Dodaj do ulubionych

Lucy Maudorzata Musierovery

15.11.14, 23:02
Ile wątków z LMM zerżnęła MM we Wnuczi?

- jeżdżenie wszędzie dorożką, nawet do płonącego pola
- Dorota-sierota jak Ania i Emillka; trochę psuje efekt jednocześnie żywa matka za za fiordami
- sierota, która na codzień pomyka w przyciasnej sukience, wreszcie dostaje wypasioną aligancką sukienkę (azaliż miała bufiaste rękawy?). Tak samo zamiast drewniaków dostaje wreszcie porządne, śliczne trampki od dobrej ciotki
- spadnięcie z wysokości i złamanie nogi, jak Ania
- rąbnięcie nachalnego kolegi w szkole przez łeb, co prawda książką (każdy łupek bije w słupek)
- przejmowanie się i plotkowanie całą wsią, czy aby jakieś dziecko jest Nieślubnym Bękartem, jakby działo się to 120 lat temu
- po co ma się córki w Jeżycjadzie? Tylko po to aby je wydać za mąż - jak Ida co już ma troje dzieci, może oddać się swatom wszystkiego co się rusza, jak Ania ze Złotego Brzegu.
Oczywiście po to aby nieszczęsne kozy miały zapewnioną przyszłość i bezpieczną przystań na mężowskiej piersi. Halo, MM? To nie epoka wiktoriańska, kobiety nie muszą koniecznie wychodzić za mąż. aby mieć za co żyć i uniknąć losu starej panny

A Wy coś jeszcze LMMowskiego zauważyliśta? Piszcie!
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery 15.11.14, 23:05
      - wprawdzie nieszczęsny, wyklęty Bogatka, co w szóstej klasie przynosi wino na Kinderbal i się nim napruwa w czarnoziem, to nie Diana Barry, co niechcący złoiła porzeczkowe, ale wiek ofiar pijaństwa dziecięcego trochę zbliżony ;)
    • morekac Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 00:05
      Dwie babcie jak ciotki Emilki.
      Emilka też pisała listy do ojca.
    • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 00:55
      > - jeżdżenie wszędzie dorożką, nawet do płonącego pola
      > - Dorota-sierota jak Ania i Emillka;

      A, i jeszcze zachwyt Doroty przyrodą i krajobrazami przypomina mi Anię i jej zachwyty Aleją Zakochanych czy Jeziorem Marzeń - całkiem na plus i bardzo dobrze MM wyszły te opisy chlorofilne.
      Więż Doroty z orzechem - przypomina mi tu o więzi Ani z wiśnią Panną Młodą za panieńskim okienkiem.
      • potworia Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 02:20
        Podzielam skojarzenie - ale zachwyca mnie ten mariaż polskiej literatury młodzieżowej z dziewiętnastowieczną kanadyjską. Ania ze Wzgórza w kostiumie współczesnym, czy współczesne dziewczyńskie czytadło w dziewiętnastowiecznym sztafażu - nieważne, udało się, hybryda żyje i naprawdę cieszy. Chwilowo wyłączam aparat krytyczny, ale nawet na zimno analizowane zjawisko przedstawia się ciekawie.
        Anię kochałam w dzieciństwie, od 13 -14 roku życia stała się trochę wstydliwą, a później całkiem niestrawną lekturą. Próbowałam ją czytać nostalgicznie, ironicznie albo reminiscencyjnie - nie wchodziło po prostu, Sentymentalizm, tandeta, schematyzm, uprzedzenia klasowe, ukryte neurozy i samobójcza śmierć twórczyni wychodziły na pierwszy plan i nie pozwalały wrócić do uwielbianej niegdyś lektury. W przebraniu "Wnuczki" znowu wchodzi, cieszy, łaskocze dziewczyńską wrażliwość w niepowtarzalny sposób.
        Były takie eksperymenty na polu dorosłej literatury - choćby "Szkarłatny płatek i biały", albo głośne ostatnio "Wszystko, co lśni". Musierowicz udało się to na polu literatury dziecięcej - napisała powieść dziewiętnastowieczną, która ma wszystkie cechy powieści współczesnej, i vive versa. Zamierzam się nią cieszyć bez zahamowań.
        Tym samym witam się na podczytywanym zza krzaka forumie.
        • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 09:16
          potworia napisał(a):
          współczesne dziewczyńskie czytadło w dziewiętnastowiecznym sztafażu -
          > nieważne, udało się, hybryda żyje i naprawdę cieszy.

          Hmmm, no właśnie ta hybryda jest piorunująca.
          Konkretna, hoża Dorota, brutalna w działaniu i w mowie jak sztabskapitan, a tu nagle potężny zgrzyt tysiąca widelcy po szkle i w tajemnicy jest biedną, zachlipaną sierotką oraz ckliwą, egzaltowaną romantyczką. Ta cebula ma wiele warstw, zupełnie nowa jakość :D
          19-wieczność to tylko w sferze egzaltacyj uczuć i obyczajowości (nieślubny bękart, mężologia).
          Natomiast rekwizyty są zupełnie inne i wcale futurystyczne.
          MM bardzo starała się unowocześnić Wnuczkę - Gaba błądzi szklistym okiem po blogosferze, drugim ślipiem zapewne szpiegując panią D-N; Ida rżnie w pojedynki na anagramy na internecie, Szymek robi animacje z klocków Lego i ogląda na swym tablecie, Transformery i Star Wars są też wymienione, a nawet moment coup de foudre jest opisany jak znalezienie właściwego kawałka w KOMPUTEROWYCH puclach :D

          > Anię kochałam w dzieciństwie, od 13 -14 roku życia stała się trochę wstydliwą,
          > a później całkiem niestrawną lekturą.(...) Sentymentalizm, tandeta
          > , schematyzm, uprzedzenia klasowe,

          E, nie było wcale tak źle, to kawał obyczajowej lektury o kanadyjskich purytanach na wsi i biednych, romantycznych dziewczętach, które musiały się jakoś odnaleźć w tym wszystkim, harując w obejściu i szukające panicznie męża z rozsądku, aby móc przetrwać (a potem nie wykrwawić się w porodach). A Rilla o wojnie światowej - wyborna.
          Natomiast sentymentalizm i tandeta to wcale nie LMM! To jej zwyrodniałe tłumaczki nasze przedwojenne, w muszkat ich fizys kopana!
          LMM pisała sprawnie, dowcipnie i z mnóstwem odniesień do Szekspira i innych klasyków literatury anglosaskiej, a w polskich tłumaczeniach 90% tego zostało zarżnięte.
          Te purchle naftalinowe kasowały połowę wypowiedzi, których ich skromne słowniki nie znały, cały slang oraz podstępne idiomy i wpisywały za to totalne androny, w głębokim sosie Mniszkówny. Jakieś korony młodości co zwieńczały skronie, jakieś farmazony, pokręcone imiona, osoby, miejsca a nawet koty.
          Porównaj sobie oryginały na Gutenbergu, to ci oko zbieleje, zupełnie inne książki niż zna polski czytelnik. N.p. koty Emilki miały płeć na odwrót a Ania wcale nie była z zielonego wzgórza. Nasze polskie życie to oszustwo!

          >ukryte neurozy i samobójcza śmierć twórczyni wychodziły na pierwszy plan i nie pozwalały >wrócić do uwielbianej niegdyś lektury.

          Eee, ależ to wszystko dość afirmacyjne i pozytywne jest (liryka opisów i romantyzm) bogata wyobraźnia wynagradzała ciężkie życie LMM.
          I co ma do tego jej śmierć? W twórczości tego nie widać. No ale ja lubię to, co tworzyli artyści przed śmiercią nawet najokropniejszą. Nie wyobrażam sobie, że nie miałabym uwielbiać Bruno Schulza, Witkaca, Hendrixa czy Amy Winiarskiej przez ich przedwczesne i smutne śmierci.

          >W przebraniu "Wnuczki" znowu wchodzi, cieszy, łaskocze dziewczyńską wrażliwość w >niepowtarzalny sposób.

          Wypraszam sobie, ta zniewaga krwi pensjonarskiej wymaga! MM mogłaby LMM buty pastować własnym łojem! MM jest zaledwie czeladniczką wobec poziomu i warsztatu LMM, która nie myliła własnych postaci ani nie tworzyła coraz bardziej ohydnych Borejów zdziadziałych. Wnuczka jest skażona i spsowana jeszcze, mimo pierwszych oznak montgomeryzmu i powrotu do liryki

          > Tym samym witam się na podczytywanym zza krzaka forumie.

          Witaj, witaj, i pisz jak najczęściej, pozwól się podjąć poszóstnie przecukrzonym groszkiem, a oto gorące wapno tudzież winiak porzeczkowy z opium!
          • morekac Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 11:07
            Mnie pasowałaby Dorota mająca gdzieś , jak wygląda i jak się ubiera - taka hoża, dziarska dziewoja biegające po lesie w glanach etc. Nawet gdyby matka sponsorowała jej pięć szkół, nie odczuwałaby potrzeby posiadania nadmiaru rzeczy i zachowywałaby praktyczne i prozaiczne podejście do życia - jaja trzeba sprzedać, gęsi ukatrupić, a po wsi można ganiać w czymkolwiek. W suknie wciskałaby się wyłącznie wskutek zjednoczonych nalegań i histerii babci i ciociobabci. Albo noszącą sukienkę nr 1 do wszelkich brudnych robót wyłącznie po to, by ją zeszmacić do końca i nie musieć jej nosić. Taka dziewczyna, jak widziana oczami IGS: krzepka, hoża, ubrana dziwacznie i bez pomysłu, z włosami jak piastowski snopek słomy rozpłaszczony na czole, z twarzą, jak te wiejskie dziewczyny z obrazów Chełmońskiego. I nagle ta dziewczyna spotyka w sklepie chłopaka. Jest inny od tych - jakże dobrze znanych jej od lat i ze szkolnej ławy - troglodytów sprzed sklepu. Bardzo inny. Więc się w nim zakochuje, ubiera nader niedorzecznie na wyjazd do sklepu nowiutką sukienkę, bo nagle zapragnęła przeistoczyć się w romantycznego motyla. Bo on też ją zauważył i przesłał te korale.

            Przy czym bohaterki LMM z reguły wychodziły za mąż za chłopców znanych w okolicy od urodzenia - każdy przyjezdny mógł być niewłaściwy... ;-)
          • potworia Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 16:47
            Śpieszę sprostować - żaden rodzaj zejścia ze świata nie deprecjonuje wcześniejszej działalności artystycznej (a w niektórych przypadkach wręcz odwrotnie). Ale zapoznawszy się z biografią LMM, nie mogłam nie popatrzeć na jej pogodną twórczość w innym świetle. Kobieta przez pół życia zmagająca się z własną neurozą, paranoją męża, kryminalnymi wybrykami synalka, wyobcowana z własnego środowiska, wciśnięta w przyciasny gorset małomiasteczkowo-kwakierskiej obyczajowości pisze (później już produkuje) pogodne, afirmatywne historyjki, niemal całkowicie wykastrowane z wszystkiego, co ten cukierkowy obrazek mogłoby zaprawić odrobiną dziegciu. Doceniam talent LMM, jej poczucie humoru, dar obserwacji i zmysł satyryczny, moim zdaniem widoczny przede wszystkim na drugim planie powieści. Ale widzę też ich wymiar, powiedzmy kompensacyjny czy eskapistyczny.
            A taki trzeci tom Emilki - toż to obraz niemal klinicznej depresji, z końcowym odlotem w postaci odrealnionego happy endu po zagadkowych "wielu latach". Takich tropów znalazłoby się więcej, one w pewien sposób zdominowały moje dorosłe myślenie o książkach Montgomery.

            Dziękuję za wino, przepyszne, ale co powiedziałby na to pastor pospołu z Małgorzatą Linde?




            • slotna Re: Lucy Maudorzata Musierovery 23.12.14, 10:27
              > e (później już produkuje) pogodne, afirmatywne historyjki, niemal całkowicie wy
              > kastrowane z wszystkiego, co ten cukierkowy obrazek mogłoby zaprawić odrobiną d
              > ziegciu

              Przeciez tam bylo mnostwo smutnych historii, nie tylko romantycznych (typu: ktos na lozu smierci zakazal komus brac slub albo wymusil obietnice). "Dzban ciotki Becky" pelen jest tego dziegciu, "Blekitny zamek" takze (okropna rodzina), Ani umarlo pierwsze dziecko.
              • tt-tka Re: Lucy Maudorzata Musierovery 23.12.14, 11:00
                wlasnie to chcialam napisac - choroba, smierc, bieda, nieprzyjemne charaktery - to wszystko u LMM jest ! ona opisywala zycie prowincji takie, jakie bylo i zawsze podziwialam, ze potrafila , bez sztucznego slodzenia, znalezc tam tyle ciekawych osob i zdarzen
                MM zrzyna imho nie z LMM, tylko z siebie samej sprzed lat i efekty sa zalosne
          • croyance Re: Lucy Maudorzata Musierovery 17.11.14, 17:58
            'koty Emilki miały płeć na odwrót (...) Nasze polskie życie to oszustwo! '

            ROTFL, zabilas mnie na amen :-D
            :-D
      • gat45 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 09:30
        lezbobimbo napisała:

        >
        > A, i jeszcze zachwyt Doroty przyrodą i krajobrazami przypomina mi Anię i jej za
        > chwyty Aleją Zakochanych czy Jeziorem Marzeń - całkiem na plus i bardzo dobrze
        > MM wyszły te opisy chlorofilne.
        > Więż Doroty z orzechem - przypomina mi tu o więzi Ani z wiśnią Panną Młodą za p
        > anieńskim okienkiem.
        >
        >
        Ekhm.....
        Jabłoń. Królowa Śniegu. Za panieńskim okienkiem.
        W każdym razie w tłumaczeniu, które jam czytywała dziecięciem będący.
        • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 09:34
          gat45 napisała:
          > Ekhm.....
          > Jabłoń. Królowa Śniegu. Za panieńskim okienkiem.
          > W każdym razie w tłumaczeniu, które jam czytywała dziecięciem będący.

          Argh! Tak, Królową Śniegu przecież!
          Też miałam akurat to tłumaczenie, ale odjęło mi pamięć. W każdym razie chodziło mi o drzewo jako towarzysz pokwitającej panienki.

          A teraz tłumaczeń jest nowych mnóstwo a i tak w oryginale pewnie jakaś skromna Snow Lady (tak jak Wind Woman przetłumaczona na polską Królowę Wiatru).
          • staua Re: Lucy Maudorzata Musierovery 16.11.14, 16:37
            W oryginale jest Snow Queen.
        • zla.m Re: Lucy Maudorzata Musierovery 17.11.14, 07:15
          Nie pamiętam, kto tłumaczył (z 9 lat bodajże miałam), ale dam sobie włosy pociąć, że to Panna Młoda była :)
          • pi.asia Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 21:32
            zla.m napisała:

            > Nie pamiętam, kto tłumaczył (z 9 lat bodajże miałam), ale dam sobie włosy pocią
            > ć, że to Panna Młoda była :)
            >
            >

            Może pomyliło Ci się z dialogiem, jaki Ania prowadziła z Mateuszem jadąc ze stacji.
            Pytała go, kogo mu przypomina kwitnąca na biało wiśnia, on nie wiedział co powiedzieć, a Ania "ależ oczywiście pannę młodą!"
    • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery KORALE 16.11.14, 09:18
      HA! Śklanne Korale PO mamie Doroty!
      Tożto Emylka od swego łojca miała weneckie korale, którymi chciała szpanować
    • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery Czarna Główka 16.11.14, 09:27
      Ahahahaaaaa właśnie piłuję Emylkę i co ja paczę, tamże ojczulek za życia co raz to, ze wzruszeniem całował małą, czarną głowinę swej córy.

      A we Wnuczce co? Otóż Ignaś niedołęga Stryba wspomina, jak to Magdusia przytulała do niego Swoją Małą Czarną Główkę :D

      Co oczywiście mi się może kojarzyć tylko TAK jak poniżej
      tu po lewej IDUSIA przerażona McDusią i jej czarnymi główkami :D

      https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2010/10/22/article-0-0164E84A0000044D-560_468x286.jpg
      • zmija_w_niebieskim Re: Lucy Maudorzata Musierovery Czarna Główka 17.11.14, 23:38
        tu po lewej IDUSIA przerażona McDusią i jej czarnymi główkami :D

        Znaczy, Rudy Kościotrup z czarnym kościotrupem?
    • dakota77 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 17.11.14, 18:06
      Ale co Dorota ma wspolnego z Emilka oprocz tego ze mieszka na wsi z dwiema straszymi paniami?
      • potworia Re: Lucy Maudorzata Musierovery 17.11.14, 19:31
        Jeśli chodzi o bezpośrednie zapożyczenia i nawiązania, to ja takowych nie widzę, choć dla fanu można by się pobawić w szukanie. Mam po prostu przemożne wrażenie, że cały współczesny sztafaż "Wnuczki" jest tylko kostiumem dla montgomerycznej Nibylandii,
        • dakota77 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 17.11.14, 19:51
          Ja wlasnie tez ich nie widze. Bo bryczka i wiejska lokalizacja to troche za malo. Dorotka w niczym Ani czy Emilki nie przypomina.
          • nigolla Re: Lucy Maudorzata Musierovery 18.11.14, 09:25
            W oczach tutejszych roztrząsaczek wszystkiego to i by do Gwiezdnych Wojen się znalazły podobieństwa :)

            A do L.M.M. i tak mało podobieństw coś wymienione.
            1. Po pierwsze wieś - zupełnie jak na WKE! Śmiemy mieć wieś!
            2. Duża ilość córek - jak kiedyś w czasach Montgomery Mila i Ignacy sobie strzelili dużą rodzinę.
            3. Jezioro w wielu miejscach! - na WKE też są jeziora oraz, o zgroso, LASY, zupełnie jak u ściągary Musierowicz.
            4. Bohaterowie Musierowicz jedzą świeże jedzenie - zupełnie jak u L.M.M.

            itd....
            • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery 08.12.14, 12:05
              nigolla napisał(a):
              > W oczach tutejszych roztrząsaczek wszystkiego to i by do Gwiezdnych Wojen się z
              > nalazły podobieństwa :)

              Akurat MM nie zżyna określeń i pomysłów ze scenariusza Lucasa, tylko z LMM.
              Lauro, jestem twoim ojcem - wyharczał astmatyk Pyziak.

              > A do L.M.M. i tak mało podobieństw coś wymienione.
              > 1. Po pierwsze wieś - zupełnie jak na WKE! Śmiemy mieć wieś!
              > 2. Duża ilość córek - jak kiedyś w czasach Montgomery Mila i Ignacy sobie strze
              > lili dużą rodzinę.
              > 3. Jezioro w wielu miejscach! - na WKE też są jeziora oraz, o zgroso, LASY, zup
              > ełnie jak u ściągary Musierowicz.
              > 4. Bohaterowie Musierowicz jedzą świeże jedzenie - zupełnie jak u L.M.M.

              Racz się puknąć w czółko. MM tkwi mentalnie w literaturze wiktoriańskiej dla dziewczyn i mniej lub bardziej świadomie pościągała teraz wprost z LMM aby wpisać w tę akurat aktualną chałturę - anachronizmy obyczajowe i realia jakieś dziwne (nieślubna, półsierota, przedziwne prawo spadkowe, emigracja za chlebem na zawsze, szanowanie się porządnej dziewczyny, na której wiano czyhają źli faceci, jedyne zabezpieczenie przyszłości kobiety - wydanie się za mąż, najlepiej za faceta na kilku hektarach, pluskanie się w jeziorze zamiast łazienki, dorożka...).
          • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery 08.12.14, 11:14
            dakota77 napisała:
            > Ja wlasnie tez ich nie widze. Bo bryczka i wiejska lokalizacja to troche za mal
            > o. Dorotka w niczym Ani czy Emilki nie przypomina.

            Ależ ja nie piszę, że Doro jest Anią czy Emilką 1:1, tylko tropię ilość motywów zerżniętych od LMM z całych tych cyklów.
            A sieroctwo (mentalne), wychowywanie przez starszych krewnych/opiekunów na wsi i dosłowne określenia jak "ta jej kochana, mała czarna główka" oraz SZKLANE KORALE PO MATCE to bardzo wyrażna zżynka.

            Dorożka jako preferowany środek transportu młodej dziewczyny to zupełnie nie to stulecie. Jak tylko przeczytałam "wracała bryczką z kościoła" to się poczułam jakbym czytała o Maryli Cuthbert.
            Czemu Doro nie śmiga na jakimś zwykłym górskim rowerze czy na tej motorynce, aby było szybciej, czemu nie prowadzi auta ze skrzynkami i jajkami do sklepu? (tu znowu ta idiotyczna niechęć MM do wszelkich samochodów pozytywnych bohaterów).
            Dorożka nie jest zbyt pakowna ani praktyczna. Utrzymanie konia i zaprzęganie go za każdym razem to więcej zachodu niż przydatności na krótkie wypady.
            Rozwaliło mnie zwłaszcza jechanie Kobyłką do pożaru pola, nie wiem po jaką cholerę, chociaż jednocześnie jechał tam też Chrobot swoim minibusem.
            • isia_54 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 23.12.14, 00:19
              Dorotka samochodu prowadzić nie może gdyz jest zbyt młoda i prawa jazdy nie posiada, a Chrobota nie można wykorzystać - wydarłby Dorocie kasę z rąk i przepił natychmiast, jajek nawet wspaniale domytych raczej motorynkami wozić sie nie da
    • lezbobimbo Re: Lucy Maudorzata Musierovery 08.12.14, 10:59
      Z niejakim wzruszeniem dopisuję obrączkę z kółka od karnisza, na cześć Ciotki Wywąchiwacz oczywiście :)))))))
      (z podziękowaniami dla Damy nowoszkockiej Soovy)
    • briar_rose Re: Lucy Maudorzata Musierovery 31.08.24, 09:58
      Studia lub w ogóle edukacja u kobiet są jedynie po to, żeby je mieć, ewentualnie się nimi chwalić. Po co właściwie Ani ta cała edukacja, co stało się z jej talentem literackim i jak osoba o tak zdecydowanych ambicjach może pozostawić to wszystko za sobą, jak gdyby z chwilą zamążpójścia stało się to nieistotne? Chociaż Ania pragnęła nauki, taka Pat poszła na studia tylko po to, bo wypadało, żeby jedno dziecko z rodziny się kształciło, a reszcie rodzeństwa się nie chciało. Chociaż u LMM to się jeszcze broni, dumna panna Montgomery, która swą pozycję wypracowała niewolniczą pracą, również uległa konwenansom swej epoki. Wedle ideałów i norm wiktoriańskich małżeństwo stanowiło najwyższe powołanie kobiety. Czy u MM jakakolwiek bohaterka pozytywna żyje swoją pracą? Chyba tylko Aniela i może trochę Ida. To raczej przykra konieczność i nie ma wielkiego znaczenia ani wpływu na jej życie. To panowie wyjeżdżają na stypendia, zdobywają nagrody, realizują się w tym, co robią, kobietom wystarczy zdobycie "papierka", żeby pokazać, że należą do tych lepszych, ale dalej nic z tym nie robią. Chociaż Kreska i Maciek pracują w tym samym zawodzie, tylko o jego sukcesach słyszymy.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Lucy Maudorzata Musierovery 31.08.24, 11:07
        Dopiero w McD wspomniano, że oboje wygrywają konkursy. Ale wcześniej też nie pamiętam by ktokolwiek sobie zawracał głowę pracą Kreski. I chyba nawet nie wiedzieliśmy jakie ona ma wykształcenie.
        • mika_p Re: Lucy Maudorzata Musierovery 31.08.24, 15:19
          briar_rose napisał(a):

          > Chociaż Kreska i Maciek pracują w tym samym zawodzie, tylko o jego sukcesach słyszymy.

          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Dopiero w McD wspomniano, że oboje wygrywają konkursy. Ale wcześniej
          > też nie pamiętam by ktokolwiek sobie zawracał głowę pracą Kreski.
          > I chyba nawet nie wiedzieliśmy jakie ona ma wykształcenie.
          >

          A może trzeba było to sprawdzić?
          O zawodzie i sukcesach Kreski wiemy od Noelki
          forum.gazeta.pl/forum/w,25788,176383363,176383363,Lata_dziewiecdziesiate_w_Jezycjadzie.html#p176889423
          • mircja Re: Lucy Maudorzata Musierovery 31.08.24, 18:47
            mika_p napisała:

            O zawodzie i sukcesach Kreski wiemy od Noelki
            > forum.gazeta.pl/forum/w,25788,176383363,176383363,Lata_dziewiecdziesiate_w_Jezycjadzie.html#p176889423
            >
            A o tym, że oboje z Maćkiem studiują architekturę we Wrocławiu, dowiadujemy się w BBB.
        • ciotka.scholastyka Re: Lucy Maudorzata Musierovery 03.09.24, 12:51
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Dopiero w McD wspomniano, że oboje wygrywają konkursy. Ale wcześniej też nie pa
          > miętam by ktokolwiek sobie zawracał głowę pracą Kreski. I chyba nawet nie wiedz
          > ieliśmy jakie ona ma wykształcenie.

          W Noelce. W Noelce Lelujka mówi Elce i Tomkowi, że Kreska tez jest architektem i nawet wygrała konkurs na jakiś ratusz w Holandii.
    • tt-tka Re: Lucy Maudorzata Musierovery 31.08.24, 12:12
      Pytanie startowe jest o WdO, ale w sumie pisano juz o tym, ze caly watek Gizela-Mila w K mial byc (zapewne) wzorowany na relacji Maryli z Ania. Tyle ze cholerycznie nie wyszlo, jesli taki byl zamiar i wcale nie z powodu innych realiow.

      dalej - ucieczka z miasta, ma ono swoje uroki i daje spore mozliwosci, ale i tak lepiej wracac na Zielone Wzgorze czy osiasc w Dolinie Teczy, recte Floplicowie. Bo tak.

      jednakowoz za duzo tych podobienstw imo nie ma, przede wszystkim dlatego, ze MM to NIE jest LMM !
      chocby te dziewczynskie przyjaznie, dlugoletnie zwiazki, znajomosc czlowieka z tej samej wiochy/doliny, czego w neoj nie uswiadczy, ze swieca czy bez
    • sanfran_84 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 18:14
      Czy w dalszych częściach Ani jest znacząca dla fabuły bohaterka, która ma na imię Nora? Tudzież w oryginale którejś z powieści któraś z bohaterek ma tak na imię, ale w polskiej wersji językowej jest ono zupełnie inne?
      Prowadzę śledztwo w sprawie nadania córce Pulpy tak problematycznego imienia, co gorsza zestawionego z nazwiskiem Górska. Raczej nie dla tej autoironii Nory z CZ, całkiem udanej w sumie, imię to zostało jej nadane przez MM, więc szukam tropu u Ani.
      (Pamiętam o wspominanym w innych wątkach Ibsenie, ale nie do końca czuję ten kierunek. Chyba, że to było gdzieś wprost napisane w którejś z części Jeżycjady.)
      Pytam też o kwestię tłumaczeń imion, bo się ostatnio zdziwiłam, że Tadzio i Tola to w oryginale David i Dora. Po polsku przecież mogliby się nazywać Dawid i Dorota, to nie są takie "bezodpowiednikowe" imiona, jak się czasem trafiają.
      W sumie Dora to jest taka trochę Dorota z WdO: cicha, bezproblemowa, wszystko zrobi, o co ją proszą, nawet jej rośliny rosły porządnie, dopóki ich burza nie zniszczyła. No ale tu nie będę MM o inspirację podejrzewać, może też czytała o Tadziu i Toli ;)
      • mika_p Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 18:33
        Na forum miłośników LMM ktoś kiedyś wyjasniał, że Dawidek nie mógł być, bo to było żydowskie imię - musiało być neutralne.
        forum.gazeta.pl/forum/w,30357,43745044,43745044,Tragiczne_tlumaczenie.html#p155991288
        • briar_rose Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 18:39
          Były dwie Nory. Jedna to kruczowłosa nimfa, którą wymyślił sobie Jaś Irving, jedna ze Skalnego Ludku. Drugą Norą była Nora Nelson, to na weselu jej siostry pojawia się moja ukochana ciotka Wywąchiwacz :D
          • sanfran_84 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 19:14
            briar_rose napisał(a):

            > Były dwie Nory. Jedna to kruczowłosa nimfa, którą wymyślił sobie Jaś Irving, je
            > dna ze Skalnego Ludku. Drugą Norą była Nora Nelson, to na weselu jej siostry po
            > jawia się moja ukochana ciotka Wywąchiwacz :D

            Ciotka Wywąchiwacz to "Ania z Szumiących Topoli"? Bardzo dawno czytałam. Nora od Jasia Irvinga z kolei coś mi umknęła, choć kojarzę Skalny Ludek. Jednak obie nie są związane z bezpośrednio z Anią, więc to chyba zły trop.
            • pi.asia Re: Lucy Maudorzata Musierovery 03.09.24, 11:56
              sanfran_84 napisał(a):

              > briar_rose napisał(a):
              >
              > > Były dwie Nory. Jedna to kruczowłosa nimfa, którą wymyślił sobie Jaś Irvi
              > ng, je
              > > dna ze Skalnego Ludku. Drugą Norą była Nora Nelson, to na weselu jej sios
              > try po
              > > jawia się moja ukochana ciotka Wywąchiwacz :D
              >
              > Ciotka Wywąchiwacz to "Ania z Szumiących Topoli"? Bardzo dawno czytałam. Nora o
              > d Jasia Irvinga z kolei coś mi umknęła, choć kojarzę Skalny Ludek. Jednak obie
              > nie są związane z bezpośrednio z Anią, więc to chyba zły trop.

              Nora Nelson JEST związana z Anią bezpośrednio. To dzięki Ani i lampce, którą Ania ustawiła w okienku na poddaszu, do Nory przypływa w środku nocy jej dawny adorator! Ania i Nora to może nie przyjaciółki, ale na pewno koleżanki, i to bliskie, skoro Nora wyznaje Ani, że BARDZO chciałaby mieć męża, śliczną wyprawę, wesele i dziecko, i że zazdrości siostrze, i że jest jej tak bardzo źle, iż obawia się, że pomyli marsza weselnego z marszem pogrzebowym.

              Dodam, że w którymś współczesnym przekładzie tłumaczka (Jolanta Bartosik? Agnieszka Kuc?) genialną Ciotkę Wywąchiwacz przerobiła na "ciocię Myszkę" - bo myszkuje. Dramat.
              • sanfran_84 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 03.09.24, 12:45
                pi.asia napisała:

                >
                > Nora Nelson JEST związana z Anią bezpośrednio.

                Nie na tyle, żeby robić z tego parę imion dla sióstr Ania - Nora. Bardziej chodziło o bliższe powiązania, typu Ania - Diana (para, która wbiła się w świadomość pokoleń czytelników LMM), imię córki/córek, bohaterka dwojga imion, którymi można obdarzyć dwie osoby (np. Ania Kordelia) lub coś takiego.
                A nurtuje mnie to, ponieważ MM od czasu do czasu tłumaczyła, skąd takie, a nie inne imię bohatera/bohaterki (Celestyna, IGS, Gabriela - Gabriela ma różne wersje genezy, ale tłumaczenia są, Nora Róża - tu Nora już wiemy skąd, Florian - tu się domyślamy), a przy dosyć charakterystycznej i językowo brawurowej Norze siostrze Ani jest cisza na ten temat.
                • ako17 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 10.09.24, 13:37
                  sanfran_84 napisał(a):

                  ale tłumaczenia są (...), Florian - tu
                  > się domyślamy

                  Ja się nie domyślam. Poproszę uprzejmie o podpowiedź :)
                  • sanfran_84 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 10.09.24, 19:05
                    ako17 napisała:

                    > Ja się nie domyślam. Poproszę uprzejmie o podpowiedź :)
                    >

                    Florian Podeszwa po dziadku Górskim, bo to miałam na myśli. Pomysłu na transformację Bobcia we Florka niestety nie mam.
                    Chyba, że chodzi o żart strażacki: święty Florian to patron strażaków (i jeden z najbardziej powszechnie znanych świętych patronów), a Bobcio przywitał się z Jeżycjadą imponującą sceną robienia za Nerona na firankach ;)
                    • mircja Re: Lucy Maudorzata Musierovery 10.09.24, 19:39
                      sanfran_84 napisał(a):


                      > Florian Podeszwa po dziadku Górskim, bo to miałam na myśli. Pomysłu na transfor
                      > mację Bobcia we Florka niestety nie mam.
                      > Chyba, że chodzi o żart strażacki: święty Florian to patron strażaków (i jeden
                      > z najbardziej powszechnie znanych świętych patronów), a Bobcio przywitał się z
                      > Jeżycjadą imponującą sceną robienia za Nerona na firankach ;)
                      A to ciekawe, bo ja od czasów Pulpecji domyślałam się (i chyba dalej z tego nie rezygnuję) nieco inaczej. To imię ma związek z kwiatami (i przypuszczam, że również z przyrodą, z którą więź pielęgnują zarówno Florek, jak i Pulpecja), więc przyjmuję, że miało być symboliczne.
                      • ako17 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 10.09.24, 21:44
                        mircja napisała:

                        > sanfran_84 napisał(a):
                        >
                        >
                        > > Florian Podeszwa po dziadku Górskim, bo to miałam na myśli. Pomysłu na tr
                        > ansfor
                        > > mację Bobcia we Florka niestety nie mam.
                        > > Chyba, że chodzi o żart strażacki: święty Florian to patron strażaków (i
                        > jeden
                        > > z najbardziej powszechnie znanych świętych patronów), a Bobcio przywitał
                        > się z
                        > > Jeżycjadą imponującą sceną robienia za Nerona na firankach ;)
                        > A to ciekawe, bo ja od czasów Pulpecji domyślałam się (i chyba dalej z tego nie
                        > rezygnuję) nieco inaczej. To imię ma związek z kwiatami (i przypuszczam, że ró
                        > wnież z przyrodą, z którą więź pielęgnują zarówno Florek, jak i Pulpecja), więc
                        > przyjmuję, że miało być symboliczne.

                        Sam Baltona mówi w Pulpecji, że ma ekologiczne imię. Ale skąd niby jego rodzice w pierwszej połowie lat 70-tych mogli wiedzieć, że będzie się interesował łażeniem po bagnach, lasami, hodowlą os i opryskami?
        • sanfran_84 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 19:07
          mika_p napisała:

          > Na forum miłośników LMM ktoś kiedyś wyjasniał, że Dawidek nie mógł być, bo to b
          > yło żydowskie imię - musiało być neutralne.

          Aaaa, ok, dziękuję za informację.
        • tt-tka Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 19:13
          mika_p napisała:

          > Na forum miłośników LMM ktoś kiedyś wyjasniał, że Dawidek nie mógł być, bo to b
          > yło żydowskie imię - musiało być neutralne.
          > forum.gazeta.pl/forum/w,30357,43745044,43745044,Tragiczne_tlumaczenie.html#p155991288
          >
          >

          Tu tez kiedys byla dluga dyskusja na ten temat, nie moge jej znalezc. W przedwojennych wydaniach, tlumaczonych w czasach, gdy spolecznosc zydowska byla, po pierwsze, liczna, i po drugie, w wiekszosci niezasymilowanana imiona starotestamentowe niejako stygmatyzowaly bohaterow. Dlatego tez nie tylko David stal sie Tadziem, ale i pani Linde Malgorzata.

          W innych ksiazkach dla smarkatego czytelnika Sara (mala ksiezniczka) pozostaje Sara (mialam powojenne wydanie, jesli bylo wczesniejsze, to nie znam), w cyklu o Tomku Wilmowskim jest Sara, ale wystepuje wylacznie jako Sally, w Tomku Sawyerze Rebeka wystepuje tez chyba tylko jako Becky.

          W wydaniach, ktore mialam spolszczano imiona lub zastapowano je innymi - Tajemniczy ogrod ma Zuzanne Sowerby, nie Susan, i Marte, nie Marthe, choc Colin i Dick pozostali przy swoich imionach. W Mani czy Ani matka dziewczynek, w oryginale Liselotte (co po niemiecku ladnie daje sie podzielic na Lise i Lotte, ale po polsku nie wystepuje) ma na imie Marianna, a dziewczynki odpowiednio Maria i Anna.

          Ps gdy kupowalam niemieckie wydanie, rozpoznalam ksiazke po okladce, identycznej z ta, jaka mialam po polsku, tytul (podwojna Lottchen) nie kojarzyl mi sie absolutnie z niczym
      • mircja Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 20:30
        sanfran_84 napisał(a):

        > Czy w dalszych częściach Ani jest znacząca dla fabuły bohaterka, która ma na im
        > ię Nora? Tudzież w oryginale którejś z powieści któraś z bohaterek ma tak na im
        > ię, ale w polskiej wersji językowej jest ono zupełnie inne?
        > Prowadzę śledztwo w sprawie nadania córce Pulpy tak problematycznego imienia, c
        > o gorsza zestawionego z nazwiskiem Górska. Raczej nie dla tej autoironii Nory z
        > CZ, całkiem udanej w sumie, imię to zostało jej nadane przez MM, więc szukam t
        > ropu u Ani.
        > (Pamiętam o wspominanym w innych wątkach Ibsenie, ale nie do końca czuję ten ki
        > erunek. Chyba, że to było gdzieś wprost napisane w którejś z części Jeżycjady.)

        A może to nawiązanie do "Rozważnej i Romantycznej" Jane Austen (Eleonora to ryzykowne imię dla współczesnej dziewczyny, ale zdrobniała wersja Nora by była bardziej do przyjęcia)? Może nawet wręcz Eleo(Nora) i Mari(Anna)?
        • sanfran_84 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 21:27
          mircja napisała:

          > A może to nawiązanie do "Rozważnej i Romantycznej" Jane Austen (Eleonora to ryz
          > ykowne imię dla współczesnej dziewczyny, ale zdrobniała wersja Nora by była bar
          > dziej do przyjęcia)? Może nawet wręcz Eleo(Nora) i Mari(Anna)?

          O, faktycznie, to jest myśl. Wprawdzie powinno być na odwrót (Eleonora była starsza), ale coś jest w tym: Marianna - Anna, Eleonora - Nora.
          Aczkolwiek, nieco zaprotestuję przeciwko ryzykownej Eleonorze. W latach 2007-2014 w reprezentacji Polski w siatkówce grała Eleonora Dziękiewicz i imię to bardzo wdzięcznie brzmiało w transmisjach z meczów. Ciekawostka: często zdrabniano imię Eleonory Dziękiewicz na "Lena", ale że Ela czy Nora brzmią bardziej podobnie do wersji głównej, to mogło być życzenie samej zawodniczki w sprawie zdrobnienia.
          Plus, MM też podjęła ryzyko nazywając Norą dziecko Górskich, zastanawiam się, czy to był celowy żart.
      • ako17 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 22:45
        sanfran_84 napisał(a):


        > W sumie Dora to jest taka trochę Dorota z WdO: cicha, bezproblemowa, wszystko z
        > robi, o co ją proszą, nawet jej rośliny rosły porządnie, dopóki ich burza nie z
        > niszczyła. No ale tu nie będę MM o inspirację podejrzewać, może też czytała o T
        > adziu i Toli ;)

        zgłaszam sprzeciw :). Dorota jest, owszem, pracowita i można na niej polegać, ale jest też opisana jako osoba mająca swoje zdanie, i taka... zadzierzysta. Np. nie ulega Igorowi, choć dla świętego spokoju można sobie wyobrazić biedną Tolę, która by mogła... :(. W sensie nie przyjęcia pocałunku na polance, tylko oświadczyn, ofkors.
        I nie jest to tylko, IMHO, różnica pokoleń, w końcu Ania - bohaterka jak najbardziej pozytywna - też się mocno odróżniała od wzorca dziewcząt w jej wieku i pokoleniu.
        OT - zawsze mnie okropnie smuciło i denerwowało faworyzowanie Tadzia vs Toli i to komentowanie, jaka to ona jest bezbarwna, a łobuz Tadzio - interesujący i wymagający więcej uwagi i wyrozumiałości :(. Bardzo to było nie fair w stosunku do dziecka, które być może, wciąż szykanowane czy jakoś tam krzywdzone za sam fakt istnienia, znalazło sobie taki sposób na przetrwanie - stanie się niewidoczną (było coś bardzo podobnego w Muminkach).
        Tak, wiem, psychologia nie była wtedy specjalnie istotna, a dziećmi to już w ogóle nikt się nie przejmował - miały być użyteczne, a jeśli chodzi o ich charaktery czy osobowości - to albo się je kochało, albo nie. Zatem Toli można było nie kochać, bo była, jaka była.
        • sanfran_84 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 03.09.24, 06:55
          ako17 napisała:

          > zgłaszam sprzeciw :). Dorota jest, owszem, pracowita i można na niej polegać, a
          > le jest też opisana jako osoba mająca swoje zdanie, i taka... zadzierzysta.

          Nie no, jasne, dlatego napisałam "taka trochę", bardziej mi chodziło o to wykonywanie prac gospodarskich i ogólne "utrzymanie obejścia", a nie charakter sam w sobie.


          > OT - zawsze mnie okropnie smuciło i denerwowało faworyzowanie Tadzia vs Toli i
          > to komentowanie, jaka to ona jest bezbarwna, a łobuz Tadzio - interesujący i wy
          > magający więcej uwagi i wyrozumiałości :(

          Do końca "Ani z Avonlea" miałam nadzieję, że będzie jakiś twist i okaże się, że wszyscy Toli robili krzywdę tym gadaniem o kochaniu bardziej Tadzia, ona to słyszała i czuła, zamykała się w sobie i cierpiała, a gdy stało się to widocznym problemem, Ania i Matylda musiały zareagować i przyznać się do błędu. A tu niestety...
          Też mnie to wkurzało, zawiodła nawet pani Linde, która jako osoba z zewnątrz tej relacji mogła trochę zrównoważyć te zachwyty Ani i Maryli nad Tadziem i oddać sprawiedliwość Toli.
      • hanuszka189 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 10.09.24, 20:25
        sanfran_84 napisał(a):

        > Czy w dalszych częściach Ani jest znacząca dla fabuły bohaterka, która ma na im
        > ię Nora? Tudzież w oryginale którejś z powieści któraś z bohaterek ma tak na im
        > ię, ale w polskiej wersji językowej jest ono zupełnie inne?
        > Prowadzę śledztwo w sprawie nadania córce Pulpy tak problematycznego imienia, c
        > o gorsza zestawionego z nazwiskiem Górska. Raczej nie dla tej autoironii Nory z
        > CZ, całkiem udanej w sumie, imię to zostało jej nadane przez MM, więc szukam t
        > ropu u Ani.
        > (Pamiętam o wspominanym w innych wątkach Ibsenie, ale nie do końca czuję ten ki
        > erunek. Chyba, że to było gdzieś wprost napisane w którejś z części Jeżycjady.)

        Może inspiracją była Norah Jones? Florian i Pulpa mogliby ją lubić, czemu nie. Chyba była najbardziej popularna w okolicach pojawienia się Nory w Jeżycjadzie.

        • mircja Re: Lucy Maudorzata Musierovery 10.09.24, 20:53
          W ramach czystego żartu: jako rówieśniczka Patrycji próbowałam sobie przypomnieć, kiedy we wcześniejszej młodości spotykałam się ze słynnymi wśród moich rówieśników osobami o imieniu Nora. Jedyna osoba, którą byłam sobie w stanie przypomnieć, to żona Thomasa Andersa (ciekawe, ile osób tutaj go kojarzy, był popularny przez pewien czas, kiedy byłam w podstawówce). To była chyba pierwsza osoba nosząca to imię, o jakiej słyszałam, a że w prasie pokazywały się jego zdjęcia z naszyjnikiem z imieniem żony, to wszystkim zainteresowanym nim wtedy osobom (przeważnie płci żeńskiej) wbiło się ono w pamięć ;-)
          • minerwamcg Re: Lucy Maudorzata Musierovery 11.09.24, 07:52
            No proszę, a u mnie nawet i to nie. Nora po raz pierwszy u Montgomery, po raz drugi u Ibsena i na długo tyle.
          • ako17 Re: Lucy Maudorzata Musierovery 11.09.24, 17:23
            mircja napisała:

            > W ramach czystego żartu: jako rówieśniczka Patrycji próbowałam sobie przypomnie
            > ć, kiedy we wcześniejszej młodości spotykałam się ze słynnymi wśród moich rówie
            > śników osobami o imieniu Nora. Jedyna osoba, którą byłam sobie w stanie przypom
            > nieć, to żona Thomasa Andersa (ciekawe, ile osób tutaj go kojarzy, był popularn
            > y przez pewien czas, kiedy byłam w podstawówce). To była chyba pierwsza osoba n
            > osząca to imię, o jakiej słyszałam, a że w prasie pokazywały się jego zdjęcia z
            > naszyjnikiem z imieniem żony, to wszystkim zainteresowanym nim wtedy osobom (p
            > rzeważnie płci żeńskiej) wbiło się ono w pamięć ;-)

            Podpisuję się!!! Oczywiście, naszyjnik z Norą był okazały, widoczny i wszystkie laski były smutne :DDD
            A ja nie, bo mi się blondyn bardziej podobał :D
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Lucy Maudorzata Musierovery 02.09.24, 20:11
      Niechęć do otyłych w późniejszych tomach! Na podlinkowanym wyżej forumie montgomerycznym znalazłam wzmianki, że LMM podobnie jak MM później zaczęła nieciekawie pisać o ludziach z nadwagą: forum.gazeta.pl/forum/w,30357,174460223,174460223,Rozczarowanie_Ania_z_Szumiacych_Topoli_.html
      • briar_rose Re: Lucy Maudorzata Musierovery 04.09.24, 20:34
        O, to, to. Ci "źli" z reguły mają nadwagę, długi (lub garbaty) nos, wyłupiaste oczy. A jeśli nawet są piękni, to w tej urodzie jest coś nieprzyjemnego, przesłodzonego. Chociaż nawet postaciom pozytywnym się dostaje za nadwagę. Pani Merridew w serii o Pat, osoba o rozległych horyzontach, wrażliwa na piękno świata jak większość bohaterek Montgomery, jest przez rodzinkę Gardinerów wykpiwana właśnie z powodu tuszy.
    • briar_rose Re: Lucy Maudorzata Musierovery 09.09.24, 21:18
      Zarówno u MM jak i u LMM ocena moralna czynu zależna jest od tego, kto go popełnia. Montgomery również wmawia czytelnikowi jedno, podczas gdy wyraźnie widać coś całkiem innego. Tę samą tendencję można zaobserwować w powieściach pani Musierowicz. Zadzierające nosa Józia Pye, Janka Pringle czy Maja Binnie są godne potępienia, nadymające się dumą rodową Emilka czy Pat ze Srebrnego Gaju są jak najbardziej w porządku. Wyśmiewanie rudych włosów czy piegów jest wielką niedelikatnością, ale komentować czyjąś otyłość można już otwarcie. Tak wrażliwa na krytykę Ania czuje satysfakcję, że jej dawna „rywalka” Krystyna przytyła. Kochająca świat Ania nie ma problemu z chloroformowaniem kota! Biedak przeżył tylko dlatego, że w pudełku była dziura…

      U obu pisarek mamy syndrom oblężonej twierdzy. Taki Srebrny Gaj w serii o Pat jest ukazany jako miejsce przyjazne, ciepłe, istna oaza spokoju, w której każdy, kto się otworzy, może czuć się dobrze. Ale z mieszkańców wychodzą snobizm, bezduszność i bezpodstawne zadowolenie z siebie. Najbardziej zastanawiająca pozostaje obsesja porównywania się z rodziną Binniech (oczywiście w kontekście: oni to samo zło, my jesteśmy lepsi). Oj, przypomina mi to mieszkanie w pewnej kamienicy...

      Razi manifestowane przez niemal wszystkich bohaterów przekonanie, że osoba wartościowa jest zarazem osobą co najmniej ładną i zgrabną, jeśli nie piękną (chyba, że jest pomocą domową albo parobkiem, w tych przypadkach czarująca aparycja i zgrabna figura nie są niezbędne).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka