pi.asia
11.11.21, 10:06
Na temat imion w Jeżycjadzie był już pierdyliard wątków, ale nasunęła mi się taka myśl, że im bardziej normalne imię ma bohaterka, tym bardziej autorka jej nie lubi.
Joanna Borejko - rozpieszczone, płytkie dziewczę, skupione na sprawach materialnych.
Ania Górska - czerwonolica, tępa grubaska, w dodatku beksa. Potem nijaka.
Agata Janicka - niby świetna dziewczyna, ale tak naprawdę kawał jędzy, nie potrafiącej docenić prawdziwego mężczyzny.
Magda Ogorzałka - bezmyślny żarłok, który nie rozumie piękna poezji.
W tych zaś sytuacjach, gdy Autorka zmuszona jest jednak lubić Bohaterkę O Normalnym Imieniu, stara się nie używać tego imienia, tylko jakiegoś pseudonimu.
Janka Krechowicz - Kreska
Beata Bitner - Bebe
Zdarzają się jednak bohaterki, które mają normalne imię i są przez Autorkę lubiane. To znaczy tak się jej wydaje, że je lubi. A w rzeczywistości tworzy z nich dziwadła groźne dla otoczenia.
Najlepszym przykładem dziwadła jest Dorotka. Tyra od rana do nocy, w jednej sukienczynie i cieszy się z prezentu w postaci tenisówek - takie zjawisko nie występuje w naszej szerokości geograficznej, chyba że gdzieś w patologicznej i skrajnie ubogiej rodzinie. Ale rodzinie Dorotki kasy nie brakuje.
Groźna dla otoczenia też jest - tylko cudem nie zabiła Idy, udzielając jej pierwszej pomocy. Że o nieszczęsnej Kobyłce nie wspomnę.
Zgodzicie się ze mną?