ateh7
10.01.11, 21:37
Czy Borejkówny czują się akceptowane przez swoich rodziców? Czy rodzice są z nich dumni?
W BBB Natalia mówi, że tata uważa ją za lenia i idiotkę. Jak sądzicie, ma podstawy, żeby tak uważac?
Gaba - wiadomo, filolog klasyczny, poszła w ślady ojca, musiała zyskac tym jego aprobatę.
Ida - lekarz, wydaje mi się wszelakoż, że najbardziej dumny jest z niej Mamert :)
Pulpecja - wszyscy wiemy: sarkastyczne uwagi o niezdanej maturze, zero zainteresowania ze strony rodziców w momencie, kiedy dziewczyna miała problemy. ale w zasadzie o relacjach Mili i Ignaca z Pulpą wiemy niewiele.
Potem córki Gaby: Tygrys, Pyziacze nasienie, podobne do ojca, przez co trudno ją kochac. Pyza, pięciogwiazdkowa pięknośc, która wszelakoż się odchudza - czy Gaba kiedykolwiek rozmawiała z nią na ten temat?
Nie zauważyłam oznak spektakularnego buntu przeciw rodzicom, z wyjątkiem Idy i jej ucieczki z wakacji. Żadnych dziwnych ciuchów, fryzur, przyjaciół, których rodzice mogliby nie zaakceptowac.
Przyznam, że mnie najbardziej pasuje podejście Żaczka do córek: "zdrowe, przy kości, pycho czerwone" - zapewne nie jest to tekst, jaki chciałaby słyszec nastolatka, ale świadczy o tym, że ojciec ją akceptuje taką, jaka jest. Trzeźwe podejście do chandry Ceśki, oraz do lenistwa Julii (choc nieco brutalne, hehe).
Lubię też ojca Anieli, szczególnie jego rozmowę z córką o Hamlecie, piękna scena. Poza tym jechał aż z Łeby, żeby zobaczyc jak Aniela gra w spektaklu szkolnym, nie żałował na to czasu, nie gderał, że to tylko szkolne przedstawienie (on chyba przyjechał na świeta do rodziny Mamerta, ale i tak...).
Jak wy widzicie relację rodzice - dzieci w Jezycjadzie?