Dodaj do ulubionych

Święta, święta...

11.12.06, 18:34
No niby idą, ale mi brakuje atmosfery...pewnie gdzieś w centrum b. kolorowo, a
na Andersa jeno lampki przed nową restauracją i jakos smętnie...
A za PRL-u pamiętam wystawy chociażby mięsnego w którym nic nie było, ale na
wystawie pyszniły się bałwany ze styropianu, gwiazdki i kłeby waty niedostepne
w ogólnym handlu:))heh - ale jakoś się chciało ludziom robic nastrój...
Teraz jest wszystko, a nastroju wytworzonego niet...
I nie chodzi mi o to, żeby broń boże teraz mięsne przystrajac i
warzywniaki...tylko taka refleksja - no kurde - nie czuc tych świąt! Nie ma
odpowiedniej scenografii!!!

I śniegu tez ma nie byc na święta, chlip...
Obserwuj wątek
    • og01 Re: Święta, święta... 12.12.06, 08:54
      dekoracji nie ma - tu sie zgodze, ale jak snieg spadl (no moze nie za duzy ale
      fakt faktem) to juz sie weselej zrobilo. Szczegolnie mi jak dzis wykonywalam
      lot ze schodow nad kinem. Podobno zima wpadla tylko na jeden dzien, ale mam
      nadzieje ze na swieta zadomowi sie na dluzej...
      • dwa-filary Re: Święta, święta... 12.12.06, 09:29
        U mnie też brak entuzjazmu,jakoś narazie nie łapię atmosfery,ale mam nadzieję,że
        zaskoczę.Porządków robić nie muszę ,bo niedawno był remont i chałupa
        błyszczy/moze dlarego nie łapię atmosfery,bo się nie narobiłam/Święta powinny
        być ze śniegiem!!!
    • krwawymsciciel Re: Święta, święta... 12.12.06, 13:36
      prosze...

      ja sie staram bardzo mocno nie dostrzegac swiatecznej atmosfery. wszystkie
      prezenty szczesliwie kupilem w niedziele juz i nie musze zagladac do sklepow
      zadnych, chociaz u mnie w spolem na esperanto zamontowali na lodowkach z
      jogurtami i mlekiem taka czerwona krepine i bombki zlote, i nad wejsciem tez
      czerwona krepina jest, luk z niej taki, a bombki i zlote kokardy oczywiscie tez.
      neidlugo kajzerki beda sprzedawac w ksztalcie bombek, albo z broda je beda
      sprzedawac i w czerwonych czapkach. i beda kosztowac dwa razy tyle, bo w
      promocji swiatecznej.

      nie wiem na jakim swiecie trzeba zyc, zeby swiat nie czuc, jesli sie mieszka w
      Warszawie i chodzi po miescie, to nei ma bata, zeby nie domyslec sie, ze sa juz
      swieta. bylem w ikea w zeszly weekend, szedlem sobie z koszykiem, a przede mna
      dwojka rodzicow, jedno dziecko male w koszyku, a drugie idzie przed koszykiem.
      dzyn dzyn dzyn dzyn. ach kto to? to swiety mikolaj przyszedl. dziecko piszczy,
      dzwonek dzwoni, karawana staje, a ja za nia. dziecko powiedz wierszyk, mikolaj
      mowi. dziecko mowi, nie pamieta, rodzice pomagaja 'przybiezeli do arkadii...
      nie, do zadnej arkadii, do betlejem, nie policjanci tylko pasterze, nie na nosie
      grali tylko na lirze'

      najbardziej wkurzaja mnie renifery. mimo mojego nieukrywanego sentymentu do
      porozy, to renifery NIE SA polska tradycja i sa sztucznym kulturowym implantem z
      przegnilej skomercjalizowanej ameryki.

      • niegrzeczna_czarna Re: Święta, święta... 12.12.06, 14:06
        W Fort Wola już od 10 listopada wszystko było przystrojone, a z głośników na
        okrągło " Last Christmas", "jungle bells", non stop, w kółko...
      • niegrzeczna_czarna Re: Święta, święta... 12.12.06, 15:59
        krwawymsciciel napisał:

        najbardziej wkurzaja mnie renifery. mimo mojego nieukrywanego sentymentu do
        > porozy, to renifery NIE SA polska tradycja i sa sztucznym kulturowym
        implantem
        > z
        > przegnilej skomercjalizowanej ameryki.
        >
        Jak i Walentynki tudzież idiotyczne Helołin w szkołach niektórych hucznie
        obchodzone i knajpach z tymi podświetlonymi mordami z dyń.
        Ameryki to my w kieszeniach nie mamy, za to na każdym kroku coraz bardziej
        wyeksponowana tandetnie.
      • sugarbox Re: Święta, święta... 12.12.06, 16:05
        Ejże, ale mi nie chodzi o atmosferę w Mega-Super-Wypasionych Centrach Handlowych!
        Chdzi o atmosferę na ulicy. Jakieś lampiony, uliczny festyn z ciepłym winkiem
        (jak to widziałam we Wiedniu) i uśmiechnięci ludzie (o to w Polsce najtrudniej:)

        A z reniferami się zgadzam. Jak spotykam to przepędzam, albo kopa we włochaty
        tyłek...!
        • warszawianka_jedna Re: Święta, święta... 12.12.06, 17:24
          sugarbox napisała:
          >
          > Chdzi o atmosferę na ulicy. Jakieś lampiony,

          Nowy Świat jest pięknie świątecznie oświetlony.
          • dwa-filary Re: Święta, święta... 12.12.06, 19:46
            Po powrocie z Nowego Swiatu,już czuję Swięta.Tam jest cudownie o tej porze.
            Jednak trzeba wyjść z domu,aby to dostrzec
          • sugarbox Re: Święta, święta... 12.12.06, 20:03
            No właśnie...a teraz pomarzę sobie, ok? Żeby każda dzielnica czy osiedle miało
            tradycję miejsca, gdzie można wieczorem pospacerować wśród kramików z
            piernikami, grzanym winem...świątecznie, ale nie sztucznie, jak to jest kreowane
            w centrach handlowych//podoba mi się ta tradycja we Francji, Austrii, Szwajcarii
            czy w niektórych miejscach Skandynawii..od amerykańskich wzorców odżegnuję się
            równie stanowczo jak Wy...
            A Nowy Świat rzeczywiście piękny, mogliby tam zrobić deptak na cały okres
            przedświąteczny, właśnie coś w takim stylu...

            Możecie mnie zrugać za takie marzenia, ale ja po prostu chciałabym widzieć
            wesołe twarze dookoła, nie gnające wiecznie przed siebie towarzystwo,
            uśmiechnięte i gotowe roztrwonić wieczór "na głupoty":)) - spacer, pogryzanie
            piernika, naszpikowane przyprawami winko...
            ech...
            • dwa-filary Re: Święta, święta... 12.12.06, 20:06
              Fajne marzenia!!!!!!!!! Co zrobić aby się spełniły???????????
            • vvesna Re: Święta, święta... 12.12.06, 20:28
              > No właśnie...a teraz pomarzę sobie, ok? Żeby każda dzielnica czy osiedle miało
              > tradycję miejsca, gdzie można wieczorem pospacerować wśród kramików z
              > piernikami, grzanym winem...

              Fajne to, ale nie nasze tak samo jak renifery. Toć to czysto niemiecka tradycja.
              • krwawymsciciel Re: Święta, święta... 12.12.06, 20:51
                polska tradycja to chyba najebac sie w wigilie ;)
                • vvesna Re: Święta, święta... 12.12.06, 22:54
                  > polska tradycja to chyba najebac sie w wigilie ;)

                  Ale nie za bardzo, bo jeszcze na pasterkę trzeba się doturlać.

                  A tak na serio, podaje się u Was alkohol do kolacji wigilijnej?
                  • warszawianka_jedna Re: Święta, święta... 12.12.06, 23:18
                    tak, łatwiej wtedy strawić to POSTNE jedzenie.
                  • krwawymsciciel Re: Święta, święta... 14.12.06, 11:44
                    u mnie w rodzinie nigdy nie bylo alkoholu przy wigilii, ale bywaly takie
                    momenty, ze jak sie rodzina klocila, to ja sie w ramach protestu upijalem tym,
                    co sobie zbunkrowalem w biurku (bylem wtedy w liceum ;))
                    • vvesna Re: Święta, święta... 14.12.06, 16:35
                      W mojej rodzinie to się potrafili kłócić o to, czy alkohol ma być na Wigilii.
                      Flaszkę na stole chciała zawsze stawiać babcia, która btw jest największą
                      strażniczką tradycji wszelakiej. A inni marudzili, że nie, że nie wypada, że i
                      tak nie będą pić.

                      Ale w sumie, nie dziwię się, że mojej babci się chciało pić w Wigilię. Dziadek
                      był kuśnierzem-kożusznikiem, czyli przedstawicielem profesji najbardziej
                      potrzebnej przed świetami w latach komuny. Dziadek w okresie przedświątecznym
                      po 20 godzin dziennie szył więc kożuchy, w których ludzie tak bardzo chcieli
                      się pokazać w święta w kościele, a babcia się złościła, że w niczym jej nie
                      pomaga. Zdarzało się, że kolacja wigilijna była skracana, bo dziadek musiał
                      jeszcze komuś zawieźć samochodem kożuch, aby ten ktoś mógł iść na pasterkę. A
                      ja, jako mała dziewczynka, dziwiłam się, że Ci ludzie nie mają, oprócz tych
                      kożuchów, których też jeszcze nie mieli, żadnego okrycia wierzchniego, w którym
                      mogliby pójś do kościoła;)
                    • librero Re: Święta, święta... 14.12.06, 21:39
                      o widze, ze nie tylko ja tak obchodzilam swieta
                  • niegrzeczna_czarna Re: Święta, święta... 14.12.06, 17:03
                    póki się obchodziło, to była i wódka i kłótnie wszelakie
              • sugarbox Re: Święta, święta... 13.12.06, 12:01
                Nie do konca sie zgodzic moge...raczej ewangelicka, bo w Skandynawii tez sa
                takie zwyczaje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka