glista_ludzka
12.09.05, 00:05
To jest mój ostatni temat rozważań... Wiadomo, że DDA grają w rodzinie różne
role. Fachowcy je zdefiniowali i wyróżnili 4 typy: a) bohater rodzinny, b)
kozioł ofiarny, c) zagubione dziecko i d) maskotka. Pewnie wiecie, czym się
one charakteryzują, ale jeśli nie, to przypomnę:
a) - tę rolę grajączęsto najstarsze lub jedyne dzieci. To rodzinne "gwiazdy",
zachowują się wzorowo i przynoszą chlubę rodzinie dzięki osiągnięciom
szkolnym, a także zbierają pochwały podejmując się "dorosłych" zadań, jak
przygotowywanie posiłków i opieka nad młodszym rodzeństwem. Bohaterowie są
zdolni, utalentowani i dodają rodzinie blasku. Dzieci grające tę rolę są
przedsiębiorcze i działają niezwykle skutecznie. Sprawiają wrażenie
dojrzałych i odpowiedzialnych. Płacą one jednak cenę, którą są często
samotność i strach, a także wyrażony lub ukryty gniew. Jako "bohaterowie"
zawsze muszą czegoś dokonać.
b) Sprawiają bezustanne kłopoty. Tę rolę przybierają często kolejne młodsze
dzieci. Łamią prawo, zachodzą w ciążę (lub sprawiają, że ktoś inny zachodzi),
przyjaźnią się z podejrzanymi osobami, także wcześnie zaczynają przyjmować
narkotyki i alkohol. Kozły ofiarne poszukują potwierdzenia własnej wartości
poza kręgiem rodzinnym. Jeśli przybrałeś tę rolę, prawdopodobnie trudno było
cię zrozumieć i narzucić ci dyscyplinę. Najprawdopodobniej rzadko słuchałeś
innych. Sprawiając kłopoty, odwracałeś ogólną uwagę od alkoholu w rodzinie,
by skierować ją na siebie. Żądałeś uwagi, choćby negatywnej, gdyż zaspokajała
ona twoje życiowe potrzeby.
c) W ramach samoobrony izoluje się od rzeczywistości. Często żyje w świecie
fantazji, jest spokojne, marzycielskie i eteryczne. Większość zagubionych
dzieci, pragnąc za wszelką cenę spokoju, staje się ugodowa i ustępliwa. Jeśli
byłeś zagubionym dzieckiem, broniąc się szukałeś bezpieczeństwa w samotności.
A co znalazłeś?
d) Rozśmieszają innych i sprawiają, że jest wesoło. Wciąż grają, bawiąc
wszstkich i rozładowując napięcie, jakie wytwarza wokół siebie alkoholik.
Kiedy uwaga skupia się na błahostkach, problemy zdają się znikać. Jeśli byłeś
rodzinną maskotką, grałeś główną rolę w domowym jednoosobowym przedstawieniu.
Byłeś wystraszony i samotny, lecz przedstawienie musiało trwać bez chwili
przerwy.
Jeśli macie rodzeństwo, jakie role graliście w rodzinie Wy, a jakie Wasze
rodzeństwo (Napiszcie, ile macie rodzeństwa i w jakim wieku)? Jacy oni są?
Jakie panują między Wami układy - jesteście w ciągłym konlikcie?
Współpracujecie? Mcie ze sobą dobry kontakt? Jakieś inne spostrzeżenia?
Zaczynam: mam jednego, starszego brata i jest on typowym bohaterem rodzinnym.
W szkole zawsze świetne wyniki, świadectwa z czerwonym paskiem, dpbre liceum,
prestiżowe studia. Kilka języków obcych biegle, super praca, kasy jak lodu.
Był (i nadal jest) typem imprezowicza, szerokie grono przyjaciół. Jeśli
chodzi o jego układy z płcią przeciwną, to wiązał się zawsze z silnymi i
pewnymi siebie kobietami. Z taką też się ożenił - nowoczesną, wyzwoloną, a
zarazem apodyktyczną i upartą kobietą. Wewnętrznie jest chyba słaby, ulega
presji żony, nie umie się postawić i zadbać o swoje podwórko. Ucieka w pracę,
w której siedzi cały dzień. Poza tym lubi sobie wypić i niewykluczone, że sam
się też uzależni.
Ja sama jestem typowym zagubionym dzieckiem, zamkniętym w sobie, żyjącym we
własnym świecie. Nabieram fałszywych wyobrażeń na temat realnego świata.
Moje kontakty z bratem są trudne. Nigdy nie było między nami żadnej głębszej
więzi, były za to nieustanne wojny; w pamiętniku nieraz pisałam, że go
nienawidzę i napluję na jego grób... Często łapię się na tym, że mu
zazdroszczę, choć sama również jestem utalentowana i gdyby nie moje lenistwo
i szybkie zniechęcanie się, osiągnęłabym znacznie więcej w życiu. Czuję, że z
moim bratem nie da się szczerze porozmawiać, nie jest on osobą, której bym
sie zwierzała, którą mogłabym obdarzyć zaufaniem.
Mój były chłopak też jest DDA i ma czworo rodzeństwa (dwóch starszych braci i
młodszą siostrę), w swoim życiu również grał rolę zagubionego dziecka. Jego
rodzeństwo to moim zdaniem fenomen, są bardzo zżyci ze sobą, pomagają sobie
nawzajem, razem się bawią, wygłupiają... prawdziwie się kochają i mogą na
siebie liczyć. Bardzo mi to imponuje i wiele bym dała za to, żeby mieć taki
dobry kontakt z moim bratem.
Z moich obserwacji wynika, że wśród moich znajomych DDA (a mam ich mnóstwo)
ci, którzy są ze swojego rodzeństwa najstarsi lub go nie mają, bardzo dobrze
sobie radzą w życiu, bez trudu się wiążą z płcią przeciwną, osiągają dobre
wyniki w nauce i w pracy. Tym młodszym zaś się układa gorzej.