Dodaj do ulubionych

Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach

20.09.20, 16:05
Autorka napisała iż opracowała Chucherko w 2 wariantach, przyszłościowym i przeszłościowym, oba zaś są bezmaseczkowe. Ciekawe kuedy wynikną z tego jakieś konkrety.

Wiadomość numer dwa jest taka, że autorka już zaczęła przygotowywać drugi tom "Na Jowisza!", podobno na prośbę wydawnictwa (czemuś wątpię).

Co mniemacie, ludu forumny?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 20.09.20, 18:28
      Mniemam, ze nie kupie Na Jowisza 2 tak, jak nie kupilam pierwszego. i bedzie to prawdopodobnie ostatnia rzecz, ktorej zalowalabym na lozu smierci. Czytac popluczyny po jezycjadzie, powtorki i wcisniete na sile brudnopisy i brudnorysunki... eee.

      Niech ona to Chucherko napisze i wyda, obojetne, w ktorej wersji, to pogadamy. Bo poki co nie ma o czym.
    • guineapigs Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 20.09.20, 18:39
      Ja tam juz nic nie mniemam, bo ja juz dawno machnelam reka na to wszystko I gdyby nie To Forum, to ostatnie dziela MM nie mialyby dla mnie zadnego znaczenia. Powiedzmy, ze jakos tam interesuje sie nimi tylko z powodow towarzyskich, absolutnie nie z powodow estetycznych czy czytelniczych.
      Natomiast zainteresowala mnie rada Mamy Isi i pelna zachwytu reakcja samej MM. Otoz Mama Isi poradzila, co do 'Chucherka' - pisz i nie ogladaj sie na zadna tzw. rzeczywistosc - na co ona komu w tej postaci potrzebna. A sama MM bardzo za te rade dziekuje i od razu jej ulzylo.
      Piekna rada. Zdaje sie, za Mama Isi radzi wielu wspolczesnym tzw. aLtorkom. Bo tzw. bestsellery w Polsce z tzw. rzeczywistoscia nie maja nic wspolnego. Michalak, Lipinska, MM - przeciez to opisy fantazji, a nie relacji miedzyludzkich. Tzw. rzeczywistosc jest paskudna, ogranicza pisarza, wywalic tzw. rzeczywistosc do smieci i opisac to, co ja chce, by bylo lub mi sie marzy, ze jest. Doskonaly plan.
      Zaraz zatem, pomna wiekopomnej rady Mamy Isi i entuzjamu samej MM, siadam do pisania powiesci o przygodach grupy polskich nastolatkow zima 1978/79. Bedzie to powiesc bezsniegowa, mlodziez przemieszcza sie miedzymiastowo bez probelmow, zaopatrzenie w sklepach na czas i nie ma zadnych klopotow z energia. A Glowny Bohater powiesci podejmuje pieniadze, na podstawie sfalszowanego podpisu ojca, w oddziale PKO w warszawskiej Rotundzie 16-go lutego'79.
      A Mamie Isi zycze z celego serca, by Isia wyszla za maz za kogos, z kim nigdy nie rozmiawiala. Ani o tym, ile dzieci i jak je wychwowywac (szczegolnie, jak sa roznice religijne i swiatopogladowe - noale, by dojsc, ze takie roznice sa to trzeba porozmawiac a nie tylko sie niciowac),, ani o tym, gdzie i jak mieszkac, ani o tym, jak wydawac pieniadze (czy raczej oszczedzamy na domek, czy szalejemy po Egiptach i Malediwach).
      Tzw. rzeczywistosc jest wstretna. Szczegolnie pisarzowi z misja edukacyjna.
      • bupu Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 20.09.20, 19:45
        guineapigs napisała:


        > Natomiast zainteresowala mnie rada Mamy Isi i pelna zachwytu reakcja samej MM.
        > Otoz Mama Isi poradzila, co do 'Chucherka' - pisz i nie ogladaj sie na zadna tz
        > w. rzeczywistosc - na co ona komu w tej postaci potrzebna. A sama MM bardzo za
        > te rade dziekuje i od razu jej ulzylo.

        Aha. Bo autorka tak strasznie się jakimikolwiek realiami przejmowała pisząc ostatnie tomy, prawdaz.
        • piotr7777 Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 22.09.20, 17:58
          Wydaje mi się, że problem leży gdzie indziej.
          W marcu i kwietniu od tematu koronawirusa ucieczki nie było. Jedyne wiadomości niedotyczące choroby to te o godzinie i pogodzie. Niby wciąż były emitowane seriale obyczajowe i reklamy sprzed pandemii, ale pokazywały inny, wydawałoby się utracony, świat.
          Teraz pomimo, że pandemia trwa i nawet ilość chorych jest dużo wyższa niż wtedy, życie wróciło do względnej normy.
          Dlatego spokojnie MM mogłaby napisać książkę gdzie problem koronawirusa występuje gdzieś w tle. Coś jak w Noelce - dwoje ludzi poznaje się nie widząc swoich twarzy i zachwyca się wzajemnie swoim wnętrzem a dopiero na końcu odkrywają swoje oblicza.
          Natomiast pisanie ksiażki niezależnie od aktualnej rzeczywistości w ywpadku autorki, która określa prezyzyjnie datę dzienną wydarzeń i przynajmniej deklaratywnie dba o to, żeby wszystko się zgadzało (ten słynny magiczny realizm etc.) w istocie oznacza negację dotychczasowej twórczości.
          • marutax Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 22.09.20, 18:16
            piotr7777 napisał:

            > Dlatego spokojnie MM mogłaby napisać książkę gdzie problem koronawirusa występu
            > je gdzieś w tle. Coś jak w Noelce - dwoje ludzi poznaje się nie widząc swoich twarzy i zachwyca się wzajemnie swoim wnętrzem a dopiero na końcu odkrywają swoje oblicza.

            Oczywiście to możliwe, jednak problem w tym, że pani Musierowicz zapewne nie będzie pisać od zera, tak budując fabułę, by koronawirusa nie było. Raczej zachowa przynajmniej część fabuły, którą stworzyła przed pandemią. I tu będzie pole minowe, bo owszem, jeśli uda jej się ograniczyć akcję do plantacji Pulpy i Floriana, unikać doktorostwa Pałysów i innych potencjalnie niebezpiecznych punktów, to świetnie. Gorzej, jeśli życie będzie toczyło się normalnie, a czytelnicy usłyszą, że w wiejskiej głuszy covid jest niegroźny.
          • sanfran_84 Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 22.09.20, 18:30
            piotr7777 napisał:

            > Teraz pomimo, że pandemia trwa i nawet ilość chorych jest dużo wyższa niż wtedy
            > , życie wróciło do względnej normy.
            > Dlatego spokojnie MM mogłaby napisać książkę gdzie problem koronawirusa występu
            > je gdzieś w tle.

            No właśnie, nawet w całkiem odległym tle, np. ktoś poszedł do sklepu, ale musiał wrócić po maseczkę, ktoś inny zdezynfekował ręce wchodząc/wychodząc gdzieś/skądś. Nie musiałoby to nawet mieć jakiegokolwiek znaczenia fabularnego - ot kolejne z wielu czynności, jakie każdy z nas wykonuje dzień w dzień. W tym momencie epidemia jest jednym z aspektów codziennego życia, który akurat dla zakochanych nastolatków (czyli - jak mniemam - głównych bohaterów) nie musi być tematem numer jeden do tak zwanego ogarnięcia, nie muszą więc się na nim skupiać więcej niż na absolutnie minimalnym poziomie.
            Tak przy okazji, widziałam opis "Chucherka" w serwisie granice.pl: "Kim jest Chucherko o fiołkowych oczach i na czym polega jego urok? (...)" - fiołkowe oczy? Toż to panna Wanda z "Szatana z siódmej klasy", jako żywo! ;)
            • marutax Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 22.09.20, 19:09
              sanfran_84 napisał(a):

              > W tym momencie epidemia jest jednym z aspektów codziennego życia, który akurat dla zakochanych
              > nastolatków (czyli - jak mniemam - głównych bohaterów) nie musi być tematem n
              > umer jeden do tak zwanego ogarnięcia, nie muszą więc się na nim skupiać więcej
              > niż na absolutnie minimalnym poziomie.

              Gdyby książka skupiała się na zakochanych nastolatkach w okresie letnim- ok. Ale to ma być kolejny tom sagi rodzinnej! A w rodzinie owej mamy:
              - przynajmniej kilka osób w grupie ryzyka
              - małżeństwo lekarzy
              - uczniów i studentów
              - wykładowców i nauczycieli, którzy musieli przestawić się na online
              - Agę z jej specyficznym podejściem do zdrowia
              - Laurę na przymusowym bezrobociu

              Plus różne problemy ekonomiczne dla Daglezji, Roberta czy Górskich.

              Dlatego albo saga rodzinna z obowiązkową pandemią, albo rzeczywiście historia zakochanych nastolatków z pandemią daleko w tle. Pytanie, co jest bardziej prawdopodobne?

                • marutax Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 22.09.20, 20:35
                  panna.nasturcja napisał(a):

                  > Ja zrozumiałam, że autorka pisząc iz myśli o wersji przeszłościowej lub przyszł
                  > ościowej ma na myśli to, że umieści akcję Chucherka albo jeszcze przed pandemią
                  > albo po (jeśli ona się skończy jakoś szybko), a nie że pominie ją w treści.

                  Też miałam takie wrażenie, ale nie wiem, czy to możliwe.
                  Przed - ok, jeśli wiek głównych bohaterów nie miał jakiegoś szczególnego znaczenia dla fabuły. Niby rok to niewiele, ale jednak w 2020 Jędrek kończyłby lat 18, to dość znaczący etap.
                  Po - mało realne, bo nie da się przewidzieć, kiedy będzie koniec - ani jaki.
                  Natomiast nacisk na radę Mamy Isi "Ach, pisz, nie oglądając się na żadną tzw.rzeczywistość – na co ona komu w tej postaci?” może sugerować odejście od realiów, bo przy wyborze wariantu przed/po owa rada jest niepotrzebna, problem sam się unieważnia.
              • sanfran_84 Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 22.09.20, 19:40
                marutax napisała:

                > Gdyby książka skupiała się na zakochanych nastolatkach w okresie letnim- ok. Al
                > e to ma być kolejny tom sagi rodzinnej!

                (...)

                > Dlatego albo saga rodzinna z obowiązkową pandemią, albo rzeczywiście historia z
                > akochanych nastolatków z pandemią daleko w tle. Pytanie, co jest bardziej prawd
                > opodobne?

                To prawda, jeśli powieść będzie utrzymana w stylu "Ciotki Zgryzotki", to unikanie tematu wirusa będzie albo dosyć karkołomną gimnastyką, albo tworzeniem alternatywnej rzeczywistości (nie do końca wiadomo gdzie, nie do końca wiadomo kiedy, ale wiadomo, że żadnego wirusa nie ma). Natomiast ja myślałam o czymś bardziej w stylu (niech będzie, że) "Feblika" - kilkudniowa akcja, bardziej skupiona na "głównej" parze i ich perypetiach, saga rodzinna mocno w tle, więc wiele problematycznych aspektów można załatwić poza kadrem bez straty dla fabuły (wtedy nawet np. maile od i do Idy byłyby uzasadnione: siedzi w Poznaniu, nie chce narażać rodziny we Floplicowie swoją obecnością i możliwymi wirusami przywleczonymi od pacjentów, więc o sprawach bieżących z siostrami mailuje - ale nie tak intensywnie, jak w CZ, żeby to nie było pół książki wyrwane żywcem z outlooka). Paradoksalnie więc, wirus mógłby się przysłużyć tej historii, której wyglądamy od kilku dobrych tomów - skupieniu na głównych bohaterach, ich relacjach, problemach, dojrzewaniu, pierwszych poważnych uczuciach. Pozostałe wymienione przez Ciebie wątki mogą gdzieś tam się przebijać w tle, nieco nawet po macoszemu potraktowane, bo "przefiltrowane" przez punkt widzenia postaci, która ma w tym momencie ważniejsze sprawy na głowie niż to, czy rodzinna firma męża kuzynki ma komu sprzedawać rośliny ;)
                Ps. Ciekawe, co z Frycem. Może się załapie na jakiś zakaz lotów i Róża będzie czekać do kolejnego tomu na rozstrzygnięcie sprawy męża (bo oni, jak wiadomo, mogą się porozumiewać jedynie osobiście za pomocą aparatów gębowych usytuowanych w tych samych pomieszczeniach, wszelkie inne formy kontaktu w przypadku tej pary kończą się stadium przedrozwodowym).
              • guineapigs Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 22.09.20, 20:04
                Marutax opisala, kto wystepuje w sadze rodzinnej:
                ' przynajmniej kilka osób w grupie ryzyka
                - małżeństwo lekarzy
                - uczniów i studentów
                - wykładowców i nauczycieli, którzy musieli przestawić się na online
                - Agę z jej specyficznym podejściem do zdrowia
                - Laurę na przymusowym bezrobociu'

                Ja bym dodala: oraz Osobe, Ktora Wszystko Wie Najlepiej (mam na mysli Ygnaca). Kompletnie nie wyobrazam sobie Ygnaca nie nawiazujacego do podobnych wydarzen, znanych z historii i literatury. No tu po prostu bez 'Dzumy' Camusa i 'Ojca zadzumionych' Slowackiego obejsc sie NIE MA PRAWA. Takiego Ygnaca MM stworzyla i tego sie nie da odstworzyc. No chyba, ze cos przeoczylam, i Ygnac juz zszedl byl.
                A ze malzenstwo lekarzy wogole nie jest w jakikolwiek sposob prywatnie (poza szpitalem/gabinetem) zainteresowane problemem/zagadnieniem koronawirusa - to wg. mnie czysta fantazja. Nie mam na mysli naukowych wywodow nt. mikrobiologii, wirusologii i zbiorowej psychozy, ale lekarz z definicji interesuje sie badaniami nad nowym wirusem. A laryngolog to chyba szczegolnie. Jeszcze, powiedzmy, ortopeda moglby sie jakos wylaczyc, ale laryngolog to na pewno nie. A neurochirurg tez zastanawialby sie, czy ten wirus jakos wplywa na dzialanie ukladu nerwowego i zachowanie, i czy trabienie o pandemii zewszad nie powoduje negatywnych skutkow psychologicznych i socjologicznych.
                Ide wyobrazam sobie taka, ze wprowadza straszne rygory i non-stop wymaga maseczek, dezynfenkcji, dystansu i zdrowego zycia, zas Marek jest bardziej wyluzowany i utrzymuje, ze to media rozdmuchuja problem. 'Mozna spac spokojnie' - mowi Marek, i jak mowi, tak robi.
                Ida wtedy dezynfekuje wszystko co mozna, Ygnac cytuje, Mila pisze powiesc jeszcze lepsza niz 'Dzuma', a Gaba tradycyjnie placze dzielnie i milo - juz nie wiadomo za czym i po co, ale bo tak.
                  • piotr7777 Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 23.09.20, 17:41
                    Przed pandemią - czemu nie. Wystarczy umieścić akcję powiedzmy latem albo wczesną jesienią 2019.
                    Po pandemii - po pierwsze nie wiadomo czy się skończy i kiedy. Być może już nie za życia MM (oby żyła jak najdłużej).
                    Po wtóre autorka nigdy nie pisała futurystycznie. To zresztą zbyt ryzykowne.
                    Bo co - napisze książkę, której akcję umieści powiedzmy w roku 2025, przy założeniu, że nikt już nie pamięta roku 2020. Amantem Chucherka będzie nie młody Rojek a np. 18-letni Ziutek Pałys wpatrzony w starszego brata, przekomarzający się z "bystra, bardoz bystrą" starszą siostrą i jej mężem - Japończykiem, po cichu natrząsający się z matki i wzydchający, że starsze rodzeństwo nie spełniło jej marzeń o karierze medycznej, bo on biedny musi wkuwać biologię. I dyskretnie podjadający u ciotki Patyrcji (niewierzącej w w cholesterol). To zresztą będzie miało dla autorki dobre strony- p rzez najbliśze kilka lat już nie będzie musiała nic pisać.
                    A po drugiej odsłonie Na Jowisza 2 wiele bym się nie spodziewał jeśli chodzi o znawców i miłośników Jeżycjady (obojętnie- nowej czy starej). Gdyż albowiem:
                    "Kochana, wierna Kris, Tobie dziękuję za wspaniałą recenzję Na Jowisza! – co to za przyjemność, stwierdzać, że ulubione Czytelniczki tak bezbłędnie odczytują to, co w książce umieściłam! Bardzo mnie uradowało, że doceniłaś wagę wpisów o Bibliotece Raczyńskich, Miłosławiu i TPN. Chciałam po prostu pokazać grunt, z którego sama wyrosłam i z którego wyrosła Jeżycjada. A dodam jeszcze, że w tomie drugim (Na Jowisza 2) który na życzenie wydawnictwa (teraz już nie jest to Egmont, tylko Harper Collins) już z wolna przygotowuję, będzie o tej poznańskiej i wielkopolskiej glebie jeszcze więcej! Właśnie świeżutko napisałam długi tekst do hasła „Szpital im. Raszei”- oj, będzie i ciekawie, i śmiesznie! (Sama się śmiałam, pisząc…)"

                    Co może być smiesznego w szpitalu im. Raszei, nie wiem.
                    Raczej nie osoba patrona, który zginął w getcie warszawskim samemu nie będąc Żydem. W dość tajemniczych zresztą okolicznościach. W filmie Pianista krewny Szpilmana opowiada to co prawda jako anegdotę, ale taki a nie inny był kontekst epoki - ci ludzie żyli praktycznie w cieniu śmierci, więc mieli trochę inne podejście do wielu spraw. Coś jak pacjenci onkologiczni, dla nich też często wisielczy humor jest formą terapii. Zresztą - to akurat pamiętam dobrze- Szpilman jest tym rozbawieniem krewnego skrajnie oburzony.
                    • minerwamcg Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 23.09.20, 19:09
                      Bez przesady, czy wobec tego w szpitalu im. Jana Mazurkiewicza nie może się wydarzyć coś, co nie miałoby związku z masonerią? :) Patron to patron, na codzień mało się o nim pamięta, albo wcale - vide Kraków, gdzie dyżurna porodówka miasta nazywa się "Szpital na Siemiradzkiego" i mało kto pamięta, że jego patronem jest Rafał Czerwiakowski.
                      Tak więc Raszeja tu raczej nieistotny, a co się może zabawnego wydarzyć w szpitalu, to akurat niewielki problem. Czasem naprawdę coś się wydarza. Polecam kawały z serii "przychodzi baba do lekarza" i serial "Szpital na peryferiach", bo to pewnie będzie coś na tym poziomie.
                    • iwoniaw Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 24.09.20, 08:34
                      Nie no, oczywiście że w szpitalu Raszei może być wiele śmiesznego (podobnie jak nie brak ludzi kochających serial "Allo! Allo!", a cóż śmiesznego w II wojnie światowej we Francji, nieprawdaż) i sama idea mnie nie odrzuca, natomiast mam mieszane uczucia co do zamieszczania w dziele dowolnym dowcipów, z których najgłośniej się śmieje sam opowiadający. Tzn. w sumie nie, nie mam mieszanych uczuć - te dowcipy po prostu najczęściej są żałosne i tego się obawiam.

                      Co do Ch. w wersji z przyszłości, to obawiam się, że 20-letni Jędrek jako 6-latek może być jeszcze tragiczniejszy niż 18-letni Jędrek jako 10-latek, więc osobiście nie polecałabym. No ale ja nie jestem KC w lot odgadującą, dlaczego to, co autorka miała na myśli, jest sensowne i piękne. Wersja dziejąca się przed wiosną 2020 ma zdecydowanie więcej szans na mniej widocznych szwów i baboli.
                      • ssssen Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 29.09.20, 19:14
                        iwoniaw napisała:

                        > mam m
                        > ieszane uczucia co do zamieszczania w dziele dowolnym dowcipów, z których najgł
                        > ośniej się śmieje sam opowiadający. Tzn. w sumie nie, nie mam mieszanych uczuć
                        > - te dowcipy po prostu najczęściej są żałosne i tego się obawiam.

                        "Momy śtyry sorty tak zwanych łosprowiaczy wiców, a mianowicie:
                        Nr 1. Łosprowiacz mo przy tym łosprowianiu zawsze gęba spokojno i poważno, za to ci, kierzy słuchajom, trzymajom się łod śmiechu za brzuchy
                        Nr 2. Śmieje się ten, kiery łosprowio i ci, kierzy go słuchajom
                        Nr 3. Łosprowiacz śmieje się jak koń, abo jak nagi w pokrzywach, zaś ci, kierzy go słuchajom, pozwieszajom smutno łeby i ani słoweckiem się nie łodezwiom
                        Nr 4. Słuchający chytają za stołki, flaszki, śklonki abo inksze ciężkie rzecy i pierom z nimi łosprowiacza"
                    • calpurnia.tate Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 24.09.20, 10:04
                      piotr7777 napisał:

                      > Przed pandemią - czemu nie. Wystarczy umieścić akcję powiedzmy latem albo wczes
                      > ną jesienią 2019.
                      > Po pandemii - po pierwsze nie wiadomo czy się skończy i kiedy. Być może już nie
                      > za życia MM (oby żyła jak najdłużej).
                      Hmm, wirus jako taki na pewno będzie nam towarzyszyt. Podobnie do grypy czy ospy. więc kwestia życia pani Musierowicz nie ma tutaj nic do rzeczy, Obecny stan z pewnością minie, względnie ustabilizuje się i wirus jak mowię pozostanie. Dziwna przemiana zaszła w autorce. Niestety, jakby nie patrzeć przykra. Dawna, zapewne machnęłaby ręką na rzeczywistość i pisałaby zwyczajnie w raliach. Podobnie do Opium w rosole, którego akcja posiada trudne ramy czasowe, a pierwsza wesja tegoż musiała być ponura. Mądra redaktorka kazała ją zmienić. Powiedz prawdę, tyle że ciszej. Gdyby dziś posiadała kogoś równie stabilnego, zapewne usłyszałaby to samo. Epidemia przy odrobinie starań mogłaby zostać ukazana w dalekim tle. Pośrednio wpływać na akcję . Wzmianki o Ignacym czy Mili, o dziwo łatwo zaakceptowali nowy reżim sanitarny, a nawet im się podoba. Większa dbałość o higienę, czyli mycie rąk, nawet wskazana dla starszych osób. Bierzmy pod uwagę też, iż u nas wysoka jest liczba zakażonych, nie zgonów, jednak spora różnica . Gdyby pani Musierowicz żyła w Brazylii czy Stanach i tworzyła tamtejsze wersje sagi jej niechęć byłaby uzasadniona. Niekoniecznie trzeba wspominać o maseczkach. Wszak po dworze można chodzić normalnie. Bohaterowie zaś jako tacy nie poruszają się komunikacją miejską. Lekarzy mają w rodzinie toteż i w przychodni maseczek nie trzeba byłoby akcentować. Zaś galerie handlowe nigdy nie były terenem, gdzie odbywałaby się ważna akcja.


                      Co może być smiesznego w szpitalu im. Raszei, nie wiem.
                      > Raczej nie osoba patrona, który zginął w getcie warszawskim samemu nie będąc Ży
                      > dem. W dość tajemniczych zresztą okolicznościach. W filmie Pianista krewny Szp
                      > ilmana opowiada to co prawda jako anegdotę, ale taki a nie inny był kontekst ep
                      > oki - ci ludzie żyli praktycznie w cieniu śmierci, więc mieli trochę inne podej
                      > ście do wielu spraw. Coś jak pacjenci onkologiczni, dla nich też często wisielc
                      > zy humor jest formą terapii. Zresztą - to akurat pamiętam dobrze- Szpilman jest
                      > tym rozbawieniem krewnego skrajnie oburzony.

                      Dokładniej mówiąc tym krewnym Szpilmana byłego brat, Henryk. istotnie w filmie ma to dosyć ciężki wydzwięk znaczeniowy. Po pierwszew ze względu na wcześnejszą prośbę matki o nie poruszanie tematów przykrych w trakcie posiłku. Wtedy on robi wtręt i pyta czy wiedzą kto to jest Raszeja. Mowienio o tym jak to gestapo zastrzeliło uśpionego pacjenta, który nic dzięki temu nie poczuł zostaje skomentowane przeż Szpilmana w senie ogólnym. Kiedy pada pytanie, czy stracili poczucie humoru odpowiada mu milczenie i krótka rpiosta, że to nic zabawnego. Pamiętam też zdziwienie siostry Szpilmana faktem przyzwolenia na udzielenie zgody na werjście chirurga do getta. Polak operujący Żyda. Po drugie zaraz wszyscy obserwują wydarzenia przyjazdu Niemców i wyrzucenie staruszka na wózku inwalidzkim przez balkon, przez co nabiera to jeszcze większego, bardziej gorzkiego wymiaru. Tak ukazał to w filmie Polański. w książce, jaką miałam okazję przeczytać całkiem niedawno tego nieudanego kawału o Raszei w ogóle nie ma. To znaczy ukazano wszystko odmiennie. Rzeczywiście Henryk opowiada o tym i jest wyraźnie poruszony, w każdym razie nie traktuje tego z rozbawieniem. Przekaz zatem zupełnie inny. A wspomniane wyrzucenie inwalidy przez balkon następuje późnej . w kolejnym akcie represji getta. Nie wiem, czemu reżyser w takim świetle brata muzyka. w pamiętnikach Szpilman go nie potępia, bo wszystko wygląda inaczej Czy miało to pokazywać niechęć samego Polańskiego , a może właśnie wisielczy, ponury humor epoki wojennej.
                    • panna.nasturcja Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 30.09.20, 23:23
                      piotr7777 napisał:


                      > Po pandemii - po pierwsze nie wiadomo czy się skończy i kiedy. Być może już nie
                      > za życia MM (oby żyła jak najdłużej).
                      > Po wtóre autorka nigdy nie pisała futurystycznie.

                      Wydaje mi się, że autorka nie chce pisać futurystycznie tylko liczy, że pandemia się skończy, ona napisze Chucherko dziejące się w roku 2021 i w 2022 wyda.
                      Czyli będzie pisać o przeszłości, natomiast teraz robi szkic w kontekście przyszłego roku.
                      Jako jedną z wersji.
    • jontrew Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 26.09.20, 14:03
      Bupu, ja się wydawnictwu akurat nie dziwię, dla nich to zysk przecież. Będą wydawać cokolwiek pani MM nie napisze, dopóki będzie na to popyt. A popyt jest. Ja tego zupełnie nie rozumiem, ale on nic sobie z tego nie robi i jest i może nawet rośnie:)
      Co do bezmaseczkowości, to pasuje mi to elegancko do Bukoliady. W Jeżycjadzie rzeczywistość była i obecna i ważna, w Bukoliadzie nie jest. Co za problem więc zignorować pandemię, nieprawdaż, skoro nie pasuje do pomysłu na książkę (zauważcie, jak ja optymistycznie zakładam "pomysł na książkę", nieoprawna optymistka ze mnie:).
      A już tak bardziej ogólnie, to przychylam się do Tt-tki: pani autorka słynie wręcz z problemów z terminami. Niech pisze i wyda, wtedy chętnie poczytam- forum oczywiście:) Na książki już się nabrać nie dam!
    • calpurnia.tate Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 30.09.20, 16:50
      Coś takiego Musierowicz napisała w najnowszym poście na stronie swej.

      Jedne głosy wyrażają radość i uznanie z powodu braku maseczek w „Chucherku”, drugie, wręcz przeciwnie, domagają się ich obecności, wraz z innymi realiami tzw. pandemii, co miałoby – tak na przykład pisze Karolina – nadać „Chucherku” wartość historycznego dokumentu. Karolino droga, spieszę tu zaznaczyć skromnie, że nigdy nie było moim zamiarem tworzenie czegoś takiego. Jeśli zaś w Jeżycjadzie nagromadziło się wiele tzw. małych realiów, to przecież tylko mijający czas nadał im owej historycznej wartości. Pisałam i piszę nadal powieści humorystyczne, pogodne, a więc, chcąc ściśle trzymać się reguł gatunku (tu małe wyznanie: lubię reguły!), z zasady unikam wchodzenia zbyt głęboko w tzw. dramat egzystencji oraz – zwłaszcza – w ponury świat polityki. Co do dręczącego nas wszystkich obecnie zjawiska – ani myślę się nim zajmować, wybaczcie! Męczy mnie. Nie jestem w stanie wykrzesać z tego nic zabawnego ani krzepiącego. Nie, nie „wypieram” tego tematu, Karolino – potrafiłabym przecież stawić mu czoła. Ale nie chcę go afirmować.
      • marutax Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 30.09.20, 17:55
        calpurnia.tate napisał(a):

        > Nie, nie „wypieram” tego tematu, Karolino – potrafiłabym przecież stawić mu czoła. Ale nie chcę go afirmować.

        Przyznam, że nie rozumiem. Według SJP "afirmować - odnosić się do czegoś z uznaniem, wyrażać aprobatę." Czy samo pisanie o pandemii oznacza "wyrażanie aprobaty"? Czy wspominając o stanie wojennym pisarz z automatu odnosi się do niego z uznaniem? Fatalnie użyte słowo. Owszem, wcześniej MM sugeruje, że według swoich reguł gdyby pisała o pandemii to musiałaby robić to zabawnie (czyli ukazywać ją w pozytywnym świetle), ale to kolejne dziwne stwierdzenie. Przecież we wcześniejszych tomach nie brakowało poważnych wątków, wcale nie lekkich, zabawnych i zawsze krzepiących.
        • calpurnia.tate Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 30.09.20, 18:34
          Potwierdzam niezrozumienie autorki i afirmacja użyta w takim kontekście. Poza tym, dlaczego pandemię miałaby ukazać w sposób zabawny, cz pozytywny? Wystarczy normalnie traktować temat. jakoś dialog odnoszący rzeczywistości. Jest to nielogiczne, ponieważ stan wojenny był niemożliwy do opisania przez autorkę. Wprawdzie po niezbędnej korekcie ze strony pan redaktor wydawnictwa. To wskazywałoby na jakieś zmiany spowodowane wiekiem może lekkim zdziwaczeniem pani Musierowicz. Brak profesjonalnej korekty może rozmowy z kimś potrafiącym mieć obiektywne spojrzenie... obstawiam wersję, że mimo usilnego zaprzeczania jest to wypieranie ze świadomości niewygodnych faktów.
      • piotr7777 Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 30.09.20, 18:39
        No cóż, słabe to.
        Po pierwsze - nie podoba mi się zwrot "tzw. pandemia". Jako żywo przypomina mi deklarację Patrycji "Ja nie wierzę w cały ten cholesterol". Pandemia COVID-19 jest faktem, nawet jeśli wiele obaw okazało się przesadzonych.
        Po drugie - co do zasady autorka opisywała rzeczywistość taką jaka była. Przykładowo realiami 1982 r. były czołgi na ulicach i kolejki w sklepach a realiami przełomu lat 80 i 90 uliczne bazary czy budki z zapiekankami. Rzeczywiście po latach nabierało to historycznej wartości. Tyle, że czy się to komuś podoba czy nie rok 2020 będzie się kojarzył z maseczkami, żelem dezynfekcyjnym, mierzeniem temperatury etc. Paradoksalnie łatwiej było napisać w 1983 r. książkę dla nastolatków, gdzie bohaterowie nie mają rodziców więzionych za działalność opozycyjną a życie toczy się normalnie. Wiosną tego roku od tematu pandemii ucieczki nie było, teraz niby toczy się normalne życie, ale tak nie do końca.
        Po trzecie - często w pozycjach z założenia rozrywkowych pojawiają się kwestie poważne - wystarczy zwrócić uwagę na amerykańskie sitcomy (MASH, Murphy Brown, Pełna chata i inne) pojawiają się poważne problemy - ciężka choroba, śmierć, przemoc domowa, narkotyki etc. I wcale to nie odbierało tym serialom ich pozytywnego przesłania.
        Po czwarte jak rozumiem w Opium w rosole autorka afirmowała stan wojenny.
        • calpurnia.tate Re: Na Jowisza 2 i Chucherko w 2 wariantach 30.09.20, 20:31
          Wystarczy
          > normalnie traktować temat. jakoś dialog odnoszący rzeczywistości. Jest to nie
          > logiczne, ponieważ stan wojenny był niemożliwy do opisania przez autorkę. Wpraw
          > dzie po niezbędnej korekcie ze strony pan redaktor wydawnictwa. To wskazywał
          > oby na jakieś zmiany spowodowane wiekiem może lekkim zdziwaczeniem pani Musiero
          > wicz. Brak profesjonalnej korekty może rozmowy z kimś potrafiącym mieć obiekty
          > wne spojrzenie... obstawiam wersję, że mimo usilnego zaprzeczania jest to wypie
          > ranie ze świadomości niewygodnych faktów.

          twoje powody plus są w większości podobne do przytoczonych prze ze mnie. od siebie zauważyłam brak korekty i osoby, która rozsądnie ustawi proporcje. Powie krótko i zwięźle, choćby „Sądzę, że mogłabyś/pani mogła opisać to rozsądnie. Nie zaburzając akcji powieści." Bowiem odkąd korektorką została blisko spokrewniona pani Kiereś kompletnie zabrakło obiektywizmu . wcześniej jakoś nie istniał problem w opisywaniu spraw nielekkich śmierć Ewy Jedwabińskie, białaczka Troili. wszystko taktownie wkomponowane w treść. Bez przesady, ale też zbędnych rozważań czy w pogodnej Jeżycjadzie tematyka zagra i nie odstraszy czytelnika. Istnieje gorsza możliwość, że pani Musierowicz z racji wieku uległa mitowi właśnie tak zwanej sztucznej pandemii. Owszem, również jestem zmęczona taką codziennością. Przepełnioną komunikatami o liczbie zakażonych, względnie zgonach. Jednak niewspieranych do do statystyk Indii albo Stanów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka