Dodaj do ulubionych

Norwegia i finanse

06.12.14, 23:34
Matka Dorotki mieszka w Norwegii, pracuje jako pielęgniarka.
Przeciętna płaca pielęgniarki
Przeciętne realne zarobki według sektorów zatrudnienia w Norwegii w 2007 r. Pielęgniarka -
32 214.

Utrzymanie w Norwegii, rok temu, wyliczone na forum o Norwegii:"

Wiec tak zakladajac ze bedzie pracowac 7,5 godziny dziennie po 150 NOK na godzine to brutto w ciagu roku zarobi: 292 500 NOK z tego (nieliczac znizek na enslig forsørger (ma przeciez dziecko) ani nie dodajac barnetrygd) zaplaci okolo 70 135 NOK podatku (minstefradrag jest itp.). Z tego co jej po otraceniu podatku zostanie bedzie miec co miesiac 18 530 NOK. A za to moze spokojnie przezyc nawet z dzieckiem (na ktore otrzyma barnetrygd jeszcze oraz zmniejszenie podatku). O ile oczywiscie nie bedzie wynajmowac mieszkania w centrum Oslo za 13 000 NOK na miesiac. To moze w jakims innym miasteczku spokojnie wynajac za 5000-6000 NOK na miesiac mieszkanie okolo 70 m2. Do tego okolo 1000 NOK na miesiac wyda na prad i z 300 NOK na internet co miesiac. Wiec w scenariuszu 6000 NOK za samo mieszkanie + prad + internet zaplaci 7300 NOK za mieszkanie z pradem oraz internetem.

Zostaje jej wtedy 11 230 aby kupic jedzenie sobie i dziecku (+barnetrygd i znizka podatkowa) wiec o ile nie bedzie mieszkac w Oslo to nawet nie musi jesc najtanszych rzeczy. Oczywiscie moze pojsc za rada pewnego forumowicza i za 5000 NOK na miesiac zakupic od 80 do 120 kg kielbasy (cena jest zmienna) i wtedy rzeczywiscie bedzie sie czuc jakby ledwo przezyla po skonsumowaniu takiej ilosci kielbasy w miesiacu. Ale jesli nie pojdzie za rada tego czlowieka to za 5000 NOK jako jedna osoba moze normalne jedzenie jesc caly miesiac. "

Licząc nawet, ze mama Dorotki, jako cudzoziemka zarabia mniej (ale podejrzewam, że płace od 2007 trochę wzrosły) , to najwyraźniej stać by ją było na posyłanie do domu sporych sum. Dlaczego wiec Dorota chodzi praktycznie bez butów, a w domu ledwo starcza na podstawowe wydatki?

Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 00:08
      amelia 007 w watku Polacy w Norwegii przywoluje aktualne przyklady
      nie wiem, czy przysluguje dodatek na dziecko nie mieszkajace w Norwegii i jak wtedy wygladaja znizki podatkowe
      ale z Niemiec, gdzie zarobki sa jednak nizsze i socjal mniej rozwiniety ludzie pozostajacej w kraju rodzinie sla tyle, ze i na edukacje wystarcza, i na buty, i na przyjazd na urlop lub sciagniecie dziecka do siebie na wakacje
      • bookalice Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 05:00
        Nie wiem, jak w Norwegii, ale ja np mieszkam w UK i mimo rozwiniętego systemu socjalnego dodatki są tylko na dzieci mieszkające wraz z rodzicami na terenie państwa, przypuszczam, że w innych europejskich krajach ze sporą liczbą emigrantów jest podobnie (w moim odczuciu całkiem słusznie). I też mi się wydaje, że ze swoich zarobków mama Doroty powinna całkiem spokojnie przeżyć i kupić córce jakieś obuwie do sukienki w stylu Kate Middleton :)
        • marcelina_szpak Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 08:50
          Wrecz przeciwnie: Child Benefit i Child Tax Credit moga byc pobierane jako Family Benefit gdy rzeczona familia mieszka w innym kraju Europejskiego Obszaru Ekonomicznego. W Uk idzie ku zmianom, bo na obecnej scenie politycznej przewazaja przeciwnicy tego rozwiazania. Natomiast w Norwegii, z tego co wiem, na 'unijne' dzieci mieszkajace poza Norwegia dostaje sie doplate wyrownujaca do stawek norweskich, jesli te sa wyzsze niz w kraju, gdzie mieszka dziecko.
          • marcelina_szpak Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 08:52
            Zjadlo mi linki: www.hmrc.gov.uk/manuals/ccmmanual/ccm20260.htm
            www.nav.no/en/Home/Benefits+and+services/Relatert+informasjon/Child+benefit+and+cash+benefit+-+Foreign+employees+in+Norway.194616.cmsm_sz
          • lezbobimbo Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 13:17
            marcelina_szpak napisała:
            Natomiast w Norwegii, z tego co wiem, na 'unijne'
            > dzieci mieszkajace poza Norwegia dostaje sie doplate wyrownujaca do stawek nor
            > weskich, jesli te sa wyzsze niz w kraju, gdzie mieszka dziecko.

            W Norwegii pracownikom bez stałego prawa pobytu nie przysługują żadne benefity ani nawet ubezpieczenia.
            Trzeba przy rejestracji swego pobytu właśnie udowodnić, że się samemu utrzyma i zapłaci swe własne ubezpieczenia - niby dlaczego państwo norweskie miałoby utrzymywać dzieci całej wschodniej ściany unijnej, nawet nie mieszkające na fjordach?
            Dopiero po 3-5 przepracowanych bez przerwy latach można ubiegać się o prawo stałego pobytu.
            Oczywiście można jako wschodni pracownik jak najbardziej ze sobą brać do Norwegii nieletnie dzieci, małżonków, dziewczynę/chłopa/nawleczonych, a także niedołężnych rodziców lub dziadków - ale to ten pracownik musi ich w całości utrzymywać i ubezpieczać (chyba że sami znajdą pracę i sami się zarejestrują i ubezpieczą)
            Nie ma możliwości aby rodzina wschodniego pracownika dostała benefity takie jak norwescy obywatele. Fjordy nie będą żarły z ręki.
            • marcelina_szpak Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 13:41
              Racja, o to sie wszystko rozbija: jaki pani matka miala w tej sinej norweskiej dali status. Sadzac z nieszczegolnej znajomosci jezyka, nieszczegolny.
              • lezbobimbo Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:35
                marcelina_szpak napisała:
                > Racja, o to sie wszystko rozbija: jaki pani matka miala w tej sinej norweskiej
                > dali status. Sadzac z nieszczegolnej znajomosci jezyka, nieszczegolny.

                Status pani matka mają Zagraniczny Pracownik bez stałego prawa pobytu, o który to stały pobyt może się ubiegać dopiero po 5 latach przepracowanych i ubezpieczonych na własny koszt (zero benefitów). Nie musi znać norweskiego języka, dopóki może znaleźć pracę z angielskim.
                Dopóki nie ma stałego prawa pobytu, może zostać wydalona z państwa, jeśli straci pracę (nie może siedzieć na bezrobociu, którego nie dostanie) albo jeśli popełni przestępstwo.

                Po cusammen siedmiu latach legalnego pobytu w Norge (czyli może przepracować po prostu te 7 lat) dopiero może się ubiegać o obywatelstwo, wtedy musi odbyć i zdać kurs języka (conajmniej 300 godzin), mieć zamiar mieszkać dalej w Norwegii na stałe, być niekarana oraz zrzec się obywatelstwa polskiego.

                Akurat norweski to jest bardzo prosty gramatycznie i łatwy w wymowie język, nie rozumiem, czemu Teresa ma takie trudności (ma zaledwie 40 lat, nie cierpi raczej na demencję...).
                Ale już widzę jak MM pozwala pozytywnej bohaterce zrzekać się obywatelstwa polskiego
                • dakota77 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:39
                  Czyli mozna zrozumiec, czemu Rumiankowa pisze, ze bieze dodatkowe dyzury zeby sie wykazac w pracy i tak boi, ze straci prace.
                  • guineapigs Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 18:21
                    Boru Zielonolistny, Dakota, ja cię Aj Lowju, chciałabym z Tobą zdobyć Biegun - jakikolwiek, nawet Zachodni, byle z Tobą, ale 'bieże'? Ktoś stał Ci nad głową z pistoletem? Szantażował? Powiedz słowo, zabiję gada.
                    • ananke666 Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 23:34
                      Za straszliwy błąd ortograficzny Dakota zostaje skazana na lepienie pierogów pląsając na paluszkach, odziana w paczkę klasyczną w kolorze różowym. Za każdy ślad mąki na odzieniu lub nieforemnego pieroga przewidziano karne odegranie na grzebieniu "Cwału Walkirii".
                      • slotna Re: Norwegia i finanse 21.12.14, 02:44
                        Tutaj akurat "r" moglo sie po prostu nie wcisnac. Wiem na pewno, bo i mnie sie to zdarzylo i prawie umarlam ze wstydu ;)
                        • dakota77 Re: Norwegia i finanse 21.12.14, 11:08
                          O to to, mysle ze to raczej to, ale kajam sie zdecydowanie :)
                    • zla.m Re: Norwegia i finanse 21.12.14, 15:29
                      Oj tam, oj tam, że ktoś napisze bieże zamiast bieży, to zaraz taka afera na forumie :))
            • villanden Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 15:35
              Bimbo, skad masz te informacje?
              Bo troche mi sie nie zgadza to co piszesz... Moim zdaniem (a mieszkam w Norwegii od 2004r) prawo do ubezpieczenia swojego oraz osob bedacych na twoim utrzymaniu nabywa sie wraz z momentem podpisania umowy o prace i co za tym idzie uzyskania karty podatkowej i numeru pesel.
              Praw do zadnych zasilkow ani ubezpieczenia nie ma sie za to, jezeli jest sie osoba poszukujaca pracy.

              Na dowod, prosze zobacz chociazby formularz podania o blankiet E109, "Zaświadczenie dotyczące uprawnień do świadczeń rzeczowych w razie choroby lub macierzyństwa dla członkow rodziny będacych na utrzymaniu osoby zatrudnionej, w przypadku, gdy członkowie rodziny mieszkają w innym państwie UE/ EWG, niż osoba zatrudniona" (po polsku, bo tak jest nas tu juz duzo!) w ktorym nie ma ani slowa o prawie do stalego pobytu (pozwolenie na pobyt jest dokumentem ktory "mozna zalaczyc"

              www.helfo.no/SiteCollectionDocuments/Skjema/S%C3%B8knad%20om%20blankett%20E%20109-40-05.03-polsk.pdf

              Najwazniejsza tu jest dokumentacja wlasnego zatrudnienia.

              Staly pobyt uzyskuje sie tak jak piszesz, po kilku przepracowanych larach, ale szczerze mowiac nie jestem pewna co to pozwolenie daje.

              Bo pozwolen na prace jako takich juz nie ma - isntnieje tylko obowiazek rejestracji.

              Nie zgadzam sie rowniez z twierdzeniem, ze "nie ma mozliwosci aby rodzina wschodniego pracownika dostala benefity takie jak norwescy obywatele"
              Alez wlasnie jest! Zarowno dodatki na dziecko, zasilek dla bezrobotnych- wszystkie dodatki sie otrzymuje jak tylko czlowiek zaczyna pracowac i placic podatki.

              W opisanej sytuacji emigracyjnej mamy Doroty, oprocz niedostatkow finansowych najbardziej zgrzyta mi czestotliwosc przyjazdow. Z Oslo lataja do Poznania zarowno Ryanair jak i WIzzair i mozna podrozowac czesto i tanio.
              Wiekszosc znanych mi osob, ktore maja rodziny w Polsce, odwiedza je bardzo czesto. Nie widzenie sie od wakacji do Gwiazdki, lub dluzej, to sytuacja bardzo, bardzo dziwna i nie jak na rok panski 2013.
              • lezbobimbo Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 17:49
                villanden napisała:
                > Bimbo, skad masz te informacje?
                > Bo troche mi sie nie zgadza to co piszesz...

                Odszczekuję nieścisłości, posługiwałam się prawem norweskim dla łączenia rodzin pracowników zagramanicznych, gdzie można przeflancować część rodziny do Norge (nie rodzeństwo i kuzynów) ale pod warunkiem, że pracownik będzie sam te osoby utrzymywał i ubezpieczał (chyba że owe osoby też znajdą pracę i same się ubezpieczą).

                No i przy samej rejestracji pobytu pracownika w N trzeba udokumentować, że się samemu ubezpieczy i nie będzie obciążać państwa norweskiego (czyli nie można n.p. przyjechać od razu na bezrobocie tylko najpierw popracować, popłacić skaty i dopiero wtedy móc występować o dodatki).

                Jestem przyzwyczajona, że skandynawskie kraje są bardzo restrykcyjne dla pracowników zagranicznych i usilnie się bronią przed emigracją benefitowo-bezrobotną, acz w każdym kraju inacy to wygląda w szczegółach.

                > Staly pobyt uzyskuje sie tak jak piszesz, po kilku przepracowanych larach, ale
                > szczerze mowiac nie jestem pewna co to pozwolenie daje.

                To głównie chroni przed przymusowym wydaleniem z kraju, jeśli się popełni przestępstwo.
                Czy wiesz może, jak długo pracownicy zagraniczni w Norwegii mogą pozostawać na bezrobociu, gdy nie mają prawa stałego pobytu? Czy nie zostają wykopsani, jeśli stracą pracę i nie znajdą nowej?
                • gat45 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 18:48
                  lezbobimbo napisała:

                  > villanden napisała:
                  > > Bimbo, skad masz te informacje?
                  > > Bo troche mi sie nie zgadza to co piszesz...
                  >
                  > Odszczekuję nieścisłości, [...]

                  Oj, trochę to nie przystoi na forum takich niezmordowanych poszukiwaczek wpadek większych i mniejszych :) Twój pierwszy post brzmiał bardzo przekonująco. I nie było w nim żadnych zastrzeżeń, wyglądał na rzeczywistą informację.
                  Gat dał się całkowicie nabrać i nawet wyraził swoje zdumienie w towarzyskiej rozmowie popołudniowej ze znajomymi po kilkunastu latach pracy w Norwegii. Oczywiście Gat został wyśmiany. Naiwny Gat :(
                • villanden Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 19:49
                  W kwestii wydalania obywateli UE z Norwegii była w zeszłym roku wielka dyskusja, ponieważ w miastach pojawiło sie wielu (jak na tutejsze warunki) żebrzących Romow. "Problem" polega na tym, ze obywatel Unii Europejskiej może przebywać w Norwegii przez 3 miesiące turystycznie, bez żadnych rejestracji i pozwoleń. Nikt tez nie stawia juz pieczątek w paszportach, wiec trudno udowodnić kiedy ktoś wjechał a kiedy wyjechał. Po trzech miesiącach wystarczy opuścić Norwegię na jeden dzień, po czy, wrócić i nowe 3 miesiące mogą sie zacząć.

                  Jeśli chodzi o bezrobotnych, to zasady sa takie, ze osoba szukająca pracy może legalnie przebywać przez 6 miesięcy. Osoba, która przepracowała w Norwegii przynajmniej rok a następnie pracę straciła, może pozostawać w Norwegii i szukać pracy przez czas nieograniczony (chociaż zasiłek dla bezrobotnych przyznawany jest na maksymalnie rok albo dwa lata (przy bardzo niskich dochodach).
                  Wiem, ze ludzie trafiają potem na inne zasiłki socjalne, albo wegetują z pomocą organizacji charytatywnych, ale to mimo wszystko wsród Polaków wyjątki, bo większość pracuje, płaci podatki i radzi sobie dobrze.

                  O deportacji osób z Unii Europejskiej odkąd tu jestem nie słyszałam ani razu, chociaż temat był ze względu na obywateli Rumunii bardzo nośny.
                  • villanden Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 19:51
                    A, zapomniałam podać zródło.
                    Po angielsku, gdyby ktoś chciał przepisy poznać :-) www.udi.no/en/want-to-apply/the-registration-scheme-for-eueea-nationals/#link-877
            • kj-78 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 22:42
              Dopiero po 3-5 przepracowanych bez przerwy latach można ubiegać się o prawo stałego pobytu.
              >Oczywiście można jako wschodni pracownik jak najbardziej ze sobą brać do Norwegii nieletnie dzieci, małżonków, dziewczynę/chłopa/nawleczonych, a także niedołężnych rodziców lub dziadków - ale to ten pracownik musi ich w całości utrzymywać i ubezpieczać (chyba że sami znajdą pracę i sami się zarejestrują i ubezpieczą)

              Hm, moim zdaniem tak nie jest. Jestes zatrudniony legalnie w Norwegii = przysluguja ci wszystkie prawa, takie same jak innym pracownikom. Masz jakies zrodlo tego co piszesz? Oczywiście jeśli przyjezdzasz i nie masz pracy, to musisz udowodnić to co piszesz, i sam placic. Ale tu sytuacja jest inna.
    • morekac Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 00:15
      Może ma nową rodzinę, tylko nikt o tym nie wie...
      • yvi1 Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 00:31
        Jest pielegniarka,czyli Fachkraft( sila fachowa). Tutaj w Niemczech jest wielki brak i prace mozna dostac wszedzie.Jak jest w Norwegii,nie wiem.I mam nadzieje,ze przez tyle lat nauczyla sie jezyka ,co by jej wyzsza pensje zapewnilo.
        Nie wiem czemu Dorotka ma jedna sukienke i butow nie ma.Chyba wyobraznia pani MM znowu ja poniosla i dokladnie jej sie nie chcialo sprawdzic.
        • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 00:50
          nie nauczyla sie - jest wspomniane, ze w tej dziwnej mowie ciagle ma trudnosci
          • lezbobimbo Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:46
            tt-tka napisała:
            > nie nauczyla sie - jest wspomniane, ze w tej dziwnej mowie ciagle ma trudnosci

            To ona sama jest dziwna jak na matkę tak "bystrej" córy :>
            Bo akurat norweski to jest najłatwiejszy w wymowie dla Polaków język skandynawski, a gramatykę ma prościutką i w zaniku praktycznie.
            Już po 6 miesiącach otoczona tym językiem wszędzie - w pracy i koledzy i pacjenci przecież dziób otwierają - powinna snakkać dość swobodnie, nawet w zgrzybiałym wieku 40 lat.

            NO ALE PO CO MM MIAŁABY SPRAWDZAĆ TAKIE SZCZEGÓŁY. Wysyłamy matkę na zawsze gdzieś do dżungli, Chicago czy do Svalbardu, niech ginie, góralu czy ci nie żaaaaaaal
        • villanden Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 19:59
          To tez mi sie wydaje bardzo dziwne. Z mojego doświadczenia wynika, ze praktycznie nie da sie dostać pracy jako pielęgniarka, nie mówiąc posługując sie norweskim komunikatywnie.... Bez norweskiego to może można w szpitalu sprzątać, ale tu tez sie językowe wymagania pojawiają...

          A zarobki sa regulowane przez układy zbiorowe i nie różnicuje sie stawek ze względu na narodowość czy znajomość języka. Raczej sie nie zostaje przyjętym do pracy.

          Ale postanowiłam sie nie czepiać, bo może mama Doroty jest po prostu zmęczona posługiwaniem sie obcym językiem, sama miałam taki okres na samym początku pobytu.. Ze mimo ze człowiek wszystko rozumie, to sama kwestia dodatkowej koncentracji może byc mecząca. No i jeszcze mrowie dialektów, często bardzo rożnych od tego, czego sie człowiekiem uczył. No ale tu znowu zgrzyta to, ze pani Rumianek jest tam juz tak długo, ze matka z ciotka na straty ja spisały, ojciec w testamencie ominął a córka pamiątki po niej nosi jak po zmarłej....
          • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 20:02
            moze ona tylko rodzinie wciska kit, ze pracuje jako pielegniarka ? i dlatego taka niezadowolona, bo czuje sie zdeklasowana...
    • sanciasancia Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 03:03
      Może ma jakiś nałóg wymagający dużych nakładów finansowych?
    • malwa51 Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 07:43
      "Zeby bylo bardziej dramatycznie!!"
    • j_a_ch Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 11:44
      >"Żeby było bardziej dramatycznie"
      Nie inaczej :)
      Można było początkowo odnieść wrażenie, że to ciąg dalszy lansowania szlachetnego ubóstwa a la Borejki, ale chyba już nie. Bo obecnie mamy zbyt wiele tematu, utyskiwań i dramatycznego tonu właśnie. Pieniądze stały się bardzo ważne. Za PRLu nie były ważne, bo w sklepach były ochłapy, a minimalizm oraz zaradność były dumą. Teraz się nie jakoś da. Minimalizm chyba wypadł z mody i jest przedstawiany jako dramat i konieczność. Winne jest zue państwo co uciska wszystkich oraz wypędza na emigrację. (A biedni artyści to dopieroż mają w kość - przypadek Bernarda - i tu jest chyba pies pogrzebany :)
      Na owej emigracji nie może być za dobrze. Trzeba harować na całą rodzinę bliższą i dalszą, a biedne dzieci w kusych sukienczynach i drewniakach muszą w gipsie dzielnie handlować, żeby powiązać koniec z końcem i udowodnić przy okazji swą przydatność. Dramatycznie, że hej.
      • kopiec_esmeralda Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 11:51
        Mnie uderzyło co najmniej dwa razy określenie "złodziejskie" - w domyśle państwo. "Ten złodziejski VAT" i "złodziejska kieszeń wiadomo -kogo" - cytaty niedokładne, bo z głowy, ale wierne. Jeśli ma się takie założenia, ze kraj, w którym się żyje, jest złodziejski, to trudno się dziwić całej tej reszcie, jaką omawiamy.
      • croyance Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 15:46
        Ale to jest wlasnie wciaz tamto myslenie przeniesione na dzisiejszy grunt: co ma wspolnego zarabianie pieniedzy z minimalizmem, czy jego brakiem?
    • pani.filifionka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 17:11
      To są jakieś żarty. Znam trochę ludzi, którzy pracują w Norwegii i nigdy nie słyszałam, żeby przyjazd do Polski raz na jakiś czas stanowił wielki problem. Chyba że matka Doroty mieszka gdzieś za kołem polarnym, wtedy rzeczywiście taka podróż to spory wydatek i parodniowa wyrwa w pracy - ale raz a kilka miesięcy z pewnością mogłaby sobie na coś takiego pozwolić. Większość Polaków pracuje jednak w większych miastach, które mają teraz dogodne i niedrogie połączenia z Polską. Znam jedną osobę, która pracuje w firmie sprzątającej i przylatuje do Poznania mniej więcej raz na dwa tygodnie.
      • staua Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 17:48
        Kolega przez dłuższy czas mieszkał w Trondheim, a żona z dziećmi w Warszawie, i praktycznie był w domu co drugi weekend. Są tanie loty, komunikacja, poruszanie się po Europie nie stanowi problemu. Bajeczka musierowiczowa, po prostu.
      • dakota77 Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 17:59
        Moze matka Doroty nie lubi wraca do swojej wsi, i tyle :P A rodzinie mowi, ze nie moze przyjechac.
        • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 18:21
          ze do swojej wsi nie lubi wracac, mozna przyjac
          a do corki i do matki ?
          • meg_mag Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 18:34
            do matki tez prawdopodobne

            a jesli ta corka caly czas jej cos "przykrego" przypomina? (pomijam, czy to normalne)

            to calkiem fajnie jej sie moze tak daleko od rodziny zyc
          • ginestra Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 18:40
            Z tą matką Doroty to w ogóle jest dziwna sprawa.
            MM ewidentnie sugeruje, że jest ona za granicą już bardzo długo, bo jeszcze jak żył jej ojciec, świętej pamięci dziadek Doroty, to swoją córkę, w raz z żoną, wydziedziczył.

            Książkę komuś pożyczyłam, więc nie mogę tego dokładnie sprawdzić, ale pamiętam, że jest tam napisane, że nie konsultując się z córką (Teresą) przebywającą w Norwegii, rodzice jej sami zdecydowali, za plecami córki, żeby przepisać cały majątek na wnuczkę (Dorotę). Przywołana jest rozmowa, w której ojciec mówi do matki: "ona już pewnie nie wróci, to przepiszmy majątek na Dorotę".

            To jest dziwne, bo jest powiedziane, że dziadek był taki dobry i religijny, a babcia, żyjąca nadal, jest taką równiachą, a nawet nie porozumieli się z córką, a tylko zdecydowali za nią, że nie dostanie żadnego spadku.

            Nie wiem jak to się ma do polskiego prawa, ale ogólnie nie stawia to rodziców Teresy w dobrym świetle.

            Nie ma tymczasem mowy o tym, że do wydziedziczenia córki doprowadził jakikolwiek konflikt z nią, więc czytelnik jest bezradny i może myśleć, że taka postawa rodziców Teresy spowodowana jest przez to, że osiemnaście lat temu przyniosła mi wstyd (babcia Wika mówi "nie upilnowałaś córki") zajściem w ciążę i urodzeniem nieślubnego dziecka. Wrażenie to zdaje się potwierdzać to, że babcia Andzia niewiele mówi o córce na kartach książki, nie widać w niej czułości i wspominania jej ani też nie przebija to, że są w nieustannym kontakcie, i że często widują się itp.

            Czyżby rodzice Teresy, dla których wnuczka była takim oczkiem w głowie, mogliby mieć do niej tak duży żal za to, że urodziła tę właśnie wspaniałą wnuczkę?

            Z mejli Teresy przebija to, że nie jest jej za dobrze w Norwegii, nie czuje się tam jak w domu, jest osamotniona i zmęczona, dużo pracuje, bierze dodatkowe dyżury, martwi się, żeby jej nie zwolnili z pracy, jak będzie pracowała mniej i ogólnie widać "szarpie się", a nie widać ze strony jej matki jakiegoś wsparcia wobec niej czy chęci przekonania jej, żeby jednak wróciła do Polski, i że tęskni za nią, i że sobie poradzą we cztery, czy jakiegoś podziwu, że taka dzielna samotna mama tak sobie dobrze radzi, no czegokolwiek. Wrażenie jest takie, że matka Teresy już na niej postawiła dawno kreskę i to jest dla mnie bardzo przykre i niezrozumiałe w tej książce. Za mało jest przesłanek, że ten romans był z żonatym, ale może to o to chodzi tej matce i nie może jej tego darować? I w ogóle to wydziedziczenie jej jest bardzo przykre.

            To wszystko oparłam na czytaniu tej książki jeden raz, miesiąc temu, więc może nie pamiętam dobrze w szczegółach, ale takie wrażenie mi pozostało.
            • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:12
              to mnie tez zdziwilo, tak na marginesie - ze dziadek nie chcial zostawiac domu i gospodarstwa nieobecnej corce, moge uwierzyc, ale ze zone, bylo nie bylo wspolniczke majatku, zostawil na lasce wnuczki ?
              chyba ze wdowa dostala ustawowa polowe, a tylko te drugie pol Dorota ?
              ktos zwrocil uwage ?
              • morekac Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:23
                Nie, chyba wszystko od razu zapisali na Dorotę i jest ona właścicielką całości. Nie jest też powiedziane, że nie skonsultowali tego z córką.
                • ginestra Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:27
                  "Nie, chyba wszystko od razu zapisali na Dorotę i jest ona właścicielką całości. Nie jest też powiedziane, że nie skonsultowali tego z córką."

                  Zdanie, w którym ta sprawa jest opisana brzmi tak, jakby zdecydowali za plecami córki. Może to jest niedoróbka autorki i redakcji, ale tak to naprawdę brzmi. :(
                  • morekac Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:35
                    Cała sprawa była opowiadana kilka lat po fakcie. Nawet jeśli pomysł przyszedł im tak zupełnie bez konsultacji, nigdzie nie jest powiedziane, ze nie ustalili tego z córką.
              • ginestra Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:25
                Może to było przepisanie majątku z tzw. służebnością, że dopóki żyje którekolwiek z dziadków, to wnuczka nie może sprzedać domu i gospodarki i dziadkowie muszą mieć zapewnione tam godziwe, w uzasadniony sposób, warunki do końca życia.

                Tak czy inaczej, mogli choć porozmawiać z córką o tym. Wtedy babcia opowiadałaby Idzie to w taki sposób, że mąż i ona porozmawiali z córką (Teresą) i wszyscy troje zgodzili się, żeby przepisać na Dorotę. A tak to wyszło, że dziadkowie zdecydowali sami, że córka ma być pominięta i nic nie dostać, bo "już nie wróci". A skąd można wiedzieć czy nie wróci? A może zatęskni za Polską, może wypali się zawodowo, może będzie miała kłopoty ze zdrowiem, może, wreszcie, wyjechała tylko na parę lat, żeby zarobić na edukację Doroty i coś tam odłożyć ewentualnie i chce wrócić? Jak można za kogoś decydować że "już nie wróci". I czyżby nie chcieli jej widzieć w Polsce, z nimi, nie chcieli przekazać: "tu jest zawsze twój dom, czekamy na ciebie, szanujemy twoje decyzje i ile zechcesz, to zostań za granicą, ale w każdej chwili wracaj, bo tu jest twój dom i tu jesteśmy my i czekamy na ciebie."
            • ginestra Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:19
              PS. Może po tym pierwszym czytaniu tak mi zostało, ale dla mnie rozmowa babci Andzi z Idą o tym, że Teresa została wykorzystana przez kardiologa itp. nie podchodzi pod mówienie o niej z czułością, tęsknotą, lekkością, sympatią, tak jak mówiłoby się o córce, za którą się tęskni, a która mieszka chwilowo daleko, ale ciągle jest w sercu i w myślach i jest się z niej dumnym i człowiek troszczy się i martwi jak jej tam jest i czy zdrowa i chce jej pomóc w czym tylko może itp.
              • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:34
                troche to dziwne
                na ile sie orientuje, dziadek mogl zapisac swoje, czyli polowe, jesli Dorota jest wlascicielka calosci, babcia odrebnym aktem musialaby dokonac darowizny
                wydziedziczenie corki musialoby byc uzasadnione wzgledami uznawanymi przez prawo, inaczej corce przysluguje zachowek, czyli jakas czesc majatku
                • verdana Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:36
                  Być może (ale zostałam już zrugana za nadinterpretację) ewidentne porzucenie córki jest wystarczające do wydziedziczenia?
                  • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 19:54
                    chyba nie w tym przypadku - mailuje, sle pieniadze, sad nie uznalby tego za porzucenie, nawet jesli emocjonalne potrzeby dziecka nie sa zaspokajane od dawna
                    zdaje sie, ze wydziedziczyc mozna osobe znecajaca sie, razaco niewdzieczna, ale kodeksu pod reka nie mam, teresa raczej - w rozumieniu sadu - tych warunkow nie spelnia
                    inna sprawa, ze o zachowek musialaby wystapic ona i w jakims okreslonym terminie
                    i ciagle nie daje mi spokoju prawo babci do majatku wspolnego z mezem, nawet jesli tego po mezu sie zrzekla
                    czy jest na sali specjalista od spraw majatkowych ?
                    • gat45 Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 20:14
                      Nie wiem, jak to jest w Polsce, ale we Francji dziedziczenie gospodarstwa rolnego podlega nieco innym prawom niż w przypadku innych nieruchomości. W grę wchodzi nie tylko tytuł własności, ale także fakt, czy osoba wskazana jako spadkobierca będzie się tym gospodarstwem zajmować osobiście. Nie znam szczegółów. Mogłabym się dowiedzieć, ale po co - w Polsce pewnie to wygląda jeszcze inaczej. Z tym, że uczęszczanie wnuczko do szkoły o kierunku rolniczym mogłoby również odegrać pewną rolę.
                      A co do przeskoczenia jednego pokolenia w "przepisywaniu" - zwykle robi się to dla ominięcia podatku spadkowego. Tylko że w Polsce chyba takowy kilka lat temu w ogóle zniesiono więc nie w tym rzecz.
                      • iwoniaw Opłata notarialna 07.12.14, 21:15
                        Ależ jak najbardziej wyjaśniono przepisanie majątku od razu na Dorotę - ponieważ przypuszczalnie najmłodsze pokolenie ma przed sobą najdłuższy żywot, dziadek nie chciał, by zapłacić notariuszowi dwukrotnie (za testament?). Choć w przypadku braku stada krewnych to raczej by i tak to gospodarstwo dziedziczyły po kolei babcia z matką Doroty a potem ona sama bez żadnych testamentów, ustawowo.

                        Natomiast zadziwiające jest faktycznie, iż dziadek Doroty uznał, iż jego córka "z tej swojej (! - podkreślenie moje) Norwegii" nie wróci - zwłaszcza w świetle podniesionych przez Was wyżej faktów, iż Teresa czuje się tam źle, nie jest pewna, czy utrzyma pracę, ma po latach nadal trudności z językiem.

                        Co do wspomagania finansowego rodziny i finansowania potrzeb własnej córki - to też bardzo dziwne podejście owa Teresa prezentuje: gdy tylko dowiaduje się, że D. i babcie sprzedały jajka, a nawet letniczkę na cały miesiąc "złowiły", deklaruje, że "i tak" przyśle "obiecane" pieniądze - tak jakby oczekiwała, że ktoś mógłby pomyśleć, że wobec tego nie musi niczego przysyłać, bo one sobie radzą bez niej?

                        Sukienczyna i drewniaki są kuriozalne.

                        Za to Ida jako "bogata pańcia z miasta" - niezła :-D
                        • verdana Re: Opłata notarialna 07.12.14, 21:18
                          Bo ja mam wrażenie, ze gdzieś tam pada zdanie, ze "kolejna osoba tu nie wytrzymała", czy coś w tym rodzaju. Oznaczałoby to, że Teresa wyjechała nie za chlebem, ale z Polski, w której żyć się nie dało - wtedy rzeczywiście można by sadzić, ze nie wróci.
                          Ale nadal nurtuje mnie pytanie, dlaczego nie zabrała dziecka, choćby po pewnym czasie?
                          Teresa ma obowiązek alimentacyjny, a wszyscy zachowują się tak, jakby robiła łaskę cokolwiek przysyłając na własne dziecko.
                          • kopiec_esmeralda Re: Opłata notarialna 07.12.14, 21:24
                            Tak, było coś takiego, ze kolejna osoba tu nie wytrzymała. I było o złodziejskim Vacie i złodziejskich kieszeniach wiadomo kogo. Jeszcze były aluzje o świniach w stadzie. I tego nie rozumiem - po co w książce dla młodzieży taka propaganda?
                            • afilipinka Re: Opłata notarialna 07.12.14, 21:52
                              A tak się ałtorce ulało ;)
                          • iwoniaw Re: Opłata notarialna 07.12.14, 21:32
                            No ale przypuszczenie o "nie wytrzymaniu" to przypuszczenie Idy (której nikt co prawda nie zaprzecza, ale też i nie potwierdza takiej przyczyny wyjazdu Teresy). Swoją drogą, żeby na wieść, iż kompletnie obca osoba wyemigrowała zarobkowo pomyśleć coś takiego (a nie np. "no tak, w takiej bogatej Norwegii to pielęgniarka z Polski ma możliwości zarobkowe nieporównywalne"), to trochę dziwne, no nie?
                            A jeszcze 20 lat wcześniej jak piękny Sławek wyjeżdżał do Szwecji, to nie było, że "nie wytrzymał", ale że pazerny na dobra materialne w postaci volvo, którym intelektualistka Borejkówna pogardza :-D
                          • lezbobimbo Re: Opłata notarialna 07.12.14, 21:55
                            verdana napisała:
                            > Bo ja mam wrażenie, ze gdzieś tam pada zdanie, ze "kolejna osoba tu nie wytrzym
                            > ała", czy coś w tym rodzaju.

                            Masz wrażenie, a nie lepiej doczytać?
                            Te słowa padają z ust wspaniałej IDUSI, komentującej bez pytania, kilka lat po fakcie, a nie z ust Teresy ani nikogo z rodziny rumiankowej.
                            No ale dlaczego miałby ci ten szczegół przeszkadzać w uznaniu, że Teresa wyjechała na zawsze, bo się żyć w Bolandii nie dało.

                            > Ale nadal nurtuje mnie pytanie, dlaczego nie zabrała dziecka, choćby po pewnym
                            > czasie?

                            Bo to patologicznie skąpa rodzina, która nie chciała nawet zapłacić notariuszowi za zwykły testament po Rumianku tylko wymyśliła coś idiotycznego z dorociną schedą.
                            A do połączenia rodzin w Norge trzeba dużo wybulić dokumentacji tzn opłat skarbowych, aby udowodnić, że to w rzeczy samej dziecko osoby przyjezdnej poniżej 21 lat, zależne od matki i że utrzymywane będzie w całości przez tęże matkę oraz ubezpieczane przez nią zdrowotnie (państwo nie ubezpiecza pomiotów przyjezdnych). Życie tzn nawet jedzenie w Norge jest drogie i się im to zwyczajnie mało opłaca - za to, co Dorotka by przeżarła z łososi i razowca, mogą spokojnie wyżywić się w Polsce i jeszcze im zostanie.

                            I żadne barnetrygd ani inny zasiłek nie przysługuje osobom przyjezdnym chwilowo i pracującym - jeśli ktoś przyjechał cmoktać swiadczenia socjalne, obciąża wtedy państwo norweskie, traci prawo tymczasowego pobytu i za frak go wysyłają z powrotem, to nie Eldorado.
                            Dopiero po trzech latach nieprzerwanej pracy można się starać o prawo stałego pobytu, ale do tego trzeba zdać śpiewająco test z norweskiego lub lapońskiego.

                            > Teresa ma obowiązek alimentacyjny, a wszyscy zachowują się tak, jakby robiła ła
                            > skę cokolwiek przysyłając na własne dziecko.

                            Po pierwsze MM nie ma pojęcia, jak wyglądają prawa eurosierot, a po drugie opisała rodzinę patologicznie skąpą, gdzie babiny cieszą się, że oskubały podwójnie letniczkę, płaczą, że śmieci na miesiąc 36 zł i każą letniczce kąpać się w jeziorze...
                            • lezbobimbo Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:01
                              > Dopiero po trzech latach nieprzerwanej pracy można się starać o prawo stałego p
                              > obytu, ale do tego trzeba zdać śpiewająco test z norweskiego lub lapońskiego.

                              Przepraszam, nawet nie po trzech, a po PIĘCIU latach nieprzerwanej pracy i własnego utrzymania i ubezpieczenia zdrowotnego można występować o prawo stałego pobytu.
                              Po 7 latach zarejestrowanego, legalnego pobytu można występować o obywatelstwo (tu znowu - język).
                            • verdana Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:02
                              Ok, to po co w ogóle Teresa wyjechała, skoro nie dlatego, ze nie dało się wytrzymać - i najwyraźniej nie dla kasy, skoro zarobki w Norwegii nie wystarczają na kupienie dziecku butów, a ona najwyraźniej szczęśliwa tam nie jest?
                              Ot, zagadka.
                              • iwoniaw Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:07
                                No niestety, nasuwa się jedynie odpowiedź udzielona już przez kogoś wyżej: a żeby było bardziej dramatycznie. Gdyby Dorota miała buty, ze dwie zmiany ubrań na każdą porę roku, matkę w domu (pracująca nawet na zmiany w jakimś poznańskim szpitalu), to jakież przeciwności losu by musiała pokonywać?
                                • bupu Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:41
                                  iwoniaw napisała:

                                  > No niestety, nasuwa się jedynie odpowiedź udzielona już przez kogoś wyżej: a
                                  > żeby było bardziej dramatycznie
                                  . Gdyby Dorota miała buty, ze dwie zmiany u
                                  > brań na każdą porę roku, matkę w domu (pracująca nawet na zmiany w jakimś pozna
                                  > ńskim szpitalu), to jakież przeciwności losu by musiała pokonywać?

                                  Ponadto przypominam, że jej amant rudy lubi dziewczęcia proste, a chędogie, a każdy ozdobny element damskiego stroju budzi w nim dreszcze. Gdyby Dorotka miała więcej niż jedną sukienkę mogłaby się okazać Jozwy niegodna.
                              • lezbobimbo Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:12
                                verdana napisała:
                                > Ok, to po co w ogóle Teresa wyjechała, skoro nie dlatego, ze nie dało się wytrz
                                > ymać - i najwyraźniej nie dla kasy, skoro zarobki w Norwegii nie wystarczają na
                                > kupienie dziecku butów

                                No to już patologia wyobraźni musierycznej. Bo da się za te zarobki, nawet nieco nadżarte utrzymaniem i ubezpieczeniem Teresy w Norge, kupić niejedne buty w Polsce i to nowe a lśniące dobrobytem. Ale zamiast butów, wolą one przepuszczać cały hajs na idiotyczne czesne do ekoliceum, 900 zł na miesiąc?! Chociaż w bród wokoło liceów poznańskich i swarzędzkich za darmo?!
                                Kupy sie to nie trzymo. Szkoda, że MM nie konsultuje się z forumem przed pisaniem, byśmy jej zriserczowały dowolną sierotę...
                                • verdana Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:30
                                  I dlatego ja sądzę wszelako, ze wytłumaczeniem SĄ te słowa Idy, że ludzie wyjeżdżają, bo się nie da wytrzymać. Że nie są czystym przypadkiem.
                                  • lezbobimbo Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:54
                                    verdana napisała:
                                    > I dlatego ja sądzę wszelako, ze wytłumaczeniem SĄ te słowa Idy, że ludzie wyjeż
                                    > dżają, bo się nie da wytrzymać. Że nie są czystym przypadkiem.

                                    Z Idą się nie da wytrzymać, to fakt :D

                                    Jak to któraś przedpiszczyni zauważyła, do Szwecji na saksy jeżdzi tylko robaczywy Volvo-Lewandowski, a bohatery pozytywne - dla żadnych zarobków, skądże znowu, chociaż tam bez pracy nie mają prawa pobytu ---
                                    • verdana Re: Opłata notarialna 07.12.14, 22:57
                                      Mnie to dziwi, bo Pyziak, co na samochód chciał zarobić jest wraży, Lewandowski - prymitywny, ojciec Lisieckich - cham i dorobkiewicz, a tu nagle Tereska dobra kobieta. Innymi słowy nie dla pieniędzy kraj opuściła i dziecko. Snuje mi się jeszcze myśl, ze może ona uciekła przed hańbą, jakim było posiadanie na wielkopolskiej wsi nieślubnego potomka?
                                      • staua Re: Opłata notarialna 07.12.14, 23:42
                                        Jeszcze ojciec Matyldy na kontrakcie w Libii… Materialista.
                                        • lezbobimbo Re: Opłata notarialna 07.12.14, 23:52
                                          staua napisała:
                                          > Jeszcze ojciec Matyldy na kontrakcie w Libii… Materialista.

                                          A Mamert? Na kontrakcie w Algierii z całą rodziną i to za PRLu (przez co Aniella straciła mieszkanie w BBB, nie wiedzieć czemu nie mogąc np. pilnować im tej chaty, do której bezszmerowo wracają w Noelce...)

                                          Kowalik niby darmowy konsyliarz borejczy, ale jednak w Noelce ten Rozdęty Samochód-Lodówkę dla Serca ma!
                                          Dlatego jest taki przykry i wredny dla Tomcia, to oczywiste (notka na później: zbadać i okazać grafem zależność uczuć ludzkich od rozmiaru i zardzewienia samochodu).
                                      • lezbobimbo Re: Opłata notarialna 07.12.14, 23:54
                                        verdana napisała:
                                        > Snuje mi się
                                        > jeszcze myśl, ze może ona uciekła przed hańbą, jakim było posiadanie na wielko
                                        > polskiej wsi nieślubnego potomka?

                                        W 1996 roku wieś wielkopolska była zajęta bezwstydnym bogaceniem się, jeżdżeniem po Europie na saksy jeszcze bardziej niż u schyłku komuny, rozkręcaniem wszelakich biznesów w tym i sprzedaży runa leśnego na eksport, tynkowaniem chałup za dojcze marki itp - kto by tam miał głowę do jakiś bękartów pielęgniarki podmiejskiej
                                  • lezbobimbo Re: Opłata notarialna 07.12.14, 23:10
                                    Przypomniało mi się jeszcze - w BBB wszystko zaczyna pożerać korozja i depresja musieryczna, która wtedy się pojawiła na stałe i na zawsze.
                                    Wtedy, w roku 1988, podczas wielkiej narracji korozyjnej jakiś lekarz w szpitalu postanawia wyemigrować na Zachód, bo się skończył środek przeciwbólowy.
                                    No to Teresie też się skończył, a nowy kosztował 12 zł wprost w kieszeń wiadomego kogoś, którego imienia nie wspominamy.
                                    A teraz może na buty jeszcze nie starcza, ale przynajmniej barbituran Teresa może nawet przysłać w paczce!
                      • morekac Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 21:34
                        Z tego co wiem, na bycie rolnikiem jakiś papier trzeba mieć, ale de facto panie dzierzawily ziemię. Dorota nie uczęszczała do szkoły rolniczej.
                        Zapewne w całej sprawie chodziło o notariusza i uproszczenie formalności. Dorota chyba miała przepisany majątek na siebie za życia dziadków, w rezultacie po śmierci dziadka czy po śmierci babci nie musiałaby nic robić, pod warunkiem, że spadkobiercy nie wystąpią o zachowek. A to mama Doroty była jedynym spadkobiercą.
                        • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 21:56
                          mama Doroty nie jest jedynym spadkobierca, skoro zyje jej matka - pozostaly przy zyciu wspolmalzonek ma absolutne pierwszenstwo i tego wlasnie nie rozumiem - dziadek umiera, gdy Dorota jest jeszcze smarkata i nie wiadomo, co z niej wyrosnie, a on tak zone pozbawia wszystkiego ? i babcia, niepomna znanych z literatury historii z wycugiem godzi sie na to ?
                          • verdana Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 21:59
                            Pewnie ma dożywocie.
                            To wszystko wygląda na próbę pozbawienia Teresy spadku, inaczej jest czystym absurdem.
                          • lezbobimbo Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 22:06
                            tt-tka napisała:
                            > mama Doroty nie jest jedynym spadkobierca, skoro zyje jej matka - pozostaly prz
                            > y zyciu wspolmalzonek ma absolutne pierwszenstwo i tego wlasnie nie rozumiem -
                            > dziadek umiera, gdy Dorota jest jeszcze smarkata i nie wiadomo, co z niej wyros
                            > nie, a on tak zone pozbawia wszystkiego ? i babcia, niepomna znanych z literatu
                            > ry historii z wycugiem godzi sie na to ?

                            MM nadal tkwi w prawodawstwie wiktoriańskim albo i wcześniejszym z czasów Jane Austen, kiedy to pan małż i władca posiadał wszystko, a w przypadku jego śmierci wszystko automatycznie przechodziło na MĘSKIEGO potomka lub krewnego, natomiast wdowa i żeńskie sieroty - won, chyba że jakoś specjalnie porobiono zapisy i testamenty (pamiętacie zapewne sytuację z Dumy i uprzedzenia, z tym odrażającym krewnym pastorem, którego Bennetówny muszą obłaskawiać, aby nie przepędził ich po śmierci pana Benneta).
                          • morekac Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 22:10
                            Skoro dziadek z babcią przepisali gospodarkę na Dorotę, to chyba nie po to, żeby babcia występowała o zachowek. Przecież dosyć często zdarza się, ze dziadkowie coś tam przepisuja od razu na wnuki, w uzgodnieniu z rodzicami.
                            • tt-tka Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 23:04
                              cos tam mozna przepisac, ale mnie z tekstu wyniklo, ze Rumianek zapisal
                              Dorocie wszystko, a do tego nie mial prawa - jego zona pozostaje wlascicielka polowy, nawet jesli zrzekla sie swego udzialu w polowie dziadka
                              wlascicielka babcinej polowki za zycia babci Dorota moglaby zostac tylko droga darowizny, czyli i tak drugi akt notarialny trzeba sporzadzic, zadnych oszczednosci nie bedzie .-)
                              ot, babol
                              • staua Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 23:47
                                Wcale nie, jeśli on miał te włości zanim się ożenił i dostał je w spadku, to nie są automatycznie własnością żony po ślubie. Jeśli nabyli je w trakcie trwania małżeństwa i nie mieli kontraktu (na pewno nie mieli, kto by tam na polskiej wsi wtedy miał) to i owszem, ale tak nie było. To babcia Doroty po ślubie przeprowadziła się do Rumianka.
                                • dakota77 Re: Norwegia i finanse 07.12.14, 23:51
                                  Swoja droga, nie pamietalam szczegolow rozmowy z Ida o tym jak Dorota zostala wlascicielka gospodarstwa. I myslalam, ze dziadkowie dali jej je jako darowizne czy dozywocie, co mialoby sens. A tu mowa o tym, jak sie naradzaja, zeby jej dac i oszczedzic na notariuszu, potem o tym, ze trzeba isc do sadu opiekunczego i zapisac wszystko na Dorotke, a zaraz potem mowa o odczytywaniu testamentu. Po co byl testament, mogli jej to spokojnie dac za zycia. A tak faktycznie powinna matce wyplacic zachowek, o ile sie nie myle.
                                  • staua Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 00:03
                                    Tak, o ile matka się go nie zrzecze/zrzekła (biorę udział w niemiłej sprawie spadkowej po moich dziadkach - mój tata, ich syn, nie żyje, a są inne dzieci i wnuki).
                                • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 00:02
                                  wlosci wlosciami, wlasnosc przedmalzenska rzeczywiscie nie podlega wspolnocie majatkowej, ale kilkadziesiat lat wspolnej obojga Rumiankow pracy w gospodarstwie dosyc zasadniczo sytuacje zmienia; poza tym nie wiemy, jaki byl finansowy wklad babci w gospodarke, z gola reka sie wprowadzila ?
                                  najprostsze byloby oczywiscie, i najtansze, dokonanie aktu darowizny wspolnej ich obojga na rzecz Doroty jeszcze za zycia Rumianka, ale tego wlasnie nie zrobiono
                                  • staua Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 00:16
                                    No, ale skoro babcia nie protestuje, to pewnie się zrzekła i swojej ewentualnej części (jeśli nabyła do niej prawa) w tym samym momencie, kiedy sporządzali testament dziadka. Nie muszą przecież omawiać absolutnie wszystkich szczegółów z Idą.
                                    A Co do Teresy i pieniędzy, ja cały czas czytałam to tak, że ona przysyła, ale naturalne skąpstwo babć i nabyte Doroty po prostu każą im tak żyć, jak żyją. Osobiście znam ludzi, którzy chodzą w dziurawych ubraniach i przechwalają się, jakie to wywalczyli zniżki czy dyskonty, uciekają z restauracji przed zapłaceniem swojej części, a mają mnóstwo pieniędzy, jeden z nich to nawet noblista.
                                    • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 00:47
                                      babcia mogla sie zrzec w tym samym momencie, ale nie w tym samym dokumencie
                                      nie mozna w testamencie jednej osoby umiescic zrzeczenia sie innej osoby
                                      tak czy inaczej dwa akty prawne i za kazdy oplata
                                      kupy sie to nie trzyma
                                    • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 09:37
                                      statua napisala
                                      naturalne skapstwo babc i nabyte Doroty po prostu kaza im tak zyc, jak zyja

                                      troszke OT - czytalam Ewy Nowackiej "W cieniu malwy", gdzie taka mentalnosc jest wspaniale opisana - zlote zegarki, futra, doskonale prowadzona gospodarka,w paradnym pokoju pianino, choc nikt nie gra, ale ze wzgledow prestizowych kupione, orzechowe meble, krysztalowe kieliszki, a na co dzien przepocone, splowale katany i kluski polane maslanka, brudny stol , wyszczerbione miski
                                      i corka gospodarzy tlumaczy swemu miastowemu mezowi, ze oni nie potrafia zyc inaczej, nie umieja, chocby nawet chcieli - pieniedzy sie nie marnuje na glupoty typu ciuch (futro i zegarek to lokata), pieniadze sie inwestuje w gospodarstwo albo oszczedza i to nie skapstwo, tylko , bo ja wiem - nawyki od pokolen utrwalone ? mentalnosc taka
                                      tyle ze to byly lata jeszcze gomulkowskie, samowystarczalnosc gospodarcza sprzed ery telewizora, o necie nie mowiac
                                      MM nie zauwazyla, ze pol wieku minelo od czasu, gdy ona jezdzila na wies i opisuje to, co zapamietala, internet i Norwegie wtykajac ni przypial, ni wypial
                                      • jottka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 12:49
                                        problem mnie zaciekawił:) ale z kodeksu:

                                        www.arslege.pl/dziedziczenie-gospodarstwa-rolnego-przez-wnukow/k9/a7018/
                                        wynika, że mama doroty jako niespełniająca warunków do dziedziczenia gospodarstwa rolnego (nie pracuje stale w gospodarstwie, nie ma wykształcenia kierunkowego, nie jest trwale niezdolna do pracy) i tak by odpadła przy podziale spadku, a gospodarstwo odziedziczyłaby z automatu wnuczka jako małoletnia. poza tym kiedy zmarł dziadek-spadkodawca? bo zmieniły się przepisy w 2001 r., po tej dacie to już w ogóle zdaje się problemów nie ma, gospodarstwo czy nie, obejmuje się spadek w całości.
                                        • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 13:27
                                          mama Doroty i tak by odpadla przy podziale spadku, a gospodarstwo odziedziczylaby z automatu wnuczka

                                          po smierci OBOJGA dziadkow tak, ale babcia zyje i ma sie dobrze
                                          wlasnie sytuacji prawno-majatkowej babci nie moge zrozumiec :-)
                                          • jottka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 13:33
                                            a nie, to inny problem, ale mnie się zdawało, że już wyżej omówiony - albo gospodarstwo stanowi majątek odrębny dziadka i wtedy może go sobie zapisywać komu chce, miarkowany jedynie przepisami prawa (stąd istotna data zejścia dziadka), albo też nie stanowi i wtedy jedyne rozwiązanie, to zrzeczenie się swojej połowy przez babunię (na rzecz dziadka, a ten robi dalszy zapis, albo wprost na wnuczkę). w każdym układzie, jak też już wyżej pisano, zachodu i kosztów nierównie więcej niż pozostawienie sprawy biegowi ustawowemu, kiedy to żadnego notariusza nie trzeba, acz - owszem - opłatę sądową do wniosku o nabycie spadku wnieść należy:)
                                          • morekac Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 22:54
                                            Moim zdaniem starsi państwo uczynili po prostu darowiznę na rzecz wnuczki.
                                            • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 23:04
                                              kiedy wyraznie jest mowa o testamencie
                                            • dakota77 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 23:16
                                              To mialoby sens, ale jest mowa o odczytywaniu testamentu.
                          • amelia007 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:58
                            Akurat wczoraj przeglądałam ten fragment i było coś takiego "Ty, Andzia, słabowita jesteś, długo nie pożyjesz, Teresa nie wróci...". Zatem dziadek założył, ze raz dwa wszyscy mu się zawiną i tylko Dorotka na posterunku zostanie.
                            • lezbobimbo Re: Norwegia i finanse CZO TEN DZIADEG 08.12.14, 15:18
                              Ja w ogóle nie pojmuję tego dziadka i emigracji w jednym zdaniu - Teresa wyjechała 3 lata wcześniej i tak samo 3 lata wcześniej zmarł był Rumianek (poprawcie mnie, jeśli się mylę).

                              Jakim cudem tak szybko ten rumiankowy tygrys finansów uznał, że Teresa nie wróci, więc szybko robimy testament na wnusię - i potem zaraz zmarł. Jeszcze kurz po odlocie samolotu do Oslo nie opadł...

                              To wpadka i babol totalny.

                              amelia007 napisała:
                              > Akurat wczoraj przeglądałam ten fragment i było coś takiego "Ty, Andzia, słabow
                              > ita jesteś, długo nie pożyjesz, Teresa nie wróci...".

                              No ciekawe, że mogąca w każdej chwili Wizzairem wrócić Teresa, nie umiejąca języka, miałaby zostać na stałe w Norwegii :D
                              • iwoniaw Re: Norwegia i finanse CZO TEN DZIADEG 08.12.14, 15:42
                                Widać dziadek R. zakłada, że jeśli ktoś emigruje z powodu "niewytrzymania", to nie zraża go nieżyczliwy pracodawca, niepewne zarobki i nieznajomość języka kraju przebywania :-D
                              • tt-tka Re: Norwegia i finanse CZO TEN DZIADEG 08.12.14, 15:48
                                Teresa wyjechala 3 lata wczesniej i tak samo 3 lata wczesniej zmarl byl Rumianek

                                nie wiemy, kiedy wyjechala Teresa, przynajmniej ja nie zauwazylam
                                zalozylam, ze skoro w chwili smierci Rumianka juz jej w kraju nie ma, to wyjechala co najmniej w tym samym roku
                                ale moglo to byc i kilka lat przed smiercia ojca
                            • idrin Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 21:10
                              amelia007 napisała:

                              > Akurat wczoraj przeglądałam ten fragment i było coś takiego
                              > "Ty, Andzia, słabowita jesteś, długo nie pożyjesz, Teresa nie wróci...".
                              (...)

                              Ja piórkuję, może ja niedzisiejsza jestem, ale serio tam jest taka linia
                              dialogowa?
                              "ty słabowita jesteś, długo nie pożyjesz"?
                              A w jakich to okolicznościach było? Bo przyznam, że ja czegoś takiego
                              bym się nie odważyła, nawet w napadzie najczarniejszego humoru...

                              - idrin, lurkująca, offtopicznie
            • kj-78 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 22:47
              >Z mejli Teresy przebija to, że nie jest jej za dobrze w Norwegii, nie czuje się tam jak w domu, jest osamotniona i zmęczona, dużo pracuje, bierze dodatkowe dyżury, martwi się, żeby jej nie zwolnili z pracy, jak będzie pracowała mniej i ogólnie widać "szarpie się",

              To raczej jest niemożliwe, państwo norweskie po pierwsze dokładnie reguluje ilość dyzurow, po drugie pielegiarki sa na wage zlota w tym kraju (mieszkam od lat), po trzecie pracownika nie można od tak zwolnic, zwłaszcza w sektorze publicznym
              • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 22:52
                panstwo norweskie tak ma, ale MM tego nie wie i nie pofatygowala sie dowiedziec
                a zagranica programowo ma byc paskudna i juz
                ciekawe, ze takich lekow nie maja jej bohaterowie zyjacy w Polsce, nikt sie nie szarpie, nie robi nadgodzin i nie boi zwolnienia
                • ciotka_scholastyka Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 13:23
                  > a zagranica programowo ma byc paskudna i juz
                  > ciekawe, ze takich lekow nie maja jej bohaterowie zyjacy w Polsce, nikt sie nie
                  > szarpie, nie robi nadgodzin i nie boi zwolnienia

                  O dokładnie! Nikt z bohaterów, absolutnie nikt, nie martwi się, że mogą go zwolnić. Albo że sam chciałby znaleźć lepszą pracę, bo aktualna mu nie odpowiada, ale tej pracy nie ma.
                  Wszyscy płyną przez życie zawodowe cicho, bezszmerowo, niezauważalnie.
                  • staua Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 13:52
                    Ci "wszyscy" to chyba znowu ogranicza się do Borejków. Bo na pewno kłopoty z pracą mają Robrojek, Bernard, Aniela (na początku, po studiach)...
                    • tt-tka Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 14:01
                      pisalam o ostatnich kilku tomach :-), ale nawet patrzac na calosc
                      - aniela z suflerki teatralnej w ciagu bodajze roku wyrasta na gwiazde prezentowana w TV i rozchwytywana przez teatry
                      - robrojek popadl w klopoty przez wspolnika i wylazl z nich tez przez wspolnika, problemy takie jak zbyt, kontrahenci, terminy ( nie mowiac o urzedach) , czyli normalne troski przedsiebiorcy nie nekaja go ni chwili
                      - bernard "stawia bezrobociu czynny opor" (juz ustalono, ze MM utozsamia posiadanie pracy z etatem), malujac, rzezbiac, statystujac, lektorujac i piekac, na wszystko ma czas i bez trudu zdobywa klientow /zleceniodawcow; satyra w krotkich majteczkach, czyli jak maly Jasio wyobraza sobie :-)
                      naprawde zle i stresujaco moze byc tylko za ohydna zagramanica i jest to sluszna kara dla tych, co kraj porzucili, nawet jesli "nie mogli wytrzymac"
                      zdaje sie, ze sie MM ciut zapetlila, skoro w kraju nie da sie, a poza krajem ciezko:-)
                      • staua Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 17:59
                        Ciężko jest Teresie… Komu jeszcze?

                        Moim zdaniem jest jej ciężko, bo jest sama. Praca jest wymagająca, jest zmęczona (praca pielęgniarki taka jest wszędzie, bo dochodzi aspekt opiekuńczo-emocjonalny), poza tym wygląda na prefekcjonistkę (osobiście nie wierzę, że nie zna języka, tylko myślę, że dokuczają jej niedoskonałości, o których wie, mogę się pod tym podpisać).
                        • tt-tka Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 18:11
                          pyziakowi, nie widac, jak sie na obczyznie zmarnowal ? :-)
                          a serio - nie wiem, co chciala napisac MM, ale jej Teresa jawi mi sie jako wiecznie niezadowolona nieudacznica; ktos, kto po kilku, co najmniej trzech latach pobytu gdzies nie nawiazal zadnych znajomosci, niczym sie nie interesuje, ucieka w prace i nie zarabia nawet na buty dla dziecka, wzglednie klamie , ze nie zarabia, nie pokazuje sie rodzinie i dawnym znajomym chocby po to, zeby przyszpanowac ciuchem i bywaniem w swiecie, nie zostawil to zadnych kolegow, przyjaciol - to nie jest osoba budzaca sympatie ani wspolczucie (moje)
                          samotnoscia wygnanki mozna bylo epatowac stulecie temu, w dobie rozlicznych forow netowych, zywego i urozmaiconego zycia kulturalnego i licznej Polonii w NorwegiiTeresa jest niewiarygodna i zalosna
                          • potworia Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 19:47
                            Eh, gdybyż życie kulturalne i netowe fora były lekarstwem na samotność...
                            • ananke666 Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 22:22
                              Nie są, ale w necie najłatwiej postawić pierwszy krok w stronę spotkań w realu. Oslo to nie wieś, rodaków pewnie można znaleźć bez większego problemu.
                              • potworia Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 22:33
                                Poczucie osamotnienia u osoby pracującej na emigracji nie dowodzi, że jest ona żałosna czy nieudolna. W ogóle sprzeciwiam się wartościowaniu człowieka w ten sposób. Ilość znajomych rzeczywistych i fejsbukowych nie ma tu nic do rzeczy. Ich narodowość też nie.
                                • tt-tka Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 23:41
                                  sprzeciwiam sie wartosciowaniu czlowieka w twn sposob

                                  przyjmuje sprzeciw
                                  ale ja nie pisalam o czlowieku w ogole, tylko konkretnie o teresie, ktora nie ma zadnych znajomych ani w Norwegii, gdzie zyje od kilku lat, ani w Polsce, gdzie przezyla lat kilkadziesiat i najwyrazniej nikomu jej nie brakuje, z jej matka na czele
                                  • potworia Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 00:10
                                    Chodzi o to, że człowieka w ogóle nie można, ale personalnie to i owszem?
                                    Czy o to, że po fikcyjnej postaci można jechać bez zahamowań?
                                    • tt-tka Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 00:22
                                      nie bez zahamowan, tylko na podstawie tego, co autor(ka) o takiej postaci napisal(a)
                                      teresa istnieje w calkowitej pustce
                                      • tt-tka Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 00:26
                                        za szybko mi sie wyslalo
                                        w calkowitej pustce, bez ludzi, zainteresowan, i nic nie wskazuje na to, ze do czegokolwiek dazy
                                        czytelnik ma prawo do wlasnych wnioskow
                                        • potworia Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 00:53
                                          Ale książka nie jest o Teresie, tylko jej córce, Dorocie, która nb. zdaje się bardzo tęsknić za matką. "Pustka, która otacza Teresę" to prosta konsekwencja tego, że autorka pisze o czymś innym. Teresę znamy z kilku, raczej zwięzłych maili. W jednym z nich żali się na zmęczenie i osamotnienie. Faktycznie, żałosna, społecznie upośledzona luzerka.
                                          Czytelnik ma prawo do wszystkiego i w dowolny sposób z tego prawa korzysta. Ale dlaczego tak zajadle i pogardliwie?
                                          • tt-tka Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 01:17
                                            zajadle i pogardliwie ?
                                            napisalam, jakie wrazenie robi na mnie teresa i dlaczego, i nie ograniczylam sie do braku znajomych
                                            "spolecznie uposledzona luzerka" to nie moje okreslenie, natomiast "wiecznie niezadowolona nieudacznica" w swietle tego, ze jej dziecko nie ma porzadnych butow, fakt, ze nikt ze wsi, w ktorej przezyla sporo lat, nawet o nia nie pyta, fakt, ze spycha na corke swoje traumy sprzed lat imho uprawnia taki odbior
                                            dyskutant ma prawo do pytan, ale czemu traktujesz moja ocene teresy jak osobista obraze ?
                                            • potworia Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 10:25
                                              Ależ ani osobistą ani obrazę:)
                                              Nie fakt, tylko twój domysł na podstawie tego, czego w książce nie ma.
                                              Nie pytania, tylko dość kategoryczne i zjadliwe osądy.
                                              Do których, rzecz jasna masz prawo.
                                              • tt-tka Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 10:42
                                                to dobrze, bo zmartwilam sie, ze Cie dotknelam , co absolutnie nie bylo moja intencja
                                                jednak nie domysl, wybacz, tylko ocena, oparta na tym, co aktorka o postaci powiedziala - fakt, powiedziala nieduzo, ale na tym forum spora czesc wypowiedzi odnosi sie do tego, co MM chciala napisac, a co czytelnik odczytal, czesto wbrew jej intencjom :- )
                                                skojarzenie mialam z Barbara Niechcic , wiecznie niezadowolona i teskniaca za tym, czego nie ma
                                                najbardziej zniechecil mnie do teresy fakt, ze o swoim osamotnieniu etc pisze do 17-letniej corki - bardzo nie lubie obciazania dzieci frustracjami doroslych, zwlaszcza w takim kontekscie - odebralam to jako "ja tu samotna i nieszczesliwa zaharowuje sie , zeby tobie zapewnic..."
                                      • staua Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 01:05
                                        Nie wiemy, czy ma znajomych, to, że pisze do córki, że jest zmęczona i nie czuje się pewnie, nie znaczy, że istnieje w pustce. Po prostu za mało danych.
                              • staua Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 01:04
                                Tak, akurat rodaków może niekoniecznie chce się spotykać tylko dlatego, że są rodakami…
                      • ding_yun Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 21:02
                        > - aniela z suflerki teatralnej w ciagu bodajze roku wyrasta na gwiazde prezento
                        > wana w TV i rozchwytywana przez teatry

                        Jakiego roku??? Aniela w BBB (rok 1988) jest suflerką i dostaje "małą rólkę". W "Noelce" (1991) jest tylko powiedziane, że gra w teatrze. Mieszkają z bliźniakami i Bernardem w skromnym mieszkaniu i z pieniędzmi jest u nich różnie, jak to określa Tomek. Nie ma najmniejszej wzmianki o tym, że jest gwiazdą. Takie pojawiają się dopiero w CR (1996).

                        > robrojek popadl w klopoty przez wspolnika i wylazl z nich tez przez wspolnika
                        > , problemy takie jak zbyt, kontrahenci, terminy ( nie mowiac o urzedach) , czyl
                        > i normalne troski przedsiebiorcy nie nekaja go ni chwili

                        My go nie widzimy na etapie kiedy jest przedsiębiorcą tylko kiedy stracił firmę i źródło dochodu, przez oszustwo wspólnika i zbytnią łatowierność. Nie zmaga się z urzędami i kontrahentami z tego prostego powodu, że nie ma żadnych umów i kontrahentów. Wychodzi na prostą bardzo powoli, zmagając się z wieloma trudnościami. To jest jeden z bardziej realistycznych wątków Jeżycjady.

                        Poza tym problemy z pracą mają:

                        Maciek Ogorzałka, który dzielił los wielu młodych bezrobotnych architektów zanim złapał wiatr w żagle
                        Piotr Ogorzała ze względów wiadomych
                        Natalia Borejko, która po studiach ma pracę zgodną z wykształceniem, ale bardzo nisko płatną
                        Mila, która po plajcie Świtu zajmuje się dorywczo korektami dla wydawnictwa a-5
                        Gabriela, która dorabia do skromnej pensji wykładowcy robiąc razem z Milą korekty
                        Grzegorz rozważający rzucenie uczelni

                        Za granicą dobrze wiedzie się Fryderykowi i Róży, Jurkowi Hajdukowi na stypendium w Monachium, Julii i Tolkowi na winobraniu w Alzacji.

                        Upewnijcie się, że znacie dobrze książki, które krytykujecie.
                        • tt-tka Re: Norwegia i finanse 19.12.14, 23:18
                          robrojek ma dola tylko w CR, zadnych problemow przedtem i potem
                          hajduk na stypendium i tolkowie na winobraniu jeszcze za komuny bywali, ogorzalka starszy tez klopoty mial wtedy, juz w DP kwitnie


                          jak sie wiedzie fryckom, nie wiemy, nie widzimy ich tam, a sugestia, ze fryc w pksfordzie popyla do pracy na siodma sugeruje , zapewne bez intencji MM, ze dorabia jako mleczarz albo roznosiciel gazet :-)
                          natalia dorabia jeszcze jako studentka, potem cypr i prywatna szkola
                          gabrieli przy pracy nie widzimy, ale wzmianki sa o artykulach, pracy naukowej, wspolpracy z radiem
                          mila jest wzietym dramaturgiem
                          o grzegorzu sie nie wypowiadam, niech lepiej zorientowani napisza, co myslec o matematyku-informatyku, ktory chce zostac akwizytorem
                          wszystkie te zawirowania, przejsciowe i bez znaczenia dla przyszlosci bohaterow to okres transformacji, w Polsce, w ktorej "juz kolejna osoba nie wytrzymala" o prace nie martwi sie nikt
                          • staua Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 01:08
                            tt-tka napisała:

                            sugestia, ze fryc w
                            > pksfordzie popyla do pracy na siodma sugeruje , zapewne bez intencji MM, ze dor
                            > abia jako mleczarz albo roznosiciel gazet :-)

                            Pracowałaś kiedyś jako doktorant albo postdoc w naukach eksperymentalnych?
                            • tt-tka Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 01:28
                              nie, takie zlosliwosci padaly w dyskusjach forumowych :-)
                              tak naprawde o zyciu frycow w oksfordzie nie wiemy nic, poza tym oczywiscie, ze sa nawiedzani przez borejkow
                              • staua Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 02:17
                                Dla mnie to ze stacją benzynową w USA to była ewidentna wpadka. Naukowiec (stażysta w dodatku) nie miałby ani chwili wolnego czasu na takie dorabianie. I to pozostaje w zasadzie na całą karierę :-) Przynajmniej mój szef, utytułowany bardzo, też przychodzi przed siódmą do pracy.
                                • tt-tka Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 02:41
                                  nie tylko dla Ciebie, jak pamietam, obsmiano to i we wpadkach, i w irytacjach, i w innych watkach, ale nad oksfordem tez sie wytrzasano
                                  to chyba zalezy od dziedziny
                                  moj jedyny znajomy astrofizyk o siodmej dopiero zwleka sie z lozka, ale on w warszawie :-)
                                  • staua Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 02:45
                                    No bo są i tacy, co się nie pojawiają przed jedenastą, za to są w labie do czwartej rano.
                                    Generalnie po prostu wszyscy pracują więcej niż ustawową liczbę godzin (bez dodatków za nadgodziny), a w jakich godzinach, to już bardziej elastyczne. Na plus zaliczyłabym Fryckowi, że chodzi na siódmą, może dzięki temu jest w domu wieczorami.
                        • ciotka_scholastyka Re: Norwegia i finanse 20.12.14, 17:25
                          "Maciek Ogorzałka, który dzielił los wielu młodych bezrobotnych architektów zanim złapał wiatr w żagle
                          Piotr Ogorzała ze względów wiadomych
                          Natalia Borejko, która po studiach ma pracę zgodną z wykształceniem, ale bardzo nisko płatną
                          Mila, która po plajcie Świtu zajmuje się dorywczo korektami dla wydawnictwa a-5
                          Gabriela, która dorabia do skromnej pensji wykładowcy robiąc razem z Milą korekty
                          Grzegorz rozważający rzucenie uczelni"

                          Tylko że nikt z nich, może poza Piotrem O., który ogólnie ma depresję i przeżywa, nie postrzegają tego jako problem - ot, gdzieś tam jest wzmianka o korektach czy swetrach, czy o niskiej pensji, ale jakoś nie widać zmartwień czy rozterek z tego powodu. W ogóle się tym nie przejmują, praca jest gdzieś na dalekich peryferiach, a pieniądze jaskółki przynoszą najwyraźniej.
                          Robrojkowi się zaś wszystko ułożyło w cudowny sposób, błyskawicznie, nagle się okazało, że wspólnik nie był aż taką szują, spłacił itp. I już jest wszystko OK, Robroj z powrotem ma swoją firmę. Rzeczywiście, bardzo to życiowe.
                          I tak, znam książki, które krytykuję.
        • croyance Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 15:47
          Moze ma jakiegos przystojnego Norwega, z ktorym spedza czas, i nie spieszy jej sie do Polski ;-D
    • kosheen4 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 13:44
      myślę że liczysz na darmo Verdano, bo logika nie ima się powieści napisanej w stylu jak Małgorzata Musierowicz WYOBRAŻA SOBIE emigrację. za kołem podbiegunowym? no na pewno. palec sobie daję uciąć, że maile idą najdalej z Oslo, gdzieżby tam się zapuszczała Rumiankówna do Tromsø albo Mo i Rana!
      w pewnym sensie powtarza się schemat Lewandowskiego, który "załamany wyjechał do Szwecji", i nic więcej nie wiadomo, tylko że dzisiaj, myślę to nie wystarcza. wystarczyłoby żeby autorka zapoznała się z którymś forum dla żyjących w Norwegii, a już mogłoby być bardziej wiarygodnie.
      • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:05
        zalamany czy nie, ale Slawek jednak przyjezdzal do rodzicow co roku, jak dlugo mieszkali na Roosevelta i nie wchlonela ich czarna dziura
        przy czym jego randkowanie z Ida to OwR, przyjezdza KTORYS RAZ w Noelce, wolno przypuszczac, ze wyjechal i przyjezdzal jeszcze za komuny i na to wyobrazni starczalo... przy czym z autem, a wiec promem podrozowal
        a Rumiankow corke marnotrawna pochlonelo na amen, nie przyleci, nie zaprosi do siebie...
      • staua Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:06
        Napisane jest, że Teresa jest w Oslo. Dorota mówi o tym Idzie na początku, w domu, kiedy Ida pyta o zdjęcie mamy.
        • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:21
          gugiel mi sie zbuntowal , czy mozna prosic o info, ile trwa lot z Oslo do Poznania i ile kosztuje ?
          • dakota77 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:30
            Wrzucilam z ciekawosci na polowe stycznia, zeby nie bylo na juz. Z przesiadka we Frankfurcie trwaloby to ok. 5 godzin i kosztowalo 700 zlotych w wersji najtanszej.
            • kosheen4 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:37
              zerknijcie do nowo założonego przeze mnie wątku o stereotypach, tam rozpiska cenowa. lecąc z tanim Ryanem płaci się o wiele mniej :)
              • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:42
                zerknelam, dziekuje :-)
                znaczy jest bezposredni i za psie pieniadze
                no sorki, ale za 60 zlotych to nawet za zarobki pielegniarki w Polsce mozna poleciec
            • tt-tka Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:37
              dziekuje .-)
              a bezposrednich Oslo-Poznan nie ma ? albo Oslo-Warszawa ? nie zebym koniecznie musiala to wiedziec, w Norwegii mnie nie ma, a Romiankownie starszej jakby zalezalo, to sama sobie moze sprawdzic
              • dakota77 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:39
                Nie wiem, wrzucilam szybkie wyszukiwanie na stronie lotniska Poznan-Lawica, az tak sie w to nie wciagnelam zeby szukdac dalej ;-)
        • kosheen4 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:22
          staua napisała:

          > Napisane jest, że Teresa jest w Oslo. Dorota mówi o tym Idzie na początku, w do
          > mu, kiedy Ida pyta o zdjęcie mamy.

          o widzisz, wychodzi na to że chociaż otwarty tekst mi umknął, to jednak nietrudno rozszyfrować autorkę. schemacik się powtarza - jak samochód ze Szwecji to volvo, jak pielęgniarka w Norwegii, to w Oslo ( zbaczając na odrobinę inny szlak - jak polonista, to Mickiewicz, jak Mickiewicz to Wilno i Lozanna ;)
    • amelia007 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:39
      Żeby było dramatycznjej :-)
      • kosheen4 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 14:45
        amelia007 napisała:

        > Żeby było dramatycznjej :-)


        za pozwoleniem, ta formuła wyczerpała się przy suchym chlebie!
        • amelia007 Re: Norwegia i finanse 08.12.14, 15:00
          Ale samo się na usta ciśnie :-)
    • seidhee Re: Norwegia i finanse 22.12.14, 12:57
      Ja odniosłam wrażenie, że MM dopisała Dorocie społeczne LO po to, żeby jakoś wytłumaczyć te drewniaki i sprzedaż jajek. W domyśle, że mama przysyła jakieś pieniądze, ale idą na Edukację, a nie na pierdoły.
      • tt-tka Re: Norwegia i finanse 22.12.14, 14:18
        zapewne taki byl zamysl, ale jednak buty to nie luksus imho, tylko dosc podstawowa potrzeba:-)
        wyszlo idiotycznie, bo jednak czytelnik widzi nie osobe, ktora chocby boso dazy do wiedzy, tylko patologiczne skapstwo calej rodziny, w zalozeniu autorskim pozytywnej przeciez
        nie mowiac o tym, ze eurosieroctwo to zjawisko znane i wiaze sie z nim wiele prolemow (wartych opisania !), ale akurat skrajna nedza do nich nie nalezy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka