Dodaj do ulubionych

największy recykling motywów

14.10.23, 18:47
Mowa o Ciotce Zgryzotce. Zauważyłam ostatnio jak wiele jest w niej motywów znanych nam już z poprzednich tomów:
– piękny obiekt westchnień bohaterki/bohatera okazuje się zgniły od środka (Pawełek w Kłam, Matylda w OwR, Krystian w BBB, trochę Artur w DP, Zbysław w Kalam)
– bohaterka ma nieatrakcyjnego kumpla, który na nią leci i ostatecznie ją zdobywa (Robrojek w Kłam, Bernard w BBB, Przeszczep w CR)
– amant gorliwie walczy o uczucie upartej dziewczyny i szybko staje się częścią jej rodziny (Pyziak w KK)
– dziecko znika na długo, a rodzina nic (Pyziakówny z Nutrią w NiN, Laura w TiR, Józin i Ignaś z Laurą w JT, Ignaś w CP)
– szarmancki przystojniak okazuje się niebezpieczny (Filip w CR i I)
– w tle fabuły zachodzi domniemane porzucenie, które ostatecznie okazuje się nieporozumieniem (Pyziak i Gaba w OwR)
– porzucona przez męża krewna wraca do domu rodzinnego i żyje tam na prawach szlachcica-rezydenta (Wiesia w SK, częściowo Gaba przez całą serię)
– bohaterowie muszą pomóc przy nagłym porodzie, w czasie gdy ojciec dziecka jest gdzieś w trasie i nie ma z nim kontaktu (Krystyna i Wojtek w SK)
– na koniec wielkie wesele krewnych głównej bohaterki, z kompletnie randomową listą gości (wąsele w Kalam)
– wybitnie prosta(cka) suknia ślubna z niemożliwym fizycznie wiankiem i brakiem makijażu (Laura w McD)

Myślicie, że to przypadek? Czy może zamierzony zabieg, mający na celu oddanie hołdu całej sadze poprzez takie powtórzenie w jednym tomie wszystkich motywów z poprzednich? Coś jak easter eggi w sequelu lub reboocie filmu.
Obserwuj wątek
    • catwoman21 Re: największy recykling motywów 14.10.23, 18:52
      ,,– bohaterka ma nieatrakcyjnego kumpla, który na nią leci i ostatecznie ją zdobywa (Robrojek w Kłam, Bernard w BBB, Przeszczep w CR)''

      Ale Robrojek nie zdobył serca Anieli.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 14.10.23, 19:00
        catwoman21 napisała:

        > ,,– bohaterka ma nieatrakcyjnego kumpla, który na nią leci i ostatecznie ją zdo
        > bywa (Robrojek w Kłam, Bernard w BBB, Przeszczep w CR)''
        >
        > Ale Robrojek nie zdobył serca Anieli.


        A to fakt, z opisu motywu wykreślamy zdobywanie
    • catwoman21 Re: największy recykling motywów 14.10.23, 18:55
      W sumie CZ to nie pierwszy przypadek. W McDusi była zrzynka z Pulpecji: też ślub w Boże Narodzenie i komplikacje z nim związane.
    • bupu Re: największy recykling motywów 14.10.23, 19:27
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

      > Mowa o Ciotce Zgryzotce. Zauważyłam ostatnio jak wiele jest w niej motywów znan
      > ych nam już z poprzednich tomów:
      > – piękny obiekt westchnień bohaterki/bohatera okazuje się zgniły od środka (Paw
      > ełek w Kłam, Matylda w OwR, Krystian w BBB, trochę Artur w DP, Zbysław w Kalam)


      Nie zapomnij o Tuniu w NiN, co to się zaraz zaczął pocieszać po Nutrii rehabilitantką, zamiast posypywać blond łeb popiołem. A swoją drogą widzę tu prawie samych blondynów w tym robaczywym towarzystwie, gdyż tylko Zmysław nie ma jasnych kędziorów.

      > – bohaterka ma nieatrakcyjnego kumpla, który na nią leci i ostatecznie ją zdoby
      > wa (Robrojek w Kłam, Bernard w BBB, Przeszczep w CR)

      Robroj Anielli wszakże jednak nie zdobył.

      > – w tle fabuły zachodzi domniemane porzucenie, które ostatecznie okazuje się ni
      > eporozumieniem (Pyziak i Gaba w OwR)

      Oraz Fryc i Rurza wleczeni przez trzy tomy, od JT do CP.

      > – porzucona przez męża krewna wraca do domu rodzinnego i żyje tam na prawach sz
      > lachcica-rezydenta (Wiesia w SK, częściowo Gaba przez całą serię)

      O przepraszam, na prawach ubogiej rezydentki to może żyła Wiesia, ale Gabon żyje na prawach świętej krowy.


      > – na koniec wielkie wesele krewnych głównej bohaterki, z kompletnie randomową l
      > istą gości (wąsele w Kalam)

      Wąsele! BOZGIE!!!

      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 14.10.23, 22:06
        bupu napisała:

        > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
        > (...)
        > > – porzucona przez męża krewna wraca do domu rodzinnego i żyje tam na praw
        > ach sz
        > > lachcica-rezydenta (Wiesia w SK, częściowo Gaba przez całą serię)
        >
        > O przepraszam, na prawach ubogiej rezydentki to może żyła Wiesia, ale Gabon żyj
        > e na prawach świętej krowy.
        >
        >

        Takie są fakty. Natomiast komentarz odautorski próbuje nam wpierać, że Gabogryzarka jest nieszczęsną samotną matką (zbliżenie na drugiego męża i liczną rodzinę), ma kupę zmartwień na głowie (jakichż to?), pracuje jak górnik (kiedy?), i w ogóle jest taaaka bieeedna, ale taaaka dzieeelna i o wszystkich dbająca.
        • kocynder Re: największy recykling motywów 18.10.23, 05:27
          No wiesz co?! Jak śmiesz śmieć!?
          Gabbini samotna może nie, ale PORZUCONA! Bo Pypypy ja wziął i pierw całował pod wierzbą a potem był wybył po piniondze! I był zły, ach jakże zły, bo któż mógłby nie będąc złym jak Sauron, Szatan i profesor Moriarty mógłby tak podeptać świętą betonową?! No kto, ja się pytam?Więc ona cierpi z tego porzucenia! A użyteczny sprzęt domowy, potocznie zwany drugim mężem nijak tego faktu porzucenia nie zmienia.
          Gabbini miała całą furę nieszczęść. Zaczynając od wspomnianego powyżej porzucenia, przez konieczność czasowego zawieszenia studiów, straszliwą katastrofę samochodową, martwienie się, kto i kiedy pośle na wojnę jej synka aż po cierpienie za milijony! A jak milijony tego nie doceniają to są złe jak Pypypy, ty i cały wraży forum!
          Gabbini pracuje ciężko! Napisała raz kiedyś artykuł! I musi się kijem opędzać od tych namolnych studentów, co to za nią truchtają, stalkerzy wstrętni! I obiady gotować, czasem nawet dla CAŁEJ RODZINY!I czytac nowości synchronicznie, żeby kończyć rozdział dokładnie równo ze sprzętem użytkowym marki "Mąż 2" i móc się z nim synchronicznie całować.
          I w ogóle jak ty możesz tego nie dostrzegać?! Okulary se kup! ;)
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 20.10.23, 13:25
            kocynder napisała:

            > No wiesz co?! Jak śmiesz śmieć!?
            > Gabbini samotna może nie, ale PORZUCONA! Bo Pypypy ja wziął i pierw całował pod
            > wierzbą a potem był wybył po piniondze! I był zły, ach jakże zły, bo któż mógł
            > by nie będąc złym jak Sauron, Szatan i profesor Moriarty mógłby tak podeptać św
            > iętą betonową?! No kto, ja się pytam?Więc ona cierpi z tego porzucenia! A użyte
            > czny sprzęt domowy, potocznie zwany drugim mężem nijak tego faktu porzucenia ni
            > e zmienia.
            > Gabbini miała całą furę nieszczęść. Zaczynając od wspomnianego powyżej porzucen
            > ia, przez konieczność czasowego zawieszenia studiów,

            O, jeszcze konieczność sobie z tego zrobiła, pomimo, że w domu matka bardziej niż chętna do wymiany obowiązków przy dziecku. Którą to chęć i tak urzeczywistniała kiedy niestudiująca już Gaba była bardziej dostępna.
            Poważnie, zrozumiałabym rzucenie tych studiów, gdyby powodem była chęć pójścia do pracy i zarobienia na dziecko. I przy okazji posiadania jakichś własnych oszczędności (na wszelki wypadek), a nie tylko wiszenie na tatusiu i Pyziaku.

            straszliwą katastrofę samo
            > chodową, martwienie się, kto i kiedy pośle na wojnę jej synka aż po cierpienie
            > za milijony! A jak milijony tego nie doceniają to są złe jak Pypypy, ty i cały
            > wraży forum!
            > Gabbini pracuje ciężko! Napisała raz kiedyś artykuł! I musi się kijem opędzać o
            > d tych namolnych studentów, co to za nią truchtają, stalkerzy wstrętni! I obiad
            > y gotować, czasem nawet dla CAŁEJ RODZINY!I czytac nowości synchronicznie, żeby
            > kończyć rozdział dokładnie równo ze sprzętem użytkowym marki "Mąż 2" i móc się
            > z nim synchronicznie całować.
            > I w ogóle jak ty możesz tego nie dostrzegać?! Okulary se kup! ;)
            >

            Na co mi trzecia para?🤓
            • zla.m Re: największy recykling motywów 22.10.23, 11:26
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > kocynder napisała:

              > > I w ogóle jak ty możesz tego nie dostrzegać?! Okulary se kup! ;)
              > >
              >
              > Na co mi trzecia para?🤓
              >
              To przecież oczywiste. Jak je założysz, to łatwiej się szuka pozostałych dwóch :)
    • ako17 Re: największy recykling motywów 15.10.23, 13:07
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

      > – bohaterowie muszą pomóc przy nagłym porodzie, w czasie gdy ojciec dziecka jes
      > t gdzieś w trasie i nie ma z nim kontaktu (Krystyna i Wojtek w SK)

      Nie zapominajmy o dramatycznym porodzie Kreski w Pulpecji, również pod nieobecność tatusia i męża. Bosh, pomysł zawezwania przez Dmuchawca Gabrieli do rodzącej wnuczki nie mieści mi się w głowie.

      > Myślicie, że to przypadek? Czy może zamierzony zabieg, mający na celu oddanie h
      > ołdu całej sadze poprzez takie powtórzenie w jednym tomie wszystkich motywów z
      > poprzednich? Coś jak easter eggi w sequelu lub reboocie filmu.

      Waham się. Nie potrafię powiedzieć, czy to celowy zabieg artystyczny (przypomnijmy sobie wszystko co było w poprzednich tomach, dla utrwalenia), czy efekt braku pomysłów Autorki na rozwiązania fabularne. Ale raczej skłaniam się ku temu drugiemu.
      • kocynder Re: największy recykling motywów 18.10.23, 05:32
        Hmmm... Czas jakowyś temu, nudząc się niemożebnie, przeglądałam archiwum jedynej słusznej księgi gości i natrafiłam na czarowne info autorki, że ma całe mnóstwo NOWYCH pomysłów na powieść. Co prawda w temacie "Truchełka" to było, no ale. Więc ja się zapytowywuję: skoro pani ałtorka ma całe mnóstwo nowych pomysłów - to po kie licho wywleka z szafy odgrzewane w mikrofali trupy? Ktoś to przyswaja i mógłby mi wytłumaczyć? Bo ja tam nie jestem autorką, ale mam takie wrażenie, że jak ktoś ma mnóstwo nowych pomysłów, to nie przepisuje starych...
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 18.10.23, 11:54
          kocynder napisała:

          > Hmmm... Czas jakowyś temu, nudząc się niemożebnie, przeglądałam archiwum jedyne
          > j słusznej księgi gości i natrafiłam na czarowne info autorki, że ma całe mnóst
          > wo NOWYCH pomysłów na powieść. Co prawda w temacie "Truchełka" to było, no ale.
          > Więc ja się zapytowywuję: skoro pani ałtorka ma całe mnóstwo nowych pomysłów -
          > to po kie licho wywleka z szafy odgrzewane w mikrofali trupy? Ktoś to przyswaj
          > a i mógłby mi wytłumaczyć? Bo ja tam nie jestem autorką, ale mam takie wrażenie
          > , że jak ktoś ma mnóstwo nowych pomysłów, to nie przepisuje starych...
          >

          Pewnie dlatego, że mieć pomysły żadna sztuka, ale żeby jest zrealizować i jeszcze potem przeredagować czy to wszystko ma sens, to już ciutkę trudniejsze - patrz pomysł na Robizod Dysocjacyjny, PypypyCKNUKa, itd.
    • sanfran_84 Re: największy recykling motywów 15.10.23, 14:03
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

      > Myślicie, że to przypadek? Czy może zamierzony zabieg, mający na celu oddanie h
      > ołdu całej sadze poprzez takie powtórzenie w jednym tomie wszystkich motywów z
      > poprzednich? Coś jak easter eggi w sequelu lub reboocie filmu.
      >

      W związku z tym, że dwie najbardziej wypakowane recyklingiem książki to CZ oraz wspomniana wyżej McDusia (która oprócz zimowego ślubu w okolicach Bożego Narodzenia przemiela jeszcze kilka innych motywów znanych z przeszłości), mam pewną teorię, Odnosi się ona zresztą odnosi się do już prowadzonych na ten temat dyskusji na forum. Otóż McDusia ewidentnie miała dziać się wcześniej, tuż po pierwszym przyjeździe Magdy do Poznania. CZ także wygląda na książkę, której akcja pierwotnie była zaplanowana na jakiś wcześniejszy moment, niż 2017 rok - te wszystkie zamęty z remontami, nieogarniętą organizacją wesela oznajmionego "na szybko", Józinem i Dorotą będących po kilku latach związku ciągle w fazie "jeszcze ze sobą nie rozmawiamy" i tak dalej, wyglądają jakby od Feblika minęło do kilkunastu miesięcy, a nie 4 lata. Wydaje się więc, że przy tych dwóch książkach wystąpiła poważna zmiana w początkowych założeniach, w przypadku CZ najprawdopodobniej także zmiana głównej bohaterki. Można przyjąć (to było na forum przedmiotem dyskusji nieraz), że wydłużył się czas napisania powieści, a MM chciała, żeby moment ich wydania był możliwie najbliższy momentowi "dziania się". Być może pierwotne wersje obu książek były w jakimś większym stadium zaawansowania. Trzeba było więc na szybko sklejać nowe fabuły, dopasowane do tych zmian i przesunięć w czasie. Wówczas najłatwiej sięgnąć po motywy znane i lubiane: tu Boże Narodzenie (czytelniczki chętnie wracają do Borejków w święta), tam trójkąt zły przystojniak - dobry poczciwina - główna bohaterka (zawsze emocjonuje, mimo że znamy koniec) i tak jakoś się tym skleiło już napisane fragmenty.
      Oczywiście, to tylko teoria, ale już o tym rozmawiałyśmy - czemu Magda przyjechała, pojechała i znów przyjechała, jeszcze pod dosyć osobliwym pretekstem? Czemu dziewczynka z okładki CZ przypomina Anię, a nie Norę ze środka książki? Ten recykling motywów na dużą skalę moim zdaniem wynika właśnie z przeprowadzonych zmian w pierwotnych planach co do tych książek.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 15.10.23, 14:27
        Coś w tym jest. Mam podobną teorię co do CR - Robwąs może być owocem tego procesu, o którym piszesz.
        Nie wiem kiedy dokładnie fani zaczęli nalegać na powrót Robrojka, ale jeśli stało się to w momencie, w którym MM miała już napisaną plus minus połowę książki, to prawdopodobne jest, że przepisała oryginalnego ojca Belli jako Roberta. To by wyjaśniało takie kwiatki jak starczy wygląd i zachowanie Robcia, niczym nieuzasadnione zerwanie kontaktu z przyjaciółmi na lata, czy fakt, że spłodził córkę mając 17 lat - po prostu oryginalnie to była historia kogoś innego, dużo starszego do Robroja i nieznajomego głównym bohaterom.
        Zauważyłam też, że jako wdowiec wypięty na nieboszczkę, Wąs Depresji jest po części kalką z Grzegorza. Niewykluczone, że częściowo powstał z niewykorzystanych scen do Noelki, gdzie Grzyb miał być bardziej rozwiniętą i tragiczną postacią. Ale to już tylko takie moje (pełne nadziei) gdybanie.
        • sanfran_84 Re: największy recykling motywów 16.10.23, 09:22
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Coś w tym jest. Mam podobną teorię co do CR - Robwąs może być owocem tego proce
          > su, o którym piszesz.
          > Nie wiem kiedy dokładnie fani zaczęli nalegać na powrót Robrojka, ale jeśli sta
          > ło się to w momencie, w którym MM miała już napisaną plus minus połowę książki,
          > to prawdopodobne jest, że przepisała oryginalnego ojca Belli jako Roberta. To
          > by wyjaśniało takie kwiatki jak starczy wygląd i zachowanie Robcia, niczym nieu
          > zasadnione zerwanie kontaktu z przyjaciółmi na lata, czy fakt, że spłodził córk
          > ę mając 17 lat - po prostu oryginalnie to była historia kogoś innego, dużo star
          > szego do Robroja i nieznajomego głównym bohaterom.

          I to by wyjaśniało te dziury, jakie spowodowała CR.
          Tak przy okazji - gdy Aniela w BBB wspomina Roberta i że trzeba się było na niego zdecydować, to Robert w momencie tych rozważań powinien już być ojcem?
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 18.10.23, 01:00
            sanfran_84 napisał(a):
            > I to by wyjaśniało te dziury, jakie spowodowała CR.
            > Tak przy okazji - gdy Aniela w BBB wspomina Roberta i że trzeba się było na nie
            > go zdecydować, to Robert w momencie tych rozważań powinien już być ojcem?

            Oczywiście, i to już od ładnych paru lat. Akcja BBB dzieje się w 1988, kiedy Aniela (a więc i Robert) ma 25 lat. Bella w tamtym czasie powinna już chodzić do postawówki.
            Ba, on był ojcem już w momencie kiedy Kłamczucha dawała mu kosza (rozpoczęcie studiów)! Żeby to czasowe pokićkanie uszło za wiarygodne i żeby uznać Robwąsa za Robrojka, musielibyśmy założyć, że nastoletni Robroj na czyimś ślubie, czy innej różnorodnej wiekowo imprezie, ostro się narąbał i w tym stanie przespał z dużo starszą kobietą (flecistką). Następnego dnia obudził się sam w łóżku, skacowany nic nie pamiętał i żył sobie spokojnie w błogiej nieświadomości przez kolejne dwa lata. Po tym jak dostał kosza od Anieli, flecistka zapukała do jego drzwi z dzieckiem, przyznając się, że zataiła przed nim ciążę i zdecydowała się na samotne macierzyństwo, żeby go nie uwiazywać i nie marnować mu młodości. Ale teraz jest umierająca i ktoś musi zaopiekować się Bellą, a Robert już dorósł, ma pracę, więc ma pewność, że da sobie radę. Dalszego ciągu możecie się domyślić.
            • sanfran_84 Re: największy recykling motywów 18.10.23, 07:34
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


              > Oczywiście, i to już od ładnych paru lat. Akcja BBB dzieje się w 1988, kiedy An
              > iela (a więc i Robert) ma 25 lat. Bella w tamtym czasie powinna już chodzić do
              > postawówki.

              Fakt! Akcja BBB zawsze wygląda mi tak, jakby Aniella się dopiero co nie dostała do akademii teatralnej i cały czas robiła coś z nadzieją, że uda się jej do teatru załapać tylnymi drzwiami. A to, że ona jest po pięciu latach studiów uzewnętrznia się jedynie w znajomości z Bernardem, którego wszak poznać mogła na tysiąc innych sposobów.

              > Ba, on był ojcem już w momencie kiedy Kłamczucha dawała mu kosza (rozpoczęcie s
              > tudiów)!

              Tę linię czasową otwiera CR ;)

              Żeby to czasowe pokićkanie uszło za wiarygodne i żeby uznać Robwąsa za
              > Robrojka, musielibyśmy założyć, że nastoletni Robroj na czyimś ślubie, czy inn
              > ej różnorodnej wiekowo imprezie, ostro się narąbał i w tym stanie przespał z du
              > żo starszą kobietą (flecistką). Następnego dnia obudził się sam w łóżku, skacow
              > any nic nie pamiętał i żył sobie spokojnie w błogiej nieświadomości przez kolej
              > ne dwa lata. Po tym jak dostał kosza od Anieli, flecistka zapukała do jego drzw
              > i z dzieckiem, przyznając się, że zataiła przed nim ciążę i zdecydowała się na
              > samotne macierzyństwo, żeby go nie uwiazywać i nie marnować mu młodości. Ale te
              > raz jest umierająca i ktoś musi zaopiekować się Bellą, a Robert już dorósł, ma
              > pracę, więc ma pewność, że da sobie radę. Dalszego ciągu możecie się domyślić.
              >

              Wytłumaczenie całkiem dobre, z tym, że to wcale nie musiało się zadziać po ostrym piciu i urwanym filmie. Robert mógł się w swojej rozpaczy tak zatracić, że wylądował w łóżku ze świeżo poznaną, starszą flecistką, nawet nie do końca zdając sobie sprawę z tego, co robi. Ot, trochę go pocieszała, trochę się poprzytulali i jakoś tak od jednego do drugiego, skończyło się na wspólnej nocy. Następnego dnia rano Robert elegancko przeprosił, wytłumaczył, że jego serce należy do Anielli i ta noc tego nie zmieniła, flecistka zrozumiała, stracili kontakt, a dalej jak u Ciebie.
              To by też tłumaczyło, czemu w CR Robert zachowuje się jak zombie na głos Anieli, a nie wspomina w ogóle żony - on jej wcale nie znał. Na szybko się pobrali, Robert przy okazji uznał ojcostwo, ale wspólnego czasu zbyt wiele nie spędzili i nie zdążyli nawiązać jakichś głębszych więzi.
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 18.10.23, 09:12
                sanfran_84 napisał(a):
                > Wytłumaczenie całkiem dobre, z tym, że to wcale nie musiało się zadziać po ostr
                > ym piciu i urwanym filmie. Robert mógł się w swojej rozpaczy tak zatracić, że w
                > ylądował w łóżku ze świeżo poznaną, starszą flecistką, nawet nie do końca zdają
                > c sobie sprawę z tego, co robi. Ot, trochę go pocieszała, trochę się poprzytula
                > li i jakoś tak od jednego do drugiego, skończyło się na wspólnej nocy. Następne
                > go dnia rano Robert elegancko przeprosił, wytłumaczył, że jego serce należy do
                > Anielli i ta noc tego nie zmieniła, flecistka zrozumiała, stracili kontakt, a d
                > alej jak u Ciebie.
                > To by też tłumaczyło, czemu w CR Robert zachowuje się jak zombie na głos Anieli
                > , a nie wspomina w ogóle żony - on jej wcale nie znał. Na szybko się pobrali, R
                > obert przy okazji uznał ojcostwo, ale wspólnego czasu zbyt wiele nie spędzili i
                > nie zdążyli nawiązać jakichś głębszych więzi.

                Ale że w jakiej rozpaczy on się zatracił? Kosza od Anieli dostał dwa lata po(!) narodzinach Belli.
                Dlatego właśnie zakładam, że był czymś odurzony, bo w tamtym czasie nie miał powodów, żeby wylądować w łóżku z obcą osobą.
                • sanfran_84 Re: największy recykling motywów 18.10.23, 10:33
                  tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                  >
                  > Ale że w jakiej rozpaczy on się zatracił? Kosza od Anieli dostał dwa lata po(!)
                  > narodzinach Belli.
                  > Dlatego właśnie zakładam, że był czymś odurzony, bo w tamtym czasie nie miał po
                  > wodów, żeby wylądować w łóżku z obcą osobą.
                  >

                  No tak, znowu linie czasowe z CR... To może nie chodziło o ostatecznego kosza, a o któryś z momentów w przeszłości, gdy Aniela dawała wyraźnie do zrozumienia, że ponad kumplowanie się to nie wyjdzie, a Robert cierpiał, a potem znów wracał do nadziei. Mam nadzieję, że w którymś momencie rozważań nie dojdziemy do ściany i nie okaże się, że jak dobrze policzyć, to w sumie Robert jeszcze nie znał Anieli, jak już flecistka brzemienną była ;)
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 18.10.23, 13:19
                    sanfran_84 napisał(a):

                    > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                    >
                    > >
                    > > Ale że w jakiej rozpaczy on się zatracił? Kosza od Anieli dostał dwa lata
                    > po(!)
                    > > narodzinach Belli.
                    > > Dlatego właśnie zakładam, że był czymś odurzony, bo w tamtym czasie nie m
                    > iał po
                    > > wodów, żeby wylądować w łóżku z obcą osobą.
                    > >
                    >
                    > No tak, znowu linie czasowe z CR... To może nie chodziło o ostatecznego kosza,
                    > a o któryś z momentów w przeszłości, gdy Aniela dawała wyraźnie do zrozumienia,
                    > że ponad kumplowanie się to nie wyjdzie, a Robert cierpiał, a potem znów wraca
                    > ł do nadziei. Mam nadzieję, że w którymś momencie rozważań nie dojdziemy do ści
                    > any i nie okaże się, że jak dobrze policzyć, to w sumie Robert jeszcze nie znał
                    > Anieli, jak już flecistka brzemienną była ;)

                    Nawet bez tych nieścisłości czasowych wąsate losy Rojka są bez sensu. MM, pewnie nieświadomie, przypisała mu objawy PTSD po tym koszu. Zmieniła jego osobowość w taki sposób, że te zmiany wykraczają poza prawdopodobieństwo charakterologiczne. I nie da się ich obronić jako efektów nieprzyjemnych doświadczeń, bo kiedy w TiR Robwąs jest znów na powierzchni, odbudował firmę, a Natalia jest wolna, on dalej zachowuje się jak się zachowuje. I jeszcze sam sobie wymyśla dramy w stylu "nie mam kogo zapytać o Natalię, pomimo, że jestem przyjacielem jej rodziny, a moja córka też czasem do nich wpada".
      • bupu Re: największy recykling motywów 15.10.23, 15:07
        sanfran_84 napisał(a):

        > Czemu dziewczynka z okładki CZ przypomina Anię, a nie Norę ze środka książki?

        Dziewczynka z okładki wygląda na GÓRA 12-13 lat, do tego ma szarozielone oczy i popielatoblond kosmyki krótkich włosów wymykające się spod wieńca. Nie przypomina przeto żadnej z panien Górskich, konsekwentnie opisywanych jako błękitnookie i złotowłose, bądź rude. Dodatkowo, w roku akcji Feblika (2013) Ania liczyła sobie lat 15, a na tyle to dziewczątko nie wygląda.

        Dodatkową wskazówką co do tożsamości tej osóbki są wszystkie sekwencje z Pobiedzisk i okolic. Nora zachowuje się tak, jakby nie znała tego miasteczka, nie wie, że tam istnieje cukiernia Wisienka, na ten przykład. Przy tej okazji pada tam takie, kuriozalne, stwierdzenie:

        Okazało się, że Podeszwa mieszka o dwie przecznice od rynku, w narożnym starym domku, na piętrze. Cały parter tej małej kamieniczki, pomalowanej na kolor różowy, zajęty był przez cu-kiernię „Wisienka” i Nora zdziwiła się, dlaczego nigdy przedtem tu nie była. Zwykle, przyjeżdża-jąc z mamą po zakupy, chodziła na lody do dużej i szykownej kawiarni „Ibiza” w rynku, tuż obok Urzędu Miasta i Gminy. Nie zapuszczały się w te dalsze zakamarki.

        Dziewczę mieszka rzut kartoflem od Pobiedzisk, oszałamiającej metropolii, liczącej sobie aż dziewięć tysięcy mieszkańców, tak więcej or urodzenia. Chodziła do podstawówki w Pobiedziskach, teraz poszła do liceum i zna z miasteczka wyłącznie rynek i dwie najbliższe ulice? Więcej, to dziewczę, idąc do liceum w tym samym Zespole Szkół Gminnych, w którym chodziło do podstawówki, nie znajduje w klasie ani jednej znajomej twarzy.

        Nora nie zna tez okolicy, nie wie jak dojechać z Ruinki na Górkę, o to kto mieszka na Górce pyta ciotkę, chociaż mieszkając na wsi takie rzeczy się zasadniczo wie, że tam mieszkają Wiśniewscy, a o, to siedlisko to miastowe kupiły. Więcej, dziewczę wychowane na wsi od zarania żywota swego, z lasem pod bokiem, trzęsie w ocy galotami ze sttrachu na każde pluśnięcie w jeziorze i każdy szelest, a stukanie w ścianę oznacza dla niej włamywacza. Innymi słowy zachowuje się jak miastowa, świeżo wyrwana spomiędzy kamienic i bloków.

        Nora nie ma także pojęcia o tym, kim jest jej ojciec, o tych wszystkich rzeczach, które robi dla społeczności lokalnej (zablokowanie spalarni odpadów, remonty i inne cuda wianki). Niewykonalne, no chyba, że do tej pory chodziła z garnkiem na głowie, żeby nic nie widzieć i nic nie słyszeć.

        Mocno podejrzewam, że dziewczynką z okładki miała być Milena Schoppe, a cała akcja miała się toczyć jakieś dwa lata po WdO i Febliku, czyli w 2015. Wtedy wszystko miałoby sens, świeżo ożeniony IGS, Józwa dopiero wykańczający szklane domy, ślub Józworotków we wrześniu (Derocia akurat by w czerwcu 2015 zdawała maturę i na studia) Ida z rozbabraną Ruinką. Przypuszczam, że pierwotnie Róża z przychówkiem i może nawet Frycem miała zamieszkać u Górskich, ale się kącepcja zmieniła, Róża wylądowała na Rusfelta, a w pawilonie zamontowano Gabogrzybów.

        W załączeniu portret Mili z Karolkiem z CZ. Zdejmij jej okulary a zobaczysz, że pasuje na osobę z okładki znacznie lepiej niż Ania.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 15.10.23, 16:17
          bupu napisała:
          > Mocno podejrzewam, że dziewczynką z okładki miała być Milena Schoppe, a cała ak
          > cja miała się toczyć jakieś dwa lata po WdO i Febliku, czyli w 2015. Wtedy wszy
          > stko miałoby sens, świeżo ożeniony IGS, Józwa dopiero wykańczający szklane domy
          > , ślub Józworotków we wrześniu (Derocia akurat by w czerwcu 2015 zdawała maturę
          > i na studia) Ida z rozbabraną Ruinką. Przypuszczam, że pierwotnie Róża z przyc
          > hówkiem i może nawet Frycem miała zamieszkać u Górskich, ale się kącepcja zmien
          > iła, Róża wylądowała na Rusfelta, a w pawilonie zamontowano Gabogrzybów.
          >
          > W załączeniu portret Mili z Karolkiem z CZ. Zdejmij jej okulary a zobaczysz, że
          > pasuje na osobę z okładki znacznie lepiej niż Ania.
          >
          >

          ZAGADKA ROZWIĄZANA!

          Teraz pozostaje tylko pytanie czemu te Szopeny są tak uparcie wciskane Florkom pod dach.
          Czemu w McD, nie mieszcząc się na Rusfelta, muszą jechać do jakichś pociotków na wieś, kiedy w Poznaniu mają jeszcze rodzinę ze strony Fryca?
          Czemu w CZ, gdy okazuje się, że przynajmniej stara Szopowa jeszcze żyje (wnuki ją odwiedzają), nie bierze ona żadnego udziału w rozwiązywaniu sprawy Houston? Okej, ze swoją osobowością pewnie byłaby średnio pomocna, a Fryc pewnie jej się nie spowiada, ale pójście do niej w tej sprawie miałoby więcej sensu, niż siedzenie w domu z cudzym niemowlem i udawanie, że nic się nie stało
          • sanfran_84 Re: największy recykling motywów 16.10.23, 10:28
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Okej, ze swoją osobowością pewnie byłaby średnio pomocna, a Fryc pewnie jej się
            > nie spowiada, ale pójście do niej w tej sprawie miałoby więcej sensu, niż sied
            > zenie w domu z cudzym niemowlem i udawanie, że nic się nie stało
            >

            I tu masz właśnie odpowiedź: NIEMOWLĘ. Co tam mąż, nie wiadomo, czy porzucił, czy nie porzucił, co tam własne dzieci, co tam samotnie mieszkająca teściowa, której też się jakiś czas nie widziało. Na R5 jest NIEMOWLĘ, nieważne czyje, ważne, że emanuje, więc ono ma być priorytetem dla Róży, a nie jakieś tam jej sprawy rodzinne.

            Czytałam gdzieś, chyba tu na forum, ale nie mogę znaleźć, że te zachwyty nad świeżo urodzonym dzieckiem są prosto z życia MM, która jako nastolatka też miała taki moment mistycyzmu nad emanującym oseskiem. Z tym, że w realnym życiu anegdota miała fajny dalszy ciąg: MM po jakimś czasie znów spotkała to "niemowlę", które było już ponad rocznym, żywym i psocącym dzieckiem i które brykając oraz robiąc zamieszanie ogólne tak średnio już emanowało mistycyzmami wszelakimi. Wierzę, że w "Chucherku" miał być dalszy ciąg tej anegdoty i MM pokazałaby jak zostawiona na chwilę z około dwuletnim dzieckiem sam na sam Nora próbuje je ujarzmić i wyrzuca sobie w myślach, że też kiedyś jej ono wyłącznie czystą miłością emanowało, jak teraz emanuje zgoła czymś innym - w tym momencie usiłuje posadzić Norę-bis na nocnik.
        • sanfran_84 Re: największy recykling motywów 16.10.23, 09:37
          bupu napisała:


          > Dodatkową wskazówką co do tożsamości tej osóbki są wszystkie sekwencje z Pobied
          > zisk i okolic. Nora zachowuje się tak, jakby nie znała tego miasteczka

          A tak, też kiedyś o tym rozmawiałyśmy - że mieszkająca tam od urodzenia Nora zachowuje się, jakby wiele rzeczy widziała pierwszy raz. "Odkrycie" Wisienki to hit: Patrycja z Norą szły zawsze w jedno miejsce - do Ibizy, tam siadały, ślepły i głuchły na otoczenie i ślady życia poza rynkiem, nigdy nie urządziły sobie choćby krótkiego spaceru paręset metrów dalej, nie były ciekawe, czy za rogiem nie ma jakiegoś fajnego sklepu, ba - superznana i lubiana w okolicy Patrycja nie dowiedziała się od nikogo, że za dwoma winklami znajduje się taka świetna cukiernia i faszerowała Norę niezdrowymi ciastami i lodami. Aczkolwiek później w jednym z maili do Idy jednak się okazuje, że Patrycja coś wie: "Zawsze zostaje, nikt nie lubi starego tortu od cukiernika, zwłaszcza pieczonego na tak zwanym tłuszczu cukierniczym, nie na maśle!"
          Faktycznie, do całego nieogarnięcia pobiedziskowej rzeczywistości pasuje jednak mama głównej bohaterki tak samo nieznająca okolicy, jak ona sama.

          > Mocno podejrzewam, że dziewczynką z okładki miała być Milena Schoppe, a cała ak
          > cja miała się toczyć jakieś dwa lata po WdO i Febliku, czyli w 2015.

          Milena pasuje zdecydowanie, tylko ile ona miała wtedy lat? Znów byłby to jakiś romans raczej dziecięcy typu Józef wzdychający do Trolli?
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 16.10.23, 09:48
            sanfran_84 napisał(a):
            > (...)
            > Milena pasuje zdecydowanie, tylko ile ona miała wtedy lat? Znów byłby to jakiś
            > romans raczej dziecięcy typu Józef wzdychający do Trolli?

            Najprawdopodobniej. Na ilustracjach postacie wyglądają jak małe dzieci, choć mają sobie liczyć już 16 lat. A MM sama pisała, że dziewczyna z okładki ma taką wielką głowę na małej szyi, bo jest dzieckiem (inne proporcje, etc.)
            • sanfran_84 Re: największy recykling motywów 16.10.23, 10:14
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              >
              > Najprawdopodobniej. Na ilustracjach postacie wyglądają jak małe dzieci, choć ma
              > ją sobie liczyć już 16 lat.

              Milena jest z 2004 roku, czyli we "właściwej" CZ z akcją w 2017 ma 13 lat. Jakby tak jeszcze się cofnąć o dwa lata...

              A MM sama pisała, że dziewczyna z okładki ma taką w
              > ielką głowę na małej szyi, bo jest dzieckiem (inne proporcje, etc.)
              >

              Tak chyba tłumaczyła, czemu "Nora" z okładki nie przypomina Nory - coś tam z proporcjami, na twarzy pełniejsza, bo coś jadła, gdy Agnieszka jej portret malowała... (swoją drogą, ileż musiałaby siedzieć z jedzeniem zachomikowanym pod policzkami...). Poprawcie, jeśli się mylę.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: największy recykling motywów 20.10.23, 12:59
      Jeszcze mi się przypomniało, że w CZ były te maile między rodziną, to powtórzenie motywu listów KK i IS.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka