Dodaj do ulubionych

noworodek w domu

31.07.17, 17:49
Noworodek w domu pojawia się w Jeżycjadzie dwa razy. Za każdym razem skrajnie inaczej.

W Szóstej Klepce mamy Krystynę, lekko przerażoną swym nadchodzącym macierzyństwem. Mamy Żaczków, którzy przeżywają narodziny Irenki, jakby była to ich własna wnuczka. Mamy Wiesię piorącą pieluchy. Mamy młodą mamę, która - o ile dobrze pamiętam - jest sfrustrowana i nieszczęśliwa, bo nie umie poradzić sobie z noworodkiem. Mamy wreszcie Cesię, która ogarnia to pandemonium.
I mamy noworodka, który sika i kupka w pieluchy, wymaga codziennej kąpieli, drze się, kiedy jest głodny, budzi domowników w nocy i protestuje, gdy poi się go herbatką z rumianku zamiast uczciwym mlekiem.

A w Czarnej Polewce mamy Różę bez śladu stresu, lęku, depresji czy szoku. Różę doskonale radzącą sobie z noworodkiem, który jest cichy i bezwonny. Jak wygląda opieka nad Milą? Róża sama mówi: leżę sobie, karmię małą. Dziecko jest śliczne, zdrowe i promienne. Jeśli akurat nie je, to śpi cichutko, zawinięte w kocyk. Żadnych płaczów po nocach, żadnych wrzasków przy kąpieli - nawet kąpieli nie ma. Rodzina kompletnie nie zauważa obecności noworodka. Wyjątkiem jest Ida, która wpada skontrolować stan małej - ale więcej w tym lekarskiego obowiązku niż ciotczynej troskliwości. Reszta nawet nie ścisza głosu dyskutując tuż pod drzwiami, za którymi bytuje Róża z dzieckiem.

Czy MM już kompletnie zapomniała, jak bardzo przyjście dziecka na świat wywraca do góry nogami życie CAŁEGO domu???

Obserwuj wątek
    • aadrianka Re: noworodek w domu 31.07.17, 18:47
      I pomyśleć, że Irenka, urodzona na początku 1976 r., ma teraz 41 lat i mogłaby być matką kolejnej bohaterki Jeżycjady... To nawet byłoby fajne, mogłaby to być klamra spinająca tom pierwszy z ostatnim, gdyby po Zgryzotce miał nastąpić szczęśliwy koniec serii... A co do meritum, dla mnie w ogóle Szósta Klepka jest najprawdziwszą, najbardziej realistyczną książką z całego cyklu. To chyba jedyny tom ze starej Jeżycjady, gdzie rodzice są obecni - żyją, nigdzie nie wyjechali, mają się dobrze, a jednocześnie jest miejsce na odosobnienie bohaterki, niezbędne by dojrzeć. Cesia to też bardzo autentyczna nastolatka, z bardzo wiarygodnymi kompleksami. I cała rodzina Żaczków, może trochę nieszablonowa, ale w każdą postać wierzę bez zastrzeżeń. Nic dziwnego, że i opis rewolucji, wywołany pojawieniem się noworodka w domu, wypadł prawdziwie i naturalnie. Li i jedynie.
      • aadrianka Re: noworodek w domu 31.07.17, 18:48
        Odosobnienie niezbędne, by bohaterka przeszła przemianę i dojrzała; wyszedł mi potworek stylistyczny.
        • guineapigs Re: noworodek w domu 31.07.17, 19:37
          Eeee tam, nie od razu stylistyczny a tylko logiczny i ad meritum moim zdaniem. Bo nie odosobniona (w sensie odcięta od otoczenia w więźniu tym), a jakoś ... wyautowana? Sama się odcinająca?
          Nie wiem, jak konkretnie działa/powinien działać system penitencjarny, ale teoretycznie odcina ludzi od normalnej tkanki społecznej by se w celi przemyśleli co stracili i wrócili na właściwe łono. I często nie wracają i wybierają łono złe, szczególnie że pod celą poznają nowe, lepsze metody oszustw. I już nawet ich nikt wołami nie przyciągnie do pracy za 2 tys netto.
          W przypadku Cesi odosobnienie (wieża) to już bylo po tym, jak się zmieniła, a odosobnieniem tylko chciała po prostu pokazać swoja nową 'JA'. Juz była silna na tyle, by to zrobić. Silna moralnie, wiedziała, że ma racje i juz nie musi o to walczyć - musi tylko pokazać/zademonstrować swoją siłę moralną. Juz każdy w Rodzinie wiedział, że Cesia ma rację, że jest ta lepsza, że robienie z niej popychadła do roboty to głupie, bo jest i mądra, i umie się zająć noworodkiem, i wogóle to fajna dziewczyna. Cesia tylko musiała im pokazać, że też o tym wie, że oni wiedzą, że bez niej DOM JEST PUSTY.
          • aadrianka Re: noworodek w domu 31.07.17, 19:45
            Hmm, coś w tym jest. Więc może dzięki temu, że Cesia odseparowała się od rodziny, to właśnie rodzina dojrzała i przeszła przemianę - bo Cesia już nie musiała?
      • bupu Re: noworodek w domu 31.07.17, 19:22
        aadrianka napisała:

        > I pomyśleć, że Irenka, urodzona na początku 1976 r., ma teraz 41 lat i mogłaby
        > być matką kolejnej bohaterki Jeżycjady... To nawet byłoby fajne, mogłaby to być
        > klamra spinająca tom pierwszy z ostatnim, gdyby po Zgryzotce miał nastąpić szc
        > zęśliwy koniec serii... A co do meritum, dla mnie w ogóle Szósta Klepka jest na
        > jprawdziwszą, najbardziej realistyczną książką z całego cyklu. To chyba jedyny
        > tom ze starej Jeżycjady, gdzie rodzice są obecni - żyją, nigdzie nie wyjechali,
        > mają się dobrze, a jednocześnie jest miejsce na odosobnienie bohaterki, niezbę
        > dne by dojrzeć. Cesia to też bardzo autentyczna nastolatka, z bardzo wiarygodny
        > mi kompleksami. I cała rodzina Żaczków, może trochę nieszablonowa, ale w każdą
        > postać wierzę bez zastrzeżeń. Nic dziwnego, że i opis rewolucji, wywołany pojaw
        > ieniem się noworodka w domu, wypadł prawdziwie i naturalnie. Li i jedynie.
        >

        Błagam na klęczkach, kochajcie Żaków nad życie, ale skrycie. Potajemnie! W głębi swych serc i innych trzewi! Bo jak się tak będziecie zachwycać, to jeszcze ich autorka nawiedzi w następnym tomie, sportretuje jako patologię bez czółka, a za to z piniążkami i podoczepia wszystkim wąsy. Nawet Mamie Żakowej i pięknej Julii.
        • aadrianka Re: noworodek w domu 31.07.17, 19:37
          bupu napisała:


          > Błagam na klęczkach, kochajcie Żaków nad życie, ale skrycie. Potajemnie! W głęb
          > i swych serc i innych trzewi! Bo jak się tak będziecie zachwycać, to jeszcze ic
          > h autorka nawiedzi w następnym tomie, sportretuje jako patologię bez czółka, a
          > za to z piniążkami i podoczepia wszystkim wąsy. Nawet Mamie Żakowej i pięknej J
          > ulii.


          Ponieważ Julię i mamę Żak widzę jako wypadkową Salmy Hayek i Moniki Bellucci, uważam, że nawet wąsy im nie zaszkodzą:
          https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/bd/93/87/bd93873471145c845881ababf6a97548.jpg

          Broda to może dość śmiały krok...
          https://metrouk2.files.wordpress.com/2009/10/salmafilm_450x300.jpg
          >
          >
        • bez_zarzutu Re: noworodek w domu 01.08.17, 21:47
          Żorejki. Żtrybowie. Żałysowie. Żojkowie. Jakie tam są jeszcze rodziny na Ż? Żowalikowie i to chyba wszystko, prawda? Nikogo innego nie ma. NIE MA.
          • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 22:03
            Zajchrzakowie. Zewandowscy. Zedwabinscy. Zittnerowie.
            Ale to dawniej, fakt.
            Obecnie jeszcze Zidelisowie. I pan Zruszka.
    • przymrozki Re: noworodek w domu 31.07.17, 20:27
      Jeszcze był mały Miągwa, który mądrze patrzył, miał wyrafinowany gust literacki, a w chwilach wolnych od analizowania dzieł Plutarcha leżał sobie goły pod drzewami (nawiasem pisząc, gołe niemowlę płci męskiej w przestrzeni publicznej to nie jest aż taki świetny pomysł). Półroczny Ignaś, a wtedy jeszcze Motyl, owszem, raz zapomniał się i zrobił pod siebie, ale uczynił to "dystansując się od tej czynności". Nawet nie ząbkował jak inne dzieci, tyko wcześniej, co było przedmiotem dumy Gabrysi i szczerego podziwu Natalii. W końcu po tym poznać intelektualistę, że nie ząbkuje wtedy, kiedy ząbkuje plebs.

      Zresztą. Gabrysia w chwili urodzenia Ignasia była słomianą wdową z dwójką starszych dzieci, unieruchomioną ciężką chorobą. Na dodatek w niemożebny upał. I była sama w domu jak nie przymierzając Kevin. A mimo wszystko jedyny problem, jaki miała z niemowlęciem, to to, że jak będzie wojna i Ignasia powołają, to będzie musiał zabijać.

      • gat45 Re: noworodek w domu 31.07.17, 21:43
        Zauważam, że wszystkie noworodki w powieściach MM pojawiają się pod nieobecność panów ojców. Czy to będzie kilkudniowy wypad za kiełbasą na Podlasie bodajże, czy stypendium NASA względnie inne naukowe, czy podła i złośliwa emigracja zarobkowa... Ojca trzymamy na bezpieczną odległość od tego zjawiska, jakim jest kilkudniowe młode człowieka.

        W przypadku kotów, jeżeli rodzicielska para mieszka pod tym samym dachem, poradniki hodowców zdecydowanie sugerują odseparowania kocura od matki z pędrakami, bo ryzyko, że tatuś je zeżre, jest podobno zbyt duże*).
        Czyżby MM .... ?

        *) Miałam kiedyś parkę, przygarniętą w wieku 2 tygodni - ślepe jeszcze były - których nie podejrzewałam o dojrzałość płciową w wieku 4 miesięcy. A te podlece pofiglowały i po domu chodził nam młody kocur i brzemienna kocica. Wtedy to przeczytaliśmy wiele tekstów źródłowych, m.in. te o odseparowaniu tatusia, a przedtem o konieczności zapewnienia mamusi bezpiecznego lokum na poród i połóg... Czwarty karton z rzędu Crevette zaakceptowała i nawet spała w nim kilka razy. Wreszcie którejś nocy obudziło nas cieniutkie pi-pi-pi w naszym własnym łóżku. Plus mokrość poduszki. Pierwsze maleństwo już było na świecie. Przenieśliśmy delikatnie rodzącą do wybranego kartonu, usiłując powstrzymać Kraba od towarzyszenia jej. Nie było siły. Kocur położył się na boku, brzuchem przytulony do pleców kocicy, a przednimi łapami ugniatał jej brzuch. Dwa dodatkowe stworki wyszły w rekordowym tempie. Kocia mamusia liznęła je dla przyzwoitości i bardzo szybko udała się do kuwety, a następnie do nas na pieszczoty i po zasłużone gratulacje. Crabe natomiast od razu zgarnął łapami całą trójkę potomstwa i przytulił do swojego brzucha, grzejąc je i liżąc, dopóki mamusia nie wróciła. Kilka dni po porodzie ona już tylko karmiła młode, a on zajmował się nimi pełnoetatowo : lizał, mył, bawił się, sprzątał po nich, a kiedy już był czas po temu to, to on uczył je dobrych obyczajów, nosił do kuwety i w ogóle pokazywał im świat.
        Tak że stereotypy nie zawsze się sprawdzają, także u kotów. Inna rzecz, że Krab to był wyjątkowo porządny facet.
        • pi.asia Re: noworodek w domu 31.07.17, 21:49
          Ojeżulku, jaki piękny opis! Krab i Krewetka - gatu, jesli jeszcze nie wyznałam Ci mojego bezgranicznego uwielbienia, to niniejszym to czynię. Koty uwielbiam wręcz maniakalnie i ubóstwiam takie malownicze reportaże o tych futrzakach!
          • ssssen Re: noworodek w domu 01.08.17, 08:29
            Aż mnie zemdliło od tego lukrowania...
            • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 01.08.17, 09:50
              ssssen napisał:

              > Aż mnie zemdliło od tego lukrowania...

              To zjedz kiszonego ogórasa i nie zawracaj gitary.
        • przymrozki Re: noworodek w domu 31.07.17, 22:22
          gat45 napisała:

          (..) Inna rzecz, że Krab
          > to był wyjątkowo porządny facet.

          I tutaj pojawia się różnica w stanach faktycznych. Gabrysia nie miała porządnego Kraba, tylko Grzegorza Strybę.
          • bupu Re: noworodek w domu 31.07.17, 23:03
            przymrozki napisała:

            > gat45 napisała:
            >
            > (..) Inna rzecz, że Krab
            > > to był wyjątkowo porządny facet.
            >
            > I tutaj pojawia się różnica w stanach faktycznych. Gabrysia nie miała porządneg
            > o Kraba, tylko Grzegorza Strybę.

            ...Człowieka z Celofanu i Kalarepy.

            Nie pamiętam kto to wymyślił, ale genialne.
            • przymrozki Re: noworodek w domu 01.08.17, 08:02
              Podejrzewam, że gdyby Grześ był na miejscu narodzin syna, poczekałby aż Gabrysia zaśnie, widłami zebrałby Ignasia z łóżeczka (które jest w rodzinie od pokoleń), na kiju podałby go ojcu i stryjowi po czym z ulgą zamknął drzwi i uznał proces wychowawczy za szczęśliwie zakończony. Z Laurą i Różą też by pewnie próbował, ale żeby utrzymać dziesięciolatkę na widłach to już trzeba mieć trochę charakteru. A to nie jest waluta, w której Grzegorzowi zdarza się płacić.

              [Tutaj rumienię się bezwstydnie, bo tego człowieka z celofanu i kalarepy to wymyśliłam ja osobiście wymyślając Grzegorzowi Strybie przy jakiejś innej okazji. Wymyślam mu bowiem chętnie. Działa on na mnie jak płachta na byka lub jak Gabrysia na niektórych innych uczestników tego oto forum o pięknie sklepionym czółku.]
        • minerwamcg Re: noworodek w domu 01.08.17, 10:01
          Gatu, jesteś wielka. Co za cudny opis!
        • zla.m Re: noworodek w domu 01.08.17, 12:17
          Jaka urocza historia :)
      • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 01.08.17, 09:46
        przymrozki napisała:

        > Jeszcze był mały Miągwa, który mądrze patrzył, miał wyrafinowany gust literacki
        > , a w chwilach wolnych od analizowania dzieł Plutarcha leżał sobie goły pod drz
        > ewami

        Kiedy to było? Kojarzę tylko Motyla w wózku na balkonie i "w wannie, żeby nie wysechł".
        • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 10:36
          ciotka_scholastyka napisała:


          >
          > Kiedy to było? Kojarzę tylko Motyla w wózku na balkonie i "w wannie, żeby nie w
          > ysechł".

          W NiN, na samym poczatku - jest wzmianka, ze cala rodzina* bila sie wrecz o przywilej wyprowadzania Motyla na spacer do parku, gdzie goly przesypial pod drzewami cale dnie. Za to wyspany w dzien nocami rzewnie biadolil i trzeba go bylo uspokajac Plautem i Plutarchem

          * ta rodzina, ktora, jak dowiadujemy sie chwile pozniej, albo chwile przedtem, rozjechala sie po swiecie i chorej na zakrzepice nie ma kto pomoc. Ta sama rodzina.
          • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 01.08.17, 10:41
            tt-tka napisała:

            ".
            >
            > W NiN, na samym poczatku - jest wzmianka, ze cala rodzina* bila sie wrecz o prz
            > ywilej wyprowadzania Motyla na spacer do parku, gdzie goly przesypial pod drzew
            > ami cale dnie.

