Dodaj do ulubionych

Najwierniejsi hejterzy

22.12.15, 17:12
Zakładam wątek, bo myślę, że sprawa jest warta omówienia.
Jak wszystkie zapewne wiemy, najwierniejsi hejterzy nie są na tym świecie żadną nowością. Najprostszy przykład, obecnie bardzo na topie: Gwiezdne Wojny i flejmy wymierzone w pierwszą (czyli tę drugą, z lat 90tych) trylogię, Jar Jara, midichloriany i drętwotę kreacji Lucasa. Tutaj nasuwa się pewna analogia do MM pozbawionej wpływu redaktorek: Lucas, który poddał się twórczej samowoli, podobnie jak MM, zyskał status beztalencia tudzież talencia upadłego.
J.K. Rowling za rozwiązania fabularne (vide: Snape i Lily) i wszelkie absurdy, głupotę bohaterów i niedopatrzenia również doczekała się najwierniejszych krytyków, którzy pasjami analizują każdą wadę i potknięcie. Nic im nie umknie, podobnie jak tutejszym "strzygom". ;) Do tego wszystkiego dochodzą wytwory fanowskiej wyobraźni typu Drarry i Snarry.

Nie zauważyłam jednak takiego napięcia między twórcami, a najwierniejszymi hejterami, jak między forum ESD, a MM. Moje wyjaśnienie jest dość trywialne, otóż żyjemy na zbyt małej przestrzeni i kameralność polskiego internetu niespecjalnie sprzyja rozmyciu konfliktu.
Obserwuj wątek
    • slotna Re: Najwierniejsi hejterzy 22.12.15, 18:32
      MM reaguje źle na każdą krytykę, nie tylko hejt - patrz Księga Gości. Poza tym raczej nie ma sztabu PR, a Lucas i Rowling pewnie tak.
    • bialaslodkaczekolada13 Re: Najwierniejsi hejterzy 22.12.15, 20:22
      Jedna kwestia jest taka jak wspomniałaś. Gdyby MM chciała mogłaby bezpośrednio dotrzeć i komunikować się ze swoimi krytykantami tak jak komunikuje się ze swoimi fanami poprzez stronę internetową. Zasięg ma o wiele mniejszy niż Rowling. Jeśli chodzi o hejterów tak popularnych ludzi to nie jest to jakaś mała konkretna grupa tylko "masa". Poza tym MM i Rowling mają zupełnie inny styl. JKR bardzo dba o to, aby nie zaogniać konfliktu, ale raczej go łagodzić, ugięła się pod falą krytyki i w którymś z wywiadów przyznała, że Harry powinien być z Hermioną (moja prywatna opinia jest taka, że twórca ma jakąś wizję w głowie i nikt nie ma prawa narzucać mu jakie ma przygotować zakończenie dla swoich bohaterów). MM w pewnym sensie ma silniejszą osobowość i nie da sobie narzucać rozwiązań fabularnych. W świecie jej powieści to ona jest Kreatorem.
      • ssssen Re: Najwierniejsi hejterzy 30.12.15, 19:00
        "MM [...] nie da sobie narzucać rozwiązań fabularnych. W świecie jej powieści to ona jest Kreatorem. " - tia, jasne :)))
    • tt-tka Re: Najwierniejsi hejterzy 22.12.15, 21:08
      Jak to mawial klasyk "znaj proporcja, mocium panie" :-)

      Lucas i Rowling maja swiatowy zasieg, krytyke obszerna, roznorodna - no i, jak juz wzmiankowano, sztab fachowcow do dyspozycji, specow od pijaru, kontaktu z odbiorca, znawcow rynku... I chyba nie maja oporow przed korzystaniem z ich uslug.

      MM nie wychylila nosa poza Polske, podobnie jak jej ukochane postacie. Dysponuje swoja wydawczynia, ktorej jednak musi w pewnych kwestiach ulegac (termin, tytul) i corka, zredukowana do roli korektorki. I, powiedzmy otwarcie, nie ma pojecia, czym jest hejt. I chyba nie chce wiedziec, co dzialoby sie z nia, gdyby sie tego dowiedziala, skoro juz na rzeczowa i kulturalna, a w KG dodatkowo unizona i owinieta w 1100 komplementow krytyke reaguje histeria...
      • sowca Re: Najwierniejsi hejterzy 23.12.15, 00:15
        Trzeba jednak przyznać, że np. Rowling (podam ten przykład, bo Gwiezdne wojny mnie nie interesują) jest o wiele bardziej otwarta nie tyle na krytykę, co na sugestie i pytania. Potrafi odeprzeć i uzasadnić swoje przekonania, zresztą cała strona Pottermore jest ewidentnie dla czytelników, z dodatkowymi informacjami, widać, że jej świat jest spójny i uporządkowany. Nie ma pytań, które my sobie zadajemy, w rodzaju "Co sie stało z tym czy tamtym bohaterem?". Bo Rowling odpowiada, publikując np. historię życia danej postaci. Bardzo wiele pytań, wątpliwości rozstrzyga. Nie wyobrażam sobie, żeby na pytanie "Dlaczego..." odpowiedziała: bo ja tak chcę. Chociaż ma do tego prawo, bo jej świat jest fantastyczny i połowę rzeczy da się uzasadnić czarami ;)
    • srebrny_lisek Re: Najwierniejsi hejterzy 25.12.15, 15:12
      Nie ma speców od pijaru, którzy pomogliby jej zdrowo przyjąć krytykę i umiejetnie na nią reagować, również taką, która ma sens, ale forma niekoniecznie jest przyjemna, bo nie oszukujmy się, że zawsze jest miło. ;) Powieści zaś redaguje jej córka - po prostu światek, jak na znaną od lat pisarkę ciaśniejszy być chyba nie może. Sama krytyka wymierzona w MM jest w mniejszym stopniu bezosobowym trendem, utrwaloną myślą, która przeniknęła po prostu do kultury masowej, fandomu i ma światowy/krajowy zasięg; tutaj jest jedno forum, większość osób kojarzy się z nicka, można naliczyć góra kilkadziesiąt stałych krytyków i pochlebców, a wiernego Molesława to się nawet upamiętniło sałatką z puńczyka.
      Dla MM głównym problemem nie są recenzenci, krytycy literaccy, "rywale" jak np. Kinga Dunin; jej zmagania wyglądają raczej tak, jakby w miejscu pracy otaczała ją nieprzychylna grupka, tak jak Jędrusia czy tam Szymusia w klasie. Ja tu widzę brak równowagi. DUA z jednej strony pisze książki, które wydano w wielu krajach i które kojarzy prawie każde dziecko i dorosły w Polszy, z drugiej zaś kisi się w lukrze na swojej stronie i męczy ze świadomością istnienia mrocznego foruma. :P
      Gdyby MM opuściła swój lukrowany półswiatek, jej działalność objęłaby szerszy zasięg, a do tego sama UA dysponowała sztabem doradców (a corki radziła się prywatnie), to pewnie nie przejmowałaby się tak tym forum, nie nazywała go stadem potworów i nie reagowała tak chłodno na każda przemyconą w pełnym uniżenia i szacunku wpisie sugestię, by wrócić do stylu starej Jezycjady.

      Po prostu wszystko nabraloby właściwych proporcji. ;)
      • imaginacyja Re: Najwierniejsi hejterzy 26.12.15, 12:42
        Dzień dobry. Jestem tu nowa, nowa w sensie: pisząca, bo czytająca ? już od jakiegoś czasu. Od dawna też ? choć z pewnymi przerwami ? jestem czytelniczką książek Małgorzaty Musierowicz. Mam potrzebę podzielenia się swoimi refleksjami na temat Jeżycjady, a także postów z tego forum. Otóż według mnie styl pisarki i jej ogląd rzeczywistości niewiele (jeśli w ogóle) różnią się od tych przyjętych we wcześniejszych tomach sagi rodziny Borejków. Naprawdę, nie widzę tu ani taniego dydaktyzmu, ani usilnego wmawiania młodym (i nie tylko) czytelnikom, co jest dobre, a co złe. Wręcz przeciwnie: moim zdaniem Małgorzata Musierowicz opisuje po prostu dzieje stworzonych przez siebie bohaterów i ? naturalne dla natury ludzkiej ? zmiany zachodzące w ich światopoglądzie, sposobie reagowania itd., wynikające np. z przeżytych doświadczeń, wieku, koincydencji między członkami rodziny i resztą społeczeństwa itp.
        Nie trafia do mnie argument części czytelników z tego forum, wedle którego powieści M.M. zalatują tanim dydaktyzmem; gdyby tak w istocie było, postaci z Jeżycjady musiałyby być pozbawione wad i w każdej sytuacji postępować hiperetycznie i supermoralnie ? jak w jakichś dziewiętnastowiecznych ramotach. Nie uważam też, że M.M. powinna wcielić w czyn czyjeś oczekiwania i dostosowywać postępowanie SWOICH postaci do oczekiwań czytelników; równie dobrze można by mieć np. pretensje do Sienkiewicza, że "wbił na pal" Azję Tuhajbejowicza... ;-)
        Ja to widzę tak: decyduję się kupić książkę, a wraz z nią ? z całym dobrodziejstwem inwentarza ? koncepcję fabuły i postaci w niej występujących stworzonych przez autora. I albo mi się ten świat przedstawiony podoba, albo nie. Albo zdecyduję się kupić następną książkę tego autora, albo nie. Ale rozkładanie na czynniki pierwsze każdego niemal zdania, każdej "sceny" wydaje mi się jakieś takie... nieco śmieszne i szkolne. Oczywiście rozumiem naturalną potrzebę czytelniczą, jaką jest oddanie się refleksom na temat tego, co się przeczytało i jak zostało to napisane, rozumiem również dyskusje i spory, tylko ta forma...
        Wiem też oczywiście, że ? tak jak nie ma obowiązku czytania książek Małgorzaty Musierowicz ? nie ma również przymusu czytania i komentowania postów zamieszczanych na tym forum, więc już spadam ;-) Miałam po prostu potrzebę wyrażenia swojego zdania; dziękuję za tę możliwość. A wszystkim piszącym i czytającym życzę wszystkiego dobrego ? w te Święta i na cały przyszły rok :-)
        • imaginacyja Re: Najwierniejsi hejterzy 26.12.15, 12:43
          Z góry (a raczej z dołu) przepraszam za sypnięte półpauzy - to te niepotrzebne znaki zapytania...
        • srebrny_lisek Re: Najwierniejsi hejterzy 26.12.15, 14:40
          "Ale rozkładanie na czynniki pierwsze każdego niemal zdania, każdej "sceny" wydaje mi się jakieś takie... nieco śmieszne i szkolne."

          Łatwiej i prościej będzie, jak się powie "nerdowe". ;) Tak to jest z fanami i wiernymi hejterami. Taka kolej rzeczy.
          • imaginacyja Re: Najwierniejsi hejterzy 26.12.15, 15:13
            Może i tak... Chociaż bycie fanem niekoniecznie musi oznaczać stanie się fanatykiem... ;-)
            • sowca Re: Najwierniejsi hejterzy 27.12.15, 00:20
              Śmieszne i szkolne? No.. może. Ja bym to nazwała raczej zachowaniem fanowskim, tak właśnie mają niektórzy - potrzebę wypisania się, wylania swoich żali i komentarzy, przeanalizowania kawałek po kawałku. Ty w końcu też napisałaś, bo Cię coś nurtowało, tak? Ty odnośnie naszego forum, my odnośnie książek. Nas nurtuje wiele rzeczy, więc dużo piszemy ;)
          • zla.m Re: Najwierniejsi hejterzy 27.12.15, 00:33
            srebrny_lisek napisał(a):

            > "Ale rozkładanie na czynniki pierwsze każdego niemal zdania, każdej "sceny" wyd
            > aje mi się jakieś takie... nieco śmieszne i szkolne."
            >
            > Łatwiej i prościej będzie, jak się powie "nerdowe". ;) Tak to jest z fanami i w
            > iernymi hejterami. Taka kolej rzeczy.

            Eeee, ja bym po prostu powiedziała, że tak działa krytyka literacka. Ale ja po polonistyce jestem, to co ja tam wiem o omawianiu książek ;-)
            • vilez Re: Najwierniejsi hejterzy 27.01.16, 20:36
              Nie nazwałabym tego jednak krytyką literacką. Co to to nie... Za dużo emocji. Za dużo roszczeń.
              • zla.m Re: Najwierniejsi hejterzy 27.01.16, 22:18
                vilez napisała:

                > Nie nazwałabym tego jednak krytyką literacką. Co to to nie... Za dużo emocji. Z
                > a dużo roszczeń.

                Emocje i roszczenia są podstawą zawodowej krytyki literackiej.
                • vilez Re: Najwierniejsi hejterzy 28.01.16, 14:17
                  Widać jako literaturoznawczyni inaczej pojmuję krytykę literacką :-) I w życiu tego forum nie zaliczyłabym do działu "krytyka literacka". Raczej jako: "luźne rozmowy o ..." Bo krytyka literacka, mimo że indywidualna, zakłada jednak stosowanie minimum kryteriów ciążących w kierunku obiektywnych. Ergo: nie każda rozmowa o książkach jest z klucza krytyką literacką. I chwała boginiom, bo możemy sobie pozwolić na więcej, niż krytycy literaccy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka