daria313
07.02.06, 09:36
oglądałam wczoraj pewien program
a poruszany temat dotyczył samotności!!
o dziwo ten problem, który dotyka tak wielu z nas coraz częściej stanowi
kanwę do scenariuszy nie tylko filmów, programów dokumentalnych ale także
artukułów w prasie i rozmów na forach
to sie rozprzestrzenia jak choroba
szybko i niepostrzeżenie aż w pewnym momencie daje znać o sobie ze zdwojona
siłą
a dotyka już całej cywilizacji
ale wracając do programu
padło tam takie jedno zdanie, które utkwiło mi w pamięci
"widocznie nie jestem wartościową osoba skoro do tej pory żaden facet nie
zwróćił na mnie uwagi, nie docenił moich walorów czy to zewnętrznych czy
duchowych i to mnie smuci, bo ja jak każdy człowiek pragnę miłości, marze o
rodzinie a moje nadzieje mimo że od tylu lat takie same są płonne i boje się
że tak juz zostanie"
fakt, że gdy człowiek był już kiedyś w jakims związku wie jak to jest
ale gdy znajduje sie w takiej sytuacji jak bohaterka programu to nie ma
żadnych doświadczeń na swoim koncie
przeciez doskonale wiadomo, że z wiekiem jest coraz trudniej kogoś znaleźć a
jeśli to się już nie stanie? przeżyc życie w samotności nie zaznając uczucia?
pocałunków?seksu?bycia matką, żoną?
człowiek sie buntuje, płacze, zamyka w sobie itp. ale przecież nie zawsze ma
wpływ na to co go w życiu spotka?!?
więc jak sie pogodzić z samym sobą i nie tracić nadziei że kiedyś może jednak
ktoś sie znajdzie kto nas uszczęśliwi? i komu my również damy to od lat
gromadzone uczucie