            A. I myślicie, że on tak na trawniczku goły? Bo ja zawsze widziałam go w stojącym pod drzewami wózku.
            • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 11:12
              Myslimy, ze w wozku. Osobiscie zyje w przekonaniu, ze dziecko pieciomiesieczne siusia i kupka dosc czesto, ergo - albo lezal w zasiusianej i zakupkanej poscieli/kocyku, albo trzeba to bylo kilka razy w ciagu "calego dnia" zmieniac, co jest bardziej klopotliwe niz zmienic pampersa.
              Calkiem na marginesie jestem ciekawa, kto w ostatnich tygodniach przed akcja NiN stanowil owa "cala rodzine" - pracujaca na dwa etaty Ida, pracujaca, studiujaca i randkujaca Natalia czy zaospowana Pyza ? Bo innych juz niet.
              • przymrozki Re: noworodek w domu 01.08.17, 11:33
                A jeszcze na dodatek sikający chłopiec potrafi mieć zasięg. Natomiast Ignaś chyba faktycznie miał anatomię geniusza (podobnie jak ząbkowanie), bo gdy raz nasikał leżąc bez pieluchy w łóżeczku, to uczynił był jedynie małą kałużę bezpośrednio pod sobą (leżąc na plecach podciągał nogi żeby nie dotykać mokrego, to w takim stanie znalazła go Gabriela).

                A co do "całej rodziny". Laura chodziła do szkoły, ale Pyza pewnie siedziała z ospą w domu. Zatem zawsze był pod ręką ktoś, kto mógł nakaszleć noworodkowi w organizm wirusem, gdyby zaszła taka potrzeba. Ida pracowała na tysiąc etatów, ale z pewnością Ignasiowi dało się wytłumaczyć, żeby głodniał i brudził się tylko w czasie jej obecności. A Natalia przecież mogła mieć sesję, więc częściej bywała w domu. Noworodkowi zawsze przyda się ktoś godzinami okupujący łazienkę i snujący się bez pojęcia.
                • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 11:42
                  przymrozki napisała:


                  Pyza pewnie siedziała z
                  > ospą w domu. Zatem zawsze był pod ręką ktoś, kto mógł nakaszleć noworodkowi w o
                  > rganizm wirusem, gdyby zaszła taka potrzeba.

                  Potrzeba zachodzila systematycznie, gdyz wg slow Laury nieszczesna Pyza "godzinami hustala wozek z tym tlusciochem", ponadto wiemy, ze biegala do sklepu.
                  Pytanie, czy poza zakupami siedziala jednak w domu, czy te cale dnie pod drzewami parkowymi to jednak ona z Motylem odsiadywala. Siejac wirusa gdzie popadnie.
                  • przymrozki Re: noworodek w domu 01.08.17, 11:55
                    Niektórym rodzicom bardzo zależy, żeby ich dzieci możliwie wcześnie przeszły ospę, świnkę i różyczkę. Rynek przyjął do wiadomości to zapotrzebowanie i obecnie w internecie można już nawet kupić lizaki polizane przez dzieci z ospą.

                    Może Borejkowie są właśnie z tych.
                    • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 12:23
                      Szlag na monogram Borejkom, jesli chodzi o Motyla, ale Pyza z ta ospa platala sie miedzy ludzmi (sklep i byc moze park), ktorzy moga sobie tego nie zyczyc.
                • marzenna114 Re: noworodek w domu 01.08.17, 14:04
                  przymrozki napisała:

                  > Pyza pewnie siedziała z
                  > ospą w domu. Zatem zawsze był pod ręką ktoś, kto mógł nakaszleć noworodkowi w o
                  > rganizm wirusem, gdyby zaszła taka potrzeba.
                  Ale co Gabriela powinna zrobić z chorą Pyzą, tak żeby mieć pewność że nie zarazi Ignasia? Poza tym noworodkiem jest się w pierwszym miesiącu - czy Motyl nie był wtedy starszy? U mnie starszy syn zachorował i nie za bardzo miałam możliwość odizolować młodszego o 2 lata. Poza tym w najbardziej zaraźliwym okresie, gdy nie ma jeszcze objawów choroby i tak bawili się razem. Więc raczej nie ma możliwości zapobiec żeby rodzeństwo się nie zaraziło. Pamiętam, że pediatra pozwoliła nam wychodzić na dwór, gdy zrobiły się strupki i przeszła gorączka (u starszego trwało to chyba 1 dzień).Więc wychodziliśmy i nikt mi nie mówił, że syn będzie rozsiewał wirusy.
                  • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 14:28
                    marzenna114 napisał(a):


                    > Ale co Gabriela powinna zrobić z chorą Pyzą, tak żeby mieć pewność że nie zaraz
                    > i Ignasia?

                    O rany. Bimbam na Ignasia, ale matka powinna bezwzglednie dac sie chorej corce spokojnie wychorowac, a nie 13-latke z ospa ganiac do kuchni, do sklepu i do zajmowania sie niemowlakiem.
                    • przymrozki Re: noworodek w domu 01.08.17, 14:55
                      Poza protokołem zaznaczę, że osobiście też bimbam na Ignasia, bo lizus i donosiciel.

                      Tu nie o to chodzi, że Pyzę należało od Ignasia oddzielić murem. Zgrzyta tylko to, że, jakby tak podsumować informacje przedstawione przez autorkę, to wynika, że na zadżumionej Pyzie spoczywał główny ciężar opieki nad półrocznym dzieckiem. A wydaje się, że w sytuacji tak dramatycznej jak potencjalnie śmiertelna, przewlekła choroba matki raczej zawraca się ze stypendium ojca, ewentualnie, jeżeli jest to niemożliwe, bo ojcem jest kalarepa, to odwołuje się z wywczasu dziadków.

                      Przy czym jasne jest dla mnie, co legło u podstaw opisanego powyżej zgrzytu - Małgorzata Musierowicz nie pomyślała, że wysyłając wszystkich poza akcję książki nie zostawiła na pobojowisku nikogo, kto mógłby zająć się Ignasiem. Błąd ten naprawić można by było łatwo, najlepiej zastępując zakrzepicę jakimś zwichnięciem. Efekt ten sam - Gabriela nie może zabrać córek na wakacje, prosi Natalię, a Natalia nie ma żadnych powodów czuć się winna względem Gaby, że zostawia ją samą.
                      • marzenna114 Re: noworodek w domu 02.08.17, 09:51
                        przymrozki napisała:


                        > Zgrzyta tylko to, że, jakby tak podsumować informacje przedstawione przez autorkę, to wynika,> że na zadżumionej Pyzie spoczywał główny ciężar opieki nad półrocznym dzieckie
                        > m.
                        Wydaje mi się, że gdy zaczyna się akcja książki Pyza była już po chorobie, a to że miała ślady nie świadczy o ty , że była chora - zmiany po ospie goją się dłużej niż sama choroba. Ja chorowałam w wieku Pyzy i miałam na początku dość silną gorączkę - nie wyobrażam sobie, że dałabym radę w takim stanie iść do sklepu, raczej leżałam w łóżku. Można nie lubić Gabrieli, ale nie sądzę, że wysłałaby dziecko z gorączką i z ospą po zakupy. Tym bardziej, że w tekście chyba nie ma wzmianki, że Pyza jest chora lub ma gorączkę - mogę dzisiaj sprawdzić.
                        • przymrozki Re: noworodek w domu 02.08.17, 10:28
                          Nie sądzę, że Małgorzata Musierowicz chciała widzieć Gabrielę zaprzęgającą do pracy omdlewające z gorączki dziecko. Obstawiam, że autorka nie zauważyła, że gdy dla względów fabularnych oczyściła mieszkanie z mieszkańców, zapominała o stworzonej przez siebie niemocy Gabrieli. Zresztą, świadczy o tym sam tekst - podobno o przywilej opieki nad Miągwą in spe biły się ciężkie tłumy ludzi.
                        • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 10:40
                          marzenna114 napisał(a):


                          > Wydaje mi się, że gdy zaczyna się akcja książki Pyza była już po chorobie,

                          Wtedy tak, ale przez tygodnie poprzedzajace akcje wlasnie chorowala. A do tych tygodni odnosza sie slowa "biegala do sklepu po pampersy, godzinami hustala tego tlusciocha i podawala lemoniade z lodem na kazde zadanie"
                          • marzenna114 Re: noworodek w domu 02.08.17, 23:06
                            tt-tka napisała:

                            > > Wtedy tak, ale przez tygodnie poprzedzajace akcje wlasnie chorowala. A do tych
                            > tygodni odnosza sie slowa "biegala do sklepu po pampersy, godzinami hustala teg
                            > o tlusciocha i podawala lemoniade z lodem na kazde zadanie"
                            Słowa "biegała do sklepu itd." świadczą o tym, że Pyza robiła te czynności, gdy już była zdrowa (tylko miała strupy). Wcześniej w tekście pada stwierdzenie, że Pyza ozdrowiała niedawno czyli co najmniej kilka dni przed akcją powieści. I właśnie w tym czasie zajmowała się Ignasiem. Pisanie, że chora Pyza z ospą biegała po pampersy to już nadinterpretacja.
      • mika_p Re: noworodek w domu 01.08.17, 23:41
        > Gabrysia w chwili urodzenia Ignasia była słomianą wdową z dwójką starszych dzieci, unieruchomioną ciężką chorobą.

        Nie była.
        Motyl w NiN ma 5 miesięcy, a Gaba myśli, że Grześ wyjechał 2 miesiące temu.

        > A mimo wszystko jedyny problem, jaki miała z niemowlęciem, to to, że jak będzie wojna i Ignasia powołają, to będzie musiał zabijać.

        Problem z pierwszym dzieckiem polega przede wszytskim na tym, że jest pierwsze i wszystko jest nowe. Niemniej, przy pięciomiesięcznym to już ludzie się znają i codzienność jakoś mija.
        Problem z noworodkiem polega przede wszytskim na tym, że to jest obcy cżłowiek, nie wiadomo, co lubi, a co go drażni, i nawet doświadczenie z porpzednim potomstwem jest tylko wskazówką, a nie drogą. Niemniej, przy kolejnych noworodkach człowiek zna już Tajemnicę Zmiany Pieluchy i Sekret Kąpieli, ma za sobą ileś walk z Ugniatającą Fałdką na Ubranku, i te wszystkie czynności, które przy pierwszym noworodku są trudne, przy kolejnych po prostu wychodzą z marszu, i nawet jak cżłowiek nie ma sprawności pielęgniarek z noworodków, to i tak już wie, że tak łatwo krzywdy się maleństwu nie da zrobić przy zachowaniu podstawowej uwagi i troski.

        > gołe niemowlę płci męskiej w przestrzeni publicznej to nie jest aż taki świetny pomysł

        Niemowlę w samej pieluszce równiez jest okreslane mianem gołego.
        Ja wiem, ze nie lubimy klanu B, ale nie wierzę w sugeię niemowlęcia bez pieluchy w przestrzeni puiblicznej. Jak ktoś słusznie zauwazył, taka istota siusia i wypróznia się w sposób niekontrolowany. Zanim by zostało dowiezione do parku, to juz byłoby mokre.
        • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 00:05
          mika_p napisała:


          > Problem z pierwszym dzieckiem polega przede wszytskim na tym, że jest pierwsze
          > i wszystko jest nowe. Niemniej, przy pięciomiesięcznym to już ludzie się znają
          > i codzienność jakoś mija.

          Igstryba jest trzecim dzieckiem Gabona, nie pierwszym.
        • przymrozki Re: noworodek w domu 02.08.17, 08:18
          Nawet jeżeli Grzechula wyjechał był do Kanady dzień przed rozpoczęciem akcji "Nutrii i Nerwusa" to zostawił w domu ciężko, a potencjalnie śmiertelnie, chorą żonę z trójką dzieci. Praktycznie samą, bo przecież w godzinach pracy sióstr nie było z nią nikogo. Gdyby padła, jej śmiertelną powłokę odkryłyby dzieci, a do czasu dokonania odkrycia Motyl byłby sam w domu.

          Sytuacja byłaby inna, rzecz jasna, gdyby Gabrysia nie miała zakrzepicy, która unieruchamia i może zabić, ale cierpiała na cokolwiek innego, co utrudnia poruszanie, ale go nie uniemożliwia. Wtedy nie byłoby pola do zgłaszania uwag krytycznych względem rodziny. Nawet to wpychanie dzieci Natalii byłoby zrozumiałe.

          A co do stroju Ignasia - sprawdzę dziś w tekście, bo może rzeczywiście konfabuluję. Ale w domu na pewno spał całkiem goły (skoro robił pod sobą kałuże), wydaje mi się też, że jego strój "na miasto" również został opisany jako "strój Adama". Być może jednak pod tym pojęciem autorka, matka dzieciom (w tym synom), rozumie gołe dziecko nakryte tetrową pieluchą w miejscu strategicznym. W sensie nakryte jak kołdrą, bez obwiązywania pieluchy wokół bioder.

          • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 02.08.17, 09:42
            > A co do stroju Ignasia - sprawdzę dziś w tekście, bo może rzeczywiście konfabuluję. Ale w domu na pewno spał całkiem goły (skoro robił pod sobą kałuże)

            Kałużę zrobił raz. Może był akurat w trakcie zmiany pieluchy.
            (Fascynuje mnie to, że na tym forum nie ma tematów niemożliwych :) )
            • przymrozki Re: noworodek w domu 02.08.17, 10:34
              ciotka_scholastyka napisała:

              > Kałużę zrobił raz. Może był akurat w trakcie zmiany pieluchy.
              > (Fascynuje mnie to, że na tym forum nie ma tematów niemożliwych :) )

              Kałuże drogiego Ignasia na światło dzienne wydobyła sama Musierowicz. Sama przenigdy nie ośmieliłabym się zasugerować, że Ignaś wydala! To tak jak z Gabrysią walącą pięścią w drzwi łazienki i krzyczącą, excusez le mot, "cholera jasna". Nawiasem pisząc, jest to chyba jedna z ostatnich scen, w których Gabrysia mówi, a nie przemawia krasząc cytatami.
              • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 10:46

                > ciotka_scholastyka napisała:
                >
                > > Kałużę zrobił raz. Może był akurat w trakcie zmiany pieluchy.


                Nie, spal (tzn nie chcial zasnac) goly ze wzgledu na upaly. Gaba jest obok, jej mysli stroskane zajmuja kilka akapitow, ale ani slowa, ze wlasnie zmienia czy szykowala sie do zmiany pieluchy.
                • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 02.08.17, 12:20
                  tt-tka napisała:


                  > Nie, spal (tzn nie chcial zasnac) goly ze wzgledu na upaly. Gaba jest obok, jej
                  > mysli stroskane zajmuja kilka akapitow, ale ani slowa, ze wlasnie zmienia czy
                  > szykowala sie do zmiany pieluchy.

                  Yyyyyy. To bardziej obrzydliwe niż wdeptane w dywan ciastka i banany. Tak jakby.
                  • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 13:05
                    Tak jakby. Tym bardziej, ze w opisanej scenie zlal sie we wlasnym lozeczku, ale zasadniczo sypia/poleguje z Gaba w tym jej malzenskim...
                  • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 16:36
                    Se zajrzalam do zrodla, czyli NiN

                    Igstryba "sapiac i utyskujac na drugiej polowie lozka wystawial pionowo w gore gole nogi"
                    Spi w lozku Gaby, mowa o golych nogach. Nie wiadomo, czy ma pieluche.

                    "Rodzina wprost bila sie o przywilej wywozenia go do Parku Solackiego albo na Teatralke, gdzie przesyypial cale godziny na golasa, w cieniu najwiekszych drzew"
                    Nadal nie wiadomo, czy "na golasa" oznacza "tylko w pielusze", czy calkiem bez niczego.

                    "Gabrysia, utykajac, zaczela sprzatac. Pozbierala grzechotki i kolka, ciskane z upodobaniem w dal przez Ignacego Grzegorza, przetrzepala swoja poduszke i starannie obciagnela przescieradlo. Ignaca Grzegorz w stroju Adama lezal na wznak w lozeczku, w centrum niewielkiej kaluzy (...) uniosla syna i przetransportowala go do lazienki, gdzie po prostu podstawila go pod mily letni natrysk (...) polozyla go na grubym reczniku, zeby obsechl (...) przelozyla do lozeczka"

                    Nigdzie ani slowa, by go przewijala czy zakladala pampersa. Ponadto jest to chwila, gdy Ida, ktora u Gaby nocowala, wyszla po bulki i zaraz wraca, a matkopolska idiotka musi, no musi sie pokrzatac. Brac dziecko na rece i wedrowac z nim do lazienki na tej nodze, na ktorej nie wolno jej stawac.
                    Wraca szybko do lozka, gdy slyszy, ze Ida otwiera drzwi.
                    "dalo sie slyszec zgrzytanie klucza w drzwiach wejsciowych. (Gaba) szybko polozyla sie na lozko, jak gdyby nigdy nic. To wrocila Ida, niosac torbe swiezych bulek"

                    IGS "po raz dziesiaty tego dnia wykapany w chlodnej wodzie, usnal wreszcie, cicho skamlac i marudzac, w wozku wystawionym na balkon". Od strony ruchliwej arterii. Zapelnionej ludnoscia, ktora "zacznie, jak to ludnosc, wrzeszczec, pokrzykiwac, rechotac i trzaskac drzwiczkami samochodow, bez najmniejszej troski o to, jaka ilosc niemowlat powyrywa ze snu"
                    Boru, litosci. W kazdym razie nie wiadomo, czy wystawiono IGS calkiem golego, czy choc zapieluchowanego.

                    OT - poza tematem Motyla - Gaba spedza noc w zielonym pokoju ( bo dziecko na balkonie) na kanapce Nutrii. "Kanapka rozkladana, na ktorej zwykle sypia Nutria - toz to istne loze tortur ! Jak ta biedaczka moze tu w ogole ulezec ?".
                    Ale piec lat pozniej, w Imieninach, Natalia nadal sypia na tym meblu. To tak a propos siostrzynej troski.


                    Znowu na temat - IGS "spal na balkonie, przykryty tylko pieluszka". Nadal nie wiadomo, czy mial cos na sobie, chocby pampersa. Gaba oczywiscie szwenda sie po mieszkaniu, idzie na balkon, do lazienki, do przedpokoju otworzyc Dmuchawcowi, do kuchni zrobic mu sniadanie; w miedzyczasie rozmysla o synku " Co mu zlego uczyni ten swiat ? (...) Kto pierwszy go zawiedzie, skrzywdzi, ponizy czy osmieszy?"
                    No coz, my juz znamy odpowiedz.
                    • bupu Re: noworodek w domu 02.08.17, 17:03
                      tt-tka napisała:

                      > OT - poza tematem Motyla - Gaba spedza noc w zielonym pokoju ( bo dziecko na ba
                      > lkonie) na kanapce Nutrii. "Kanapka rozkladana, na ktorej zwykle sypia Nutria
                      > - toz to istne loze tortur ! Jak ta biedaczka moze tu w ogole ulezec ?".
                      > Ale piec lat pozniej, w Imieninach, Natalia nadal sypia na tym meblu. To tak a
                      > propos siostrzynej troski.

                      Przepraszam bardzo, a co się stało z łóżkiem Nutrii? Jeszcze w Pulpecji, dzieląc najmniejszy pokój z Patrycją, dysponowała własnym wyrem, młode zaś miały w zielonym pokoju swoje tapczaniki. To co się stało z łóżkiem nieszczęsnej Natalii i dlaczego nieszczęsna została zesłana na tę martyrologiczną kanapkę?
                      • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 17:24
                        Bo zamieszkala w zielonym pokoju, pelniacym obowiazki salonu. Wygnieciona kanapka w salonie przejdzie, wyrko nie nprzejdzie, rozumiesz, bo to sypialniany mebel, a nie salonowy.
                        • bupu Re: noworodek w domu 02.08.17, 18:04
                          tt-tka napisała:

                          > Bo zamieszkala w zielonym pokoju, pelniacym obowiazki salonu. Wygnieciona kanap
                          > ka w salonie przejdzie, wyrko nie nprzejdzie, rozumiesz, bo to sypialniany mebe
                          > l, a nie salonowy.

                          A dwa tapczaniki dziecięce to meble salonowe mianowicie są? Za bytowania tam Pyzy i Tygryska zielony pokój też pełnił funkcje salonowe, wesele Idów tam się wszakże odbywało, wigilijn wieczerza i tak dalej.

                          Nie mówiąc o tym, że zamiast katorżniczej kanapki mogli kupić inny, wygodniejszy mebel salonowo-sypialny. Czym ta Nutria tak podpadła, że ją umartwiali na tej kanapie?
                          • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 18:35
                            Dzieci maja inne prawa niz rodzinna stara panna. Tapczanik nie wyglada jednak tak intymnie jak lozko, przynajmniej posciel byla pochowana, a z niechlujem Nutria to wiadomo, ze wszystko na wierzchu.

                            Mnie w ogole historia meblarska zastanawia. Skad oni te kanapke wzieli, niczego takiego wczesniej nie bylo ? Co sie stalo z lozkiem Gaby (przeciez miala jakies jako panna), ze ona przez 10 lat sypia na materacu piankowym ? W Pulpecji Nutria i Pulpa maja w pokoiku NOWE fotele wiklinowe i takiz stolik, po ktorych to sprzetach w nastepnych tomach sladu ni popiolu...
                            Lozka pulpeczne i nutryjne mogly odziedziczyc Pyziakowny, gdy juz wyrosly ze swych dzieciecych tapczanikow, ale skad kanapka ???
                            • bupu Re: noworodek w domu 02.08.17, 19:51
                              tt-tka napisała:

                              > Mnie w ogole historia meblarska zastanawia. Skad oni te kanapke wzieli, niczego
                              > takiego wczesniej nie bylo ? Co sie stalo z lozkiem Gaby (przeciez miala jakie
                              > s jako panna), ze ona przez 10 lat sypia na materacu piankowym ? W Pulpecji Nut
                              > ria i Pulpa maja w pokoiku NOWE fotele wiklinowe i takiz stolik, po ktorych to
                              > sprzetach w nastepnych tomach sladu ni popiolu...

                              Fotele Widmo wystąpiły w Dziecku Piątku, nie w Pulpecji i parkowały w zielonym pokoju, w którym mieszkały wtedy Nutria z Pulpetem. W ich dawnym pokoiku kwaterowały zaś Pyziakówny.

                              > Lozka pulpeczne i nutryjne mogly odziedziczyc Pyziakowny, gdy juz wyrosly ze sw
                              > ych dzieciecych tapczanikow, ale skad kanapka ???


                              Otóż moje wnikliwe śledztwo każe mniemać, iż zielona kanapka została przyniesiona z jakiegoś śmietnika. W Kwiecie Kalafiora żaden taki mebel w zielonym pokoju nie bytuje, stoją tam za to tapczany Gaby i Idusi. Podobnie jest w IS. W Noelce i Pulpecji z umeblowania wypoczynkowego w badanym pomieszczeniu stacjonują tapczaniki Pyziakówien.

                              W Dziecku Piątku Pyziakówny bytują już w małym pokoiku, w zielonym zaś rozpierają się Nutria z Pulpetem, oddając się lekturze na Widmowej Wiklinie. W NiN Wiklina Widmo znika, a Nutria pomieszkuje w zielonym boczkiem, sypiając na Kanapce Tortur, która następnie pojawia się w Imieninach. Zarówno w Imieninach, jak w NiN sugeruje się, że Kanapka Tortur jest wiekowa, stąd lęgnie mi się podejrzenie, że wyciągnięto ją z jakiegoś śmietnika.

                              Żeby było ciekawiej w TiR kanapka znika jak sen złoty, zastąpiona przez normalne łóżko, w którym choruje Nutria. Od TiR wzwyż zaś pokój zielony przejmuje w niepodzielne władanie Laura, wprowadzająca się tam z własnymi meblami i proszę mnie nie pytać, gdzie się podziało pierwotne, salonowe umeblowanie tego pomieszczenia.
                              • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 19:59
                                Szefowo (Wydzialu Sledczego), moj blad z Widmowa Wiklina, a poza tym gratki :)
                                Co ciekawe, w McD znowu w zielonym pokoju pojawia sie lozko, to mianowicie, na ktorym spi Magda. Skad sie wzielo, nie wiadomo. Laura spi na swoim tapczanie.
                                • gat45 Re: noworodek w domu 02.08.17, 20:34
                                  Magdusia śpi na łóżku polowym. Przynajmniej tu mamy wyjaśnienie.

                                  A co to foteli, kanapek i innych wiklin - mam tezę konkurencyjną do Bupu : wszystko to są meble zagarnięte przez Pałysów w trakcie zawłaszczania kolejnych lokali w suterenie i na wysokim parterze. Jedno z licznych pomieszczeń Pałysowie przekształcili w składzik i to se z niego wyjmą kanapkę po Łuszczakach, to dwa tapczaniki po Lewandowskich. Znudzi się, to będzie zestawik wiklinowy po Gadomskich. Łóżko polowe dla przelotnych gości też tam się świetnie przechowuje.
                                  Zresztą nie jest to właściwie teza sprzeczna z pomysłem Bupu, po prostu w odróżnieniu od śmietnika zwykłego, ten śmietnik wypełniony jest gratami o znanym pochodzeniu.
                                  • gat45 Re: noworodek w domu 02.08.17, 20:36
                                    Luczakach ? Chyba jednak Łuczakach, nie Łuszczakach.
                              • guineapigs Re: noworodek w domu 02.08.17, 20:31
                                Otóż UROCZYŚCIE INFORMUJĘ, iż zaczynam poważnie myśleć nad wnioskowaniem do ODPOWIEDNIEGO MINISTRA o przyznanie Bupu wcześniejszej emerytury. Resortowej.
                                Nie wiem, Bupu, jak to wypowiedzieć odpowiedniemi slowy, ale... powiem tak: jakbym zakładała biuro detektywistyczne, to najpierwej starałabym się zwerbować Ciebie. Kolegę Geniusza od Pierdół Technicznych już mam: taki facet, co to wszystko połączy, poinstaluje, jakoś tam to wszystko zczepi do tak zwanej kupy, monitory do każdej pluskwy 'podłączyć' blutufem też da radę, i inne takie wyliczalne i techniczne kwestie. Ja ogarnę administrację tego, księgowość tak z grubsza (resztę zleci się firmie outsourcingowej) i generalnie sekretariat. Natomiast potrzebny mi jeszcze do tej doskonałej układanki tzw. MÓZG.
                                I to ty jesteś tym mózgiem, Bupu.
                    • przymrozki Re: noworodek w domu 03.08.17, 07:58
                      tt-tka napisała:

                      > Se zajrzalam do zrodla, czyli NiN
                      >
                      >
                      > "Rodzina wprost bila sie o przywilej wywozenia go do Parku Solackiego albo na T
                      > eatralke, gdzie przesyypial cale godziny na golasa, w cieniu najwiekszyc
                      > h drzew"
                      > Nadal nie wiadomo, czy "na golasa" oznacza "tylko w pielusze", czy calkiem bez
                      > niczego.
                      >
                      > "Gabrysia, utykajac, zaczela sprzatac. Pozbierala grzechotki i kolka, ciskane z
                      > upodobaniem w dal przez Ignacego Grzegorza, przetrzepala swoja poduszke i star
                      > annie obciagnela przescieradlo. Ignaca Grzegorz w stroju Adama lezal na
                      > wznak w lozeczku, w centrum niewielkiej kaluzy (...) uniosla syna i przetransp
                      > ortowala go do lazienki, gdzie po prostu podstawila go pod mily letni natrysk (
                      > ...) polozyla go na grubym reczniku, zeby obsechl (...) przelozyla do lozeczka"
                      >


                      Myślę, że to wyjaśnia, po co Borejkom było potrzebne aż tyle wózków dziecięcych. Oni myśleli, że ich się używa jak pieluch tetrowych.

                      A co matkopolskaidiotki - narażanie życia i zdrowia, żeby wykonać pracę, tylko po to, żeby nie wykonał jej za pięć minut ktoś inny, jest dość głupie. Prawdopodobnie zdaniem autorki pokazuje to Gabunię w świetle jak najlepszym. Ale Musierowicz chyba trochę przespała moment, w którym natłokiem takich drobnych durnych poświęceń zrobiła z Gabuni kogoś, kogo C.S. Lewis określiłby jako "typ kobiety, która żyje tylko dla innych - tych innych możesz zawsze poznać po zaszczutym wyrazie twarzy".
                      • iskrzy_54 Re: noworodek w domu 03.08.17, 08:32
                        "typ kobiety, która żyje tylko dla innych - tych innych możesz zawsze poznać po zaszczutym wyrazie twarzy".

                        śliczne to, a z którego dzieła C.S. Lewisa?
                        • przymrozki Re: noworodek w domu 03.08.17, 09:44
                          To jest z "Listów starego diabła do młodego".

                          Doświadczony kusiciel, Krętacz, zachęca ucznia, by ten u swojego człowieka wypracowywał potrzebę "bycia niesamolubnym", która to potrzeba nie ma w sobie nic z prawdziwej miłości bliźniego, a prowadzi do całego szeregu uraz i pretensji. Krętacz pisze, że najmilej jest obserwować rozmowy kilku takich niesamolubnych ludzi, którzy nawet rozmowę o wyborze miejsca picia herbaty są w stanie obrócić w konflikt. Każdy bowiem chce udowodnić, że to on niesamolubnie ustąpił poświęcając swoją wygodę dla wygody innych. Z tego zaś rodzą się kłótnie, pretensje i wyciąganie sobie nagromadzonych przez lata uraz, a w końcu nikt już nie ma ochoty na herbatę.
                      • potworia Re: noworodek w domu 03.08.17, 11:55
                        Ja myślałam, że Borejklan przez dziesięciolecia użytkował jeden wózek dziecięcy - w przedyskutownym tu odcieniu dijońskiej musztardy.
                        • przymrozki Re: noworodek w domu 03.08.17, 11:59
                          Był jakiś taki wątek z kupowaniem wózka dla małej Mili, bo chociaż w rodzinie wózków jest pod dostatkiem, to przecież to tak miło kupować dziecku nowe rzeczy.
                          • potworia Re: noworodek w domu 03.08.17, 14:03
                            No tak, znamy ten mechanizm - najpierw żmudne budowanie musztardowego mitu, a potem nieopatrzne podłożenie mu nogi jakimś bemyślnie wrzuconym zdankiem. Tak było również w przypadku niezamykania drzwi wejściowych.
                            Ale lepsze to niż próby ekspresowego wykreowania mitu na użytek bieżącej sytuacji. Jak w wypadku objawionych nagle w MD ślubnych "tradycji" klanowych.
                            • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 03.08.17, 14:14
                              potworia napisał(a):

                              > No tak, znamy ten mechanizm - najpierw żmudne budowanie musztardowego mitu, a p
                              > otem nieopatrzne podłożenie mu nogi jakimś bemyślnie wrzuconym zdankiem. Tak by
                              > ło również w przypadku niezamykania drzwi wejściowych.
                              > Ale lepsze to niż próby ekspresowego wykreowania mitu na użytek bieżącej sytuac
                              > ji. Jak w wypadku objawionych nagle w MD ślubnych "tradycji" klanowych.

                              Czego dotyczy twój post, bo się nie mogę zorientować? Proszę, cytuj, na co odpowiadasz. Przy takiej ilości postów, w ustawieniu 'od najnowszego" bez cytatu bywa ciężko.
                              • potworia Re: noworodek w domu 03.08.17, 15:02
                                Kiedy korzystam z telefonu, nie mam opcji cytuj (albo i mam, ale jej nie widzę) Post był do Przymrozków, dotyczył rozbieżności pomiędzy wersją z wieloma wózkami a jednym musztardowym w Borejklanie.
                    • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 03.08.17, 10:03
                      tt-tka napisała:


                      > IGS "spal na balkonie, przykryty tylko pieluszka". Nadal nie
                      > wiadomo, czy mial cos na sobie, chocby pampersa.

                      Nie wierzę w matkę, która nie zakłada niemowlakowi pieluch (o ile nie jest to celowe, zaplanowane "niech sobie chwilę popełza z gołą dupcią, a jeśli się zsiusia, no to trudno, podkład jest, nic się nie stanie). Weź się zastanów. To byłoby kompletnie bez sensu. Musierowicz nie pisze o pieluszce, bo jest to dla niej - i dla większości ludzkości - absolutnie oczywiste, że niemowlę ją na sobie ma. Podobnie jeśli pisze o kimś, że wyszedł z domu, nie musi podkreślać, że założył buty.
                      • tt-tka Re: noworodek w domu 03.08.17, 11:51
                        Ciotko, co dla kogo jest oczywiste, to kwestia dyskusyjna - ja sie zastanawiac nie musze, dobrze byloby, zeby zastanowila sie MM. Kiedy IGS zlal sie pod siebie, byl bez pieluchy i nie bylo to "niech sobie chwile popelza z gola pupcia". O ile "goly" moze byc dyskusyjne, o tyle "w stroju Adama" jest imho jednoznaczne.

                        W SK mamy opisy zabiegow pielegnacyjnych wobec Irenki, lacznie z takimi detalami, jak posmarowanie pepka. W NiN IGS nigdy nie jest przewijany, nie zaklada mu sie niczego (gimnastykujac sie przy wierzgajacym niemowleciu), nie brudzi ubranek, nie trzeba prac...
                        Brak nawet takiej wzmianki jak przy Ogorzalkach, ze z balkonu powiewaly tetrowe pieluchy, bo na pampersy nie bylo mlodych rodzicow stac.
                        • meduza7 Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:03
                          >W SK mamy opisy zabiegow pielegnacyjnych wobec Irenki, lacznie z takimi detalami, jak posmarowanie pepka. W NiN IGS nigdy nie jest przewijany, nie zaklada mu sie niczego (gimnastykujac sie przy wierzgajacym niemowleciu), nie brudzi ubranek, nie trzeba prac...

                          Bo w SK Irenka była żywym niemowlęciem, a IGS, czy mała Mila są tylko dekoracjami fabularnymi.
                        • przymrozki Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:17
                          Czy "strój Adama" to określenie jednoznaczne? Swego czasu serwery Polskiego Radia padły pod naporem słuchaczy chcących obejrzeć zachwalane na antenie zdjęcia dziennikarza muzycznego Trójki, Piotra Barona, w stroju Adama. I dowcip polegał na tym, że to był strój Adama Małysza. Może Motylek był od maleńkości przyuczany do skoków?

                          Niewykluczone też, że Gabunia, kobieta cnotliwa i co prawda mężatka, ale przecież nie fanatyczka, mogła pod pojęciem "strój Adama" rozumieć osobnika płci męskiej w listku figowym.
                        • slotna Re: noworodek w domu 03.08.17, 22:20
                          >W NiN IGS nigdy nie jest przewijany, nie zaklada mu
                          > sie niczego (gimnastykujac sie przy wierzgajacym niemowleciu), nie brudzi ubran
                          > ek, nie trzeba prac...

                          Jak ja czytałam NiN to miałam zgoła inne wrażenia. "Biedna mamusia ma też zmartwienia innego rodzaju: urodził się jej ten antypatyczny tłuścioch z uszami słonia, który ją budzi po nocach, a w dzień zanieczyszcza potworne ilości pieluch, wymiotuje twarogiem i w ogóle zajmuje cały jej czas i uwagę."
                          • emae Re: noworodek w domu 03.08.17, 22:39
                            slotna napisała:

                            >
                            > Jak ja czytałam NiN to miałam zgoła inne wrażenia. "Biedna mamusia ma też zmart
                            > wienia innego rodzaju: urodził się jej ten antypatyczny tłuścioch z uszami słon
                            > ia, który ją budzi po nocach, a w dzień zanieczyszcza potworne ilości pieluch,
                            > wymiotuje twarogiem i w ogóle zajmuje cały jej czas i uwagę."
                            >

                            Pieluchy, mamy pieluchy! Dowód na piśmie! Ściany Borejków uratowane :)
                            Ten twaróg to mam nadzieję, że to tylko Laura uważała, że to twaróg. Bo Motyl chyba trochę za młody był na takie przysmaki.

                            W ogóle to - Słotna, dawno Cię tu nie było :)
                            • bupu Re: noworodek w domu 03.08.17, 23:05
                              emae napisała:

                              >
                              > Pieluchy, mamy pieluchy! Dowód na piśmie! Ściany Borejków uratowane :)
                              > Ten twaróg to mam nadzieję, że to tylko Laura uważała, że to twaróg. Bo Motyl c
                              > hyba trochę za młody był na takie przysmaki.

                              Mleko po pobycie w żołądku i powrocie do świata zewnętrznego wygląda cokolwiek jak twaróg.
                              • emae Re: noworodek w domu 03.08.17, 23:16
                                Tak, mam nadzieję, że o taki twaróg chodzi.
                      • reveiled Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:52
                        "Nie wierze w matke, ktora nie zaklada niemowlakowi pieluch"
                        No nie wiem, a o "elimination communication" nie slyszalyscie? :p
          • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 02.08.17, 09:44
            przymrozki napisała:

            > jego strój "na miasto" również został opisany jako "strój Adam
            > a". Być może jednak pod tym pojęciem autorka, matka dzieciom (w tym synom), roz
            > umie gołe dziecko nakryte tetrową pieluchą w miejscu strategicznym. W sensie na
            > kryte jak kołdrą, bez obwiązywania pieluchy wokół bioder.

            Każda matka powie ci, że to samobójstwo. Wyobrażasz sobie wygląd takiego wózka po jednym spacerze???

            (oraz przepraszam, poprzedni post wysłał mi się za szybko)
          • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 19:45
            przymrozki napisała:

            > Nawet jeżeli Grzechula wyjechał był do Kanady dzień przed rozpoczęciem akcji "N
            > utrii i Nerwusa" to zostawił w domu ciężko, a potencjalnie śmiertelnie, chorą ż
            > onę z trójką dzieci.

            Niii, Grzechuli "nie bylo juz drugi miesiac", a wracac mial jesienia.
            Akcja NiN rozpoczyna sie 22 czerwca. Minely trzy tygodnie tego miesiaca. Gaba lezy od dwoch tygodni, a przeciez nie polozyla sie z dnia na dzien. Pyza, skoro juz zdrowa, zachorowala na poczatku miesiaca.
            Seniorzy sa "w sanatorium, jak co roku w czerwcu". Turnus sanatoryjny nie trwa miesiaca, a ich nie ma i 25, gdy konczy sie akcja NiN, ani widu, ani slychu o ich powrocie.
            Wyglada na to, ze seniorzy wyjechali, gdy zarowno Gaba, jak i Pyza juz byly chore.
            • marzenna114 Re: noworodek w domu 02.08.17, 22:53
              > Akcja NiN rozpoczyna sie 22 czerwca. Minely trzy tygodnie tego miesiaca. Gaba l
              > ezy od dwoch tygodni, a przeciez nie polozyla sie z dnia na dzien. Pyza, skoro
              > juz zdrowa, zachorowala na poczatku miesiaca.
              > Seniorzy sa "w sanatorium, jak co roku w czerwcu". Turnus sanatoryjny nie trwa
              > miesiaca, a ich nie ma i 25, gdy konczy sie akcja NiN, ani widu, ani slychu o i
              > ch powrocie.
              > Wyglada na to, ze seniorzy wyjechali, gdy zarowno Gaba, jak i Pyza juz byly cho
              > re.
              No niestety, nie masz racji. Turnus sanatoryjny w omawianych czasach trwał chyba 24 dni (lub 26). Wiem, bo mama jeździła regularnie i chyba własnie w 94 w lecie ją odwiedziłam. Więc zarówno Gaba jak i Pyza przypuszczalnie były zdrowe, gdy seniorzy wyjeżdżali. A rozważania ile mogła chorować Pyza nie maja najmniejszego sensu, bo to sprawa indywidualna. Jedno z moich dzieci chorowało na ospę 1 dzień, a drugie kilka dni. A z Gabą nic nie wiadomo - mogła ukrywać chorobę dopóki się dało, żeby nie martwić rodziców. Ja np. przed swoja ukrywam zarówno swoje choroby jak i dzieci, bo się stresuje i nie śpi po nocach.
              Co do Grzegorza to też przypuszczalnie wyjechał przed chorobą żony czyli w maju.
              • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 23:04
                Niestety mam racje.
                Gaba "lezy od dwoch tygodni z ta fascynujaco brzydka noga", czyli od siodmego czerwca. Zachorowala, diagnoze postawiono, zanim sie polozyla.

                Okres przechorowywania ospy to przecietnie dwa tygodnie/dziesiec dni, przy czym, skoro Pyza nie jest juz prawie ostrupkowana, ospa musiala sie ujawnic na poczatku czerwca.

                Turnusy sanatoryjne trwaly zwykle 24 dni. Skoro seniorowie 25 czerwca jeszcze nie wracaja, wyjechali po pierwszym. A skoro nie mowi sie nawet o tym, ze na dniach powroca, wyjechali dobrych kilka dni po pierwszym.



                • marzenna114 Re: noworodek w domu 02.08.17, 23:22
                  tt-tka napisała:

                  > Niestety mam racje.
                  > Gaba "lezy od dwoch tygodni z ta fascynujaco brzydka noga", czyli od sio
                  > dmego czerwca. Zachorowala, diagnoze postawiono, zanim sie polozyla.
                  >
                  > Okres przechorowywania ospy to przecietnie dwa tygodnie/dziesiec dni, przy czym
                  > , skoro Pyza nie jest juz prawie ostrupkowana, ospa musiala sie ujawnic na pocz
                  > atku czerwca.
                  >
                  > Turnusy sanatoryjne trwaly zwykle 24 dni. Skoro seniorowie 25 czerwca jeszcze n
                  > ie wracaja, wyjechali po pierwszym. A skoro nie mowi sie nawet o tym, ze na dni
                  > ach powroca, wyjechali dobrych kilka dni po pierwszym.
                  >
                  Seniorzy mogli wyjechać 2 lub 3 czerwca. Powtarzam, że okres objawowy ospy może trwać krócej niż 2 tygodnie. Pierwszego dnia zobaczyłam u dziecka krostę. Na drugi dzień poszłam do lekarza, dowiedziałam się że to ospa. A na trzeci zrobiły mu się robić strupki i był zdrowy.
                  Być może diagnozę Gabie postawiono 6 czerwca i od 7 Gaba leżała, bo mogli ja nastraszyć, że zakrzep się urwie (nie znam się na objawach i przebiegu zakrzepicy więc nie chcę się wypowiadać). Jeżeli znasz się na przebiegu tej choroby to przytocz jakieś szczegóły, bo inaczej to jałowa dyskusja.
                  Więc gdy postawiono diagnozę Gabie, seniorów mogło nie być domu. W książce nie ma mowy o ich planowanym powrocie z sanatorium, bo nie wymaga tego fabuła.
                  • bupu Re: noworodek w domu 02.08.17, 23:53
                    marzenna114 napisał(a):

                    > Seniorzy mogli wyjechać 2 lub 3 czerwca. Powtarzam, że okres objawowy ospy może
                    > trwać krócej niż 2 tygodnie. Pierwszego dnia zobaczyłam u dziecka krostę. Na d
                    > rugi dzień poszłam do lekarza, dowiedziałam się że to ospa. A na trzeci zrobiły
                    > mu się robić strupki i był zdrowy.

                    To, że zrobiły mu się strupki, nie znaczy, że był zdrowy.

                    > Być może diagnozę Gabie postawiono 6 czerwca i od 7 Gaba leżała, bo mogli ja n
                    > astraszyć, że zakrzep się urwie (nie znam się na objawach i przebiegu zakrzepic
                    > y więc nie chcę się wypowiadać). Jeżeli znasz się na przebiegu tej choroby to p
                    > rzytocz jakieś szczegóły, bo inaczej to jałowa dyskusja.

                    Ja mogę rzucić takim szczegółem, że zakrzepicy nie diagnozuje się na oko i macanie, tylko wykonuje się USG. I nie u pierwszego z brzegu lekarza, tylko u specjalisty, który wie, jak takie badanie diagnostyczne się wykonuje poprawnie. A do tego mamy tu do czynienia z Gabą, która pewnie woziła się dzielnie z bolącą i spuchniętą nogą bardzo długo, zanim Ida wykopała ją do lekarza. Więc skoro ósmego czerwca Gabzon był już zdiagnozowany i uziemiony w łóżku, to proces wykopywania jej do lekarza i diagnozowania musiał się zacząć długo wcześnie, najprawdopodobniej jeszcze w maju.

                    Tak swoją drogą zajrzałam sobie do NiN i zdziwiona jestem, że Gabon po dwóch tygodniach leżenia plackiem wciąż miał dolegliwości bólowe, a mimo tego jedynym serwowanym jej lekiem był antybiotyk, nikt natomiast nie wpadł na pomysł, żeby podać jej coś na zmniejszenie krzepliwości krwi. Heparynę na przykład.

                    > Więc gdy postawiono diagnozę Gabie, seniorów mogło nie być domu. W książce nie
                    > ma mowy o ich planowanym powrocie z sanatorium, bo nie wymaga tego fabuła.

                    ale już w momencie gdy wyjeżdżali musieli wiedzieć, że Gaba jest kulawa, ledwo łazi, a do oblecenia ma trójkę dzieci, w tym jedno niemowlę.
                  • tt-tka Re: noworodek w domu 02.08.17, 23:53
                    marzenna114 napisał(a):



                    >
                    > Seniorzy mogli wyjechać 2 lub 3 czerwca. Powtarzam, że okres objawowy ospy może
                    > trwać krócej niż 2 tygodnie. Pierwszego dnia zobaczyłam u dziecka krostę. Na d
                    > rugi dzień poszłam do lekarza, dowiedziałam się że to ospa. A na trzeci zrobiły
                    > mu się robić strupki i był zdrowy.

                    Dobra, odpuszczam Pyze. Ona w sumie i tak nikogo w tej rodzinie nie obchodzi.


                    > Być może diagnozę Gabie postawiono 6 czerwca i od 7 Gaba leżała, bo mogli ja n
                    > astraszyć, że zakrzep się urwie (nie znam się na objawach i przebiegu zakrzepic
                    > y więc nie chcę się wypowiadać). Jeżeli znasz się na przebiegu tej choroby to p
                    > rzytocz jakieś szczegóły, bo inaczej to jałowa dyskusja.

                    Ona ma fascynujaca brzydka noge, co znaczy, ze sa juz zmiany gnilne. To nie tworzy sie z dnia na dzien. Wczesniej sa albo silne bole i problemy z chodzeniem, albo dusznosci i problemy z oddychaniem. Oraz objawy takie jak gwaltowna dusznosc, silne bole w klatce piersiowej, kaszel z krwiopluciem. W ciezkich stanach - wstrzas ze spadkiem cisnienia i utrata przytomnosci.
                    Te objawy musialy wystapic, zanim Gabe zawleczono do lekarza/wezwano pogotowie, zdiagnozowano i polozono do lozka z zakazem wstawania. A w ogole nim ja polozono w domu, musiala odlezec swoje w szpitalu pod kroplowka. Zastrzyki z heparyny, ktore moze jej robic Ida w domu, to juz pozniejszy etap leczenia.
                    Teza, ze seniorzy wyjechali wczesniej niz Gaba zachorowala jest niestety nie do obronienia.
                    > Więc gdy postawiono diagnozę Gabie, seniorów mogło nie być domu. W książce nie
                    > ma mowy o ich planowanym powrocie z sanatorium, bo nie wymaga tego fabuła.
                    • tt-tka Re: noworodek w domu 03.08.17, 00:00


                      > > Więc gdy postawiono diagnozę Gabie, seniorów mogło nie być domu. W książc
                      > e nie
                      > > ma mowy o ich planowanym powrocie z sanatorium, bo nie wymaga tego fabuła
                      > .

                      Pardon, ucieklo - jak wyjasniono, musieli byc w domu, gdy zachorowala, zaczela mdlec/pluc krwia/dusic sie - nawet jesli nie wiadomo jeszcze bylo, co to jest, to juz bylo jasne, ze sama z niemowleciem zostac nie moze.
                      Fabula, owszem, wymagalaby - gdyby seniorzy wracali po 24-dniowym turnusie w okolicach 24 -25 czerwca - spanikowania Gaby lub innej siostry na tle "o Boze, co powiedziec mamie, gdzie sa dziewczynki, a jesli sie do jutra/pojutrza nie znajda ?".
                      Oraz - gdyby wyjechali nie wiedzac o chorobie corki - jak ich przygotowac, zwlaszcza Ignaca, na wyjasnienie im, co Gabie jest i czemu musi lezec.
                      Pamietasz, jaka byla panika i p-o-w-o-l-n-e przygotowywania Ignaca po wypadku Gaby w Sprezynie ? A wtedy wiadomo bylo, ze zyje i zyc bedzie, co w NiN wcale pewne nie bylo.
                    • marzenna114 Re: noworodek w domu 03.08.17, 10:04
                      tt-tka napisała:

                      > Ona ma fascynujaca brzydka noge, co znaczy, ze sa juz zmiany gnilne. To nie two
                      > rzy sie z dnia na dzien. Wczesniej sa albo silne bole i problemy z chodzeniem,
                      > albo dusznosci i problemy z oddychaniem. Oraz objawy takie jak gwaltowna duszno
                      > sc, silne bole w klatce piersiowej, kaszel z krwiopluciem. W ciezkich stanach -
                      > wstrzas ze spadkiem cisnienia i utrata przytomnosci.
                      > Te objawy musialy wystapic, zanim Gabe zawleczono do lekarza/wezwano po
                      > gotowie, zdiagnozowano i polozono do lozka z zakazem wstawania. A w ogole nim j
                      > a polozono w domu, musiala odlezec swoje w szpitalu pod kroplowka. Zastrzyki z
                      > heparyny, ktore moze jej robic Ida w domu, to juz pozniejszy etap leczenia.
                      > Teza, ze seniorzy wyjechali wczesniej niz Gaba zachorowala jest niestety nie do
                      > obronienia.
                      Jeżeli objawy zapalenia żył są takie jak mówisz, to faktycznie seniorzy wychodzą na potworów, którzy zostawili córkę samą z niebezpieczną chorobą, bo woleli się byczyć w sanatorium :). Czyli z tego wniosek, ze autorka nie zna przebiegu i objawów choroby, tylko choroba wydała jej się odpowiednia, żeby unieruchomić Gabę. Poza tym w tekście jest, że sama Gaba nie wierzyła, że jest poważnie chora skoro krzątała się po domu (co zapewne jest odbiciem poglądów autorki).
                      • tt-tka Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:10
                        marzenna114 napisał(a):


                        z tego wniosek, ze autorka nie zna przebiegu i
                        > objawów choroby, tylko choroba wydała jej się odpowiednia, żeby unieruchomić G
                        > abę.

                        Najprawdopodobniej. Zapewne dla niej zakrzep to jest takie cos, co Milicja (w innym tomie) ma w nodze i na co trzeba jej kupic masc :)
                        I byloby OK, gdyby nie powiedziano - ustami kilku osob, w tym lekarki - ze Gaba moze sie na te zakrzepice przekrecic w kazdej chwili.

                        >Poza tym w tekście jest, że sama Gaba nie wierzyła, że jest poważnie chora
                        > skoro krzątała się po domu (co zapewne jest odbiciem poglądów autorki).

                        Znowu - pewnie masz racje. Ta idiotyczna sytuacja byla dyskutowana w szesciu co najmniej watkach (jeden pamietam dokladnie, bo zainicjowala go zawodowa pielegniarka "Noga Gabrysi - gdzie byli rodzice ") i o ile poszczegolnych czlonkow rodziny oceniano roznie, o tyle Gabe jednoznacznie. Jako ten wtorzec, gdzie matkapolka moze nawet pasc, byle z usmiechem na ustach i nie absorbujac nikogo swoimi dolegliwosciami.
                        To jest zreszta konsekwentne, Mila w KK robi dokladnie to samo - przed cala rodzina, z mezem wlacznie, ukrywa, ze jest powaznie chora, udaje zdrowa i bagatelizuje wszystko az do katastrofy. I nikogo nie dziwi/nie zastanawia, ze mama, ktora "zawsze byla drobna i bardzo szczupla" odchudzaniem tlumaczy jedzenie kleikow.
                        • meduza7 Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:23
                          >Jako ten wtorzec, gdzie matkapolka moze nawet pasc, byle z usmiechem na ustach i nie absorbujac nikogo swoimi dolegliwosciami.

                          Jest taka książka "Bycie miłym to przekleństwo", która dokładnie o tym mówi. Autorka opisuje m.in., jak to kiedyś złamała rękę i dziesięć dni tak chodziła, ignorując ból, bo przecież na pewno nic poważnego się nie stało, tylko się potłukła, nie będzie nikomu zawracać głowy.

                          www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,17577537,Psycholozka_Jacqui_Marson__Bycie_milym_to_przeklenstwo.html?disableRedirects=true
                    • ciotka_scholastyka Re: noworodek w domu 03.08.17, 10:14
                      tt-tka napisała:

                      > Ona ma fascynujaca brzydka noge, co znaczy, ze sa juz zmiany gnilne. To nie two
                      > rzy sie z dnia na dzien. Wczesniej sa albo silne bole i problemy z chodzeniem,
                      > albo dusznosci i problemy z oddychaniem. Oraz objawy takie jak gwaltowna duszno
                      > sc, silne bole w klatce piersiowej, kaszel z krwiopluciem.

                      Litości! Ja tez mogę przepisać kawałek Wikipedii nie mając zielonego pojęcia, o czym właściwie piszę.

                      Spytaj jakiegoś lekarza, jak wygląda przeciętna zakrzepica, a nie wmawiaj nam tu cudów, bo za chwilę się dowiemy, że Mamert House pewnie uratował Gabę od amputacji.
                      • tt-tka Re: noworodek w domu 03.08.17, 11:56
                        ciotka_scholastyka napisała:

                        > Litości! Ja tez mogę przepisać kawałek Wikipedii nie mając zielonego pojęcia, o
                        > czym właściwie piszę.

                        Kazdy moze. Kazdy rowniez moze zajrzec. Nie kazdy jednak to robi. Przytoczylam na zyczenie kolezanki.


                        > Spytaj jakiegoś lekarza, jak wygląda przeciętna zakrzepica, a nie wmawiaj nam t
                        > u cudów, bo za chwilę się dowiemy, że Mamert House pewnie uratował Gabę od ampu
                        > tacji.

                        Moze troche uprzejmiej ? Nie ma zadnych danych, ze byla to zakrzepica przecietna - przeciwnie, wiemy, ze "ten zakrzep moze sie w kazdej chwili urwac" i spowodowac zgon, a mowi to nie tylko histeryczka Natalia, ale i - przede wszystkim - Ida, ktora w tym tomie jest opanowana i kompetentna.
                        Mamerta brak, swoja droga, ciekawe, czemu.
                        A lekarza powinna pytac altoressa, i to zanim zaczela bredzic.

                        Ale ok - odpowiedz Ty, prosze - czy wyjezdzajac w poczatkach czerwca, nawet pierwszego - starzy mogli nie wiedziec i nie dostrzec, ze ich corka z niemowleciem przy piersi jest ciezko chora ? Nawet przy zakrzepicy najprzecietniejszej ?
                      • reveiled Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:50
                        Nie pytalam lekarza, ale kuzynka mojego meza stracila dwie nogi z powodu zakrzepow, i jej zycie bylo przez dluzszy czas zagrozone, lekarze dawali jej 50% szans na przezycie.
                        • yvi1 Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 20:09

                          Pozwolicie ,ze sie wypowiem .
                          Mam nadzieje ,ze bedzie troche jasniej.
                          W nodze ( zyle ) zbiera sie thrombus,zatyka zyle.Pojawia sie opuchlizna,noga czerwienieje i boli.Podaje sie na to heparyne.Istnieje bardzo duze ryzyko ze zakrzep powedruje do pluc albo do mozgu.I wtedy to jest absolutny nagly powod do hospitalizacji na OIOM- ie.
                          Gdy powedruje do pluc,to sie ma dusznosci i inne objawy- bardzo duza smiertelnosc!!!
                          Inna sprawa jest pAVK,czyli niewydolnosc arterii w nodze.Noga jest zimna,niebieska- grozba amputacji.Jest to calkiem inna choroba.
                          Przy zakrzepicy nie amputuje sie nogi !!!

                          Mam nadzieje ,ze choc troche pomoglam.Wszyscy ,ktorzy zostawili Gabe w takiej sytuacji ,z noworodkiem,przede wszystkim lekarze ( Ida i Marek,obojetnie laryngolog czy neurolog) postapili nierozwaznie i nieprofesjonalnie !!! A Gaba zachowuje sie jak idiotka .



                          • tt-tka Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 20:34
                            Dzieki, Yvi, ale jakes profesjonalistka, dopowiedz jeszcze - skoro Gabon 22 lezy od dwoch tygodni i wiadomo, ze lezec musi, bo zycie jest zagrozone, to czy 1 czerwca (najwczesniejsza mozliwa data wyjazdu seniorow) byla zdrowiutenka albo przynajmniej mogla taka udawac ? Seniorzy wyjezdzajac mieli szanse nie wiedziec, ze z corka jest bardzo zle ?
                            • yvi1 Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 22:19
                              Poczekaj,w ktorym roku to sie dzialo ? Leczenie Thrombose sie zmienilo bardzo w przeciagu lat.Kiedys mierzono obwod obydwoch nog,obwijano w elastyczne bandaze itd.
                              Teraz juz mozna na podstawie normalnego badania krwi i usg szybciutko ustalic diagnoze.Jezeli to jest to co ja mysle( normalna Thrombose) to to sie moze zaczynac niewinnie,bol nogi,lekkie spuchniecie.Ten zakrzep rosnie powoli.Senorzy mogli myslec ze to zwykle zapalenie zyly na przyklad.
                              • tt-tka Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 22:35
                                W 1994.
                                Zakrzep rosnie powoli, ale jesli 22 czerwca Gaba juz od dwoch tygodni, czyli od 7 albo 8 lezy (z fascynujaca brzydka noga), to co - pierwszego to jeszcze bylo niezauwazalne ? lekkie spuchniecie ? Mozliwe to, ze w ciagu tygodnia (pierwszy - osmy) tak jej sie rozwinello ?
                                • bupu Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 23:05
                                  tt-tka napisała:

                                  > W 1994.
                                  > Zakrzep rosnie powoli, ale jesli 22 czerwca Gaba juz od dwoch tygodni, czyli od
                                  > 7 albo 8 lezy (z fascynujaca brzydka noga), to co - pierwszego to jeszcze bylo
                                  > niezauwazalne ? lekkie spuchniecie ? Mozliwe to, ze w ciagu tygodnia (pierwszy
                                  > - osmy) tak jej sie rozwinello ?

                                  Raczej nie, bo lekkie spuchnięcie Gaba mogłaby z powodzeniem ukrywać. Dopiero silny obrzęk i ból uniemożliwiający normalne chodzenie to byłoby coś, czego nie dałaby rady ukryć, zwłaszcza przed czujnym oczkiem Idy. Po dostrzeżeniu przez Idę potrzeba byłoby jeszcze czasu na wykopanie Gabona na badania, no i na same badania. A dwa tygodnie przed rozpoczęciem akcji NiN Gaba została zdiagnozowana i wbita w wyro.
                                  • yvi1 Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 23:57
                                    Obojetnie ile sie to jej rozwijalo.Ze strony MM to bardzo powazny blad,taki sam jak akcja Dorotki z ratowaniem Idy.I rozdawanie tabletek nasennych jak landrynek.
                                    Zgrzytam zebami,tak samo jak wy gdy czytacie o czyms na czyms sie znacie.
                                    O to mam najwieksgy zal do MM.Jej podkreslanie jak to ona wszystko sprawdza i takie " durne " opisy i bledy.

                                  • yvi1 Re: Zakrzepica ,udar itd. 05.08.17, 00:01
                                    Chce dodac ze sa dwa rodzaje Thrombose.Gleboka i powierzchowna.Poza tym jest jeszcze odgroma chorob dajacych podobne objawy.Pierwszy raz tez slysze ze daje sie antybiotyki prz T.
                                    Jest taka choroba Erysipel.To bakteryjne zakazenie,noga wygkada jak przy T,ale zyly nie sa zatkane tylko bakterie.Jest zapalenie zyl,jest Gicht i ......
                                    Sorry za niemieckie nazwy ale ja naprawde znam tylko niektore medyczne nazwy.
                                    • tt-tka Re: Zakrzepica ,udar itd. 05.08.17, 00:07
                                      Jest to cos, co "w kazdej chwili moze sie urwac i spowodowac natychmiastowy zgon".
                                      Gaba dostaje antybiotyki i wydaje mi sie, ze heparyne tez.
                                      Siadajac krzywi sie z bolu.
                                      Idac do Nutrii porusza sie "zabawnie, starajac sie zarazem uzywac i nie uzywac chorej nogi". Jak idzie wtedy, gdy z Motylem na rekach udaje sie do lazienki, nie napisano.
                                      Noga jest "fascynujaco brzydka", a Gaba ma stanowczy zakaz wstawania. Do Nutrii mowi, ze to juz sie zagoilo, gdy ta jej przypomina, ze miala nie wstawac, ale gdy slyszy wchodzaca Ide, natychmiast sie kladzie i udaje, ze wcale nie wstawala.
                                    • mmoni Re: Zakrzepica ,udar itd. 11.08.17, 00:53
                                      Erysipel to po polsku, o ironio, róża.
                                      • mmoni Re: Zakrzepica ,udar itd. 11.08.17, 01:23
                                        a jak już tak sprawdzam, to pAVK to po polsku choroba tętnic obwodowych (po angielsku - ha ha - skrót PAD).
                          • tt-tka Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 20:41
                            yvi1 napisała:
                            Wszyscy ,ktorzy zostawili Gabe w takiej s
                            > ytuacji ,z noworodkiem,przede wszystkim lekarze ( Ida i Marek,obojetnie laryngo
                            > log czy neurolog) postapili nierozwaznie i nieprofesjonalnie !!!

                            Akurat Palysow bym rozgrzeszyla. Marek nie musi zajmowac sie szwagierka, zamezna i mieszkajaca oddzielnie, a Ida jest tam na zawolanie i bez zawolania tez - wpada najczesciej jak moze, nocuje u Gabona, lata po zakupy i tropic Nerwusa. Pracujac mimochodem na dwoch etatach.
                            Grzegorz nie wiadomo, czy wie.
                            Cala reszta do odstrzalu.

                            A Gaba zachowu
                            > je sie jak idiotka .

                            Tez do odstrzalu :)
                            Co najmniej do tegiego skorobicia - jak jestem przeciwna karom cielesnym, tak dla niej robie wyjatek.

                            • yvi1 Re: Zakrzepica ,udar itd. 05.08.17, 00:08
                              To jest to znowu to deklaratywne autorki podkreslanie jak to Boreje sie razem trzymaja i kochaja.U nas w rodzinie jak kogos cos strzyka jest telefon do Iwony .Interesuje mnie to nie zawsze,ale staram sie wszystkim pomagac.W sumie wysylam ich wszystkich do lekarza,ale omowienie problemu juz pomaga.
                              A Gabon jest naprawde powaznie chora i moze to sie skonczyc bardzo niedobrze i Palys sie nawet nie zainteresuje ? Nie wysle kolegi phlebologa do szwagierki ? No ,sorry .Wiem ze on spi,ale to jest dla mnie niepojete.
                              • tt-tka Re: Zakrzepica ,udar itd. 05.08.17, 00:16
                                Sorry, ale czemu akurat Palys mialby sie zainteresowac ? Ani on Gaby chlop, ani brat, ani ojciec. Ida tez jest lekarzem, czemu ona nie wysle kolegi phlebologa, jesli to konieczne ?
                                NB Marek przez cale NiN nie zostal chyba wymieniony ani razu. Zniknal czy co ?
                              • tt-tka Re: Zakrzepica ,udar itd. 05.08.17, 01:43
                                yvi1 napisała:

                                Gabon jest naprawde powaznie chora i moze to sie skonczyc bardzo niedobrze i
                                > Palys sie nawet nie zainteresuje ? Nie wysle kolegi phlebologa do szwagierki ?
                                > No ,sorry .Wiem ze on spi,ale to jest dla mnie niepojete.

                                Skolowalas mnie tak, ze zaczelam sie wyklocac na temat "dlaczego Palys", ale to jest w ogole bez sensu. Gabon jest zdiagnozowany i leczony, rodzina wie, co jej jest. To my nie wiemy. Zwlaszcza nie wiemy, od kiedy jest zdiagnozowana i od kiedy rodzina wie.
                                Ja jednak obstawiam, ze seniorzy wyjezdzajac juz wiedzieli - jezeli bez szczegolow, to ze wszystkich opisow wynika, ze jednak opuchlizny i trudnosci z poruszaniem sie nie daloby sie przeoczyc. Nawt jesli obeszlo sie bez omdlenia i wozenia na oddzial na sygnale.
                          • bupu Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 21:48
                            yvi1 napisała:

                            >
                            > Pozwolicie ,ze sie wypowiem .
                            > Mam nadzieje ,ze bedzie troche jasniej.
                            > W nodze ( zyle ) zbiera sie thrombus,zatyka zyle.Pojawia sie opuchlizna,noga cz
                            > erwienieje i boli.Podaje sie na to heparyne.Istnieje bardzo duze ryzyko ze zakr
                            > zep powedruje do pluc albo do mozgu.I wtedy to jest absolutny nagly powod do ho
                            > spitalizacji na OIOM- ie.
                            > Gdy powedruje do pluc,to sie ma dusznosci i inne objawy- bardzo duza smiertelno
                            > sc!!!
                            > Inna sprawa jest pAVK,czyli niewydolnosc arterii w nodze.Noga jest zimna,niebie
                            > ska- grozba amputacji.Jest to calkiem inna choroba.
                            > Przy zakrzepicy nie amputuje sie nogi !!!

                            Ale wiesz, że masywna zakrzepica żylna kończy się amputacją w połowie przypadków? Przy zakrzepicy tętniczej robi się jeszcze weselej.
                            • yvi1 Re: Zakrzepica ,udar itd. 04.08.17, 22:10
                              Tutaj na pewno wchodzi nazewnictwo w parade.Uczylam sie niemieckich nazw chorob i w 23 latach pracy w szpitalu nigdy nie przegylam zeby przy Thrombose tutaj ( w Niemczech ) komus amputowali noge.Przy pAVK tak.Pozatym mozna przez zwykle badanie krwi juz wykryc zagrozenie.
                              Jak sie nie patrzec ,nie chodzi mi o amputacje.Chodzi mi o to ze Boreje zlekcewazyli taka powazna chorobe.
                            • yvi1 Re: Zakrzepica ,udar itd. 05.08.17, 00:11
                              Przykro mi w imieniu pacjentow.Cos sie musi w takim razie zmienic.Albo mowimy o dwoch roznych chorobach.Tutaj naprawde sa to bardzo pojedyncze przypadki.
                              • tt-tka Re: Zakrzepica ,udar itd. 05.08.17, 00:20
                                yvi1 napisała:
                                Albo mowimy o
                                > dwoch roznych chorobach.

                                Chyba tak. Nikt nie mowi ani nie mysli, ze Gaba jest zagrozona amputacja. Natomiast to, ze jest zagrozona zejsciem smiertelnym, zostalo powiedziane.
              • bupu Re: noworodek w domu 02.08.17, 23:25
                marzenna114 napisał(a):


                > Co do Grzegorza to też przypuszczalnie wyjechał przed chorobą żony czyli w maju

                Toć cytowane było, że Grzesia nie było już drugi miesiąc, znaczyś wcześniej niż w maju wybył. A poza tym to kompletnie nieistotne kiedy on na to stypendium pojechał, zagrażająca nagłym zgonem choroba żony jest, mam wrażenie, wystarczającym wskazaniem, by rzucić wszystko i wracać doma. W pośpiechu.
    • minerwamcg Re: noworodek w domu 01.08.17, 10:20
      Miałam się nie mieszać, ale się wmieszam. Sprawa jest prosta, Irenkę MM pisała jako matka, kobieta "siedząca w temacie", mająca te wszystkie ząbki i pieluchy na codzień. Mała Mila jest dziełem babci, i to babci, której włączył się tryb „a co wy, młode, wiecie o macierzyństwie, wszystko macie gotowe, pampersy, kaszki, słoiczki, nic nie musicie robić, tylko leżeć i patrzeć, jak wam dziecko rośnie. Za moooich czasów...” - i tu zaczynają się kombatanckie opowieści Babci-Polki. MM w książce na szczęście do kombatanckich opowieści nie dochodzi, ale tryb „wy to macie dobrze” jest włączony. Poza tym (trochę na obronę MM, choć jak wiecie nie lubię jej okropnie) dla kobiety, która odchowała czwórkę małe dziecko jest zjawiskiem z grubsza sprawdzonym, w miarę przewidywalnym, a co najważniejsze przemijalnym i nie ma co się rzucać, bo to tylko niepotrzebny wysiłek.
      Tyle tylko, że Pyza nie jest matką czwartego, tylko pierwszego. Z całym normalnym w takim wypadku niedoświadczeniem, mniej lub bardziej urojonymi niepokojami, niepotrzebną nadaktywnością i granitowym przekonaniem, że już nigdy-nigdy w życiu nie prześpi całej nocy, a ta cholerna kolka/ząbki/pleśniawki/potówka trwać będzie do us...nej śmierci i jeszcze ciut ciut.
      • potworia Re: noworodek w domu 01.08.17, 15:37
        Uprzejmie informuję, że na forum znajdują się kobiety trzy tygodnie przed planowanym rozwiązaniem. Proszę wobec tego powstrzymać się od nazbyt drastycznych opisów rodzicielstwa, żeby wyżej wymienionych nie przestraszać na amen. Dziękuję.
        • gat45 Re: noworodek w domu 01.08.17, 15:44
          gratulacje i kciuki !
          • potworia Re: noworodek w domu 01.08.17, 16:03
            Dzięki:)
        • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 16:47
          Eeee, przybedzie nam Potworzatko ? na pewno tylko jedno ? Bo wiesz, roznie bywa, Kreska nie zauwazyla...

          No dobra, juz nie strasze :) Zreszta gadaja na miescie, ze potworie przechodza to lzej i znosza lepiej niz krystynowojtki, a nawet szopy. Dasz rade, bedzie dobrze ;)
          • potworia Re: noworodek w domu 01.08.17, 17:15
            Co do liczebności potworków: na pewno tylko jedno, w tej kwestii zdałam się na bezduszną aparaturę medyczną, nie na święty instynkt macierzyński.
            Co do rady: no pewnie, że dam;)
            Na razie napawam się swoim nareszcie-biustem i próbuję wyspać na zapas.

            • guineapigs Re: noworodek w domu 01.08.17, 20:04
              Najszczersze gratulacje!!!!
              I absolutnie nie zastanawiaj się nad kwestiami typu: 'a czy można poinformować Forum o tym, że powiedział/a 'mama'?' etcetera.
              Można można, nawet trzeba.
              Z pewnością wiesz, czy to będzie Potwór, czy Potworia Młodsza. Chociaż wróć, źle to ujęłam: bo znam Mamy, które wcale nie chciały wiedzieć, czy urodzą Dżentelmena, czy Damę. Natomiast nie mam pojęcia, czy taka wiedza jest obowiązkowa, czy obligatoryjna.
              A tak już z wścibstwa czystego: jak Dama, to dasz jej 'Gabrysia'?
              W każdym razie za te trzy tygodnie, czyli 14-16 sierpnia AD 2017, uroczyście trzymam kciuki.
              • guineapigs Re: noworodek w domu 01.08.17, 20:15
                O cholewka, ERRATA: pisząc 'obligatoryjna' miałam na myśli 'fakultatywna'. Czasami nie radzę sobie z naszym pięknym językiem polskim.
                Jak w dowcipie: 'Żona wystąpiła o rozwód. Powód: przejęzyczyłem się. Przy obiedzie, zamiast powiedzieć: 'podaj mi proszę, kochanie, sól' powiedziałem: 'tyle lat zmarnowałem z taką egoistką i awanturnicą jak ty'.
                • potworia Re: noworodek w domu 01.08.17, 21:12
                  Ja nie z tych dyskretnych i powściągliwych, chciałam wiedzieć natychmiast, choć wybór był. Dziewczyna!
                  Z imieniem się wstrzymuję, aż jej spojrzę w oczy, choć mam dwa mocne typy.
                  Forumowi nie omieszkam zaanonsować, jak już się dokona;)
                  • guineapigs Re: noworodek w domu 01.08.17, 21:33
                    A spróbuj tylko się omieszkać.
                    A ja, jak taka stara ciotka - maruda, podam: Monika. Moja kuzynka tak ma i jest i śliczna, i piękna, i doktorat z biologii w Manchesterze robi, a narzeczonego to ma po prostu George Clooney jak żywy.
                    • vi_san Re: noworodek w domu 01.08.17, 21:48
                      Ale Clooney z uszami? ;) Jak ten Romci...
        • soova Re: noworodek w domu 01.08.17, 17:36
          Ale teraz to już po ptokach - urodzisz i dziecko będzie, niezależnie od rozbieżności między drastycznością opisu a rzeczywistością. :P
          • potworia Re: noworodek w domu 01.08.17, 18:28
            Prawda. Po cóż więc ftrafyć, a choćby tylko pfesfegać?
            • verdana Re: noworodek w domu 01.08.17, 19:17
              Czasami na zapas niepotrzebnie:) Mój pierwszy potomek nie spał wcale. Tzn pewnie kiedyś spał, ale nie dało sie tego zauważyć. Więc przed drugim nastawiona byłam na totalne niewyspanie. Drugie, po dwóch czy trzech tygodniach budziliśmy o 9 rano, aby sprawdzić czy żyje. Żyła, tylko lubiła spać.
              • potworia Re: noworodek w domu 01.08.17, 20:28
                Na tak optymistyczny scenariusz wolę się nie nastawiać:) O tym pesymistycznym wolę nie myśleć wcale... Faktem jest, że jeszcze nigdy nie leniłam się z tak głębokim poczuciem słuszności, jak przez ostatnie tygodnie. Należy mi się, a co.
            • tt-tka Re: noworodek w domu 01.08.17, 20:09
              potworia napisał(a):
              . Po cóż więc ftrafyć, a choćby tylko pfesfegać?

              Ffyftko jest na najlepszej drodze, profe paniom :)
        • kindzie Re: noworodek w domu 01.08.17, 22:40
          potworia napisał(a):

          > Uprzejmie informuję, że na forum znajdują się kobiety trzy tygodnie przed plano
          > wanym rozwiązaniem. Proszę wobec tego powstrzymać się od nazbyt drastycznych op
          > isów rodzicielstwa, żeby wyżej wymienionych nie przestraszać na amen. Dziękuję.

          Serdeczne gratulacje! I wyrazy zazdrości - ja chętnie przeszłabym przez to wszytko (to jest ciążę, poród, noworodka i niemowlę) jeszcze kolejny raz.
        • lord_vmordevol Re: noworodek w domu 02.08.17, 07:50
          potworia napisał(a):

          > Uprzejmie informuję, że na forum znajdują się kobiety trzy tygodnie przed plano
          > wanym rozwiązaniem. Proszę wobec tego powstrzymać się od nazbyt drastycznych op
          > isów rodzicielstwa, żeby wyżej wymienionych nie przestraszać na amen. Dziękuję.

          Teraz to już po ptokach.
          • lord_vmordevol Re: noworodek w domu 02.08.17, 07:52
            lord_vmordevol napisała:

            > Teraz to już po ptokach.

            No proszę, już to ktoś wcześniej powiedział.
            • potworia Re: noworodek w domu 02.08.17, 13:21
              Tak, można krakać bez zahamowań.
    • emae Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:01
      Tak czytam sobie dyskusję o tym, czy mały Ignaś miał pieluchę, na memłonie spoczywa właśnie niespełna ośmiomiesięczne niemowlę płci męskiej, a ja pokwikuję cicho ze śmiechu.

      Zapewniam, że mój synek jest pieluchowany :) Niemniej zdarzyło mu się ze dwa razy puścić piękny strumień przez cały pokój podczas zmiany pieluchy. Mokry fotelik, mokre łóżko, pościel do zmiany, mokra matka, mokra babcia. Nie wyobrażam sobie jednego popołudnia bez pieluchy.

      Załóżcie więc, że jeśli MM nie opisuje żółtych strumieni ściekających ze ścian i żyrandola, książek upstrzonych plamami świeżego niemowlęcego moczu, herbatki "doprawionej" przez Ignacego Grzegorza oraz innych zabawnych smaczków z tym związanych - to z opisu WYNIKA, że Ignacy Grzegorz ma pieluchę :)

      Dziecko w pieluszce też czasem zrobi kałużę. Zdarza się, że przesika pieluchę albo puści strumień bokiem. Albo górą. Mogło być tak, że tym razem pieluchę zmieniał ktoś niekoniecznie wprawiony - na przykład któraś z sióstr albo Pyza - i doszło do małego wypadku. Niemniej, kałuża wskazuje raczej na to, że pielucha była :) Gdyby pieluchy nie było, to plama byłaby raczej na ścianie naprzeciwko.

      MM nie wie wielu rzeczy, ale o tym raczej wie :) A nie pisze o pieluchach, tak jak nie pisze o podpaskach, które raczej są u Borejków używane. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości? :)
      • tt-tka Re: noworodek w domu 03.08.17, 12:48
        Emae, nie byloby w ogole tematu i watpliwosci, gdyby to nie byl Motyl. Genialny od zarania, nawet beka tak madrze, wzmozonym slinotokiem reaguje na Platona, robiac pod siebie "z rozbawieniem dystansuje sie od tej czynnosci" i w wieku pieciu miesiecy z tak nieomylnym znawstwem reaguje na literature antyczna dzieki wiadomym genom, ale i wlasnej wyjatkowosci.
        Od tego sie zaczela dyskusja - niemowleta/dzieci w jezycjadzie i w bachoriadzie. Plus odpieluszkowe zapalenie mozgu albo Gabrieli (jesli to mialo byc to, to swietnie zrobione), albo MM (niestety podejrzewam to drugie). Niemowle siusia i kupka nieprzytomnie, a takze ryczy, ulewa, rzyga - ale wunderkind jest wyjatkowy pod kazdym wzgledem, wiec i pod tym czemu nie ?
        Zwlaszcza ze to pierwszy od lat chlopak w obu rodzinach i ktos taki MUSI, no musi byc niezwykly pod kazdym wzgledem, z takimi genami ! - od duzo starszych Pyziakowien bije cieplo (Pyzunia, przyszla matkapolka z przeklenstwem bycia mila) i tajemnica (Tygrysek, nosicielka pyziaczej wredoty), ale geniusz im czolek nie musnal, to jest zarezerwowane dla IGS.
        • emae Re: noworodek w domu 03.08.17, 13:16
          Motyl jest genialny, więc sika serduszkami? Wątpię.
          A zachwycanie się niemowlakiem i dopatrywanie się oznak geniuszu w najprostszych czynnościach jest opisane niesamowicie realistycznie. Sama muszę nieraz odwoływać się do własnego rozsądku i przestać dopatrywać się oznak wybitności mojego dziecka choćby w tym, że w wieku pięciu miesięcy mówił "mamamamamama", a w wieku sześciu miesięcy zaczął siadać. Zakochanej w dzieciątku rodzinie ciężko zachować obiektywność.

          Laura i Róża może nie były genialne, za to obie wybitnej urody, w podstawówce miały na świadectwach same celujące, a Laurę obdarzono jeszcze sopranem anioła. Nie są takie pokrzywdzone ;)
          • guineapigs Re: noworodek w domu 03.08.17, 19:54
            Emae napisała:
            'Zakochanej w dzieciątku rodzinie ciężko zachować obiektywność.

            Laura i Róża może nie były genialne, za to obie wybitnej urody, w podstawówce miały na świadectwach same celujące, a Laurę obdarzono jeszcze sopranem anioła. Nie są takie pokrzywdzone ;)'

            Po pierwsze primo: o rany, jak ja bym chciała być takim obiektem w którym zakochała się rodzina!!! Jako niemowlę zostałam oddana babci na wychowanie - bo rodzice oficjalnie mieli taka pracę, że nijak to robić z dzieckiem przy boku (zmieniali miejsce pracy i zamieszkania przynajmniej co roku - co prawda nie byli artystami i nie remontowali zabytków/obrazów, ale badali 'zawartość wody w wodzie' i byli delegowani to tu to tam aby badać skład tego, co tryska z ziemi lub płynie z kranów). Jak napisałam: uważam, że to była wersja oficjalna, bo tak naprawdę to podejrzewam, że uznali, że jednak nie zasługują aż na taki Dar Boży jakim jest dziecko, ale jak już Bóg pobłogosławił to trudno, trzeba nieść ten krzyż, ale najlepiej to go jednak powierzyć Nestorce, która z racji swej religijności z pewnością bardziej nań zasługuje.
            A moja Babcia, choć osoba prawa i religijna, ani myślała być 'babcią rozpieszczywaczką' a la Cyryl i Metody. Zawsze byłam gorsza od innych dzieci: bardziej niegrzeczna, bardziej marudna, miałam gorsze włosy niż inne dziewczynki, za chude nogi,
            to Kamila ładniej rysowała, to Kasia ładniej śpiewała, to Ania lepiej czytała, to Basia była śliczna. W zasadzie, jak tak wspominam, to ja, Guineapigs, nie byłam żadnym obiektem bezkrytycznego zakochania nawet najbliższych. Oczywiście nie chodziłam głodna ani bosa, ale żeby kto mi powiedział: ojej, Guineapigs, jak ty ślicznie narysowałaś pieska/zaśpiewałaś piosenkę/napisałaś opowiadanie - to nie pamiętam. Wręcz przeciwnie: Kasia ładniej, Ola lepiej.
            Chyba jedyne, w czym byłam dobra, to matematyka i fizyka. Zawsze byłam w czołówce klasowej czy to w podstawówce, czy w liceum i tu nic już nie było mozna nic zrobić, bo to nauki tzw. ścisłe i nie da się nic nagiąć. Ale i tu moja kochana rodzina potrafiła dowalić: a co, czwórka z klasówki? A dlaczego nie piątka? Jak mówiłam, że 'piątki nikt nie dostał bo trudne było' to słyszałam: 'a co mnie obchodzą inni'. Natomiast jak było łatwiejsze i powiedzmy siedem osób dostało piątkę, w tym ja, to tez nie był to powód do zadowolenia, bo: 'skoro inni też dostali piątki, to czym tu się chwalić?'
            Nie chcę się bawić w psychologa, ale podejrzewam, że to ,że ja kobieta wcale nie głupia, wcale nie brzydka, po prostu normalna, nie chce i nie wyobraża sobie działania 'wyjść za mąż i mieć dzieci' wypływa po prostu z tego, że mam wkodowane w mózg: 'jesteś gorsza, nie dasz rady, nie zasługujesz, nie jesteś godna zaufania, Kasia/Basia/Ania jest lepsza,
            mądrzejsza, zdolniejsza, ładniejsza niż ty'.
            • potworia Re: noworodek w domu 03.08.17, 20:17
              Miałam podobnie, Guin, wiem jak głęboko to zapada i jak uparcie podtruwa. A swoją córkę zamierzam rozbestwić wszechakceptacją i niech mi kto zabroni.
              • mamuka_z_boru Re: noworodek w domu 03.08.17, 22:05
                potworia napisał(a):

                > Miałam podobnie, Guin, wiem jak głęboko to zapada i jak uparcie podtruwa. A swo
                > ją córkę zamierzam rozbestwić wszechakceptacją i niech mi kto zabroni.


                Potworio i Guin, bardzo smutno się to czyta. Możemy niby usprawiedliwiać te wychowawcze błędy dawną linią wychowania, zasadzającą się na przekonaniu, że krytyka będzie działać motywująco. Dziś już wiemy, że nie działa, ale pokolenie naszych dziadkó i rodziców tak było formowane i bezkrytycznie powielało to na zstępnych.
                Przykre jest, że teraz, mimo kącików porad psychologicznych w każdym miesięczniku dla młodych rodziców i setek poradników jak wychować szczęśliwe dziecko, ciągle obserwuję takie "dosrywanie" własnym dzieciom, deprecjonowanie ich osiągnięć, czy krytykowanie wyglądu ("Ale masz wielką dupę. W ogóle gruba jesteś. Cha, cha"). I to ze strony osób, które dla dziecka powinny być bezwarunkową, granitową opoką.
                Mam identyczne postanowienie, co Potworia. W końcu kto wie, może ta moja miłość i akceptacja będzie jedyną, jakie moje dziecko w życiu dostanie. Oczywiście, mam nadzieję, że nie, ale życie pisze takie scenariusze, że wolę "zatankować" moje dzieci bezwarunkową miłością i wsparciem, żeby dawały im siłę niezależnie od życiowych okoliczności.
                • pi.asia Re: noworodek w domu 04.08.17, 00:32
                  mamuka_z_boru napisała:

                  > Mam identyczne postanowienie, co Potworia. W końcu kto wie, może ta moja miłość
                  > i akceptacja będzie jedyną, jakie moje dziecko w życiu dostanie. Oczywiście, m
                  > am nadzieję, że nie, ale życie pisze takie scenariusze, że wolę "zatankować" mo
                  > je dzieci bezwarunkową miłością i wsparciem, żeby dawały im siłę niezależnie od
                  > życiowych okoliczności.

                  Tomasz Lis powiedział w jednym z wywiadów, że swoje córki kocha bezgranicznie i bezwarunkowo, i będzie im tę miłość okazywał na wszelkie możliwe sposoby, po to, aby - uwaga - nauczyły się wymagać takiej miłości od mężczyzn, których w życiu spotkają. Żeby miały wzorzec, jak powinny być traktowane. Żeby umiały odróżnić miłość od namiastek.

                  Dodam jeszcze coś - podświadomość dziecka kształtuje się w pierwszym roku jego życia. To co dziecko w tym czasie słyszy - nieświadomie! - od rodziców, to już w nim zostaje. Wystarczy, że padną słowa "o jaki brzydki dzieciak" - i wsiąkło w mózg...

                  Zaprzyjaźniona wróżka powiedziała mi kiedyś, że moja własna matka zadała mi ciężkie życie. I przypomniałam sobie, jak mama opowiadała, że gdy tylko się urodziłam, i położna powiedziała, że dziewczynka, to mamie się wyrwało "O, szkoda, że dziewczynka, bo dziewczynki mają ciężkie życie!"
                  Czy muszę dodawać, że zawsze miałam pod górkę?

                  • tt-tka Re: noworodek w domu 04.08.17, 09:24
                    Ha, moja siostrzenica rozmnozyla sie rok temu i urocza pani polozna powiedziala, popatrujac na duze stopy drobnej dziewczyneczki "da sobie rade w zyciu, bedzie mocno stapac po ziemi i pewnym krokiem" :)
                    Mam nadzieje :) i ze nie bedzie tak, jak u prawie wieszcza, gdy bohater chcial wzleciec nad poziomy, a tu
                    "podskoczylem. Na prozno ! Cos trzyma za noge.
                    I w dodatku tak jakos nieprzyjemnie skrzeczy.
                    To pospolitosc ziemska. Wiec wzleciec nie moge
                    i pytam, co mama robic w takim stanie rzeczy
                    uciac noge i wzleciec - kaleka bez nogi
                    czy tez zostac, przykuty do nedznej podlogi ?
                    I wije sie schwytany w dylematu kleszcze..."

                    O zanieczyszczonych pieluchach i wymiotach IGS autentycznie nie pamietalam, moze dlatego, ze pojawiaja sie w relacji osoby trzeciej, nigdy wtedy, gdy IGS wystepuje osobiscie :)
                    Ulzylo mi, ze jednak byl zapieluchowany.
                    • ssssen Re: noworodek w domu 04.08.17, 11:17
                      tt-tka napisała:


                      > Mam nadzieje :) i ze nie bedzie tak, jak u prawie wieszcza, gdy bohater chcial
                      > wzleciec nad poziomy, a tu
                      > "podskoczylem. Na prozno ! Cos trzyma za noge.
                      > I w dodatku tak jakos nieprzyjemnie skrzeczy.
                      > To pospolitosc ziemska. Wiec wzleciec nie moge
                      > i pytam, co mama robic w takim stanie rzeczy
                      > uciac noge i wzleciec - kaleka bez nogi
                      > czy tez zostac, przykuty do nedznej podlogi ?
                      > I wije sie schwytany w dylematu kleszcze..."

                      To utwór "Męka poety", o którym piękne wypracowanie napisała Bojarska ;)
                      • tt-tka Re: noworodek w domu 04.08.17, 11:27
                        ssssen napisał:
                        >
                        > To utwór "Męka poety", o którym piękne wypracowanie napisała Bojarska ;)


                        Tajest, kolego :)
                        Oczywiscie oboje pamietamy, czyjego autorstwa, ale nie zdradzimy tego, prawda ? Ciekawe, czy ktos niewiedzacy odgadnie :)
                        • minerwamcg Re: noworodek w domu 04.08.17, 13:14
                          He, he. Podpowiem tylko, że nie Mickiewicz :)
                          • tt-tka Re: noworodek w domu 04.08.17, 14:09
                            Ale przyznasz, ze cudowny ten wiersz byl nie tylko piekny, ale i problemowy ? :)
            • emae Re: noworodek w domu 03.08.17, 22:15
              Przykro się to czyta :(
              Ja byłam takim wunderkindem, że mojego wyróżniania się w nauce nie dało się nie zauważyć. Tylko że mnie, niedobremu dziecku, wcale nie zależało na tym, żeby tak bardzo się wyróżniać. Za to od zawsze kochałam śpiewać. Moje śpiewanie było zawsze traktowane jako kaprys i fanaberia. Podcinano mi skrzydła, mówiono, że nie mam talentu, że powinnam sobie odpuścić i zająć się swoim prawdziwym talentem, czyli nauką. Jednocześnie inne dzieci śpiewały pięknie i były w tym godne podziwu. Właściwie do tej pory to trwa i choć jestem już starą babą, to nadal mi przykro, gdy słyszę, że jakaś tam dziewczyna śpiewa "tak pięknie", zdecydowanie piękniej niż ja. Wiem, co potrafię. Wiadomo, ze technika to nie wszystko, że ważne są też subiektywne odczucia, no ale właśnie, dlaczego subiektywne odczucia są takie? Dlaczego moi rodzice nie mogą subiektywnie uważać, że robię coś dobrze, ładnie? Mam dziecko, nie wyobrażam sobie, żebym miała się nie zachwycać czymś, co będzie robić, czy to będzie jego działalność zawodowa, czy pasja.
              Na temat moich zdjęć też nie usłyszałam nigdy dobrego słowa. Bo to też fanaberia, kaprys, próżność, to nie jest pożyteczne i prawomyślne, nie jest grzeczne, nie po Bożemu.
              • zaisa Re: noworodek w domu 04.08.17, 00:38
                Emae - u mnie tak było z rysowaniem/malowaniem. Do tej pory boli wspomnienie słów, które usłyszałam, gdy brałam się za malowanie "Skoro nic nie robisz, to możesz. .."

                Ale uwaga z rozpieszczaniem dziewczynek - potrafią wejść na głowę :)
                • gat45 Re: noworodek w domu 04.08.17, 09:45
                  Czyżbym ja jedna wyniosła z domu właściwy posag w postaci miłości, akceptacji i takich tam innych pozytywnych?
                  Oczywiście nie było idylli całkowitej, bo jedno z rodziców było trochę dziwne i - biorąc pod uwagę historię własną - miało do tego prawo. Ale za to drugie wyposażyło mnie w miłość najlepszą z możliwych, bo taką, która przez całe życie dopingowała mnie do równania do wyobrażeń rodzicielskich. Z głębokim przekonaniem, że mogę, że się uda. Dostałam także multum umiejętności pożytecznych, jak to śmiania się z samej siebie, podstawowej wiedzy na temat oceny bliźnich, dobrą lekcję prawdziwego wybaczania i umiejętności proszenia o nie, kiedy trzeba... Po prostu taką propedeutykę wszystkiego, ze wstępem do sztuk pięknych i wyzwolonych - chyba wszystko, co tworzy człowieka. Do dziś dziękuję losowi, że przez całych 21 lat czerpałam to, co czerpałam. Niestety tylko 21 lat, ale jak się okazuje, to może wystarczyć na bardzo, bardzo długo.
                  I Lis ma rację z tymi wymogami od mężczyzn. Ojcowskie uwielbienie (nawet z nutką ironii, żeby mu się córeczka całkiem nie rozbestwiła i nie uznała się za ósmy cud świata, żeby wiedziała, ze tym cudem jest dla niego, ale niekoniecznie dla ogółu ludzkości) to najlepsze wiano. Ja miałam szczęście, że popadłam na właściwego osobnika praktycznie za pierwszym zamachem, ale odpowiadał moim kryteriom i - uwaga - nadal odpowiada. Ten sam.
                  Hej, tato, dzięki !
                  • pi.asia Re: noworodek w domu 04.08.17, 11:10
                    Gatu, aż mi się oczy zaszkliły. Napisałaś prozą to, co tak pięknie zaśpiewała Urszula Sipińska.

                    A ja całkiem niedawno znalazłam karteczkę, którą moja mama napisała do taty w kilka godzin po moim przyjściu na świat. A na karteczce słowa "coś ci napiszę ale nie martw się. Mała jest strasznie, strasznie brzydka i wygląda jakby miała sto lat. (...) Ale i tak będziemy ją kochać."

                    Miłe, co? Pierwsze wypowiedziane słowa na temat córki - "będzie miała ciężkie życie". Pierwsze napisane - "jest strasznie brzydka". Zapowiedź kochania - taka trochę warunkowa, i w dodatku w czasie przyszłym... Z lat późniejszych wynikało, że z tym kochaniem nie za bardzo wyszło, główny ładunek matczynych uczuć skupił się na ukochanym synku pierworodnym.

                    No i przez całe nastoletnie i dorosłe życie żyłam w przeświadczeniu, że muszę zasłużyć na miłość, że nie da się mnie kochać tylko za to że jestem. Nie było wesoło. Z perspektywy lat widzę ze zgrozą, że wręcz żebrałam o czyjeś uczucie. Nie werbalnie, ale całym zachowaniem.
                    Dopiero od roku ( a jestem panią nieźle podeszłą w leciech) mam męża, który kocha mnie jak wariat.

                    • ssssen Re: noworodek w domu 04.08.17, 11:18
                      pi.asia napisała:


                      > A ja całkiem niedawno znalazłam karteczkę, którą moja mama napisała do taty w k
                      > ilka godzin po moim przyjściu na świat. A na karteczce słowa "coś ci napiszę al
                      > e nie martw się. Mała jest strasznie, strasznie brzydka i wygląda jakby miała s
                      > to lat. (...) Ale i tak będziemy ją kochać."

                      Czysta głupota. Tak jakby już po noworodku było widać jak będzie wyglądał 20 lat później...
                      • gat45 Re: noworodek w domu 04.08.17, 12:22
                        Czy Twoją ambicją jest pisanie wyłącznie rzeczy nieprzyjemnych, czy taka Twoja natura ? To musi być straszne, być na okrągło takim skrzywionym i skwaszonym :( Jak dla mnie - fuj. Ale co tam ja, jaki to musi być fuj dla Ciebie...
                        • ssssen Re: noworodek w domu 04.08.17, 12:38
                          "Wyłącznie rzeczy nieprzyjemnych"? No to chyba czytasz nieuważnie lub bez zrozumienia. A lukrowania i jednocześnie intrygowania na tym forum jest na tyle, że przydaje się ktoś taki jak ja. Taka przyprawa.

                          Powtarzam: jeśli ktoś z wyglądu noworodka wnioskuje o urodzie lub jej braku po jego dorośnięciu to jest zwyczajnie GŁUPI. Znasz lepsze słowo?
                          • gat45 Re: noworodek w domu 04.08.17, 12:50
                            Lukrowanie pomijam we własnym zakresie. Intrygowania nie zauważam, naprawdę widzisz je na tym forum? Pyskówki czasem, owszem, ale intrygi ?
                            A przyprawa ssssssen ? Cóż, niech będzie. Mnie to nie przeszkadza, mnie tylko od tego odrzuca. Jak od każdego robienia przykrości bez potrzeby.
                          • iskrzy_54 Re: noworodek w domu 04.08.17, 13:26
                            Czysta głupota. Tak jakby już po noworodku było widać jak będzie wyglądał 20 lat później...

                            Tu się poniekąd zgadzam. Pierwsze dziecko koleżanki było szpetnym noworodkiem, na dodatek niepodobnym do przystojnych rodziców tylko do pospolitej cioci, nad drugą córką w niemowlęctwie wszyscy piali z zachwytu. Kiedy po dłuższym czasie spotkałam obie panienki sytuacja była dokładnie odwrotna - z brzydkiego kaczątka wyrosła ładna i zgrabna panienka, przy której młodsza siostra prezentowała się cokolwiek pospolicie. Ja sama jako noworodek wyglądałam wypisz wymaluj jak Budda, potem mi przeszło, aczkolwiek do mojej rodziny fakt, że mi się wygląd poprawił nie dotarł, mój brat np. na stwierdzenie kolegi "Ale laska" odpowiedział "E tam, to tylko Gruba"...
                            • guineapigs Re: noworodek w domu 04.08.17, 19:39
                              Iskrzy napisała tak o swych losach:
                              'Ja sama jako noworodek wyglądałam wypisz wymaluj jak Budda, potem mi przeszło, aczkolwiek do mojej rodziny fakt, że mi się wygląd poprawił nie dotarł, mój brat np. na stwierdzenie kolegi "Ale laska" odpowiedział "E tam, to tylko Gruba"... '

                              1. No kochana, toś ty Pierwowzór Patrycji de domo Boreyko. Ona też, w KK, była zobrazowana jako Budda (lecz tam chyba chodziło bardziej o postawę życiową.... ale jednak Budda), potem wyrosła na piękną dziewczynę aczkolwiek nie szczupłą, co zresztą było rozkimniane chyba nawet w osobnym wątku, a jak nie w osobnym, to w offtopach. Potem jako Pani Flobrowa zdecydowanie pokazana jest jako kobieta dorodna i piękna (no i oczywiście oczytana w nowościach wydawniczych, nie ma to tamto, bycie 'z Ignacostwa Boreyków' zobowiązuje).
                              2. Co do kwestii 'brat powiedział: to tylko Gruba'. Leciał kiedyś, ale to już naprawdę dawno temu, taki serial o rodzicach i ich trojgu dzieciach, tytuł chyba 'Dzieciaki, kłopoty i my' ale nic sobie nie dam za to uciąć. Tam był chłopak i dziewczyna w wieku circa about 15-16 lat, oraz młodszy brat, taki kilkulatek. Ale do adremu. Oczywiście nastolatkowie, jak to rodzeństwo, kłocili się, nienawidzili i przy tym stereotyp: on taki typ luzaka i łobuziaka, a siostra najlepsza uczennica. On oczywiście ciągle ją wyśmiewał. I przyszedł dzień, kiedy dziewczyna uznała, że jest brzydka bo ma nieładny nos i musi go sobie zoperować, by być ładna. Oczywiście rodzice nie rozumieli, o co biega, bo dla nich była najśliczniejsza. Ale o dziwo, brat też jakoś był przeciwko idei operacji nosa. I jakoś była taka mniej więcej rozmowa (s- siostra, b - brat):
                              s: Przecież ciągle mi mówisz, że jestem brzydka, no to chcę to zmienić
                              b: mówię ci tak bo tak mi wypada mówić, przeciez jesteś moją siostrą, nie mogę ci powiedzieć, że jesteś ładna
                              s: no to uważasz, że jestem ładna, czy brzydka?
                              b: no dobra, jesteś ładna, moim kumplom się podobasz, ale jak powiesz komukolwiek, że ci powiedziałem, że jesteś ładna, to popamiętasz!

                              Wyciągnęłam to z odmętów pamięci, ale sens zachowałam. Chodzi mi o to, że może jest w naszej kulturze jakieś TABU które nakazuje NIE WIDZIEĆ w siostrze ładnej dziewczyny, BA - DZIEWCZYNY WOGÓLE, a tylko rywala do kasy rodzicieli. Dlatego dla swojego brata jesteś Gruba, i taką pozostaniesz, chociażbyś zdobyła tytuł Miss Mokrego Podkoszulka Wszechczasów Całej Florydy.
                              • gat45 Re: noworodek w domu 04.08.17, 20:09
                                guineapigs napisała:

                                [...]
                                > Wyciągnęłam to z odmętów pamięci, ale sens zachowałam. Chodzi mi o to, że może
                                > jest w naszej kulturze jakieś TABU które nakazuje NIE WIDZIEĆ w siostrze ładne
                                > j dziewczyny, BA - DZIEWCZYNY WOGÓLE, a tylko rywala do kasy rodzicieli. Dlateg
                                > o dla swojego brata jesteś Gruba, i taką pozostaniesz, chociażbyś zdobyła tytuł
                                > Miss Mokrego Podkoszulka Wszechczasów Całej Florydy.

                                A mnie się wydaje, że to jeszcze nie wiek, kiedy się rozważa rywalizację do kasy rodzicieli, więc u wczesnych nastolatków to nie o pieniądze chodzi.
                                Za to według mnie istnieje - może równolegle - inny obyczaj, który na własny użytek nazywam nieładnie kompleksem ukraińsko-sycylijskim, a jeszcze bardziej nieładnie zasadą "wszystkie kobiety to dziwki, moja matka jest święta, a moją siostrą to już ja sam się zajmę". Polega ono na przekonaniu starszego brata, że jego rolą jest skuteczne płoszenie absztyfikantów siostry. Drugą stroną tego medalu jest wpajanie siostrze przekonania, że jest brzydka, głupia i w ogóle kostropata i najkorzystniej by jej było urodzić się muzułmanką, bo nie musiałaby twarzy pokazywać. Starsi bracia na ogół nie wykazują wielkiej inwencji i "gruba" stanowi jedno z podstawowych narzędzi wychowawczych ich repertuaru. Nawet ja, chuderlawiec od zawsze, w głowie swojej jestem gruba, bo mi to ukochany brat skutecznie wbił w zwoje mózgowe. Zapytana po przebudzeniu w nocy po północy, jak oceniam swoją tuszę, odpowiem automatycznie i z przekonaniem "gruba jestem" (165 cm długości, 38 kg na mokro po wyjściu spod prysznica). Więc popatrzcie same, jaki zasięg czasowy rażenia ma ta broń. Muszę dopiero uruchomić logiczne myślenie, żeby sobie przypomnieć, żem za chuda, a nie wprost przeciwnie. Jądro mej osobowości zostało zainfekowane na amen :(
                                • gat45 Re: noworodek w domu 04.08.17, 20:12
                                  PS Oczywiście on tego zupełnie nie pamięta i wypiera się w żywe oczy, jakoby podobne akcje miały miejsce.
                                • guineapigs Re: noworodek w domu 04.08.17, 20:42
                                  Ja pitolę, dziewczyno, ty zacznij jeść!!! '38 kilo' to taka ironia czy prawda? Ja mam tez 165 cm wysokości, ważę 67 kilo i marzę o tym, by przytyć 'w nogach' - bo nogi mam za chude (jak Anielka). Bóg co prawda wybitnie pobłogosławił mi w biuście a i całkiem przyzwoicie w biodrach, ale co z tego, jak nogi mam jak zapałki, same kości, skóra i mięśnie i w każdej spódnicy/sukience mini wyglądam dziwacznie. Więc nie noszę. Moja długość to 'do kolan' (midi???), bo łydki już wyglądają proporcjonalnie.
                                  Nie, kochana, ale jak prawdą jest te 38 kilo przy 165 cm wzrostu to nijak nie jesteś Gruba. Moim zdaniem jesteś zdecydowanie za chuda.
                                  • gat45 Re: noworodek w domu 05.08.17, 09:14
                                    Ależ ja to wiem. I wiem, że jest to przypadek kliniczny.
                                    Niestety okazuje się, że czasem przybranie na wadze jest równie trudne jak u innych schudnięcie.
                                    I nie, to nie jest przypadek odchudzania, który wymknął się spod kontroli.
                    • zaisa Re: noworodek w domu 04.08.17, 21:25
                      Pi.asiu - pamiętaj, że kobieta po porodzie jest:
                      a) w szoku
                      b) w rozkroku pomiędzy byciem w ciąży a niebyciem w niej
                      c) te wszystkie hormony, które swoje robią, czyli szaleją w różne strony.
                      Do tekstów wygłaszanych/pisanych w takich chwilach nie przywiązywałabym wagi.
                      Zwłaszcza, że noworodki świeżo po dużym wysiłku i ciężkich przejściach niekoniecznie powinny od razu startować w wyborach na miss i mistera. ;)
                      A mamy, też zmęczone, często czują się bezradne i oszołomione i różnie na to reagują. Zwlaszcza, że te ileś lat temu, w trakcie porodu głównie miały być posłuszne a nie wsłuchać się w siebie i postępować zgodnie z intuicją pod opieką położnej i przy wsparciu partnera. I teraz z tym różnie.
                      • pi.asia Re: noworodek w domu 05.08.17, 22:45
                        zaisa napisała:

                        > Pi.asiu - pamiętaj, że kobieta po porodzie jest:
                        > a) w szoku
                        > b) w rozkroku pomiędzy byciem w ciąży a niebyciem w niej
                        > c) te wszystkie hormony, które swoje robią, czyli szaleją w różne strony.
                        > Do tekstów wygłaszanych/pisanych w takich chwilach nie przywiązywałabym wagi.
                        > Zwłaszcza, że noworodki świeżo po dużym wysiłku i ciężkich przejściach niekonie
                        > cznie powinny od razu startować w wyborach na miss i mistera. ;)
                        > A mamy, też zmęczone, często czują się bezradne i oszołomione i różnie na to re
                        > agują. Zwlaszcza, że te ileś lat temu, w trakcie porodu głównie miały być posłu
                        > szne a nie wsłuchać się w siebie i postępować zgodnie z intuicją pod opieką poł
                        > ożnej i przy wsparciu partnera. I teraz z tym różnie.

                        A dziękować, dziękować za dobre słowo :)
                        Urodziłam się bez większego wysiłku, lekarz nie zdążył dolecieć, położna mnie odbierała. Lekarz, gdy dopadł, stwierdził, że pupka jak u zajączka, i że nigdy nie będę mieć problemów z otyłością. Sprawdziło się co do joty - zapewne podświadomość usłyszała i wzięła sobie do serca ;)
                        Gdy już miałam te swoje kilka dni, i cała rodzina zgodnie skamlała, że dziewczynka a taki szpetul (Mama do swojej babci a mojej prababci: babciu, powiedz, bardzo ona jest brzydka? A prababcia na to z rezygnacją pokiwała głową i powiedziała: bardzo...), jedna jedyna ciotka wygłosiła z głębokim przekonaniem, że jeszcze będą się chłopaki o mnie biły, taka piękna wyrosnę.
                        Nikt się nie bił, alem wyrosła długa nad podziw i w miarę zgrabna. A owa ciotka była najbardziej życiową i normalną kobietą w rodzinie :)
                        • zaisa Re: noworodek w domu 07.08.17, 23:49
                          Do Pi.Asi:
                          No to dobrze, że przynajmniej jedna rozsądna ciotka się trafiła.
                          Jak mi się córka urodziła, to bardzo mi przypominała mojego tatę w czasie drzemki i taką jakby przekoszoną buzię miała. No i z niepokojem myślałam, żeby jej tak nie zostało. Ale szczęśliwie nic nie mówiłam. A z młodej, jak już zaczęło być widać włosy na głowie, zrobiła się taka urocza dziewuszka, że miałam z kolei chęć kopać po kostkach tych wszystkich, którzy się nią zachwycali w obecności jej brata. Tak, że nie dogodzisz ;)
                    • gat45 Re: noworodek w domu 08.08.17, 09:42
                      pi.asia napisała:

                      > Dopiero od roku ( a jestem panią nieźle podeszłą w leciech) ....

                      Dawno-dawno temu wygmerałam u Korzeniowskiego Józefa (stryjka, uwielbiam!) określenie "...a była to panna mocno już pełnoletnia". I tego się będziemy trzymać. Żadnych podeszłości!
                      • zaisa Re: noworodek w domu 08.08.17, 20:17
                        Choć w określeniu "podeszła w leciech" też jest pewien urok. :)
                        Dziś w okolicach Urli, chyba w Nadliwiu, zobaczyliśmy ulicę "Wiekowej sosny". Zupełnie inaczej to brzmi niż po prostu starej.
                        Ale pewnie panna mocno już pełnoletnia (niekoniecznie panna) wejdzie do mojego słownika. :D Dziękuję.
                        • pi.asia Re: noworodek w domu 08.08.17, 20:23
                          A ja uwielbiam określenie "podeszła w leciech", bo mniej kumate jednostki słysząc ten zwrot wybałuszają gały i pytają "GDZIE podeszła???" :D
                          • gat45 Re: noworodek w domu 08.08.17, 22:12
                            pi.asia napisała:

                            > A ja uwielbiam określenie "podeszła w leciech", bo mniej kumate jednostki słysz
                            > ąc ten zwrot wybałuszają gały i pytają "GDZIE podeszła???" :D

                            A Ty z przekąsem poprawiasz "mówi się DOKĄD podeszła, a nie GDZIE". A jak chcesz trochę poborejczyć, to wykładasz różnicę między UBI i QUO. Gładko przechodzisz na "Quo vadis" jako powszechnie znany przykład...
                            A nie, Twój rozmówca już uciekł gdzie przyprawy rosną.
                            • pi.asia Re: noworodek w domu 09.08.17, 16:21
                              Cha cha cha, jakbyś mnie słyszała :D
                              • potworia Re: noworodek w domu 09.08.17, 19:55
                                Zostali Ci jeszcze jacyś znajomi, czy tylko Słownik Poprawnej Polszczyzny i kółko polonistyczne? Z doświadczenia pytam, mi się po paru ostrych reakcjach skutecznie odechciało edukować współobywateli.
                                • iwoniaw Re: noworodek w domu 09.08.17, 23:04
                                  Zostali Ci jeszcze jacyś znajomi

                                  No ba - Łucja Pałys na ten przykład ;-)
                  • zla.m Re: noworodek w domu 11.08.17, 21:19
                    Ja też miałam więcej szczęścia niż rozumu, że mi się sensowni rodzice trafili. I mądrzy, moja mama ma bardzo przykrą historię rodzinną za sobą, teraz by pewnie szybko ją do DD zabrali. Ale jakoś sama i z pomocą dalszej rodziny i dobrych ludzi wyrosła na świetną osobę. I wspaniałego tatę mam, zawsze mogę na niego liczyć, na mamę zresztą też.

                    I wiecie dziewczyny, jak was czytam, to jednak jest nadzieja - bo nawet z takimi, co tu dużo mówić, nienajlepszymi antenatami (pewnie sami tak byli wychowane, że dziecku prawdę należy mówić, gdy coś zrobi źle, a jak dobrze - to nie, bo się "wbije w pychę" - jak Teresa Oracabessa o mężu), pięknie wyrosłyście, na osoby mądre i empatyczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka