Dodaj do ulubionych

mama-wdowa

22.11.08, 22:25
Witam serdecznie.Sama mam problem z dojściem do siebie po
tragedii,która spotkała mnie i moje dzieci.Nie wiem jak żyć.Moje
dzieci mają 9 i 3 latka.Mam pracę ,ale żadnych planów i perspektyw
na przyszłość.Jak mam przeżyć ten koszmar?Nie wiem.
Obserwuj wątek
    • inseg Re: mama-wdowa 23.11.08, 00:27
      Tak. Jest jest cieżko. Ba. Czasem nawet bardzo ciężko.
      Bywają dni lepsze i gorsze. Bywają dni...DNI...
      Kiedyś zupełnie nie zauważałam tej codzienności,czasu jaki wymykał się między
      jedym załatwieniem sprawy a drugim praniem i zakupami. Teraz wiem,że gdyby nie
      ta codzienność i to ,że jesteśmy zmuszeni "być" i uczestniczyć w niej, jest
      taka zbawienna. Zająć się codziennością dniem, potem następnym dniem, każdą
      godziną w tym dniu i tak z godziny na godzinę.
      Planem bywają dzieci. Wpatrz się w nie i odrazu odkryjesz przyszłość,
      plany..perspektywę...
    • kasik2222 Re: mama-wdowa 24.11.08, 11:35
      jak przeżyć? przeczekać, nic więcej nie da się zrobić. Pozwolić
      sobie na różne uczucia i czekać. Za kajakiś czas zdziwisz się że
      jednak żyjesz, że się udało. Trzymaj się i pisz Kasia
      • mariola008 Re: mama-wdowa 24.11.08, 16:51
        Zgadzam się z Kasią zostało nam tylko przeczekać i mieć nadzieję, że kiedyś może
        będzie mniej bolało. Po sześciu miesiącach przyzwyczaiłam się już do bólu,
        smutku i rozpaczy. Chociaż częste są jeszcze momenty rozpaczliwej tęsknoty to
        staram się trzymać dzielnie. Muszę bo mam 10-letniego synka, który też cierpi i
        szuka we mnie oparcia.
        Swoją drogą dzieci stawiają do pionu bo gdybym była sama to nie wiem...
        Może bym się poddała.
    • mariola008 Re: mama-wdowa 24.11.08, 17:00
      Chcę dodać, że w przyszłość nie wybiegam dalej niż do następnego dnia.
      Nie chcę myśleć co będzie za ileś lat. Żyję dniem dzisiejszym ciesząc się, że
      udało mi się go przetrwać.To tak jak kiedyś słyszałam, że każdy dzień ma swoje
      zmartwienia i po co myśleć o tych, które nastąpią kiedyś tam. Zupełnie się
      zmieniłam.
      • ewu.sia Re: mama-wdowa 24.11.08, 19:27
        Witam Dzień za dniem.I tak minęło 14 lat.Pozdrawiam
        • sysia29 Re: mama-wdowa 02.12.08, 18:04
          Witam bardzo sedecznie i dziękuję ,że odpisałyście.Zgadzam sie,że
          żyje się dzień po dniu.Ale oprócz śmierci mojego męza borykam się z
          mnóstwem rzeczy ,które mnie prawie zabiją. Każdy chce pomóc,tak
          przynajmniej twierdzą.Ale w urzędach jestem kolejną wdową ,czyli
          żadna rewelacja,przyjaciele znajomi i rodzina mają swoje zycie i
          swoje problemy.Ja mam tak dużo obaw ,czy dzieci będą zdrowe ,a co
          jak zachorują.Czy nie będą chodziły głodne,czy starczy mi na ich
          utrzymanie,wykształcenie.Czy będziemy mieli gdzie mieszkać(wynajmuję
          mieszkanie).Nie wiem czy jutro będe miała siłę by żyć.
    • aneta39.misia Re: mama-wdowa 02.12.08, 19:11
      Łatwiej jest żyć z dnia na dzień.Jak pomyślę o czymś do przodu to
      tak jakby skały się kruszyły i na mnie spadały.Trudno pokonać każdy
      dzień i dostrzec,że życie toczy się dalej.Czasami wpadam w jego
      tryby,za chwilę wypadam i gubię sens.Tak w kółko.Ale nie mamy
      wyjścia.Czas pozwala poukładać sobie to co się stało w głowie,nauczy
      żyć z bólem,nie da odpowiedzi -dlaczego????-Życzę siły,ja ją czerpię
      z córki i dla niej żyję.Pozdrawiam mocno
    • jucha32 Re: mama-wdowa 03.12.08, 19:48
      Sysiu29 wiem, że Ci trudno żyć. Ale wierz mi, że sobie poradzisz. Jeszcze tego
      nie wiesz, ale tak będzie.
      Ja mam dwóch synów 4-lata i 2-latka. Też martwię się o ich przyszłość, zdrowie.
      Wiem jednak, że wszystko się ułoży.
      Żyję z dnia na dzień. Walczę o każdą chwilę. Dla moich synków.
      Dla nich muszę trwać.
      Trudno mi powiedzieć jak masz przeżyć ten koszmar. Sama musisz dojść do tego. I
      zrobisz to, chociaż myślę, że jeszcze nie teraz. Przyjdzie taka chwila.
      Twoją przyszłością są Twoje dzieci. Dla nich musisz być silna
      i walczyć.
      Nie będzie łatwo, ale wszystko się ułoży - raz lepiej, raz gorzej - ale się ułoży.
      W tej chwili wszystkie moje słowa mogą Ci się wydać puste, ale kiedyś nabiorą
      sensu.
      Jestem z Tobą. Pisz na forum, pomożemy Cię, wysłuchamy.
      Mocno Was przytulam.
      • kam-ta Re: mama-wdowa 05.12.08, 09:23
        Od dłuzszego czasu czytam formum, ale piszę pierwszy raz.
        Jestem w takiej samej sytuacji jak wszyscy pozostali.
        Cokolwiek otworzę na forum to tak jakbym czytała swoje wypowiedzi.
        Uznałam jednak,że nadszedł czas by porozumieć się z kimś kto mnie
        rozumie.
        Nie mam siły pisać więcej.
        • i_kozuch Re: mama-wdowa 05.12.08, 12:47
          Cześć kam-ta jak chcesz pogadać to napisz na gg 1346899 będze mimiło
          .Pozdrawiam Iwona
          • jucha32 Re: mama-wdowa 05.12.08, 18:38
            Kam-ta można mnie znaleźć na naszej klasie: Justyna Kurp (Szewczyk), Kielce.
            Jestem do Twojej dyspozycji. Odezwij sie jeśli chcesz pogadać.
            Pozdrawiam i mocno Cię przytulam. Justyna.
            • kam-ta Re: mama-wdowa 16.12.08, 10:01
              Dziekuje bardzo Tobie oraz poprzedniczce za zaproszenie do
              nawiązania kontaktu, bardzo bym chciała, ale na razie nie mogę,
              ponieważ mam ograniczony dostęp do internetu.
              Jest to kolejna sprawa z jaką zmagam się po śmierci męża, nie mogę
              dojść do porozumienia z netią i tp, a oni nie mogą porozumieć się ze
              sobą.
              • elka323 Re: mama-wdowa 16.12.08, 12:07
                Myślę , że mogę ci podpowiedziec , co zrobic , aby te firmy udostępniły
                internet.Ja mialam ten sam problem , ale nie odpuścilam , najpierw składałam
                skargi na ich opieszałośc i utrudnianie dostępu do internetu.dzwoniłam na
                infolinię do konsultantów , skladalam skargę i zapisywałam nr tej skargi , bo
                potrafią udawac, ze przyjmują skarge , a w rzeczywistości nie ma śladu w
                dokumentach.Po kilku takich zgloszeniach i probach splawienia mnie napisałam
                skargę na TP do rzecznika praw konsumenta - jest w każdym powiecie - opisalam ,
                jak postępuje TP i bardzo szybko sprawa ruszyła.Próbowali jeszcze kombinowac ,
                ale zapowiedziałam , że jeśli napiszę kolejną skargę do rzecznika , to sprawa
                skończy się w sądzie i zarządam odszkodowania.Podlaczyli mi internet w ten sam
                dzień i prosili , abym juz wycofala skargę.To jest jedyny sposób , bo boją się
                takich spraw - są w tej sytuacji na przegranej pozycji .Skarga do rzecznika to
                chyba jedyny sposób.Tylko nie daj się od tego odwieżc ,złóż skargę i niech
                rzecznik rozpocznie postępowanie , a na pewno sprawa ruszy z miejsca.Kosztuje to
                trochę nerwów , ale i jest przy tym niez ła zabawa, bo dzwonią co chwilę i
                obiecują cuda , aby tylko wycofac skargę.W każdym razie, ja się niezle
                ubawiłam.Zycze powodzenia , w razie czego służę pomocą.Justyna.
      • sysia29 Re: mama-wdowa 26.12.08, 12:25
        Witam Was cieplutko,minął bardzo trudny dla nas okres.U mnie to był
        jeden wielki koszmar.Przeżyłam te okropne Święta na lekach i ciągłym
        płaczu.Jestem strasznie wykończona.Nie chce mi się żyć.Patrzę na
        moje dzieci i zastanawiam się na co im taka matka.Nie umiemiem się
        pozbierać.Mój mąż zmarł w maju,niby to już kilka miesięcy ,a ja
        czuję to samo co w momencie gdy dowiedziałam się ,że go już nie
        ma.Boże ,nie mam siły
        • jucha32 Re: mama-wdowa 26.12.08, 22:19
          Sysia29 masz siłę, choć może nie zdajesz sobie sprawy z tego. Wszystkie mamy
          siły, o którą się nawet nie podejrzewamy.
          Mój mąż zginął też w maju. Umierał obok mnie, a ja tego nie pamiętam. Ja i
          synowie przeżyliśmy ten wypadek.
          Te święta przeżyłam po uprzedniej wizycie u psychologa. Wigilię spędziłam w
          pracy dzięki czemu uniknęłam kolacji wigilijnej i łamania się opłatkiem.
          Pozostałe dni spędziłam jak wolne dni od pracy. Tak sobie to wmówiłam i w to
          uwierzyłam. Było ciężko, ale przetrwałam.
          Każdego ranka budzę się i wciąż na nowo uświadamiam sobie, że jednak to prawda i
          Adam nie żyje. Tak będzie jeszcze długo.
          Ale uwierz, mamy siłę aby żyć. Choćby tylko dla dzieci. Dla siebie może kiedyś.
          One już są sierotami i chcą mieć matkę, jaka by ona nie była.Wyobrażasz sobie,
          że mogliby je wychowywać obcy ludzie? A kto opowie Twoim dzieciom o tym jakiego
          mieli cudownego ojca?
          Pozbierasz się. Może dopiero za jakiś czas, ale musisz to zrobić.
          Ja wiem, nie jest łatwo i nigdy nie będzie. Wszystko pomału, bardzo wolno, ale
          jednak trochę się ułoży.
          Pisz do Nas na forum. Zawsze ktoś Ci pomoże. Trzymaj się. Przytul dzieciaczki i
          pomyśl, że jak to dobrze, że je masz,że są zdrowe.
          A przede wszystkim, że żyją i że Ty masz dla kogo żyć.
          Pozdrawiam.
          Justyna.
          • kam-ta Re: mama-wdowa 29.12.08, 10:17
            Po tych "świętach" to się czuje tak jak by walec po mnie przejechał.
            Denerwuje mnie wszystko. Przed świętami nie mogłam słuchać tj
            gadaniny o świętach, czy tego jak mi kto życzył wesołych świąt.
            Teraz z kolei denerwuje mnie, jak się mnie pytają jak spędziłam
            święta. Jakiej odpowiedzi oczekują?
            Ostatnio unikam ludzi. Wiem, że źle robię,że powinnam być z ludźmi.
            Jest to z mojej strony, taki gest obronny.
            Jestem na etapie, że wszystko mnie denerwuje, a słowa bolą.
            Najbezpieczniej czuję, się w domu z synem bo wtedy wiem, że nikt mnie
            nie skrzywdzi.
    • sysia29 Re: mama-wdowa 03.01.09, 20:17
      Jezu mija 8 mc-y jak nie ma ze mną mojego kochanego skarba i łapię
      takiego doła że sama nie wiem co robić.Czy to jakiś kryzys,natłok
      spraw?
      • kam-ta Re: mama-wdowa 19.01.09, 10:15
        Minęło sześć miesięcy a ja zaczynam mieć problemy z przespaniem nocy, najpierw nie mogę zasnąć, potem budzę się co chwilę, w międzyczasie śni mi się byle co. Skutek taki, że rano jestem nieprzytomna i nie mogę o szóstej wstać. Dzisiaj zadzwoniłam do pracy o urlop bo nie miałam siły wyjść z łóżka. Czy jest na to sposób, czy to minie, czy mam iść po jakieś tabletki, do tej pory nie brałam żadnych.
        • sysia29 Re: mama-wdowa 19.01.09, 12:32
          witam Cię Kam ta.Ja od śmierci męża cały czas biorę tabletki
          nasenne ,które dodatkowo działają uspokajająco.Najpierw brałam
          relanium ,a teraz xanax.Ale nie kładę się od razu.Muszę trochę się
          poszfędać jak je wezmę.Muszę się zmęczyć i muszą zacząc działać.Ja
          gdy zamknę oczy cały czas widzę mojego męża,i od razu beczę.Ale na
          sen pomagają.Przepisał mi je psychiatra.Spróbuj może i Tobie
          pomogą.Pozdrawiam sredecznie Sylwia
          • statek63 Re: mama-wdowa 19.01.09, 14:26
            Witaj Sylwio. Wiem, ciężko jest przetrwać bez czegoś
            na uspokojenie, szczególnie jeśli trzeba ciągnąć jakoś
            swój wózek...

            Xanax i inne pochodne benzodiazepiny działają szybko
            i skutecznie, ale jest problem jeśli się ich używa regularnie
            dłużej niż 2-4 tygodnie - mogą powodować uzależnienie
            i pogorszenie stanu psychicznego w razie przerwanie ich brania.
            Nie jest tak zawsze, ale ryzyko jest. Jest trochę o tym tutaj:
            pl.wikipedia.org/wiki/Xanax
            Jeśli chcesz wiedzieć więcej, porozmawiaj ze swoim lekarzem.

            Może na dłuższą metę będzie sugerował zastąpić xanax którymś
            ze specyfików z grupy SSRI ( prozac itp ) - ale one nie działają
            nasennie czy uspokajająco. Nie wiem czy w Polsce rozpowszechnione
            są środki na bazie trazolanu :
            en.wikipedia.org/wiki/Trazodone ( nie znalazłam po polsku )
            ale może warto zapytać, bo działają zarówno nasennie
            jak i uspokajająco / przeciwdepresyjnie. Albo może lekarz
            zaproponuje jeszcze coś innego.... Tak czy inaczej, chyba
            najlepiej porozmawiać z lekarzem psychiatrą, bo zawsze ryzyko
            przy ingerencji farmakologicznej jest, chociaż w naszej sytuacji,
            gdy niestety to największe nieszczęście często pociąga za sobą
            inne problemy życiowe, trudno czasem dać radę bez takiej pomocy..

            ... i chyba po kilku miesiącach to tak jest, często jest trudniej
            niż zaraz na początku: doły, bezsenność, obawa co dalej ...
            Oprócz lekarza czasem pomaga żeby albo wyjść do ludzi albo
            zrobić coś dla siebie albo porządnie się zmęczyć, czy sprzątaniem
            czy też jakimś ruchem na powietrzu. Ale wiem, że to są ostatnie
            rzeczy o których się myśli, ciężko się do czegokolwiek
            zmobilizowac. Pozdrawiam serdecznie..
            • dakam751 Re: mama-wdowa 19.01.09, 14:56

              --Ja na pczątku ,zaraz po smierci Męża , brałam 3 rodzaje tabletek.W tej chwili biorę tylko pól tabletki Bioxetinu na noc i na s.o.s Tranxene.Czasami wieczorem padam , czasami pomimo tabletek i tak nie mogę spać.Huśtawki nastroju , ciagła senność na przemian z bezsennością to u mnie normalne.U mnie to dopiero początek , bo trzeci miesiąc płynie dopiero,ale obawiam się , że długo będę na tabletkach.Nigdy nie byłam silna psychicznie.
              Najlepiej lekarza chyba poprosić o przepisanie leku.Na mnie nie dziłają takie bez recepty , ziołowe.Te na receptę są skuteczne w moim przypadku.
              Danka
              • alinka919 Re: mama-wdowa 19.01.09, 16:34
                Spróbuj kropli L 72 Lenninga nie uzależniają działają uspokająco i
                nasennie,działają po kilku dniach i nie uzależniają
            • kam-ta Re: mama-wdowa 19.01.09, 17:54
              No i zabrałam się za sprzątanie a efekt tego taki, że siedzę i beczę jak bóbr bo wyciągnęłam maszynkę do strzyżenia a na niej włosy z brody i wąsa.
              Ale jedno wiem, nie zwariowałam. wszystkie reagujemy podobnie. Tak to musi być.
              DZIęKUJę i serdecznie pozdrawiam.
        • gosik-marcz Re: mama-wdowa 19.01.09, 22:21
          w środe minie pół roku od dnia, w którym straciłam mojego męża
          zginął w Afganistanie podczas patrolu. Mam półtora rocznego synka
          mieszkamy sami
          Nie będe oryginalna mówiąc że jest mi koszmarnie ciężko i chciałabym
          nawiązać kontakt z kimś kto czuje podobnie
    • sysia29 Re: mama-wdowa 19.01.09, 16:39
      Ja biorę leki 9 mcy.Te na sen i uspokojenie to mały pikuś.Ale do
      tego na serce, na rozum(bo trochę mi go odjęło).Więc uznałam co mnie
      nie zabiło to mnie wzmocni.Fakt ,że wszystko co biorę mam od
      lekarzy.Żadne tam ziółka,bo to co najwyżej moge pić dla relaksu.A ja
      też mimo upływu dość sporego (w mniemaniu innych) czasu,śpię i nie
      śpię na przemian,śmieję się i płaczę też na przemian.I tak potrafię
      przechodzić ze skrajności w skrajność co minutę.Ale już chyba się
      przyzwycziłam ,że oszalałam po śmierci mojego Jacusia.No to sie
      napisałam,pozdrawiam
      • dakota28 Re: mama-wdowa 20.01.09, 21:19
        a ja jestem przeciwna wszelkim tabletka. Ja wzielam tylko 2 razy w
        dzien smierci jedna i w dzien pogrzebu. Byłam ograniczona ciąża, ale
        dalam rade przejsc to bez wspomagaczy. Pstarajcie sie dziewczyny
        prochy nie sa rozwiazaniem, musicie wymazac sobie z glowy to ze
        jakies prochy moga wam pomoc. To nie jest choroba tu leki nie pomoga
        trzeba samemu sobie z tym poradzic.
        Trzymajcie sie
        • statek63 Re: mama-wdowa 21.01.09, 10:22
          "prochy nie sa rozwiazaniem, musicie wymazac sobie z glowy to ze
          jakies prochy moga wam pomoc."

          ..nie byłbym tak kategoryczny, oczywiście lekarstwa
          to nie cukierki, ale nie trzeba ich demonizować...

          Abstrahując od samej żałoby, to w przypadku zaaawansowanej
          klinicznej depresji rady typu "weź się w garść" są kompletnie
          bezużyteczne - a wręcz szkodliwe dla tej osoby. Wiele osób
          ktore cierpały na depresję i odebrały sobie życie,
          może dalej żyłoby, gdyby w porę otrzymały pomoc...
          ( co ale nie znaczy że ktoś ma czuć się winny ).

          Chyba lepiej pozwolić takiej osobie wyżalić się i spróbować
          dodać otuchy i też zwrócić uwagę na symptomy myśli samobójczych,
          których nigdy nie należy lekceważyć.

          Oczywiście masz rację w przypadku osób zdrowych, przecież
          leki mają też działania uboczne ( uzależnienia od leków
          uspokajających, tendencje do manii po lekach przeciwdepresyjnych,
          i tak dalej ) ale przecież nie powiesz osobie chorej na zapalenie
          płuc "weź się w garść i przestań kaszleć" a mózg to przecież
          też organ który może być biologicznie chory i "branie się
          w garść" albo pomoże po bardzo długim czasie albo wcale..
          Tak samo jak z tym zapaleniem płuc, jak się nie weźmie
          żadnych leków, to też można ewentualnie wyzdrowieć..
          Czasem też z uwagi na różne zobowiązanie nie można pozwolić
          sobie na długie dochodzenie do równowagi psychicznej
          ( z powodu pracy, dzieci, innych czynników stresogennych itd. ).

          To jest bardziej skomplikowane niż się potocznie wydaje
          a każdy człowiek jest inny - i co pomage jednemu to nie musi
          pomóc drugiemu..
          • karnivora Re: mama-wdowa 21.01.09, 12:14
            jakie to manie czy tendencje po p-depresyjnych?
            jak się stopniowo wychodzi - też/?
            • statek63 Re: mama-wdowa 21.01.09, 12:37
              ..niektóre osoby jak biorą za długo to nastrój im się
              poprawia "za bardzo" i wpadają w drugą skrajność.
              Ale odstawiać też trzeba powoli, bo jak nagle - to może
              być nawrót. Najlepiej być w kontakcie z (dobrym?) lekarzem...

              Ja nie jestem psychiatrą, więc moje rady są tyle samo warte
              co każde inne - miałem bliską osobę z problemami depresji/manii
              i stąd może wiem, że "branie się w garść" nie zawsze skutkuje.

              Z drugiej strony zgadzam się, że tutaj na forum jeśli ktoś
              jest w depresji to niekoniecznie z przyczyn wrodzonej skłonności,
              tylko że jest w takiej sytuacji gdzie kazdy może się załamać..
              Więc czasem rzeczywiście można po prostu wziąć się w garść,
              tylko może nie każdy wie jak, a do tego każda osobista sytuacja
              też może być inna.
              • nuxxx Re: mama-wdowa 21.01.09, 23:05
                tak, znaleźć sposób na "wzięcie się w garść" to połowa sukcesu, ale
                najpierw trzeba się samemu przekonać że to wzięcie w garść pomoże a
                nie pogorszy depresjii. Bardzo często targają nami emocje typu "czy
                nam wypada", "czy nam wolno" coś tam zrobić, jakoś inaczej postąpić,
                ale samo przekonanie się że trzeba ułożyć sobie życie na nowo
                przychodzi z czasem i bardzo, ale to bardzo powoli. Czasami jakieś
                błahe zdarzenia powodują, że człowiek się zastanawia czy warto tak
                dalej się dręczyć? czy jest jeszcze w życiu coś, co daje nam
                szczęście? uczucie takiej prawdziwej, bez zmartwień i łez radości.
                U mnie było coś takiego i powiem Wam szczerze, że naprawdę cieszę
                się teraz z tego że inaczej patrzę na życie, na moje życie, moje i
                córeczki. Nie mówię, że jestem zadowolona i w pełni szczęśliwa, ale
                staram się czerpać radość z tego co mam... bo w każdej chwili może
                mnie zabraknąć z przyczyn nie zależnych ode mnie, a nie chciałabym
                by mnie córka pamiętała jak tylko siedziałam i płakałam i wiecznie
                chodziłam na czarno.
                Ania
    • dch30 Re: mama-wdowa 20.01.09, 23:04
      Witam Was wszystkie serdecznie.
      Jestem tu po raz pierwszy i bardzo żałuję, że nie odnalazłam tego forum
      wcześniej ale i tak pewnie nie miałbym siły pisać.
      Od wypadku,w którym zginął mój mąż minęło 27 m-cy.
      Ale dla mnie czas się zatrzymał w dniu jego śmierci.
      Od tego momentu zaczęło się "moje drugie życie", życie które dla mnie wybrał los.
      Pytanie dlaczego? Czym sobie na to zasłużyłam? Co takiego w życiu zrobiłam, że
      mnie tak ukarał?
      Najgorsze były pierwsze trzy m-ce...na psychotropach byłam przez jakieś 5 tyg,
      potem odstawiłam bo musiałam zacząć jeździć autem.
      Ale Validol miałam w torebce zamiast mentosów :)
      Święta bez niego to dla mnie nie święta, ale uśmiecham się dla mojego synka.
      Jemu przecież los i tak za dużo narobił, więc chociaż ja staram się aby miał jak
      najlepsze dzieciństwo.
      Na co dzień po mnie nie widzi, że moja rozpacz trwa nadal, nie widzi jak płaczę
      do poduszki, czy na cmentarzu.
      Robię wszystko aby jego życie toczyło się normalnie, o ile może być normalne po
      takiej tragedii.
      Nie ma godziny abym nie myślała o moim mężu,ale powiem jedno, nauczysz się żyć z
      tym bólem, z czasem on się troszkę zmniejszy.
      Nie powiem, że zniknie zupełnie bo u mnie jeszcze nie zniknął i nawet na to nie
      liczę.
      Po prostu żyję dalej bo mam dziecko, dla którego zrobię wszystko.
      Gdyby nie ono byłabym pewnie od dawna po ziemią...
      Jedyne czego nienawidzę słuchać od ludzi to słów :"Jesteś jeszcze młoda, ładne,
      całe życie przed tobą, jeszcze je sobie ułożysz"
      Ja je miałam ułożone tak jak chciałam, tylko los zaśmiał mi się w twarz i zrobił
      po swojemu....
      Ale się nie poddaję, bo pamiętam słowa mojego męża :
      "CO CIĘ NIE ZABIJE, TO CIĘ WZMOCNI"
      I tego się staram trzymać, dla niego, chcę aby był ze mnie dumny, że sobie radzę
      bez niego ale jest mi cholernie ciężko...
      Pozdrawiam serdecznie
      D.
      • renkwia Re: mama-wdowa 25.01.09, 15:56
        dziękuję Ci dch30 za to że opisałaś wszystko to co i ja teraz czuję,
        chociaż od śmierci mojego ukochanego męża minęło dopiero kilka dni.
        Te pytania: Dlaczego? i Czym sobie zasłużyłam? są obecne w każdej
        minucie. Mobilizacja najbliższych żeby być dzielną dla mojego
        czteroletniego syna... Zmuszam się żeby "żyć" ale udaje mi się
        tylko "trwać". Wkurza mnie to, że muszę "się trzymać" bo mam ochotę
        paść na ziemię i wyć. Nie wiem, czy z każdym dniem będzie lepiej,
        myślę że po prostu będę czekać na swoją śmierć, bo wtedy mój kochany
        po mnie przyjdzie, weźmie mnie za rękę i będziemy już potem zawsze
        razem, nie rozdzieli nas ani słabość ludzkiego ciała ani nic innego
        • dakam751 Re: mama-wdowa 25.01.09, 17:28

          --/renkwia/ wiesz ,lepiej nie wiem czy będzie , po prostu nauczysz się żyć z bólem i tęsknotą , jak my wszyscy tutaj.Ja też egzystuję tylko dla naszego syna,bo obiecałam Mężowi ,że będę silna i wychowam nasze dziecko.Nic innego się nie liczy.
          Wiecie straszne jest to , że cały czas pojawia się tutaj ktoś nowy.Życie jest strasznie niesprawiedliwe.
          Danka
        • dch30 Re: mama-wdowa 25.01.09, 21:59
          Renkwia, słońce, wiesz, z czasem naprawdę ból zmaleje, albo nauczysz się z nim
          żyć, kiedy to będzie,tego nie wiem.
          Chyba każdy ma inaczej.
          Będą takie dni, gdzie nie będziesz widziała sensu aby wstać z łóżka itd. ale ja
          np. tłumaczę sobie ,że mój mąż nie chciałby mnie widzieć w takim stanie.
          Ale będą też takie dni, w których uśmiech zagości na Twojej twarzy.
          Czasem jestem na niego zła,że jechał bez pasów i nas zostawił, ale wtedy idę na
          cmentarz i troszkę mu nagadam.
          Obiecałam mu,że jak się już spotkamy, to mu nakopię za to, że mnie nie
          słuchał(jeździł bez pasów) i zostawił z tym całym bałaganem :)
          Staram się naprawdę podchodzić z uśmiechem do życia, bo nie chcę aby moje
          dziecko oglądało mnie wiecznie smutną.
          Pozdrawiam serdecznie
          D.
          • asiabasia75 Re: mama-wdowa 25.01.09, 22:52
            Czytam wasze wpisy i po cichu Wam zazdroszczę, że macie dzieci i dla
            nich znajdujecie w sobie siłę by trwać. Ja nie zdążyłam doświadczyć
            cudu macierzyństwa z mężczyzną mojego życia. Nie mam dla kogo
            walczyć z codziennym wstawaniem z łóżka...
    • dario5555 Re: mama-wdowa 22.02.09, 19:05
      Witam ja mam 32 lata i w przeszlo 4 m-ce temu zona odeszla do Pana
      zostawiajac mnie z 3 letnim synkiem jak narazie jest mi bardzo
      ciezko czuje bol i cierpienie, bezsenosc mi doskwiera synek jest
      bardzo smutny i nerwowy
      • 0czarna74 Re: mama-wdowa 22.02.09, 19:45
        Witam. Wiem,że ciężko ale dasz radę nie masz wyjścia.
        Dziecko jest teraz Twoją siłą pomimo wielu obowiązków,które na pewno spadły na
        Twoje barki.I czas ,czas który może nie leczy ale pomaga trwać.Trzymaj się.
        Pozdrawiam.
      • inquisitive Re: mama-wdowa 22.02.09, 22:23
        Witaj, przykro mi, ze trafiles do naszego grona. Z drugiej strony dobrze, ze
        znalazles to forum, napewno znajdziesz tu wiele odpowiedzi na Twoje pytania.
        Naturalnie, ze jest Ci ciezko i bedzie ciezko. U Ciebie to wszystko jest jeszcze
        swieze. Musisz byc wsparciem dla synka, pokazac mu, ze wciaz go bardzo kochasz.
        Nie zamykaj sie przed nim. Pozdrawiam cieplutko.

        Edyta
        • trelka10 Re: mama-wdowa 23.02.09, 08:54
          Witaj w naszym gronie. Wszyscy wiemy ile łez musimy wylać i jak jest trudno.
          Masz synka i dla niego będziesz silny. Jak napisały wcześniej dziewczyny
          zaglądaj i pisz kiedy masz potrzebę, zawsze ktoś postara się pomóc. Teraz jesteś
          wszystkim dla synka i musisz mu pomóc odbudować jego świat. Dużo pracy przed
          Wami ale dasz radę.
          Trzymaj się
      • aneta39.misia Re: mama-wdowa 23.02.09, 14:53
        Witaj dario....tak tez mówiłam do mojego Darka..
        Dawno temu przeczytałam na forum:dasz radę tylko jeszcze o tym nie
        wiesz.
        Tak rzeczywiście jest,z czasem pojawiają się światełka.
        Powoli,ale się pojawiają.
        Z perspektywy czasu wiem ,że w czarnej dziurze siedziałam 8
        miesięcy,bez promyka światła.
        Wiem,że za póżno wróciłam do pracy.
        To dla synka znajdziesz siły ,żeby jakoś żyć.
        Współczuję i życzę spokoju i wytrwałości.A
        • dario5555 Re: mama-wdowa 23.02.09, 15:39
          Aneto tez mam na imie Dariusz :)
          Dziekuje wszystkim Paniom za slowa otuchy to ze dam rade zdaje
          sobie sprawe z tego ze z pomoca Boza psychologa i ksiedza powoli
          bede wychodzil z tego wiadoma sprawa jest ze zalobe trzeba po
          ukochanej osobie godnie przezyc co nie jest łatwe ani proste
          • sysia29 Re: mama-wdowa 02.03.09, 19:38
            Drogi Dario5555,ja też mam między innymi synka ,który ma 3,5
            roku.Mój mąż odszedł prawie 10 m-cy temu,a dopiero teraz okazało sie
            jakim błędem było z mojej strony myślenie ,że on przejdzie to
            wszystko bez problemu.Też bardzo się zmienił.Jest
            nadpobudliwy ,nerwowy i przestał mówić.Teraz zaczęłam z nim pracę u
            psychologa.Nie lekceważ zadnych sygnałów.Ja skupiłam się na starszej
            córce.I to był mój błąd.Gdybyś chciał pogadać to pisz.Znajdziesz
            mnie na nk.Pozdrawiam i trzymaj się.Mamy to szczęście,że mamy dla
            kogo zyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka