lezbobimbo
16.11.14, 01:14
Doceniam pozytywy, widzę starania MM oraz cieszę się z nowych smaczków i cytatów, ale o negatywach nie mogę zapomnieć, niestety. To zbiorę tutaj tak cusammen kupą, mości panowie.
- homo sovieticus w ustach altruistycznej prof. Gaby, tej co kiedyś chciała być zawsze dobrym człowiekiem i pomagać innym
- Ida nadal nienawidząca Magdy, obsypująca ją stekiem obelg przy Ignasiu, tepiąca ją za rzekomą otyłość i nawet w mejlu pisząca o niej per McDonaldusia (choć to nadal jest własnoręcznie przez Idę odbierana przy porodzie córka Kreski i prawnuczka Dmuchawy)
- niezrozumiała pogarda i niechęć borejska, a zwłaszcza Idy i Pulpy do tak przecież fajnej Agaty Janickiej, z której nagle MM zrobiła "nachalną dziwę"
- jedyny sukces w całym życiu Gaby to wydanie córek za mąż, jedyny cel w życiu córek to zamążpójście i doglądanie starców domowych - tak prawi dzisiaj Ida, co sama z hukiem zerwała zaręczyny w innym życiu, bo nie chciała w kółko gotować pierogów
- turboromans i zaręczyny licealistów już przy pierwszej rozmowie, złota nić tym razem zastąpiona przez bańkę mydlaną. Spoko, że się zakochali od pierwszego wejrzenia, ale nikt nie czuje że zna kogoś dogłębnie ani że chce być na całe życie z kimś raz widzianym w wieku lat siedemnastu.
- niekończące się peany Jędrusia i Idy na temat Ideału Cnót Mrukliwych, tego pięknie sklepionego Adonisa Józina, oraz peany na temat Ignasia, Krynicy Wiedzy i Geniusza. ILEŻ KUTWA MOŻNA. Nie chcę już słyszeć ani słowa na temat geniusza IGStryby i mrukliwego osiłka Józina, bo już od 20 lat jest to pisane w ten sam sposób. Niech oni się wreszcie hajtną gdzieś poza tekstem w Febliku i znikną z narracji CAŁKIEM. Błagam o nowych bohaterów, zwłaszcza męskich. Skoro licealiści muszą być borejczy, to czas na Szymka oraz Anię i Norę.
- slapstickowa scena cucenia i odwożenia Idy przez rzekomą lekarkę in spe, Dorotę-Trzpiotę. Miało być śmiesznie, a wyszło groteskowo. Dorota wyszła nie dość, że na debilkę antymedyczną, to jeszcze na agresywną oborową, co nad kwiatkami się rozczula ale ofiary wypadków traktuje jak kompost do przerzucenia widłami. Nie powinna iść na żadną medycynę.
Jakąż ironią potem jest Milowe ostrzeganie Jędrusia przed Nosorożcami :D
- 200 stron za dużo. Tak się ładnie zaczynało, nowi bohaterowie, nowa krew, nowe cytaty, Kobyłka i Psiuk, aż tu nagle wszystko zwiędło w momencie wrzucenia telemoreli borejczady mydlanej, odcinek 216327
- przywoływanie imienia Darwina tylko po to, aby dokopać nieszczęsnemu Bogatce za wygląd.
Charakter i wygląd naprawdę sie nie pokrywają ani nie objawiają wypukłym czółkiem dobrego ani brzydką czaszką złego amanta. Czemu nieodpowiedni amant musi koniecznie być prymitywnym, groteskowym potworem-Igorem od dr Frankensztajna?
O ileż bardziej interesującym rywalem dla Józina byłby ktoś o wyglądzie disnejowskiego Pawełka Nowackiego - i żeby Dorota przez chwilę nie wiedziała, którego wybrać. Wtedy byłby romans dłuższy, dylematy, dramaty soczyste.
A co Was irytuje?