Dodaj do ulubionych

Roma - Patrycja - Baltona

22.11.24, 16:06
Jak wiemy, Roma była co najmniej zauroczona Baltoną, ale szans za bardzo u niego nie miała.
Natomiast przyjaźniła się z Pulpą, która ostatecznie okazała się WMN Baltony i go poślubiła.
Z kolei Tomasz, najlepszy kumpel Floriana, jest bratem rodzonym Romy.
No i mam taką rozkminę:
Czy Roma pojawia się choć trochę w rozmowach Patrycji i Floriana? Choćby po latach?
Czy Tomek, który zapewne miał świadomość nieszczęśliwego uczucia siostry do swojego kumpla, miał coś Baltonie za złe? W końcu Baltona trochę dawał Romie nadzieję...
Czy Tomek i Florian mają ze sobą jakiś kontakt? Tak, wiem, że Tomasz w Japonii, ale możliwości komunikacyjnych ci u nas dostatek (no, chyba że ktoś zmieni adres mailowy).
Zdaję sobie sprawę, że MM o tym nie pisze, podobnie jak w przypadku pytania o Ignaca i esperanto - po prostu proszę o forumowe opinie na ten temat :)
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 16:50
      Nie rozmawiaja na pewno. Po co ? Zreszta slyszymy ich po latach od tej historii (pierwszy raz chyba w Sprezynie, rowno 15 lat pozniej. Zdziwilabym sie bardzo, gdyby w natloku biezacych spraw wspominali, zwlaszcza ze sprawa im chluby nie przynosi.

      W kontakt mejlowy czy dowolny inny bardzo watpie, w koncu wiesci o Romie Patrycja zdobywa na naszej klasie. W te przyjazn serdeczna tez bardzo watpie, moze i kiedys byla, ale splyla. W swoim miodowym miesiacu Tomek zasuwa w kwiaciarni, bo serdeczny kumpel Baltona wloczy sie z Pulpa po bagnach...

      Tomus kumplowi za zle zapewne nie mial, bardziej go wtedy obchodzila Elka niz siostra. Imo.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 17:19
        tt-tka napisała:

        > (...)
        >
        > Tomus kumplowi za zle zapewne nie mial, bardziej go wtedy obchodzila Elka niz s
        > iostra. Imo.
        >

        I miał mu za złe właśnie z powodu Elki - Baltosław chciał się z nią całować w pamiętnego sylwestra. Przyjaciel, panie tego.
      • ako17 Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 18:43
        tt-tka napisała:

        > Nie rozmawiaja na pewno. Po co ? Zreszta slyszymy ich po latach od tej historii
        > (pierwszy raz chyba w Sprezynie, rowno 15 lat pozniej.

        Ja rozumiem, że ich słyszymy po 15 latach, ale przez ten czas o czymś chyba rozmawiali? Jak tak łazili po tych bagnach...
        Pytanie, czy kiedykolwiek o Tomku, a potem, na zasadzie skojarzeń, o Romie?
        • tt-tka Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 19:40
          Nie sadze. W koncu dra Kowalika, obecnego w zyciu rodziny B. znacznie dluzej i czesciej, NIKT NIGDY nie pyta o syna ni corke, a nawet o zone. Nawet zdawkowo i grzecznosciowo. To co tam Tomcio, czy Roma... bylo, minelo, gadac nie warto - predzej uwierze, ze o zalesianiu mowili, niz o najbllizszym (jedynym ?) przyjacielu i najblizszej (jedynej ?) przyjaciolce.
          • bupu Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 10:11
            tt-tka napisała:

            > Nie sadze. W koncu dra Kowalika, obecnego w zyciu rodziny B. znacznie dluzej i
            > czesciej, NIKT NIGDY nie pyta o syna ni corke, a nawet o zone. Nawet zdawkow
            > o i grzecznosciowo. To co tam Tomcio, czy Roma...

            Ja tylko przypomnę, że obywatel Kowalik Tomasz jest zięciem obywatela Stryby Grzyborza, więc pole do pogaduszek z Mamertem na tle rodzinnym Borejki mają.
    • przymrozki Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 20:01
      ako17 napisała:

      > Czy Tomek i Florian mają ze sobą jakiś kontakt? Tak, wiem, że Tomasz w Japonii,

      Teoretycznie powinni regularnie spotykać się na imprezach rodzinnych i spędach Świątecznych, Tomek był wszak zięciem jego szwagra.
      • ako17 Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 20:31
        przymrozki napisała:

        > ako17 napisała:
        >
        > > Czy Tomek i Florian mają ze sobą jakiś kontakt? Tak, wiem, że Tomasz w Ja
        > ponii,
        >
        > Teoretycznie powinni regularnie spotykać się na imprezach rodzinnych i spędach
        > Świątecznych, Tomek był wszak zięciem jego szwagra.

        oj, tu nie łapię - zięciem czyjego szwagra?
        • przymrozki Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 20:49
          ako17 napisała:

          > oj, tu nie łapię - zięciem czyjego szwagra?

          Tomek był mężem Elki, a więc zięciem Grzegorza, który to Grzegorz był szwagrem Florka.

          Jeżeli Elka spędzała z ojcem Święta, imieniny i inne podobne okazje, zawsze kiedy akurat nie była w Wiedniu lub nie jeździła samolotem do ciążowej rygi, to Florek powinien widywać Tomka może nie bardzo często, ale regularnie.
          • ako17 Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 21:51
            przymrozki napisała:

            > ako17 napisała:
            >
            > > oj, tu nie łapię - zięciem czyjego szwagra?
            >
            > Tomek był mężem Elki, a więc zięciem Grzegorza, który to Grzegorz był szwagrem
            > Florka.

            Tak było!!! Dzięki za wyjaśnienie, bo się pogubiłam - absolutnie bez złośliwości.
            >
            > Jeżeli Elka spędzała z ojcem Święta, imieniny i inne podobne okazje,

            nie przypuszczam
          • mika_p Re: Roma - Patrycja - Baltona 22.11.24, 23:36
            > Tomek był mężem Elki, a więc zięciem Grzegorza, który to Grzegorz był szwagrem Florka.

            Natomiast Elka była z jednej strony synową doktora Kowalika, a z drugiej szwagierką Agnieszki.
            Gdybym MM pamiętała o powiązaniach gwiaździstych od Borejków ku nieBorejkom, ale też poprzecznych, to nie byłoby takiego kuriozum jak doktor Kowalik rządzący się położnictwie bez żadnego powodu, tylko wpadłby tam zaznaczyć teren pod pretekstem "Synowa mnie prosiła, żebym zrobił zdjęcie jej bratanicy, bo tej melepecie Ignasiowi tak się trzęsły ręce, że wszystko wyszło nieostre, ha ha". Miałby i powód, i pretekst.
            A że MM nie pamięta, to mamy nie tylko ten wątek ale i wątek "szwagrowie", i zagionych w akcji dziadków i babcie i innych, i frytkożerną córkę Kreski zamiast "mała, ja cię przyjęłam na świat!", i Ulkę Kołodziejankę na ślubie Nutrii i Roberta zamiast Patrycji i Floriana, i znów McDusię, której żadna inna rodzina poza Borejkami nie może przyjąć w święta, bo jej nie ma
            • la_felicja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:54
              Ranyjulek, masz rację!!! Ida jako laryngolog nie miała chyba wielu okazji odbierania porodów - Magda powinna być dla niej szczególną osobą, zwlaszcza, że była pierwsza

              tak samo, jak mi brakuje w późniejszych tomach aluzji do "jesteś grópsza od Robin Chuda" - przeciezw normalnej rodzinie to byłoby zapamiętane i używane ciągle jako super komplement
    • greta_herbst Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 10:23
      O ile dobrze pamiętam, to zarówno Patrycja jak i Florian (który zresztą jest tak samo Baltoną jak Zwiswąs jest Robrojkiem...) zachowali się wobec Romy średniawo, i nigdy nie padły wzmianki o jakimś naprawianiu tych nastoletnich kwasów.(?) Więc, stosując miarę z własnego doświadczenia życiowego, przypuszczam że zarówno Patrycja jak i Florian, jeśli w ogóle myślą o Romie, to uwieszają się na pierwszej z brzegu pozytywnej o niej informacji - uśmiechnięte zdjęcie na tej nieszczęsnej Naszej Klasie, pojedyncza wzmianka od Tomka że może Roma poszła na randkę, cokolwiek - żeby na niej zbudować sobie obraz Romy totalnie szczęśliwej i mającej się świetnie. Jeśli o niej rozmawiają, to pewnie też rzucając krótkie uwagi mające na celu upewnić to drugie, i siebie, że Roma jest szczęśliwa i nic takiego się nie stało.

      Ludziom, którzy cię skrzywdzili, zwłaszcza zawodząc twoje uczucia itp., zazwyczaj bardzo zależy żebyś była szczęśliwa, kompletnie gdzie indziej, z kimś zupełnie innym i bez żadnego wysiłku z ich strony.
      • bupu Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 10:47
        greta_herbst napisała:

        > O ile dobrze pamiętam, to zarówno Patrycja jak i Florian (który zresztą jest ta
        > k samo Baltoną jak Zwiswąs jest Robrojkiem...) zachowali się wobec Romy średnia
        > wo, i nigdy nie padły wzmianki o jakimś naprawianiu tych nastoletnich kwasów.(?
        > ) Więc, stosując miarę z własnego doświadczenia życiowego, przypuszczam że zaró
        > wno Patrycja jak i Florian, jeśli w ogóle myślą o Romie, to uwieszają się na pi
        > erwszej z brzegu pozytywnej o niej informacji - uśmiechnięte zdjęcie na tej nie
        > szczęsnej Naszej Klasie, pojedyncza wzmianka od Tomka że może Roma poszła na ra
        > ndkę, cokolwiek - żeby na niej zbudować sobie obraz Romy totalnie szczęśliwej i
        > mającej się świetnie.

        Jaką randkę? Przecież Roma zaręczyła się była ze swoim uszatym Clooneyem jeszcze w Pulpecji, miesiąc po spięciu z Pulpą pod sklepem fotograficznym.

        A swoją drogą to był chyba pierwszy powiew XIX stulecia w Jezycjadzie, takie "kawaler co był jej mily oddał serce głównej bohaterce, więc wyszła za mąż z rozsądku za statecznego epuzera, który się o nią starał od dawna, nie myśl zatem czytelniku, że nasza złotowłosa gieroinia ukrzywdziła biedaczke".
        • greta_herbst Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 11:37
          bupu napisała:

          > Jaką randkę? Przecież Roma zaręczyła się była ze swoim uszatym Clooneyem jeszcze w Pulpecji, miesiąc po spięciu z Pulpą pod sklepem fotograficznym.
          >
          > A swoją drogą to był chyba pierwszy powiew XIX stulecia w Jezycjadzie, takie "kawaler co był jej mily oddał serce głównej bohaterce, więc wyszła za mąż z rozsądku za statecznego epuzera, który się o nią starał od dawna, nie myśl zatem czytelniku, że nasza złotowłosa gieroinia ukrzywdziła biedaczke".
          >

          A faktycznie. Nieważne, to i tak tylko przykład (zwłaszcza że Tomek i tak by nikomu o siostrze nie mówił, a jeśli by mówił, to kto by go słuchał? Tomek jest chyba na absolutnie samym końcu łańcucha rodzinowego, bo nawet nie z Borejkówną się ożenił), można podmienić na cokolwiek innego.

          Ile oni mieli lat przy tych zaręczynach? Bo ja rozumiem że fajnie jest dostać pierścionek, ale przynajmniej w mojej bańce, a jestem i tak z wcześniejszych czasów niż Roma, małżeństwo uważano za krok bardzo poważny i chociaż za samo chodzenie z chłopakiem dorośli gonili jak głupi (głównie, oczywiście, bojąc się najstraszliwszej z rzeczy, czyli seksu) to za zaręczenie się goniliby jeszcze bardziej.
          • bupu Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 14:35
            greta_herbst napisała:

            >
            > Ile oni mieli lat przy tych zaręczynach? Bo ja rozumiem że fajnie jest dostać p
            > ierścionek, ale przynajmniej w mojej bańce, a jestem i tak z wcześniejszych cza
            > sów niż Roma, małżeństwo uważano za krok bardzo poważny i chociaż za samo chodz
            > enie z chłopakiem dorośli gonili jak głupi (głównie, oczywiście, bojąc się najs
            > traszliwszej z rzeczy, czyli seksu) to za zaręczenie się goniliby jeszcze bardz
            > iej.

            Roma liczyła sobie lat 19, lekarz stażysta zaś cirka ebałt 25-27.
          • tt-tka Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 14:40
            greta_herbst napisała:

            > Ile oni mieli lat przy tych zaręczynach? Bo ja rozumiem że fajnie jest dostać p
            > ierścionek, ale przynajmniej w mojej bańce, a jestem i tak z wcześniejszych cza
            > sów niż Roma, małżeństwo uważano za krok bardzo poważny i chociaż za samo chodz
            > enie z chłopakiem dorośli gonili jak głupi (głównie, oczywiście, bojąc się najs
            > traszliwszej z rzeczy, czyli seksu) to za zaręczenie się goniliby jeszcze bardz
            > iej.


            badz spokojna, w innych bankach tez - juz widze, jak Mamert wyprawia "huczne zareczyny" corce na miesiac przed jej matura :)
            juz mniejsza, czy ze stazysta, czy z innym, to by nie przeszlo, a gdyby kandydat byl podwladnym Mamerta, nie przeszloby tym bardziej. Takie rzeczy to tylko w musierowersum, a swistak siedzi i zawija...
            • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 15:27
              tt-tka napisała:
              >
              > badz spokojna, w innych bankach tez - juz widze, jak Mamert wyprawia "huczne za
              > reczyny" corce na miesiac przed jej matura :)
              > juz mniejsza, czy ze stazysta, czy z innym, to by nie przeszlo, a gdyby kandyda
              > t byl podwladnym Mamerta, nie przeszloby tym bardziej. Takie rzeczy to tylko w
              > musierowersum, a swistak siedzi i zawija...
              >
              Może ja się nie znam na takich subtelnościach, ale będąc z rocznika Romy zawsze miałam wrażenie, że rodzice wtedy raczej nie patrzyli niechętnym okiem na plany małżeńskie pełnoletnich córek, o ile kandydat wyglądał dostatecznie dobrze. Chyba wtedy raczej była faza - lepiej żeby kobieta wyszła dosyć wcześnie za mąż, bo jeszcze starą panną zostanie, a reszta ma mniejsze znaczenie. Oczywiście, jeśli kandydat nie był na poziomie wymaganym przez rodziców, to pozwolenia nie było, z nastawieniem - niech poszuka kogoś lepszego. Tym niemniej, gdyby Mamertowi raczej zależało na wydaniu córki za mąż i kandydat by mu się wydał sensowny, to nie jestem pewna, czy by się zdecydowanie przeciwstawił zaręczynom (zwłaszcza, że córka była pełnoletnia i prawnie nie mógł jej tego zabronić). Niektóre moje koleżanki z liceum wcześnie znajdowały sobie kandydatów na mężów, nawet nie przejmując się tym, że rodzicom ci kandydaci nie odpowiadają, na ogół zresztą te małżeństwa były nieudane, tym niemniej rodzice nie zdołali im zapobiec (nie zrywali jednak po ślubie kontaktu z córkami i jakoś tam wspierali je finansowo, gdy zaszła potrzeba). Jeśli zaś ślub Romy był planowany dopiero długo po zaręczynach, tak żeby wcześniej można było lepiej poznać kandydata na męża, i w razie czego się rozmyślić, to taka sytuacja mogła się wydać bardziej bezpieczna, niż to że zbuntowana Roma może wyjść za mąż za plecami rodziców.
              • ciotka.scholastyka Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 10:53
                mircja napisała:

                > Jeśli zaś ślub Romy był planowany dopiero długo po zaręc
                > zynach, tak żeby wcześniej można było lepiej poznać kandydata na męża, i w razi
                > e czego się rozmyślić, to taka sytuacja mogła się wydać bardziej bezpieczna, ni
                > ż to że zbuntowana Roma może wyjść za mąż za plecami rodziców.

                taka sytuacja byłaby możliwa, ale u Borejków, a nie u Kowalików.
        • przymrozki Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 11:41
          bupu napisała:

          > Jaką randkę? Przecież Roma zaręczyła się była ze swoim uszatym Clooneyem jeszcz
          > e w Pulpecji, miesiąc po spięciu z Pulpą pod sklepem fotograficznym.

          Zaręczyła się jakimś młodym lekarzem ze szpitala Mamerta. Czy to on był uszatym Clonneyem, ojcem niezbyt udanych synów Romy - tego w sumie tak na pewno nie wiemy.

          W realnym świecie związek osiemnastolatki ze starszym o dekadę podwładnym ojca, który to związek, przynajmniej od strony narzeczonej, bezpośrednio poprzedzał srogi zawód miłosny, mógł nie przetrwać.
          • bupu Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 14:17
            przymrozki napisała:

            >
            > Zaręczyła się jakimś młodym lekarzem ze szpitala Mamerta. Czy to on był uszatym
            > Clonneyem, ojcem niezbyt udanych synów Romy - tego w sumie tak na pewno nie wi
            > emy.
            >
            > W realnym świecie związek osiemnastolatki ze starszym o dekadę podwładnym ojca,
            > który to związek, przynajmniej od strony narzeczonej, bezpośrednio poprzedzał
            > srogi zawód miłosny, mógł nie przetrwać.


            Ale mu tu o Jeżywersum prawim, nie o świecie realnym. A w Jeżywersum realia są takie, że możesz w ciemno zakładać iż uszaty Clooney to ten mlody stażysta z którym się Roma zaręczyła.
        • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 11:05
          "A swoją drogą to był chyba pierwszy powiew XIX stulecia w Jezycjadzie, takie "kawaler co był jej mily oddał serce głównej bohaterce, więc wyszła za mąż z rozsądku za statecznego epuzera, który się o nią starał od dawna, nie myśl zatem czytelniku, że nasza złotowłosa gieroinia ukrzywdziła biedaczke""

          A mamy JAKIEKOLWIEK ślady Clooneya z uszami wcześniej? W sensie dowodów tychże starań statecznego epuzera? Bo, ok, mogłabym to "kupić", gdyby była jakaś wzmianka, że ten Clooney od zawsze (a przynajmniej od x czasu) się o Romę starał, zabiegał, miała złotowłosa gieroinię w zadzie, a Roma nie dostrzegała i nie doceniała zajęta buraczkowym Baltoną, a po tym, jak ów poszedł precz w objęcia złotowłosej dostrzegła i doceniła. To by było ok, powiedzmy przynajmniej w miarę realne, bywa tak w życiu, że goniąc za jakimś mirażem, nie dostrzegamy tego co czeka w zasięgu ręki, a jak miraż złoty okaże się być nie wart gonienia i zatrzymamy na chwilę - to zauważamy. Ale mi właśnie w tej wersji brakuje wcześniejszej wzmianeczki, choć jednej, że ten Clooney był. Wiesz, takiego na zasadzie:
          "Patrycja i Roma szły spacerkiem przez park. Wtem z naprzeciwka pojawiła się postać wysokiego mężczyzny w szarym płaszczu. Na widok dziewcząt uśmiechnął się
          - Dzień dobry, Roma.
          - Dzień dobry, George. Lecisz na dyżur?
          - No, niestety... I muszę wyciągać nogi, jak się spóźnię, to mnie twój tata zabije. - roześmiał się. - Gdyby nie to, chętnie porwałbym cię na romantyczny spacer. Może następnym razem?
          - Może. - prychnęła Roma i ów młody mężczyzna oddalił się w stronę szpitala. Patrycja parsknęła śmiechem.
          - Twój amant? Taki stary?
          - A daj mi spokój! To lekarz z oddziału ojca. I nie ogląda filmów Jarmuscha.
      • ciotka.scholastyka Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 10:51
        > Ludziom, którzy cię skrzywdzili, zwłaszcza zawodząc twoje uczucia itp.

        Widzę, że znowu bijemy piankę (z kakao). Faktycznie, Patrycja powinna była związać się z Marcelkiem, a Florian ożenić się z Romą. Wtedy byłoby super. Tylko że nie: mielibyśmy trzy nieszczęsliwe osoby, bo jakos wątpię, żeby inteligentna Roma długo dała radę być szczęśliwa w takiej sytuacji.

        Ale oczywiście dwoje młodych ludzi skrzywdziło Romę, bo ośmieliło się w sobie nawzajem zakochać, nie biorąc jej pod uwagę (Patrycja) ani niczego wcześniej jej nie obiecawszy (Florian). Skandal, doprawdy.
        • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 11:16
          Po raz kolejny piszesz bzdury: Nikt nie upiera się, że Florian powinien się związać z Romą, której od początku nie kochał, albo Patrycja z Marcelkiem, którego tez nie kochała.

          Dwoje ludzi skrzywdziło Romę nie tym, że się w sobie zakochali (ludzka rzecz), a tym jak ja potraktowali.
          Patrycja postąpiła paskudnie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze - sama miała Baltonę w zadku, zauważyła go w ogóle dopiero po tym, jak Roma wyznała, że jej na nim zależy. I ok, bywa. I nie ma co oczekiwać, że dziewczyna zrezygnuje z ukochanego w imię koleżeństwa. No i po drugie jej zdziwienie i bulwers, że ta paskudnica w lenonkach śmie nie radować się jej szczęściem? Florian zaś owszem, niczego nie obiecywał, jednakowoż sugerował różne, tylko po to, żeby być w orbicie złotowłosego bóstwa. Niby "na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone", jednakowoż nie są one (te chwyty) neutralne dla otoczenia. I Baltona zastosował "chwyt", który rykoszetem uderzył w zakochaną w nim dziewczynę, czego buc nie chciał zauważyć, bo wolał złote loczki...
          • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 16:32
            kocynder napisała:


            > Patrycja postąpiła paskudnie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze - sama mi
            > ała Baltonę w zadku, zauważyła go w ogóle dopiero po tym, jak Roma wyznała, że
            > jej na nim zależy.

            Nie, nie sądzę, żeby tak było. Kiedy Baltona pocałował Patrycję, to ta była niezadowolona z uczuć, jakie w niej to obudziło. Może nawet dlatego tak ostro wtedy zareagowała. I o tych uczuciach pomyślała wtedy "to minie".
            Myślę, że już wcześniej Patrycja już coś czuła do kolegi, z którym miała taki dobry kontakt, tylko broniła się przed przyznaniem się do tego sobie samej - w końcu to takie niewygodne. Dopiero po tej scenie Patrycja zaczęła rozmawiać z Romą o Baltonie.
            • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 16:46
              Widzę, że w trzeciej linijce zapomniałam usunąć jedno "już"
            • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 17:17
              Widzisz, a ja czytając kompletnie tego tak nie odebrałam. W scenie pocałunku - właśnie była tylko wkurzona, bo co on sobie wyobraża, niby kumpel a się pcha z dziobem. I nie miałam żadnego odczucia, żeby jej cokolwiek gdziekolwiek drgnęło, poza właśnie szczeniackim oburzeniem, że kumpel a całuje, fuja. Ani w tej scenie, ani w żadnej późniejszej - do chwili, w której Roma nie wyznała swojego uczucia. Ba nawet i chwileczkę wcześniej, gdy Roma ją pyta, czy coś czuje do Baltony - slodka i "uczciwa" Patusia kpi i rechoce, że nic absolutnie. Nigdzie nie wyczytałam tego jej "zagubienia", niezrozumienia własnych uczuć, niczego. Panna prosta jak konstrukcja gwoździa, zero refleksji. I dopiero PO wyznaniu psiapsiółki (odmawiam nazywanie tej relacji przyjaźnią, bo przyjaźń to coś więcej niż wspólne chodzenie do szkoły!), och, odkryła nagle, że ten koleś, w którym się psiapsi kocha to jej miłość po ślub, drób i grób. Po czym nakichała na ta tępą brzydulę, co jej się zamarzył buraczkowy książę, bo wszak JEJ ego ważniejsze. Od całej reszty świata.
              I, dla jasności: ja nie neguję, że takie historie SĄ. Ba, są normalne! Nader często ładniejsza psiapsiółka "sprząta" sprzed nosa chłopaka brzydszej koleżance, bo zwykle dla chłopców w wieku licealnym nie liczy się wnętrze, a stricte powierzchowność, więc taka ładniejsza może i jak chce - to wkracza. Nihil novi sub sole. Ale... Nie wmawiajmy nikomu, że to jest ok, że bohaterka pozytywna może mieć pod złotymi loczkami pierze a zamiast serca kawał betonu i i tak będzie fajna, bo ma ładną buzię i jest seksowna.
              • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 17:39
                Ale jest tam taki fragment, kiedy po pocałunku Patrycja ma chwilę refleksji i myśli sobie, że to co czuje teraz, to zapewne wkrótce minie. Rozumiem, że nie lubisz Patrycji, ale mam wrażenie, że wbrew temu co jest w książce chcesz ją przedstawić jako jeszcze gorszą i bardziej płaską niż jest w istocie.
                • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 17:42
                  Dopisek - i jeszcze jak Patrycja opowiedziała Romie o pocałunku, to ta jej odpowiedziała, że on tak ma, że do dziewczyn pcha się z dziobem, Romę też całował. W tym momencie Patrycja miała konkretne powody żeby z całej siły starać się zdusić w sobie wszelkie romantyczne uczucia jakie mogły w niej zagrać.
                • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 17:52
                  Służę cytatem:
                  "A Patrycja została sama w ciemnym dole, usta ją paliły i paliły też policzki. Było jej wstyd. A jednocześnie musiała się powstrzymywać całą siłą woli, by nie gonić uciekającego Baltony. Czuła się tak, jakby on, biegnący, ciągnął za sobą linkę, omotaną wokół niej drugim końcem. Im dalej biegł, tym mocniej się ta linka napinała. Okropne! Patrycja chwyciła pełne garście śniegu, po czym gwałtownie wyszorowała nim sobie twarz, ze szczególnym uwzględnieniem ust. Nawet splunęła dwa razy, żeby czuć się już całkiem czysto. Co za bezczelny facet! Co on sobie myśli nagle?! Znają się tyle lat, zawsze traktowała go uczciwie, jak kolegę z piaskownicy. Nigdy go nie kokietowała, zresztą - phi! - nie podobał się jej wcale, chudy i dziwaczny, w tym swoim średnio gustownym przebraniu, z malowanymi - zgroza! - włosami"
                  Poza ułamkiem sekundy wstydu - jest tylko wkurzenie. A potem nie ma żadnych refleksji w temacie, aż do "objawienia" uczucia tuż po wyznaniu Romy. A, jeszcze w moment później pada "iezbyt
                  interesujący, to prawda. Ale unosił się wokół niego artystyczny nimb. To brało niektóre
                  dziewczyny. Lecz ona, Patrycja, nie zaliczała się do tego grona, nimb artysty przeklętego nie
                  kusił jej w najmniejszym stopniu, a jeśli chodzi o to, co czuła w tej chwili, to - hm - to
                  zapewne minie. I już. Patrycja gniewnie otrzepała się ze śniegu, wytarła mokrą twarz rękawem kurtki i ruszyła energicznie na ukos przez Teatralkę". I ponieważ później nie ma ani wzmianki - czytelnik może założyć, że minęło.
                  • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:00
                    kocynder napisała:

                    Lecz ona, Patrycja, nie zaliczała się do tego grona, nimb artysty p
                    > rzeklętego nie
                    > kusił jej w najmniejszym stopniu, a jeśli chodzi o to, co czuła w tej chwili, t
                    > o - hm - to
                    > zapewne minie. I już. Patrycja gniewnie otrzepała się ze śniegu, wytarła mokrą
                    > twarz rękawem kurtki i ruszyła energicznie na ukos przez Teatralkę". I ponieważ
                    > później nie ma ani wzmianki - czytelnik może założyć, że minęło.
                    >
                    No to może równie dobrze założyć, że nie minęło. I że w tych myślach wyraźnie widać, jak Patrycja sama sobie tłumaczy, że przecież, wbrew temu co czuje, przecież nie powinna tego czuć, nie ona, ona jest ponad to. A wszyscy wiemy, jak skuteczne jest tłumaczenie sobie czegoś, gdy w grę wchodzą uczucia...
                    Natomiast tak czy owak ja nie widzę, żeby Patrycja w tym momencie Baltonę "miała w zadku".
                    • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:09
                      No i ok, ty wyczytałaś, że Patrycja od razu zakochała się na śmierć. A ja nie. I co z tego? To obowiązkiem autora jest tak opisać bohaterów i sytuację, żeby wyszło wiarygodnie. Mnie - nie przekonała.
                      • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:24
                        kocynder napisała:

                        > No i ok, ty wyczytałaś, że Patrycja od razu zakochała się na śmierć. A ja nie.
                        > I co z tego? To obowiązkiem autora jest tak opisać bohaterów i sytuację, żeby w
                        > yszło wiarygodnie. Mnie - nie przekonała.
                        >
                        No więc, nie przekonała Ciebie, przekonała mnie, i jak sądzę, nie tylko mnie. Nie wiem, czy autor zawsze osiąga stuprocentową skuteczność przekonywania, przy czym trudno ocenić skuteczność MM, bo do tego by było trzeba badań statystycznych na dużej próbie. Przy czym nie zgadzam się, że twierdzę, że koniecznie było to od początku uczucie "na śmierć", tym niemniej myślę, że był to jakiś wyraźny początek uczucia, który miał się szansę rozwinąć i wpłynąć na dalsze życie obojga, nie żadne tam trzymanie "w zadku". Wyraźnie natomiast widać, że początkowo Patrycja sama słabo orientowała się we własnych uczuciach i miała z tym pewien zamęt.
                        • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:29
                          No właśnie tego "zamętu" w jej uczuciach jak dla mnie nie ma za 5 groszy. Miała kilkusekundowy moment i koniec. Zero dalszych uczuć czy refleksji.
                          • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:39
                            kocynder napisała:

                            > No właśnie tego "zamętu" w jej uczuciach jak dla mnie nie ma za 5 groszy. Miała
                            > kilkusekundowy moment i koniec. Zero dalszych uczuć czy refleksji.

                            A jak dla mnie jest tego sporo więcej, na przykład scena z Natalią na balkonie.
                            • ako17 Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 20:47
                              mircja napisała:

                              > kocynder napisała:
                              >
                              > > No właśnie tego "zamętu" w jej uczuciach jak dla mnie nie ma za 5 groszy.
                              > Miała
                              > > kilkusekundowy moment i koniec. Zero dalszych uczuć czy refleksji.
                              >
                              > A jak dla mnie jest tego sporo więcej, na przykład scena z Natalią na balkonie.

                              a co to była za scena?
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 19:30
                    kocynder napisała:

                    > Służę cytatem:
                    > (...)
                    Czuła się tak, jakby on, biegnący, ciągnął za sobą
                    > linkę, omotaną wokół niej drugim końcem. Im dalej biegł, tym mocniej się ta li
                    > nka napinała.

                    Ej, to przecież niemalże kalka z opisu złotego nicienia w Sprężynie, tylko bez poetyzowania!
                    Kolejny dowód, że MM recyklinguje sama siebie.
              • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:14
                kocynder napisała:

                slodka i "uczciwa" Patusia kpi i rechoce, że nic absolutnie.

                Patrycja jest słodka z wyglądu, a nie z charakteru. I nie wiem, w jakim stopniu jest "uczciwa", ale na pewno nie potrafi być szczera kiedy coś ją uwiera, spójrzmy chociaż na scenę z Natalią na balkonie. Natomiast uczucia mają swoje fale i czasem osoba zakochana może wprawić się w taki chwilowy nastrój, kiedy będzie w stanie śmieszkami ukrywać swoje zakochanie.
                • tt-tka Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:30
                  O boru lisciasty i zielony ! w ogole nie chodzi o zakochanie, ani kiedy to sobie uswiadomila, ani jak sobie z tym (nie) radzila !
                  mowa o tym, jak potraktowala wtedy i potem Rome, jedyna podobno przyjaciolke, ktora skladala liczne dowody przyjazni, lojalnosci, wiernosci oddania i co tam jeszcze Pulpa sobie przypomina, kiedy to po scenie z Roma i Szyma (samo w sobie obrzydkowate) snuje sie do domu
                  przeciez ona do konca ksiazki nie odezwala sie do Romy ani razu ! i niestety wszystko wskazuje na to, ze pozniej tez nie.
                  • mircja Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:37
                    tt-tka napisała:

                    > O boru lisciasty i zielony ! w ogole nie chodzi o zakochanie, ani kiedy to sobi
                    > e uswiadomila, ani jak sobie z tym (nie) radzila !

                    Chodzi o moją odpowiedź na twierdzenie Kocynder, że na początku Patrycja Baltonę miała "w zadku". Nie możesz zapobiec temu, że w wątku głównym pojawią się wątki poboczne, związane z fragmentami czyjejś wypowiedzi, to się pojawia w wielu wątkach.
                  • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 18:37
                    No bo pomyślenie o Romie wymagałoby refleksji. Zastanowienia się. I może jeszcze uczciwego przyznania, że nie była do końca w porządku. A do tego Patrycja nie zdolna.
                    I ponownie: to dosyć częste, że postawiwszy wobec kogoś niefajnie, wolimy przejść nad tym do porządku niż przyznać. Ale taka postawa bohaterki POZYTYWNEJ wymagałaby komentarza odautorskiego, że to nie jest w porządku.
        • bupu Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 12:37
          ciotka.scholastyka napisała:


          > Ale oczywiście dwoje młodych ludzi skrzywdziło Romę, bo ośmieliło się w sobie n
          > awzajem zakochać, nie biorąc jej pod uwagę (Patrycja) ani niczego wcześniej jej
          > nie obiecawszy (Florian). Skandal, doprawdy.

          Nie. Patrycja zakochawszy się w Baltonie połozyła krzyżyk na swojej rzekomej przyjaciółce, nie zainteresowawszy się ni razu jak Roma się w tym wszystkim czuje. Od Podkoziołka kiedy się ścięła z Romą nie odezwała się do niej ani razu, chociaż nawet nie musiała ruszać swego opływowego zadka z domu, obie rodziny posiadały telefon. Pelne zero kontaktu aż do końca książki. Ja nie wiem jak ty, ale gdyby moja przyjaciółka wypieła się na mnie z powodu pary portek, czułabym się paskudnie.

          Panicz Baltona zaś bezczelnie wykorzystał Romę żeby się zbliżyć do Patrycji. Pozwalał się obsługiwać na Sylwestrze, zapraszał na Jarmuscha, a nie uwierzę, że nie wiedział, że Roma coś do niego czuje, bo to było raczej oczywiste. To nie jest obrzydliwe zachowanie?

          W podobny zresztą sposób Pulpa traktowała Marcela, z tym że w innym celu, bo Marcel był niejako wypełniaczem miejsca u jej boku, odrzuconym w momencie gdy pojawił się ktoś lepszy.

          I nie, nikt tu nie postuluje żeby Pulpa wychodziła za Marcela, a Roma za Baltone. Postulat jest taki, żeby panienka Patysia i panicz Florcio wykazali minimum przyzwoitosci i nie traktowali innych ludzi jak przedmioty, do użytku gdy potrzebne potem won na półkę. Oboje doskonale wiedzieli że nie odwzajemniają żywionych doń uczuć odpowiednio przez Marcela i Romę, oboje jednak dawali im złudną nadzieję w imię własnej wygody, traktując ich jak śmieci gdy tylko wymarzone bóstwo zamajaczyło na horyzoncie. A należało zwyczajnie wyjaśnić sytuację na początku i ograniczyć się wobec obojga do stopy stricte kumpelskiej. Taka elementarna ludzka uczciwość.
          • tt-tka Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 17:06
            bupu napisała:


            > Nie. Patrycja zakochawszy się w Baltonie połozyła krzyżyk na swojej rzekomej pr
            > zyjaciółce, nie zainteresowawszy się ni razu jak Roma się w tym wszystkim czuje
            > . Od Podkoziołka kiedy się ścięła z Romą nie odezwała się do niej ani razu, cho
            > ciaż nawet nie musiała ruszać swego opływowego zadka z domu, obie rodziny posia
            > dały telefon. Pelne zero kontaktu aż do końca książki.

            Ba, one nawet razem chodzily do szkoly, do jednej klasy, widywaly sie piec dni w tygodniu. I mamy scene, na szkolnym korytarzu wlasnie, gdy rozesmiana Pulpa pokpiwa z ktoregos wielbiciela ciagnac za soba sznur zachwyconych tym kolezanek, a na koncu wlecze sie smutna i sama Roma...
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Roma - Patrycja - Baltona 23.11.24, 16:02
      Nijak nie widzę Flobwąsa i Pulpeta zainteresowanych co u Romy. Niby jakie mieliby ku temu powody?
      Florian zawsze miał na nią wywalone, co najwyżej wygodnie korzystał z jej "usług", nie czując potrzeby nawet by powiedzieć "dziękuję". Jej osoba nigdy go nie obchodziła.
      Patrycja mogła lubić się z nią przekomarzać, ale nie miała wobec niej żadnego poczucia lojalności. Na moje oko to było raczej niezobowiązujące koleżeństwo niż przyjaźń (ze strony Pulpy). Podejrzewam, że gdyby nasza porcja melby miała więcej znajomych, to Roma byłaby po prostu jedną z nich, a nie jakąś wyjątkową psiapsi ze specjalnym miejscem w pulpinym serduszku.

      A propos znajomych, zauważmy, że ani za Patrycją, ani za Baltoną nigdy nie ciągnął się tłum oddanych fanów. Niby cieszą się wzięciem i ogólnie pozytywną opinią, ale jednocześnie nie prowadzą zbyt bujnego życia towarzyskiego. Każde ma po jednym przyjacielu/przyjaciółce, którzy zresztą nie są dla nich priorytetem. I żadne z nich nie skarży się przy tym na samotność, wydają się całkiem zadowoleni z tego co jest. Więc można założyć, że w ogóle nie odczuwali potrzeby ciągnięcia dalej starych znajomości.
    • kocynder Re: Roma - Patrycja - Baltona 24.11.24, 05:26
      "Roma [...] Natomiast przyjaźniła się z Pulpą"
      A tu bym polemizowała. Czy to co dziewczyny łączyło w ogóle można rozważać w kategoriach "przyjaźni"? Mam wątpliwości. Mi to wygląda raczej na "psiapsiókowanie" z przedszkola, które siłą rozpędu trwa w podstawówce przez wspólną klasę, a potem zapomniało umrzeć śmiercią naturalną. Nie wierzę, że pod blond loczkami Patrysi cokolwiek piknęło. Gdyby piknęło - musiałaby przyznać choćby sama przed sobą, że postąpiła po świńsku. A z tym już musiałaby coś zrobić, przeprosić może... I dlatego nie wierzę w jakikolwiek kontakt.
      Tomek i Florian? Też wątpię. Oni się "kumplowali", owszem, nawet bardzo. Ale... Mam wrażenie, że ich drogi całkiem się rozeszły. Nie jakieś dramatyczne "zerwanie więzi", a całkiem zwyczajne, naturalne jej obumarcie. Ot, różne światy, żadnych punktów stycznych... Moim zdaniem kontakt jest typu mail z życzeniami światecznymii tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka