Dodaj do ulubionych

Ahhhhhtyści i inne profesje

09.07.22, 15:57
Tak sobie dumam nad profesjami w Sadze...

Mamy zatrzęsienie nauczycieli (Gaba, Nutria, Maszpan, Aurelia, Dambo, Hajduk), sporo architektów (Tombakowy, Kreska, także architekci in spe w postaci Józkiniowca i Nory) oraz osób w profesjach medycznych (Ida, Mareczek, Derocia, Teresa), jednego poligrafa (Robdziad), jednego emerytowanego bibliotekoznawcę (Ignac), dwie japonistki (Ania i Łucyja), jednego dokumentalistę (IGS). Mamy też spore grono osób, parających się zawodami, well, artystycznymi.

Ale wiecie co? To prawie wyłącznie osoby nielubiane przez narratora. Negatywne. Niefajne.

Mamy zatem malarkę, Agnieszkę, która po wstępnej, dość przyjemnej, prezentacji w Febliku, w CZ jest opisywana jako osoba kaprysząca, nierozsądna i niedojrzała.

Mamy jej siostrę, Teklę, twórczynię ceramiki. Ceramika jest przepiękna, Tekla natomiast jest straszliwym, wściekłym babonem.

Mamy wreszcie mamusię obu wcześniej wymienionych, też malarkę, też wściekłego babona, który w dodatku pije bez umiaru.

Mamy Larwę, śpiewaczkę, wiadomo, pypyziacze nasienie, które bardzo, tak bardzo dręczyło Gabeton.

Mamy Trollę, też parającą się wokalistyką, która (Trolla, nie wokalistyka) okazała się podła, płytka i w dodatku śmiała nie chcieć Józkiniowego.

Mamy Bernarda, malarza, gastrorzeźbiarza, chodzący moment komiczny, traktowany przez Borejków z góry.

Wreszcie mamy dwie aktorki, Józefinę i Aniellę, jedna potworna egoistka, druga opisywana przez narratora z coraz większa niechęcią (odziana na galowo nie chciała przytulać upaćkanego farbą Robuzurpatora, jak ona mogła noooo).

Ach, mamy też muzyka, pianistę-organistę, Nerwusa, niezrównoważonego wariata, przed którym Nutria najpierw chowała się na Cyprze, a potem za wąsami Robrojka.

Jeden jest tylko artysta, prezentowany konsekwentnie w świetle pozytywnym, Kal Amburka mianowicie, mistrz dramaturgii, którego sztuk teatry nie chcą już wystawiać (i dlatego nie są prawdziwe, jak stwierdza Jędruś, Chryste Panie na bananie, co Borejkowie kładą tym dzieciom w uszy?).

Reszta, no sami widzicie, fuje i fubrawce.

Ciekawe skąd taka tendencja...
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 09.07.22, 18:37
      A Kozio? Nie czytałam DP, ale na forum co rusz trafiam na jego opisy jako tego, który był emo zanim to stało się modne.
      • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 09.07.22, 18:49
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A Kozio? Nie czytałam DP, ale na forum co rusz trafiam na jego opisy jako tego,
        > który był emo zanim to stało się modne.

        No patrz, pominęłam Kondradka. Z drugiej jednak strony nie ma ani jednego pojawienia się Kondradka jako osoby dorosłej więc trudno powiedzieć co z niego wyrosło i czy jest artystą.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 09.07.22, 18:56
          W Jowiszu było coś, że stylizuje się wizualnie na Mickiewicza
          • ciotka.scholastyka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 12.07.22, 14:40
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > W Jowiszu było coś, że stylizuje się wizualnie na Mickiewicza

            Błagam, powiedz, że żartujesz :D :D :D :D
            Kozio z tymi strasznymi bokobrodami i włosiem nagłownym... :D :D :D :D
            • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 12.07.22, 14:52
              ciotka.scholastyka napisała:

              > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
              >
              > > W Jowiszu było coś, że stylizuje się wizualnie na Mickiewicza
              >
              > Błagam, powiedz, że żartujesz :D :D :D :D
              > Kozio z tymi strasznymi bokobrodami i włosiem nagłownym... :D :D :D :D


              Nie. To nie żart. Nawet ilustracja była, Kondradek z wielką czupryną i bokobrodami Wieszcza...
              • ciotka.scholastyka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 13.07.22, 11:24
                bupu napisała:

                > Nie. To nie żart. Nawet ilustracja była, Kondradek z wielką czupryną i bokobrod
                > ami Wieszcza...

                Chyba poszukam :D
              • ako17 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 15:36
                bupu napisała:

                > ciotka.scholastyka napisała:
                >
                > > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                > >
                > > > W Jowiszu było coś, że stylizuje się wizualnie na Mickiewicza
                > >
                > > Błagam, powiedz, że żartujesz :D :D :D :D
                > > Kozio z tymi strasznymi bokobrodami i włosiem nagłownym... :D :D :D :D
                >
                >
                > Nie. To nie żart. Nawet ilustracja była, Kondradek z wielką czupryną i bokobrod
                > ami Wieszcza...
                >



                prącię uprzemię
                • angazetka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 18:42
                  Czy ja mogę teraz umyć oczy? Od Józefiny też?
                  • ako17 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 20:00
                    angazetka napisała:

                    > Czy ja mogę teraz umyć oczy? Od Józefiny też?
                    >


                    Nie no, Józefina jest całkiem spoko, moim zdaniem. A po Konradzie rób sobie co chcesz :D
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 20:04
                    angazetka napisała:
                    >Czy ja mogę teraz umyć oczy? Od
                    >Józefiny też?

                    Poczujesz się lepiej, jak wrzucę tu portret rodziny Kopców🙃?
                    • ako17 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 22:16
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                      >
                      > Poczujesz się lepiej, jak wrzucę tu portret rodziny Kopców🙃?


                      nie do mnie pytanie, co prawda, ale ja bym poprosiła :)
                    • angazetka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 15.07.22, 19:55
                      A dobra, DEJ.
                      • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 15.07.22, 20:03
                        angazetka napisała:

                        > A dobra, DEJ.
                        >


                        Nie do mnie to było, ale służę uprzejmie.
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 15.07.22, 20:38
                          bupu napisała:
                          >Nie do mnie to było, ale służę >uprzejmie

                          Nawet lepiej, że mnie ubiegłaś, bo moje jest mniej wyraźne.

                          BTW, czy ktoś jeszcze zauważył, że Kopcowie wizualnie przypominają krety? To na pewno nie jest przypadek!
                        • ako17 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 15.07.22, 22:03
                          wyglądają całkiem fajnie :)
                          • milstar Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 16.07.22, 22:32
                            ako17 napisała:

                            > wyglądają całkiem fajnie :)
                            >
                            Prawda? Normalna sympatyczna rodzina
                        • przymrozki Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 16.07.22, 10:43
                          bupu napisała:

                          > angazetka napisała:
                          >
                          > > A dobra, DEJ.

                          O, zdemaskujmy Kopców! Na obrazku jest siedmioro dzieci - w tym co najmniej trzy dziewczynki - nastolatka i dwie w przedziale 6-10, dwóch chłopców - nastolatek i chłopiec mniej więcej ośmioletni oraz mniej więcej roczne bliźnięta nieznanej płci. Jak wiemy, Kopców było dziewięcioro, najstarsza była Arleta (rówieśnica Aurelii, urodzona ok. 1976 r.), najmłodszy Paskal (musiał być młodszy od Trolli, skoro Staszka chodziła do klasy z jego starszą siostrą, Kristal, urodzoną gdzieś w okolicach roku 1990). Oprócz tego była rówieśnica Laury, Esmeralda (rocznik ok. 1985 r.) oraz Sybilla i Salome, które w 2009 roku były dorosłymi kobietami biznesu. Paskal na zdjęcie ewidentnie się nie załapał, być może nie zdążył się urodzić, brakuje jeszcze jednego dziecka, być może z tego samego powodu.

                          Jeżeli na obrazku jest Arleta, to by znaczyło, że rodzinne zdjęcie zostało wykonane mniej więcej w 1992 r.. Czyli Kristal byłaby jednym z bliźniąt, Esmeralda byłaby którąś z blondynek, a drugie bliźnię i druga blondynka to byłyby Sybilla i Salome.

                          Zgubiłam jakiegoś Kopca w pomroce?







      • agafiatichonowna Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 10.07.22, 09:04
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A Kozio? Nie czytałam DP, ale na forum co rusz trafiam na jego opisy jako tego,
        > który był emo zanim to stało się modne.
        Cos mi dzwoni, że Konrad jest wziętym scenografem, a więc tyż panie artysta i zarazem wredota. Aurelia sama z siebie by tak nie sfiraniała.
    • la_felicja Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 09.07.22, 22:41
      Nie no, mama Żakowa była artystką. No i Julia. Ale może Szósta Klepka się nie liczy?
      • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 09.07.22, 22:52
        la_felicja napisała:

        > Nie no, mama Żakowa była artystką. No i Julia. Ale może Szósta Klepka się nie l
        > iczy?


        A to się wszystko zgadza, ale ja patrzyłam akurat na nowsze tomy. Starsze to zupełnie inna bajka.
        • la_felicja Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 19:35
          Dlatego mówię, że SK się nie liczy - bo tam była normalna, fajna rodzina, nie Borejklan - i Cesi było ładnie w makijażu ;)
    • ako17 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 10.07.22, 10:33
      bupu napisała:

      > Tak sobie dumam nad profesjami w Sadze...

      > Ciekawe skąd taka tendencja...
      >

      Ja myślę, że to się wzięło z poczucia misyjności MM.
      Ona niesie kaganek oświaty do prostego ludu i opromienia jego przedstawicieli. Pokazuje jak straszny byłby świat bez Borejków. Moralny wydźwięk jej dzieł jest podkreślony typowymi Siłaczkami i Judymami. Stąd zatrzęsienie nauczycieli i lekarzy. Dopuszcza się jeszcze zawód architekta, bo ktoś musi zapoczątkować trend wznoszący z upadku.
      Artyści są podejrzani, bo niezrównoważeni emocjonalnie, skoncentrowani na sobie albo w ogóle elgiebety.
      Nam, Polakom, trzeba pracy u podstaw. Miłych ludzi, wykonujących prawdziwe, a nie wydumane zawody. Potrzeba wojów Chrobrego i krzepkich niewiast, rodzących kolejnych wojów, broniących naszej ziemi przed Niemcem.
      Co ma tu niby do roboty artysta? Może najwyżej sztandar wyhaftować. Albo skomponować jakieś dzieło, zagrzewające do boju z moralnym zepsuciem.
      • kooreczka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 10.07.22, 11:22
        Myślę, że to nie ten trop.
        Artysta to zawsze trochę postrzelona osoba, kolorowy ptak wymykający się zwykłemu życiu i moralności. I MM próbuje to oddać, tylko patrząc z boku te wariackie porywy są w najlepszym razie męczące, w najgorszym złośliwe.

        Nie mamy Laury, która rezygnuje z dobrze płatnej chautury, żeby zaśpiewać dla chorej fanki, Trolli, która bawi dzieci na oddziale szpitalnym. Bernarda, który z ze śmiechem opowiada jak jego zupełnie niewinne dzieło przestraszyło dziecko znajomych na tyle, że uparło się je zniszczyć.
        W ogóle nikt nie wypełnia PITów, nie chauturzy, obraca zleceń w coś ciekawego. Znajoma mamy, artystka w latach 90 dorabiała malując portrety w domach nowobogackich- sporo patrzyło na to jak na degradację, ona zarażała zleceniodawców swoją werwą i w każdym obrazie coś od siebie.
        Agnieszka w porównaniu do niej to jest jakiś koszmar. Nie Terpentula, która domaluje krowę gratis, bo czemu by nie.
    • przymrozki Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 10.07.22, 17:27
      Zasada istnieje, ale pytanie, czy brzmi ona "artyści są podejrzani, źli, śmieszni i palców Gaby całować niegodni" czy też "ludzie poza dosłownie kilkuosobowym gronem wybrańców są podejrzani, źli, śmieszni i palców Gaby całować niegodni". Bo ja osobiście przychylam się właśnie do poglądu, że Piętno Nieborejkowskiej Czaszki jest przypadłością artystów na równi z nauczycielami, lekarzami i sprzedawcami kurczaków w budce.

      A nadreprezentacja artystów w Jeżycjadzie, jak mniemam, bierze się stąd, że MM w takie zawody ubiera swoich bohaterów, bo takie zawody zna. Poza tym intelektualiści Borejkowie powinni obracać się w towarzystwie ludzi zainteresowanych kulturą i sztuką.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 10.07.22, 17:43
        > Poza tym intelektualiści Borejkowie powinni >obracać się w towarzystwie ludzi >zainteresowanych kulturą i sztuką.

        I tak się yntelektualnie obrócili, że już nie oglądają w teatrze niczego poza kalamburkami, a TVPKulturę wynieśli na śmietnik.
      • angazetka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 13:39
        > poza tym intelektualiści Borejkowie powinni obracać się w towarzystwie ludzi zainteresowanych kulturą i sztuką.

        Zebyż się jeszcze sami czymś interesowali...
    • kocynder Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 10.07.22, 23:20
      1. Moim zdaniem to jest "pójście na łatwiznę" ze strony MM. No bo jakiej by bzdury bohaterowi ahhhrtystycznemu nie dopisała - to będzie zawsze złożone na karb"no wiadomo, artysta!".
      2. Jest to kolejny schemat/uogólnienie jakie MM kolportuje: "żeby być artystą wystarczy iskra boża i szlus, sukces murowany". Ktoś widział któregoś z artystów przy jakiejś pracy twórczej? Albo i nie twórczej? O, Tekla była. Z tym dzbanem czy tam wazonem bogacza z Sołacza (?). Jeśli coś pomyliłam proszę nie bić! A i IGS jakieś filmy ponoć robił, co już forum dawno omówiło dogłębnie - że sam IGS, choćby i geniuszem był, mógłby sobie coś gdzieś, a nie realne filmy za realną kasę robić.
      3. A kalający sceny Burek to dla mnie w ogóle ciekawostka. W czasie bowiem, gdy wszystkie teatry biły się o te jednoaktówki, Englert na kolanach błagał o zgodę na wystawienie a Gajos wyzwał Fronczewskiego na pojedynek (o 5:00 pod Barbakanem, na czarne parasole z drewnianą rączką) by rozstrzygnąć który zagra w najnowszej sztuce3 - w tym otóż czasie borejczęta nie mają grosza na wakacje, Pyzotygrysy są upychane aby zbyć, Ignaś siedzi w chałupie i ma się radować, że nie jest przy budzie na łańcuchu... Coś jest mocno nieteges, Kalającym Burkiem jako pozytywem.

      Laura usiadła sztywno przed lustrem. Westchnęła masując kark. Odsunęła szufladkę z kosmetykami, ale nie zdążyła do niej sięgnąć, gdy do garderoby wpadł Tonio.
      - Belissima! Byłaś cudowna! Miałem prawdziwe szczęście, że trafiłem na taki brylant! Crizzi też uważa, że podbijesz wszystkie sceny! No ale w tej właśnie kwestii... W Rzymiee miałaś śpiewać Toscę. Cavaradossiego miał śpiewać DeLaCour, może kojarzysz, taki blondyn, francuz
      - Znam, śpiewaliśmy już razem. Świetny jest.
      - O, super, że się lubicie. A Scarpię miał śpiewać Giraldoni. No i jest kłopot... Otóż stary Giraldoni uznał, że już jest za stary na występy i odmówił! Wyobraź sobie, Lauretta, na dwa miesiące przed wystawieniem! Namówili Tomasa Hampsona... - Tonio niepewnie zawiesił głos. Sympatie i antypatie między śpiewakami operowymi nigdy mmu nie ułatwiały życia, jednak tym razem jego pupilka rozpromieniała się, poderwała na równe nogi i ucałowała go w oba policzki!
      - Tonio, to cudownie! Wspaniały artysta! Ale żeby z nim wystąpić muszę jeszcze więcej ćwiczyć! - Tonio pokręcił głową.
      - Belissima, nie możesz więcej ćwiczyć, bo się wykończysz! Musisz o siebie dbać, moja śliczna! - z przyjemnością popatrzył na wciąż młodziutką ale już pewną gwiazdę. Jej długie, krucze włosy opadały miękką falą na plecy, stalowoszare oczy roziskrzyła radość, a z wysokiej smukłej sylwetki biła siła i witalność. Nie miał pojęcia jak to robi, przecież jej dzień zaczynał się o szóstej rano, od siłowni, potem ćwiczyła z orkiestrą, potem z pianistą partie solowe, potem zwykle jeszcze sama grała... Codziennie. Do tego była wspaniale zorganizowana, on jako jej impresario ogarniał tylko kontrakty i niektóre elementy podróży, ale większość - brała na siebie. No i do tego - genialny głos. Jej "Vissi d'arte", wykonywane najczystszym, niewinnym sopranem, przejmowało dreszczem. Była nie tylko wspaniałą wokalistką, ale i niezwykłą aktorką - a Tosca wymaga obu tych cech. Jego Lauretta BYŁA Toscą. Niewinną, radosną, ale równocześnie namiętną i mściwą. Mało wiedział o jej życiu prywatnym, była zamężna, ale nigdy, przez te sześć lat, podczas których ją "prowadził" i się z nią, może zawodowo, ale jednak przyjaźnił - ani razu go nie spotkał. Laura nigdy o nim nie wspominała, a wszelkie pytania o sprawy osobiste kwitowała lodowatym spojrzeniem, które zniechęcało do drążenia nawet najbardziej wścibskich dziennikarzy...

      Agnieszka cały poranek malowała. Teraz słońce zaczęło zachodzić, światło już nie było odpowiednie, więc zaczęła składać pędzle. Myła je starannie, równocześnie zamyślona głęboko. Nagle zerknęła na płótno rozstawione na sztaludze. "Zaraz..." - Pomyślała - "A gdyby tak...". Skoczyła do szafki pod ścianą w której kryły się najróżniejsze utensylia malarskie. Zaklęła cicho, gdy przewróciła słoiczek z ultramaryną i szeroka struga zalała drewniane deski podłogi. Wreszcie jednak znalazła to czego szukała. Znów stanęła przed sztalugą...

      Józefina Bittner pomimo upływu lat była wciąż kobietą niezwykłą. Nie tylko jej aparycja nijak nie pasowała do metryki, ale i charakter. Miała oryginalne platynowe włosy, które pomimo lat nie nabrały ani jednego siwego tonu, ogromne szafirowe oczy i delikatne rysy w trójkątnej twarzy. Miała unikalną cechę - po przekroczeniu trzydziestego roku życia czas się dla niej jakby zatrzymał. Mogła mieć równie dobrze lat 35 jak 50. Może dla trzydziestolatki to nic specjalnie fajnego taka "twarz bez wieku", ale już w dwadzieścia lat później - Józefina nadal mogła z powodzeniem grywać amantki! Ba, jej wiek i doświadczenie - czyniły jej role jeszcze głębszymi, mocniejszymi, niż gdyby grały je aktorki lepiej pasujące metrykalnie. Była średniego wzrostu, ale drobna i wiotka, miała delikatne dłonie i stopy, ogólnie robiła wrażenie kruchej i wiotkiej, takiej słabej kobietki, której niezbędne jest męskie ramię do wsparcia. Miała też przez całe życie tabuny mężczyzn chcących ją tym ramieniem wspierać. O, naiwni! Józefina miała żelazną wolę, strusi żołądek i temperament, przy którym diabeł siada w kątku i uczy się przez obserwację. Pomimo takich warunków - nie "nosiła się" z góry. Grała w teatrze i scena ją uwielbiała. Pojawiała się często w filmach - i kamera także jej służyła. Objęła rolę w popularnej telenoweli - i publiczność ją pokochała jeszcze bardziej. Ba, nawet dowcipna i z przymrużeniem oka reklama znanej marki kosmetyków - nie zdołała odebrać jej popularności...
      • kocynder Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 10.07.22, 23:38
        A, dla jasności: nie mam bladego pojęcia, jak wygląda dzień pracy sopranistki, ani temu podobne. Trzeba by zrobić porządny research, ale na tom za leniwa. :)
        • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 10:01
          kocynder napisała:

          > A, dla jasności: nie mam bladego pojęcia, jak wygląda dzień pracy sopranistki,
          > ani temu podobne. Trzeba by zrobić porządny research, ale na tom za leniwa. :)
          >


          Dzień pracy sopranistki jest zapchany po uszy ćwiczeniami wokalnymi, próbami i zabiegami mającymi na celu chronić i wzmacniać struny głosowe. Nawet dieta jest skomponowana pod kątem ochrony strun (żadnych ostrych rzeczy, żadnych bardzo gorących, czy lodowatych rzeczy, zalecane surowe jaja, siemię lniane i inne wynalazki, zapewniające właściwą ilość nawilżenia).
          • kooreczka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 10:24
            A no właśnie- wiele sławnych śpiewaków nie wypije gazowanego czy nie zje gorącej zupy. Poza tym przesłuchania i kontrakty zajmują sporą część czasu i umysłu.

            Z rzeczy artystycznych kojarzę Bernarda smutno oglądającego pracę, która w czasie tworzenia wydawała mu się genialna.

            A co do IGS pisałam już- żeby dostać się do państwowej TV trzeba znajomości i kokosów z tego nie ma. Żeby robić youtube i audycje trzeba mieć gadane, do tego wygląd (albo rysować figurki) i niuchać popularne tematy, ewentualnie po uzyskaniu popularności brać się do edukacji- ale to już na poziomie, kiedy możesz opowiadać o pucharkach lejkowatych i ludzie kochają cię tak, że posłuchają i tego.

          • kocynder Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 13.07.22, 23:16
            To że ćwiczeniami to ja wiem. Nawet dlatego napisałam, że ów Tonio (impresario? Agent?) podziwia nie tylko Laurkową urodę, ale i PRACOWITOŚĆ! Dla jasności: nie mam wątpliwości, że to co sobą Larwa prezentuje na dziś - nie miałoby szansy zostać brylantem operowym. Nie dlatego, że głos, bo głos, niechby jej pan Bóg dał najprzecudniejszy sopran - ale ona jest pusta. Nie próżna, ale właśnie pusta - emocjonalnie, mentalnie, uczuciowo... I miałam taką wizję, ale obawiałam się napisać. Obawiałam, bo nie znosząc Nadszympansa... ;) Ale wizja była, że madam DeTektura COŚ zrobił, co sprawiło, że Laura pieprznęła w diabły szalet miłości i szaleństwo miłości, Juleczka upchnęła gdzie bądź, u Pulpoflobrych, baby Gaby, wysłała w paczce do Australii. Cokolwiek. A sama nawiała. W jednej zgrzebnej sukienczynie i pantofelkach. Mając za cały dobytek genialny głos i bardzo złe uczucia do męża. Rozwód w grę nie wchodzi, ale... Taka trochę właśnie historia jak "Tosca". W pierwszym akcie - wesoła, niewinna dziewczyna, bez czegoś wyjątkowego, zakochana w chłopcu, flirtująca. A potem, po zajściu ze Scarpią - budzi się w niej demon, mściwość, nienawiść. "Tak całuje Tosca!" - i sztylet. Nie wiem co Adam mógłby zrobić, żeby poruszyć w niej takie struny, ale gdyby... No dobra, kilka pomysłów miałam, ale co jeden to straszniejszy...
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 13.07.22, 23:32
              >Juleczka upchnęła gdzie bądź, u
              >Pulpoflobrych, baby Gaby, wysłała w
              >paczce do Australii.

              Baba-Gaba nie wydaje się nim jakoś specjalnie zainteresowana, mimo wcześniejszych deklaracji. Coś mi się widzi, że baba-Gaba sama by go uśpiła, zapakowała i wysłała na antypody (żeby nie musieć oglądać tej reinkarnacji wiadomo kogo).
              • kocynder Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 13.07.22, 23:40
                Się nie upieram. Ewentualnie zabrała Julka ze sobą i umieściła z doskonałą nianią w Paryżu. Zapewniając dziecięciu doskonałą edukację, sznyt paryskiej elegancji oraz perfekcyjną opiekę.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 00:45
                  kocynder napisała:
                  >Się nie upieram. Ewentualnie
                  >zabrała Julka ze sobą i umieściła z
                  >doskonałą nianią w Paryżu.
                  >Zapewniając dziecięciu doskonałą
                  >edukację, sznyt paryskiej elegancji
                  >oraz perfekcyjną opiekę.

                  Dosłownie perfekcyjną, pamiętam takie badania dzieci uczęszczających do francuskich żłobków, z których wynikało, że poziom opieki jest tam na tyle wysoki, że nawet spędzając większość czasu w żłobku, dzieciom nie szwankuje styl przywiązania. Coś w sam raz dla Larwy, a i Pulpa sobie odpocznie
            • guineapigs Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 16:34
              Kocynder nie wrozy Laurze - pomimo talentu - wielkiej kariery, co uzasadnia tym, ze
              'ona jest pusta. Nie próżna, ale właśnie pusta - emocjonalnie, mentalnie, uczuciowo...'
              Nie jestem pedagogiem artystow Opery Wiedenskiej (ba, nie jestem nawet pedagogiem artystow Zespolu Szkol Gastronomicznych, co wiecej: nie jestem nawet pedagogiem przedszkola Wesole Nutki etc) ale wysaje mi sie, ze Kocynder walnela w punkt.
              Nie zagra zdradzonej ta, ktora zdradzona nie byla, nie zagra zakochanej ta, ktora nie kochala, nie napisze genialnego requiem ten, ktory nie mial chorych/toxycznych/dziwnych/jakichkolwiek glebszych relacji z wlasnym ojcem.
              Tzn. zagra, kazdy adept szkoly aktorskiej to zagra, bo musi. Ale od 'zagrania' do 'uwierzytelnienia' - dluga droga.
              Ostatnio byly cuda na kija na temat dydaktyki w szkolach aktorskich: ze ich ponizaja, ze cisna, ze bija, ze wyzywaja, ze nie poizwalaja spac w nocy a kaza recytowac.
              Moze to podle zachowanie i w biurze zadnej racji nie ma, ale.. Jak wykladowca na Lodzkiej Filmowce ma pokazac tzw. bananowj mlodziezy jak to jest byc poniewieranym przez rodzicow od narodzin? Zdradzonym przez zone/meza? Moze pokoleniom wojennym czy powojennym nie trzeba bylo tego az tak pokazywac, ale pokoleniom '500 plus' i wogole ze jak mama kaze posprzatac i zabroni pic.jarac - to do prokuratora od razu na taka mac.
              Bardzo bym chciala miec racjec, ze do aktorstwa ida ludzie dojrzali, majacy wieksze pojecie o psychologii czy psychiatrii, albo po prostu by pokazac zycie, a nie ludzie, li i jedynie chca pokazac d***e i zarobic na tym hajs.

              • kooreczka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 17:04
                Guineapigs.
                Nie po raz pierwszy walisz bez ładu i składu strumień świadomości na temat o którym nie masz zielonego pojęcia, ale tym razem zwyczajnie przegięłaś.

                To co napisałaś o studentach Filmówki jest zwyczajnie podłe i na poziomie o jakie nie podejrzewałam nikogo na tym forum.


                Primo- pogarda dla młodych ludzi, że jakieś pokolenie 500+ (dawanego od kilku lat), które chce tylko "pokazać dupę". Secundo- że znęcanie się na takimi ludźmi jest usprawiedliwione, bo "wykładowca ma im pokazać jak to jest być poniewieranym od narodzin" co wg Ciebie ma się przełożyć na jakość sztuki. Pozbawianie snu jest torturą zakazaną przez ONZ, a nie powodem do podśmiechujek. Tertio- profesorki z bożej łaski nie podskakiwały do dzieci rodziców, którzy za cokolwiek napuściliby prokuratora- szukali ludzi z biednych rodzin, bez znajomości, zastraszonych, z wielkimi marzeniami - takich, za którymi nikt się nie ujmie. To zresztą bardzo stara tradycja, tylko teraz podejmowane są jakieś kroki, żeby ją wyplenić. Ultimo- przeczytaj, co przeczytałaś. Zastanów się, czy powiedziałabyś coś takiego na głos w gronie znajomych.


                Przekonanie, że gnojenie buduje charakter częste jest też w innych branżach- najczęściej wypowiadają je ci, co ich dziadziuś u mamusia bronili przed systemem, usuwając każdą przeszkodę, a jak tylko dorwali się do władzy zaczęli "młodym kształtować charakter" skutkując rzeszami zwichniętych psychicznie alkoholików.

                Tak- elgancki profesor policzkował mnie w pracy. Wmawiano, że jestem nikim. Że mnie zniszczy. Pozbawiano mnie snu. Jedną osobę szef doprowadził do samobójstwa. Szef się z tego śmiał publicznie. Jedyne co mi to dało to pokłady złości i rządzę zemsty.


                • ako17 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 22:23
                  kooreczka napisał:



                  >
                  > Tak- elgancki profesor policzkował mnie w pracy. Wmawiano, że jestem nikim. Że
                  > mnie zniszczy. Pozbawiano mnie snu. Jedną osobę szef doprowadził do samobójstwa
                  > . Szef się z tego śmiał publicznie. Jedyne co mi to dało to pokłady złości i rz
                  > ądzę zemsty.
                  >
                  >
                  we mnie - w Twoim imieniu- też.
              • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 17:31
                guineapigs napisała:


                > Ostatnio byly cuda na kija na temat dydaktyki w szkolach aktorskich: ze ich pon
                > izaja, ze cisna, ze bija, ze wyzywaja, ze nie poizwalaja spac w nocy a kaza rec
                > ytowac.
                > Moze to podle zachowanie i w biurze zadnej racji nie ma, ale.. Jak wykladowca n
                > a Lodzkiej Filmowce ma pokazac tzw. bananowj mlodziezy jak to jest byc poniewie
                > ranym przez rodzicow od narodzin? Zdradzonym przez zone/meza? Moze pokoleniom w
                > ojennym czy powojennym nie trzeba bylo tego az tak pokazywac, ale pokoleniom '5
                > 00 plus' i wogole ze jak mama kaze posprzatac i zabroni pic.jarac - to do proku
                > ratora od razu na taka mac.
                > Bardzo bym chciala miec racjec, ze do aktorstwa ida ludzie dojrzali, majacy wie
                > ksze pojecie o psychologii czy psychiatrii, albo po prostu by pokazac zycie, a
                > nie ludzie, li i jedynie chca pokazac d***e i zarobic na tym hajs.
                >


                Yyyyy...
                Wiara iż poniewieranie i torturowanie studentów filmówki uczyni z nich lepszych artystów, jest mniej więcej tak samo sensowna, jak wiara Borejków w to, że tłuczenie IGSa przez Józwę uczyniło z IGSa mężczyznę.

                Czyli że, wybacz, kochana, ale bezsensowna jest najdoskonalej.

                Przemoc nie udoskonala, nie buduje i nie pomaga, a cierpienie nie uszlachetnia. Zafundowanie komuś PTSD (a tym się pożal Borze dydaktyka psorów z Filmówki często kończy), nie uczyni tego kogoś lepszym w żadnej profesji.

                To, co pozwala aktorowi zrozumieć punkt widzenia innej osoby, to jest empatia. Nie bycie torturowanym (na marginesie, pozbawianie snu jest torturą, oficjalnie uznaną i niegdyś entuzjastycznie stosowaną przez rozmaitych łowców czarownic).

                Em-pa-tia. I odrobina wyobraźni.

                Guin, po tobie się takiej wypowiedzi, zaiste, nie spodziewałam...
                • ako17 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 22:09
                  bupu napisała:


                  > To, co pozwala aktorowi zrozumieć punkt widzenia innej osoby, to jest empatia.
                  > Nie bycie torturowanym (na marginesie, pozbawianie snu jest torturą, oficjalnie
                  > uznaną i niegdyś entuzjastycznie stosowaną przez rozmaitych łowców czarownic).
                  >
                  > Em-pa-tia. I odrobina wyobraźni.
                  >
                  > Guin, po tobie się takiej wypowiedzi, zaiste, nie spodziewałam...
                  >

                  Ja też nie. W ogóle nie. Pozbawianiu człowieka godności (w imię jego rozwoju) nie. Choćby ten człowiek chciał się dostać do akademii teatralnej i potem miał być dobrym aktorem.
                  Nie można gnoić ludzi w imię wyższe.
                  Nie ma wyższego imienia, każdy człowiek ma jedno życie.
                  Tak dużo jest literatury o gwałceniu w człowiekach godności, łamaniu charakterów - i nic, nigdy, z tego dobrego nie wynikło.
                  Jeśli wynikło kiedykolwiek, poproszę o info.
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 18:20
                Podpinam się pod słowa kooreczki i bupu, zwłaszcza, że sama jestem jeszcze smarkulą i ten wpis dotyczy takich jak ja.
                Po pierwsze, ci konkretni studenci z łódzkiej filmówki są starsi ode mnie, gdy 500 plus się pojawiło, już ja byłam za stara by dostać złamany grosz, a co dopiero oni.
                Po drugie, większość moich przyjaciół, ta tak zwana "bananowa młodzież" JEST poniewierana przed rodziców od urodzenia, mają w domach taką patologię, jakiej nikomu bym nie życzyła i nie wiem gdzie by teraz byli, gdyby w porę nie dostali się na terapię, a niektórzy nawet do psychiatry (!). Gdyby nie prosili mnie o dyskrecję, opisałabym tu szczegóły ich jakże wygodnego życia.
                Po trzecie, jeśli takie metody nauki rzeczywiście mają taki zbawienny wpływ na moje pokolenie, to cieszę się, że ani ja, ani nikt z moich znajomych nie studiuje aktorstwa. Jeszcze by się dostało rolę osoby zgwałconej, wtedy to dopiero by nas musieli nauczyć.
                A po czwarte, wydaje mi się, że przemoc ze strony nauczyciela czy przełożonego to nie to samo, co "kopy w dupę od życia", bo te drugie zwykle nie są wydzielane z regularnością, premedytacją i każdy równie brutalnie
              • angazetka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 18:48
                Skąd w ogóle pomysł, że do szkół aktorskich idzie młodzież bananowa? I skąd wiesz, że młodzież ta nie była przez rodziców (bądź środowisko) poniewierana odpowiednio?
                Oraz aktor jest od grania. Nigdy nie przeżyje wszystkiego, co mu przyjdzie zagrać. Ma umieć się w to wczuć.
                I do aktorstwa nie mogą iść ludzie dojrzali, bo mają po te 19 lat. Wtedy nikt nie nie jest dojrzały.
                Bardzo okrutne, co napisałaś. I zastanów sie, czy chciałabyś, żeby ciebie szef bił i wyzywał, bo przecież wtedy będziesz lepiej pracować.
                • verdana Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 16.07.22, 08:59
                  Pomijając ohydę (tak, ohydę!) usprawiedliwiania przemocy wobec osób podległych, to jest zwyczajnie totalna bzdura. To, ze ktoś sie znęca nad studentem, pracownikiem, żoną nie uczyni ofiary osobą dojrzałą. Nie nauczy jej niczego na temat wojny, patologicznej rodziny czy przesladowań rasowych, bo przemoc niczego nie uczy, za wyjątkiem tego, jak to jest byc ofiarą mobbingu. I nie, ofiary nie zagrają lepiej. Zagrają gorzej, bo pozbawienie kogokolwiek godności i możliwości decydowania powoduje, ze pewność siebie, konieczna w zawodzie aktora i własciwie we wszystkich innych, zostaje zniszczona, często na zawsze. Ciekawe, że moja matka, sumiennie prześladowana w czasie wojny przez 6 lat, nie stała sie przez to wcale osobą dojrzałą, stała sie osobą, która przez pozostałe 80 lat życia jest do tego zycia niedostosowana. Powiem to wprost - to, co napisała Guineapigs stawia pod znakiem zapytania jej obecność na tym forum. Nie bardzo mam ochotę rozmawiać z osobą, która pogardza ludżmi i uwaza, ze przemoc jest bardzo fajna, jako metoda wychowawcza. Gdyby to było moje forum, ban byłby jak w banku
              • kocynder Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 16.07.22, 22:44
                Nie jestem i nie byłam (oraz raczej nie będę) absolwentką uczelni artystycznej - wykładowcą tym bardziej!
                Nie zgodzę się, że "autentycznie" można zagrać tylko coś co się samemu przeżyło - obojętne w aktorstwie czy muzyce. Na przykład genialne wykonanie "Jaka róża taki cierń" Edyty Geppert w Opolu (1984 rok) - nie sądzę, by p. Geppert miała za sobą próbę samobójczą, a wszak ta piosenka właśnie o samobójstwie mówi. I Edyta Geppert zaśpiewała niesamowicie, z dreszczem i ciarami, przejmująco i tak... Do głębi. Więc nie, nie trzeba samemu przeżyć, żeby coś zagrać/zinterpretować. Tu raczej jest potrzebna pewna wrażliwość, empatia, umiejętność "włożenia cudzych butów".
                Laura, jak ją MM napisała, specjalnej wrażliwości nie pokazuje. Empatii. Umiejętności patrzenia "cudzymi oczami". Ale wierzę, że one gdzieś w niej są, ta empatia, umiejętność i wrażliwość. Wrażliwość nie w kontekście "delikatność" czy "subtelność", ale właśnie w sensie umiejętności odbierania cudzych emocji. I to co napisałam to było bardziej "co by było gdyby" - (żadnej kobiecie bym, nie życzyła, Laurze też) gdyby Adam COŚ zrobił. Nie wiem co i wolę nie myśleć, bo ponieważ go nie lubię jestem w stanie dopisać mu wszelkie cechy każdego psychopatycznego seryjnego mordercy, więc wolę nie. Ale myślę, że gdyby Adam zrobił coś takiego, co by Laurę "obudziło" - to i owszem, miałaby szansę na bycie brylantem scen operowych. Taka jak jest obecnie u MM - nie ma opcji: za leniwe to-to, za bierne, za rozlazłe. No i właśnie - za puste. Bo o ile nie trzeba przeżyć WSZYSTKIEGO - to jednak COŚ i owszem. Coś co by właśnie otwarło na odbiór innych, na życie, na uczucia. Nie, latanie z katalpą za kolesiem słuchającym Mozarta - to NIE JEST uczucie!
                I kończąc: od "zawsze" nie znosiłam i uważałam za bezwzględnie głupie powiedzenie "co nas nie zabije to nas wzmocni". A chała! Co nas nie zabije - to nas nie zabije, i tyle. Nie wzmocni, za to może załamać, nawet jeśli nie do samobójstwa, to do zaprzestania prób osiągnięcia sukcesu itp. I również od zawsze dostawałam furii na wszelkie przejawy "fali". Dyscyplinę i reżim rozumiem w szkołach militarnych - bo osoby te szkoły kończące MUSZĄ albo mieć w sobie pewną twardość, albo tez się jej nauczyć. Bo jeśli są "z miękkiej gliny" - to mogą zginąć ludzie - ich towarzysze broni lub cywile, których bronić mają. Uwaga: dyscyplina i reżim NIE SĄ JEDNOZNACZNE ze stosowaniem przemocy!
                I już na zupełny koniec: jakiś czas temu bratanica męża podczas jakiegoś rodzinnego grilla przyznała się, ot, w tonie towarzyskiej konwersacji, że przez całą szkołę średnią była "liderką" gangu gnębiącego słabszych uczniów. Słabszych nie w nauce, ale psychicznie, biedniejszych, mniej ładnych... Ot tamtej pory nie umiem na nią patrzeć jak na normalną młodą kobietę. No, nie i już. Zero kontaktów poza stricte oficjalnymi, od ewentualnych wizyt zawsze się wykręcam... Jeszcze gdyby powiedziała to na zasadzie "Kurczę, człowiek był młody i głupi, teraz bym inaczej" - może oceniłabym ją łagodniej. Ale nie, ona jest z siebie zadowolona. Ok, jej prawo. A moim prawem - uznawać to za podłość i nie chcieć żadnych kontaktów.
      • jakgdyby.nigdynic Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 14:20
        kocynder napisała:

        . Ktoś widział któregoś z artystów
        > przy jakiejś pracy twórczej? Albo i nie twórczej?

        Bez żadnego trybu:

        1. Przeszczep kręci filmy z krasnalem i je obrabia na komputerze.
        2. Terpentula sprzedaje swoje dzieła pod tunelem.
        3. Bernard maluje, fotografuje, happeninguje i performuje w każdym chyba tomie, w którym się pojawia.
        4. Aniella gra aż się kurzy (po wielokroć i na wielu scenach > teatr tv, szkolne przedstawienie, Malta)
        5. Mama Żakowa rzeźbi w domu i prowadzi zajęcia dla dzieci.
        6. Julia robi projekty na studia i chałturzy artystycznie
        7. Natalia pisze wiersze
        8. Trolla i jej rodzina tworzą muzykę i występują
        9. Tosia uczy dzieci w przedszkolu muzycznym, a więc i grać chyba im musi
        10. Kreska farbuje, pruje i szyje. Może to być i rękodzieło, ale jest zaprezentowane jako działanie bardziej artystyczne
        11. Dambo performuje z Bernardem (we wspomnieniach również w ramach Pomarańczowej Alternatywy)
        12. Filip Bratek gra jak szatan!
        13. Konrad: dzieckiem w kolebce kto tworzy maski, ten młody występuje z własnym teatrem lalkowym.
        14. Wiktor Lelujka fotografuje
        15. Mila gwiazduje w studenckim teatrze oraz kalamburzy

        Nowszych tomów nie pamiętam.
        Aktywności artystycznych przedstawionych w J jest sporo, są bardzo zróżnicowane i całkiem fajnie pokazane. IMHO wątek czepialski oraz pod tezę.
        • kocynder Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 13.07.22, 23:29
          Myślę, że nie, tylko Bupu szacowna zapomniała uściślić, że chodziło właśnie o Borejczadę, a nie o stare, dobre tomy. I owszem, w dawnych czasach artyści bywali różni. Byli spełnieni, byli poszukujący, byli chałturzący... Ale byli fajni. I właśnie fajnie, serdecznie opisani. Można nieznosić Bernarda (ja nie znoszę! Od początku!), ale w BBB nie budzi obrzydzenia.
          A co do pkt 10, czyli Kreski. Ja jej ścibolenie odebrałam kompletnie "nieartystycznie". Czasy były jakie były, dostępność dóbr była stosowna, więc po prostu w tamtych czasach bardzo wiele dziewczyn umiało szyć, robić na drutach, na szydełku, farbować itd. Nie tyle sztuka i artyzm co brutalna konieczność. :)
          • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 14.07.22, 17:33
            kocynder napisała:

            > Myślę, że nie, tylko Bupu szacowna zapomniała uściślić, że chodziło właśnie o B
            > orejczadę, a nie o stare, dobre tomy. I owszem, w dawnych czasach artyści bywal
            > i różni. Byli spełnieni, byli poszukujący, byli chałturzący... Ale byli fajni.
            > I właśnie fajnie, serdecznie opisani. Można nieznosić Bernarda (ja nie znoszę!
            > Od początku!), ale w BBB nie budzi obrzydzenia.
            > A co do pkt 10, czyli Kreski. Ja jej ścibolenie odebrałam kompletnie "nieartyst
            > ycznie". Czasy były jakie były, dostępność dóbr była stosowna, więc po prostu w
            > tamtych czasach bardzo wiele dziewczyn umiało szyć, robić na drutach, na szyde
            > łku, farbować itd. Nie tyle sztuka i artyzm co brutalna konieczność. :)
            >

            Owszem, przerabianie, lub samodzielna produkcja odzieży była na porządku dziennym, a osoba posiadająca maszynę do szycia i umiejętność jej obsługi cieszyła się niezmierną popularnością.
    • kloi0505 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 06:48
      bupu napisła:

      <Mamy Trollę, też parającą się wokalistyką, która (Trolla, nie wokalistyka) okazała się podła, płytka i w dodatku śmiała nie chcieć Józkiniowego.>

      Kiedy Trolla okazała się podła i płytka?
      • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 09:52
        kloi0505 napisał(a):

        > bupu napisła:
        >
        > <Mamy Trollę, też parającą się wokalistyką, która (Trolla, nie wokalistyka)
        > okazała się podła, płytka i w dodatku śmiała nie chcieć Józkiniowego.>
        >
        > Kiedy Trolla okazała się podła i płytka?


        W Makabrusi. Przyjechała z chłopakiem (podła!) i przywiozła jakże tandetny i w złym guście prezent dla Larwy, w postaci złotej kłódki z Werony. Czyli że płytka, za masowymi modami podąża i gustu nie ma za grosz.
        • kooreczka Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 10:25
          Bo ja wiem? Akurat zauroczenie Józinka było ładnie pokazane- podkochuje się w starszej, ekscentrycznej dziewczynie dla której jest młodszym kumplem. A Laurze nie podobał się żaden prezent, nawet Kitchen Ad.
          • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 10:52
            kooreczka napisał:

            > Bo ja wiem? Akurat zauroczenie Józinka było ładnie pokazane- podkochuje się w s
            > tarszej, ekscentrycznej dziewczynie dla której jest młodszym kumplem. A Laurze
            > nie podobał się żaden prezent, nawet Kitchen Ad.

            Kłódka jest opisana jednoznacznie jako kicz, który w dodatku spodobał się Magdusi, dość konsekwentnie prezentowanej jako stworzenie bez gustu i bez czółka.
        • kloi0505 Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 12:32
          <Przyjechała z chłopakiem (podła!) i przywiozła jakże tandetny i w złym guście prezent dla Larwy, w postaci złotej kłódki z Werony. Czyli że płytka, za masowymi modami podąża i gustu nie ma za grosz.>

          Aż wrócę na chwlię do McD i przeczytam ten fragment. Bo już sama nie wiem.
    • jakgdyby.nigdynic Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 14:34
      bupu napisała:

      > Tak sobie dumam nad profesjami w Sadze...
      >
      >
      > Ale wiecie co? To prawie wyłącznie osoby nielubiane przez narratora. Negatywne.
      > Niefajne.

      Nie zgodzę się. Odautorsko są przedstawiane zazwyczaj jako osoby pozytywne, przynajmniej w starszych tomach.


      > Mamy Trollę, też parającą się wokalistyką, która (Trolla, nie wokalistyka) okaz
      > ała się podła, płytka i w dodatku śmiała nie chcieć Józkiniowego.

      Trolla jest w JT przedstawiana jako postać superpozytywna, aż się cukier uszami wylewa. Późniejszy opis negatywny, który przytaczasz, to monolog wewnętrzny Józefa, mocno realistyczny, bo pokazuje zderzenie marzeń dzieciaka i lądowanie na twardej tafli rzeczywistości. Dąsy i fochy na dawny obiekt uczuć bardzo prawdopodobne.


      >
      > Mamy Bernarda, malarza, gastrorzeźbiarza, chodzący moment komiczny, traktowany
      > przez Borejków z góry.
      >

      Wiem, że forum nie lubi Bernarda, ale nie zgodzę się, żeby Bernard był przestawiany źle. Może robić za comic relief, ale w tym tomie, w którym najlepiej go widzimy, w BBB, jest człowiekiem o wielkim sercu, odważnym, wesołym, szczerym, wielkodusznym.

      > Wreszcie mamy dwie aktorki, Józefinę i Aniellę, jedna potworna egoistka, druga
      > opisywana przez narratora z coraz większa niechęcią (odziana na galowo nie chci
      > ała przytulać upaćkanego farbą Robuzurpatora, jak ona mogła noooo).
      >

      Równocześnie w tym samym tomie jest monolog wewnętrzny Belli, że Anielka jest sumie fajna i że się przerzucały sucharami rycząc ze śmiechu.


      > Ach, mamy też muzyka, pianistę-organistę, Nerwusa, niezrównoważonego wariata, p
      > rzed którym Nutria najpierw chowała się na Cyprze, a potem za wąsami Robrojka.

      Forum boi się Filipa (ja też). Autorka uznaje jego zachowanie za dopuszczalne i co najmniej niegodne nagany. Filip nie bywa raczej przedstawiany jako postać jednoznacznie negatywna.

      >
      > Jeden jest tylko artysta, prezentowany konsekwentnie w świetle pozytywnym, Kal
      > Amburka mianowicie, mistrz dramaturgii, którego sztuk teatry nie chcą już wysta
      > wiać (i dlatego nie są prawdziwe, jak stwierdza Jędruś, Chryste Panie na banani
      > e, co Borejkowie kładą tym dzieciom w uszy?).
      >
      > Reszta, no sami widzicie, fuje i fubrawce.
      >
      Quod non demonstrandum erat. iksde
      • przymrozki Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 19:08
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > bupu napisała:
        >

        > > Mamy Trollę, też parającą się wokalistyką, która (Trolla, nie wokalistyka
        > ) okaz
        > > ała się podła, płytka i w dodatku śmiała nie chcieć Józkiniowego.
        >
        > Trolla jest w JT przedstawiana jako postać superpozytywna, aż się cukier uszami
        > wylewa. Późniejszy opis negatywny, który przytaczasz, to monolog wewnętrzny Jó
        > zefa, mocno realistyczny, bo pokazuje zderzenie marzeń dzieciaka i lądowanie na
        > twardej tafli rzeczywistości. Dąsy i fochy na dawny obiekt uczuć bardzo prawdo
        > podobne.

        Jestem prawie pewna, że historię tandetnej kłódki z Werony poznajemy oczami narratora wszechwiedzącego. A już na pewno czytelnik ma okazję usłyszeć dobitnie wyrażoną opinię na temat nowego zwyczaju wypowiedzianą za pośrednictwem wyrafinowanych ust wyrafinowanej Laury, której miłość jest zdecydowanie zbyt niezwykła, żeby czcić ją na banalny sposób Trolli.



        > Forum boi się Filipa (ja też). Autorka uznaje jego zachowanie za dopuszczalne i
        > co najmniej niegodne nagany. Filip nie bywa raczej przedstawiany jako postać j
        > ednoznacznie negatywna.

        Za NiN faktycznie nie, ale potem, z tomu na tom, Filip stawał się coraz bardziej antypatyczny. W "Ciotce" był już strasznym wspomnieniem i koszmarem dawno minionego lata. Zupełnie bez sensu, nawiasem mówiąc, bo o ile Natalia miała powody, żeby uciekać od niego z krzykiem po akcji z kajdankami w cugu, to potem to ona była czarnym charakterem w związku. I to raczej Filip powinien mieć żal do dziewczyny, które wpędziła go w lata, zwodziła, znikała na Cyprze, przyjmowała zaręczyny, opóźniała ślub, a potem zerwała zamiast, jak człowiek dorosły, zakończyć znajomość, kiedy tylko zorientowała się, że nie jest nią zainteresowana.

      • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 19:31
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > bupu napisała:
        >
        > > Tak sobie dumam nad profesjami w Sadze...
        > >
        > >
        > > Ale wiecie co? To prawie wyłącznie osoby nielubiane przez narratora. Nega
        > tywne.
        > > Niefajne.
        >
        > Nie zgodzę się. Odautorsko są przedstawiane zazwyczaj jako osoby pozytywne, prz
        > ynajmniej w starszych tomach.


        W starszych tomach byli jeszcze normalni ludzie, których nie oceniano po wysokości czółka i stosunku do niemowląt. Ja patrzyłam na tomy nowsze.

        > > Mamy Trollę, też parającą się wokalistyką, która (Trolla, nie wokalistyka
        > ) okaz
        > > ała się podła, płytka i w dodatku śmiała nie chcieć Józkiniowego.
        >
        > Trolla jest w JT przedstawiana jako postać superpozytywna, aż się cukier uszami
        > wylewa. Późniejszy opis negatywny, który przytaczasz, to monolog wewnętrzny Jó
        > zefa, mocno realistyczny, bo pokazuje zderzenie marzeń dzieciaka i lądowanie na
        > twardej tafli rzeczywistości. Dąsy i fochy na dawny obiekt uczuć bardzo prawdo
        > podobne.

        Nie tylko Józef negatywnie postrzega Trollę w Makabrusi. IGS również, cytuję wydała mu się nieco stara, dziwnie odmieniona, zanurzona w swoim nowym zyciu jak w lakierze, który ją jakoś wygładził, usztywnił i zmienił nawet wyraz jej twarzy.
        Że już nie wspomnę, że Staszka przyjeżdża, o zgrozo, umalowana. I hołduje modom, jak zatrzaskiwanie kłódek na moście. No po prostu zua Staszka, bo tonie.


        > > Mamy Bernarda, malarza, gastrorzeźbiarza, chodzący moment komiczny, trakt
        > owany
        > > przez Borejków z góry.
        > >
        >
        > Wiem, że forum nie lubi Bernarda, ale nie zgodzę się, żeby Bernard był przestaw
        > iany źle. Może robić za comic relief, ale w tym tomie, w którym najlepiej go wi
        > dzimy, w BBB, jest człowiekiem o wielkim sercu, odważnym, wesołym, szczerym, wi
        > elkodusznym.

        Tyle, że to nie jest jedyny tom w którym Bernard się pojawia. W tomach zaś późniejszych, oprócz tego, że robi za dostawcę usług różnorakich, jest też człowiekiem, którego dzieła, ofiarowane w dowód wdzięczności, Borejkowie stawiają w wychodku.

        > > Wreszcie mamy dwie aktorki, Józefinę i Aniellę, jedna potworna egoistka,
        > druga
        > > opisywana przez narratora z coraz większa niechęcią (odziana na galowo ni
        > e chci
        > > ała przytulać upaćkanego farbą Robuzurpatora, jak ona mogła noooo).
        > >
        >
        > Równocześnie w tym samym tomie jest monolog wewnętrzny Belli, że Anielka jest s
        > umie fajna i że się przerzucały sucharami rycząc ze śmiechu.

        W którym, w CR? To poproszę cytat, gdyż nie mogę tego fragmentu znaleźć.

        > > Ach, mamy też muzyka, pianistę-organistę, Nerwusa, niezrównoważonego wari
        > ata, p
        > > rzed którym Nutria najpierw chowała się na Cyprze, a potem za wąsami Robr
        > ojka.
        >
        > Forum boi się Filipa (ja też). Autorka uznaje jego zachowanie za dopuszczalne i
        > co najmniej niegodne nagany. Filip nie bywa raczej przedstawiany jako postać j
        > ednoznacznie negatywna.


        W NiN może nie. Ale, znowu, to nie jest jedyny tom w którym Nerwus wystąpił. W Córce Robrojka, czy TiR z całą pewnością nie jest przedstawiony pozytywnie (w kontraście, zresztą, do lansowanego na nowy obiekt westchnień Nutrii Robroja). No chyba że dość się naszarpała, żeby się wyrwac Filipowi, który nieustannie dybał na każdą jej myśl i każde westchnienie. Czuła się przy nim jak ścigana. Nie pozostawiał jej ani centymetra przestrzeni, ciągle ją gonił i ciągle ją dokądś zabierał. Niekiedy czuła się przy nim jak przedmiot. za opis pozytywny. To nie mam pytań.
        • jakgdyby.nigdynic Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 20:10
          bupu napisała:

          >
          >
          > W starszych tomach byli jeszcze normalni ludzie, których nie oceniano po wysoko
          > ści czółka i stosunku do niemowląt. Ja patrzyłam na tomy nowsze.
          >

          Nowych tomów nie znam prawie wcale, więc trudno mi się wypowiedzieć. Jeśli chodziło Ci tylko o nie warto to zaznaczyć na początku wątku, zamiast pisać, że "WSZYSCY I WSZĘDZIE".

          > >
          > > Równocześnie w tym samym tomie jest monolog wewnętrzny Belli, że Anielka
          > jest s
          > > umie fajna i że się przerzucały sucharami rycząc ze śmiechu.
          >
          > W którym, w CR? To poproszę cytat, gdyż nie mogę tego fragmentu znaleźć.

          W moim wydaniu strona 200, Sobota, 24. sierpnia. Niestety, nie chce mi się przepisywać, fragment dość obszerny. Monolog jest jednak Idy, ale stoi w nim, jak wół, że Aniella i Bella padły sobie w ramiona, rycząc ze śmiechu i od tego momentu nastąpił przełom w ich relacjach.
          • bupu Re: Ahhhhhtyści i inne profesje 11.07.22, 20:48
            jakgdyby.nigdynic napisała:


            > Nowych tomów nie znam prawie wcale, więc trudno mi się wypowiedzieć. Jeśli chod
            > ziło Ci tylko o nie warto to zaznaczyć na początku wątku, zamiast pisać, że "WS
            > ZYSCY I WSZĘDZIE".

            No nie, owszem, mogłam zaznaczyć, że chodzi mi o nowsze tomy, ale jako żywo nie napisałam otwartym tekstem, że wszyscy i wszędzie.


            > > >
            > > > Równocześnie w tym samym tomie jest monolog wewnętrzny Belli, że An
            > ielka
            > > jest s
            > > > umie fajna i że się przerzucały sucharami rycząc ze śmiechu.
            > >
            > > W którym, w CR? To poproszę cytat, gdyż nie mogę tego fragmentu znaleźć.
            >
            > W moim wydaniu strona 200, Sobota, 24. sierpnia. Niestety, nie chce mi się prze
            > pisywać, fragment dość obszerny. Monolog jest jednak Idy, ale stoi w nim, jak w
            > ół, że Aniella i Bella padły sobie w ramiona, rycząc ze śmiechu i od tego momen
            > tu nastąpił przełom w ich relacjach.


            A, mam. Znaczy się sucharami przerzucała się Bella z Bernardem, ale padanie w ramiona i przełom były, natomiast nie ma nic o tym, że Bella uznała Aniellę za fajną.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka