03.10.12, 14:17
Łusia jako dziecię była nie do zniesienia. Ale jako dwunastolatka - a dwunastoletnia dziewczyna to zazwyczaj już nie małe dziecko - nie tylko nie jest zabawna. Jest żałosna. Jej perory na temat piłki nożnej przystoją ośmiolatce, 12-latka mówiąca w ten sposób i co gorsza rozumująca w tensposób to dziecko, które potrzebuje porady specjalisty. Jest bowiem zwyczajnie opóźnione w rozwoju.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Łusia 03.10.12, 14:22
      No, ona ma 11, tylko się rodzina pomyliła ;-)
      Tak czy siak, masz całkowita rację - mam wrażenie, że ośmiolatki są bardziej rozumne i mniej egzaltowane, a w większości z całą pewnością lepiej wychowane. Jak mnie denerwują takie bachory jak Ł., to nawet nie wiesz, grr...
    • paszczakowna1 Re: Łusia 03.10.12, 14:31
      Podejrzewam, że w umyśle autorki Łusia po prostu ma ciągle 8 lat, jako że akcja miała się dziać bezpośrednio po poprzedniej książce. I w sumie, co właściwie stało na przeszkodzie, by tak ją umieścić?
      • yvi1 Re: Łusia 03.10.12, 14:40
        Moj 9 letni potomek gada jak nakrecony,ale ma na szczescie " guzik" i mozna go wylaczyc.
        Lusie bym chyba w tej suterenie zamknela i wyrzucila klucz.
        Lubie madre dzieci,nie cierpie przemadrzalych i starych maluskich.
        Juz w Sprezynie bym cos z tym zrobila.Ciekawe,ze Ida ze swoimi zapedami wychowawczymi w stosuku do innych,nic nie widzi na wlasnym podworku.Marek wiadomo spi albo pracuje.Ale wszechstronna Idusia?
        • iwoniaw O to to! 03.10.12, 14:46
          CytatLubie madre dzieci,nie cierpie przemadrzalych i starych maluskich.
          > Juz w Sprezynie bym cos z tym zrobila.Ciekawe,ze Ida ze swoimi zapedami wychowa
          > wczymi w stosuku do innych,nic nie widzi na wlasnym podworku.Marek wiadomo spi
          > albo pracuje.Ale wszechstronna Idusia?


          Dokładnie. Zresztą nawet w przypadku przemądrzałych niewychowanych dzieci 11/12-latka wpadająca obcemu dorosłemu w słowo z okrzykiem, że oto sobie jego błąd językowy do notesu zapisze, byłaby raczej ewenementem.

          Mentalnie jest jakaś opóźniona, zdecydowanie. Sposób wypowiadania się, kitki na czubku i piątkolasistka jako "druhenka" - OMG!!!
          • verdana Re: O to to! 03.10.12, 15:02
            Ale ona nie jest nawet przemądrzała - jest zdziwiona rzeczami, które wydedukować sobie potrafi pierwszoklasista. Przemądrzałość to jednak jest pokazywanie swojej wiedzy światu, a tu wiedza, jak na ten wiek, bardzo przeciętna.
            • iwoniaw Re: O to to! 03.10.12, 15:08
              Niby tak, ale przemądrzałość to pokazywanie światu wiedzy, o której jest się przekonanym (bez względu na stan faktyczny), że jest nieprzeciętna - a tu o swej wyjątkowości zdaje się być przekonana sama Ł., a przede wszystkim - autorka-narratorka.
              Słusznie ktoś wyżej porównuje przedstawienie wczesnonastoletniej Łusi do Pyzy w tym wieku - też była taką niby erudytką z zachowaniami rodem z przedszkola. Nie rozumiem, jak można postrzegać takie dziecko jako bystre i inteligentne, skoro jest tego dokładnym przeciwieństwem. Oraz w ogóle nie reagować na kompletny brak wychowania.
    • lezbobimbo Re: Łusia 03.10.12, 14:35
      verdana napisała:
      > Łusia jako dziecię była nie do zniesienia. Ale jako dwunastolatka - a dwunastol
      > etnia dziewczyna to zazwyczaj już nie małe dziecko - nie tylko nie jest zabawna
      > . Jest żałosna

      Poczekaj, az dojdziesz do krzepiacej sceny, kiedy Lusia Grammarnazi natyka sie na Pyziaka i pyta, czy przystoi jej jako druhnie miec ogonek na czubku glowy, na co on odpowiada zaskoczony, ze jak najbardziej. Potem on zaczyna cos mowic "no, ja to bym.."
      a ona bezczelnie mu przerywa wrzaskiem, zachwycona klaszczac w rece, bo on "naduzywa zaimka ja" co jak Maszpan mowi jest bledem, i czy ona moze zanotowac jego blad gramatyczny w notesiku.
      Nosz rozwalalabym mlotem taka pluskwe, PONIEKAD.
      • bupu Re: Łusia 03.10.12, 17:29
        lezbobimbo napisała:

        > Poczekaj, az dojdziesz do krzepiacej sceny, kiedy Lusia Grammarnazi natyka sie
        > na Pyziaka i pyta, czy przystoi jej jako druhnie miec ogonek na czubku glowy, n
        > a co on odpowiada zaskoczony, ze jak najbardziej. Potem on zaczyna cos mowic "n
        > o, ja to bym.."
        > a ona bezczelnie mu przerywa wrzaskiem, zachwycona klaszczac w rece, bo on "nad
        > uzywa zaimka ja" co jak Maszpan mowi jest bledem, i czy ona moze zanotowac jego
        > blad gramatyczny w notesiku.
        > Nosz rozwalalabym mlotem taka pluskwe, PONIEKAD.

        O ja pitolę... Takie dzieciątko toby mi opcję REDRUM uruchomiło chyba... Toż to potwór jakiś.
        Ida, widzę, też poległa wychowawczo. Pierworodny zachowuje się jak jaskiniowy troglodyta, a Grammarnazi to niewychowany bachor.
        • black-apple Re: Łusia 03.10.12, 17:37
          O tak, Idusia i jej poziom wychowania dzieci zagraża swoistemu liderowi na tym polu, czyli Gabie. Cieszy mnie, że o Nutrii i jej synach tak mało wiemy, bo inaczej byłaby podstawa do snucia domysłów czemu Borejkówny nie spełniają się jako matki.

          P.S. A dzieci Pulpy są nadal opisane jako grube, rozlazłe i durne? No ba, w starciu z mędrcem Łusią to by Mamerciątka wyglądały na dzieci ze slumsów.
          • iwoniaw Dzieci Pulpy 05.10.12, 21:29
            A nie, tym razem nie grube, rozlazłe i durne tylko FAŁSZUJĄCE. Znaczy Ania na pianinie fałszuje w czasie sylwestrowego wesela Laury.
    • ginny22 Re: Łusia 03.10.12, 14:40
      Czy nie na tą samą przypadłość cierpiała Pyza w "Nutrii i Nerwusie"? Też wczesna nastolatka z oglądem rzeczywistości na poziomie zerówki... :/
      PS. Co mówi Łusia o piłce nożnej?
      • nighthrill Re: Łusia 03.10.12, 15:14
        Że Aztekowie w nią grali pęcherzami ssaków. Że kiedyś uważała ją za głupotę, ale Józef jej wytłumaczył, że tak nie jest. Jest cały footballowy monolog.
        • ginestra Re: Łusia 03.10.12, 18:06
          nighthrill napisała:

          > Że Aztekowie w nią grali pęcherzami ssaków. Że kiedyś uważała ją za głupotę, al
          > e Józef jej wytłumaczył, że tak nie jest. Jest cały footballowy monolog.

          Pewnie pani MM kończyła powieść w czasie Euro 2012 i stąd takie natchnienie do monologu.
    • olkit0 Re: Łusia 05.10.12, 20:28
      A zauważyliście, że Łusia jest jakaś dziwna nawet w oczach Mili? Bo dotąd każde dziecko się zacinało na Józefie z Gali-galili-galali-galilei a ta odmieńczyni poleciała bez zająknienia rozczarowując babcię :)
      • lezbobimbo Re: Łusia 05.10.12, 21:20
        olkit0 napisała:
        > A zauważyliście, że Łusia jest jakaś dziwna nawet w oczach Mili? Bo dotąd każde
        > dziecko się zacinało na Józefie z Gali-galili-galali-galilei a ta odmieńczyni
        > poleciała bez zająknienia rozczarowując babcię :)

        Za to nie umie powiedzieć "podzielił zwrotki na głosy" więc tak prześmiesznie mówi złowtki na grosy i glotki na zwrosy niczym Ocarabessa, aby zaraz potem idealnie zadeklamować patos patriotyczny.
        Albo bełkocze albo wali tekstami typu "poniekąd świta mi zbliżony imperatyw moralny"...

        Gdzie się podziała mała Nutria z pszyspieszonym rozwojem, co pisała bajki, gdzie się podziały Mamerciątka śpiewające o kurze i myszce, Tomcio z jelitkiem i Bobcio z fubrowiną :((((
        • pi.asia Re: Łusia 05.10.12, 21:37
          >poniekąd świta mi zbliżony imperatyw mor
          > alny"...
          O właśnie!!!!
          Rozumiem przemycanie wiedzy, wrzucanie cytatów i sentencji. Ale używanie - bez wyjaśnienia!!! - słów typu "imperatyw", "katharsis" czy "indyferentny" ma na celu chyba tylko i wyłącznie popisywanie się własną erudycją bo-ja-znam-takie-trudne-i-mądre-słowo.
          Już widzę czytelniczki, które szukają w gugielu co to znaczy indyferentny.
          • nessie-jp Re: Łusia 05.10.12, 22:26
            > Już widzę czytelniczki, które szukają w gugielu co to znaczy indyferentny.

            Co widział dyferencjał,
            to go góglał, ten bęcwał...
    • lezbobimbo Słowo Łusi o futbolu azteckim, dziwnym, bolesnym 06.10.12, 15:04
      "O, nie mów tak, nie mów, Magdusiu! - zawołała gorąco Łusia, wspierając starszego brata przez przyjazne huknięcie go w nerki (...) - Trening to coś bardzo, bardzo ważnego, może tego nie wiesz, Magdusiu, ale mój brat jest kapitanem drużyny, a kapitan musi mieć formę. Trening bowiem jest poniekąd wstępem do meczu, a mecz jest najważniejszy.
      "Poniekąd" było ulubionym słowem Łusi. Priorytety w tej materii zmieniały się jej mniej więcej co miesiąc
      (...)
      Łusia się zaperzyła: - Ja tez kiedyś, Magdusiu, myślałam sobie - błędnie! - że futbol to nudziarstwo, przepraszam, Józi... Józefie, nie patrz tak, przecież mówię, że błędnie. Nie wiedziałam, dlaczego oni tak się denerwuja i walczą o tę piłkę, myślałam: a czy to nie można się po prostu jakoś pogodzić, każdy by się 10 minut pobawił i gotowe. Taka byłam dziecinna! Albo że można by dać każdemu zawodnikowi po piłce i już by był spokój (Józefie, no! - no nie fukaj!...). Najgorzej to jest, jak któregoś zawodnika skopią i przewrócą, ach, jak mi go zawsze żal, kiedy tak biedny chłopiec leży i cały się krzywi lub trzęsie, usta mu tak latają... - tu Łusia pokazała, jak latają. - Wszelako dziadzio mi wytłumaczył, że to jest szlachetne współzawodnictwo, korzeniami sięgające starożytnych Azteków. I zrozumiałam, że poniekąd lepiej się kopać po nogach i po brzuchu i biegać za jedną piłką, jak Aztekowie, niż przeszywać sobie wątpia mieczem, jak ... jak ... jak ... Aztekowie. Wątpia, muszę wyjaśnić, bo może nie wiesz, to są staropolskie wnętrzności, Magdusiu, ale Aztekowie też je mieli. Miewali. Nie, mieli.
      Łusia .. ponadto natmiętnie kochała gramatykę języka polskiego i nieustannie walczyła - także z sobą samą - o jego czystość (...)
      Łucja bardzo lubiła błyszczeć w towarzystwie i posiadała sporą (jak na dwunastolatkę) wiedzę encyklopedyczną, którą miała zwyczaj epatować gości.
      - Czy wiesz, Magdusiu, że pierwsze piłki futbolowe robiono z pęcherzy rybich? - wyskoczyła z towarzyską ciekawostką.
      - Zwierzęcych - poprawił ją mrukliwie Józinek, który o piłce nożnej wiedział wszystko.
      - Skąd wiesz? - stropiła się Łusia. - A zresztą, ryba to poniekąd zwierzę. Dlaczego nie z rybich?"

      ...
      ...
      ...
      Jak czytałam te straszliwą żenadę, nie wiedziałam gdzie oczy podziać ze wstydu i nagromadzenia bzdur.
      Dwunastolatka, która pokazuje, jak biednym chłopcom usta latają? Coś się chyba MM pomyliło z dwulatkami, których rozanieleni dziadziusiowie pytają "a jak robi motylek? Pokaż, jak motylki latają" i dwulatek pokazuje, jak latają.
      Dwunastolatka, która o piłkarzach mówi per biedni, skopani chłopcy - i według której mecz polega na kopaniu się po nogach i brzuchu (!) - czy ona w życiu nie widziała meczu w tv ani na stadionie?
      Rzekoma encyklopedystka i erudyta-dziadyga, którzy myślą, że Aztekowie grali w futbol, i to pęcherzem, i tak futbol przyszedł do Europy (a Józinek też wie wszystko, a nie poprawia); Erudytka, co myśli, że Aztekowie przeszywali sobie wątpia mieczem, zapewne piastowskim (szkoda, że nie wie, co po meczu ręcznego tchlatlu Aztecy robili z przegraną drużyną itd) i że maturzystka, prawnuczka dmuchawa, nie wie, co to znaczą wątpia..
      • meduza7 Re: Słowo Łusi o futbolu azteckim, dziwnym, boles 06.10.12, 17:32
        Czy Łusia wyjaśnia, KIEDY miała te błędne wyobrażenia na temat piłki nożnej (że może każdy by się pobawił 10 minut, albo żeby każdemu dać osobną piłkę)? Bo jeśli tak było, gdy miała powiedzmy 5 lat, to w porządku, ale jeśli rok - dwa wcześniej... Na litość, przecież to dziecko chodzi do szkoły i z pewnością na WF-ie grała w jakieś gry zespołowe, powinna już dawno bez pomocy Józina ogarnąć, o co chodzi z tą jedną piłką na 22 osoby!
        Pęcherzy zwierzęcych aż tak bym się nie czepiała. Możliwe, że informacje zaczerpnęła z internetu, na portalach potrafią takie cudne pseudonaukowe artykuły zamieszczać, że głowa pęka... Może w zamierzeniu to miało być ośmieszenie Łusiowej "encyklopedycznej wiedzy"?
    • maryboo Re: Łusia 06.10.12, 15:31
      Jak dla mnie to rodzina Pałysów z jakiegoś powodu podpadła MM, w związku z czym autorka wybrała ją na kozła ofiarnego i element komiczny, przemieniając charakterystyczne, ale mieszczące się w granicach prawdopodobieństwa postacie we własne karykatury.

      * Ida z energicznej, gadatliwej kobiety stała się histeryzującym, prostackim babiszonem z obsesją na punkcie czystości

      *Józiń z odpowiedzialnego, nieco mrukliwego chłopaka przemienił się w gardzącego płcią niewieścią macho, grożącemu obcałowującym go dziewojom przemocą fizyczną

      * Łusia wyjątkowo stoi w miejscu - wciąż jest małym, irytującym Grammar Nazi z biegunką słowną i ego wielkości szafy trzydrzwiowej

      *Marek to już nie jest fajny ojciec-kumpel zabierający syna na ryby, który przez większość czasu oddawał się drzemce - Marka po prostu nie ma, nie istnieje ani ciałem, ani duchem. W sumie trudno się dziwić, na jego miejscu poważnie rozważyłabym powrót na łono Wuja Sama.

      * Ziutek jest jeszcze mały, ale nie martwmy się; 10-15 lat i na Jeżycach pojawi się miłośnik brazylijskich telenowel z podstawowym wykształceniem, dbający jedynie o dobra materialne krętacz pozbawiony uczuć wyższych - bądź jakakolwiek inna aberracja, która akurat przyjdzie do głowy MM.

      Może faktycznie dobrze, że póki co historia omija zgrabnym łukiem Rojków, Kowalików i Majchrzaków. im mniej szczegółów, tym lepiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka