Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zostałam sama

    24.07.09, 14:49
    może to nie forum na takie wynurzenia. ale co mi tam. przeciez jestem DDA ;D
    zostawił mnie. zostawił a ja go tak kocham. czy to takie DDAwskie ;) że jestem
    w stanie błagać go?tak się poniżyć, byle ze mną był?byle go uszczęśliwiać?mama
    też się poniżała dla ojca tyrana. Jezu. jestem w rozsypce.
    Obserwuj wątek
      • eqska Re: zostałam sama 24.07.09, 16:35
        Nie przejmuj sie ja tez wiele razy sie tak ponizalam dla faceta z
        ktorym teraz jestem i chyba nadal to robie kocham tak samo jak ty
        bardziej sie nie da kochac drugiej osoby :(
        • clarice05 Re: zostałam sama 24.07.09, 16:56
          Też zostałam sama. Jakieś 10 dni temu, po 8 latach razem, 4 latach
          wspólnego mieszkania. I też się poniżałam strasznie, płakałam,
          błagałam. Też bardzo kocham... Ale teraz postanowiłam zacząć walczyć
          o siebie, w końcu zacząć terapię, polubić siebie, otworzyć się na
          ludzi. Tylko w ten sposób mogę odzyskać jego przyjaźń i szacunek, i
          stworzyć zdrowy związek w przyszłości.

          Życzę Ci siły, sobie również...
      • eqska Re: zostałam sama 24.07.09, 17:19
        No ja jeszcze z nim jestem jak dlugo nie wiem dodalam watek jak
        chcecie to przeczytajcie
        • lady_camelie Re: zostałam sama 24.07.09, 17:36
          dzięki :) to jednak jest jakieś małe wsparcie:)czemu, my kobiety zawsze dajemy
          tak sobą pomiatać?mam wrażenie że ta moja miłość to jakaś obsesja. i to tak
          boli,tyle cudownych wspomnień, a on mi mówi, że koniec.
      • eqska Re: zostałam sama 24.07.09, 17:42
        Doskonale to znam ja juz mialam tak dosc ze to ja zerwalam a
        doskonale wiecie ze to u nas malo prawdopodobne ja mam tez mysle
        pewne utrudnienie bo moj facet tez jest dda i nie widzi zadnego
        problemu :(
        • artuana Re: zostałam sama 24.07.09, 21:59
          Naprawdę eqska uważasz, że dda nie zrywają związków? Chyba jest
          wręcz przeciwnie! Oni nie potrafią utrzymac związków!!! Mnie mąż DDA
          zostawił po ponad 20 latach małżeństwa. I to ja prosiłam, błagałam i
          zabiegałam o niego. On wybrał nową "miłośc". Według mnie DDA nie
          potrafią kochac prawdziwie, nie wiedzą co to odpowiedzialnośc, nie
          okazują uczuc. Baaaardzo trudno życ z takimi ludźmi.
          • lady_camelie Re: zostałam sama 25.07.09, 07:38
            artuana napisała:

            Według mnie DDA nie
            > potrafią kochac prawdziwie, nie wiedzą co to odpowiedzialnośc, nie
            > okazują uczuc. Baaaardzo trudno życ z takimi ludźmi.

            co za bzdura. nie można podsumowywać danej grupy ludzi po jednym incydencie. nie
            sądzę,żeby każda z nas DDA nie umiała kochać.
            a ja się rozsypuję,wszystko mi go przypomina i jestem cała zapuchnięta od tego
            ryczenia, jak ten wół rolny xD
            ech.
            • clarice05 Re: zostałam sama 25.07.09, 09:57
              Mi już trochę przeszło, wszystko mi go przypomina, ale jakoś w miarę pogodnie na to patrzę.
              Bądź silna, może porozmawiaj z kimś dłużej, mi to bardzo pomogło. Potem zacznij planować nowe rzeczy, nie siedź w domu, rób coś, ale takiego zajmującego umysł.
              Te wszystkie banalne sposoby na złamane serce naprawdę działają, nawet jak w nie nie wierzysz na początku, bo świat Ci się zawalił, to zacznij działać, a pomogą.
              Pewnie przyjdą jeszcze trudne chwile, ale już nie płakałam chyba 2 dni :)
            • artuana Re: zostałam sama 25.07.09, 13:45
              lady_camelie
              Piszesz, że nie można podsumowywac danej grupy ludzi po jednym
              incydencie. O jakim jednym incydencie piszesz ???
              Czy czytałaś posty na tym chociażby forum o związkach DDA ? Wszędzie
              przewija się ten sam problem : brak umiejętności tworzenia
              dojrzałych związków przez ludzi wychowanych w rodzinach
              dysfunkcyjnych. Sami DDA o tym piszą i głównie stąd o tym wiem. Mój
              przykład tylko potwierdza regułę, a nie jest jednostkowy. Na
              stronach poświęconych DDA wyczytałam, że tylko 50% DDA wchodzi w
              związki małżeńskie, a 1/3 małżeństw DDA się rozpada.
              Wiadomo, że dużo zależy też od konkretnego człowieka. Ale po co są
              terapie dla DDA?? Chyba ktoś, kto nie ma problemów, nie potrzebuje
              terapii do normalnego życia, prawda ?
              Jak długo Ty jesteś w związku małżeńskim Lady_camelie ? Jesteś
              pewna, że umiesz stworzyc i utrzymac dojrzały związek małżeński ?
              • lady_camelie Re: zostałam sama 25.07.09, 15:57
                hm, tak masz racje, ale czy nie rozpadają się i związki 'normalnych' ludzi?takie
                krycie się za DDA jest wygodne. nie mówię, że to nie ma wpływu,bo ma.ogromny,
                ale hm, też nie można przesadzić w żadną ze stron. a czy ja jestem pewna, że
                umiem?tak. ile byłam,ponad dwa lata. i teraz się upokarzam, bom dumna, ale jak
                to gdzieś czytałam,z miłości można pościć tydzień a potem zeżreć wannę końskiego
                gówna.
      • sasetka3 Re: zostałam sama 26.07.09, 19:25
        I ja też zostałam sama. Tylko że ja rzuciłam jego. Najpierw powtarzał, że jestem idealną kandydatką na żonę, ale zaczął na siłę dopatrywać wad. I znalazł w końcu! Wydumał sobie, że się bezgranicznie poświęcam dla innych, że jestem niesamodzielna, że nie wierzę w siebie. Poniosło mnie, melodramatycznie usunęłam z widoku wszystko co mi go przypominało, a jemu, pod nieobecność, zostawiłam wszystko co od niego dostałam, chciałam zniknąć z jego życia, żeby on zniknął z mojego i go nienawidzić.
        Głupie? Być może, ale to było 3 rozstanie w ciągu pół roku. Przy pierwszych dwóch próbowaliśmy rozmawiać, po ludzku załatwić, ale kończyło się powrotem do siebie.
        Dobrze wiedziałam, że tez ma problemy emocjonalne, dlatego do niego mnie ciągnęło, zanim usłyszałam o DDA, mówiłam, że tylko skomplikowani faceci mnie "kręcą".
        Nie wiem już, czy okłamywałam siebie dla bezpieczeństwa, że go nie kocham, tak samo jak i on mówił, że to nie jest miłość...
        Nasz związek był burzliwy, przeszliśmy przez wszystkie chyba najgłupsze etapy, od 'układu bez zobowiązań' do 'euforycznej namiętności'. Ponadto dopiero dzięki niemu zaczęłam rozmawiać o swoich problemach, on zasugerował mi DDA, myślałam że jest moim przyjacielem. Mówił, żebym uwolniła się od najlepszej przyjaciółki, bo ma na mnie zły wpływ - wiadomo, denerwowałam się bardzo, ale po tym jak rzuciłam jego, zdałam sobie sprawę, że miał rację, bo jak głupia robiłam dla niej wszystko, poświęcałam się, a ona od siebie nie dawała nic, ponadto jak wreszcie postanowiłam to zmienić, zaczęła zarzucać że ją ignoruję, że żadna ze mnie przyjaciółka. O poświęceniach nie pamiętała...

        Popadam w skrajności - jestem albo oziębła i na dystans, albo przywiązuję się chorobliwie do ludzi...
        Nie wiem, czy mój chłopak chciałby wiedzieć, że staram się zmienić. Nie chcę w nieskończoność ciągnąć naszego chorego związku, ale czy powinnam jakoś ratowac przyjaźń? Był dla mnie wsparciem, dzięki całej jego krytyce zaczęłam nad sobą pracować i widzę poprawę!
        Tylko że mieszkając blisko siebie, mając wspólnych znajomych, od ponad 3 tygodni unikamy się nawzajem...
        Chciałabym go przeprosić, za moje 'odejście bez słowa', choć boję się usłyszeć coś naprawdę przykrego od niego. I tak uważam, że było to dobre rozwiązanie, nie było sensu ciągnąć takiego chorego związku...

        Chyba jestem znów pełna sprzeczności, ech, powypisywałam głupoty...
        No ale gdzie, jak nie tu, mogę szukać pomocy, kiedy z własnego wyboru straciłam 2 najbliższe mi jak dotąd osoby? Chcę od nowa ułożyć sobie życie...
        • free-limonka Re: zostałam sama 26.07.09, 22:10
          Mnie też zostawił facet!Po kilku latach bycia ze sobą,docierania się,planowania
          wspólnego życia!Odszedł,znalazł sobie inną,"normalniejszą".Nie taką DDA.Również
          prosiłam,błagałam,potem groziłam i zaś błagałam!Nie wiem już co mam robić!To
          bardzo boli!!Leże w domu i płaczę!Nie mogę zająć się niczym bo ciągle o tym
          myślę jaka to jestem beznadziejna!Do niczego się nie nadaję!
          • lady_camelie Re: zostałam sama 26.07.09, 22:35
            ech. chodźmy na imprezę laski ;D
            • sasetka3 Re: zostałam sama 27.07.09, 16:34
              imprezkę?:D nachodziłam się już ponad wszystko, żeby się 'oderwać' od problemów.
              można, można, ale i tak w końcu przyjdzie moment, że przez imprezy jest
              gorzej... ja mam tak teraz. ale wiem że to trzeba przeczekać, a potem juz się
              ułozy... ;))
              • lady_camelie Re: zostałam sama 27.07.09, 19:53
                to przeczekiwanie jest straszne.i tak mi szkoda tego co było. nosz kurwa.
                • free-limonka Re: zostałam sama 27.07.09, 21:28
                  a ja właśnie bardzo chętnie poszłabym na imprezkę...i mogłabym chodzić teraz
                  bardzo często...ale jest jeden mały problem...nie ma z kim...wszyscy już
                  pozakładali rodzinki i im się nie chce,inni nie mają czasu lub pracują a jeszcze
                  inni zamulają z partnerami w domu...i jak tu można wyrwać się od tego
                  gówna....też żałuję straconego czasu,wszystkich poświęceń,wyrzeczeń...
                • sasetka3 Re: zostałam sama 28.07.09, 11:45
                  a ja jeszcze mogę dodać, że jak trzeba przeczekać najgorszy smutek po rozstaniu, to można sobie pomyśleć, że przecież facetowi nie jest też tak super łatwo, i nawet choćby znalazł sobie inną, to i tak nie raz będzie myślał o tym czy na pewno dobrze zrobił, nie raz będzie chciał się odezwać, ale zrezygnuje, pewnie przez ego :P nie ma co się litować nad nim, tylko pomyśleć, że MY jesteśmy silniejsze. i przypomnieć sobie te momenty, kiedy nie było tak kolorowo... to dużo ułatwia. ja na przypomnienie tych wszystkich miłych rzeczy, które mówił, obiecywał, mam ochotę rzucić tym co mam pod ręką ;D
                  powoli, do przodu, no i uwierzyć, że tak dla nas samych będzie lepiej, a jeszcze tyle miłych rzeczy w życiu nas czeka :))

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka