samotność

07.02.06, 09:36
oglądałam wczoraj pewien program
a poruszany temat dotyczył samotności!!
o dziwo ten problem, który dotyka tak wielu z nas coraz częściej stanowi
kanwę do scenariuszy nie tylko filmów, programów dokumentalnych ale także
artukułów w prasie i rozmów na forach
to sie rozprzestrzenia jak choroba
szybko i niepostrzeżenie aż w pewnym momencie daje znać o sobie ze zdwojona
siłą
a dotyka już całej cywilizacji

ale wracając do programu
padło tam takie jedno zdanie, które utkwiło mi w pamięci
"widocznie nie jestem wartościową osoba skoro do tej pory żaden facet nie
zwróćił na mnie uwagi, nie docenił moich walorów czy to zewnętrznych czy
duchowych i to mnie smuci, bo ja jak każdy człowiek pragnę miłości, marze o
rodzinie a moje nadzieje mimo że od tylu lat takie same są płonne i boje się
że tak juz zostanie"

fakt, że gdy człowiek był już kiedyś w jakims związku wie jak to jest
ale gdy znajduje sie w takiej sytuacji jak bohaterka programu to nie ma
żadnych doświadczeń na swoim koncie
przeciez doskonale wiadomo, że z wiekiem jest coraz trudniej kogoś znaleźć a
jeśli to się już nie stanie? przeżyc życie w samotności nie zaznając uczucia?
pocałunków?seksu?bycia matką, żoną?
człowiek sie buntuje, płacze, zamyka w sobie itp. ale przecież nie zawsze ma
wpływ na to co go w życiu spotka?!?
więc jak sie pogodzić z samym sobą i nie tracić nadziei że kiedyś może jednak
ktoś sie znajdzie kto nas uszczęśliwi? i komu my również damy to od lat
gromadzone uczucie
    • agnitum Re: samotność 07.02.06, 10:39
      Czesc daria smile

      Celem życia naszego nie jest bycie z kimś. Celem jest spędzenie czasu nad
      pokochaniem siebie. Tak naprawde związki damsko-męskie są mało istotne w życiu i
      również bardzo NIEFORTUNNIE wiąże się je z poczuciem samotności.
      Po pokochaniu siebie, każdy znajduje "drugą połówkę" w zależności od tego czy ma
      takie intencje czy nie. I chodzi tu o idealną partnerke/partnera a nie osobe z
      którą się wiążemy z powodu np. "bo latka lecą", "bo inne koleżanki mają mężów a
      ja nie" itp

      I tu jest największa tajemnica w tym wszystkim.
      Samotność (źle przeżywana) to tak naprawde tęsknota za bycie innym... za
      pokochaniem siebie. Jeśli kocha się siebie to samotność nie istnieje.
      Oczywiście mówie tu o samotności w negatywnym rozumieniu.
      Bo jeśli chodzi o pozytywne znaczenie to oczywiście nie ma to znaczenia.

      Lepiej zabrać się za siebie przed próbą stworzenia związku. Unika się w ten
      sposób niepotrzebnych rozczarowań, rozstań, rozwodów, zawodów itp.

      Zresztą odpowiedź do tego dlaczego ktoś jest samotny naprawdę wynika z Twojego
      tekstu smile) pierwsze 5 słów w "" wyjaśnia powód smile
      "widocznie nie jestem wartościową osoba"
      Ewidentnie widać że nie jest problem w samotności tylko w braku dobrej samooceny.

      Jeśli uważnie ktoś czyta forum to z czasem zauważy że jeśli osoba A, B czy C
      pyta się o możliwość rozwiązania danego problemu - to często pada odpowiedź
      - niska samoocena.

      Czyżby to była uniwersalna recepta? smile
      Jest tu sporo prawdy. Zastanówcie się jak wiele w życiu wynika z tego jednego
      malutkiego punkciku. I dlaczego, jeśli ktoś zmienia swoją samoocene (afirmacje,
      medytacje, traktaty, modlitwy itp) nagle wszystko WSZYSTKO się zmienia jak za
      dotknięciem magicznej różdżki.

      Pozdrawiam smile
      Agnitum
      • alekxis7 Re: samotność 07.02.06, 20:23
        witam serdecznie. To dotyka osoby bardzo
        wrażliwe . Presja otoczenia wyzwala w danej osobie dramatyczne
        podejscie do
        sytuacji. Taka
        dziwna mentalnośc naszych ziomków powoduje wiele tragedii
        psychicznych. Jestem wręcz oburzona kiedy wokoło padają
        pytania o stan cywilny jakiejs osoby.. Wszystkim prawie wydaje się
        ze jest tylko jeden sposób na zycie i to właśnie ten który te
        osoby
        reprezentują . Ja
        jestem w związku z dużym stażem . Ale nie w tym cała
        sprawa. Mam dorosłego syna który według "ZGORSZONYCH "
        powinien już założyć
        rodzinę. Takze mnie
        dotykają pytania o jego stan
        cywilny. Ci troskliwi z przymusu . Tym
        wypełniają swoje życie. Najwyższy czas zacząć ich
        lekceważyć. Tak myślę - ale wiem
        że to trudne.
        • alekxis7 Re: samotność 07.02.06, 20:32
          >>A co powiecie o samotności w
          związku?? Wiem co to
          znaczy.. >> Być samotny wśród rodziny?? anka
          • gutek1231 Re: samotność 07.02.06, 21:22
            Pytanie ludzi a tym bardziej matki o takie rzeczy, mnie by od takich ludzi
            całkowicie odsuneło. Nie jestem osbą młodą, jestem nawet babcią a jednak wiem,
            żę człowiek jest samotny i ma to wpisane w swoje istnienie nawet jeżeli jest
            otoczony dobrą rodziną.Tydzień temu straciłam matkę.Wszscy wokół mnie rozumieją
            i współczują, a jednak czuję samotność.
            • alekxis7 Re: samotność 07.02.06, 22:05
              Dziękuję za dobry kierunek
              myślenia. >>Myslę że tak szybko
              się w naszej społecznoscito nie zmieni i pomimo że jestesmy
              bardziej społeczenstwem naśladującym zachowania
              EUROPEJCZYKÓW -
        • bioemin Re: samotność 08.02.06, 00:03
          Ja natomiast uważam, że życie "tu i teraz" kieruje się pewnymi zasadami, których właściwa realizacja zapewnia równowagę pomiędzy nimi, co w konsekwencji umożliwia "zrobienie kolejnego kroku".
          Moim zdaniem najlepiej opisuje to "awdo" w następującym poście:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=33509636&a=33529128
          Serdeczności smile
      • scarlet111 Re: wtracam swoje pytanie do watku,pyt do agnitum 12.02.06, 00:55
        zastanawiam sie czy szukanie partnera wtedy gdy czuje sie samotna, może
        przyciągnąć dla mnie złego partnera, czy musze całkowicie wykluczyc tę
        samotność z mego życia wtedy gdy mam spotkać właśnie tę osobe,
        pytam bo kiedyś poznałam osobę, i odrzuciłam z lęku że to właśnie samotność
        jest tym motorem związku, więc chce zapytać czy samotność nalezy całkowicie
        wykluczyć??
        B. prosze o odpowiedż, jest to dla mnie ogromnie ważne?
        • scarlet111 Re: wtracam swoje pytanie do watku,pyt do agnitum 12.02.06, 17:40
          kiedys jak byłam malutką dziewczynką myślałam że jak uzyskam pełną wiare w
          wartość samej siebie, to w życiu będe starała się mieć samych kochanków,
          nie będe miała męża - bo jak człowiek jest w pełni to nie pragnie wtedy miłości
          drugiego.
          A teraz ciągle nie wiem jak to jest gdy ludzie w pełni kochający siebie,
          kochają drugiego - jak jest to proces, czy jest to przyjażń??
          Jak to się czuje. Pewnie jakbym wiedziała tu już niechciałoby mi się kogoś
          pokochaćsmile smile
        • lina29 Re: wtracam swoje pytanie do watku,pyt do agnitum 12.02.06, 18:31
          Związek zdecydowanie nie może być lekiem na samotność, bo w pewnym momencie
          znowu poczujesz się samotna, choc rozumiem osoby które wiążą się z osobami
          dlatego żzeby nie być samemu,
          Sama mam koleżnkę, która właśnie to robi...jest z meżczyzną z którym nie wiąże
          przyszłości...choć jak się jej pytam dlaczego z nim jest to mi odpowiada, żeby
          ktoś na starość podał jej szklankę herbaty...dziewczynie "nic nie brak", ale
          jest z mężczyzną którego nie kocha..., ale dla niej jest ważne że JEST...bez
          względu na to jaką cenę za to płaci
          Myślę tkie sytuacje spotyka się częściej wśród kobiet, niestety chyba w jakimś
          pewnym wieku, wtedy wszyscy "życzliwi" pytają sie jej kiedy ślub, dzieci, że
          jest juz w takim wieku itd. presja otoczenia, rodziny, która chce
          dobrze...rodzice mojej koleżnki nawet nie wiedzą że ona jest z kimś...dziwne to
          ale każdy czymś innym się kieruje w życiu
          Samotność to nie choroba...
          Moim zdaniem zawsze będzie tak ze w pewnych momentach będziemy sie czuc samotni
          i największą sztuką w tym wszystkim jest to żeby to zaakceptować, bo to może
          przynieść tylko dobro dla nas samych
          Pozdrawiam
          • scarlet111 Re: wtracam swoje pytanie do watku,pyt do agnitum 12.02.06, 20:00
            tez pozdrawiam smile

            jednak nie wyjasniło się , dlaczego niektórzy ludzie są samotni z wyboru, czyż
            nie są oni aż tak atrakcyjni wewnętrznie?
            • scarlet111 Re: wtracam swoje pytanie do watku,pyt do agnitum 12.02.06, 20:03
              co kieruje nimi?
            • nadia338 Re: wtracam swoje pytanie do watku,pyt do agnitum 12.02.06, 20:54
              Powiem szczerze, ze nie rozumiem twojego pytania. dlaczego ludzie, ktorzy sa
              samotni z wyboru mieliby byc mniej atrakcyjni wewnetrznie? i jacy ludzie wedlug
              ciebie sa samotni z wyboru, ci, ktorzy decyduja sie nie wiazac z druga osoba?
              ale przeciez oni wcale nie musza byc samotni. i, co wiecej, czesto takie osoby
              maja bardzo bogate wnetrze, przykladowo guru, papiez i inni 'medrcy' swiata, sa
              sami z wyboru, ale wcale nie samotni. A wewnetrznie sa bardzo bogaci i
              atrakcyjni.
        • agnitum Re: wtracam swoje pytanie do watku,pyt do agnitum 14.02.06, 08:34
          Witaj smile

          Szukanie partnera nie ma wpływu na to czy przyciągniesz "złego" czy "dobrego"
          dla siebie partnera.
          Można nie szukać i trafić na złego można szukać i również na takiego trafić.
          Samotność nie ma wpływu na RD ani na szczęśliwe życie. Można być samotnym i być
          szczęśliwym jak i odwrotnie (można żyć w związku i być również szczęśliwym).

          To kogo spotykasz ma związek z Twoimi "programami" na temat tego czego
          oczekujesz od związku - oczywiście chodzi tu głównie o programy nieświadome.

          Pozdrawiam
          Agnitum
    • mskaiq Re: samotność 08.02.06, 09:01
      Czlowiek ktory umie odnajdowac milosc nigdy nie jest samotny, ma wszystko co
      kocha. Samotnosc to strach, bierze sie wlasnie z niego. Te watpliwosci
      dotyczace wlasnej wartosci to strach, to on zatrzymuje nas przed kontaktami z
      ludzmi, nie pozwala kochac i byc kochanym.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • motyvvacja Re: samotność 09.02.06, 16:40
      Milosc,a to co nazywamy miloscia nie jest wogole zgodne z tym czym powinno sie
      kojarzyc slowo ''milosc'' Bo niestety innego slowa nie ma,,a moze powinnismy
      wymyslec inne slowo?,wtedy nabralo by ono znaczenia.Bo ta milosc dosc czesto
      opisywana ,jest niczym innym jak gra emocjonalna.A ja mam dosc gierek,zazdrosc
      jak bede chciala wywolam na kolezance tez.Gdybym jeszcze miala sex z
      kolezanka,to pewnie powiedziala bym ze ja kocham i chce z nia dzidziusia..Taka
      to ta milosc.Wiec dokladnie tak jak napisal Agnitum.Pokochac siebie i walic
      resztesmile))Reszta sama sie zjawi poslusznie jak piesek.Bo to jest prawo zycia i
      przyciagania.
      Moze nie jest to dla mnie celem zyciowym pokochac siebie-poniewaz kazdy ma inne
      cele..Ale jak najbardziej jest on na glownej liscie .

      Ps: milosc do siebie dziala jak magnes,na nasze cialo i poza nie,
      nie tylko jestesmy atrakcyjniejsze i pewne siebie,ale rowniez emanujemy
      czyms ,co faceci odczuwaja z daleka...smile no i na abarotsmile
      • motyvvacja Re: samotność 09.02.06, 16:58
        a milosc do siebie nigdy nie przyjdzie bez 100% akceptacji siebie,takim jakim
        sie jest.Zlym i dobrym.Swoich krancowosci.Umysl jest krancowy,dzis jestem
        pogodna ,jutro wkurzona.Koleczko sie obraca,jak to jogowie robia w medytacji.
        Emocje i odczuwanie ( radosci do czegos) wziely poczatek z okresu
        formowania,uczenia sie,od mamusi,tatusia , lub otoczenia. KAzdy ma inne
        emocje , powiedzmy na widok (paczka)-osobie gruba bedzie odczuwala pokuse i
        niska samoocene poniewaz nie mogla sobie odmowic (powiedzmy) .Jedno jest pewne
        emocje sie lacza ,,polanczaja,,caly proces emocjonalny jest zlozony.To nazywam
        umyslem podswiadomosci.
        I to jest oszustwem w mylnym odczuwaniu milosci...Wydaje nam sie ze kochamy,a
        tu zza rogiem czai sie ( kasa,chcec bogactwa,lub zazdrosc,chec posiadania,sexik
        tez swoje robi ( szczegolnie u kobiet-czujemy sie zdobyte ,a przez to addict.No
        tu ma duzo do powiedzenia (milosc do mamusi ) Choc nie koniecznie.
        Jak ja sobie przypomne te wszystkie swoje milosci,to smiac mi sie chce.smile
        Jednym slowem-nie kochalam nigdy-tak prawdziwie.Bylam klamczuchasmile))

        pozdrawiam
    • motyvvacja Re: samotność 09.02.06, 17:24
      a jak mozna siebie pokochac jak sie nie poznasz?

      cholernie dluga to lekcja-ale warta zachodu

      Ktos by zapytal,a jaka mam pewnosc ze jak siebie poznam to sie
      pokocham?..przeciez jestem zly i glupi( przypuszczajac)..Poznajac swoj okres
      formowania,poznasz jak cie stworzyli ludzie.A poznajac jak cie stworzyli
      ludzie,poczujesz ze ty jestes z tylu,ten slawny swiadek.a ten swiadek jest
      swiadkiem,nie jest dobry i nie jest zly...
      Nie wiem jaki on jest,obojetny na wszystko? przyglada sie?
      Przychodzi ze zrozumieniem,zrozumienie = milosc ..Poniewaz to jest naturalne
      kochac siebie.Wynaturzona byla by nienawisc do siebie,lub
      obojetnosc.Niedojrzale jest niepoznanie siebie.To dla mnie cel zycia,wsumie to
      to samo co pokochac siebie.smile Milosc do siebie przychodzi wraz z poznaniem.
    • nadia338 Re: samotność 09.02.06, 21:51
      Tak jak ktos wyzej napisal, bycie w zwiazku i rownoczesnie bycie samemu, to
      musi byc najgorsza forma samotnosci.
      Czasami zdarza mi sie byc wsrod ludzi i nagle poczuc samotnosc, poczuc, ze
      jestem sama, mimo otaczajacych mnie ludzi, mimo smiechu, rozmow, jestem sama, z
      moimi myslami, z moim zyciem, z moimi radosciami i smutkami.
      Chcialabym pokochac siebie, tak naprawde pokochac, bo mimo ze afirmuje i czesto
      wydaje mi sie, ze sie akceptuje, nie do konca to prawda, dalej sie musze
      oszukiwac i zmuszac do pozytywnego myslenia. Chcialabym pokochac siebie i czuc
      sie dobrze we wlasnym towarzystwie. Bo ludzie przychodza i odchodza, moga byc
      przy nas a rownoczesnie daleko, kluczem do szczescia jestesmy my sami i nasz
      stosunek do samego siebie.
      • eevvaa Re: samotność 10.02.06, 13:57

        -NadioLsmile musisz wydobyć z siebie co sobie masz do zarzucenia i wybaczyć sobie.
        Wtedy robiłaś tak jak uważałaś za słuszne. Nie mozesz winić siebie za to, że
        taka była Twoja mentalność, widzenie świata. Nie ważne jest co było, ważne co
        jest teraz, że chcesz to zmienić. Mamy prawo do błędów , bo przecież na nich się
        uczymy.smile
        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
        • ina24 Re: samotność 10.02.06, 20:51
          Tak naprawdę w tym co nagłębsze każdy jest sam.Wspólnie jemy obiad, albo
          idziemy do kina ,ale cierpimy, kochamy, rodzimy się i umieramy sami.Najgorsza
          dla ludzi,którzy są sami jest presja otoczenia.To bliźni ustawicznie każą nam
          pamiętać,ze jeszcze nie mamy męża, żony, że nasze dzieci nie pozakładały
          rodzin, że nie mają dzieci,a jak mają jedno to dlaczego nie dwoje i.t.d Ich
          natrętctwo, brak taktu, wchodzenie z butami każe wstydzić się, czuć sie
          gorszym, winnym, nieszczęśliwym.Nie poddawajcie się kołtuństwu i tyle.
          Dziękuję za bardzo dobry temat smile
          • scarlet111 Re: samotność 12.02.06, 02:06
            ale czy wy naprawde myślicie , że przeszłości nie trzeba sobie w głowie układać?

            • ina24 Re: samotność 12.02.06, 16:43
              Co masz na myśli?
              • scarlet111 Re: samotność 12.02.06, 17:32
                mam na myśli, że po dokonaniu 'radykalnego wybaczenia' trzeba to sobie jeszcze
                jakoś ułożyć, powkładać na te pułki, ale to właściwie było pytanie, nad którym
                liczyłam że jeszcze ktoś się zastanawiał.
                • ina24 Re: samotność 13.02.06, 15:29
                  Wiesz ja nie bardzo wiem, co to znaczy radykalnie wybaczyć.Na szczęście nie mam
                  komu czego wybaczać, chociaż...Ktoś mnie zawiódł i czasem wstydzę się
                  kompromisu. Wybaczyłam, ale pamiętam jak każdą silną emocję,czy więc radykalne
                  wybaczenie, to zapomnienie? Ale to ostatnie jest jakby niezależne od nas,
                  prawda?
                  • beacieczko Re: samotność 13.02.06, 21:50
                    sięgnij po "Radykalnbe wybaczanie" Colina Tippinga, właśnie czytam i chyba mam
                    wiele do wybaczenia... sobie. Długo myślałam nad przeczytanym tam zdaniem "...w
                    innych krytykujemy i osądzamy to, co w rzeczywistości potępiamy w sobie...".
                    Akurat od wczoraj jestem zła na pewną osobę i krytyka ciśnie mi się na usta,
                    ale wychodzi na to, że powinnam zastanowić się nad sobą. Albo takie zdanie "...
                    jeśli chcesz wiedzieć, jakich cech w sobie nie lubisz i jakich sie
                    prawdopodobnie wyparłeś, po prostu zastanów się, co cię drażni w otaczających
                    cię ludziach, spojrzyj w lustro, które ci dają..."
                    • ina24 Re: samotność 14.02.06, 14:41
                      Tak, spotkałam się ze stwierdzeniem, że najbardziej nas drażnią ludzie do nas
                      podobni i nie mogę się z tym zgodzić! No bo zobacz, nie cierpię
                      wścibskich,włażących do duszy z butami, prostacko szczerych, głośno
                      komentujących czyjś wygląd, opryskliwych i.t.d. Wygląda na to, że posiadam
                      wszystkie te cechy, a to nieprawda, nieprawda.
                      • scarlet111 Re: samotność 15.02.06, 17:55
                        może jesteś bardziej świadoma swoich cech, zachowań i wcale nie drażnią cię
                        inni.
                        • ina24 Re: samotność 16.02.06, 15:11
                          Rozwiń troszkę, proszę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja