Dodaj do ulubionych

Solidarnosc kobieca.

29.04.15, 02:03
Czytajac stare watki natknelam sie na:
Ataki na Gabę a solidarnosc kobieca

Zalozycielce watku, nie podobalo sie poblazanie Pyziakowi i odmawianie wsparcia Gabrieli. Zarzucila forumniczkom brak kobiecej solidarnosci i stwierdzila ze nastepczyni Gaby, w sercu i lozu Pyziaka tez nie znosi terminu "solidarnosc"

Wrecz dala do zrozumienia no wlasnie, co?
Na czym polega kobieca solidarnosc? Czy jezeli slepo nie popieramy drugiej kobiety to znaczy ze nam jej brak?
Co mozna zarzucic nowej pani Pyziaka?
Z TiR wynikalo ze nowa rodzina Pyziaka nie ma pojecia o istnieniu Gaby i dzieci, ale pewnosci takiej nie mamy.
Czy zwiazek z rozwodnikiem swiadczy o braku solidarnosci kobiecej?
Jestem bardzo ciekawa waszej opini.



--:)
Człowiek jest niedoskonały i... radzi sobie z tym doskonale.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 10:28
      pamietam tamten watek
      padlo m.in. trafne pytanie - skoro juz solidarnosc warunkowana plciowo, to czemu akurat z Gaba ? kobietami sa wszak jej corki, niekoniecznie dobrze przez matke traktowane, rywalizujaca z nia siostra, ignorowana pasierbica i nowa zona bylego

      mozna probowac solidaryzowac sie z kims z powodu jednej wspolnej cechy - w moim przypadku np z krotkowidzami, grubymi, szatyn(k)ami, imienniczkami - ale w praktyce to sie nie sprawdza :-)
    • emae Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 11:09
      Generalnie konkluzją tamtej dyskusji było, o ile dobrze pamiętam, że nie kupujemy terminu "solidarność kobieca", bo niby czemu miałybyśmy solidaryzować się z kimś tylko dlatego, że ma taką samą płeć.
      Ja osobiście w pewien sposób solidaryzuję się z kobietami, ale to nie jest na pewno taka ogólnie rozumiana solidarność kobieca tylko i wyłącznie ze względu na płeć. Chodzi raczej o pewne wspólne doświadczenia.
      Przede wszystkim dość trudno byłoby solidaryzować się z wszystkimi kobietami. Tego kwiatu pół światu, a każda inna, a jak się dwie pokłócą, to z którą solidaryzować?
      Ale przyznam, że jak oglądamy z mężem film, w którym pojawia się konflikt między mężczyzną a kobietą, to zazwyczaj ja dostrzegam racje kobiety, a on broni mężczyzny :)

      Pytasz o rozwodników. Moim zdaniem, kobieta decydująca się na taki związek ma do tego pełne prawo, przecież nie odbiera nikomu męża i ojca, on sam odszedł. Ale dobrze by było dla niej samej, żeby rozważyła, dlaczego on odszedł od rodziny i czy może to zrobić jeszcze raz. Znam szczęśliwe pary, w których jedna lub obie osoby są po rozwodzie. Znam też osoby, które były w związku z rozwodnikami i zostały porzucone. Nie ma reguły.
      • tt-tka Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 11:23
        "dlaczego on odszedl od rodziny"
        bardzo istotne, Emae - od bylej zony czy od calej rodziny ? w tym konkretnym przypadku bardziej niz rozstanie z zona zaniepokoil by mnie brak zainteresowania dziecmi i o to przede wszystkim bym pytala

        analogicznie zreszta jak w przypadku Grzesia, ktory rozwodnikiem (tfu!) nie jest, a w praktyce tez porzucil dawna rodzine i kompetnie sie nia nie interesuje, co jego drugiej zonie zdaje sie zupelnie nie przeszkadzac
        • ciotka_scholastyka Re: Solidarnosc kobieca. 04.05.15, 08:59
          > bardzo istotne, Emae - od bylej zony czy od calej rodziny ? w tym konkretnym pr
          > zypadku bardziej niz rozstanie z zona zaniepokoil by mnie brak zainteresowania
          > dziecmi

          Ponieważ bazujemy na Pyziaku i Jeżycjadzie w tym wątku, podepnę się tutaj - otóż wydaje mi się, iż w świecie Musierowicz nie ma innego modelu rozwodu jak porzucenie całej rodziny i brak zainteresowania dziećmi. Pyziak, pan Bobcio Senior, pan Bittner, pan Jedwabiński ewentualnie ojciec Doroty (tu nie było rozwodu, ale było wystawienie ciężarnej do wiatru i brak zainteresowania córką) - w calutkiej Jeżycjadzie nie ma przypadku, że dzieci utrzymują z ojcem kontakt po rozwodzie, spędzają z nim weekendy i wakacje, pomieszkują u niego czy choćby spotykają się od czasu do czasu w związku z jakimiś sprawami, na które rodzic musi wyrazić zgodę. Był rozwód, bach, nie ma ojca. (Eugeniusz wprawdzie zabiera córkę do siebie po śmierci Ewy, ale też jest wyraźnie napisane, że pojawił się dopiero na pogrzeb, ba, że nawet nie wiedział, że żona była chora.)
          Do MM jakby nie docierało, że rodzice mogą się rozejść, ale nie przestają kochać dzieci i mogą mieć z nimi serdeczne relacje (tu przypomina mi się przyjaciółka mojej córki, właśnie w takiej sytuacji).
          • oleni-a1974 Re: Solidarnosc kobieca. 04.05.15, 16:39
            > Pyziak, pan Bobcio Senior, pan Bittner, pan Jedwabiński ewentualnie ojciec Doroty (tu nie było rozwodu, a
            > le było wystawienie ciężarnej do wiatru i brak zainteresowania córką) - w calut
            > kiej Jeżycjadzie nie ma przypadku, że dzieci utrzymują z ojcem kontakt po rozwo
            > dzie, spędzają z nim weekendy i wakacje, pomieszkują u niego czy choćby spotyka
            > ją sie
            > Do MM jakby nie docierało, że rodzice mogą się rozejść, ale nie przestają kocha
            > ć dzieci i mogą mieć z nimi serdeczne relacje (tu przypomina mi się przyjaciółk
            > a mojej córki, właśnie w takiej sytuacji).

            Masz absolutna racje! Mam nadzieje, ze zadna mlodziutka czytelniczka, borykajaca sie z widmem rozwodu rodzicow nie wyciagnie wniosku, rozwod=utrata ojca na wieki wiekow.
            Pani MM, swoja droga jednak powinna czasami posluchac wnioskow i krytyki doroslych czytelnikow i przestac dzieciom szkodzic.
    • dakota77 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 11:41
      Jaka następczyni Gaby w lozu i sercu Pyziaka? Znaczy skad info, ze nie znosi solidarnosci kobiecej-przecież my nic o niej nie wiemy?
      • emae Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 12:40
        dakota77 napisała:

        > Jaka następczyni Gaby w lozu i sercu Pyziaka? Znaczy skad info, ze nie znosi so
        > lidarnosci kobiecej-przecież my nic o niej nie wiemy?

        To był cytat z tamtego dawnego wątku, wywołał wówczas dyskusję na ponad 400 postów.
        • dakota77 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 13:47
          Emae, ja wiem ze to cytat z poprzedniej dyskusji, zastanowilo mnie tylko, skad takie informacje o nowej partnerce Pyziaka :)
          • tt-tka Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 13:51
            to bylo zalozenie poczynione przez zalozycielke tamtego watku
            i brzydka insynuacja pod adresem forumek przy okazji
          • zla.m Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 14:12
            To było chyba takie założenie, że skoro pani wyszła za rozwodnika, to wie, że on już jedną kobietę skrzywdził - ergo: nie ma w niej kobiecej solidarności. Przy daleko idącym założeniu, że Pyziak nowej pani powiedział całą prawdę (w tym o olanych córkach), że sam rozwód był na pewno z jego winy i że w ogóle ZAWSZE przy rozwodzie pokrzywdzona jest kobieta.
      • gat45 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 14:12
        Proszę - wpis założycielski :

        ataki na Gabę a solidarnosc kobieca
        Autor: rozdzial43 25.01.09, 20:52

        Czytam tu wiele postow krytycznych wobec Gaby. Nawet bardzo krytycznych.
        Czytalam gdzies nawet taki post, w ktorym forumowiczka nie dziwi się
        Pyziakowi, że zwial. W ogole jakis duch podejrzajnej poblazliwosci dla Pyziaka
        snuje sie przez forum. Czyzby jednak racje mieli ci, ktorzy pogradliwie
        twierdza, ze baby nie są solidarne?

        i dalej :

        Re: ataki na Gabę a solidarnosc kobieca
        Autor: rozdzial43 25.01.09, 21:18

        1/ Nie mogę zrozumieć jak wysnuto wniosek o zwiazku terminu "soidarnosć kobieca"
        z zalozeniem, ze "kobiety to istoty slabe i majace obowiazek walczyc w grupie".
        Skad w ogole idea walki sie pojawila?
        2/ nie cytowalam w ogole Twojej wypowiedzi; zupelnie inna i to pisana bez
        kontekstów narracyjnych
        3/ indywidualizm cenie, uwazam, ze ludzkosc to zbior jednostek, ale smieszy mnie
        przekora i silowe wyrywanie sie z jakiegos nawet umownego zbioru
        4/ czuje solidarnosc z Gaba-kobieta porzuconą przez faceta z dwojka malych
        dzieci. Budzi we mnie współczucie i chętnie wybacze jej blad.
        5/ Jestem pewna, ze nastepczyni Gaby w sercu i lozu Pyziaka tez nie znosi terminu "solidarnosc kobieca".

        A dla najbardziej dociekliwych - cały wątek

        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,90350556,90350556,ataki_na_Gabe_a_solidarnosc_kobieca.html
        • tt-tka Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 14:20
          "budzi we mnie wspolczucie i chetnie wybecze jej (Gabie) blad"
          zauwazylam to juz czytajac, nie chcialam podbijac tej dyskusji, ale tak mnie przelotnie zaciekawilo - co mianowicie piszaca te slowa miala gabie do wybaczania ? JEJ zadne zachowania gabona nie zaszkodzily

          kocham takie wybaczanie na cudzy rachunek
          • gat45 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 14:35
            No nie, tak chyba nie można.... To rozmowa o książkach i książkowych postaciach, więc o inne wybaczenie chodzi niż we własnym życiu.
            Ja mam na przykład problem z jedną pasjonującą (i jeszcze niedokończoną) lekturą, gdzie nie mogę wybaczyć jednej pani jej postępowania. :) Czy muszę zaznaczać, że to nie mnie ta pani biła i nie mnie poniżała publicznie ?
            • tt-tka Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 15:16
              Gatu, postaci i sytuacje ksiazkowe, ale zarzuty byly kierowane do jak najbardziej zywych forumek
              przy tej lekturze, z ktora masz problem, nikt nie domaga sie od Ciebie solidaryzowania sie z oprawczynia ani ofiara, ma nadzieje ? :-)
              • gat45 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 15:39
                Ale przecież sama cytujesz ""budzi we mnie wspolczucie i chetnie wybacze jej (Gabie) blad" - gdzie tu żywa interlokutorka ? Autorka postu oznajmia, że chętnie wybaczy błąd postaci literackiej.
                Nie rozumiem, gdzie tu jakieś wybaczanie na cudzy koszt. Ale jeszcze bardziej nie rozumiem, po co ja właściwie ciągnę ten temat, bo tak naprawdę, to on mnie nic a nic nie interesuje, w ujęciu tamtego wątku przynajmniej.
                Mea culpa.
          • oleni-a1974 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 17:21
            tt-tka napisała:

            > "budzi we mnie wspolczucie i chetnie wybecze jej (Gabie) blad"
            > zauwazylam to juz czytajac, nie chcialam podbijac tej dyskusji, ale tak mnie pr
            > zelotnie zaciekawilo - co mianowicie piszaca te slowa miala gabie do wybaczania
            > ? JEJ zadne zachowania gabona nie zaszkodzily
            >
            > kocham takie wybaczanie na cudzy rachunek

            Jak to nie wiesz? Gabie w imie kobiecej solidarnosci trzeba wybaczac wszystko , bo przeciez jest kobieta porzucona:)
            To mnie wlasnie zaintrygowalo w tym watku , ze osoby broniace Gaby w imie solidarnosci kobiecej, wogole nie braly pod uwage porzuconych dzieci. Nie umialy konkretnie odpowiedziec na pytania czemu ta solidarnosc kobieca nie objela corek Gaby.

            --:)
            Człowiek jest niedoskonały i... radzi sobie z tym doskonale.
        • dakota77 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 14:35
          A, już wszystko jasne, nie pamietalam kto to pisal, a to trollica była.
      • oleni-a1974 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 16:48
        dakota77 napisała:

        > Jaka następczyni Gaby w lozu i sercu Pyziaka? Znaczy skad info, ze nie znosi so
        > lidarnosci kobiecej-przecież my nic o niej nie wiemy?

        No wlasnie! Rozdzial43 metnie zasugerowala ze nowej pani brak solidarnosci kobiecej bo sypia z zonatym facetem. Bylam wrecz zdziwiona takim wnioskiem. Myslalam ze moze cos przeoczylam, bo przeciez wiemy ze Pyziak byl po rozwodzie, a nie mialam sily sie przedzierac znowu przez cala serie. Stad ten watek.
      • croyance Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 20:59
        Hie hie, juz o tym pisalam, ale - z punktu widzenia religijnych Borejkow - slub cywilny to zaden slub, wiec taki Pyziak w ogole nie byl mezem Gaby, tylko facetem, z ktorym miala dwie nieslubne corki.
        Moze druga zona jest 'prawdziwa', koscielna :-D
    • croyance Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 20:57
      Solidarnosc kobieca to nie solidarnosc z innymi kobietami, ale z kobiecymi interesami, np. z popieraniem prawa kobiet do glosowania/decydowania o wlasnym ciele/wyborze partnera/nie byciu sadzona za gwalt (jak to jest w niektorych krajach) etc.

      Czesto kobiety, wychowane w anty-kobiecej kulturze, same glosza anty-kobiece hasla - nie chodzi wiec o to, zeby identyfikowac sie z kobieta jako taka, ale z kobieca sprawa.
      • oleni-a1974 Re: Solidarnosc kobieca. 29.04.15, 21:48
        croyance napisała:

        > Solidarnosc kobieca to nie solidarnosc z innymi kobietami, ale z kobiecymi interesami.



        Bardzo mi sie podoba takie podsumowanie sprawy, krotko a jakze tresciwie!
      • emae Re: Solidarnosc kobieca. 30.04.15, 01:31
        croyance napisała:

        > Solidarnosc kobieca to nie solidarnosc z innymi kobietami, ale z kobiecymi inte
        > resami, np. z popieraniem prawa kobiet do glosowania/decydowania o wlasnym ciel
        > e/wyborze partnera/nie byciu sadzona za gwalt (jak to jest w niektorych krajach
        > ) etc.
        >

        O właśnie, o taką solidarność kobiecą mi chodzi :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka