Dodaj do ulubionych

Łózko twoj wróg albo jednak nie?

03.10.12, 07:39
"Slodziutka "Babi i "kochany" dziad dostali na prezent od rodziny wypasione ,nowe łóżka i co.Zero protestu ala zmywarka,itd i itp?
A co oni nagle tacy bogaci sa?
Mieszkam w Niemczech i tu takie lozka wypożycza kasa chorych na zasadzie,ze potrzebne obłoznie choremu,gdy juz nie potrzebne wraca do kasy chorych.Tylko bardzo bogatych stac na zakup takiego lóżka,a tu az dwa???
Albo znowu jakas wpadka albo przepraszam za nieznajomosc polskiej rzeczywistosci.
Byc moze jako pielegniarka mam na mysli zupelnie co innego,ale mimo wszystko to chyba i tak bardzo drogi zakup?
Obserwuj wątek
    • chomiczkami Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 08:19
      Aż tak piekielnie drogie takie regulowane dna nie są...
      http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/10160272
      • yvi1 Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 09:32

        A widzisz,skrzywienie zawodowe.U nas starsi ludzie nie spia czesto w swoich normalnych podwojnych tylko sie rozdzielaja,gdy ktos sie musi przeniesc do takiego specjalnego.Czesto pacjenci opowiadaja ,no i w domach starcow takie maja :P
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/wg/qh/63fo/mBaUgNTJUYnMEgKV6A.jpg
        • ginestra Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 13:00
          Łóżko z podanego linka (sam stelaż!) kosztuje 2000 zł. Materac pewnie też z 500 zł, a może nawet więcej. Dwa takie łóżka to 5000 zł (lub więcej). Jak dla mnie, jest to bardzo drogi prezent. Nie wiem ilu czytelników stać by było na sprawienie rodzicom takiego prezentu.

          Uważam, że prezent w postaci tych 2 łóżek świadczy naprawdę o zamożności całej rodziny, nawet jeżeli jest on składkowy. Borejkowie seniorzy mają 4 dzieci, więc każde musiało dać ok. 1200 zł.

          Porównuję to do moich realiów. Mam 3 rodzeństwa, razem jest nas czworo, mamy rodziny. Jak rodzice mają rocznicę ślubu to też składamy się, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że każda z naszych rodzin daje na taki prezent składkowy 1200 zł. Składamy się, co najwyżej, po 200 zł, a i tak jest to dla mnie często problem w moim budżecie. Kochamy rodziców, ale nie jesteśmy w stanie złożyć się na prezenty za kilka tysięcy złotych. Rodzice cieszą się i z mniej drogich prezentów i jest zawsze szczerość uczuć po obu stronach.

          Dlatego wątek tych łóżek w McDusi uważam za dowód na to, że wszyscy są tam bogaci i upada wreszcie ten mit, że skromnie żyją.

          Sam pomysł tych łóżek jest dla mnie trochę straszny (mówię subiektywnie).
          Z wielu powodów:
          1. Mnie takie łóżka kojarzą się ze szpitalem, z sytuacją, gdy ktoś jest już naprawdę obłożnie chory. W Polsce (w Warszawie) też można takie łóżka wypożyczyć i oddać. Moja koleżanka wypożyczyła właśnie takie łóżko ze szpitala czy z hospicjum dla umierającej na raka mamy. Przez parę tygodni mama korzystała z takiego łóżka przed śmiercią, potem zostało oddane.
          Na miejscu Borejków nie mogłabym pozbyć się skojarzenia, że dzieci przygotowują mnie na to, że niedługo będę niedołężna i umierająca, że tak mnie postrzegają (jeśli nie świadomie to nieświadomie). :(

          2. Uważam za bardzo smutny widok pokój, w którym dwoje małżonków leży sobie na takich łóżkach obok siebie. Pomijając wrażenie szpitala (jak wyżej), to mnie wydaje się, że dojmującym uczuciem, kiedy patrzy się na taki widok, jest obcość. Jak mają wspólną sypialnię, to czemu nie śpią razem? Oczywiście rozumiem, że są małżeństwa, którym wygodniej jest spać osobno, ale chyba wiąże się to z osobnymi sypialniami? Jak już są w jednym pokoju, to czy nie jest naturalne spać razem, jeżeli jest między nimi miłość i lubienie się wzajemnie?

          To może być sprawa indywidualna, nie neguję, jednakże dla mnie osobiście jest to trudne do zrozumienia. Czytałam niedawno wywiad z Lwem Starowiczem, w którym mówił on o swojej nowej książce pt. "Miłość". Pisze w niej o tym, że osoby mające po 70 czy 80 lat są wewnętrznie takie same, pod względem potrzeby miłości, jak osoby młode. Mówił, że osoby w starszym wieku też marzą o tym, aby spać obok ukochanej osoby, przytulić się do niej itp. (nie mówiąc już o seksie, którego starsi ludzie też potrzebują). Dla mnie to jest naturalne i prawdziwe, co on mówi. Moi rodzice (po 70-tce) od dnia ślubu śpią razem w łóżku i czasem coś tam wspominają żartobliwie, że fajnie jest im razem spać, w sensie, że cieplej czy coś (nie dzielą się pikantnymi szczegółami, uspokajam) albo przynoszą sobie śniadanie do łóżka czy kawę czy winko i w ogóle. To wydaje mi się fajne u starszych ludzi i naturalne. Myślę, że ja też bym tak chciała, w starszym wieku, z ukochanym mężczyzną, a nie leżeć na osobnych łóżkach szpitalnych z pilotami. :(

          Trudno mi zrozumieć (taka ogólna uwaga), że można mieć możliwość spać razem z ukochanym mężczyzną, a nie korzystać z niej, tylko wybrać dwa osobne tapczaniki w dwóch końcach pokoju, żeby móc wygodniej czytać. Wydaje mi się to smutne. (Oczywiście szanuję, że jak im to odpowiada, to OK). A piszę to z perspektywy kobiety samotnej, która to miała, ale utraciła, więc tym bardziej o tym marzy.

          Natomiast u pani MM dziwi mnie takie przedstawianie "sytuacji łóżkowej" Mili i Ignacego, bo przecież odmalowuje ich jako kochające się małżeństwo.
          • croyance Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 13:03
            'Pisze w niej o tym, że osoby mające po 70 czy 80 lat są wewnętrznie takie same, pod względem potrzeby miłości, jak osoby młode. Mówił, że osoby w starszym wieku też marzą o tym, aby spać obok ukochanej osoby, przytulić się do niej itp. (nie mówiąc już o seksie, którego starsi ludzie też potrzebują).'

            Ale to chyba nie jest az Starowicz potrzebny do tego zeby zauwazyc, ze tak jest ...

            • ginestra Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 13:10
              Mnie nie jest potrzebny, żeby to w to uwierzyć (na razie nie sprawdziłam tego na sobie, bo nie mam 70 czy 80 lat), natomiast wydaje mi się, że Starowicz podkreśla to, bo wielu ludzie myślą, że jak ktoś jest w starszym wieku, to właśnie nie ma takich potrzeb.

              Nie wiem, ale z opisu seniorów Borejków w ostatnich tomach wynika, że wywiad ze Starowiczem adresowany jest właśnie do takich osób jak pani MM, utrwalająca w czytelnikach przekonanie, że starsze osoby w naturalny sposób chcą spać oddzielnie, nie mają potrzeby zasypiać i budzić się w swoich objęciach lub przynajmniej obok siebie itp.
          • minerwamcg Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 13:08
            No więc ja też o tym pisałam w innym temacie. Że to, kurka wodna, szczyt taktu fundować starszym państwu łóżka jak w domu starców/szpitalu/hospicjum.
            • iwoniaw Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 13:22
              I to jeszcze OSOBNE łóżka na okrągłą ROCZNICĘ ŚLUBU, normalnie czad :-D

              A pyziaczy Kitchen Aid jako prezent ślubny jest postponowany...
              • mkw98 Kitchen Aid 03.10.12, 13:32
                Błagam, napiszcie o co chodzi z tym Kitchen Aid, bo widziałam wzmianki w innych wątkach, a książkę pewnie nieprędko będę miała w ręku. Dlaczego to jest zły prezent?
                • lezbobimbo Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:00
                  mkw98 napisała:
                  > Błagam, napiszcie o co chodzi z tym Kitchen Aid, bo widziałam wzmianki w innych
                  > wątkach, a książkę pewnie nieprędko będę miała w ręku. Dlaczego to jest zły pr
                  > ezent?

                  Pyziak mowi do Gaby:
                  - I wiesz, kupilem Laurze KitchenAid.
                  - Co? - nie zrozumiala Gaba. ((( ZAUWAZCIE - prawdziwa kobieta kuchta nawet nie rozumie, co to robot)))
                  - No, taki robot kuchenny.. przyda jej sie..
                  - A. Byc moze.
                  (tu Pyziak widzi swoja jakze potworna gafe antykobiecosci i milknie).
                  - Bardzo ladny prezent, moze wreszcie Laura polubi gotowanie, bedzie gotowac mezowi obiady - pospieszyla taktowna jak zawsze Mila.
                  - Hm - powatpiewal dziadek. "

                  Potem Pyziak widzi Laure i mowi, ze jej przywiozl KitchenAid.
                  Ona juz jest w histerii, nakrecona samym jego przykrym widokiem i chamskim oddychaniem, wiec wgl nie rozumie co on mowi.
                  Jest nadal pelna zalu do niego, bo zostawil jom i jej mamusie te 251 milionow lat temu w zaprzeszlej erze triasu i nic mu nie odpowiada, patrzy tylko szklistym wzrokiem.
                  Na to biedny Pyziak sklada jej do stop wielki karton przewiazany kokarda.
                  Pudlo jest tak wielkie, ze Gaba natychmiast je wynosi do pokoiku obok.

                  ...
                  • croyance Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:04
                    Boze, jacy oni sa wszyscy niewychowani :-(
                    • runewyrm Re: Kitchen Aid 07.10.12, 20:54
                      Przepraszam że się wtranżalam nieproszona, ale ostatnio robiłam powtórkę z KK i nie mogę się powstrzymać od zacytowania proroczych zgoła słów Ignaca z wyżej wspomnianego: "Nie przypuszczałem że takie z nas chamidła". Truer words have never been spoken. *nieśmiało macha jelitkiem i innymi wnętrznościami*
                  • iwoniaw W następnych tomach Adam umrze z głodu 03.10.12, 14:07
                    jako że Laura, mimo iż poślubnie chętna do karmienia małżonka obiadami z deserem, za każdym razem, gdy spojrzy na wrażego robota z milionem przystawek, zaleje się łzami goryczy i nie będzie w stanie nawet wody na herbatę zagotować. Sama Laura też niknąć będzie w oczach, po prostu w anoreksję ją zły prezent wpędzi...
                    • yvi1 Re: W następnych tomach Adam umrze z głodu 03.10.12, 14:35
                      iwoniaw napisała:

                      > jako że Laura, mimo iż poślubnie chętna do karmienia małżonka obiadami z desere
                      > m, za każdym razem, gdy spojrzy na wrażego robota z milionem przystawek, zaleje
                      > się łzami goryczy i nie będzie w stanie nawet wody na herbatę zagotować. Sama
                      > Laura też niknąć będzie w oczach, po prostu w anoreksję ją zły prezent wpędzi..
                      No ale przeciez tekturowy Naszpan jesc nie musi.Beda sie poezja,muzyka i widokiem sarenek napawac :)
                      > .
                      >
                      • lezbobimbo Re: W następnych tomach Adam umrze z głodu 03.10.12, 15:11
                        yvi1 napisała:
                        > No ale przeciez tekturowy Naszpan jesc nie musi.Beda sie poezja,muzyka i widoki
                        > em sarenek napawac :)

                        W rzeczy samej, bedzie sie siankiem i sola najadac z pasnika.
                        KitchenAid tylko by wystraszyl te male ptaszki niebieskie, ktore co rano zakladaja mu ubranie i go czesza.
                        • meduza7 Re: W następnych tomach Adam umrze z głodu 03.10.12, 15:18
                          Laura to już teraz niknie w oczach. Rysy jej się rozpłynęły, biust spłaściał, cała figura zrobiła się nienaturalnie wiotka i chuda... w zasadzie w tym wianuszku z róż wygląda bardziej jak duch jakiejś Ofelii czy innej topielicy, niż jak panna młoda.
                  • minerwamcg Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:31
                    No cóż, taktowni jak zawsze. Pyziak nie ma pojęcia, co Laura lubi a co nie, daje jej prezent niebrzydki i nietani, miał prawo myśleć, że trafiony, bo jak człowiek zakłada rodzinę, to mu się różne rzeczy w domu przydają - a ci go traktują, jakby przyniósł kozie łajno. Nieładnie.
                    I co z tego, że Laura nie gotuje? Nie ślubowała do końca swoich dni nie tknąć garów, prawda?

                    Osobiście uważam, że istota ludzka bez względu na płeć powinna umieć przygotować sobie pełnowartościowe pożywienie, ale może ja jestem zacofana i staroświecka. W każdym razie nawet gdyby Laura złożyła antygarowe śluby, Kitchen Aid przyda się w domu choćby po to, żeby służąca (opłacana przez Adama z nauczycielskiej pensji, resztę dołoży teść) mogła dokładniej zmiksować krem z homara. A jeżeli będą jadać w restauracjach, żeby Adam mógł przyrządzić sobie ostrygę prerii na kaca :)
                    • croyance Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:37
                      Zreszta prezent slubny jest nie tyle dla panny mlodej, co DLA PARY: moze Adam by chcial go uzywac na przyklad, jak slusznie piszesz?
                • yvi1 Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:04
                  Bo obojetnie co by zly Pyziak wymislil to bedzie zle,no bo juz.Pan MM tak wymyslila i juz.A dwa osobne ,wypasione lozka(elektryczne jak mniemam) to pomysl super bo pochodzi od cieplutenikich i czulych Borejczat.Podejrzewam(sorry ),ze jakby paczke pampersow dla doroslych i sliniaczki sprezentowali to tez by byly "wspaniale prezenty".
                  A Laura przeciez nie moze sobie czegos tak a fe, ordynarnego zazyczyc/potrzebowac.
                  Przeciez sarenkom nie bedzie tarla marchewki?
                  • croyance Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:07
                    Kazdy prezent od Pyziaka bylby zly i chamski, chocby im przyniosl oryginalne rekopisy z Qumran.
                    • nikadaw1 Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:18
                      jak ja bym chciała dostać kitchen aid, nawet jakbym miała nie używać, to by sobie stał na widoku i zdobił kuchnię, toż to piękny dizajnerski sprzęt jest!

                      (i znowu ten product placement, nie można było napisać, że wieloczynnościowy robot kuchenny w kolorze czerwonym/pomarańczowym/limonkowym?)

                      ad łóżek - zgadzam się z Ginestrą, nietanie i przygotowujace mentalnie do ostatniej drogi, zresztą czy to takie zdrowe dla kręgosłupa spać na półsiedząco, wspomagać się pilotem przy wstawaniu z łóżka?
                      • kammik Re: Kitchen Aid 03.10.12, 20:49
                        nikadaw1 napisała:

                        > jak ja bym chciała dostać kitchen aid, nawet jakbym miała nie używać, to by sob
                        > ie stał na widoku i zdobił kuchnię, toż to piękny dizajnerski sprzęt jest!

                        Toż i ja właśnie w takim celu nabyła to! Używam, nie powiem, ale dla urody się go nabywa, nie dla praktyczności. To jakby komu ofiarować jajo Faberge, a onże za solniczkę uznałby to.

                        • nikadaw1 Re: Kitchen Aid 05.10.12, 08:15
                          a Jóżinek uznaje tylko prezenty własnoręcznie zrobione, tylko takie są wartościowe. kto mi zrobi własnoręcznie Kitchen Aid?
                      • turzyca Re: Kitchen Aid 04.10.12, 09:21
                        > jak ja bym chciała dostać kitchen aid, nawet jakbym miała nie używać, to by sob
                        > ie stał na widoku i zdobił kuchnię, toż to piękny dizajnerski sprzęt jest!


                        O, tak.

                        > ad łóżek - zgadzam się z Ginestrą, nietanie i przygotowujace mentalnie do ostat
                        > niej drogi, zresztą czy to takie zdrowe dla kręgosłupa spać na półsiedząco, wsp
                        > omagać się pilotem przy wstawaniu z łóżka?

                        A ja czasem marze o takim lozku - bo o ile na czas przeziebienia moge sobie podniesc do gory czesc materaca, o tyle podnoszenie go tylko do czytania, zeby go potem opuscic do spania i spac zupelnie na plask, jest nierealne. A fajne by bylo.
                        I nawet moglabym dostac takie w prezencie, choc to prezent z tych, gdzie obdarowywany musi brac intensywny udzial w procesie decyzyjnym.
                        • lezbobimbo Re: Kitchen Aid 08.10.12, 12:02
                          turzyca napisała:
                          > I nawet moglabym dostac takie w prezencie, choc to prezent z tych, gdzie obdaro
                          > wywany musi brac intensywny udzial w procesie decyzyjnym.

                          Ale Boreje stare najwyrazniej NIE decydowaly o tym - bo narzekaja, ze jeszcze po calym roku sie nie przyzwyczaili, ze lozka byly zbyt kosztowne i zbyt nowe, a te cale piloty to juz narządy szejtana.
                          Tesknia tez za swoimi "starymi legowiskami" a na nowych nie moga nawet zasnac! Ignac cierpi na bezsennosc, ktora zapija melisa.
                          W deche prezent, doprawdy...

                          anutek:
                          >W oczach mi pokój szpitalny staje, gdy czytam opis sypialni starszych Borejków. Doskonale, >doprawdy, czułabym się, gdyby ktos mi taki prezent zrobił (na złote gody!!! OMG!!!).
                          >Wyjątkowo, nawet jak na tę rodzinę, nietaktowne

                          Tez nie wyobrazam sobie taktownego dawania katafalkow szpitalnych na zlote gody i to bez specjalnego zachwytu obdarowanych.

                          Rozumialabym, jesli by starcy byli juz tak schorowani, zenabycie takich lozek to koniecznosc, ale to by sie po prostu nabylo po drodze, wedlug potrzeby.
                          A na zlote gody dalabym cos sprawiajacego przyjemnosc dla uczczenia malzenstwa, a nie sugestywny sprzet szpitalny -_-

                          A oni maja zaledwie 70 lat i sa calkiem na chodzie w innych scenach!
                          Energiczna wedlug Gabzina Kostuchna drobi kroczkiem i szlaja sie po kwiaciarniach po bukiet, dziadyg przynosi bulki i prase z kiosku - gdzie oni tak te kregoslupy sobie polamali i zdrowie zniszczyli, ze musza po zapadnieciu mroku byc skladani w sarkofagi?
                          Od czytania oprawnych w deski folialow i przewracania ciezkich stroniczek tak ich polamalo?
                    • retro-story Re: Kitchen Aid 03.10.12, 21:58
                      Tak mi tego biednego Pyziaka szkoda, jak mało której postaci literackiej. Naprawdę fajnie się zapowiadał, był milutki i się bawił w pociąg, jeździł za Gabunią jak pantoflarz, kochał i przybywał... Nie wierzę w jego kradzieże samochodów, ale nawet jeśli, to niech tam, było, minęło. Facet przybywa na ślub córki (mógł się w końcu wypiąć), kupuje piękny prezent, prosi o przebaczenie, ledwo uchodzi z życiem po udarze, a ta cholerna rodzinka nic tylko mu dosrywa, czy to telewizorem, czy muzyką, czy taksówką, czy tym nieszczęsnym robotem. Biedny, biedny Pyziaczek.
                • agni_me Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:06
                  anutek115 02.10.12, 12:02 Odpowiedz
                  yowah76 napisała:

                  > A czemuj robot jest nietrafiony>? co, Laura ma recznie jajka ucierac?

                  Wy to jak dzieci normalnie, wszystko tlumaczyć trzeba. Bo robot nie jest pierwszym polskim wydaniem "Pana Tadeusza" z 1858 roku, to przecież jasne jak Słońce Jezyc!

                  Re: McDusia
                  croyance 02.10.12, 12:03 Odpowiedz
                  No wiecie, Janusz niestety zawsze byl oportunista, wolal ucierac jaja robotem niz recznie, i tak mu to ducha wypaczylo niestety.

                  Oto skrupulatne wytłumaczenie nie tylko nietrafionego prezentu, ale też pyziaczości w ogóle.
                  (Minął cały dzień, a ten wpis croyance dalej mnie potwornie śmieszy)
                  • croyance Re: Kitchen Aid 03.10.12, 14:07
                    :-D dzieki :-)
          • chomiczkami Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 14:57

            >
            > 2. Uważam za bardzo smutny widok pokój, w którym dwoje małżonków leży sobie na
            > takich łóżkach obok siebie. Pomijając wrażenie szpitala (jak wyżej), to mnie wy
            > daje się, że dojmującym uczuciem, kiedy patrzy się na taki widok, jest obcość.
            > Jak mają wspólną sypialnię, to czemu nie śpią razem?

            Ależ oni od wielu lat spali na osobnych tapczanach. Wspomniane było chyba w Kalamburce - rok 2000. Nie wiem, czy też nie w Idzie Sierpniowej.
          • slotna Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 20:20
            Moi dziadkowie spia osobno od kiedy pamietam, bo tak wola. Ja tez nie musze spac z partnerem, na razie to lubie, ale bez przesady. Samej mi wygodniej, z kims - cieplej. Kwestia gustu.
            • yvi1 Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 20:23
              Jak chodzi o mnie,to oni sobie i w osobnych pokojach moga spac,kazdemu co lubi.Tylko mnie zdziwil ,no powiedzmy rodzaj/intencja i koszty prezentu.
              Elektryczne lozka/wklady,coby sobie pilotem zmieniac polozenie chudego ciala to tak,ale zmywarka kiedys,a robot kuchenny teraz ,to juz fuj ,be i sodoma i gomorra?
              • bupu Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 20:30
                A mnie się takie pytanko na usta ciśnie: jak się te wypasione i drogie wyra mają do pierdafonów o prostym życiu, tudzież powiewania Aureliuszem?
                • yvi1 Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 20:39
                  No własnie.Przeciez za te pieniadze mozna by było lazienke nareszcie wyremontowac i przystosowac na potrzeby seniorow i tych tłumow...
                • black-apple Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 20:42
                  Przypomniały mi się słowa Ignacego o Marku Aureliuszu śpiącym na prostym, niewygodnym, wręcz spartańskim łożu...
                  • jottka Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 20:49
                    spartański tryb życia kwestia gustu, ale - co już wielokrotnie podkreślono - przecież taki prezent na złote gody to jak w pysk dać jubilatom:( faktycznie tylko nocniczka i kubka-niekapka brakuje.

                    weźcie powiedzcie, że to taki dowcip nudzącej się bimbo, bo strach się bać
                    • conefkaconbrio Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 21:08
                      jottka napisała:

                      > spartański tryb życia kwestia gustu, ale - co już wielokrotnie podkreślono - pr
                      > zecież taki prezent na złote gody to jak w pysk dać jubilatom:( faktycznie tylk
                      > o nocniczka i kubka-niekapka brakuje.
                      >

                      Do kompletu powinni dołożyć jeszcze pampersy, wózki inwalidzkie i jeszcze po aparacie tlenowym, a co, jak szaleć to szaleć
                      • minerwamcg Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 22:37
                        W innym wątku dopisałam jeszcze baseny i gustowne stojaczki pod kroplówkę.
                    • anutek115 Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 04.10.12, 10:00
                      jottka napisała:

                      > spartański tryb życia kwestia gustu, ale - co już wielokrotnie podkreślono - pr
                      > zecież taki prezent na złote gody to jak w pysk dać jubilatom:( faktycznie tylk
                      > o nocniczka i kubka-niekapka brakuje.
                      >
                      > weźcie powiedzcie, że to taki dowcip nudzącej się bimbo, bo strach się bać

                      Tak, spędziłam czas jakiś w szpitalu, i owszem, na takim własnie łóżku. W oczach mi pokój szpitalny staje, gdy czytam opis sypialni starszych Borejków. Doskonale, doprawdy, czułabym się, gdyby ktos mi taki prezent zrobił (na złote gody!!! OMG!!!).

                      Wyjątkowo, nawet jak na tę rodzinę, nietaktowne.
                      • minerwamcg Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 04.10.12, 11:27
                        No więc ja tez takie łóżko doskonale pamiętam, za przeproszeniem ze szpitala położniczego. Znakomite, ale w domu bym go nie chciała :)
              • slotna Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 05.10.12, 03:00
                > Jak chodzi o mnie,to oni sobie i w osobnych pokojach moga spac,kazdemu co lubi.

                No wiec o tym pisalam. Nie podoba mi sie postawa w poscie wyzej, tj. skoro ja bym chciala z partnerem spac w jednym lozku do konca zycia i jeden dzien dluzej, wiec to jest NORMALNE, a jak ktos nie chce to jest nienormalne i znaczy, ze juz sie partnera nie kocha, i nie ma bliskosci i co tam jeszcze padlo. No kurde, nie. Ludzie moga sie z wiekiem przyzwyczaic do spania z kims, albo przeciwnie juz sie naprzytulac i miec dosc, sa tacy, ktorzy w ogole lubia spac sami i juz. Do tego z wiekiem nasilaja sie rozne przypadlosci, mozna np. coraz glosniej chrapac albo puszczac baki przez sen.
            • pola_lawendowe Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 20:48
              Nadal polegam na spojlerach, książka się będzie wysyłać się w poniedziałek.

              Zastanawiam się, gdzie oni te łóżka - niemałe w końcu - wstawili i co w związku z tym z rododendronem przemianowanym na filodendrona, biurkiem Ignacego ( niestety, zostałam skażona i nie mogę o nim myśleć inaczej, niż " ten stary pierdziel") i regałami.

              p.s skoro już wlazłam do pokoju Ignaców, przyznam się Wam, trudno.
              Młodym dziewczęciem byłam czytając OwR, gdzie jasno stało, że na ścianie majaczyła postać z wyciągniętymi rękami zdobna w jakieś białe giezło ( dobra, opis wybitnie niedokładny, ale wzorem autorki postanowiłam nie sprawdzać szczegółów i po byle co nie będę leciała i norała po regałach;)
              Zupełnie, ale to zupełnie całkowicie nie skojarzyłam postaci z Karolem Wojtyłą.
              Byłam święcie przekonana, że u Ignaców straszy Jezus miłosierny Kazimirowskiego ( w dziecięctwie na widok reprodukcji dostawałam histeriozy, mogliby spokojnie w kuchni postawić, żebym cukru nie wyjadała;)

              A skoro już przy kuchni jestem.

              Notatka na marginesie: gdyby mnie kto w jakimkolwiek prezencie KitchenAid dawał, łkałabym z radości ( a zachowanie Borejków uważam za wyjątkowo wulgarne. cóż za prostactwo!)


              • verdana Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 03.10.12, 22:54
                Ja sama nie umiem spać z kimś, kto nie jest psem/kotem, więc osobne łóżka to dla mnie podstawa. Ale łóżko to jest rzecz niezwykle wazna i prywatna. Nie mozna bez konsultacji kupić komuś łóżka - to idiotyzm. Nie da się spać na łóżku, którego sie nie lubi.
                Poza tym łóżka tego typu nadają się tylko do spania. To nie kanapa czy tapczan, na którym przysiąść mozna w dzień z książką i herbatką. To są łóżka przeznaczone tak naprawdę dla ludzi chorych, spędzających w nich cały dzień. W rezyltacie Borejkowie zostali przeflancowani do sali szpitalnej.
                Głupota do kwadratu. I koszmarny nietakt - kupili te łóżka z wyprzedzeniem, w oczekiwaniu, aż dziadkowie położą się i zemrą?
                • yvi1 Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 04.10.12, 00:14
                  verdana napisała:

                  > Ja sama nie umiem spać z kimś, kto nie jest psem/kotem, więc osobne łóżka to dl
                  > a mnie podstawa. Ale łóżko to jest rzecz niezwykle wazna i prywatna. Nie mozna
                  > bez konsultacji kupić komuś łóżka - to idiotyzm. Nie da się spać na łóżku, któr
                  > ego sie nie lubi.
                  > Poza tym łóżka tego typu nadają się tylko do spania. To nie kanapa czy tapczan,
                  > na którym przysiąść mozna w dzień z książką i herbatką. To są łóżka przeznaczo
                  > ne tak naprawdę dla ludzi chorych, spędzających w nich cały dzień. W rezyltacie
                  > Borejkowie zostali przeflancowani do sali szpitalnej.
                  > Głupota do kwadratu. I koszmarny nietakt - kupili te łóżka z wyprzedzeniem, w o
                  > czekiwaniu, aż dziadkowie położą się i zemrą?
                  O to wlasnie tez mi po glowie chodzilo.
                  I jeszcze naprawde nie ma innych prezentow dla seniorow?
                  Jak tu pasuje Madame Don Pedro Kalamburka i lozko dla obloznie chorych???
              • slotna Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 05.10.12, 02:53
                > p.s skoro już wlazłam do pokoju Ignaców, przyznam się Wam, trudno.
                > Młodym dziewczęciem byłam czytając OwR, gdzie jasno stało, że na ścianie majacz
                > yła postać z wyciągniętymi rękami zdobna w jakieś białe giezło ( dobra, opis wy
                > bitnie niedokładny, ale wzorem autorki postanowiłam nie sprawdzać szczegółów i
                > po byle co nie będę leciała i norała po regałach;)
                > Zupełnie, ale to zupełnie całkowicie nie skojarzyłam postaci z Ka
                > rolem Wojtyłą.
                > Byłam święcie przekonana, że u Ignaców straszy Jezus miłosierny Kazimirowskiego
                > ( w dziecięctwie na widok reprodukcji dostawałam histeriozy, mogliby spokojni
                > e w kuchni postawić, żebym cukru nie wyjadała;)

                Ja do dzis czytajac te scene mam przed oczami to:

                https://www.turnbacktogod.com/wp-content/uploads/2008/07/jesus-christ-largest-statue-0408.jpg

                Wiem niby od tylu lat, ze chodzilo o Papieza Polaka, ale nic nie poradze, Dzizas z Rio it is.
          • a_weasley Może być, bo bywa 07.10.12, 20:00
            Mniej więcej wtedy, gdy Mila Borejko przyszła na świat, Jerzy Jurandot napisał w piosence pt. High life:

            ...W pożyciu nawet bliskim o formy dbali wszystkie -
            Tak byli wychowani i pan ów, i pani.
            Gdy czasem sercem pana targnęła siła znana,
            Mógł wkroczyć najleganiej do Pani sypialni -
            Miał jednak taktu tyle, że wpierw przesyłał bilet.

            Raz nie zważając na nic wszedł do sypialni Pani
            I ujrzał w świetle ranka przy Pani kochanka...


            W 40 lat później Daniel Passent pisał w felietonie pt. Kult luzu:

            [...]Ktoś inny zechce dowiedzieć się, czy gospodarze są, pardon, dobrym małżeństwem i każe sobie pokazać sypialnię albo po prostu spyta, czy mają łóżko razem czy osobno.
            To ostatnie pytanie zadała ostatnio dziennikarka Rosalynn i Jimmy'emu Carterom przy okazji przeprowadzki do Białego Domu. [...]


            Sam zresztą kojarzę małżeństwa rówieśników Mili, które sypiały osobno (najwyraźniej nie zawsze, skoro większość z nich dochowała się potomstwa).

            Ginestra napisała:

            > Na miejscu Borejków nie mogłabym pozbyć się skojarzenia, że dzieci przygotowują
            > mnie na to, że niedługo będę niedołężna i umierająca, że tak mnie postrzegają
            > (jeśli nie świadomie to nieświadomie). :(

            Po pierwsze wiele zależy od tego, czy łóżka miały wygląd bardziej szpitalny czy bardziej meblowy (mnie się wzmianka o nich w pierwszym rzędzie skojarzyła z kanapą dr. Pasikonika z Och, Karol, a nie ze szpitalem lub podobnym zakładem).
            Po wtóre nie ten prezent fajny, który fajny, tylko ten, który odpowiada obdarowanemu. Prezentowe zwyczaje są różne w różnych rodzinach, a wrażliwość prezentowa bywa różna również w obrębie rodziny. Jedni (np. moja śp. Mama) uważają za znakomity pomysł pod koniec listopada spytać obdarowanego otwartym tekstem, co by chciał znaleźć pod choinką, inni zaś (np. ja) uważają to za zaprzeczenie idei prezentu i sporą część uroku przygotowań przedświątecznych upatrują w spiskowaniu wszystkich ze wszystkimi. Jeden 70-latek obdarowany aparatem do mierzenia ciśnienia prychnie "nie róbcie ze mnie większego staruszka niż jestem", inny (np. mój ojciec) się ucieszy, że dostał praktyczny prezent.
            Może być, bo było.

            > Jak mają wspólną sypialnię, to czemu nie śpią razem?

            Bo na przykład całe życie tak woleli. On strasznie chrapie, a ona się budzi od byle czego. Albo na starość im się tak zrobiło, nie każdy na starość głuchnie.

            > To może być sprawa indywidualna, nie neguję, jednakże dla mnie
            > osobiście jest to trudne do zrozumienia.

            Ja nie rozumiem mnóstwa rzeczy, które ludzie robią, a oni nie rozumieją mnóstwa rzeczy, które ja robię.

            > Czytałam niedawno wywiad z Lwem Starowiczem, w którym
            > mówił on o swojej nowej książce pt. "Miłość". Pisze w niej o tym, że osoby mają
            > ce po 70 czy 80 lat są wewnętrznie takie same, pod względem potrzeby miłości, j
            > ak osoby młode. Mówił, że osoby w starszym wieku też marzą o tym, aby spać obok
            > ukochanej osoby, przytulić się do niej itp. (nie mówiąc już o seksie, którego
            > starsi ludzie też potrzebują). Dla mnie to jest naturalne i prawdziwe, co on mó
            > wi. Moi rodzice (po 70-tce) od dnia ślubu śpią razem w łóżku

            Ale Musierowicz nie pisze ani o Twoich rodzicach, ani o starszych ludziach w ogóle, tylko przedstawia konkretną sytuację, możebną i wcale nie wyjątkową.
    • mankencja Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 05.10.12, 08:03
      "babcia na katafalk i myśleć o wieczności!" to jedyny komentarz, jaki mi przychodzi do glowy
    • a_weasley Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 07.10.12, 19:32
      Yvi1 napisała:

      > "Slodziutka "Babi i "kochany" dziad dostali na prezent od rodziny wypasione ,no
      > we łóżka i co.Zero protestu ala zmywarka,itd i itp?

      Eh bien? Ludzie się zmieniają.

      > Tylko bardzo bogatych stac na zakup takiego lóżka,a tu az dwa???

      Marek z racji wykonywanego zawodu ma w zupełnie naturalny sposób kontakt z różnymi ciężko poszkodowanymi, więc spokojnie mógł trafić okazję.
      • andaba Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 07.10.12, 19:59
        Moja ciotka kupiła swojej matce, a mojej babci takie łóżko. Są dobrze sytuowani, ale nie upiornie bogaci, a babcia nie jest obłożnie chora, tylko córka z mężem stwierdzili, że takie łózko zapewni jej wygodę niezbędną w poważnym wieku.


        • jottka Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 07.10.12, 21:08
          sorry za pytanie, ale na urodziny jej to łóżko kupiła? zresztą pal sześć urodziny, ale na złote gody kupować jubilatom łóżka dla obłożnie chorych to jest pomysł dobry do rodziny poszepszyńskich, ale nie innej..
          • andaba Re: Łózko twoj wróg albo jednak nie? 07.10.12, 21:14
            Nie na złote gody, bo złote gody to dziadek dwa metry pod ziemią spędzał, więc świętowania nie było. Za to na urodziny właśnie tak. 80-te.
            • pi.asia Dziękuję Wam wszystkim! 07.10.12, 22:40
              Dziewczyny, dziękuję!

              Dzień miałam upiorny, poczynając od kota na drodze, który znienacka wskoczył mi prosto pod lewe koło i niestety nie przeżył ( świadomość, że zabiło się zwierzę to obrzydliwe uczucie, zwłaszcza że kocham koty i sama mam trzy), poprzez znalezioną w mieszkaniu martwą, oskubaną sikorkę, która jakimś cudem wleciała przez uchylony lufcik i wpadła w łapki moich kotek; a kończąc na dotkliwej przykrości na gruncie prywatnym.

              I dzięki Wam, dzięki temu wątkowi, który dopiero dziś przeczytałam od początku, dzień zaczęty łzami bezsilności i żalu kończę łzami najszczerszego śmiechu.

              Rękopis z Qumran, jajo Faberge, Jezus Miłosierny jako zapora ogniowa w kuchni, gustowny stojaczek na kroplówki, katafalk dla babci i pampersy tudzież śliniaczek oraz jeszcze własnoręcznie wykonany KitchenAid - wszystko to sprawiło, że wyłam, kwiczałam, lałam ślozy i smarkałam.
              Dzięki raz jeszcze!
              • agni_me Re: Dziękuję Wam wszystkim! 08.10.12, 14:53
                No nie? Ja ten wątek już któryś raz czytam w celach rozrywkowych. :)
              • croyance Re: Dziękuję Wam wszystkim! 08.10.12, 15:05
                Biednaś, na pocieche przypominam Galczynskiego i jego Ewe zalamujaca rece nad martwym wezem:

                'o substancjo nieżywa, już się nie ozwiesz do mnie!'
              • yvi1 Re: Dziękuję Wam wszystkim! 08.10.12, 15:52
                pi.asia napisała:

                > Dziewczyny, dziękuję!
                >
                > Dzień miałam upiorny, poczynając od kota na drodze, który znienacka wskoczył mi
                > prosto pod lewe koło i niestety nie przeżył ( świadomość, że zabiło się zwierz
                > ę to obrzydliwe uczucie, zwłaszcza że kocham koty i sama mam trzy), poprzez zna
                > lezioną w mieszkaniu martwą, oskubaną sikorkę, która jakimś cudem wleciała prze
                > z uchylony lufcik i wpadła w łapki moich kotek; a kończąc na dotkliwej przykroś
                > ci na gruncie prywatnym.
                >
                > I dzięki Wam, dzięki temu wątkowi, który dopiero dziś przeczytałam od początku,
                > dzień zaczęty łzami bezsilności i żalu kończę łzami najszczerszego śmiechu.
                >
                > Rękopis z Qumran, jajo Faberge, Jezus Miłosierny jako zapora ogniowa w kuchni,
                > gustowny stojaczek na kroplówki, katafalk dla babci i pampersy tudzież śliniacz
                > ek oraz jeszcze własnoręcznie wykonany KitchenAid - wszystko to sprawiło, że wy
                > łam, kwiczałam, lałam ślozy i smarkałam.
                > Dzięki raz jeszcze!
                Przykro mi,ze mialas takie przezycia,ale ciesze sie ,ze mialas choc maly powod do smiechu.
                Glowa do gòry,dzis juz na pewno jest lepiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka