morekac
05.06.16, 17:39
I wcale nie chodzi o mężologię stosowaną. Chodzi mi o wybór studiów przez Pałysa Józefa, syna Marka i Idy z Borejków. Jak wiadomo, ten młody człowiek pełen zalet i cnót nie dostał się na medycynę (co się oczywiście zdarza), ale zaraz potem - pod wpływem robót budowlanych u Flobrego - zadecydował o pójściu na politechnikę. Tak, jakby wcale nie był przekonany do tej całej medycyny i została mu ona narzucona. Wiadomo, że Idusia jest despotyczna i jest w stanie sterroryzować osobniki mniej stanowcze, ale Józio zawsze był przedstawiany jako osobnik wręcz uparty. Bardzo mi nie pasuje, że taki chłopak, z jakimiś tam zapewne zainteresowaniami, składał papiery na wymagający kierunek bez przekonania i pasji, zamiast po prostu oznajmić rodzicom, że musi się jeszcze zastanowić, ale na medycynę na pewno nie pójdzie. Albo - jeśli składał papiery na medycynę z pełnym przekonaniem, dlaczego zrezygnował po pierwszej porażce?
Tak mnie naszło : rodzinna młodzież dorosła czy dorasta do wieku maturalnego, ale żadne nie poszłoby na studia, co do których nie byliby przekonani, że chcą tam iść. A już na pewno żadne nie poszłoby na medycynę nie za bardzo chcąc być lekarzem.
To może Józef był jednak mało asertywny, sterroryzowany przez rąbniętą matkę i nie potrafił się jej sprzeciwić?