Natalia

22.08.10, 19:33
Gdzie tak właściwie mieszkają Natalia z Robrojkiem? Z tego, co autorka
napisała w "Sprężynie", wynikałoby, że w Poznaniu, na poddaszu wilii
Kowalików, ale pamiętam, iż we wcześniejszym tomie była wzmianka o tym, że
Rojkowie są w Łodzi. Nie wiem, czy to jakaś wpadka MM...?
O Natalii w ogóle ostatnio bardzo niewiele, a szkoda. Ze słów Idy wynikałoby,
że jej siostra dalej uczy w szkole, ale żadnych szczegółów nie podano,
niestety. Osobiście jestem bardzo ciekawa, jak układa jej się z Robertem. Może
w następnej części będzie o niej więcej?
    • nessie-jp Re: Natalia 22.08.10, 20:28
      Też mam nadzieję, że jeśli już się ma jakieś okołoborejkowe stadło pojawić, to
      niechby to była Nutria. Pulpa była ostatnim razem, Gabrieli i Idusi mam
      serdecznie dosyć chwilowo, a Nutria...

      Nutria została przez autorkę zamieniona w Stereotypową Ciotkę. Taką, co to,
      wiecie, pojawia się nagle z garem pomidorowej na kościach, rzuca jakąś
      nieistotną kwestię i natychmiast znika.
      • filifionka-listopadowa Re: Natalia 22.08.10, 23:01
        Przez to, że Natalia jako postać rozchodzi się w palcach jak ubrania z
        sieciówek, trochę chciałabym więcej o niej, a trochę się boję, że znów zostanie
        dostosowana do okoliczności. Najpierw rezolutna dziewczynka, potem depresyjna
        nastolatka (tu zgrzytu nie ma), potem jakaś rozmyta postać Zwiewnej Muślinowej
        Zasłonki, dzielna rezydentka na Cyprze, wegetarianka proponująca zupę na
        kościach. Jakie będzie następne wcielenie Natalii?
        • black-apple Re: Natalia 22.08.10, 23:07
          A o Tłumaczce Kryminałów i Chłopczycy pani tego wspomniała? :P Nutria miała
          chyba najwięcej wcieleń w całej Jeżycjadzie, bijąc na głowie Anielę Kowalik,
          dumę polskiego teatru i kłamczuchę. Dołączam się do apelu, bo swego czasu byłam
          jej wielką fanką. Niestety, proces sfiranienia (o, neologizm) odebrał część
          sympatii jaką żywiłam do niej. Tędy liczę, że da się o niej wspomnieć jako nie
          Nadziei Polskiego Szkolnictwa tylko o kobiecie z krwi i kości.
          • kkokos Re: Natalia 22.08.10, 23:16
            hm, a tak w ogóle to tak łatwo dostać w takim poznaniu pracę w liceum w
            charakterze polonistki? zawsze mi się wydawało, że wakaty to tylko w zawodówkach
            i gimnazjach bywają, a o liceum to się ci nauczyciele biją, że to swego rodzaju
            arystokracja zawodu tam pracuje, że to poważny awans zawodowy przejść z
            podstawówki do lo itd. więc że kolejka nauczycieli z doświadczeniem i rozpoczętą
            ścieżką awansu zawodowego jest wystarczająco duża, by natalia, bez większego
            doświadczenia, po latach przerwy od studiów pedagogicznych, raczej pracowac do
            podstawówki poszła lub gimnazjum
            ale oczywiście mogę się mylić
            • nessie-jp Re: Natalia 22.08.10, 23:31
              kkokos napisała:

              > hm, a tak w ogóle to tak łatwo dostać w takim poznaniu pracę w liceum w
              > charakterze polonistki?

              Po znajomości, po znajomości. Hajduczek wszak ma pana ministra na wyciągnięcie
              telefonu... to cóż to dla niego, odrobinka nepotyzmu przy obsadzie stanowisk. I
              dla Aurelii miejsce się znajdzie, i dla Damba, i kto tam jeszcze w tym zacnym
              uczyliszczu ze znajomych pracuje...

              Chociaż słabo mi się majaczy, że Aurelia chyba nauczała na poziomie
              gimnazjalnym? Czy to są różne szkoły w fizycznym sensie, czy tylko sztuczny
              rozdział "klasowy", tego nie wiem
          • lezbobimbo Re: Natalia 22.08.10, 23:18
            black-apple napisała:
            > A o Tłumaczce Kryminałów i Chłopczycy pani tego wspomniała? :P Nutria miała
            > chyba najwięcej wcieleń w całej Jeżycjadzie,

            Jeszcze jest wcielenie Pasywno-Agresywnej Tchórzofretki :P

            <Tędy liczę, że da się o niej wspomnieć jako nie
            > Nadziei Polskiego Szkolnictwa tylko o kobiecie z krwi i kości

            Tymczasem jest firanella NA kosciach, wolowych :P
            Na pozytywnie przedstawiona, TRÓ kobite z jajem nie mamy juz chyba co liczyc w
            Neojezycjadzie. Dorosle kobiety przepoczwarzaja sie w dzielne macierze z grzywką
            świętości, anemiczne firany (Aurelia, Nutria) albo najwyzej w poboczne Elementy
            Komiczne (Idusia, Aniella). Wlasnie widzimy jak MM jeszcze Laure utemperowywuje
            na naszych oczach, tylko jeszcze nie ma pomyslu, czy zrobic z niej smetna
            firane, dzielna firane czy cos w rodzaju zenskiej wersji Ignaca starszego.
            • black-apple Re: Natalia 23.08.10, 00:47
              Bimbo, dzięki za przypomnienie! W sumie jak się dobrze zastanowić to tych
              wcieleń było jeszcze więcej. Ot, Miłośniczka Szekspira czy też Rusałka z Gitarą
              nawiedzająca polskie jeziora i przepędzająca złe duchy słodkim śpiewem,
              bynajmniej nie fałszująca. Weteran Podróż, co zawsze doradzi jak odpowiednio
              spakować plecak. No i sternik, jeśli takowym była. Już zapomniałam. Kto by miał
              głowę do tego!

              O Laurze nie musisz wspominać. O mało języka ze złości sobie nie odgryzłam, gdy
              ujrzałam jej borejkowską (podgolony karczek z szopą) fryzurę. Z poprzednich
              tomów pamiętam wzmianki o lokach, a nie kędzierzawych włosach jakie, swoją
              drogą, posiada Musierowicz. Wiem, że niby je ucięła, ale jest tysiąc i jeszcze
              więcej bardziej nowoczesnych fryzur, nie trzeba sięgać po te, które nosiły
              ciotki w latach 90.

          • filifionka-listopadowa Re: Natalia 22.08.10, 23:24
            black-apple napisała:
            > A o Tłumaczce Kryminałów i Chłopczycy pani tego wspomniała? :P
            I jeszcze Doświadczona Turystka.
            Zabij mnie (parafrazując Bodzia) ale zapomniałam. Nie mam nic przeciwko Natalii
            piszącej romantyczne wiersze w brulionie z fioletową okładką, Natalii
            romantycznej, nieporadnej, płaczliwej i master od disaster bo wydawała się
            dobrze skonstruowana jako postać, ale brakło ino konsekwencji, panie tego w
            prowadzeniu jej tak dalej.
            • black-apple Re: Natalia 23.08.10, 00:40
              Otóż to, waćpanna dobrze prawisz! Zresztą ten temat już był wałkowy na forum, ja
              tylko dodam od siebie, że cała ta zabawa z pracowaniem jako przewodnik czy kim
              ona tam była na Cyprze to jakaś szopka. Nawiasem mówiąc, czy ona ze swoją
              wrażliwością, sporym introwertyzmem i brakiem umiejętności zapanowania nad
              tłumem poradziłaby sobie w szkole? Jak pamiętam z własnego doświadczenia to tacy
              oderwani od życia, "romantyczni" nauczyciele najgorzej sobie radzili z
              zapanowaniem nad klasą i zdobyciem szacunku uczniów.
              • lezbobimbo Re: Natalia 23.08.10, 00:45
                black-apple napisała:
                < poradziłaby sobie w szkole? Jak pamiętam z własnego doświadczenia to tacy
                > oderwani od życia, "romantyczni" nauczyciele najgorzej sobie radzili z
                > zapanowaniem nad klasą i zdobyciem szacunku uczniów.

                Wedlug MM, wlasnie takie pasywne, romantyczne firany wzbudzaja w rozochoconych
                uczniach takie rozczulenie, ze nie sa ci uczniowie w stanie krzywdzic tak
                delikatnych, dobrych istotek :D :D :D (casus anemiczna, przezroczysta Aurelia)
                • black-apple Re: Natalia 23.08.10, 00:52
                  To ciekawe, bo w musierowiczowym świecie uczniowie (szczególnie gimnazjum) to
                  banda głupich, wręcz kretyńskich delikwentów (i pewnie galerianek) o podłej
                  fizjonomii i jeszcze podlejszych nazwiskach. Nie uwzględniając dzieci z
                  borejkowskiego kręgu. To jak sobie te romantyczne firany radzą w takim
                  zdegenerowanym środowisku?
                  • ssssen Re: Natalia 23.08.10, 14:59
                    > To jak sobie te romantyczne firany radzą w takim
                    > zdegenerowanym środowisku?

                    Nie radzą. To syndrom pani Lilkowskiej, "istoty wątłej, wrażliwej i pełnej wiary
                    w młodzież" (a w jakiej książce ta pani występowała, pamięta ktoś bez sprawdzania?)
                    • chomiczkami Re: Natalia 23.08.10, 15:39
                      "Sposób na Alcybiadesa", tak myślę.
                      • ssssen Re: Natalia 26.08.10, 14:38
                        Oczywiście :)

                        Na marginesie - Niziurski, podobnie jak Musierowicz po 1989 roku tez zaczął
                        płodzić jakieś potworki... Nie napisał po tym roku ani jednej książki, która
                        dorównywałaby poprzednim.
                        • nessie-jp Re: Natalia 26.08.10, 15:31
                          > Na marginesie - Niziurski, podobnie jak Musierowicz po 1989 roku tez zaczął
                          > płodzić jakieś potworki... Nie napisał po tym roku ani jednej książki, która
                          > dorównywałaby poprzednim.

                          Chmielewska tak samo, MSZ... :(
                          • ssssen Re: Natalia 27.08.10, 09:32
                            A to nie wiem, nie znam chronologii powstawania jej utworów, ale jeśli tak to
                            mamy wspaniały temat do pracy naukowej: "Wpływ zmiany ustrojowej na twórczość
                            pisarzy popularnych w latach 70-tych i 80-tych" ;)

                            Ale pewnie już ktoś coś takiego napisał ;)
                • nessie-jp Re: Natalia 23.08.10, 00:52
                  > Wedlug MM, wlasnie takie pasywne, romantyczne firany wzbudzaja w rozochoconych
                  > uczniach takie rozczulenie,

                  A kiedyś wszak inaczej bywało. Kiedyś to rozochoceni uczniowie wzbudzali w
                  smętnych firanach takie burze uczuć, że firany się filcowały w panie Sznytek ze
                  śledziem za skronie trzymanem.
            • entidad Re: Natalia 23.08.10, 13:03

              Ja to się zastanawiam, jak taka pierdoła jak Nutria zrobiła patent
              żeglarski... Jest o tym chyba w DP. I jeśli się nie mylę (poprawcie
              mnie jeśli tak), to od razu zrobiła sternika! Czyli w czasie jednych
              wakacji zrobiła kurs na żeglarza śródlądowego (bo zdaje się że na
              Mazury w tym celu pojechała), a następnie wypływała 200 godzin na
              morzu i zdała egzamin na sternika? haha może od razu morskiego?! :)
              (minimum 3 rejsy morskie)

              Żeglarstwo nie wymaga może wielkiej siły fizycznej ani małpiej
              zwinności, ale tak zwanego ogólnego "ogarnięcia" - owszem :) Osoba,
              której jeszcze rok później problem sprawia zrobienie herbaty (patrz:
              NiN) na sternika się zwyczajnie nie nadaje. Nawet zwykły żeglarz
              śródlądowy musi przede wszystkim umieć panować nad sobą i innymi
              często w bardzo niebezpiecznych sytuacjach, bardzo szybko podejmować
              decyzje i umieć tak huknąć na załogę, żeby w 3 sekundy zrobiła to
              czego żąda.
              Na wodzie może się zdarzyć WSZYSTKO I ZAWSZE. Nie jestem pewna czy
              taka osoba jak Nutria miałaby szanse znaleźć się w mojej załodze, a
              co dopiero dawać jej jakiekolwiek uprawnienia i powierzać
              bezpieczeństwo innych osób...
              • lezbobimbo Re: Natalia 23.08.10, 13:18
                entidad napisała:
                > Ja to się zastanawiam, jak taka pierdoła jak Nutria zrobiła patent
                > żeglarski... Jest o tym chyba w DP. I jeśli się nie mylę (poprawcie
                > mnie jeśli tak), to od razu zrobiła sternika! Czyli w czasie jednych
                > wakacji zrobiła kurs na żeglarza śródlądowego (bo zdaje się że na
                > Mazury w tym celu pojechała), a następnie wypływała 200 godzin na
                > morzu i zdała egzamin na sternika? haha może od razu morskiego?! :)
                > (minimum 3 rejsy morskie)

                Bo Nutria nie zrobila kursu na sternika, tylko sternika poderwala :P
                MM tak tylko mami żaglami swej fantazji oczy niewinnej mlodziezy, ale to
                czytanie ksiazek o zeglarstwie jako cale przygotowanie sie do kursu to
                klasycznie musieryczną mężologią trąci (czy i Cesia nie czytala nagle fizyki dla
                Hajduka?).
                Albo po prostu znowu czystym SF, jak lesnictwo na bezpanskich ugorach i pasanie
                koni na porzeczkach i ulach z pszczolami o aksamitnych żądełkach.
                • filifionka-listopadowa Re: Natalia 23.08.10, 17:24
                  lezbobimbo napisała:
                  > MM tak tylko mami żaglami swej fantazji oczy niewinnej mlodziezy, ale to
                  > czytanie ksiazek o zeglarstwie jako cale przygotowanie sie do kursu to
                  > klasycznie musieryczną mężologią trąci (czy i Cesia nie czytala nagle fizyki dl
                  > a
                  > Hajduka?).

                  Nie przesadzałabym z tą mężologią- istnieje możliwość by w związku zarażać się
                  pasjami wzajemnie. Jeśli spędzasz dużo czasu z kim, kto jest jakiś tematem
                  zainteresowany, łatwo sięgnąć po literaturę fachową, choćby po to by lepiej
                  zrozumieć o czym się mówi, a nawet móc podyskutować. Zwykle to działa w obie
                  strony (może Natalia przekonała Tunia do poezji? Albo podczas wypraw razem
                  przygotowywali zielniki?), ale tutaj widzimy to tylko z perspektywy jednej osoby.

                  Jednak okrzyki w stylu "idę na fizykę/astronomię/leśnictwo" to dla mnie przesada.

                  Osobiście mężczyzn z pasją zawsze uważam za bardziej interesujących... Również
                  dlatego, że mogę się czegoś ciekawego od nich nauczyć (często przez osmozę). Są
                  też bardziej otwarci na dowiedzenie się czegoś od mnie :)
                  • nessie-jp Re: Natalia 23.08.10, 17:31
                    > Nie przesadzałabym z tą mężologią- istnieje możliwość by w związku zarażać się
                    > pasjami wzajemnie.

                    Ale u Nutrii to był zwrot o 180 stopni! W dodatku zarzucony natychmiast po
                    zarzuceniu znajomości z Tuniem
                    • black-apple Re: Natalia 23.08.10, 18:51
                      Nie ujęłabym tego lepiej :) A przedstawiony przez Ciebie schemat jest tak
                      wałkowany, że aż oczy bolą. Zapomniałam wspomnieć, że Nutria to jeszcze Cudowna
                      Alpinistka, szusująca na nartach niczym żeński Bode Miller. Wychodzi na to, że
                      jest wszechstronniejsza od św. Gabrieli Poznańskiej, jednakże ustępująca pod
                      względem pracowitości Pulpie i nie aż tak płodna jak Ida. Mary Sue, anyone?
                      • jeriomina Re: Natalia 25.08.10, 18:03
                        Ja przepraszam bardzo ale niestety w życiu też tak jest (przynajmniej ja to
                        obserwuję), że to zwykle baba zaczyna się interesować tym, co interesuje jej
                        faceta, a nie odwrotnie. IMHO opisała tu autorka raczej popularne zjawisko, niż
                        swoje własne chciejstwo.
                        Mówię to jako artysta muzyk żona inżyniera:)
                        • anutek115 Re: Natalia 25.08.10, 19:01
                          jeriomina napisała:

                          > Mówię to jako artysta muzyk żona inżyniera:)

                          Ale jednak zostałaś muzykiem, a nie inżynierem :))).

                          Ja też niby wiem, o co chodzi w kendo, które namiętnie trenuje mój mąż, ale ani
                          nie latam z nim na treningi, ani - Boże broń!! - nie wybierałam się studiować
                          biotechnologii...
                          • ananke666 Re: Natalia 25.08.10, 21:21
                            Mój samiec skończył handel zagraniczny. Przysięgam, nie mam bladego pojęcia, o
                            co w nim chodzi...
                        • black-apple Re: Natalia 25.08.10, 19:52
                          No za przeproszeniem, ale co to jest za argument? "Bo w życiu tak jest", ale
                          czemu w moim tak nie jest? Czemu znam tyle przypadków, kiedy było na odwrót? Ten
                          "aksjomat" mnie absolutnie nie przekonuje. Powiem szczerze, że gdyby w
                          Jeżycjadzie to zdarzyło się raz lub dwa, to nie miałabym nic przeciwko, ale
                          zdarza się to nagminnie i to przejawia się skrajnie w postaci pójścia na studia
                          za facetem czy rozpoczęciem takiej samej kariery.
                          • jeriomina Re: Natalia 25.08.10, 22:06
                            > No za przeproszeniem, ale co to jest za argument? "Bo w życiu tak jest", ale
                            > czemu w moim tak nie jest? Czemu znam tyle przypadków, kiedy było na odwrót? Te
                            > n
                            > "aksjomat" mnie absolutnie nie przekonuje.

                            No to zazdroszczę:)
                            Ja znam na odwrót. Tj. nie znam może aż tak drastycznych przypadków jak pójście
                            na studia astrofizyczne zdeklarowanej humanistki ale mam na myśli, że faceci
                            których znam mało interesują się pasją swoich wybranek.
                        • mankencja Re: Natalia 26.08.10, 12:46
                          u mnie jedynym przejawem przejmowania zainteresowań jest malowanie figurek i
                          robienie makiet do warhammera 40000. przy tym sama gra nie interesuje mnie
                          wcale, zasad nie znam i nie poznam. lubię tylko smarowanie zieloną farbą rożnych
                          dziwnych maszyn i ludzików oraz przemienianie styropianowych tacek w zalesione
                          (lub nie) pagórki.
                          • melmire Re: Natalia 26.08.10, 19:29
                            Interesuja mnie pagorki, jak je uskuteczniasz? ja tez troche maluje, teraz bede
                            bardziej, bo chlop przytaszczyl figurek sztuk 90 i patrzyl sie na mnie z nadzieja :)
                            • mankencja Re: Natalia 27.08.10, 01:06
                              zielona farba jako tło, na to klej PVA rozrobiony w proporcjach 1do4, na to
                              posypka modelarska - to taka podstawa. plus opcjonalnie: gałązki od winogron
                              przyozdobione posypką jako drzewa, niewielkie kamyczki jako głazy, z poksyliny
                              można ulepić krater albo jeziorko (kolega wlewa do jeziorka klej szkolny, który
                              dobrze imituje wodę).
                  • tygrys2112 Re: Natalia 23.08.10, 18:53
                    Zgadzam się. Co więcej uczucie może zainspirować, sama dzięki
                    uczuciom sięgnęłam po poezję i do dziś ze wszystkich gatunków
                    literackich jest mi najbliższa i najbardziej do mnie trafia.
                    Natomiast wybieranie kierunku studiów "bo tam studiuje X" jest
                    trochę absurdalne, chyba, że rzeczywiście kogoś dana dziedzina na
                    tyle zainspirowała, że chce pogłębiać wiedzę. Również wybieranie
                    zainteresowań jedynie pod kątem uczuć jest dość powierzchowne. Tak
                    jak piszesz, jeśli dwie osoby mają pasje i potrafią się nimi
                    zarażać, to ma to sens. Jeżeli zaś idę na fizykę, potem ją rzucam
                    dla biologii, a jeszcze później zaczynam studiować historię, nie
                    dlatego bo próbuję odnaleźć co mi najbardziej odpowiada, ale
                    wyłącznie dlatego bo zmieniam chłopaków ;), to coś tu jest nie tak.
                    Wiem że teraz przedstawiam to w sposób karykaturalny, ale tylko dla
                    zobrazwania co mam na myśli.
              • turzyca Re: Natalia 24.08.10, 17:41
                Czyli w czasie jednych
                > wakacji zrobiła kurs na żeglarza śródlądowego (bo zdaje się że na
                > Mazury w tym celu pojechała), a następnie wypływała 200 godzin na
                > morzu i zdała egzamin na sternika? haha może od razu morskiego?! :)
                > (minimum 3 rejsy morskie)

                A w ktorym roku ona tego sternika zrobila? Bo do 1997 roku wlacznie mozna go
                bylo zrobic na srodladziu, bez rejsow morskich. Wiem, bo kolega jakos za pozno
                sie urodzil i w 1998 roku juz bylo inaczej, wiec musial jechac na morze.
                • ananke666 Re: Natalia 24.08.10, 18:30
                  > A w ktorym roku ona tego sternika zrobila? Bo do 1997 roku wlacznie mozna go
                  > bylo zrobic na srodladziu, bez rejsow morskich.

                  Potwierdzam, nie mam patentu, ale żeglowałam z kolegami. Już widzę Nutrię
                  wiążącą kupę węzłów, chwacko ciągnącą i szoty i ze spokojem przyjmującą bom
                  przelatujący przed twarzą. A potem sprawnie i elegancko szusującą po stoku...

                  I to osoba, która ma nie umie rozbić namiotu i ma problem z prostymi
                  czynnościami domowymi typu krojenie? toż ona wygląda na taką, co przywiąże
                  niewłaściwą linę do knagi razem z ręką, da się zmieść bomem do wody, zdzieli
                  kolegę bosakiem przez łeb i złamie nogę na oślej łączce, potknąwszy się o narty
                  swoje i cudze. A ta poetyczna niedojda nagle przemianę przechodzi, po czym wraca
                  do stanu wyjściowego? Osobowość wieloraka, czy jak?
                  • nessie-jp Re: Natalia 24.08.10, 19:18
                    > Osobowość wieloraka, czy jak?

                    Słuchajcie, a może są DWIE Natalie? Bliźniaczki, znaczy? Tylko Mila się Ignacemu
                    nie przyznała, staroświeckim zwyczajem żon, że urodziła bliźnięta, bo to zły
                    omen i straszna klątwa. Więc w obawie, by mąż nie zadusił bliźniaczych
                    dziateczek jako pomiotu Szatana, wypuszcza spod stołu raz jedną Natalię, raz
                    drugą. Ewentualnie tą bardziej niedojdowatą trzyma stale zamkniętą w spiżarce /
                    żelaznej masce.

                    Wtedy wszystko się zgadza
                    • dakota77 Re: Natalia 24.08.10, 19:38
                      Poplulam ekran:)
                  • turzyca Re: Natalia 24.08.10, 22:32
                    > I to osoba, która ma nie umie rozbić namiotu i ma problem z prostymi
                    > czynnościami domowymi typu krojenie?

                    Chyba sobie musze odswiezyc lektury, bo na Twoje pytanie moge odpowiedziec
                    twierdzaco, ale uwzgledniajac wlasny charakter, a nie pamietam niestety
                    dokladnie w jakim kontekscie to wystepuje u Natalii. Nie umiem wykonywac zadnych
                    czynnosci, ktore wymagaja precyzyjnego poprowadzenia reki, czy to czytelne
                    pisanie, czy krojenie. Wezly nie wymagaja tak zabojczej precyzji, bosmansko
                    klade cale towarzystwo na lopatki, egzamin z tego zdalam z wyroznieniem. I
                    jeszcze umiem wytlumaczyc dowolnej niemocie. Nieumiejetnosc krojenia
                    czegokolwiek odziedziczylam zreszta po mamie, ktora tez z upodobaniem zeglowala.


                    Już widzę Nutrię
                    > wiążącą kupę węzłów, chwacko ciągnącą i szoty i ze spokojem przyjmującą bom
                    > przelatujący przed twarzą.

                    Za niekontrolowanie latajacy bom grotmen u mnie dostaje ostre zjebki. Do tego sa
                    groty szota i czlowiek za nie odpowiedzialny, zeby nie stwarzac niepotrzebnego
                    ryzyka. Lodce latajacy bom tez zreszta zagraza, z wyrwanymi wantami bardzo zle
                    sie plywa.
                    • ananke666 Re: Natalia 24.08.10, 23:02
                      > Za niekontrolowanie latajacy bom grotmen u mnie dostaje ostre zjebki. Do tego s
                      > a
                      > groty szota i czlowiek za nie odpowiedzialny, zeby nie stwarzac niepotrzebnego
                      > ryzyka. Lodce latajacy bom tez zreszta zagraza, z wyrwanymi wantami bardzo zle
                      > sie plywa.

                      Nie musi przecież latać tak, żeby wyrywać wanty. Przy silniejszym wietrze przy
                      zmianie halsu potrafi przecież przelecieć szybko na drugą stronę na krótkim
                      odcinku, zwłaszcza na starych trupach, które nie mają talii. Nie żeby to się
                      zdarzało co chwila, ale się zdarza, a Nutria wygląda mi na osobę z refleksem
                      szachisty, która raczej zagapi się na malownicze chmury, niż będzie wybierała szot.
                      Nie mam wielkiego doświadczenia i nie będę się wymądrzać, niemniej pamiętam,
                      kiedy przy paskudnej pogodzie wiatr lekko zmienił kierunek i w znacznie bardziej
                      niż moje doświadczonych rękach bom po prostu gwizdnął. Nie wyleciał na żadne
                      wanty, zakreślił krótki łuk.

                      OK, krojenie mogę zrozumieć, ale namiotu nie. Rozbicie namiotu w dwie osoby nie
                      wymaga absolutnie żadnych zdolności.
                      • truscaveczka Re: Natalia 25.08.10, 07:46
                        Prawdę powiedziawszy w kwestii przelatującego bomu to mam wizję
                        Natalii szybującej jak piłka tenisowa uderzona przez Serenę Williams
                        i lądującej w zielonkawej toni jeziora.
                        • ananke666 Re: Natalia 25.08.10, 11:09
                          truscaveczka napisała:

                          > Prawdę powiedziawszy w kwestii przelatującego bomu to mam wizję
                          > Natalii szybującej jak piłka tenisowa uderzona przez Serenę Williams
                          > i lądującej w zielonkawej toni jeziora.

                          Ja nie. Ja mam wizję Natalii, która zamiast wybierać linę patrzy przerażonym
                          wzrokiem, całkowicie zaskoczona, steruje tropem pijanego węża, przy wyciąganiu
                          bosaka zmiata nim kolegę do wody oraz rzuca kotwicę razem ze sobą.
                          • ananke666 Re: Natalia 25.08.10, 11:18
                            Chociaż nie, masz rację. Nutria wlezie dokładnie tam, gdzie nie wolno, dokładnie
                            wtedy, kiedy nie powinna. I poleeeci...
                            • turzyca Re: Natalia 26.08.10, 22:49
                              Jak czytam Wasza dyskusje, to sobie uswiadamiam na jak bardzo zamordystycznych
                              obozach zeglarskich ja sie wychowalam. Tzn. jakas tam swiadomosc tego urodzila
                              mi sie w trakcie zagli z ludzmi po innych szkolach, ktorzy nie maja takiej
                              obsesji na punkcie bezpieczenstwa objawiajacej sie we wszystkich aspektach
                              egzystowania na lodce. Jesli Natalia trafila na kogos w typie mojego nauczyciela
                              (a miala szanse na chocby jego ucznia, bo facet szkoli od prawie 50 lat) to
                              bedzie miala odruchy wbite tak doglebnie, ze nawet jej ciapowatosc sie nie przebije.
            • onion68 Re: Natalia 23.08.10, 18:34
              > Zabij mnie (parafrazując Bodzia) ale zapomniałam. Nie mam nic przeciwko Natalii
              > piszącej romantyczne wiersze w brulionie z fioletową okładką, Natalii
              > romantycznej, nieporadnej, płaczliwej i master od disaster bo wydawała się
              > dobrze skonstruowana jako postać, ale brakło ino konsekwencji, panie tego w
              > prowadzeniu jej tak dalej.

              Święte słowa!
        • truscaveczka Re: Natalia 25.08.10, 07:55
          Ja tylko napomknę, ze zupę zrobił Robroj, a Natalia nie musiała być
          od razu wegefaszystką, która wszystkich naokoło uszczęśliwia dietą.
          O tym, że sama jadła tę zupę, nie znalazłam wieści - natomiast są
          ludzie, którzy mięsa nie jedzą nieideologicznie, może im szkodzi -
          i to chyba z romanticznej firanowatości Natalii wynikają wnioski,
          ze ona tak z wrażliwości te zwierzątka i tego, nic co ma twarz i
          mięso to morderstwo ;)
          • anutek115 Re: Natalia 25.08.10, 11:35
            "a Natalia nie musiała być
            > od razu wegefaszystką, która wszystkich naokoło uszczęśliwia dietą.
            > O tym, że sama jadła tę zupę, nie znalazłam wieści - natomiast są
            > ludzie, którzy mięsa nie jedzą nieideologicznie,"

            Ale są wieści, że żarliwie twierdziła, że na kości zrastające się nie masz jak
            rosół (czy tam co innego) na kosciach (nomen omen ;)), zapewniam, że też nie
            jestem wegafaszystką, ale rosół na kościach byłby ostatnią rzeczą, którą bym
            polecała z ogniem w oczach, i nie znam wegetarianina, który by polecał, a znam
            ich masy.

            Inna rzecz, że zgadzam się całkowicie, i już o tym kiedyś pisałam, że moim
            zdaniem wegetarianizm Natalii nie ma cienia podbudowy ideologicznej (jak
            zresztą, moim zdaniem żaden wybór bohaterów Jeżycjady), po prostu Natalia pasuje
            do stereotypu wegetarianki, chuda, blada, uduchowiona, byle wietrzyk ją porywa,
            wielkie oczy... no gdzieżby się taka nimfa na befsztyk rzucała, a fe ;))!
            • truscaveczka Re: Natalia 26.08.10, 14:48
              Tu masz rację - jako zasadniczo laktoowowegesmrege ze sporadycznym
              spożyciem mięsa też bym nie polecała.
    • praktykarz Re: Natalia 24.08.10, 17:18
      Podsumowuję:
      1.fajny, przebojowy dzieciak z zębami, miłośniczka kąpieli i
      matematyki, która lała Tomcia w Ib,
      + emocjonalna huśtawka i nastroje znane rodzinie dalszej i bliskiej,
      2.nadal dzieciak, z księciem Myszkinem, rublem i niepohamowanym
      apetytem, kawałami o robakach,
      3.opóźniona rocznikowo koleżanka klasowa Beaty B, właścicielka
      wrażliwej buzi z milionem piegów i kiepską fizyką, ale –
      uspołeczniona – z Burczykami, Dambami się spotyka,
      4.podgolony karczek i wizyta u kosmetyczki z okazji ślubu Idy
      zaczynają szkodzić, powoli…
      5.szkody już okazałe – bluza magazyniera+poezja+zakochanie niegodne
      w ŻONATYM DZICIATYM wykładowcy + dziwna informacja o zdanej Z
      WYRÓŻNIENIEM maturze, a wtedy matematyka była obowiązkowa,
      dziewczyna jeździ na nartach, zarobkowo tłumaczy kryminały,
      6.bluza magazyniera idzie w kąt, romantyczne bluzki, czerwona
      szminka, żeglarstwo, sternictwo, i hartowanie ciała,
      7.narzeczona, rzucanie truskawkami, niechęć do żeglarstwa, chęć do
      zielnika i poezji + TALENT – gitara, własne teksy i kompozycje,
      STARA TURYSTKA, pozbywająca się w ciągu paru godzin zapasów
      gotówki, jedzenia, planu, trasy, rozsądku, nawiązuje bliska
      znajomość z psychopatą-bratem narzeczonego,
      8.narzeczona psychopaty-brata, lubi pizzę, wozi Józinka, odwiedza
      starego wąsatego pana z budki w ogrodzie, ma piękne /ona/ nogi,
      zbacza z drogi narzeczeństwa, ma maślane łapy, nie potrafi uszyć
      spódnicy, WEGETARIANKA,
      9.ucieka na CYPR, zawód – rezydent, powraca do narzeczonego-
      psychopaty, ustala datę ślubu i jest taaaka szczęśliwa, nadal
      miesza w głowie wujkowi z mansardy/Łodzi, opalona na złoto, plany
      zakupu mieszkania samodzielnego, lat 27 i żaden dzidziuś nie czeka
      na nią, WEGETARIANKA,
      10.uczy polskiego w liceum, ma grypę, nie kocha narzeczonego, kocha
      Robroja, kradnie samochód, ściga ukochanego, nie ma prawa jazdy,
      ale on się nią zaopiekuje,
      11.ukochany + 2 dzieci, mieszka w mansardzie, zostaje macochą i
      teściową, je pomidorową na kościach… ciekawe czy z Majchrzakami
      razem święta spędzają?

      i taki z tego morał, że babom się w głowach przewraca, a jak se
      chłopa znajdo i dziecka urodzo to normalniejo…o!

      Kocham MM.
      • kkokos Re: Natalia 24.08.10, 17:46
        praktykarz napisała:

        > Podsumowuję:

        > i taki z tego morał, że babom się w głowach przewraca, a jak se
        > chłopa znajdo i dziecka urodzo to normalniejo…o!

        > Kocham MM.

        lubię to!
      • anutek115 Re: Natalia 25.08.10, 11:41
        praktykarz napisała:

        + dziwna informacja o zdanej Z
        > WYRÓŻNIENIEM maturze, a wtedy matematyka była obowiązkowa,

        Cały wpis prześliczny, ale jako rówieśniczka Natalii (mniej więcej, bo mnie się
        data urodzenia nie zmienia trzykrotnie ;P) zapewniam, że matura z matmy nie była
        obowiązkowa. W klasach profilowanych mozna było wybrać - przedmiot profilowy lub
        matematyka. Nie wiem co prawda, jak to działało np. w klasach humanistycznych,
        ale na rozszerzonym angielskim, na którym byłam, mieliśmy wybór, wskutek czego
        tylko dziewięć osób z mojej klasy zdawało matematykę. Ja sama nie zdawałam. Co
        prawda nie ma żadnych wzmianek (chyba?), że Natalia chodziła do klasy
        profilowanej, ale o tylu rzeczach nie było... A chodzenie do klasy z
        rozszerzonym językiem obcym wyjaśniałoby dodatkowo to tłumaczenie kryminałów,
        które się pojawiają ni z gruchy ni z pietruchy w domu Borejków, gdzie nikt się
        nie zająkiwał przedtem o znajomości jakiegokolwiek jezyka nowożytnego.
        • ateh7 Re: Natalia 25.08.10, 14:53

          > prawda nie ma żadnych wzmianek (chyba?), że Natalia chodziła do klasy
          > profilowanej, ale o tylu rzeczach nie było... A chodzenie do klasy z
          > rozszerzonym językiem obcym wyjaśniałoby dodatkowo to tłumaczenie kryminałów,
          > które się pojawiają ni z gruchy ni z pietruchy w domu Borejków

          Natalia chodziła do klasy "ogólnej z angielskim", pamiętacie jak Bebe mówi to do
          Damba? To ta rozmowa, podczas której okazuje się, że Dambo i Bebe są w tej samej
          klasie. A nimi Natka :)
          • praktykarz Re: Natalia 25.08.10, 15:22
            Tak właśnie pamiętam - ogólna z angielskim - czyli matematyka,
            raczej do zdania, ale kłócić, sie nie będę.
            Tym bardziej z Opiekunką:)
            • anutek115 Re: Natalia 25.08.10, 15:30
              praktykarz napisała:

              > Tak właśnie pamiętam - ogólna z angielskim - czyli matematyka,
              > raczej do zdania, ale kłócić, sie nie będę.
              > Tym bardziej z Opiekunką:)

              Ależ kłóć się, ja jestem łagodnym tyranem ;P.

              A jeśli Natalia była w ogólnej z angielskim, tak, maturę z matematyki musiała
              zdawać obowiązkowo. Może jej się te talenta z pierwszej klasy podstawówki ockły
              ;))).
              • praktykarz Re: Natalia 25.08.10, 15:36
                Ewentualnie, jest to rozwiązanie tajemnicy opóźnienia rocznikowego -
                powtarzała bidula materiał do matury:)
              • maryboo Re: Natalia 25.08.10, 15:37
                anutek115 napisała:

                > A jeśli Natalia była w ogólnej z angielskim, tak, maturę z matematyki musiała
                > zdawać obowiązkowo. Może jej się te talenta z pierwszej klasy podstawówki ockły
                > ;))).

                Ale czy w BBB jest gdzieś powiedziane, że Natalia miała problemy konkretnie z
                matmą? Bo mnie się kojarzy tylko ta nieszczęsna pierogowa fizyka, którą jedynie
                Żaczek ugryźć potrafił. No i jeszcze Nutria się skarży Dmuchawcowi, że ma same
                dwóje - nie precyzuje, z jakiego przedmiotu. Więc może z tej matematyki taka
                znów głupia nie była ;)
                • praktykarz Re: Natalia 25.08.10, 15:55
                  O jeżżżu... nie jest napisane, że ma jakieś konkretne problemy z
                  matematyką, ALE w "Pulpecji" Ignacy mówi, że Natka zdała MATURĘ Z
                  WYRÓŻNIENIEM, czyli matematyka b.dobra, a przy takich problemach z
                  fizyką w BB, to troche dziwne.
                  Tak, wiem - czepiam się, wybaczcie.
                  • maryboo Re: Natalia 25.08.10, 16:01
                    praktykarz napisała:

                    > O jeżżżu... nie jest napisane, że ma jakieś konkretne problemy z
                    > matematyką, ALE w "Pulpecji" Ignacy mówi, że Natka zdała MATURĘ Z
                    > WYRÓŻNIENIEM, czyli matematyka b.dobra, a przy takich problemach z
                    > fizyką w BB, to troche dziwne.

                    Właśnie niekoniecznie. Moja własna przyjaciółka zdała bardzo dobrze maturę z
                    matematyki, a z fizyki zawsze była noga. Te dwie dziedziny nie muszą się łączyć.
                    Dlatego uważam, że zdanie matury z wynikiem b. dobrym przez Natalię jest jak
                    najbardziej możliwe. Zwłaszcza, że ja zawsze miałam jakieś takie przeczucie, że
                    Nutria na lekcjach po prostu się spina (wrażliwce tak mają, wiem coś o tym), a
                    na egzaminie mogła się popisać wcale niezłą wiedza.
                    • praktykarz Re: Natalia 25.08.10, 16:05
                      Przykład Twojej Przyjaciółki przekonał mnie całkowicie.

                      Wybacz moje nicne insynuacje.
                  • nessie-jp Re: Natalia 25.08.10, 17:50
                    > WYRÓŻNIENIEM, czyli matematyka b.dobra, a przy takich problemach z
                    > fizyką w BB, to troche dziwne.
                    > Tak, wiem - czepiam się, wybaczcie.

                    Nie czepiasz się
                  • mankencja Re: Natalia 26.08.10, 12:48
                    e tam. matematykę w liceum rozumiałam dość dobrze, fizyki wcale.
                    • the_dzidka Re: Natalia 26.08.10, 13:36
                      To tak jak ja. Z matmy - druga najlepsza w szkole w moim roczniku
                      (nie licząc tych z mat-fiz oczywiście). Z fizyki - noga, rozpacz,
                      dramat, nie rozumiałam NIC.
                      • nessie-jp Re: Natalia 26.08.10, 15:07
                        the_dzidka napisała:

                        > To tak jak ja. Z matmy - druga najlepsza w szkole w moim roczniku
                        > (nie licząc tych z mat-fiz oczywiście). Z fizyki - noga, rozpacz,
                        > dramat, nie rozumiałam NIC.

                        Ale ponownie powtórzę
                        • turzyca Re: Natalia 26.08.10, 22:39
                          która ma "same dwóje" (osoba, która ma sam
                          > e
                          > piątki, tylko z jednego przedmiotu dwóje, nigdy by czegoś takiego nie
                          > powiedziała)...

                          Jesli ma akurat chwilowe zalamanie, a kiepskie oceny ma z przedmiotow "zbednych"
                          typu wlasnie fizyka, biologia, geografia i PO, ktore do szczescia nie sa
                          czlowiekowi potrzebne, a skutecznie zatruwaja zycie, to owszem moze powiedziec.
                          • ananke666 Re: Natalia 26.08.10, 22:52
                            "Tylko dzięki wstawiennictwu pewnych osób spośród grona – ciągnął Pieróg - udało
                            ci się przedostać do następnej klasy, gdyż miałaś nienajgorsze oceny, zwłaszcza
                            z polskiego i historii. Ale uprzedzam cię, że w tym roku nie będzie to takie
                            proste, o ile nie zmienisz
                            swojego sposobu postępowania. Siadać."
                            • turzyca Niedostateczne w klasie Bebe i Nutrii 26.08.10, 23:25
                              Znalazlam BBB on-line. Wprawdzie od jasnych literek na ciemnym tle szalu dostaje, ale za to cytatow sie dobrze szuka. :)

                              "Popatrz, Natalia płacze.
                              No bo właśnie znów dał jej nd za brak mapki.
                              A mapek w sklepie nie ma.
                              No właśnie."

                              "Beata otrzymała ndst za brak zeszytu i podręcznika fizyki."

                              "- Taak - powiedział - A podręcznik? Co na to podręcznik?
                              - Jeszcze nie wydrukowali - wyjaśniła mu młodzież.
                              - Jak to nie wydrukowali? - zdumiał się Krystian. - Przecież to już połowa września. To z czego wy się uczycie?"

                              "ciągnął Pieróg godnie a urzędowo, otwierając plastykową teczkę i wyjmując z niej plik kartek zeszytowych, pokrytych ręcznym zapisem - już w przeciągu miesiąca września, nieprawda, prawie każdy zarobił przynajmniej jedną ocenę niedostateczną. Z samej tylko fizyki klasa ma w sumie dwadzieścia pięć ocen niedostatecznych."

                              "- Moja córka odrabia co dzień wszystkie lekcje - powiedziała kulturalnym głosem. - Siedzi do godziny pierwszej w nocy, a w przepytywanie, wyszukiwanie wiadomości źródłowych oraz robienie wycinków z prasy zaangażowana jest cała rodzina, z dziadkiem włącznie. Mimo to Basia ma dwie dwóje, z fizyki i z geografii.
                              - Widocznie - rzekł Pieróg z lubością - jest mało zdolna. Nasza szkoła, szkoła, która jest naszym wspólnym domem, otwiera swe podwoje tylko dla wybitnych i zdolnych uczniów. Komu się nie podoba, proszę bardzo, może sobie odejść. Fora, nieprawda, ze dwora."
                              • nessie-jp Re: Niedostateczne w klasie Bebe i Nutrii 26.08.10, 23:34
                                "Komu się nie podoba, proszę bardzo, może sobie odejść. Fora, nieprawda, ze dwora."

                                No i tu mam wielki żal do Borejków, którzy nie zabrali córki z tej naprawdę
                                fatalnej szkoły. Nie zabrali, bo...? Bo w Poznaniu nie ma innych szkół? Bo nie
                                chciało im się poświęcić córce tyle czasu? Bo to za duży kłopot? Bo trzeba by
                                dojeżdżać, a Nutria się zgubi? Bo...?
                                • staua Re: Niedostateczne w klasie Bebe i Nutrii 27.08.10, 00:39
                                  Mysle, ze to mial byc ogolny opis - mial dac do zrozumienia, ze wtedy
                                  wszystkie szkoly byly takie (co jest nieprawda, moim zdaniem, co
                                  prawda, ja do liceum poszlam dopiero w 1989, ale jak bylam w pierwszej
                                  klasie, to starsi uczniowie byli zadowoleni).
                                  • nessie-jp Re: Niedostateczne w klasie Bebe i Nutrii 27.08.10, 00:51
                                    staua napisała:

                                    > Mysle, ze to mial byc ogolny opis - mial dac do zrozumienia, ze wtedy
                                    > wszystkie szkoly byly takie (co jest nieprawda, moim zdaniem,

                                    Moim też... Co gorsza, autorka potem w kółko powiela ten schemat
                                    • black-apple Re: Niedostateczne w klasie Bebe i Nutrii 27.08.10, 01:24
                                      Ale wtedy Pyza nie mogłaby nawiązać tak bliskiej relacji z Fryderykiem i jeden z
                                      najbardziej irytujących, nieznośnych i słabych wątków Jeżycjady nie miałby
                                      miejsca. Zauważmy, że na samym początku Frycio przykuł pyzaczy wzrok swoją
                                      postawą wszechwiedzącego bóstwa nauk ścisłych, co nie miałoby miejsca w
                                      przypadku, gdyby uczęszczali na zajęcia osobno. Można spekulować jak miło :P

                                      IMO Musierowicz nagina realizm na potrzeby fabuły. Przykłady były wałkowane na
                                      forum, więc każdy ze stałych bywalców je zna. Co do tematu, to "osobowość
                                      wieloraka" Nutrii to potwierdza.
                                    • staua Re: Niedostateczne w klasie Bebe i Nutrii 27.08.10, 03:24
                                      Tak, to wepchniecie Rozy do mat-fizu tez mnie strasznie zdziwilo... U
                                      mnmie w szkole w wypadku nadmiaru ludzi, ktorzy zdali egzaminy,
                                      tworzono dodatkowe klasy ogolne, a potem i tak nastepowaly
                                      przetasowania. Np. z mojej klasy (biol-chem, jak pisalam) jeden
                                      kolega przeniosl sie do humanistycznej, a spora grupka (jakies piec
                                      osob) do ogolnej.
                                    • truscaveczka Re: Niedostateczne w klasie Bebe i Nutrii 27.08.10, 07:00
                                      Ness, dla mnie zabrakło miejsc w językowej, skończyłam mat-fizz
                                      rozszerzoną biologią ;) I żyję ;) A szukania innej szkoły nie brałam
                                      nawet pod uwagę.
                                      Bardziej niepokoi mnie właśnie wysyłanie kolejnych dzieciaków do tej
                                      samej, zUej szkoły...
                        • tygrys2112 Re: Natalia 28.08.10, 01:30
                          nie zawsze wstręt do szkoły oznacza złych pedagogów. Ja mam wstręt
                          do szkoły od dawna, nie ukrywam, że do licencjatu przechodziłam
                          dzięki dużemu szczęściu i minimum wymaganej wiedzy. w podstawówce
                          nie było tak tego widać, bo miałam na tyle dużo pasji, że
                          wystarczyło mi ich na zdobywanie dobrych ocen bez większego wysiłku.
                          później było gorzej.
                          w takim wypadku jest to chroniczna niechęć do autorytetów. i nic z
                          takim dzieciakiem nie zrobisz, nawet będąc najlepszym pedagogiem.
              • ananke666 Re: Natalia 25.08.10, 17:31
                Zaraz, to inny przedmiot można było zdawać dopiero od kilku lat? Jestem rocznik
                78, od kiedy można było zdawać historię, geografię albo biologię?
        • staua Re: Natalia 25.08.10, 23:54
          Ja jestem rocznik 74. Na mojej maturze matematyka nie byla obowiazkowa
          (bylam w klasie biol-cem i sporo osob ja zdawalo, ale ja zdawalam
          pisemna biologie na przyklad)
          • kaliope3 Re: Natalia 26.08.10, 07:48
            Ja jestem 75 i tez nie miałam obowiązkowej matmy (dzięki ci
            panie).Zdawałam same języki i była to najlepsza opcja jaką mogłam
            sobie wymarzyć:)
            • kanga_roo Re: Natalia 26.08.10, 08:41
              matura językowa rulez :-)
              obstawiam, że taką zdawała Natalia, i żadne pierogi rzucane pod nogi
              nie mogły jej powstrzymać od otrzymania ocen bardzo dobrych.
            • praktykarz Re: Natalia 26.08.10, 08:46
              O!
              O!
              W takim razie, nie wiem, skąd mam /miałam/ pewność, że klasy
              ogólne, w rocznikach około 70, miały matematykę obowiązkową.
              • anutek115 Re: Natalia 26.08.10, 09:08
                praktykarz napisała:
                > W takim razie, nie wiem, skąd mam /miałam/ pewność, że klasy
                > ogólne, w rocznikach około 70, miały matematykę obowiązkową.
                >
                No, że ogólne to ja też miałam, zresztą Staua pisze na przykład, że była w
                biol-chem, u mnie uczniowie biol-chemu także wybierali sobie, czy wolą
                matematykę czy przedmiot kierunkowy, i podobnie mogli robić ci z klasy z
                rozszerzonym niemieckim. Natomiast ogólny, nie ma bata, musiał zdawać matematykę.
                • praktykarz Re: Natalia 26.08.10, 10:16
                  :)
                  tak naprawdę, to cały wątek nie był absolutnie o maturach a
                  rozszczepieniu osobowości Natalii, ewentualnie osobowości
                  wielorakiej. Matura z matematyki wyskoczyła wyłącznie dlatego, że
                  była jednym z przykładów na występowanie owych zmian w osobowości –
                  dziecka ścisłego – nieścisłej panny – ścisłej panny maturalnej –
                  panny pierdoły, histeryczki, romantyczki, ezoteryczki, starej
                  turystki, poetki, pieśniarki, żeglarki, tłumaczki, narciarki,
                  rezydentki, piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii -----------------------
                  • anutek115 Re: Natalia 26.08.10, 10:21
                    W obliczu wymienionych powyżej przez ciebie transformaCJI, jedna głupia matura
                    nie powinna nas dziwić, może raczej powinien nas dziwić brak wzmianki o
                    stypendium naukowym na Sorbonie, tego jeszcze w naszej drogiej Jeżycjadzie nie
                    mieliśmy w odniesieniu do żeńskich bohaterek, a skoro Nutria taka spójna, nic do
                    niej dopisane nie powinno juz dziwić ;P...
                  • staua Re: Natalia 26.08.10, 15:38
                    No dobra, wracajac do rozszczepienia osobowosci i pomijajac juz te
                    mature - wcale nie uwazam, zeby te wzmianki o Natalii swiadczyly o
                    jakiejs niekonsekwencji, zwlaszcza, ze wiele z nich dotyczy
                    dziecinstwa i liceum, kiedy probuje sie roznosci. Dodatkowo MM nie
                    musiala przeciez podawac pelnej charakterystyki Natalii i wszystkich
                    jej umiejetnosci/hobby naraz. Moze pomyslcie o sobie? Ja moge podac
                    swoj przyklad: co prawda chemia i biologia wiodly prym od
                    podstawowki, ale w tejze podstawowce pisalam opowiadania i wiersze,
                    zawsze czytalam mase belerystyki i wygrywalam konkursy biblioteczne
                    (to mi zostalo w unowoczesnionej nieco formie pisania recenzji),
                    bylam z harcerstwie, chodzilam na SKS, kolko taneczne, zajecia
                    plastyczne i jezykowe, gralam na gitarze i spiewalam w chorze jesli
                    Natalia to wszystko robila nawet, to jaki sens byl o tym pisac?). W
                    liceum b. krotko bylam rowniez w znanej harcerskiej druzynie w
                    szkole, potem ciagle chodzilam na koncerty glownie jako muza (uwaga!
                    Mezologia! Owczesny chlopak mial zespol i nawet wystapilam w ich
                    teledysku). W liceum tez nauczylam sie grac w tenisa i jezdzic na
                    nartach (sporty ignorowane w mojej rodzinie, w szkole powszechne).
                    Malowalam obrazy olejne i rysowalam olowkiem portrety. Z pasja
                    gralam w brydza. Nienawidzilam wycieczek gorskich. Obecnie je lubie
                    znowu mezologia, tym razem czysta, bo przekonal mnie moj obecny maz)
                    i czesto chodze, nawet z niemowleciem w nosidelku chodzilam. Znam
                    kilka jezykow. Studiowalam biologie i anglistyke (dosc rozne
                    kierunki, dostalam sie tez na filologie slowianska, ale
                    zrezygnowalam). Na studiach pracowalam w obsludze konferencji, jako
                    tlumaczka, nauczycielka angielskiego, biologii, chemii,
                    sprzedawczyni w ksiegarni i sklepie z kosmetykami oraz opiekunka
                    dzieci (wlacznie z dziecmi gluchoniemymi) na akcjach Lato i Zima w
                    Miescie.
                    No i co? Tak bardzo sie to nie rozni, prawda? A na pewno o czyms
                    zapomnialam, bo przeciez nie wypisze tak nagle wszystkiego, co umiem
                    i co moze kiedys wyjsc w rozmowie. Aha, nalogowo robie na drutach od
                    podstawowki, ale przestalam na dziesiec lat zupelnie i niedawno znow
                    zaczelam.
                    Uwazam, ze Natalia to zupelnie prawdopodobna postac. Moim zdaniem
                    jedyna Borejkowna o kompletnie nierealistycznej osobowosci jest
                    Gaba.
                    • nessie-jp Re: Natalia 26.08.10, 16:31
                      > Moze pomyslcie o sobie? Ja moge podac
                      > swoj przyklad:

                      ALE! Ale ty nie jesteś postacią LITERACKĄ. Konstrukcja postaci literackiej
                      stawia określone wymagania, m.in. konieczność uzasadnienia czytelnikowi nagłych
                      przemian i wolt w charakterze takiej postaci (dzielna - nieśmiała / zaradna -
                      fajtłapowata itp.) Zwłaszcza, jeśli postać prowadzi się od lat z górą 20 i
                      wykorzystuje w kolejnych tomach.

                      To tak samo, jak z fabułą
                      • staua Re: Natalia 26.08.10, 18:29
                        Akurat w przypadku tych cech Natalii nie zgadzam sie, bo nadal
                        uwazam, ze jest calkiem zwyczajna postacia, inteligentna dziewczyna
                        jakich wiele, ciekawa, troche zagubiona, poszukujaca wlasnej drogi i
                        otwarta na zmiany.
                        Zgadzam sie co do niekonsekwencji typu manipulacje datami urodzenia,
                        ale wspominanie o jakiejs pasji, o ktorej dotychczas nie bylo mowy,
                        gdy postac byla postacia poboczna, a nie glowna bohaterka ksiazki
                        (glowna jest maksymalnie w dwoch - NiN oraz TiR), to nie jest cos
                        strasznego z punktu widzenia fabuly, a, jak pisalam wyzej, nie jest
                        to tez nieprawdopodobne, ze Natalia ma wiele roznych zainteresowan.
                        • nessie-jp Re: Natalia 26.08.10, 22:26
                          Dla mnie postać Nutrii była wiarygodna do "Imienin". OK, jestem w stanie
                          uwierzyć w przemianę energicznego, ale wrażliwego dzieciaka w wysportowaną,
                          ubierającą się jak magazynier abnegatkę, a jednocześnie firanę piszącą smętne
                          wiersze z fioletową okładką. Jestem w stanie przełknąć kontrast między ww.
                          abnegacją a spotrzeżeniem, że wśród rzeczy Natalii nie ma ani jednej, ale to ani
                          jednej rzeczy brzydkiej (taka estetka się z niej zrobiła w ciągu 1 tomu!).
                          Jestem w stanie zaakceptować, że można być starą, doświadczoną turystką i nie
                          umieć rozbić namiotu, trafić do właściwego wagonu pociągu albo stać jak cielę z
                          namydlonymi rękami w tymże pociągu. Mogę przyjąć do wiadomości, że pod wpływem
                          wielkiej miłości do Tunia Nutria nie tylko się użaglowiła, ale też wykobieciała
                          i zaczęła malować intensywnie czerwoną szminką oraz stroić. Nie mam nic do
                          zarzucenia faktowi, że Nutria brzdąka na gitarze
                          • staua Re: Natalia 27.08.10, 00:15
                            Zgadzam sie tutaj, z tym, ze Imieniny to ja skreslam z calosci,
                            beznadziejna ksiazka. Liczylam na to, ze wprowadzenie trzech fajnych
                            chlopakow jakos rozrusza Borejkow, ale niestety.
                            Poza tym pomyslalam sobie, ze moze ja tak idealizuje Natalie, bo
                            zawsze lubilam sie uwazac za podobna do niej najbardziej z czterech
                            siostr, chociaz otoczenie jednak raczej przypisywalo mi cechy Idy (i
                            to jest blizsze prawdy).
                            • ako17 Re: Natalia 29.08.10, 19:04
                              > Poza tym pomyslalam sobie, ze moze ja tak idealizuje Natalie, bo
                              > zawsze lubilam sie uwazac za podobna do niej najbardziej z
                              czterech
                              > siostr, chociaz otoczenie jednak raczej przypisywalo mi cechy Idy
                              (i
                              > to jest blizsze prawdy).

                              Ooooo!! to to zupełnie tak jak ja :))))) Ale jestem rówieśniczką
                              Natalii, tzn. zgodnie z jej wiekiem z KK
                              • staua Re: Natalia 29.08.10, 22:58
                                Ja jestem mlodsza nawet od Patrycji z KK (o rok zdaje sie), wiec
                                wiekiem nie pasuje do zadnej, ale milo bylo sobie marzyc :-)
                      • andrzej585858 Re: Natalia 28.08.10, 08:28
                        nessie-jp napisała:

                        >
                        > To tak samo, jak z fabułą
                  • turzyca Re: Natalia 26.08.10, 23:08
                    > dziecka ścisłego – nieścisłej panny – ścisłej panny maturalnej

                    Ja mam nieodparte wrazenie, ze umiejetnosci matematyczne wiekszosci osob sa
                    wprost zalezne od nauczyciela. Ja mialam farta i na wszystkich etapach edukacji
                    dobre nauczycielki, matematyka nigdy nie byla problemem, nawet olimpiade
                    matematyczna w 8 klasie zrobilam, mature z matematyki tez zdawalam. I dla
                    przypomnienia - jestem historykiem. Moja siostra, inzynier chemik, przez 3 lata
                    robila za matematycznego osiolka. Bo tamten nauczyciel to byla ciezka porazka.
                    (No, robilaby gdyby nie twarde wsparcie domu.) I dokladnie to samo obserwowalam
                    u wszystkich uczniow, ktorym udzielalam korepetycji - po pierwsze nieudolnosc
                    aktualnego nauczyciela ("nie, to naprawde jest takie proste? Dlaczego nauczyciel
                    nam tego tak nie tlumaczy?"), po drugie czesto gesto niedouczenie z poprzednich
                    etapow czyli nieudolnosc poprzedniego nauczyciela.

                    Nutria byla bardzo madrym dzieckiem w czasie, gdy miala swietna nauczycielke, te
                    ktora Tosie chwytala za serce. Co bylo pozniej nie wiemy, ale jesli w klasach
                    4-8 miala nauczyciela w miare, w LO w klasach 1-2 - zlego (tu sypia sie dwoje, o
                    ktorych wspomina Dmuchawcowi), a w 3-4 dobrego lub bardzo dobrego (nadrabiamy
                    zaleglosci z klas 1-2), to mi sie ten obraz zgadza z moimi obserwacjami.
                    Jesli nie musiala zdawac matematyki na maturze, to tym bardziej przemiana scisle
                    dziecko (w czasach madrej pani nauczycielki) - niescisla jednostka starsza, sa
                    idealnie prawdopodobne, bo nie potrzebna jest zmiana nauczyciela matematyki.
                    • tygrys2112 Re: Natalia 28.08.10, 01:58
                      zgadzam się, że dużo zależy od nauczyciela. Tak naprawdę w liceum z
                      matematyki wiele rzeczy można się wyuczyć jak rzemiosła. Nauczyciel,
                      który dobrze tłumaczy i wybiera odpowiednie zadania i robi je w
                      odpowiedniej ilości, może nauczyć sporą ilość uczniów.
                      Miałam w liceum kilku matematyków. matematyczki potrafiły dobrze
                      przygotowywać uczniów z materiału programowego, natomiast matematyk
                      miał umiejętność wychwytywania talentów. Brał nietypowe zadania i
                      była 8 zainteresowanych, reszta tych zadań nie chwytała i z góry
                      pasowała, co skutkowało to tym, że większość w ogóle nie wiedziałą,
                      co zrobić z matematyką. (Pomimo, że uwielbiałam te zajęcia, wiem, że
                      większość nie potrafiła w ten sposób uczyć się matematyki i się im
                      nie dziwię, bo on był to swoisty test na błyskotliwość czy
                      pomysłowość, a nie utrwalanie myślenia.) Tutaj jednak nie nazwałaym
                      go złym nauczycielem. Gdyby prowadził zajęcia dodatkowe, a my
                      pracowalibyśmy więcej, pewnie miałby niejednego olimpijczyka. Ale na
                      zajęcia normalne chyba jednak jego metoda nie była całkiem dobra.
                      • jottka Re: Natalia 28.08.10, 09:47
                        tygrys2112 napisała:


                        > matematyk miał umiejętność wychwytywania talentów. Brał nietypowe zadania i
                        była 8 zainteresowanych, reszta tych zadań nie chwytała i z góry pasowała, co
                        skutkowało to tym, że większość w ogóle nie wiedziałą, co zrobić z matematyką
                        (...) Tutaj jednak nie nazwałaym go złym nauczycielem.


                        no bo nie był zły, był fatalny:( to cholerna, niewdzięczna nuda prowadzić
                        "normalne" zajęcia i to tak, żeby najtępszy głąb coś jednak zajarzył i sens tego
                        czy owego pojął. zajmowanie się "talentami" na lekcji to robienie sobie
                        przyjemności i tyle, każdy woli pogadać z bratnią duszą o fascynujących ich
                        oboje problemach niż mordować się z kilkanaściorgiem znudzonych nastolatków.

                        naprawdę dobry nauczyciel potrafi i w głąbie iskrę zainteresowania rozbudzić i
                        coś mu w głowie zasiać, i talent wyłapać i odpowiednio nim pokierować (np. w
                        czasie pozalekcyjnym, kiedy może tylko talentowi się poświęcić). z głębokiego
                        doświadczenia życiowego mówię, bo sama jedną taką nauczycielkę w życiu
                        spotkałam:) najcięższe głąby językowe doszedłszy do matury potrafiły się w obcym
                        narzeczu bez bólu porozumiewać, olimpijczyków (laureatów i finalistów) w mojej
                        tylko klasie było dwóch, a na obcą filologię poszło osiem czy dziewięć osób, a
                        parę innych studiować w obcym kraju.
                        • tygrys2112 Re: Natalia 28.08.10, 10:11
                          nie zgadzam się, że był fatalny. ten rok był eksperymentaly, więc
                          mógł sobie na takie rzeczy pozwolić. Aczkolwiek podobnie jak Ty,
                          uważam że jednak ta metoda o wiele bardziej nadaje się na czas
                          pozalekcyjny i niekoniecznie odnosi sukcesy.
                          mówię że nie był fatalny, bo miałam przez okres edukacji do
                          czynienia z pedagogikami fatalnymi - takimi którzy rzucają
                          przedmiotami uczniów lub tłamszą uczniów, w których coś im nie pasuje

                          to znaczy, że było u nas podobnie. :) u mnie był jeden olimpijczyk,
                          a było wiele osób, która przyszła bez znajomości języka, a wyszła z
                          rzeczywistymi umiejętnościami. Ale czasami się zastanawiam na ile to
                          była kwestia pedagogów - bo byli różni, a na ile zdolności.
                          W moim przypadku to raczej kwestia wyrobienia się - dziś uważam, że
                          nie mam specjalnych zdolności językowych. Jestem dobrym
                          rzemieślnikiem, potrafię się posługiwać językiem w różnym celu, ale
                          nie mam takiego czegoś, co miało bardzo wiele osób w mojej klasie -
                          umiejętności intuicyjnego chwytania języka.
                          Ale nasz olimpijczyk sukces zawdzięczał własnej ciężkiej pracy -
                          plus trochę nauczycielom, którzy pozwolili mu na indywidualny tryb
                          nauki.

                        • tygrys2112 Re: Natalia 28.08.10, 11:14
                          Acha jeszcze co do jego metody - wyglądało to tak, że przedstawiał
                          problem i przedstawiał go ogółowi. Potem czekał kto pierwszy go
                          rozwiąże. Osoba z roziązaniem podchodziła do tablicy i objaśniała
                          ogółowi, tak, że to nie było tylko rozmawianie z nauczycielem.
                          Również sam przedstawiał zadania wzorcowe, ale bardziej było to
                          rozwiązywanie problemów. Z reguły tamte osoby też coś wynosiły i
                          wielu jedynek z jego sprawdzianów nie pamiętam, ale sęk w tym, że
                          gdyby metodę tą stosował przez całą szkołę, to efekty tego nie
                          byłyby chyba takie sobie - ze względu na ilość zadań.
                          • tygrys2112 Re: Natalia 28.08.10, 11:18
                            no i oczywiście - wyjaśniał i wychwytywał ewentuale błędy. Uczniom,
                            którzy wychwycili błędy obojętnie czy innych uczniów, czy jego
                            (Ochoć tych było mniej), dawał plusy.
                            • nessie-jp Re: Natalia 28.08.10, 15:58
                              Jednak mimo wszystko ten nauczyciel matematyki nie był dobrym NAUCZYCIELEM. Po
                              prostu zapomniał albo nie nauczył się nigdy (jak wielu belfrów), że pedagogika
                              to coś więcej, niż prowadzenie kółka uzdolnionych matematycznie. Krótko mówiąc,
                              facet brał pieniądze za **uczenie**, a bawił się w towarzystwie kółka wzajemnej
                              adoracji :(

                              Jasne, że fajniej się bawi w towarzystwie podobnie uzdolnionych. Ale nauczyciel
                              ma przede wszystkim psi obowiązek przekonania słabych uczniów, że mogą i powinni
                              się nauczyć. Inaczej jest złym nauczycielem i tyle
                              • tygrys2112 Re: Natalia 29.08.10, 11:35
                                > Jednak mimo wszystko ten nauczyciel matematyki nie był dobrym
                                NAUCZYCIELEM. Po
                                > prostu zapomniał albo nie nauczył się nigdy (jak wielu belfrów),
                                że pedagogika
                                > to coś więcej, niż prowadzenie kółka uzdolnionych matematycznie.
                                Krótko mówiąc,
                                > facet brał pieniądze za **uczenie**, a bawił się w towarzystwie
                                kółka wzajemnej
                                > adoracji :(
                                >
                                > Jasne, że fajniej się bawi w towarzystwie podobnie uzdolnionych.
                                Ale nauczyciel
                                > ma przede wszystkim psi obowiązek przekonania słabych uczniów, że
                                mogą i powinn
                                > i
                                > się nauczyć. Inaczej jest złym nauczycielem i tyle
                              • black-apple Re: Natalia 29.08.10, 13:18
                                Obrona matematyka kwitnie, więc ja zajmę się głównym tematem.

                                "A Natalia? Natalia chyba była fatalną nauczycielką."
                                Do Twojej listy dorzucę nadwrażliwość i nieumiejętność kontroli nad własnymi
                                emocjami (chyba, że to wchodzi w skład trzeciego punktu). Już z NiN możemy
                                wywnioskować, że Nutria pod wpływem silnych emocji ucieka, zamyka się w sobie
                                czy też wybucha w płacz. I co by ona zrobiła mając do czynienia z krnąbrnym
                                dzieckiem/dziećmi, będąc złośliwie ignorowana przez klasę czy też w przypadku
                                konfrontacji z uczniem/uczniami? Cała ta subtelna rozgrywka narzucenia swojej
                                woli uczniom w przypadku wrażliwej i biernej Nutrii pewnie skończyłaby się jej
                                stłamszeniem. Chyba, że uaktywniłaby swój tryb Agresji (znany już Tuniowi), ale
                                wtedy też by nie zabłysła jako dobry pedagog. Swoją drogą, skąd taki zalew
                                nauczycieli, hę? To już innych profesji nie ma? Jak nie mężologia, filologia
                                antyczna czy medycyna, teatr, to właśnie nauczyciel, i to polonista. Wyłamała
                                się tylko Laura ze swoim jak z d* wziętym śpiewem operowym, ale ona związała się
                                z Panem Polonistą, to może się przekwalifikuje, biedaczka :P
                                • dakota77 Re: Natalia 29.08.10, 13:27
                                  Otoz to, nie dostanie angazu w La Scali i pojdzie uczyc muzyki w
                                  wiejskiej szkole:)
                                • lezbobimbo Re: Natalia 29.08.10, 13:33
                                  black-apple napisała:
                                  > "A Natalia? Natalia chyba była fatalną nauczycielką."
                                  > Do Twojej listy dorzucę nadwrażliwość i nieumiejętność kontroli nad >własnymi
                                  emocjami (chyba, że to wchodzi w skład trzeciego punktu). Już z >NiN możemy
                                  wywnioskować, że Nutria pod wpływem silnych emocji ucieka, >zamyka się w sobie
                                  czy też wybucha w płacz.

                                  Pasywno-agresywna Nutria nie tylko jest tchórzem przy doroslych (ucieka przed
                                  konfliktami, chyba ze Tunio ja zlapie za lepkotruskawcze dlonie albo Nerwus sie
                                  do niej przykuje lub przyjdzie i zacaluje), jest tez tchórzem przy dzieciach.
                                  Jako dorosla osoba boi sie JEDNEJ, malej smarkuli powierzonej jej w opieke - boi
                                  sie nawet samego IRONICZNEGO wzroku tej dziewczynki, wiec wstydzi sie grac na
                                  swojej ukochanej gitarze (która wlecze luzem, bez futeralu, jako ta stara
                                  turystka).
                                  Nawet przedszkolanka nie moglaby byc w takim razie, bo przeciez jakis 5-latek
                                  móglby ja obrzucic zimnym spojrzeniem! I sprawic, ze wstydzilaby sie reszcie
                                  dzieci pokazac motylki na tablicy.
                                  • black-apple Re: Natalia 29.08.10, 14:42
                                    Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś i jeszcze mały aplauzik dorzucę za
                                    motylki na tablicy. Szczerze mówiąc, to ja czytając Pulpecję, wyobrażałam sobie,
                                    że Nutria zostanie pisarką, poetką albo chociaż tą nieszczęsną tłumaczką na
                                    pełen angaż. Jakoś bardziej taki zawód wykonywany w samotności (abstrahując od
                                    kontaktu z korektorem, wydawnictwem, fanami na jakiś spotkaniach) mi do niej
                                    pasuje niż bycie nauczycielką.
                                  • staua Re: Natalia 29.08.10, 23:02
                                    Gdzie bylo, ze luzem ja wlecze? (nie mam ksiazki, wiec serio pytam o
                                    cytat, bo nie kojarze tej informacji)
                                    • lezbobimbo Re: Natalia 29.08.10, 23:29
                                      staua napisała:
                                      > Gdzie bylo, ze luzem ja wlecze? (nie mam ksiazki, wiec serio pytam o
                                      > cytat, bo nie kojarze tej informacji)

                                      O ile dobrze pamietam, na ilustracjach widniala luzem. Nie pamietam tez nigdzie
                                      opisu futeralu, ze byl ciezki czy zawadzal podczas ucieczki, ani samego rytualu
                                      skladania czy wyjmowania z pieczolowitoscia. Takoz zapomniana u mlekodajnej
                                      staruszki byla, mam wrazenie, gola i wesola.
                                      • black-apple Re: Natalia 29.08.10, 23:33
                                        "Staruszko żwawo skoczyła pod jabłoń i wydobyła ukrytą za pniem gitarę w
                                        pokrowcu." strona 86, scena spotkania mlekodajnej staruszki z Filipem.

                                        Ewentualnie staruszka mogła instrument włożyć do futerału, a co! :D
                                        • szprota Re: Natalia 29.08.10, 23:49
                                          Ha, czyli jednak. Ja zresztą miałam wizję takiego miękkiego pokrowca, na zamek
                                          błyskawiczny.
                                          • lezbobimbo Re: Natalia 30.08.10, 00:18
                                            A, no prosz, o tym pokrowcu zupelnie zapomnialam. Odszczekuje zatem pomówienia o
                                            poniewieranie mandoliny, Nutria jest baaaaardzo stara i dobra turystka, lepsza
                                            od Marco Polo!
                                            • anutek115 Re: Natalia 30.08.10, 12:32
                                              lezbobimbo napisała:

                                              Nutria jest baaaaardzo stara i dobra turystka, lepsza
                                              > od Marco Polo!
                                              >
                                              Ale słuchajcie, kiedy pojawiło się określenie Natalii jako "stara turystka"? Bo
                                              jeśli przed "Nutrią i Nerwusem" to totalny niewypał, "stara turystka", która
                                              jest totalnie niezborna, przesiada się i nie przesiada w idiotyczny sposób,
                                              wydaje większość pieniędzy na samym początku i stawia koślawe namiociki... Ale
                                              jeśli później, to może na skutek pobytu na Cyprze ją zdrowo przeszkoliło, wtedy
                                              byłabym w stanie w to nawet uwierzyć, jako, że - jak słusznie zauważyła Staua
                                              bodajże - człowiek podlega różnym zmiianom w ciągu swego życia, a i nauczyć się
                                              tego i owego jest w stanie.

                                              Ale nie pamiętam, gdzie ona tą "starą turystką" została...
                                              • the_dzidka Re: Natalia 30.08.10, 12:39
                                                A nie przypadkiem przy okazji pakowania się nad morze? Kiedy Nutria
                                                przeglądała plecaki dziewczynek konfiskując zbędne conieco
                                                (akordeonik)?
                                                Piszę z pracki, ale sprawdzę w domu.
                                                • maryboo Re: Natalia 30.08.10, 13:00
                                                  the_dzidka napisała:

                                                  > A nie przypadkiem przy okazji pakowania się nad morze? Kiedy Nutria
                                                  > przeglądała plecaki dziewczynek konfiskując zbędne conieco
                                                  > (akordeonik)?
                                                  > Piszę z pracki, ale sprawdzę w domu.
                                                  >

                                                  Prawdę mówisz.
                                                  "Plecaki dziewczynek (...) zmalały znacznie po ostrej selekcji, jaką urządziły
                                                  najpierw Gabriela (z pozycji roztropnej matki), a potem Natalia (z pozycji
                                                  starej turystki z wieloletnią praktyką)"

                                                  NiN, s. 24
                                              • black-apple Re: Natalia 30.08.10, 13:13
                                                Ciekawi mnie gdzie ona się tak szkoliła w tym turystycznym fachu. Jest
                                                wspomniane o jej wojażach sprzed podróży w NiN? Chyba, że to tak jak z tym
                                                fletem Ignacego. Albo kody, biedaczka, kody sobie wpisała na nowy skill, O!
                • ananke666 Re: Natalia 26.08.10, 11:15
                  Rocznik 78 i kilka wcześniejszych nie musiał zdawać matmy w klasie ogólnej.
                  Byłam w klasie ogólnej niby z elementami ekonomii, a w praktyce z 6 godzinami
                  matmy tygodniowo, do zdawania wybrałam biologię. Rok starsza kuzynka zdawała
                  historię, trzy lata starsza koleżanka też historię. Jak dopadnę samca, zapytam
                  co zdawał, on rocznik 73.
                  • paszczakowna1 Re: Natalia 28.08.10, 11:34
                    Nie było w moim liceum klas ogólnych, ale nie chce mi się wierzyć, by klasy
                    ogólne miały obowiązkową matematykę, skoro nie była ona obowiązkowa dla mat-fiz
                    (ja jestem rocznik 1973). W mojej klasie (mat-fiz) i tak wszyscy zdawali pisemną
                    matematykę, ale już nie musieliśmy. (Choć to się zmieniło jakoś niedługo przed
                    maturą, i przez znaczną część liceum byliśmy przekonani, że obowiązkowy jest
                    pisemny przedmiot kierunkowy.)
                    • ako17 Re: Natalia 29.08.10, 19:12
                      rocznik '70, profil ogólny - zdawałam obowiązkową matematykę
                      (pisemną)
                  • ananke666 Re: Natalia 29.08.10, 19:20
                    Rocznik 73 - zdawał matematykę, ale tylko jeden egzamin. Pisemnie i ustnie nie
                    musiał.
    • soova Re: Natalia 30.08.10, 13:16
      Po obejrzeniu wczoraj "Mojej wielkiej greckiej wycieczki" jakikolwiek cień wiary w to, że Natalia mogła być rezydentką na Cyprze, uleciał z wiatrem. Pani MM chyba albo nigdy nie była na wakacjach z biurem podróży albo, jeśli była - to brzydko powiedzieć - ale na stare lata zmysł obserwacji jej się przytępił. Praca rezydenta/pilota jest strasznie stresująca, nie ma nic wspólnego z luzackim wypoczynkiem 4 miesiace w roku na jakiejś ciepłej wyspie, a więcej z byciem workiem treningowym do bicia za wszelkie niedogodności, jakie turystom sprawia hotel/aura/barman/linia lotnicza (niepotrzebne skreślić), aż do osławionej spermy pływającej w basenie, czego skutkiem bywają podobno wakacyjne ciąże. I nawet jeżeli turystyczna przygoda Natalii miałaby taki musierowiczowski w gruncie rzeczy finał jak finał owego filmu, i tak w Natalię - rezydentkę nie wierzę.
Pełna wersja