Dodaj do ulubionych

Benedykt kontra Wojtyła

19.03.09, 09:00

--kiedyś tam stworzyli coś razem
Benedykt podkreslił tez w swej wypowiedzi-szacunek do tego co robił
jego poprzednik...
teraz co---odwoływanie ?-czy ma to byc ratowanie gmachu nowymi
metodami?

sama nawet za bardzo nie znam faktów-bardziej zaispirowana
zasłyszanymi wypowiedziami-typu--"benedykt jest mądrzejszy od jana
pawła,on wiele popełnił błedów"..benedykt próbuje je naprawić...?!

jaka maj arole w nwo?//?

ile ma do tego wszystkiego nauka Chrystusa?

znowu tak głośno myśle,ciekawa zdania mądrzejszych....

Obserwuj wątek
    • agnitunn Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.03.09, 10:02
      Nie wiem jak jest w tym temacie.
      W moim odczuciu, JPII był o wiele lepszym papieżem i człowiekiem niż Benedykt.
      Jakoś tak "źle patrzy" z oczu Benedykta wink
      Mam wrażenie, ilekroć Go widzę, że jest fałszywy do szpiku kości smile
      Poza tym ta przynależność od tej Hitler Youth niezbyt dobrze świadczy.

      Dodam, że w niektórych proroctwach/objawieniach papież po JPII ma być "pomocnikiem antychrysta" i ma zniszczyć KK.

      To tyle smile moich przypuszczeń

      Pozdrawiam smile
      Agnitum
      • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.03.09, 10:12
        -jest wiecej osób,które widzą ten lekko "przekrzywiony" uśmiech..

        jak dla mnie instytucja kk powinna upaść--bo..jest do szpiku zepsuta
        i ..powiem co myśle-
        nomenklatura kościelna jest dla mnie tak niestrawna-
        nie wiem czy jest jeszcze inne miejsce gdzie
        eklezjanonominencyjokonkordackoegzegezalne słownictwo równie dobrze
        łamie język...
        co pokręcone to podiablone wg mnie...
        osobiści może jako polka JP jest mi "czystszy"..
      • flowerbomb5 Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.03.09, 09:26
        Osadzanie osoby po pozorach jest bardzo niesprawiedliwe - bardzo. To
        ze komus "zle z oczu patrzy" jest bardzo subiektywne.
        Benedykt XVI zaskarbil sobie moj szacunek swoja bezkompromisowoscia
        i wiernoscia doktrynie - chce uzdrowic Kosciol tworzac z niego
        organizacje wiernych, a nie masowke oparta glownie na emocjach
        milionow ludzi ktorych wiara oparta jest na sympatii do Jana Pawla,
        co nie przeklada sie w ogole na ich zycie duchowe czy prawdziwa
        religijnosc. Bo jaka jest ta religijnosc ludzi ktorzy kochali Jana
        Pawla? - plytka i powierzchowna. Zabraklo czlowieka, wiara gdzies
        sie rozplynela. Nie o taka wiare chodzi.
        Benedykt wraca do korzeni - uwolnil msze trydencka, obrzadek
        lacinski. Chce kosciola jako wspolnoty wierzacych ktorzy wiedza w co
        wierza i dlaczego.
        Ma zla prase przez zdjecie ekskomuniki z lefebrystow. Bo jeden z
        lefebrystow nie wierzy w holokaust. Zydowskie w wiekszosci media
        swiatowe robia z niego marmolade, a dodatkowo pluja na papieza. Jan
        Pawel II bal sie narazic Zydom wiec byl bezkompromisowy dla
        lefebrystow. Podoba mi sie ze Benedykt robi swoje - co uwaza za
        wlasciwe i nie przejmuje sie zydowskimi mediami wierzac, ze
        prawdziwi wierni oddziela ziarno od plew. I dlaego kosciol pewnie
        stanie sie organizacja elitarna, ludzi ktorzy wiedza w co wierza i
        dlaczego.

        • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.03.09, 11:59
          jasne że nie można sądzić po uśmiechu..
          to stanowczo za mało

          myśle że to bardziej wyraz odczucia niż zdania--wiec nie opinii-tym
          bardziej,że ktoś mówi "wydaje mi sie"-tak to odczuwam-ale tez nie
          jestem "mocny" w temacie--poruszyłam temat,nie rzucam kalumni..

          co do JP---nie do końca zgadzam sie z Toba że wiara z nim była
          lepsza,a teraz podupadła---nauka Chrystusa--dość prosta, choć trudna
          w realizacji--była i jest..
          żaden papież siła nie nauczy miłości do drugiego człowieka-i do
          innych wiarą i do innych kolorem też-w tym nie pomoże nikomu ani
          łacina,ani poskramianie żydów..

          własciwie pisząc "ten kontra ten" nie chodziło mi o porównywanie
          typu -ten lepszy,ten gorszy---a raczej---kto naprawde jest
          poplecznikiem NAUKI CHRYSTUSA A KTO WŁADZY KOŚCIOŁA-
          <>--czyli czym naprawde zajmuje sie kościół-[instyt. nie wspólnota]?
          Ppozdrawiam
          • flowerbomb5 Re: Benedykt kontra Wojtyła 17.04.09, 07:23
            Mysle ze podobne odzucia maja tysiace ludzi, ktorzy tylko
            obserwowali z zewnatrz obu papiezy, bez wglebiania sie w to co mowia
            i co robia. Polski papiez byl bardziej otwarty, latwo nawiazywal
            kontakty i mial dar pociagania za soba milionow. Wyszedl do ludzi,
            nie byl dogmatykiem lecz praktykiem. I niestety wcielal w zycie
            zasady ekumenizmu. Nie wyszlo to na dobre kosciolowi. Ale to juz
            dluzszy temat.
            Faktem jest ze zostawil kosciol slabszy niz zastal.


      • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 17.04.09, 15:37
        Osobiście nie potrafiłbym określić , który z Papieży był lepszy
        ,lepiej pełnił swój urząd (jeden wciąż jeszcze pełni , więc takie
        wnioski i tak troszkę przedwczesne )
        Mogę co najwyżej za siebie powiedzieć , że bardzo podoba mi się
        obecny pontyfikat .Przede wszystkim za bezkompromisowość i wierność
        Prawdzie , za odwagę w głoszeniu Chrystusa nie cukierkowatego ,
        przytulanki i tolerancyjnego liberała ,ale Jezusa prawdziwego ,
        realnego , kochającego ,ale i wymagającego . (Jezus nie mówił abyśmy
        byli tolerancyjni względem bliżniego , ale abyśmy go kochali jak
        siebie samego,a to przepaść w pojęciach )Tolerancja bowiem może nam
        się skojarzyć z akceptacją wielu zachowań z gruntu niewłaściwych , a
        przymykanie oczu na grzech nie było "Chrystusową taktyka" ("Idż i
        nie grzesz więcej").W dzisiejszych czasach ktoś mógłby podobną
        postawę uznać za objaw nietolerancji , podczas gdy był to wyraz
        największej miłości . Dlatego tolerancja fałszywie rozumiana, w
        oczach wielu wydaje się być synonimem dobroci i życzliwości , podczas
        gdy w istocie może być absolutnym przeciwieństwem miłości , która to
        w obliczu jakiegoś rodzaju nieprawidłowości wymaga wręcz braku
        tolerancji dla określonych zachowań, z myślą o dobru człowieka .
        Przyznaje ,ze we mnie obecny Papież wzbudza ogromną sympatię , choć
        zapewne zupełnie inny charakter odróżnia Go pod tym względem od
        poprzednika .Może nie ma takiego talentu aktorskiego jak Jan Paweł 2
        , może nie potrafi w ten sposób porywać tłumów , ale jest w Nim coś
        co mnie osobiście przyciąga . Mianowicie treść , treść tego co mówi i
        pisze .Nie twierdzę ,ze pod tym względem Jan Paweł 2 wypadał gorzej
        ,w gruncie rzeczy tego nie wiem gdyż tak naprawdę nie zapoznałem się
        właściwie ze spuścizną poprzedniego Papieża(skrawków nie liczę) .Mam
        oczywiście taki zamiar ,ale na dzisiaj wiem jedynie ,że wielką
        przyjemność sprawia mi zgłębianie nauczania Benedykta XVI (Choć też
        jak na razie zbyt dużo pozycji nie połknąłem smile

        W mojej ocenie obecnemu Papieżowi bynajmniej nie patrzy żle z oczu smile
        Wydaje mi sie ,ze coraz lepiej czuje sie w roli , do której został
        powołany . Może to zabrzmi dziwnie ,ale w pewnym sensie cieszę się
        ,że głosy oburzenia na obecnego Papieża zdają się być coraz
        silniejsze .Świadczy to o tym ,że Kościół nadal jest znakiem
        sprzeciwu , sprzeciwu , który musi być wywołany konfrontacją
        chrześcijaństwa ze światem("Nie sądżcie ,ze przyszedłem przyniesc
        pokój na ziemię , nie przyszedłem przynieść pokoju ,ale miecz ") ,
        nie na zasadzie wojny ,ale na zasadzie przekonań i sposobu
        postrzegania rzeczywistości .Bardziej niepokoiłbym się gdyby zewsząd
        słychać było ochy i achy , które nawet za czasów Jana Pawła 2 nie
        były zbyt przeważające .Jednak finał tamtego pontyfikatu jaki
        widzieliśmy i jakiego doświadczyliśmy wyraził cos szczególnego .
        Widzieliśmy jak świat żegnał następcę Piotra i to wspomnienie wryło
        mi się w pamięć chyba na zawsze .Można być ignorantem w wielu
        dziedzinach , można pluć na Kościół , na ludzi ,ale jeśli ktoś w
        owych dniach nie zobaczył tam jakiejś tajemnicy , jeśli nie zapytał
        siebie : jak to możliwe ?To jest to conajmniej dziwne.
        Czym może zaowocować świętość jednej osoby , osoby przezroczystej
        dla Ducha Św. , otwartej całkowicie na Jego działanie .Tu jest ta
        tajemnica , tajemnica św. Franciszka z Asyżu , św Katarzyny ze
        Sieny,Św. Teresy "Wielkiej" z Avila, ,Św. Jana od Krzyża ,św. "małej"
        Tereski z Lisieux , św. Faustyny ,św. brata Alberta itd. , itd.


        Wracając do tematu , bo zdaje się ,że znów dałem się ponieść smile
        Przyznaje , że mocno dziwi mnie fakt , iż Agnitum wypomina
        Papieżowi,wówczas jeszcze dziecku , członkostwo w "Hitlerjugend
        ".Zarzut ten wydaje mi się na tyle absurdalny ,iż
        to troche tak , jak gdyby mieć pretensje do diesla ,że się krztusi na
        benzynce smile

        www.zrodlo.krakow.pl/Archiwum/2006/06/11.html
        " Narodowosocjalistyczne organizacje młodzieżowe powstały jeszcze
        przed dojściem Hitlera do władzy. W rok po powstaniu w 1923 r.
        Hitlerjugend liczył jedynie 1200 osób, by na rok przed objęciem
        władzy przez Hitlera skupiać nieco ponad 100 tys. członków. Liczba ta
        powiększyła się w 1933 r. ponad 20-krotnie, a po wprowadzeniu przez
        Hitlera obowiązkowej przynależności w marcu 1939 r., HJ liczył już
        ponad 7,5 miliona dzieci i młodzieży w wieku od 10 do 18 lat.
        Członkowie i wychowawcy HJ zdecydowanie zwalczali religię, a
        zwłaszcza chrześcijaństwo, które za filozofem Friedrichem Nietzschem
        uważano za "największe nieszczęście ludzkości" i krytykowano za
        "etykę litości" i "kult słabych". Młodzi ludzie obrzucali wyzwiskami
        duchownych, zakłócali Msze św., śpiewali sprośne pieśni wyśmiewające
        księży, zakonników i zakonnice, otwarcie bluźnili.
        Nic zatem dziwnego, że młody pobożny seminarzysta Joseph
        Ratzinger bronił się ze wszystkich sił przed wstąpieniem do
        Hitlerjugend. Niestety - po wprowadzeniu obowiązkowej przynależności
        - zarówno jemu jak i jego bratu Georgowi nie udało się tego uniknąć.
        Georg został wcielony do HJ w 1941 r., Josepha nieco później zgłosiło
        do tej organizacji seminarium. Po zajęciu budynku seminarium przez
        szpital wojskowy, jego alumni powrócili na krótko do gimnazjum. Wtedy
        też Josephowi udało się "uwolnić od tego obowiązku". "Gdy tylko
        opuściłem mury seminarium, nigdy już nie należałem do Hitlerjugend -
        zwierza się w rozmowie z Peterem Seewaldem, opublikowanej w książce
        Sól ziemi. - Nie było to takie proste, ponieważ obniżka czesnego,
        której rzeczywiście potrzebowałem, wiązała się z przynależnością do
        organizacji młodzieżowej. Dzięki Bogu, znalazł się wyrozumiały
        nauczyciel matematyki. Sam był nazistą, ale i poczciwym człowiekiem.
        Powiedział mi: Idź do nich, żebyśmy mogli ci to przyznać, ale gdy
        zobaczył, że nie chcę, dodał: No dobra, jakoś to załatwię (...)".


        Ps.Przepraszam za tak długi post , miałem napisać dwa zdania , a tu
        znowu poleciałem , ze hej .


        • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 17.04.09, 15:49
          Joseph i Hitlerjugend
          Süddeutsche Zeitung/Onet.pl/a.
          Sprawę przynależności Josepha Ratzingera do Hitlerjugend wyjaśnia
          ostatecznie Süddeutsche Zeitung.

          www.nowypapiez.wiara.pl/index.php?grupa=4&cr=0&kolej=0&art=1154675872
    • mskaiq Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.03.09, 10:35
      Agnitunn napisal
      >W moim odczuciu, JPII był o wiele lepszym papieżem i człowiekiem
      >niż Benedykt.
      Jak mozna porownywac czlowieka z czlowiekiem. Kazdy ma inny punkt
      widzenia, inne doswiadczenia. Trzeba szanowac opinie innych ludzi,
      nawet jesli nie zgadzaja sie z naszym punktem widzenia.

      >Jakoś tak "źle patrzy" z oczu Benedykta wink
      To rzeczywiscie istotny argument, trudno z takim twierdzeniem
      polemizowac.

      >Mam wrażenie, ilekroć Go widzę, że jest fałszywy do szpiku kości smile
      To nastepny nieodparty argument i pelen milosci do ludzi.

      >Poza tym ta przynależność od tej Hitler Youth niezbyt dobrze
      >świadczy.
      Ludzkie opinie sie zmieniaja, szczegolnie dzieciece. Ty tez bardzo
      sie zmieniles, Twoja filozofia zmienila sie w ostatnim okresie
      diametralnie.
      Jest w niej coraz wiecej nienawisci, podejrzliwosci i nietolerancji
      ktore czasem nazywasz miloscia.
      Serdecczne pozdrowienia.

      • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.03.09, 12:12
        Misiek!--nic mi do Agnitum..nawet nie wiem czy wolny i czy
        przystojny???:]
        bronie go czasem-nie podlizuje sie --nie mylić prosze
        BO SZANUJE ZA POSZUKIWANIE,ODKRYWANIE--obnażanie PRAWDY
        wiem z własnego doświadczenia,że ci,którzy tak pieknie mówią,chwalą
        są słodcy i "ciu ciu"-za plecami robia co innego a ich postwa nie
        wynika z miłości do ludzi-tak może nie jest zawsze ale dość czesto..

        nie wszystko złoto co sie świeci,a wżyciu czasem pięścia w stół
        trzeba walnąć--a nie wkółko "kochanie nie bij nie rozwalaj szafy--
        tak nie wolno!"
        I ja widze że Agnitum zmienia poglady,nie zawsze jest spójny--
        ALE I JA NIE JESTEM I NIKT NIE JEST TU IDEALNY-żaden z nas nie ma
        rangi osho np[a i u niego znalazłam "dziwne rzeczy"]

        ci--co robili wiele dla innych -byli pieknosłowi i anielscy-zawsze?
        powiem ci prawdziwa miłośc nie musi krzyczeć ciagle "ajlowiu"
        prawdziwa miłość --to czyn-i czesto nie idzie gładko-a z bólem...
        i opornie..
        Misiek-przestań sie ciagle czepiać--RAZ POWIEDZ CO DOBREGO ZROBIŁ
        AGNITUM--że tu chcesz pisac??????

      • agnitunn Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.03.09, 13:03
        A za to Twoja miłość i (nie)podejrzliwość i tolerancja każe mnie krytykować smile))
        Cóż za wspaniała miłość do ludzi smile

        Agnitum
        • erzulie28 Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.03.09, 21:16
          Normalnie msquik sie na Ciebie uwzial big_grin
    • erzulie28 Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.03.09, 21:18
      Karol byl niezlym aktorem i umial pociagac za soba tlumy smile
      Benedykt jakos nie wzbudza mojej sympatii, ale mam to w nosie, jak caly kk.
    • mskaiq Re: Benedykt kontra Wojtyła 21.03.09, 01:09
      Agnitunn napisal
      >A za to Twoja miłość i (nie)podejrzliwość i tolerancja każe mnie
      >krytykować smile))Cóż za wspaniała miłość do ludzi smile
      Nie krytykuje Ciebie Agnitunn, nie napisalem ani jednego slowa
      przeciwko Tobie.
      Dyskutuje tylko to co probujesz propagowac bo jestem przeciwko
      nietolerancji, przeciwko podejrzliwosc ktora nie potrafi przedstawic
      zadnych dowodow na poparcie swoich twierdzen. Nie zgadzam sie
      twierdzeniami o nikczemnosci ludzi, organizacji, skorumpowanym
      prawodastwie, sprzedajnych mediach o nieuczciwosci politykach ktorzy
      zaprzedaja ludzi kosmitom, itp.
      Szizumami napisala
      >BO SZANUJE ZA POSZUKIWANIE,ODKRYWANIE--obnażanie PRAWDY
      A ja sie nie zgdzam z takim poszukiwaniem i odkrywanie prawdy jak
      ponizej:
      >Jakoś tak "źle patrzy" z oczu Benedykta wink
      >Mam wrażenie, ilekroć Go widzę, że jest fałszywy do szpiku kości smile
      >Poza tym ta przynależność od tej Hitler Youth niezbyt dobrze o nim
      swiadczy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 31.03.09, 11:24
        z wiadomości po pielgrzymce w afryce
        takie sa podobno słowa benedykta"„problem AIDS nie może być
        rozwiązywany poprzez dystrybucję prezerwatyw, a ich stosowanie
        jedynie pogarsza sytuację.."
        jesli ma na mysli zainfekowane prezerwatywy to sie zgodze..
        jeśli zas wogóle?!
        ---
    • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 19:37
      Trochę jakby przy okazji wątku , a przecież jak najbardziej na czasie , w
      najnowszym numerze "Gościa Niedzielnego" , w czwartą rocznice pontyfikatu
      Benedykta 16 ukazały się artykuły dotyczące Papieża i jego obecnej sytuacji .Ta
      ogromna fala krytyki , która przelewa się przez media w związku z osobą
      Benedykta zdaje się jednak być czymś o głębszym podłożu i o tym też wspomniane
      jest w tym tygodniku

      Już sam tytuł jednego z artykułów rozjaśnia te kwestię.

      Chodzi o Boga

      Zarówno w tym jak i innych artykułach znajduje się parę stwierdzeń , które moim
      zdaniem warto przytoczyć .I tak w telegraficznym skrócie :
      "

      "Diabeł nie ma kolan"

      Kto jest prawdopodobnie najbardziej znienawidzonym człowiekiem świata? Benedykt
      XVI. Tak napisał zaraz po konklawe Peter Seewald, niemiecki dziennikarz, autor
      książkowych wywiadów z kard. Ratzingerem.
      Wydaje się, że, niestety, miał rację. Przez cztery lata, jakie mijają od wyboru
      na Stolicę Piotrową, na głowę Benedykta XVI spadło wiele zarzutów: „rottweiler
      Pana Boga”, „nieludzki pesymista”, „nie lubi młodzieży”, „budzi trwogę” itd.

      Skąd bierze się niechęć czy wręcz nienawiść do Ojca Świętego? Ks. Jerzy Szymik
      już w tytule swojego tekstu „Chodzi o Boga” (str. 21–23) daje jasną odpowiedź.

      Benedykt XVI ma odwagę i czelność głosić absolutny prymat Boga, zawsze,
      wszędzie, we wszystkich sprawach. Pisząc inaczej, Benedykt XVI konsekwentnie
      przekonuje, że tylko Bóg jest Bogiem i że człowiek powinien klękać przed Bogiem.
      Ale takich poglądów współczesny świat nie wybacza. Człowiek nie chce klękać
      przed Bogiem, bo ostatecznie do tego sprowadza się uznanie prymatu Boga. To
      trochę jak z diabłem, który w jednym z apoftegmatów Ojców Kościoła został
      przedstawiony bez kolan. Jemu są zupełnie niepotrzebne."

      Chodzi o Boga

      Pierwszeństwo Boga jest punktem ciężkości myśli Benedykta XVI. Tu leży prawdziwa
      istota negowania Papieża i źródło jego cierpienia. Nie chodzi o cofnięcie
      ekskomuniki lefebrystów, o prezerwatywy w Afryce czy o liturgiczny
      tradycjonalizm. Tak naprawdę, pod dnem tych wszystkich zwarć, chodzi o Boga.
      Jest jednym z największych darów Boga dla naszego świata i dla naszego czasu.
      Mówi – jak kiedyś określił służbę papieża Jan Paweł II – „do nas i za nas”. On
      sam powiada, że papiestwo jest przeciwpowodziowym wałem ochronnym dla świata.
      Ryzykuje wiele, myślę, że znacznie więcej niż się powszechnie sądzi. Jak pisał
      tuż po konklawe Peter Seewald, autor przeprowadzonych z Nim bestsellerowych
      wywiadów rzek: „jest prawdopodobnie najbardziej znienawidzonym człowiekiem na
      świecie”.

      Jego poprzednika kilkakrotnie usiłowano zabić. Ale jeszcze jako kardynał, w 1997
      roku, podczas wywiadu dla bawarskiej telewizji, na pytanie o strach, powiedział:
      „boję się tylko u dentysty”. Choć też pokornie prosił, już jako papież, w
      grudniu 2005 roku: „Módlcie się za mnie, abym nie uciekał z obawy przed wilkami”.

      Właśnie mijają cztery lata jego pontyfikatu. Cztery lata od pamiętnej
      inauguracyjnej homilii, podczas której padły słowa: „Cierpimy z powodu
      cierpliwości Boga. Tymczasem wszyscy potrzebujemy Jego cierpliwości”, słowa,
      których słuchałem z wewnętrznym dreszczem i dzięki którym zaczynałem rozumieć,
      że po śmierci Jana Pawła II Bóg nie zostawił nas sierotami. Że mamy Ojca.


      Bóg jest Słońcem, ja – Ziemią
      Najważniejszym i najgłębszym tematem jego nauczania jest absolutny prymat Boga –
      w myśleniu, życiu, urządzaniu świata. To trudne do pojęcia, ale kwestia ta – że
      radykalne pierwszeństwo Boga jest punktem ciężkości myśli Benedykta XVI – jest
      prawie zupełnie nieobecna w mediach. Jedną z przyczyn jest bez wątpienia lęk
      przed nawróceniem: trzeba uciszyć (ośmieszyć, wypaczyć, zakneblować) proroka.
      Wiem o tym sporo, i jako duszpasterz, i jako grzesznik… Tymczasem właśnie
      głoszeniu prymatu Boga Benedykt XVI poświęcił 4 lata papiestwa i 50
      wcześniejszych lat pastersko-teologicznej aktywności.

      „Wszystkie odpowiedzi, które nie sięgają aż do Boga, są za krótkie” – to z jego
      homilii w Monachium (10 września 2006 r.). Przejmujący refren, którego głosem
      Bóg puka do serca świata i upomina się o każde ze swoich dzieci, jest obecny we
      wszystkich katechezach, encyklikach, homiliach tego czterolecia. Refren brzmi:
      Bóg jest i jest Bogiem. Przybiera różne formy. Że człowieka, jego życie i serce,
      można pojąć jedynie w perspektywie Boga. Że tylko serce przemienione przez Boga
      jest w stanie przemieniać świat ku dobru.

      Że to teizm jest sposobem na nędzę (moralną, duchową, także materialną,
      ekonomiczną), a nie ateizm (jako zablokowanie przed Bogiem serca; co nie jest
      wycelowane przeciwko niewierzącym, bo granica między wiarą i niewiarą przebiega
      przez każde ludzkie serce; ale co też nie jest łatwym usprawiedliwieniem ateizmu
      ani praktykowanego à la mode agnostycyzmu). Że konflikt z Bogiem jest przyczyną
      wszystkich nieszczęść człowieka. Że sprawa z Bogiem jest kluczem do naszych
      najgłębszych udręk. Że nie może być pokoju na ziemi, jeśli Bóg stracił dla ludzi
      znaczenie. Że kto myśli jak Bóg, myśli dobrze; kto mówi jak Bóg, mówi dobrze. Że
      konieczny jest przewrót kopernikański w każdym ludzkim życiu: Bóg jest Słońcem,
      ja – Ziemią.

      To wszystko są cytaty bądź parafrazy jego własnych słów. To on pisał 33 lata
      temu w „Bogu Jezusa Chrystusa”: „crying…wink musi być mocno wypowiedziane podstawowe
      wyznanie: »Bóg jest«. Najpierw trzeba przywołać na pamięć święty majestat Tego,
      od którego wszystko pochodzi (…wink Gdzie nie jest on dostrzegany, tam nie tylko
      traci wszelkie napięcie i wszelki sens dramat dziejów, dramat człowieczeństwa;
      tam również człowiek nie staje się coraz większy, lecz coraz mniejszy; nie jest
      on już przecież w świecie czymś »u góry«, lecz jedną z jego igraszek, w których
      świat wypróbowuje swoje własne możliwości – »nie rozeznanym jeszcze zwierzęciem«
      (Nietzsche)”.

      To on pisał niedawno, w marcu, w liście do biskupów: „Najważniejszym priorytetem
      jest uobecnianie Boga w świecie i otwieranie ludziom dostępu do Boga. Nie do
      jakiegokolwiek boga, ale tego Boga, który mówił na Synaju; do tego Boga, którego
      oblicze rozpoznajemy w miłości, która daje się do końca (por. J 13,1) – w
      Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Prawdziwym problemem w
      obecnej chwili dziejowej jest to, że Bóg znika z horyzontu ludzi oraz że wraz z
      gaśnięciem pochodzącego od Boga światła ludzkość traci orientację, a niszczące
      skutki tego procesu stają się coraz bardziej widoczne. Prowadzić ludzi do Boga,
      do Boga, który mówi w Biblii: to właśnie jest obecnie najwyższy i podstawowy
      priorytet Kościoła oraz Następcy Piotra”.

      Oczywiście w nauczaniu Benedykta XVI występują też te wszystkie elementy, które
      stanowią o integralności katolickiej doktryny i etyki: wiara, nadzieja, miłość,
      prawda, wolność, Kościół, sakramenty, modlitwa, cierpienie, radość, sumienie,
      zasady moralne etc. etc. Ale absolutne pierwszeństwo przypada prymatowi Boga. I
      to – powtórzmy za Papieżem – nie „jakiegokolwiek boga”, ale Boga z Synaju, Boga
      z krzyża, Boga wskrzeszającego Jezusa, Boga dającego Pocieszyciela, Boga
      Kościoła. W czasie pierwszej katechezy (27 kwietnia 2005 r.) wpisał w papieski
      program zdanie z reguły swojego świętego imiennika, Benedykta z Nursji:
      „Absolutnie nic nie przedkładać nad Chrystusa”. Niedawno przypomniał
      nieodzowność zasady św. Ambrożego: „Chrystus jest dla nas wszystkim”.

      • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 19:40
        Dotknijmy go obelgą, bo nam niewygodny
        Oto serce nauki Benedykta XVI: Bóg Trójjedyny. I tu też, w owym centralnym,
        newralgicznym punkcie, leży prawdziwa istota negowania Papieża i źródło jego
        cierpienia. Nie chodzi o cofnięcie ekskomuniki lefebrystów, o prezerwatywy w
        Afryce czy o liturgiczny tradycjonalizm. Albo o wydumane bądź faktyczne elementy
        konserwatywne w jego myśleniu. A jeśli już, to chodzi o nie trzeciorzędnie. I są
        one jedynie odpryskiem konfliktu zasadniczego, formą jego artykulacji. Bo tak
        naprawdę, pod dnem tych wszystkich zwarć, chodzi o Boga. To tego nie daruje
        nigdy szatan i jego akolici: bezkompromisowości głoszenia prawdy o Bogu – że Bóg
        jest i jest Bogiem. To jest najbardziej diabelskie z diabelskich pragnień: żeby
        Boga nie było, żeby o Nim zapomnieć, wziąć Go w nawias przy urządzaniu świata,
        przekreślić Go, zdyskredytować, wyciąć z ludzkiej świadomości i życia. Zastąpić
        bożkiem (jakimkolwiek: złotym cielcem kursu franka szwajcarskiego, joggingiem,
        emancypacją, sztuką, władzą, wolnością definiowaną jako samowola, majstrowaniem
        przy cudzie ludzkiego życia etc.). W sumie – własnym ego. Wszyscy, bez wyjątku,
        potrzebujemy nawrócenia. Od bożków do Boga.

        Benedykt XVI ma odwagę (i czelność) rzucić w twarz potęgom współczesności tezę,
        której absolutnie głosić nie wolno pod najwyższą karą wykluczenia, cywilnej
        śmierci i wtrącenia do lochu dla oszołomów. Teza brzmi: „Modernizacja nie jest
        Bogiem; Bogiem jest jedynie Bóg”. Modernizacja jest dobra, jeśli służy dobru,
        czyli sprawie większej od siebie samej: sprawie z Bogiem. Tylko wtedy przyniesie
        ona człowiekowi dobro. Ale takich poglądów podważających sam fundament
        konstrukcji życia (budujemy na autonomii czy na zależności od Boga? Celem jest
        dobrobyt czy Bóg? Kto jest Słońcem, kto Ziemią?) się nie wybacza. A żeby można
        je bezpiecznie atakować, stępimy im ostrze i nazwiemy „fobią wobec
        współczesności”, a jego samego „nieludzkim pesymistą” i „rottweilerem Pana
        Boga”. „Nie lubi młodzieży”, „budzi trwogę”, „hamulcowy” i „pancerny”. Prawdy
        nie zniesie żadna bezbożna część naszego serca, ani naszego świata. Jak to było
        ze sprawiedliwym w Księdze Mądrości? „Dotknijmy go obelgą”, „bo nam niewygodny:
        sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy
        naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga…” (Mdr 2,12–20). Nie zniesie; chyba –
        i to jest najgłębszym pragnieniem i celem papieskiej pracy i cierpienia – że
        chce się nawrócić…

        Diabeł nie ma kolan. Taką metaforę (prawda, że śliczną?) zawiera opis portretu
        szatana zawarty w jednym z apoftegmatów Ojców Pustyni. Niezdolność klęczenia,
        zgięcia karku, okazuje się zatem istotą diaboliczności (wyczytałem to w pismach
        kardynała Ratzingera, a jakże). Świat, który zbudowaliśmy, cierpi na
        przerażający deficyt pokory. Pewien rodzaj buty i arogancji uchodzi wręcz za
        element prawdziwego wyzwolenia. Krytycyzm wobec Kościoła jako wyraz miłości
        Kościoła? Owszem, nieraz tak bywa, i również tą drogą Bóg dociera ze swoim
        Słowem do ludzkich serc. Ale warto przemyśleć tych kilka zdań sprzed 40 lat,
        zdań przyszłego Papieża: „Gdy krytyka Kościoła nabywa złośliwej goryczy, w
        gruncie rzeczy działa zawsze ukryta pycha, która dziś zaczyna się już stawać
        nagminna. (…wink Ludzie prawdziwie wierzący nie przywiązują wielkiej wagi do walki
        o odnowę form kościelnych. (…wink Kościół bowiem najbardziej jest nie tam, gdzie
        się organizuje, reformuje, rządzi, tylko w tych, którzy po prostu wierzą i w nim
        przyjmują dar wiary, stający się dla nich życiem. Tylko ten, kto doświadczył,
        jak – mimo zmiany swych sług i swych form – Kościół dźwiga ludzi, daje im
        ojczyznę i nadzieję, ojczyznę, która jest nadzieją: drogą do życia wiecznego,
        tylko ten, kto tego doświadczył, wie, czym jest Kościół, zarówno niegdyś, jak i
        obecnie”.


        Nie jest sam
        Chcieć cierpieć dla prawdy i miłości, nie wyć z wilkami, proponuje w „Jezusie z
        Nazaretu”. Jest w filmie Wieczyńskiego „Popiełuszko. Wolność jest w nas” scena,
        kiedy to ks. Jerzy, już zaszczuty i osaczony przez ubecję, przytula się w
        jakiejś ostatecznej samotności do pralki „Frania” i spazmatycznie szlocha.
        Genialna scena. Jeśli ktoś odważy się na tę skalę czystości i jednoznaczności
        sprzeciwić Złemu i złu – pozostanie najstraszliwiej samotny. Tak było z Jezusem.
        Myślę, że sytuacja duchowa Benedykta XVI jest – w swej istocie – analogiczna.
        Ale właśnie na takie okazje ma Papież swój ukochany cytat z pism
        średniowiecznego teologa Wilhelma z Saint-Thierry: „Kto jest z Bogiem, ten nigdy
        nie jest mniej samotny niż wtedy, kiedy jest sam”. I przypomina w „Spe salvi”,
        że współcierpiący z nami Bóg jest Pocieszycielem samotnych. Po łacinie
        „pocieszenie” to consolatio, czyli „bycie-razem w samotności”, która tym samym
        przestaje być samotnością. Bóg jest zawsze blisko, najbliżej. Tego Ci życzymy,
        Ojcze Święty. Bo i my, Twój Kościół, Twoja rodzina, nie jesteśmy daleko od
        Ciebie i Twojego krzyża. Wiedz o tym.
        • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 19:43
          Przepraszam , miało być w telegraficznym skrócie , a znów wyszło jak zawsze .Nie
          wiedziałem po postu z czego zrezygnować i tak wkleiłem w końcu większą część
          artykułu .
          Mam nadzieję ,ze jednak wybaczycie smile
          • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 19:47
            A tu link do cytowanego artykułu :

            Chodzi o Boga
            goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1239951436&dzi=1104785534&idnumeru=1239950643
          • motyyvvacja Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 20:43
            . Mam nadzieję ,ze jednak wybaczycie smile

            Nie wybaczymy Ci Srilanka ,o nie!
            • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 20:46
              Jakoś to przeżyję smile
            • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 20:49
              I proszę mój nick przytaczać mimo wszystko w rodzaju męskim .
              Bo nie zdzierżę !

              • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 19.04.09, 20:58
                Czemu taka cisza ? Ja tylko żartowałem smile
                • motyyvvacja Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.04.09, 09:03

                  smile
                  Srilanek
                  tak moze byc ? big_grin
                  • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.04.09, 09:35
                    Witaj
                    A może Sir Lank*albo Lankowski..

                    nieszkodzi [mi]--tak rzetelniej do tematu podeszłeś...
                    spłyciliśmy go do gdybania i pozorów..
                    -ale czy przynajmniej w kwestii prezerwatyw-nie uwazasz że cfamy sie
                    do średniowiecza?
                    co papież proponuje w kwestii ratowania ludzi przed chorobami
                    rozn.dr płciowa a gł aids? co proponuje konkretnego,oprócz klekania
                    i modlenia sie i przestrzegania przykazań?
                    -jestem zwolenniczką prostoty i mówienia rzeczy po
                    imieniu,szczególnie jeśli sa to sprawy najtrudniejsze,najb.bolesne--
                    ------wiec mówie----
                    człowiek jest i był i jeszcze długo bedzie proseksualny
                    i przy tym czesto nieobliczalny--tzn myslacy "chemia"...
                    -jakie skutki przynieść może nagana jedynemu najtańszemu srodkowi--
                    by zapobiegać smiertelnej chorobie i płodzeniu niechcianych dzieci??
                    [czesto po gwałtach..AFRYKA!-CZY PAPIEŻ WIE CO TAM SIE DZIEJE?!]---
                    ----
                    podam przykład z własnego podwórka-[znowu odsłona]-
                    gdyby nie ten podstawowy środek to miałabym teraz około 10cioro..
                    kochane dzieci!
                    ale trzeba dać im jeść, nie tylko jeśc..chciałoby sie dla nich
                    wiecej...
                    pytam sie czy papież chce Boga czy świadomie lub nieświadomie
                    UCZESTNICZY W DEPOPULACJI???

                    pozdro Sir




                    • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.04.09, 09:50
                      zastanawiam sie też
                      ile szkół można byłoby wybudowac gdybyśmy do minimum okroili majatki
                      ksieży,biskupów,Watykanu..?nie tylko w Afryce
                      ale i na polskich wsiach?
                      takie szkoły z prawdziwego zdarzenia z boiskiem,basenem...?
                      --
                      człowiek wykształcony jest bardziej świadomy i w łózku..
                      możliwość rozwoju zainteresowań i różnorodnych zajęć też
                      sprzyja "odwróceniu uwagi" od nieodpowiedzialnego bzykania sie i
                      chlania..[sorki..]

                      dzieci i młodzież to przyszłość --nadzieja--na lepszy świat,na
                      lepsze, nowe rozwiazania starych problemów--to wnich powinniśmy
                      inwestowac nie w KLĘCZNIKI..!



                      • szuwary4 Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.04.09, 11:53
                        Komentarz mój będzie najbanalniejszy z banalnych: kazdą - choćby
                        najgorętszą wiarę, każdą -choćby najszczerszą ideologię trzeba
                        przełożyć na codzienne - chwila po chwili- działania, które są
                        prawdziwym wykładnikiem naszego pojmowania rzeczy, w które wierzymy
                        i uznajemy za prawdziwe. Władza (czy to świecka czy duchowna) zawsze
                        walczy nie tyle o nasze emocje i uczucia, ale raczej o naszą
                        dyspozycyjność do wykonywania tego zestawu codziennych czynności,
                        który ona uważa za właściwy dla wyrażania przyjętych przekonań.
                    • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.04.09, 21:40
                      szizumami napisała:

                      > Witaj
                      > A może Sir Lank*albo Lankowski..


                      Prawie jak Lancelot smile


                      > nieszkodzi [mi]--tak rzetelniej do tematu podeszłeś...
                      > spłyciliśmy go do gdybania i pozorów..
                      > -ale czy przynajmniej w kwestii prezerwatyw-nie uwazasz że cfamy sie
                      > do średniowiecza?
                      > co papież proponuje w kwestii ratowania ludzi przed chorobami
                      > rozn.dr płciowa a gł aids? co proponuje konkretnego,oprócz klekania
                      > i modlenia sie i przestrzegania przykazań?


                      W sumie Papież przedstawia tu jedynie stanowisko Kościoła , propaguje wierność
                      małżeńską .Czytałem ostatnio ,ze jedynym krajem Afryki, który poradził sobie z
                      epidemia AIDS , jest Uganda.Zacytuje tu czesc owego artykulu:
                      " Uganda była na przełomie lat 80. i 90. państwem o najwyższym procencie
                      zakażeń HIV na świecie .Aż 21,6% kobiet ,które w 1991r. zgłosiły się w ciąży na
                      badania lekarskie , było nosicielkami tego wirusa.
                      Przekaz kampanii , która została wówczas przeprowadzona na szeroka skale, byl
                      mniej wiecej taki :"Aids to smiertelne zagrozenie .Unikniesz go ,jesli bedziesz
                      zachowywac abstynencje seksualna albo bedziesz wierny jednemu
                      partnerowi/partnerce seksualnej "
                      Miedzy 1989 a 1995 rokiem liczba mezczyzn , ktorzy mieli trzy lub wiecej
                      partnerek seksualnych spadla z 15 do 3 proc.W tym samym okresie liczba
                      przedmalzenskich kontaktow seksualnych osob w wieku 15-24 lat spadla
                      ponadtrzykrotnie wsrod mezczyzn i prawie trzykrotnie wsrod kobiet .

                      Wspomniany na wstepie odsetek matek w ciazy zakazonych wirusem HIV spadl z 21,6
                      % w roku 1991 do 6,1 % w roku 2000.Sukces byl bezprecedensowy ,a w dodatku
                      niewiele kosztowal .
                      Kampanie skoncentrowane na rozdawaniu kondomow sa z reguly nieskuteczne.
                      Przykladem moze byc Botswana ....W 2007 r. 23,9% obywateli w wieku 15-49 lat
                      bylo zakazonych wirusem HIV.Dopiero od niedawna Botswana idzie droga przetarta
                      przez Ugande.


                      A w Europie ?

                      W brytyjskim programie wychowania seksualnego przyjmuje sie koncepcje
                      profilaktyki , wktorej pierwszorzedna role odgrywa promowanie srodkow
                      antykoncepcyjnych , a niewiele mowi sie o potrzebie abstynencji
                      przedmalzenskiej i wiernosci malzenskiej .Efekty ?
                      Niski wiek inicjacji seksualnej , duza liczba partnerow seksualnych w ciagu
                      zycia , czeste zmiany partnerow , posiadanie partnerow rownoleglych .

                      Skutkiem tego jest dramatyczna sytuacja epidemiologiczna i to nie tylko w
                      odniesieniu do zakazen HIV , ale takze innych chorob przenoszonych droga plciowa.


                      Dlaczego tak sie dzieje ?

                      ....Najwiekszy problem lezy w zjawisku tzw. kompensacji ryzyka .Zjawisko to
                      polega na tym ,ze czlowiek jest bardziej sklonny do podejmowania ryzyka , gdy
                      jednoczesnie korzysta z technologii obnizajacej to ryzyko .
                      O tym ,ze podobna sytuacja nastapila w Afryce na skutek kampanii lansujacych
                      prezerwatywy brytyjskie pismo medyczne "The Lancet " informowalo juz w 2000
                      r.John Richens z University College London wskazywal w nim wowczas na
                      nastepujace przyczyny niepowodzenia prob powstrzymywania epidemii AIDS przez
                      prezerwatywy :

                      1.Masowe korzystanie z prezerwatyw zwieksza laczna liczbe przypadkow
                      spowodowanych ich uszkodzeniem w trakcie wspolzycia(jest to co najmniej 10 proc.)

                      2. Prezerwatywa wywolala zmiane zachowan seksualnych - zwiekszajac poczucie
                      bezpieczenstwa , sprawia ,ze nawet osoby dotad ostrozne maja wiecej partnerow ,
                      takze przypadkowych .




                      Papież ma rację


                      Podobną wymowę miała także tegoroczna wypowiedz dr. Edwarda C.Greena ,
                      kierujacego projektem badawczym zapobiegania AIDS na renomowanym
                      Uniwersytecie Harvarda.
                      Pytany o wspomniana wypowiedz Benedykta XVI , skomentowal ja slowami :
                      " Papież ma rację "



                      Pozdr
                  • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.04.09, 20:33
                    Jasne ,że tak .Zresztą obie formy przełknę , a i na trzecia się nie obrażę smile
                    • srilankowiec Re: Benedykt kontra Wojtyła 20.04.09, 20:34
                      No ładnie mnie wygoniło , a odpowiadałem Motywacji .
                      • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 21.04.09, 22:47
                        --NO PIĘKNIE
                        a moje formy ci nie odpowiadają
                        jak zawsze blondynki górą
                        [i tak nie zmienie koloru]!!!!!!!!

                        co do zabezpieczeń-to chyba odbiega od tematu
                        ale ja póki co nie odcinałabym od miernej wody-propagujac czyste
                        żródła-skoro "rewolucja wstrzemieżliwości"potrwa dośc długo zanim
                        ogarnie wszystkich
                        ni chodzi o propagande środków-jako substytutu uczciwości wobec
                        siebie i innych i odpowiedzialności--bardziej o traktowanie tego
                        jako dosłownie-"jesli musisz już to zrobić to zrób w .."

                        poza tym nie wierze tym statystykom[może sie myle]

                        to jak samowystarczalnościa w zaopatrzenie w żywnośc-
                        musi być glaba,przetwórstwo,ziarno...-jesli tego tam nie ma-?
                        póki co -czekać aż coś wykiełkuje samo- a na razie niech wiecej
                        umiera-zasada wżniejsza?
                        te statystyki to marne pocieszenie dla tych co już są chorzy-
                        a nie chca zrezygnować ze współzycia-czestotliowść nie ma tu
                        znaczenia-bo można raz na rok i bum...


    • takajednatam Re: Benedykt kontra Wojtyła 21.04.09, 21:21
      jeden przeciw drugiemu (wciąż to samo)...zawsze i wciąż...dookoła to
      samo, kto lepszy, kto wyżej, kto dalej, kto śmielej.

      Myślę, że czyny osób mówią więcej niźli obiegowa opinia - patrzeć
      sercem - to wystarczy.
      Odłóżmy opinie zewnętrzne, zdajmy się na odczucia. One nas nie
      oszukują.

      • szizumami Re: Benedykt kontra Wojtyła 21.04.09, 22:28
        witaj

        hmm-z tym sercem?-to ja tak nie do końca podzielam
        niktórzy to chetnie zdejmą je nam z dłoni i usmażą...
        ja myśle że najlepiej wykorzystywać co sie da-i intelekt,i wiedze i
        analize i intuicje...
        pozdro..


        • takajednatam Re: Benedykt kontra Wojtyła 24.04.09, 21:42
          Z sercem (?)smile
          Tak, z sercem.
          Ale... dobrze jest dodać do tego dobrze prosperującą intuicję bądź
          przynnajmniej "ilośc serca" kontrolować poprzez wykształcone przez
          życie "wypustki intuicyjne"wink
          Pozdrawiam
          M.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka