11.11.21, 10:06
Na temat imion w Jeżycjadzie był już pierdyliard wątków, ale nasunęła mi się taka myśl, że im bardziej normalne imię ma bohaterka, tym bardziej autorka jej nie lubi.
Joanna Borejko - rozpieszczone, płytkie dziewczę, skupione na sprawach materialnych.
Ania Górska - czerwonolica, tępa grubaska, w dodatku beksa. Potem nijaka.
Agata Janicka - niby świetna dziewczyna, ale tak naprawdę kawał jędzy, nie potrafiącej docenić prawdziwego mężczyzny.
Magda Ogorzałka - bezmyślny żarłok, który nie rozumie piękna poezji.

W tych zaś sytuacjach, gdy Autorka zmuszona jest jednak lubić Bohaterkę O Normalnym Imieniu, stara się nie używać tego imienia, tylko jakiegoś pseudonimu.
Janka Krechowicz - Kreska
Beata Bitner - Bebe

Zdarzają się jednak bohaterki, które mają normalne imię i są przez Autorkę lubiane. To znaczy tak się jej wydaje, że je lubi. A w rzeczywistości tworzy z nich dziwadła groźne dla otoczenia.
Najlepszym przykładem dziwadła jest Dorotka. Tyra od rana do nocy, w jednej sukienczynie i cieszy się z prezentu w postaci tenisówek - takie zjawisko nie występuje w naszej szerokości geograficznej, chyba że gdzieś w patologicznej i skrajnie ubogiej rodzinie. Ale rodzinie Dorotki kasy nie brakuje.
Groźna dla otoczenia też jest - tylko cudem nie zabiła Idy, udzielając jej pierwszej pomocy. Że o nieszczęsnej Kobyłce nie wspomnę.

Zgodzicie się ze mną?
Obserwuj wątek
      • pi.asia Re: Imiona 11.11.21, 12:16
        3piota napisał(a):

        > Ja się nie zgodzę.
        > Nie zauważyłam, żeby autorka lubiła familię Kopiec.

        A to teraz ja się nie zgodzę.
        Pierwsza wzmianka o tej rodzinie pojawia się w OwR: "A dziadek Kopiec Arlety się ślini". No ślini się przez sen. Nie on jeden. Konia zrzędę temu, komu nigdy się nie zdarzył choćby drobny wyciek śliny podczas snu. Niezależnie od wieku.
        Mała Geniusia/Aurelia jest zachwycona domową atmosferą, jaka panuje u Kopców. Co z tego, że mama Kopcowa ma połamane paznokcie? Mila też ma zniszczone ręce i to Autorce nie przeszkadza. Dalej - skoro Geniusia zna rodzinę Kopców, to znaczy, że Kopcówny zapraszają do domu koleżanki!
        Kilka tomów później Arleta mówi Gabie, że nikt w klasie nie miał urodzin, bo Esmeralda by o tym wiedziała. Wiedziałaby raczej nie dlatego, że spisała sobie z dziennika, tylko jej o tym powiedziano, i to nie w formie "mam urodziny ale ciebie nie chcę widzieć". Nawet jeśli nie była zapraszana, to nie była totalnie wykluczona z klasowej społeczności. Jedyne, co można zarzucić Esmeraldzie na tym etapie, to spisywanie od Laury. Ale znów - kto jest bez grzechu w tej kwestii, niech pierwszy rzuci kamień.

        A w McD Laura wyraża się o Esmeraldzie w ten sposób: Nie była wprawdzie moją bliską koleżanką, ale wiesz... Z całej klasy ona jedna była w porządku. Konkretna była taka. I praktyczna. I

        Całą rodzina Kopców też jest chwalona: Jej rodzina poszła z duchem czasu i zajęła się szeroko rozumianym wizażem. Arleta Kopiec, jej starsza siostra, jest znaną fryzjerką, co warto zapamiętać. Sybilla Kopiec ma salon kosmetyczny z solarium. Salome prowadzi szkołę aerobiku i odchudzania artystycznego. Sama Esmeralda Kopiec ukończyła protetykę stomatologiczną i świetnie zarabia

        Czyli Kopcówny pokończyły stosowne szkoły i kursy i mają własne, dobrze prosperujące firmy. Gdyby MM ich nie lubiła, to jedynie Arleta czesałaby ludzi po domach i na czarno, a reszta pracowałaby za grosze np. na kasie. I podkradała drobne z utargu.
        • bupu Re: Imiona 11.11.21, 13:51
          pi.asia napisała:


          > Całą rodzina Kopców też jest chwalona: Jej rodzina poszła z duchem czasu i
          > zajęła się szeroko rozumianym wizażem. Arleta Kopiec, jej starsza siostra, jes
          > t znaną fryzjerką, co warto zapamiętać. Sybilla Kopiec ma salon kosmetyczny z s
          > olarium. Salome prowadzi szkołę aerobiku i odchudzania artystycznego. Sama Esme
          > ralda Kopiec ukończyła protetykę stomatologiczną i świetnie zarabia

          >
          > Czyli Kopcówny pokończyły stosowne szkoły i kursy i mają własne, dobrze prosper
          > ujące firmy. Gdyby MM ich nie lubiła, to jedynie Arleta czesałaby ludzi po doma
          > ch i na czarno, a reszta pracowałaby za grosze np. na kasie. I podkradała drobn
          > e z utargu.

          Po pierwsze, dzieło wizażystki Kopiec Arlety, wykonane na Larwie, zostało w McD starannie obśmiane przez autorkę:

          Włosy, zwinięte precyzyjnie w liczne fale i spirale, piętrzyły się wokół jej grubo uszminkowanej twarzy niczym rokokowa peruka. Oblubienica wyglądała obecnie jak bardzo dojrzała primadonna, obsadzona w roli Madame Pompadour

          Nawet Magda, konsekwentnie opisywana jako zatłuszczone bezguście, uznaje, że Laura wygląda nie najlepiej. Po obśmianiu zaś, dzieło owo zostało zdemolowane i zdemontowane, po czym Larwa idzie do ołtarza sans maquillage, za to w wieńcu cierniowym na piastowski warkocz oraz w worze poku... Przepraszam. W kostiumie po Mili. Nijak nie da się uznać, że autorka aprobuje dzieło rąk Kopcówny.

          Po drugie, makijaż i wszelkie upiększanie generalnie stało się w Borejsadze złem straszliwym, płoche jeno tak czynią, prawilne dziewice sagi nawet noska nie pudrują, do fryzjera również nie chadzają, strzygąc się osobiście albo siostrą. Zatem osoba, która one płochości dziewczętom serwuje zawodowo, nie może raczej zyskać uznania Autoressy. Wobec szeroko pojętego fitnessu i aktywności fizycznej kobiet, autorka również od dawna prezentuje stosunek zdecydowanie wrogi. Czy zatem lubiane postacie obdarzyłaby zawodami kosmetyczki, fryzjerki i instruktorki fitness?
          Oczywiście, że nie. Postacie lubiane albo są redukowane do przystawki do męża, albo też zostają nauczycielkami, w ostateczności artystkami (ale nie sztuk scenicznych). Broni się tylko Esmeralda protetyczka dentystyczna, bo póki co akurat sztucznym zębom MM wzgardy okazać nie zdążyła.

          Po trzecie, to, że Kopcówny świetnie zarabiają, nie jest żadnym dowodem na sympatię autorki, no nie w uniwersum, w którym posiadanie pieniędzy jest grzechem ciężkim. Przecież w Borejsadze każdy, kto przyzwoicie zarabia, nawet gdyby czynił to najuczciwiej na świecie, jest elementem moralnie podejrzanym, co doprowadza, skądinąd do sytuacji wręcz schizofrenicznych, kiedy to zdolny informatyk Stryba w latach 90 nie może związać końca z końcem, sprawny przedsiębiorca Rojek jeszcze długo po wyjściu z problemów finansowych kisi się w mikroskopijnym, wynajmowanym mieszkanku na poddaszu, a cały Borejklan równocześnie jęczy na ustawiczne ubóstwo i brak pieniędzy, oraz rzuca grubą kasą na stół, bo przyszła chęć zrobić remont, albo podkupić ziemię niemieckim imperialistom. Zatem skoro Kopcówny świetnie prosperują materialnie, wiadomo, że są elementem wrażym, ubogim duchem i bez czółka.
          • pi.asia Re: Imiona 12.11.21, 21:53
            bupu napisała:


            >
            > Po pierwsze, dzieło wizażystki Kopiec Arlety, wykonane na Larwie, zostało w McD
            > starannie obśmiane przez autorkę:
            >
            > Włosy, zwinięte precyzyjnie w liczne fale i spirale, piętrzyły się wokół jej
            > grubo uszminkowanej twarzy niczym rokokowa peruka. Oblubienica wyglądała obecn
            > ie jak bardzo dojrzała primadonna, obsadzona w roli Madame Pompadour

            >
            > Nawet Magda, konsekwentnie opisywana jako zatłuszczone bezguście, uznaje, że La
            > ura wygląda nie najlepiej.

            Chwila. To nie było autorskie dzieło Arlety, która taką wizję miała i wprowadziła ją w czyn. Fryzurę wybrała sobie Laura, która ze swej koafiury była wyraźnie dumna:
            Wkroczyła szumnie, wystudiowanym krokiem modelki, ze słowami: - To dziwne, ale jednak chyba mam tremę!
            Zsunęła z głowy kaptur i obróciła się, by wszyscy mogli ją podziwiać; (...) - No, co wy na to? Arleta Kopiec dała z siebie wszystko.

            Arleta jest fryzjerką znaną i ma wzięcie. Chyba nie z powodu takich koszmarów, jaki wyprodukowała na głowie Laury. Poza tym żadna fryzjerka (zwłaszcza koleżanka osoby czesanej) nie będzie wprowadzać w czyn fryzury nieuzgodnionej z czesaną osobą!
            Zapewne było tak, że najpierw wypytała Larwę o suknię, a dowiedziawszy się, że szycie powierzono Krawcowej Operowej, słusznie cenionej w środowisku śpiewaczym, zrozumiała, że oblubienica życzy sobie wyglądać jak osiemnastowieczna kokota. W dodatku Larwa, która sama zaprojektowała sobie suknię, na sto procent miała obmyśloną i fryzurę. Nadmiar lakieru i grubą warstwę makijażu łatwo wytłumaczyć - te dzieła musiały przetrwać nie tylko cały ślub i przyjęcie, ale przede wszystkim powrót Laury do domu na piechotę. A pogoda była tragiczna.


            >Po obśmianiu zaś, dzieło owo zostało zdemolowane i zdemontowane,
            Dzieło zostało zdemontowane nie dlatego, że Laura (bądź jej rodzina) uznała je za koszmarne, tylko dlatego, że najpierw wystawiono je na działanie wiatru i śniegu, a potem panna osobiście zdemolowała je do reszty, rycząc w łazience (i w szale szarpiąc się za owłosienie).


            > Nijak nie da się uznać, że autorka aprobuje dzieło rąk Kopcówny.
            Jak pisałam wyżej - jest to dzieło rąk Kopcówny, ale wykonane wg pomysłu i pod dyktando Tygrysa. Wszak nawet podczas ostatniej przymiarki sukni Larwa jeszcze coś chciała zmieniać, dodawać czy ujmować, aż zniecierpliwiona Krawcowa kazała jej przestać wydziwiać. Poza tym nie chodzi mi o aprobatę DZIEŁA RĄK, tylko o samą Kopcównę. Dziewczyna pracuje, jest znana, ma wzięcie - to słowa MM. Czy to świadczy o niechęci???
            Zresztą cokolwiek Arleta zrobiłaby z włosami Laury - i tak było to skazane na zniszczenie, niezależnie od walorów artystycznych. Nie z niechęci autorki do fryzjerki, tylko przez imperatyw narracyjny.


            > Wobec szeroko pojętego fitnessu i aktywności fizyczne
            > j kobiet, autorka również od dawna prezentuje stosunek zdecydowanie wrogi. Czy
            > zatem lubiane postacie obdarzyłaby zawodami kosmetyczki, fryzjerki i instruktor
            > ki fitness?
            Wszak pisałam wyraźnie, że ona OFICJALNIE Kopcówien nie lubi. A PRZYPADKIEM pisze o nich w sposób neutralny z odrobiną sympatii. Odwrotnie niż w odniesieniu do takiej Mili, którą wielbi, a z opisu wyłania się postać, którą doprawdy trudno polubić. Od dawna tak jej wszystko wychodzi odwrotnie niż zamierza.

            > Postacie lubiane albo są redukowane do przystawki do męża,
            > albo też zostają nauczycielkami,
            O! nauczycielki! Mamy trzy piękne przykłady, jak MM potrafi opisać postać, której nie lubi - patrz wicedyrektor Zajęczyk, pani Sznytek czy nauczycielka prac ręcznych w szkole Laury. Wobec Kopcówien nie używa aż takich środków wyrazu.


            > Po trzecie, to, że Kopcówny świetnie zarabiają, nie jest żadnym dowodem na symp
            > atię autorki, no nie w uniwersum, w którym posiadanie pieniędzy jest grzechem c
            > iężkim.
            Ale przecież wszyscy, absolutnie wszyscy Borejkowie popełniają ten grzech ochoczo i bez wyrzutów sumienia. A są przez autorkę uwielbiani... Kolejny dowód na to, że MM co innego chce napisac, a co innego jej wychodzi. I o to własnie mi chodziło - że autorka oficjalnie Kopcami pogardza, a z treści książek wynika, że ta pogarda jest całkowicie nieuzasadniona.
            • przymrozki Re: Imiona 13.11.21, 09:34
              pi.asia napisała:

              > Chwila. To nie było autorskie dzieło Arlety, która taką wizję miała i wprowadzi
              > ła ją w czyn. Fryzurę wybrała sobie Laura, która ze swej koafiury była wyraźnie
              > dumna:

              Laura była dumna i ze stroju, i z wizażu, i z plastikowych kwiatków przy welonie, ale my te dzieła sztuki okołomatrymonialnej poznajemy oczami narratora wszechwiedzącego oraz dwóch arbitrów elegancji - nastoletniego maczo w kablami w kieszeniach i Adaaaaama. I wiemy, że Tygrys wyglądał nieskromnie, nieładnie i w ogóle po co to, po co to, po co to. Po odjeździe sukni w stronę wschodnią (trwa spór, które miasto było jej ostatecznym celem) i wyżłobieniu kolein w skorupie przez łzy Laury, wciąż istniały elementy ślubnego imażu, które były do uratowania. Wszystko to jednak zdarto i zmyto z zaryczanej oblubienicy bez pytania jej o zdanie, ku wszechstronnej uciesze i z powszechnym aplauzem.

              Jak nam bowiem wyjasniono nader dobitnie, panna młoda ma być sans maquillage, z fryzurą przeczesaną palcami i w albie z katalogu. Ewentualnie może pójść w warkoczu i sukni po babci. Całą branżę beauty i fitness konsekwentnie przedstawia się nam jako coś doskonale zbędnego, brzydkiego, szkodzącego zdrowiu i urodzie, potępianego przez prawdziwych mężczyzn i wyciskającego łzy z oczątek dzieciątek w szkole Nory.

              > Arleta jest fryzjerką znaną i ma wzięcie. Chyba nie z powodu takich koszmarów,
              > jaki wyprodukowała na głowie Laury. Poza tym żadna fryzjerka (zwłaszcza koleżan
              > ka osoby czesanej) nie będzie wprowadzać w czyn fryzury nieuzgodnionej z czesan
              > ą osobą!

              Ale tu nie o to chodzi, że Kopiec Arleta, Esmeralda i Sybilla uprowadziły Pyziak Laurę i dokonały na jej osobie jednorazowej obrazy skromności. Chodzi o to, że cały ich zawód jest obrazą skromności.


              > Dziewczyna pracuje, jest znana, ma wzięcie - to słowa MM. Czy to
              > świadczy o niechęci???

              Jakkolwiek to dziwne, to tak. Zgadzam się, że wizja sióstr z rodziny wielodzietnej, które pozostają w bliskich relacjach i razem dają dowód talentu i przedsiębiorczości, wydaje się sympatyczna. Ale MM z Kopcówien i ich zawodów kpi. A sukces finansowy nie jest bynajmniej dowodem łaski autora, MM nie jest bowiem Bogiem protestantów i nie nagradza jednostek najwybitniejszych zarobkiem. Wręcz przeciwnie. Pieniądze są w Borejkowerum atrybutem "innego rodzaju lekarzy" jak tata Diany, Majchrzaków, nuworyszy na balach noworocznych lub wiosennych, zielonych rautach z kateringiem na czarno.

              To, co robią Kopcówny czytelnik uważny i wierny winien ocenić jako co najmniej płoche.


              > Wszak pisałam wyraźnie, że ona OFICJALNIE Kopcówien nie lubi. A PRZYPADKIEM pis
              > ze o nich w sposób neutralny z odrobiną sympatii.

              Tutaj jestem gotowa się zgodzić, ale coś mi mówi, że to tylko tak wyszło. A nie tak miało być. Gabriela na przykład oficjalnie jest idealną matką , a przypadkiem pisze się o niej jako o toksycznym narcyzie pracowicie produkującym u kolejnych dzieci kolejne zaburzenia.
              Bo faktycznie w niczym, co wiemy o rodzinie Kopców nie ma nic stawiającego ich w złym świetle. Wręcz przeciwnie, Kopcówny wydają się bliższe ideałowi oddanych sobie sióstr, pogodnych dziewczyn otwartych na świat i ludzi niż Borejkówny.


        • 3piota Re: Imiona 11.11.21, 13:51
          Ale przecież to plebs!
          Solarium, fryzjerstwo, wizaż...
          Wszystko dla ciała nic dla ducha.
          Gdzie u Kopców Seneka na każdym stołku? Gdzie Marek Aureliusz? Gdzie łacińskie cytaty od świtu po noc?
          Nie ma w tej rodzinie lekarzy, filologów, nauczycielek, ekonomistek, architektów, operowych diw... No plebs!
          Pokończyły jakieś zawodówki + kursy i tyle.

          A Esmeralda by wiedziała o urodzinach w klasie. Ona by na tych urodzinach była! W przeciwieństwie do Laury, której nikt nie zapraszał, bo - "Chryste! Jakie to dziecko ma koleżanki!" - nikt jej nie lubił. Ja sobie ją wyobrażam w klasowej społeczności kolokwialnym "wyżej s.. niż d... ma". (zaraz mnie tu znów za język będą łajać). A Esmeralda w zadku miała Laurkowe gwiazdorzenie, w domu jej to wpoili. Dlatego Laura uważała ją za konkretną, bo Esmeralda pomiatać sobą nie pozwoliła i tym wzbudziła szacunek.

          Ale imiona to autorka Kopcom nawtykała, że ja pier...wszy raz widzę!
          • minerwamcg Re: Imiona 11.11.21, 18:27
            Tu się muszę zgodzić. Rodzina Kopców zostaje przedstawiona jednoznacznie jako plebs, z grubą i wesołą mamusią, która gotuje dzieciom kapuśniak z kartoflami. Jest to rodzina, w której "wyjście na ludzi" nie oznacza kariery naukowej, tylko fryzjerstwo, salon fitness i protetykę stomatologiczną, a ukończone studia (jesli!) to nie filologia klasyczna tylko licencjat na kierunku "kosmetologia i stylistyka paznokcia". Dziewczęta zamiast kostiumiku po babci noszą stringi wyłażące spod miniówek, a chłopcy zamiast garniturków albo majtasów w typie "przewojenny turysta" - szeleszczące dresy. O Senece i Marku Aureliuszu w ogóle mowy nie ma, tylko harlequiny, seriale, mieszkanie w bloku i ogólna bezczółkowość.
            • przymrozki Re: Imiona 11.11.21, 19:32
              To prawda, Kopcówny mogą wydać się sympatyczne. Wszystko, co wiemy o takiej np. Esmeraldzie to rzeczy obiektywnie dobre albo przynajmniej neutralne (no chyba że ktoś ma za złe, że trzynastoletnia Esmeralda przepisywała zadania domowe od Laury).

              Ale autorka dosyć jasno daje do zrozumienia, że Esmeralda wraz z całą rodziną to godny wyniosłej pobłażliwości plebs. Dowodem najprostszym jest ustawiczne przedstawianie czytelnikowi przedstawicieli rodziny K. nazwiskiem i imieniem (w tej kolejności). MM w ten sposób nie tylko wyciąga na światło dzienne zabawny kontrast wyszukanego imienia z banalnym nazwiskiem (hahaha, zaśmiały się Pyziak Laura, Górska Nora i Rojek Arabella), ale też sugeruje, że Kopcowie właśnie w ten sposób się przedstawiają, co z kolei ma zapewne znaczyć, że są to ludzie nieobyci i pozbawieni wyczucia językowego (wyjątkiem jest przypadek Arlety - ją jako "Kopiec Arletę" przedstawiała czytelnikowi sześcioletnia Aurelia i wtedy to było zabawne i urocze).

              Na deser przypominam, że obecnie w Borejkowersum pompadury na głowach pustych panien młodych (które miały mniej szczęścia do pana młodego, więc nikt nie zdążył na czas chwycić ich za kark, zanurzyć w mydlinach i owinąć kablem z kieszeni kuzyna) tworzy Esmeralda Kopiec-Mrówek (prawdopodobnie w spółce z Sybillą Kopiec-Kreta).
              • kloi0505 Re: Imiona 12.11.21, 10:58
                Jeśli chodzi o imiona w neo MM popłynęła. Przy Gaudentym ręce mi opadły. A imię Sybilla bardzo mi się podoba i jest oryginalne.
                • bupu Re: Imiona 12.11.21, 11:32
                  kloi0505 napisał(a):

                  > Jeśli chodzi o imiona w neo MM popłynęła. Przy Gaudentym ręce mi opadły. A imię
                  > Sybilla bardzo mi się podoba i jest oryginalne.

                  Ja to bym chciała wiedzieć w czym Kopiec Sybilla jest gorsza od Pyziak Róży, Rojek Arabelli, czy Piechoty Augusta.I dlaczego z imion rodziny Kopiec należy drzeć łacha, a z imion członków Borejklanu nie.

                  Tak na marginesie, wyliczając Kopcówny w McD autoressa raczyła zgubić Kopiec Krystal, która pojawiła się w JT.
                  • kocynder Re: Imiona 12.11.21, 14:51
                    Też bym chciała wiedzieć. Czemu Pyziak Róża jest ok, a Kopiec Esmeralda nieok. Dlaczego Górska Nora jest ok, a Kopiec Sybilla nieok. Poza mamusią z jedynej słusznej rodziny...
                  • ako17 Re: Imiona 12.11.21, 20:21
                    bupu napisała:


                    >
                    > Tak na marginesie, wyliczając Kopcówny w McD autoressa raczyła zgubić Kopiec Kr
                    > ystal, która pojawiła się w JT.
                    >
                    >


                    A Ktoś mógłby się pokusić o wymienienie wszystkich potomków Kopców? Najlepiej w kolejności chronologicznej? Za wskazanie czyim rówieśnikiem/ kumplem jest dany przedstawiciel rodu Kopców dodatkowy mysz w maszynce do maku/ mięsa. Do wyboru!
                    • bupu Re: Imiona 12.11.21, 21:46
                      ako17 napisała:


                      > A Ktoś mógłby się pokusić o wymienienie wszystkich potomków Kopców? Najlepiej w
                      > kolejności chronologicznej? Za wskazanie czyim rówieśnikiem/ kumplem jest dany
                      > przedstawiciel rodu Kopców dodatkowy mysz w maszynce do maku/ mięsa. Do wyboru

                      Prosz bardzo. Pierwsza pojawia się Kopiec Arleta, w OwR. Jest rówieśniczką Aurelii, przynajmniej tak mi wynika z kontekstu. Następnie Kopcowie znikają z kart cyklu na 16 lat, by powrócić w TiR. Tam poznajemy Kopiec Esmeraldę, koleżankę z klasy Larwy i dowiadujemy się, iż Kopcząt jest razem dziewięcioro, Arleta jest najstarsza, a najmłodszym z rodzeństwa jest pacholę imieniem Paskal. Czy w Burku Skalanym występują Kopcowie nie wiem, albowiem nie czytałam. W JT poznajemy Kopiec Kristal, uczennicę gimnazjalnej IIIf, koleżankę z klasy Trolli. Poznajemy ją słabo, bo jedyne czego się o niej dowiadujemy, to to, że jej czarne stringi widać. Następny (i ostatni) występ Kopców to Makabrusia, gdzie dowiadujemy się o istnieniu Sybilli i Salome.
                      A zatem wyliczono nam szóstkę Kopcząt, nieznane pozostają imiona trojga z nich.

                      No. To dawaj tych myszów.
    • piotr7777 Re: Imiona 14.11.21, 09:40
      Myślę, że autorka stosuje jedynie dwie reguły.
      1. Niepowtarzalność imion jeśli chodzi o postaci pierwszoplanowe). Oczywiście są wyjątki, ale raczej celowe (Ignacy senior i Ignaś junior).
      2. Konsekwentnie nie nadaje postaciom imion po swojej rodzinie - nie ma więc Małgorzaty, ale także Blesłąwa, Andrzeja, Zofii, Emilii (nie wiem jak mana imię najmłodszy syn MM) czy nawet Stanisława.

      Natomiast mamy lubianych przez autorkę Grzegorza, MArka i Roberta z jednej strony, z drugiej nielubiane Matyldę czy ostatni Teklę. Także tu reguły nie ma. ,
      • ako17 Re: Imiona 14.11.21, 12:58
        piotr7777 napisał:

        > Myślę, że autorka stosuje jedynie dwie reguły.
        > 1. Niepowtarzalność imion jeśli chodzi o postaci pierwszoplanowe). Oczywiście s
        > ą wyjątki, ale raczej celowe (Ignacy senior i Ignaś junior).
        > 2. Konsekwentnie nie nadaje postaciom imion po swojej rodzinie - nie ma więc Ma
        > łgorzaty, ale także Blesłąwa, Andrzeja, Zofii, Emilii (nie wiem jak mana imię
        > najmłodszy syn MM) czy nawet Stanisława.
        >
        Ale jest Stanisława :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka