I zostawiam dwójkę małych dzieci pod opieką niani. Juleczka już nie jest
karmiona piersią, przeprowadziliśmy proces odstawiania. Ja na studiach będę
mieć mega zamieszanie, bo przecież kawałek II semesru III roku byłam na
dziekance, teraz wracam na IV rok, ale jeszcze muszę zaliczyć parę rzeczy z
III. na szczęście dziekan poszedł mi na rękę. Mąż zapowiedział, że z domu
będzie wychodził nie wcześniej, niż o 10, żeby być z dziećmi, a wracał będzie
o 15-16. Myślę, czy Stasia nie dać do przedszkola, ale może dopiero od
następnego semestru, po co męczyć dziecko. Myślę tez nad tym, jak tu zrobić,
żeby zaraz znowu nie zajść w ciążę, hehe

Bo serio marzy mi się następne
dziecko, ale wiem, że nie dam rady skończyć tych cholernych studiów, jeśli
postawię na rodzinę. Rodzice u mnie byli przez dwa tygodnie, pukali się w
czoło, kiedy biegłam o 22 do szpitala na nockę, wracałam o 4, a od 7 juz z
dziećmi szalałam. Nie wiem, skąd biorę energię. Łatwo nie będzie. Dobrze, że
kasa jest i jest jej na tyle, że nie musze myśleć, czy nam starczy.
pewnie rzadziej będę tu bywać. Ale postaram się. W końcu przez jakiś czas nie
będę w nocy w szpitalu.