Pora na Anioły ;-)

11.04.05, 11:23
No właśnie... Mnie towarzysza wszędzie, czuje ich obecność i wsparcie.. Gadam sobie z nimi, prosze o pomoc, kieruję do potrzebujacych, czuję się orędowniczką anielskiej braci, bo często są niedoceniani...
Jakie macie doświadczenia w tym względzie, kto poczuł dotyk anioła w swoim zyciu?

Zapraszam do dyskusji..smile
    • comma Re: Pora na Anioły ;-) 11.04.05, 12:28
      Mam wiele doświadczeń z energią opiekuńczą, w tym szalenie osobistych, o
      których niezręcznie mi pisać publicznie. Oto jedno z wcześniejszych smile
      Byłam dziewczynką i z kilkoma koleżankami wybrałam się nad rzekę. Piękny
      wiosenny dzień, cieplutko, tłoczyłyśmy się na brzegu. Rzeka była duża, rwąca po
      zimie, zdradliwe prądy, nawet w pełni lata mało kto odważał się tam kąpać.
      Tłoczyłyśmy się chichocząc i przepychając, aż ja - niechcący popchnięta,
      pośliznęłam się na trawie i wylądowałam w wodzie. Usłyszałam pisk uciekających
      koleżanek, zobaczyłam niebo poprzez taflę wody, poczułam jak chwyta mnie nurt i
      unosi z dala od brzegu. Nie bałam się, nie myślałam o bliskiej śmierci.
      Spokojnie patrzyłam na oddalający się brzeg. Nagle - postać na nim, wyciągnęła
      do mnie rękę, chwyciłam tę dłoń - i dosłownie wyfrunęłam z wody. Leżałam na
      brzegu mokra, zaszokowana. To nie anioł wyciągnął mnie, to była jedna z
      koleżanek - dziecko jak i ja. Do dziś nie wiem, jak sięgnęła do mnie na taką
      odległość, jak to się stało, że nie wpadła do wody razem ze mną, dlaczego -
      jako jedyna z całej grupki wróciła by mi pomóc?. Nigdy o tym nie rozmawiałyśmy.
      Może był to przypływ adrenaliny, a może coś więcej? Dodam, że byłam bardzo
      chorowitym dzieckiem, często łapałam rozmaite infekcje - po tamtym wypadku
      nawet nie kichnęłam, choć wróciłam do domu w doszczętnie przemoczonym ubraniu,
      w połowie kwietnia.
      • maciek_n1 Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 22:08
        Przeżylem kiedyś podobną przygodę nad morzem. Tonął moj kumpel pod falochronem.
        Niewiele myśląc, znalazlem sie przy nim. Nie znałem morza, nie wiedziałem,
        jakie podstępne są fale pod oślizłymi balami. Zapowiadało sie na niewąską
        zbiorówkę. Pamiętam narastający we mnie bunt, gdy udawało mi zaczerpnąć
        powietrza i spojrzeć na niedaleki brzeg: Dlaczego stoicie bezczynnie, gapiąc
        się na naszą pewną śmierć? Może wtedy zrozumiałem, że tak nie wolno żyć. Pomógł
        nam czternastolatek, musiał to być anioł, że się odważył i miał tyle sił, by
        kolejno holować na brzeg.Może to wtedy pierwszy raz powiedziałem: pomóż teraz
        innym, ja już sobie poradzę. Wrócił do tych, którzy go bardziej potrzebowali.
        Kiedy sam położył się na piasku, wyglądał jakby potrzebował reanimacji. Do dziś
        go dobrze pamiętam, choć nie spotkaliśmy się już nigdy. Zresztą anioł w
        chłopięcym stroju wiele lat później ratował mnie ponownie, też tonąłem,
        właściwie już byłem na dnie.
        I pierwszy kontakt ze śmiercią. Nie było strachu przed tym, co ma nastąpić, a
        tylko jedna myśl pełna bólu i prośby o przebaczenie: Co ja Ci zrobiłem, mamo...
        To było natchnienie anioła. W sumie spotkałem ich/je wielu/e.
        M.
    • anahella Re: Pora na Anioły ;-) 12.04.05, 23:59
      Kiedys juz pisalam o tym na jakims forum, wiec jezeli ktos zna te historie
      niech sie na mnie nie zlosci, ale musze ja opowiedziec.

      Jestem strasznyn spiochem. Nigdy nigdzie nie docieram na czas, bo kilka minut
      snu zawsze jest wazniejsze niz najwazniejsza rzecz na swiecie. Ale ktoregos
      dnia nie moglam zaspac. Przed snem poprosilam mojego Aniola Stroza o to, aby
      dal mi sile by wstac. Powiedzialam wrecz: "daj mi, kochany, kopniaka zebym
      wyskoczyla z lozka jak sprzezyna".

      Nadszedl ranek. Budzik wyje, ja tradycyjnie wciskam glowe pod poduszke i udaje,
      ze nie slysze. W drugim pokoju byla podlaczona do ladowarki komorka. Uslyszalam
      pikniecie, swiadczace o esemesie. Pomyslalam sobie, ze to na pewno X (pan,
      ktory wtedy bardzo mi sie podobal i liczylam na cos wiecej niz zwykla
      znajomosc). Wyskoczylam wiec z lozka i pobieglam do telefonu. Okazalo sie, ze
      to nie X tylko Y (pan, z ktorym laczyla mnie luzna znajomosc, po prostu kolega)
      ale fakt, ze wyszlam z cieplych pieleszy spowodowal, ze sie obudzilam na dobre
      i moglam o czasie dotrzec na miejsce.

      Zobaczcie, jaki spryciulina z tego mojego Aniola Stroza. Zebym dotarla na
      spotkanie wykorzystal moja slabosc do X i zaangazowal w to Y. Naprawde, swietny
      z niego gosc.
      Najzabawniejsze jest to, ze Y rzadko kiedy sie do mnie odzywal, a juz w
      szczegolnosci nie pisywal do mnie esemesow o tak wczesnej porze. Jego Aniol
      pewnie tez maczal w tym palce.

      Czasem o moim Aniele zapominam, ale zawsze jestem mu wdzieczna. Wiem ze on jest
      i ze mnie pilnuje. Kiedys slyszalam licytacje, kto ma wiecej aniolow wokol
      siebie. Udowodniano na sposoby astrologiczne, numerologiczne i inne ezoteryczne
      ze ma sie nad soba cala anielska armie. Mi wystarczy moj jeden Stroz Nad
      Stroze. Zapracowany jest biedak ale za to jaki skuteczny. Przed snem czasem
      dziekuje mu za to ze nie bylo gorzej.

      Wyobrazam go sobie dosc tradycyjnie: jako postac o buzi mlodego chlopca, jednak
      z twarzy jest podobny do Wenus Boticellego. Ma takie lagodne spojrzenie jak
      ona. Ubrany jest w bialy garnitur kroju chinskiego mundurka i ma wieeeeelkie
      biale skrzydla. Mam nadzieje ze podoba mu sie Boticelli i oczy slynnej Wenus.
      Siedzi sobie na parapecie mojej sypialni, zaklada noge na noge i zmeczonym
      wzrokiem prosi bym juz zasnela, bo on tez ma za soba pracowity dzien.

      Bylam na jakims wykladzie o aniolach. Uslyszalam wtedy, ze one nas kochaja
      miloscia bezwarunkowa. To znaczy, ze jezeli czegos nie chcemy to on tego nie
      bedzie dla nas robil. Wiec prosmy naszego Aniola Stroza o rozne rzeczy, one po
      to sa i im wiecej dla nas robia tym bardziej nas kochaja.

      Czasem sie zastanawiam: czy Anioly Stroze maja imiona?
      • anahella post scriptum o Boticellim 13.04.05, 00:08
        Narodziny Wenus kazdy zna, jednak czesciej kojarzymy jej gest i postawe niz
        spojrzenie. Tu daje linka ze zblizeniem na twarz.

        www.kulmbach.net/~MGF-Gymnasium/bilderdaten/mittelalter%203/Bilder/boticelli_venusDetail%2015jh_jpg.jpg

        Te oczy sa uzywane przez firme Adobe i widuje je kilka razy dziennie w pracy,
        gdy otwieram Photoshopa i Illustratora. Od wielu lat patrze na nie przez chwile
        i co dzien odkrywam w nich nowe piekno. Mysle, ze sa po prostu piekne w sposob
        uniwersalny. Dlatego dalam je mojej personifikacji Aniola.

        A jak wygladaja Wasi Stroze?
        • comma To urocza historia i bardzo anielska :-) 13.04.05, 11:12
          Ja mojego anioła widzę jako światło. Nie ma ludzkiej postaci, jest białym,
          przejrzystym światłem, trudno mi to wyrazić. Jest jak tchnienie ciepłego
          wiatru, nasyconego świetlistą energią - łagodny i ciepły, ale też groźny i
          działający na poziomie, który nie zawsze pojmuję.
        • hasanet Re: post scriptum o Boticellim 07.01.06, 22:28
          Od wykroju oczu i ust jest Modiglliani.

          Spotkałam anioła w szpitalu. Był ciepłą energią, nachalną wprost miłością i
          dławiącą opieką, która - daję slowo - wcale nie mnie była potrzeba. Usiłowałam
          go przekierować, nie ustąpił. Odszedł w momencie... Szkoda, że zapomniałam.
          Moze by to coś tłumaczyło. Coś jednak po sobie zostawił, jakby iskierkę swojej
          miłości. W nocy zupełnie bez rąk napoiłam staruszkę. Może był mną a ja nim? Czy
          to zresztą nie wszystko jedno, kiedy chodziło o nią. Anioł bywa natchnieniem.










          • aniek133 Re: post scriptum o Boticellim 09.01.06, 13:36
            Przepraszam - nie chce, zeby to zabrzmialo ironicznie, zlosliwie czy
            zaczepanie, ale musze o to zapytac, bo naprawde sie zdziwilam po przeczytaniu
            wypowiedzi: Wy naprawde wierzycie w te anioly? Czy moze to taki sposob na
            poztywne myslenie? Czy anioly sa dla Was zwiazane z religia?
            A co myslicie o waszych aniolach, gdy przytrafia sie wam cos zlego?

            Bede bardzo wdzieczna za opowiedzi, bo naprawde trudno mi w to uwierzyc, ze
            ktos moze wierzyc w anioly. Nigdy sie z czyms takim nie spotkalam, wiec nie
            bardzo rozumiem.

            Myslicie, ze kazdy ma swojego aniola - nawet ja, chociaz o tym nie wiem?
      • llukiz coć nie wiąże się to z aniołami... 14.04.05, 19:11
        to po przeczytaniu opowieści anaheli, napiszę jak jest u mnie...
        Za każdym razem gdy muszę wstać wcześnie rano i nie spóźnić się w jakieś ważne
        miejsce lub na istotne wydażenie nastawiam sobie budzik w koórce. Budzik budzi
        mnie zawsze, lecz w tych szczególnych przypadkach budzę się zawsze na chwilę
        przed odezwaniem się komórki. Często jest to dosłownie kilka sekund. Dodam że
        nie konsultuję tego z aniołami... smile
        • comma Re: coć nie wiąże się to z aniołami... 16.04.05, 11:25
          llukiz napisał:

          Budzik budzi
          > mnie zawsze, lecz w tych szczególnych przypadkach budzę się zawsze na chwilę
          > przed odezwaniem się komórki. Często jest to dosłownie kilka sekund. Dodam że
          > nie konsultuję tego z aniołami... smile

          To jest jedno z podstawowych ćwiczeń na udowodnienie wpływu podświadomości na
          świadomość - czy maczają w tym skrzydła Anioły - cóż, mogą, nie muszą. smileInne
          tego rodzaju ćwiczonko, to wyobrażenie sobie ziewania smile Wyobraź sobie, że
          przeciągasz się i rozkosznie zieeeeeeeeeeeeewasz. Albo ze jesz cytrynę. To też
          stary kawał z zepsuciem koncertu orkiestry dętej smile
          • llukiz Re: coć nie wiąże się to z aniołami... 04.05.05, 19:07
            > To jest jedno z podstawowych ćwiczeń na udowodnienie wpływu podświadomości
            wprowadzenie pojęcia podświadomości jest w tym przypadku całkowicie zbędne. Czy
            to, że gdy zjem to zaczynam trawić to co zjadłem, też byś tłumaczyła działaniem
            podświadomości.
    • dzoaska Re: Pora na Anioły ;-) 14.04.05, 14:23
      A ja już trzykrotnie odczułam pomoc swojego Anioła Stróża. Za każdym razem
      mogłam zginąć pod kołami samochodu - raz z własnej głupoty. Ale kiedyś zdarzyła
      mi się rzecz niesamowita. Będąc na zajęciach jogi podczas ćwiczenia go
      zobaczyłam... ale uświadomiłam to sobie dopiero po chwili. Nie opowiadałam o
      tym, bo myślę, że moja opowieść mogłaby być dziwnie odebrana przez niektórych.
      Ale wiem, że to był ON. Rzadko z nim gadam i rzadko o coś proszę. Ale On i tak
      zawsze jest ze mną i ciągle mnie wspiera. I dziękuję Mu za to bardzo smile
      • kigana Pora na Anioły ;-) 03.05.05, 19:33
        Również często prosze moje Anioły o pomoc i miałam kilka takich spektakularnych
        wydarzeń. Pracuję w szkole, mam wychowawstwo klasy no i do moich obowiązków
        należą wywiadówki. Rodzice-wiadomo, są różni.Przed jednym z zebrań poprosiłam
        mojego Anioła o to,by udał się do Aniołów rodziców, z którymi miałam się
        spotkać i przekazał im moje pozdrowienia i życzenia pokoju,miłości. I to, co
        się stało było niesamowite. Z każdą z tych osób rozmawiałam w przyjaznej
        atmosferze, mimo że nie każdemu miałam do powiedzenia same miłe rzeczy - bo
        były to rozmowy indywidualne na półrocze.Myślę,że mój Anioł zrobił wspaniałą
        pracę, za co jestem Mu niezwykle wdzięcznasmile
        A pomysł z tym posłaniem do innych osób znalazłam gdzieś w necie,gdy szukałam
        informacji o Aniołach. Działa.
        Pozdrawiam smile)))
        • wirezz Re: Pora na Anioły ;-) 06.01.06, 11:07
          To bardzo interesujace co piszecie...Jesli o mnie chodzi, to szczerze mowiac
          nigdy nie wierzylam w Anioly, ani ze ja takowego rowniez mam... Zawsze
          myslalam, ze to jakies bajki z tymi Aniolami dla dzieci..ale tak naprawde, to
          teraz dopiero uwierzylam, ze to rzeczywiscie moze byc prawda...W jaki sposob
          modlicie sie do swoich Aniolow, prosicie o te drobne rzeczy...? Bardzo ciekawy
          jest ten temat i jesli znalazla by sie osoba, ktora napisze troche wiecej o
          Aniolach (ktos wspomilal, ze byl nawet na specjalnym wykladzie), bede bardzo
          wdzieczna smile
          P.S. Skad macie pewnosc, ze to Anioly, a nie np. dusze zmarlych z rodziny...? A
          moze to jest to jedno i to samo...?
    • jakasiek Re: Pora na Anioły ;-) 06.01.06, 11:58
      Kiedyś leżąc w łóżku przed snem czytałam broszurę o aniołch. Tekst o aniele
      przypisanym do mojego znaku zodiaku (wydaje się to może dziwne) czytałam
      kilkarazy z rzędu, starając się odnieść każde zdanie do własnej osoby. Jak mi
      się to czasem zdarza miałam wtedy migrenę. Ten typ migreny polega na odczuciu
      jakby na wysokości karku jakiś silny twardy skórcz hamował przepływ krwii i
      zwiększał ciśnienie pod czaszką (nie jest to medyczny opis). Kiedy skończyłam
      czytać, zgasiłam lampkę, położyłam głowę na poduszce i wtedy poczułam jakby COŚ
      gwałtownie "wyszło" mi z głowy na samym szczycie (czakra korony).Było to trochę
      nieprzyjemne ale ból momentalnie minął.
      Nigdy przedtem, ani potem nic takiego nie czułam ...
      Czasem zdarzało mi się prosić anioła o budzenie, nigdy nie zawiódł, mało tego,
      potrafi to zrobić w sposób zabawny, np. snem w którym ktoś wyciąga do mnie rękę
      ze słuchawką telefonu mówiąc " to do ciebie ..." a ja budzę się i myślę:
      przecież zamawiałam budzenie.
      Kiedyś obudził nie snem, którego nie zdołałam zapamiętać, pamiętam jednak, że
      pierwszą moją myślą wtedy było,że cudownie jest obcować z istotą tak
      inteligentną i zabawną. Bardzo żałuję że nie pamiętam tego snu, jednak
      uświadomienie sobie, że anioły mają poczucie humoru i lubią to okazywać w tak
      banalnych sprawach, pomaga takim smutasom jak ja.
      :0)
      • beno_2 Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 22:46
        jakasiek napisała:

        > Kiedyś obudził nie snem, którego nie zdołałam zapamiętać, pamiętam jednak, że
        > pierwszą moją myślą wtedy było,że cudownie jest obcować z istotą tak
        > inteligentną i zabawną. Bardzo żałuję że nie pamiętam tego snu, jednak
        > uświadomienie sobie, że anioły mają poczucie humoru i lubią to okazywać w tak
        > banalnych sprawach, pomaga takim smutasom jak ja.
        Podobny do Twego anioła jest moj stary kumpel Dżizes. Spotkalam go kiedyś na
        krawężniku przejścia dla pieszych. Potężne, smagłe chłopisko, choć w wieku,
        którego Jezus nie doczekał. O coś go zapytałam, odpowiedział zagadką bez
        rozwiązania i wybuchnął śmiechem. Był radością i dobrem, chłopiecą przekorą i
        kpiącym na moją osobę.
        Kiedyś poprosilam go o coś ważnego i wtedy oprócz mnie zobaczyla go jeszcze
        osoba, którą powierzyłam jego opiece. Dziwne, bo po było to lustrzane odbicie
        obrazu z mojej wyobraźni, z przemieszczeniem lewej i prawej strony poza tym
        dokładnie... Wywiązał się, zasłużył na piwo, może nawet dwa. Zaufałam mu
        bardziej niż sobie. Niebywałe...Wiedzialam, że lepiej się sprawdzi w krytycznej
        sytuacji.
    • motyvvacja Re: Pora na Anioły ;-) 06.01.06, 15:40
      Swietny tematsmile
      a ja z innej beczki.
      Gdy mialam 9 lat-moja mamusia wyslala mnie na oaze dzieci bozychsmile
      (nie bede wspominala o emocjach,jakie tam mialy miejsce-10x dziennie modlitwy-a
      przedewszystkim , to nie miejsce dla malych dzieci-ale nie o tym)
      A wiec po silnym emocjonalnie filmie ''saun''-(cos w podobie do The Passion of
      The Christ )szlam sobie zalana placzem,tesknota i innymi emocjami.Prubowalam
      wyobrazic sobie jak wyglada Chrystus.Padal sobie deszcz-puzniej burza,a ja do
      naszego domku szlam sobie sama.9 letnia
      dziewczynka.zasmarkana,zaplakana,emocjonalnie wstrzasnieta.
      Zamiast chrystusa zobaczylam na skraju gory pedzacy motor a na nim ''diabla''.
      Przynajmniej wtedy bylam pewna ze to ''diabel''
      Coz za paradoks.Ja tu film o chrystusie ogladam,modle sie,a tu mi diabel na
      motorze staje przed oczyma.Facet sie patrzyl na mnie,po czym zawrucil i
      pojechal .
      Troche tego do tej pory zapomniec nie potrafiesmileani wyjasnicsmile
      No ale emocje jak widac plataja takie figle ze az strach-nawet u dzieci.
      • tom40gda Re: Pora na Anioły ;-) 06.01.06, 17:42
        Temat świetny i na czasie.... smile
        Aniołowie nas otaczaja cały czas. Jest tylko jeden warunek. Musimy PROSIC je o
        pomoc. One szanują naszą wolna wolę. Oczywiście, kazdy z Nas ma swoja ściezkę
        przeznaczenia, i One dbaja dyskretnie, byśmy o tym nie zapomnielismile))))
        Kazdy Aniol ma imię, mam gdzieś wykaz Aniołów, w zależności od daty urodzenia.
        Nie wiem, na ile to jest prawdziwe, ale i tak nie ma to znaczenia....smile))))
        Jak sie modlić? Ja to robię normalnie. "Aniele Bozy itd.....".
        Jak chce bezpośrednio z Nim pogadac, włączam muzyke działającą na obie półkule
        mózgowe i ide do swojego Azylu.... Mam takie miejsce. I tam spotykam swojego
        Anioła, który (co oczywiste) jest kobietasmile))))))))
        Zawsze towarzyszy mi wtedy białe swiatło, a ja.... cóz, niektóre moje reakcje na
        spotkanie zdumiewaja mnie samego.....
        Przykładów z zycia jest mnóstwo. Nie ma przypadków, są interwencjesmile))))

        Poza tym, Aniołami sa ludzie którzy pojawiaja sie na naszej drodze.... Ostatnio
        taki Anioł pojawil sie w moim zyciu, zmuszając mnie do rewizji schematów, w
        których zylem. Jednym słowem, Anioł moze przybrac dowolną formę.... Moze to być
        zebrak, pijak, dziecko.... Wazne, by zauwazyc przesłanie i próbować Go zrozumieć....
        Pozrawiamsmile
        • beno_2 Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 22:55
          tom40gda napisał:

          > Aniołowie nas otaczaja cały czas. Jest tylko jeden warunek. Musimy PROSIC je o
          > pomoc.
          Moje przychodzą same. Wiedzą, kiedy to jest niezbędne i co jest dla mnie dobre.
          Czasem bym pogoniła, ale tak trudno rozpoznać je w tłumie, a napaść niewinnego
          przecież bym nie chciała.
          > One szanują naszą wolna wolę. Oczywiście, kazdy z Nas ma swoja ściezkę
          > przeznaczenia, i One dbaja dyskretnie, byśmy o tym nie zapomnielismile))))
          Różne drogi wiodą ku świętości. Cóż...
          > Anioł moze przybrac dowolną formę.... Moze to być
          > zebrak, pijak, dziecko.... Wazne, by zauwazyc przesłanie i próbować Go
          zrozumie
          > ć....
          Od tego można popaść w paranoję
    • wmro Re: Pora na Anioły ;-) 06.01.06, 17:52
      Opowiem zabawną dla mnie sytuację związaną z aniołami:

      Popołudnie, zmęczenie po pracy, "lęgnie mi się" jakiś podejrzany nastrój, nie
      chce mi się nic.
      Wyciągam się na tapczanie z myślą, że zasnę.
      Mąż w tym czasie udaje się do sklepu po pieczywo i nie ma go dość długo.
      Ja w tym czasie, nie mogąc zasnąć, myślami sunę tu i tam, i przyszło mi do
      głowy, że chiałabym zobaczyć swojego anioła (nigdy go nie widziałam).
      Myśli dalej leniwie płyną po różnych obszarach, w międzyczasie wraca mąż i
      podaje mi coś.
      Owo coś to figurka aniła owinięta w papier, aby się nie stłukła.
      Mąż poszedł po pieczywo, a wrócił z aniołem, o którym sobie myślałamsmile)
      • sylwia.g21 Re: Pora na Anioły ;-) 06.01.06, 20:35
        nie, a bardzo bym chciała..
        • tom40gda Re: Pora na Anioły ;-) 06.01.06, 21:18
          Nigdy? Nie wierze! Najprawdopodobniej nie pamietaszsmile)))))
          Ale spokojnie.... Zawsze mozesz zacząc sie modlic, i poczujesz Jego obecnośc....
          Pozdrawiamsmile
    • mskaiq Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 05:19
      Mysle ze nalezy byc bardzo ostrozny z Aniolami, lepiej z nimi nie rozmawiac.
      Takie rozmowy czesto koncza sie schizofrenia, nagle uslyszysz Aniola i nie
      bedziesz sie mogl Go pozbyc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • tom40gda Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 05:56
        To ja muszę iść do lekarzasmile))))))))))))))))))))))

        A tak powanie, to One raczej nie mówią. One wyzwalają emocje.....
        Opisy są zbyt intymne, by je upubliczniac, ale działa to naprawdę niesamowicie....
        Tak....oczyszczająco.
        Pozdrawiamsmile
        • mskaiq Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 12:40
          One potrafia sie odezwac i to nie jest zart. Zebys wiedzial ile osob z
          schizofrenia rozpoczynalo wlasnie w taki sposob. Te emocje ktore wyzwalaja a
          ktorych nie chcesz upubliczniac czesto nazywane sa schizami.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • ava66 Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 15:54
            Anioły przekazują myśli i obrazy telepatycznie. To nie ma nic wspólnego z zaburzeniami psychicznymi. Obawiam się, że chyba nie miałeś z nimi kontaktu, bo piszesz coś wręcz odwrotnego.

            Pozdrawiam
          • chocolate.coffee Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 22:35
            mskaiq napisał:

            > One potrafia sie odezwac i to nie jest zart. Zebys wiedzial ile osob z
            > schizofrenia rozpoczynalo wlasnie w taki sposob. Te emocje ktore wyzwalaja a
            > ktorych nie chcesz upubliczniac czesto nazywane sa schizami.
            > Serdeczne pozdrowienia.

            Wydaje mi się, że w przypadku osób chorujących na schizofrenię wszelakie głosy,
            które słyszały nie miały nic wspólnego z Aniołami, z jakąkolwiek próbą kontaktu
            z jakąkolwiek istotą. To były po prostu pierwsze symptomy autentycznej choroby.
            Nie można powiedzieć, że one "rozpoczynały w taki sposób". Prawdopodobnie ktoś,
            albo one same, myliły objawy. Schizofrenia to bardzo trudna w diagnozowaniu
            choroba, i niestety nagminne pomyłki w jej rozpoznawaniu zdarzają się do dziś.
            Mnóstwo różnorakich symptomów i form, strach i presja rodziny, środowiska,
            przesądy...tak, w XXI wieku. A stwierdzanie na dzień dobry, że ktoś, kto
            pracuje nad sobą, rozwija się duchowo, zakończy jako schizofrenik ze "schizami"
            to bardzo duża przesada. Nie bez powodu wiele szkoł, kursów uczących wielu
            zagadnień z pogranicza parapsychologii wymaga jasnego zaświadczenia o dobrym
            stanie zdrowia psychicznego, zawiadomienia o ewentualnych zaburzeniach natury
            psychicznej wykrytych lub leczonych w przeszłości, braku uzależnień wszelakiego
            rodzaju etc. To nie jest zbiorowisko ludzi, którym się poprzestawiało w głowie
            i najlepiej wszystkich w jeden pociąg i do Tworek. To absolutnie nie ten
            adres smile

            pozdrawiam,
            cc.
        • pattona Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 23:02
          tom40gda napisał:

          > A tak powanie, to One raczej nie mówią. One wyzwalają emocje.....
          > Opisy są zbyt intymne, by je upubliczniac, ale działa to naprawdę
          niesamowicie.
          > ...
          > Tak....oczyszczająco.
          Coś jakby drzeć skórę pasami.
      • pattona Re: Pora na Anioły ;-) 07.01.06, 23:00
        Ja się boję, żeby mi nie spieprzył za jakąś inną Cz.O. Nie mogę powiedzieć, na
        razie nie mam mu nic do zarzucenia, podzielność uwagi ma wystarczającą.
        Mam taką słabość...eh...umiałabym...sam mnie tego nauczył.
        • tom40gda Re: Pora na Anioły ;-) 08.01.06, 23:20
          Wiesz co? Moze byc darcie skóry, jesli ma sie cos "za uszami". generalnie one
          nie oceniaja, człowiek sam siebie ocenia, i to własnie moze boleć.
          Jest jeden sposób na dowiedzenie sie, czy to choroba, atak ducha, demona, czy
          inne diabelstwo.....
          Jesli pojawi sie moment niepokoju w czasi czy to ćwiczeń, czy medytacji, czy
          chocby modlitwy, nalezy natychmiast z tym skonczyc.....
          Natomiast uczucie które pojawia sie w trakcie kontaktu z Aniolem (nazwa jest
          dowolna, bo moze byc to nasza Nadswiadomość, albo mozemy nazywac to naszym
          Opiekunem Duchowym, Przewodnikiem, itd....), to..... na pewno SPOKÓJ......
          I to jest znak, ze nie ma zagrozenia.
          Jesli ktos czuje sie zaniepokojony onjawami, prosze pisac maila do mnie, moge
          napisac co MOZE sie pojawić. Ale nie chce tego robic publiczniesmile
          Pozdrawiamsmile
    • czakra_serca Re: Pora na Anioły ;-) 08.01.06, 23:27
      ja aż taaakich doświadczeń z Aniołami nie mam, ale co wieczór prosze o uczucia
      na dzień kolejny i zawsze sie pojawiają.. zawsze czuje to, o co poprosze...

      wczoraj na przykład przed zaśnięciem poprosiłam o uzdrowienie fragmentu mnie..
      wiedziałam, że będzie się to wiązało z odczuciem przeze mnie jakiegoś bólu
      emocjonalnego, ale chciałam pójsć do przodu, coś zrozumieć i wyleczyć..
      no ale dzień dzisiejszy wcale nie zapowiadał, czy przydarzy się jakaś okazja do
      uzdrowienia.. tot taki sobie spokojny, zwykły dzionek (o spokój też prosiłam)..
      zblizał sie wieczór, kiedy to pomyślałam sobie, "no.. tym razem się nie
      spełniło".. wystarczy, że to pomyślałam i hooops... okazja do uzdrowienia
      nadeszła, a ból, który poczułam był niezmiernie silny...

      od tej strony wiem, że działa smile i zaraz tez porozmawiam ze swoim Aniołkiem smile


      • mon781 Re: Pora na Anioły ;-) 10.01.06, 11:03
        Moja córeczka to anioł ...mały,ośmioletni z bardzo gorącym sercem..kocha anioły
        tak samo jak ja....smilesmile
Pełna wersja