zgodzic sie z nazywaniem opisywanych zachowan "zwierzecymi" bo
      niby dlaczego nasz sposob myslenia, normy obyczajowe czy zachowania maja byc
      jedynie slusznymi?

      To, ze my jestesmy wychowani w kulturze w ktorej (obecnie bo jakies 100 lat
      temu pewnie bylo ciut inaczej) charchanie i plucie na ulicy nie jest
      akceptowane nie znaczy ze to jest jedyna sluszna norma majaca uniwersalne
      zastosowanie na calym swiecie.

      Akceptacja tego, ze pod wieloma wzgledami sie roznimy naprawde ulatwia zycie w
      tym kraju.

      Prosty przyklad.
      Idziemy na kolacje z ludzmi z pracy.
      Czesc z nich ma jakies tam pojecie o zachowaniach nienajlepiej przyjmowanych
      przez obcokrajowcow reszta pojecia w zasadzie nie ma.
      Czyli w czasie kolacji ma miejsce wiele zachowan ktore "wrazliwa" osobe z
      Polski doprowadzilyby do stanu jaki mozna osiagnac tylko po zlapaniu za
      nieizolowany przewod pod wysokim napieciem i utrate apetytu na okres kilku
      tygodni. Charchanie, spluwanie, smarkanie, wypluwanie kosci i innych twardych
      niejadalnych skladnikow posilku na stol, rozmowa na poziomie 85 decybeli itd.

      Czy to znaczy ze ta grupa ludzi to banda pozbawionych wszelakiej kultury
      zezwierzeconych stworzen?

      W rzeczywistosc to grupa swietnych fachowcow w tym co robia, ludzi ktorych
      darze glebokim szacunkiem, zdarzaja sie sytucje w ktorych moje zycie moze
      zalezec od tego czy oni odpowiednio sie zachowaja, ufam im.
      Po prostu ludzie ktorych moge nazwac przyjaciolmi.

      • mariusz1236 Re: lubie Chinczykow:) 14.12.05, 08:53
        Witaj Szopen,

        Dzieki za wypowiedz. Chyba piszesz o dwu roznych rzeczach. Rozumiem, ze razi
        Cie ich "inne" zachowanie, a jednoczesnie jestes pelen podziwu dla ich
        profesjonalizmu zawodowego.
        Twoj punkt widzenia bedzie zawsze inny bo znasz Chinczykow ktorych cenisz.

        Ja takich nie znam. Szczerze powiem, ze kiedy tam jestem i patrze na te rosnace
        w Szanghaju wiezowce, w niesamowicie szybkim tempie przybywajaca nowoczesna
        infrastrukture itd itp dziwie sie skad sie to bieze??? Kto to projektuje i
        buduje? Ten gosc dlubiacy kilofem w ziemii w tempie PRLowskim? Jego szef, ktory
        zapewne jak inni szefowie sredniego szczebla ktorych znam osobiscie, sa
        mistrzami dezorganizacji, chaosu, i unikania odpowiedzialnosci?
        Nie widze w Chinczykach zadnej cechy ktora wyjasnialaby dlaczego tej kraj sie
        rozwija... Jest jedna...taniosc i obfitosc sily roboczej, ale czy to jest to?
        Zakladam ze jest jakis procent madrych ludzi w tym kraju i oni kieruja calym
        tym ludzkim, dla mnie bezmyslnym, mrowiem.

        Napisz za co ich zawodowo cenisz... Ale szczerze!

        Pozdrawiam,
        Mariusz







        • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 14.12.05, 09:49
          Mariusz,

          Najpierw o omawianych zachowaniach.
          Nie wydaje mi sie, ze pisze o roznych rzeczach.
          Staralem sie wytlumaczyc, ze niektore zachowania czy zwyczje moga nas razic
          dlatego, ze w niedawnej przeszlosci zaczely byc przez nas uwazane
          za "niekulturalne" ale to tylko z naszego punktu widzenia.

          Mozesz sie zdziwic ale to dziala w obie strony i niektore rzaczy ktore my
          uwazamy za naturalne i dopuszczalne Chinczykom wydaja sie odrazajace.
          Pare przykladow:
          Uzycie bawelnianej chusteczki do nosa, wysmarkanie sie w owa chusteczke a
          nastepnie schowanie jej z powrotem do kieszeni. Czyli chowanie smarkow do
          kieszeni (jednorazowe papierowe chusteczki jakos znosza ale te wielorazowe ich
          bardzo raza).
          W trakcie jedzenia cos co my nazwalibysmi szczekiem sztucow dla nich jest
          zgrzytem stali o stal i wielu ow dzwiek doprowadza do nudnosci.
          Zapach gotowanego bigosu.
          Sledz solony.
          I szczyt wszyskiego czyli potrawa "Ryz zapiekany z jablkami i cynamonem,
          polewany kwasna smietana" na sama rozmowe o tej potrawie robi im sie bardzo
          niedobrze (dokladnie tak samo jest z ludzmi z Japoni, Korei, Tajlandi itd).
          A przeciez to takie dobre ;)

          Wiele "razacych" zachowan Chinczykow ma proste wytlumaczenie w ich tradycji czy
          histori, spluwaja bo od wiekow uwazali za bardzo niezdrowe przelykanie sliny,
          zachowuja sie bardzo halasliwie na lonie natury bo od tysiecy lat zdecydowana
          ich wiekszosc mieszkala w bliskiej stycznosci z innymi ludzmi i w sytuacji
          kiedy sa sam na sam z natura czuja sie bardzo nieswojo.

          Co ciekawe bardzo wielu z nich nawet nie potrafi mowic szeptem jakkolwiek by
          sie nie starali.

          Druga czesc pytania.
          Skad sie to wszystko bierze? Kto to projektuje, nadzoruje, wymysla?

          Chinczycy.

          Rowniez w Polsce to nie pan Zenek (nie obrazajac Zenkow) opierajacy sie o
          lopate na budowie i kombinujacy kogo by tu po piwo wyslac nie projektuje
          drapaczy chmur. (Chyba ogolnie to nikt w Polsce nie projektuje drapaczy chmur
          ale to juz inna historia).

          • mariusz1236 Re: lubie Chinczykow:) 14.12.05, 10:15
            Witaj ponownie,

            Rozumiem, ze ich akceptujesz i rozumiesz...

            Nie mam jednak na mysli roznic kulturowych.
            Sam od lat juz 3 mieszkam w Japonii i kulturowych roznic mam na codzien pod
            dostatkiem:) Z tym ze Japonczykow rzeczywiscie mam za co podziwiac, rowniez, a
            moze przede wszystkim, za kulture osobista i organiacje.
            Chinczykow nie jestem w stanie pojac:)

            Pozdrawiam,
            Mariusz





          • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 14.12.05, 10:20
            Kontynuujac.

            Mariusz napisal:
            >Nie widze w Chinczykach zadnej cechy ktora wyjasnialaby dlaczego tej kraj sie
            >rozwija... Jest jedna...taniosc i obfitosc sily roboczej, ale czy to jest to?
            >Zakladam ze jest jakis procent madrych ludzi w tym kraju i oni kieruja calym
            >tym ludzkim, dla mnie bezmyslnym, mrowiem.

            Pracowitosc na przyklad.

            Wbrew pozorom sila robocza w Chinach nie jest tania i to nie cena sily roboczej
            ma najwiekszy wplyw na niskie ceny produktow w Chinach produkowanych.

            Obfitosc tej sily roboczej to zupelnie co innego i rzecz bardzo wazna.

            Za co cenie zawodowo ludzi z ktorymi pracuje?
            Ja pracuje jako inzynier czyli taki powiedzmy lepszy hydraulik.
            Ci z ktorymi pracuje maja niesamowite doswiadczenie w rozwiazywaniu problemow,
            sa bardzo pracowici, jesli potrzeba pracowac wiecej niz oficjalna liczba godzin
            pracy to nie ma zadnego problemu, licza sie wyniki, szybko sie ucza, maja
            swietne podejscie do rozwiazywania problemow.
            Przykladowo: jest powiedzmy pewna maszyna w ktorej od czasu do czasu pewna
            czesc sie psuje, podejscie typowe w Europie: czesc bedzie regularnie wymieniana
            i nie bedzie problemu, podejscie Chinczyka: tu dokonamy drobnej modyfikacji,
            tam cos zmienimy, pokombinujemy i w efekcie owa czesc nie bedzie sie psula.

            No i pic tez potrafia i rowni goscie sa.
            • changchun Re: lubie Chinczykow:) 14.12.05, 11:39
              > Za co cenie zawodowo ludzi z ktorymi pracuje?
              > Ja pracuje jako inzynier czyli taki powiedzmy lepszy hydraulik.
              > Ci z ktorymi pracuje maja niesamowite doswiadczenie w rozwiazywaniu
              problemow,
              > sa bardzo pracowici, jesli potrzeba pracowac wiecej niz oficjalna liczba
              godzin
              >
              > pracy to nie ma zadnego problemu, licza sie wyniki, szybko sie ucza, maja
              > swietne podejscie do rozwiazywania problemow.
              > Przykladowo: jest powiedzmy pewna maszyna w ktorej od czasu do czasu pewna
              > czesc sie psuje, podejscie typowe w Europie: czesc bedzie regularnie
              wymieniana
              >
              > i nie bedzie problemu, podejscie Chinczyka: tu dokonamy drobnej modyfikacji,
              > tam cos zmienimy, pokombinujemy i w efekcie owa czesc nie bedzie sie psula.
              >
              > No i pic tez potrafia i rowni goscie sa.


              nie wiem w jakiej branzy pracujesz, ale ja jako tlumacz tez mam troszke
              doswiadczen z przemyslem i roznymi maszynami i patrzac na to przez pryzmat ocen
              polskich specjalistow, ktorych tlumacze mam troszke inne zdanie. Z tymi
              modyfikacjami to racja, ale z moich doswiadczen to jest tak ze sie cos
              przyspawa po omacku, bo nawet okularow ochronnych nie ma i zrobi sie jedna
              wielka prowizorke. Jesli chodzi zas o chinskie maszyny, to mam takie
              doswiadczenia, ze sa to podroby maszyn renomowanych firm zagranicznych tylko, z
              pominieciem pewnych bardzo jednak istotnych szczegolow, co powoduje, ze maszyny
              te nie nadaja sie na wiele.
              No ale to nie moj problem jako tlumacza:)
              jesli chodzi o robotnikow chinskich, to z moich obserwacji wynika, ze wiekszosc
              z nich prezentuje bardzo niski poziom tzw. kultry technicznej. To jest chyba
              jednak wina edukacji i malej liczby szkol zawodowych i technikow. Wiekszosc
              ludzi z ktorymi sie stykam na halach to po prostu przeszkoleni w praktyce
              chlopi, bez zadnych podstaw wyniesionych ze szkol.
              pozdrawiam!
              • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 15.12.05, 13:15
                Changchun,

                (ciekawe miasto bylem tam kilka razy (na imprezach sie przyznam), sam spedzilem
                4 lata w pobliskim Shenyang)

                > nie wiem w jakiej branzy pracujesz, ale ja jako tlumacz tez mam troszke
                > doswiadczen z przemyslem i roznymi maszynami i patrzac na to przez pryzmat
                ocen
                >
                > polskich specjalistow, ktorych tlumacze mam troszke inne zdanie.

                Ja pracuje w branzy spozywczej w sporej (tak gdzies Fortune 50) firmie. W
                Chinach mamy ponad 20 fabryk, prawie cala produkcja tylko na lokalny rynek.
                Firma dziala w Chinach juz kilkanascie lat.

                Widzisz problem ze "Specjalistami" czy to z Polski czy z innego kraju jest
                taki, ze oni wiedza lepiej.
                Cokolwiek jest robione w inny niz ich sposob jest napewno zle, nieodpowiednie i
                do d..py. Jakos w koncu musza potwierdzic to ze sa specjalistami.

                Fabryka gdzie aktualnie pracuje (w Kantonie) to jest byla firma panstwowa
                przejeta przez zagraniczny koncern mnie zatrudniajacy.

                Wiec ludzie z ktorymi pracuje to byli pracownicy panstwowej firmy, czesto bez
                prawie zadnej formalnej edukacji ale majacy czesto ponad 30 lat doswiadczenia w
                interesie.

                I kim ja jestem by mowic im, ze nie maja pojecia co robia???
                W ciagu ostatnich kilku lat zdarzylo sie pare razy, ze to wlasnie oni byli
                uzywani do rozwiazywania skomplikowanych technicznych problemow w krajach duzo
                bardziej zaawansowanych niz Chiny.

                Tak z jedna reka w kieszeni mogliby biegac w kolko dookola ich odpowiednikow w
                Australi czy w UK i zrobic to co potrzeba.


                Co do chinskich maszyn.

                Oczywiscie wiekszosc to mniej lub bardziej udane kopie.
                I co z tego.
                W wiekszosci przypadkow dzialaja w miare zadowalajaco.
                Kosztuja 23-30% ceny maszyn importowanych.
                Wydajnosc maja tylko troche mniejsza.
                Robia to co powinny robic.


                I jeszcze tylko taka uwaga ciut powracajac do tematu.

                Bedac w Chinach cudzoziemcem i zaliczajac sie do ogolnej populacji cudzoziemcow
                bardzo latwo zapomniec, ze to nie jest reprezentatywna probka spoleczenstwa w
                innych krajach (bo wzmiankowany poprzednio pan Zenek od lopaty do ladowania
                betoniarki tu nie zawita) i mylnie spostrzegac, ze wszyscy cudzoziemcy sa na o
                wiele wyzszym poziomie niz lokalni Chinczycy.
                To nie jest racjonalne podejscie do sprawy.

                Z czysto finansowego punktu widzenia (amortyzacja)jesli produkuje sie produkt
                ktory ma konkurowac z produktami lokalnych chinskich producentow to jedynym
                wyjsciem jest wspolpraca z lokalnymi producentami maszyn i (czesto wielkim
                wysilkiem osiagniete) poprawa jakosci ich produktow.

                Ja juz pare lini produkcyjnych do dosc skomplikowanych produktow w Chinach
                zbudowalem.

                Poziom kultury technicznej.
                Rzeczywiscie ogolnie niski.
                Ale sa bardzo otwarci na nauke i jesli da im sie mozliwosc szkolenia i rozwoju
                to efekty sa rewelacyjne.



                • changchun Re: lubie Chinczykow:) 15.12.05, 13:39
                  > Widzisz problem ze "Specjalistami" czy to z Polski czy z innego kraju jest
                  > taki, ze oni wiedza lepiej.
                  > Cokolwiek jest robione w inny niz ich sposob jest napewno zle, nieodpowiednie
                  i
                  >
                  > do d..py. Jakos w koncu musza potwierdzic to ze sa specjalistami.

                  a u Chinczykow to nie dziala? ze oni wszystko wiedza najlepiej i kreca nosami
                  na wszelkie propozycje racjonalizacji produkcji? Nawet kiedy kasa na rozruch i
                  cale wyposazenie idzie z zagranicy, to oni i tak sie buntuja i uparci sa niczym
                  osly.
                  w kazdym razie zgadzam sie ze wszystkim co piszesz, nie mam co prawda az tylu
                  lat za soba w Chinach, ale moje obserwacje sie pokrywaja. To samo dotyczy
                  maszyn, choc ja pracowalem w branzach troszke ciezszych niz przemysl spozywczy
                  (moze Ty wczesniej tez?).
                  co do Changchunu, to kiedys rzucilo mnie tam na rok i ten nick i mail tak
                  zostal, nie powiedzialbym, ze to super ciekawe miasto:)
                  pozdrawiam z Haichengu :) Shenyang widac na horyzoncie;)
                  • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 15.12.05, 13:58
                    U Chinczykow to tez dziala oczywiscie.

                    Czy oni wszystko wiedza najlepiej?
                    Przypadki sie zdarzaja, w porownaniu z innymi nacjami w Azji (Indie, Pakistan i
                    okolica) to i tak pestka.

                    Zdarzylo mi sie pare razy byc w sytuacji kiedy wielkim problemem bylo uzyskanie
                    zgody na przeprowadzenie testow oplacanych z zagranicy bo "to na 100% nie
                    zadziala?tak byc nie moze/co za bzdurny pomysl" zwykle efekt takich testow byl
                    zgodny z oczekiwaniami i co ciekawe Chinczycy momentalnie zmieniali zdanie co
                    do samej idei.
                    Dwa dni pozniej nie pamietali nawet skad sie idea wziela.

                    W Changchun jest swietna ulica z Ujgurskimi knajpami, szaszlyki kluski i
                    te "Ujgurskie" sprawy. Tam po raz pierwszy zjadlem pnad 50 Yangrouchuar...

                    Nie mam pojecia gdzie jest Haicheng, jesli widac Shenyang to moze aktualnie byc
                    troche zimno.

                    Zadzwon.
                    13902264315
                    • changchun Re: lubie Chinczykow:) 15.12.05, 14:30
                      Haicheng jest miedzy Anshan a Dashiqiao,jakies 125 km na poludnie od Shenyangu,
                      taka miescina powiatowa ok 300 tys. mieszkancow. Co do ujgurskiego zarcia w CC,
                      to nie lepiej pojechac do Kaszgaru, albo Hotanu? ;)
                      Niestety nie dam rady zadzwonic bo wlasnie wyczerpalem limit na karcie.
                      Proponuje kontakt w druga strone - moj numer 13608934402.
                      pozdrawiam!
                      • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 15.12.05, 14:42
                        Niestety nie moge sie dodzwonic.
                        Chyba drobny problem z karta.

                        Albo pozniej albo jutro zadzwonie.
                        • changchun Re: lubie Chinczykow:) 15.12.05, 14:47
                          mozesz sprobowac na stacjonarny - 412 6103721
                  • chomskybornagain1 Re: lubie Chinczykow:) 16.12.05, 06:00
                    wbrew pozorom Chinczycy potrafia mowic szpetem, moja dziewczyna czasem tak mowi,
                    co do czystosci to Chinczycy dbaja o czystosc ale tylko u siebie w domu za
                    wyjatkiem kuchni (prawie codziennie smaza na oleju i duzym ogniu wiec syf sie
                    roznosi wszedzie)
                    co do ich nauki to owszem sa chetni i pojemni ale w wiekszsosci dzialaja jak
                    komputer: co im wgrasz to maja, wlasnej inwencji zazwyczaj brak - co jest
                    oczywiscie spowodowane czynnikami kulturowymi a nie IQ :) wiem bo
                    przeprowadzalem szkolenie z zakresu konroli jakosci.
                    A tak nawiasem mowiac jakby ktos z forumowiczow mieszkajacych w Chinach chcial
                    sie ze mna skontaktowac to moj numer 13066909410. mieszkam w Shenzhenie
                    • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 16.12.05, 06:23
                      Ja pisalem, ze niektorzy Chinczycy nie potrafia mowic szeptem.
                      Osobiscie znam takich paru.

                      Wiekszosc jednak potrafi.

                      Shenzhen powiadasz.
                      To my w zasadzie jestesmy sasiedzi.

                      A moze i nawet sie spotkalismy kiedystam.
                      • chomskybornagain1 Re: lubie Chinczykow:) 16.12.05, 15:29
                        hm, moze
                    • dobosz4u Re: lubie Chinczykow:) 18.12.05, 00:01
                      Mieszkam od 4 lat kolo Kantonu i zatrudniam mala wioske chinska. Niestety,
                      wiekszosc ludzi to gdzies z prowincji i ich poziom jest raczej niski. Ale do
                      pracy sie nadaja, pracuja ile tylko pracy jest, bo placa na akord. Chca zrobic
                      jak najszybciej -problem, bo z reguly Chinczyk nie dba o szczegoly i trzeba im
                      patrzec na rece, zawsze potrafia zrobic cos nie-tak. Rada jest sciagnecie kilku
                      emerytow z polski, wiekszy pozytek w QC. Nawet mam zamiar sciagac z Polski
                      kucharke, bo tego oleju to juz nie moje jesc.
                      Niestety, gdyby nie tania sila robocza (i latwosc w organizacji, kazde chinkie
                      miasto ma specjalny department do pomocy w organizacji nowej produkcji- chca
                      tylko $$ i aby wiecej bylo pracy dla nich), pewnie dawno mnie juz tu nie
                      byloby. Nie mozna tutaj mieszkac ( szczegolnie na poludniu Chin), straszne
                      zanieczyszczenia, smog. Latwo wymagac od tych ludzi, ale to juz sie pogarsza,
                      bo amerykanskie zwiazki zawodowe juz wysylaja swoja 5-ta kolumne i psuja
                      chinczykow - na cale szczescie nastepny miliard czeka na jakakolwiek prace, a
                      zarabiaja srednio 2000 RMB, czyli duzo wiecej niz srednia chinska.
                      Cywilizacja Zachodnia niszczy chinczykow, zatrzymuja najgorsze swoje zasady i
                      przyjmuja najgorsze zachodnie -
                      Niestety, po latach nadal nie mam zadnych Chinskich przyjaciol, oczywiscie z
                      wyjatkiem. Bylem tez kilka razy okradziony czy probowano to zrobic - oszukiwany
                      na kazdym kroku - wiec unikam wszelkich zbednych kontaktow
    • asfalt Re: lubie Chinczykow:) 17.12.05, 06:00
      W wiekszosci zgadzam sie z Twoimi obserwacjami. Jest to narod dosc prymitywny
      kulturowo, choc ma dluga historie. Rewolucja tez swoje zrobila. W porownaniu z
      innymi nacjami Azji Wschodniej - to oni slabo wypadaja. To nie wyrafinowana
      kulturowo i obyczajowo Japonia albo Korea Poludniowa. Nawet daleko im w
      manierach do Filipinczykow. Narod typowo chlopski..
      Ktos tu pisal o ich pracowitosci... Jak sie stoi przy nich to pracuja. Ale
      wydajnosc jest bardzo slaba. Mniej wiecej 10 Chinczykow robi to co jeden
      Europejczyk. Nawet Hindusi lepiej wypadaja przy nich. Maja problem z
      rozwiazywaniem problemow, bo so nauczeni wkuwania ksiazek i to wszystko. Ludzie
      po uniwersytetach malo wiedza. Slabi projektanci... I robia rzeczy na lapu-capu.
      Ale wracajac do manier. Rzad chinski wydal sobie dosc monumentalne wrecz
      zadanie nauczanie podstawowych manier do czasu Olimpiady 2008. Jest to dosc
      trudne w kraju w ktorym slowa "dziekuje i przepraszam" i temu podobne rzadko
      sie uzywa, gdzie wielu ludzi nie wie po co sa serwetki, rzucaja kosci pod stol,
      pluja gdzie popadnie, sikaja gdzie sie da i jezdza jak wariaci wciskajac sie
      wciaz przed siebie "na chama".
      Rzad chinski obawia sie bardzo zlego zachowania Chinczykow podczas sportowych
      turniejow. Bodajze z kwietniu byl turniej w bilarda w Chinach, podczas ktorego
      Chinczycy zachowywali sie wrecz skandalicznie i sedzia musial ich co chwile
      upominac o cisze (glosno rozmawiali i nie chcieli wylaczyc telefonow
      komorkowych, ktore w Chinach najczesciej dzwonia na maksa).
      W duzek mierze ich zachowanie wynika z tego ze oni nie sa nauczeni manier. To
      zostalo wypaczone. Wystarczy poczytac ksiazki o Mao, jak podczas zebran
      potrafil sie rozbierac albo rozpinac spodnie i szukac pchel czy czego tam w
      okolicach fiuta.
      Tak, jest to tragiczne. Ale dla mnie bardziej tragiczne jest to, ze jak
      niszczono tradycje i maniery, zniszczono takze zaufanie pomiedzy ludzmi w
      Chinach - i skutkiem tego okropnie, ale to na kazdym kroku oszukaja, klamia i
      sa falszywi.
      • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 19.12.05, 08:52
        I tym sposobem mamy najdluzszy jak dotad watek na tym forum.

        Dyskuje kontynuujac.

        dobosz4u napisal:

        >Niestety, gdyby nie tania sila robocza (i latwosc w organizacji, kazde chinkie
        >miasto ma specjalny department do pomocy w organizacji nowej produkcji- chca
        >tylko $$ i aby wiecej bylo pracy dla nich), pewnie dawno mnie juz tu nie
        >byloby. Nie mozna tutaj mieszkac ( szczegolnie na poludniu Chin), straszne
        >zanieczyszczenia, smog.

        To ze sytuacja "atmosferyczna" w okolicy jest czesto tragiczna to fakt.
        Wprawdzie od kilku dni wieje wiatr i syf wywialo ale kilka dni bez wiatru i
        robi sie kiepsko.


        >Niestety, po latach nadal nie mam zadnych Chinskich przyjaciol, oczywiscie z
        >wyjatkiem. Bylem tez kilka razy okradziony czy probowano to zrobic -
        >oszukiwany na kazdym kroku - wiec unikam wszelkich zbednych kontaktow.

        To chyba wlasnie to unikanie zbednych kontaktow moze miec na to jakis wplyw.
        Z drugiej strony to oprocz ludzi z pracy (mojej i zony) i moze kilku znajomych
        moje grono lokalnych przyjaciol tez nie jest zbyt szerokie.

        asfalt napisała:

        > Narod typowo chlopski..
        To jest fakt. Rewolucja zaowocowala zanikiem "wyzszych warstw" spoleczenstwa i
        zostala reszta.

        Jednak w ciagu ostatnich lat sytuacja sie zmienia w dosc szybkim tempie. Dostep
        do pieniedzy i kontakty z zagranica swoje robia.

        > Ktos tu pisal o ich pracowitosci... Jak sie stoi przy nich to pracuja. Ale
        > wydajnosc jest bardzo slaba. Mniej wiecej 10 Chinczykow robi to co jeden
        > Europejczyk. Nawet Hindusi lepiej wypadaja przy nich. Maja problem z
        > rozwiazywaniem problemow, bo so nauczeni wkuwania ksiazek i to wszystko.
        Ludzie
        >
        > po uniwersytetach malo wiedza. Slabi projektanci... I robia rzeczy na lapu-
        capu

        Ja pisalem i przy swoich obserwacjach pozostaje. Wydaje mi sie rowniez ze na
        poludniu ludzie sa duzo bardziej pracowici niz na polnocy.

        Jako, ze firma w ktorej pracuje ma fabryki po calym swiecie to mam pewien punkt
        odniesienia i pojecie o lokalnej wydajnosci pracy. Ze wydajna praca tutaj musi
        byc dobrze zoorganizowana bo inaczej wszystko wymyka sie z pod kontroli to fakt
        nie tylko dla Chin typowy.

        Ludzie po studiach zdarzaja sie swietni wiekszosc jest najwyzej srednia,
        podobnie jak wszedzie na swiecie. Sztuka najwieksza to tych dobrych znalezc,
        wyszkolic i co najwazniejsze utrzymac.



    • mariusz1236 Re: lubie Chinczykow:) 19.12.05, 17:38
      Witam ponownie:)
      Z przyjemnoscia czytam kolejne opinie, za ktore dziekuje.
      Ja juz w Szanghaju...
      ...jakby czysciej na ulicach... i wiecej gosci od krzyczenia na tych "opornych"
      dla zasad korzystania z drog...:)
      Pewnie to efekt tych celow przedolimpijskich, a dla Szanghaju tez prze przed-
      Expo'wych...

      Serdecznie pozdrawiam,
      Mariusz
    • witekjs Re: lubie Chinczykow:) 19.12.05, 21:21
      Czytam Was z zainteresowaniem i obawiam się zabrać głos, bo przy Waszych
      doświadczeniach czuję sie jak "teoretyk jazzu"...
      Moje spotkania, jak wiecie były odległe/koniec '88/ i stricte wakacyjno-
      turystyczne, bez kłopotów finansowych.
      Myślę, że Wasze obserwacje dotyczące codziennych relacji, zależności w pracy i
      układów związanych z różnego rodzaju zarobkowaniem/ z obu stron/ muszą być inne
      niż moje.
      Wydaje mi się, że wiele wad tu opisywanych możemy spokojnie przypisać polskim
      robotnikom niewykwalifikowanym, lumpenproletariatowi i ćwierćinteligentom,
      których i u nas nie mało.
      Innym zagadnieniem jest odmienne zachowanie przy stole, wynikające również z
      braku noża i widelca, podnoszenie talerzy z zupą do ust, wypluwanie i rzucanie
      kostek na podłogę.
      To wszystko jest bardzo różne od tego do czego przywyklismy u nas, w miastach...
      Gdy sobie uświadomimy jak ogromne istnieja różnice kulturowe, możemy patrzeć
      na to inaczej.
      Pewnie pamiętacie, jak jeszcze do niedawna, na oficjalnych zdięciach ze spotkań
      przywódców państwowych, w centralnym miejscu stały ogromne "gustowne"
      spluwaczki.
      W końcu musimy pamiętać, że ich elity pochodzą z bardzo prostych środowisk, jak
      i w innych krajech "Demokracji Ludowej", a niedoścignionym wzorcem był Mao
      Dzedong...
      Inteligencję w znacznym stopniu wypędzili lub zniszczyli w latach przejęcia
      władzy i w czasie Rewolucji Kulturalnej.
      Dopiero, na nowo powstaje klasa ludzi wykształconych, z obyciem światowym i to
      musi potrwać.
      Jednocześnie popatrzcie, nie tylko na stare dzieła sztuki i rzemiosła
      chińskiego!!!!!
      Pomyślcie jak wspaniała okazała się młodzież chińska, nie tylko na Placu Tien
      an men.
      To co również ważne to, że nie spotykałem się z nieprzyjaznym nastawieniem do
      białego człowieka, co przeciez kiedyś istniało.
      Nie spotkałem, pewnie miałem szczęście :), obecnych wszędzie na świecie
      naciągaczy.
      To jest niezwykły kraj i ludzie, jeszcze w trakcie, wymagającej czasu
      transformacji...
      Wybaczcie, że może nadmiernie idealizuję. :))
      Byłem tam krótko po śmierci Mao.

      Pozdrawiam Naszych Wszystkich "Chińczyków".

      Witek
    • mariusz1236 Re: lubie Chinczykow:) 03.01.06, 05:22
      Witam ponownie,
      Pisze ponownie aby zrewidowac moj poglad na temat zachowania Chinczykow.
      Ostatnie 2 tygodnie spedzilem w Chinach (Szangchaj, Beijing, gory Huang
      Shan,antyczne wioski w Anhui).
      Beijing - to inny swiat. Tutaj zachowania ludzi sa w ogromnej
      wiekszosci "normalne". Pisze w cudzyslowie, bo zdaniem Szopena_cn to co mnie
      tak razilo w sposobie bycia Chinczykow to roznica kultur, a nie brak zwyklej
      kultury.
      Szopne_cn, nie masz racji. Smarkanie, charchanie, plucie itp itd to raczej
      przejaw "chlopskich "nawykow jak okreslil to jeden przedmowca.
      Jak wytlumaczyc ze ze w stolicy ludzie sa inni? Ustepuja sobie miejsca w
      autobusach, czesciej stosuja sie do swiatel regulujacych ruch, mniej trabia,
      malo wrzeszcza, a twarze sa przyjazne i inteligentne...
      Musze przeprosic pekinczykow za brutalne potraktowanie ich w pierwszym poscie.
      Jesli chodzi o maniery Chinczykow to, moim zdaniem, jest Beijing i reszta Chin,
      dwa osobne i odlegle swiaty.

      Pozdrowienia (juz z Japonii),
      Mariusz
      • szopen_cn Re: lubie Chinczykow:) 03.01.06, 10:41
        A ogolnie to podroz udana?

        Jak pisalem sytuacja sie zmienia.
        Zachowania zmieniaja sie pod wplywem wkraczania zachodnich norm bycia.

        Tutaj zachowania ludzi sa w ogromnej
        > wiekszosci "normalne". Pisze w cudzyslowie, bo zdaniem Szopena_cn to co mnie
        > tak razilo w sposobie bycia Chinczykow to roznica kultur, a nie brak zwyklej
        > kultury.

        Tu wlasnie dalej sie roznimy w opini bo to co opisujesz to jest wplyw
        zachodniej kultury i norm zachowania. Czyli przyjmowanie "obcych" norm i
        zachowan.
        Mozna powiedziec prawie globalizacja.

        Nie ma czegos takiego jak zwykla kultura. Sa rozne normy w roznych miejscach na
        swiecie akceptowane.
        • mariusz1236 Re: lubie Chinczykow:) 03.01.06, 13:20
          Badzo udana!
          Szczegolnie antyczne wioski Xidi i Hancun pozwalaja poczuc ze nie potrzeba
          wehiculu czasa aby powrocic w sredniowiecze.
          Niesamowite pekinskie huntongi, grozne gory HuangShan, a szczegolnie chinska
          kuchnia(!) - to piekne wspomnienia.

          Uzylem zlego okreslenia - nie zwykla kultura lecz kultura osobista.
          A jakies standardy takowej, wydaje mi sie, istnieja.

          Wplywy zachodniej kultury? Gdzie jak nie w Szanghaju jest ich najwiecej?
          Ale walka o bilet do metra, czy wpychanie wychodzacych z pociagu przez
          napierajacy tlum wchodzacych to Twoim zdaniem elementy zachodniej czy 5-
          tysiacletniej chinskiej kultury?


          Cieplo pozdrawiam,
          Mariusz
        • chomskybornagain1 Re: lubie Chinczykow:) 03.01.06, 13:25
          w Chinach od stu lat postepuje przemiana poolegajaca na przejsciu z kultury
          wiejskiej na miejska (z przerwa w zyciorysie za czasow Mao).
          tak jak kazda zmiana spoleczna nie postepiuje rownomiernie u wszystkich. Ja
          spotkalem na wsi w Guangxi ludzi niewyksztalconych ale o wyzszym poziomie oglady
          niz niektorzy po uniwersytecie mieszkajacy w duzym miescie. Problem w opisywaniu
          Chin i Chinczykow polega na tym nie ma tu zadnej systematycznosci, konsekwencji,
          stalosci ani analogii. Ja juz sie przekonalem ze kazdego Chinczyka rtrzeba
          traktowac indywidualnie przez pierwszy miesiac znajomosci a dopiero potem
          szufladkowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka