ewaty
01.11.16, 18:47
Kicham sobie pod kołderką i powracam po latach przerwy do OwR. Kurczę, jak mnie jest szkoda Jacka Lelujki! Z takim facetem Kresce byłoby naprawdę dobrze... Maciek jawi mi się tu, jako obrzydliwe, zarozumiałe chamidło ("Wziąłem ją tylko, żeby bilety się nie zmarnowały"- do Matyldy o Kresce), które Janke zauważyoł chyba wyłącznie z powodu jakiegoś naruszenia poczucia własności, jakim była jej przyjaźń z Jackiem. A teksty :"Nie podoba mi się ten model przyjaźni- warknął Maciek","Byłem rozczarowany tobą, Janino, Tak jest, głęboko rozczarowany.(...)Zachowywałaś się haniebnie, tak jest, haniebnie!" w wykonaniu siedemnastolatka do zaledwie koleżanki-jakiś zwiastun Józina?! Zresztą łatwiej mi w wyobraźni Maćkowi przypisać przyszłe grzechy, bo taki typ Kresce prędzej, czy później rogi by przyprawił, niż sympatycznemu jeszcze wówczas Pyziakowi.
A druga myśl, jaka mi się nasunęła na podstawie rozmowy Dmuchawca z Gabrysią- on wyleciał z pracy z powodów politycznych, Gabrysia zapewnia go, że jest szczęśliwa, on bał się jej wizyty, pyta:""Jakim cudem umiesz czuć się szczęśliwa? Po tym wszystkim, po tej klęsce". Ona odpowiada: "Niczego w tym rodzaju nie przyjęłam do wiadomości. JA tylko zapłaciłam swój rachunek za doświadczenie-i już je nabyłam." Potem jeszcze rozmowa z panem Piotrusiem o bohaterstwie, ideach itp. I tak sobie pomyślałam, że określanie mianem klęski urodzenia dziecka, przerwania studiów (akurat w przypadku Gaby nie rozumiem czemu miałaby przerwać studia z tego powodu, zamiast wziąć dziekankę), nawet wyjazdu Pyziaka na antypody- to przesada. Jak oceniacie prawdopodobieństwo scenariusza, że Gaba, wzorując się na ojcu, wplątała się w jakąś działalność opozycyjną i dlatego wyleciała ze studiów? Może z wilczym biletem? Tu słowo klęska, jeszcze w powiązaniu ze stanem wojennym, upadkiem pewnych nadziei- byłoby bardziej zrozumiałe. Co o tym myślicie?