sebcioo
06.10.05, 10:48
www.bialystokonline.pl/artykul.php?ida=9672
Za mały koszyk
Jeszcze niedawno przy Piłsudskiego powstawały nowe supermarkety. Ostatnio
jednak kilka ze sklepów zostało zlikwidowanych. Najpierw zamknięto market przy
ratuszu, teraz kolej przyszła na sklep "Leader Price", który zamknięto na
początku października.
Bielskich marketów jest wiele. Nęcą barwnymi opakowaniami, dużą ilością stoisk
oraz niskimi cenami.
- To zastanawiające, co skłania właścicieli dużych firm z kapitałem zachodnim,
do podjęcia decyzji uruchomienia tu tego typu sklepów - zastanawia się
Eleonora Sieredzińska , wiceprezes PSS "Społem". - Skutki takich decyzji są
różne. Bywa, że inwestorzy muszą rezygnować z działalności handlowej, jak w
przypadku bielskiego "Leader Price`a". Prawdą jest natomiast, że istniejąca
aktualnie sieć supermarketów wpływa na pogorszenie rentowności innych placówek
handlowych. Odczuwamy znaczny spadek sprzedaży i mniejszą liczbę klientów.
Konkurencja nie śpi
Fakt likwidowania sklepu nie dziwi handlowców.
- To było do przewidzenia, że przy tak dużej konkurencji nie wszystkim sklepom
uda się utrzymać - mówi Halina Traczuk, kierowniczka "Hurcika". - Te ogromne
sklepy wabiące niskimi cenami i dużą ilością towaru nie zawsze najlepszej
jakości, ewidentnie odbierają nam klientów.
Podobnego zdania są inni handlowcy oraz właściciele mniejszych sklepów.
Pracownicy supermarketów niechętnie wypowiadają się na ten temat.
- Z tego co wiem, przyczyną likwidacji sklepu jest tzw. "niski koszyk" - mówi
nieoficjalnie były pracownik "Leadera". Sklep miał co prawda sporą liczbę
klientów, jednak dokonywano tam zakupów na zbyt niskie kwoty.
Z likwidacji marketu niezadowoleni są stali klienci.
- Sklep ten odwiedzałam często, ponieważ zlokalizowany jest blisko mojego
mieszkania. Zaopatrywałam się w nabiał, pieczywo, słodycze i chemię - mówi
zawiedziona klientka, Irena Mojsik. - Będzie mi brakowało tego sklepu i w tym
miejscu. Będę teraz musiała nabywać towar w innych placówkach handlowych.
Zdania na temat przyszłości supermarketów w Bielsku są podzielone.
- Moim zdaniem, te ogromne sklepy na dłuższą metę nie mają racji bytu, choćby
z uwagi na fakt, że jest ich o wiele za dużo - stwierdza Irena Bobik,
kierownik sklepu sieci "Arhelan".
Rynek jest zmienny
Podobnego zdania jest Eleonora Sieredzińska:
- Z całą pewnością niewskazana byłaby dalsza budowa i otwieranie sklepów typu
supermarket, skoro takie placówki padają - mówi. - W mniejszych placówkach
handlowych są również produkty o stosunkowo niskich cenach. Rzeczy te z
powodzeniem mogłyby być odpowiednikiem towarów z marketów, z tym, że są one
lepsze jakościowo. Co do supermarketów - rynek jest zmienny, myślę, że czas
zdecyduje o ich losie.