srebrny_lisek
22.12.15, 17:12
Zakładam wątek, bo myślę, że sprawa jest warta omówienia.
Jak wszystkie zapewne wiemy, najwierniejsi hejterzy nie są na tym świecie żadną nowością. Najprostszy przykład, obecnie bardzo na topie: Gwiezdne Wojny i flejmy wymierzone w pierwszą (czyli tę drugą, z lat 90tych) trylogię, Jar Jara, midichloriany i drętwotę kreacji Lucasa. Tutaj nasuwa się pewna analogia do MM pozbawionej wpływu redaktorek: Lucas, który poddał się twórczej samowoli, podobnie jak MM, zyskał status beztalencia tudzież talencia upadłego.
J.K. Rowling za rozwiązania fabularne (vide: Snape i Lily) i wszelkie absurdy, głupotę bohaterów i niedopatrzenia również doczekała się najwierniejszych krytyków, którzy pasjami analizują każdą wadę i potknięcie. Nic im nie umknie, podobnie jak tutejszym "strzygom". ;) Do tego wszystkiego dochodzą wytwory fanowskiej wyobraźni typu Drarry i Snarry.
Nie zauważyłam jednak takiego napięcia między twórcami, a najwierniejszymi hejterami, jak między forum ESD, a MM. Moje wyjaśnienie jest dość trywialne, otóż żyjemy na zbyt małej przestrzeni i kameralność polskiego internetu niespecjalnie sprzyja rozmyciu konfliktu.