12.12.25, 11:05
Czy Borejkowie i przyległości mogą uchodzić za naprawdę oczytanych?

Przyszło mi do głowy w czasie dyskusji o męskich typach- padają nazwiska z najbardziej oklepanych i ekranizowanych XIX wiecznych tomów. Ze starożytności Seneka i Marek Aurelisz, jedno SF, ukochana przez MM Krystyna. Nikt nie szuka nie segreguje, nie pojawiaja się lektury dobrane do sytuacji. Nawet przewożone są tajemnicze "książki" i nie wiemy z czym Magdusia nie mogła się rozstać, co komu zostawił Dmuch
Obserwuj wątek
    • mackakisa Re: Oczytani 12.12.25, 11:16
      kooreczka napisał:

      > Czy Borejkowie i przyległości mogą uchodzić za naprawdę oczytanych?
      >
      > Przyszło mi do głowy w czasie dyskusji o męskich typach- padają nazwiska z najb
      > ardziej oklepanych i ekranizowanych XIX wiecznych tomów. Ze starożytności Senek
      > a i Marek Aurelisz, jedno SF, ukochana przez MM Krystyna. Nikt nie szuka nie se
      > greguje, nie pojawiaja się lektury dobrane do sytuacji. Nawet przewożone są taj
      > emnicze "książki" i nie wiemy z czym Magdusia nie mogła się rozstać, co komu zo
      > stawił Dmuch

      Myślę, że niespecjalnie - oni nie czytają nowszej literatury, która już bardzo mocno weszła we współczesną kulturę. Przez to mogą nie zrozumieć wielu kodów kulturowych. I starsze pokolenie, gdyby młodzież czytała co innego, nie rozumiałoby tejże młodzieży. Np. taka Gaba zachwyca się Wokulskim, a Łusia (teoretycznie) westchnęłaby o dobroci Peety Melania albo zaradności Ricka Barnnera. I wspaniała ciocia Gabunia ma problem, bo nie rozumie, o kim Łuśka mówi.
    • tt-tka Re: Oczytani 12.12.25, 12:47
      Borejki imo sa z tych, co mowia "kto to?" i zaraz potem "nie znam!" o tworcach, ktorzy w miedzyczasie stali sie klasykami.

      przy maksimum dobrej woli mozna by uznac, ze to MM rzuca popularnymi odniesieniami, zeby nie wprawiac w zaambarasowanie swoich (z zalozenia) wczesnonastoletnich czytelniczek, ale mnie tej dobrej woli brak - primo, MM sama imo jest z tych wyzej wymienionych, secundo, nawet przy odwolywaniu sie tylko do kanonu lektur szkolnych to czytelnictwo ubozuchne...
    • kocynder Re: Oczytani 12.12.25, 21:01
      IMHO: nie mogą. Bo nie są. Nie, znajomość "na pamięć" kilku starożytnych nijak nie świadczy o oczytaniu.
      Przeciętną papużkę Żako można nauczyć około 1000 słów, to obejmie całkiem sporo sentencji.
      Nikt tam nie czyta tak zwyczajnie, dla przyjemności. Nie ma ani śladu np dyskusji o Remigiuszu Mrozie. No, ok, wolą literaturę wyższą? A gdzie "Ciemno prawie no" Joanny Bator? Gdzie "Beksińscy. Portret podwójny" Grzebałkowskiej? Gdzie wreszcie noblistka - Olga Tokarczuk i jej "Prowadź swój pług przez kości umarłych”? I, dla jasności - ja osobiście nie dałam rady przebrnąć przez Tokarczuk, więc to nie jest reklama moich "must have".
      O ile pamiętam częściowo wiemy co Dmuch? Te "Tygryski" dla Hajduka? A może to w "Na Jowisza było"? Bo mi się coś mota, ale może mylę. Jowisza nie mam, przekartkowałam w księgarni i mogło mi utkwić.
      Od czasów Kłamczuchy, która z Łeby nach Posen targała kilkadziesiąt tomiszczy ogólnodostępnych (poproszę o LOGICZNY powód zabierania kompletu Szekspira czy Słowackiego, których swobodnie w każdej bibliotece można dostać) nie podejmuję się odgadywać co i po co wożą bohaterki.
      • ako17 Re: Oczytani 12.12.25, 23:40
        kocynder napisała:

        Gdzie wr
        > eszcie noblistka - Olga Tokarczuk i jej "Prowadź swój pług przez kości umarłych
        > ”? I, dla jasności - ja osobiście nie dałam rady przebrnąć przez Tokarczuk

        Również nie dałam rady :(
    • ako17 Re: Oczytani 12.12.25, 23:15
      kooreczka napisał:

      > Czy Borejkowie i przyległości mogą uchodzić za naprawdę oczytanych?

      Ja bym się uprzejmie zapytała, czy tam ktoś czytał Manna? Według mnie - wcielenie najpiękniejszej, najbardziej humanistycznej prozy paneuropejskiej (ale dla nikogo innego być przecież takim nie musi). Mogłoby się liczyć, bo Mann nie żyje od 70 lat.
      Tołstoja? Wojnę i Pokój?
      Dostojewskiego, poza Idiotą Nutrii w Czaplinku?
      Remarque'a?
      Steinbecka?
      Hemingway'a?
      Ostatecznie: Dickensa?

      Niestety, jak się teraz przyjrzałam, to jednak nie czuję się dobrze z tym, że w tym zestawieniu nie ma Autorek :(. I nic na to nie potrafię poradzić, żadna kobieta pisząca nie przychodzi mi do głowy. Poza, oczywiście, Elizą Orzeszkową Marią Dąbrowską, czy Zofią Nałkowską ale o nich już na forum było.
      • zona_glusia Re: Oczytani 13.12.25, 11:42
        Pewnie się to nie liczy, bo to nie Borejko, ale Elka w "Noelce" twierdzi, że Mann jest jej ulubionym pisarzem.
        • ako17 Re: Oczytani 13.12.25, 12:26
          zona_glusia napisał(a):

          > Pewnie się to nie liczy, bo to nie Borejko, ale Elka w "Noelce" twierdzi, że Ma
          > nn jest jej ulubionym pisarzem.

          O! Cudownie 😍
      • ciotka.scholastyka Re: Oczytani 08.01.26, 09:01
        > Remarque'a?
        > Hemingway'a?

        Remarquea OK, ale angielskich nazwisk przy odmianie się nie apostrofuje. Dlatego mamy Rondo Charles'a de Gaulle'a, ale Hemingwaya, Pottera, Hawkinga i tak dalej :)
        • ako17 Re: Oczytani 09.01.26, 20:54
          ciotka.scholastyka napisała:

          > > Remarque'a?
          > > Hemingway'a?
          >
          > Remarquea OK, ale angielskich nazwisk przy odmianie się nie apostrofuje. Dlateg
          > o mamy Rondo Charles'a de Gaulle'a, ale Hemingwaya, Pottera, Hawkinga i tak dal
          > ej :)

          O! dzięki, nie wiedziałam:)
          A od kiedy tak jest, czy ja już w szkole tej zasady nie zauważyłam? Serio pytam, bez złośliwości.
    • minerwamcg Re: Oczytani 14.12.25, 17:51
      A ja bym chciała jakąś definicję tych "oczytanych", bo nie wiem, o czym tak naprawdę mówimy. Jakie warunki trzeba spełnić? Czy Tokarczuk jest do zbawienia koniecznie potrzebna, czy może można sobie odpuścić? Czy niezbędne są nowości, czy można nie lubić i zatrzymać się na XX wieku? Czy trzeba noblistów, czy wystarczą tylko niektórzy? A w ogóle to wczoraj na fb jakaś aktywistka udowadniała mi, że ni chu...lery nie można być oczytanym i jeść mięsa, bo ludzie oczytani nie jedzą :) Więc może coś ustalmy? Zanim mi się przypali kotlecik.
      • kooreczka Re: Oczytani 14.12.25, 19:05
        Oczytana osoba zna jakąś dziedzinę lepiej niż przeciętna. Śledzi nowości i opracowania. Można być oczytanym w kryminale, fantastyce, albo książkach na jakiś temat.
        Dlatego uwiera mnie przetaczanie co chwila rzeczy, które już za nastolatkowa nie były dla mnie niczym zaskakującym. Siedzą, czytają a potrafią pogadać tylko o tym co MM przyjdzie na myśl bez zrobienia researchu.
      • fionnuala Re: Oczytani 14.12.25, 19:34
        minerwamcg napisała:

        > A ja bym chciała jakąś definicję tych "oczytanych", bo nie wiem, o czym tak nap
        > rawdę mówimy. Jakie warunki trzeba spełnić?

        Podpinam się pod pytanie. Dawniej funkcjonowały pewne "kanony", ale w dzisiejszych czasach to mocno subiektywne. Oczytana to osoba będąca na bieżąco z literaturą popularną, czy taka, która jest na bieżąco ze swoją "niszą"? Taka, która chwyta odniesienia popkulturowe, czy taka, która umie w odniesienia do tzw. literatury ambitnej?
        To w sumie ciekawe pytanie. W moim odczuciu klasyki nie wystarczą do oczytania, potrzeba jakiegoś obycia we współczesności. Ale jakiego - w sumie nie wiem.
      • kocynder Re: Oczytani 14.12.25, 19:36
        Hmmm... Postawiłaś trudny temat. Trudny do sprecyzowania. Bo to trochę tak, jak z "człowiekiem renesansu". Człowiek renesansu czyli kto? Ktoś mający mnóstwo informacji z różnych dziedzin, w tym sztuki i nauki, bywały w świecie (czyli nie tylko oczytany, ale i "dotykający" zjawisk bezpośrednio), znający nowinki i pogłoski o odkryciach i osiągnięciach, raczej zamożny... A kogo dziś można nazwać człowiekiem renesansu? Czy w borejsadze jest ktoś, do kogo by to określenie pasowało?
        Trochę zgadzam się z Koreczką, że człowiek oczytany, to ktoś, kto z danej dziedziny ma większą wiedzę niż przeciętna i czyta więcej niż przeciętnie. Ale... Czy astrofizyka, czytającego wszystko o astrofizyce i NIC poza tym uznamy za "oczytanego"? Oczywiście, uszczegółowiwszy, że w branży astrofizyczmej tak. Ale ogólnie? Dla mnie osoba oczytana to ktoś, kto zna choćby z grubsza kanon klasyki literatury, a prócz tego stara się choćby pobieżnie znać nowsze dzieła. Nie że czyta wszystkie nowości jak leci, ale próbuje. Sprawdza. I może powiedzieć, że próbowała czytać Tokarczuk, ale kompletnie jej nie podeszła*, a za to Amos Oz ją zachwycił. Albo Arturo Perez -Reverte.
        * To ja. Do Tokarczuk podeszłam jeszcze zanim Nobla dostała. Okrzyczany, głośna, wybitna. Oook, wzięłam. Czytam. Czytam. W pewnym momencie stwierdziłam, że nie wiem o czym czytam. No dobra, cofnę się o kilka stron i złapię wątek. Cofnęłam, czytam i nic. Pustka. Cofnęłam znów i znów... Jak doszłam do 15 strony i stwierdziłam, że dalej nie łapię, to uznałam, że mi się przed Tokarczuk umysł zamyka i koniec. Oczy składają literki w słowa, słowa w zdania i kompletnie nic z tego nie zostaje w mózgu.
        Zdejmij kotlecik z ognia, bo dyskurs może być długi i krwawy. Tragiczny krwawy Barbus...
      • tt-tka Re: Oczytani 14.12.25, 19:52
        Oczytany/a wedle mojej najzupelniej prywatnej i dowolnej definicji to osoba, ktora zna kanon swego kregu kulturowego (przynajmniej podstawowy) i cos ponadto :)
        czy to bedzie doglebna znajomosc literatury z jakiejs niszowej dziedziny, czy zawsze na fali, gdy mowa o nowosciach, czy nie pomyli Bondy z Mrozem, czy orientuje sie choc z grubsza w trendach i stylach, czy nie czytajac Ibsena wie jednak, o czym on pisal i dlaczego tak, a nie inaczej... mozna dywagowac. I tak definicji bedzie tyle, ilu definiujacych, albo wiecej.

        Zdaniem mojej polonistki (bardzo dawne czasy) za oczytana mozna bylo uznac osobe, ktora wyrabiala 200% normy, gdy chodzilo o srednia czytelnictwa. A wtedy (bardzo dawne czasy !) ta srednia wynosila cokolwiek wiecej niz dzis... jednak ani wtedy, ani teraz do swojej sredniej nie wlicze czytanej po raz czterdziesty "Lalki", nawet jesli znalazlam w niej cos nowego.
        • kocynder Re: Oczytani 14.12.25, 20:08
          "jednak ani wtedy, ani teraz do swojej sredniej nie wlicze czytanej po raz czterdziesty "Lalki", nawet jesli znalazlam w niej cos nowego."

          O. To też chciałam a zapomniałam napisać. Znajomość na wyrywki całego nawet "Pana Tadeusza" i przeczytanie go po tysiąckroć - nie dadzą osoby oczytanej. Nawet jeśli prawidło zaakcentuje wszystkie bezokoliczniki.
          A z ciekawości, Tt-tko: ile wówczas wynosiła ta średnia? Tak mniej więcej chociaż. :)
          • tt-tka Re: Oczytani 14.12.25, 23:03
            Nie pamietam, naprawde. Zdaje mi sie - i tylko zdaje - ze za taka przecietna uznawano dwie ksiazki tygodniowo (poza lektura obowiazkowa !) na forum klasy, ale jak to sie mialo do sredniej krajowej, pojecia nie mialam i nie mam. Byc moze sa jakies statystyki z tamtych lat, wspolczesna sa na pewno, poszukam, ale to nie teraz.
            • tt-tka Re: Oczytani 14.12.25, 23:09
              a se wrzucilam czytelnictwo w Polsce w gugla i, o rany, NAJLEPSZY wynik od dziesieciu lat, czyta ponad 40% ! co znaczy, jesli jeszcze potrafie myslec i liczyc, ze prawie 60% NIE czyta.
              ile taki czytacz czyta, zeby sie to wliczalo do statystyki, nie doszukalam sie, byc moze jedna ksiazka rocznie tez wystarczy
              nie wiem, czy bede szukac dalej, strasznie to przygnebiajace
        • ako17 Re: Oczytani 09.01.26, 22:32
          tt-tka napisała:


          >
          > Zdaniem mojej polonistki (bardzo dawne czasy) za oczytana mozna bylo uznac osob
          > e, ktora wyrabiala 200% normy, gdy chodzilo o srednia czytelnictwa. A wtedy (ba
          > rdzo dawne czasy !) ta srednia wynosila cokolwiek wiecej niz dzis... jednak ani
          > wtedy, ani teraz do swojej sredniej nie wlicze czytanej po raz czterdziesty "L
          > alki", nawet jesli znalazlam w niej cos nowego.

          [prywata i OT] Ile razy czytałaś Lalkę? Nad Niemnem też Ci się podobało?
          • tt-tka Re: Oczytani 11.01.26, 11:08
            Lalke czytalam pierwszy raz majac okolo 12 lat (nie pytaj, ile z tego wtedy zrozumialam* !), a wracam prawie co roku - czasem calosc, czasem tylko fragmenty... wiesz, ile mam lat, to sobie policz :)

            Nad Niemnem tez mi sie podobalo. Nadal mi sie podoba, choc za kazdym razem, gdy wracam, z innego powodu.

            * po slowach Leckiego o Wokulskim "warzyl piwo, ktore do dzis dnia pijemy" bylam szczerze przekonana, ze Wokulski na Syberii zajmowal sie piwowarstwem ! coz, w tym systemie szkolnym, ktorym ja szlam, historia literatury mocno wyprzedzala historie powszechna...
            • k4ngur_rudy Re: Oczytani 22.02.26, 21:09
              tt-tka napisała:

              > Lalke czytalam pierwszy raz majac okolo 12 lat (nie pytaj, ile z tego wtedy zro
              > zumialam* !), a wracam prawie co roku - czasem calosc, czasem tylko fragmenty..
              > . wiesz, ile mam lat, to sobie policz :)
              >
              > Miałam podobnie. Też przeczytałam "Lalkę" w wieku niewinnym 12 lat i odniosłam wrażenie, że Izabela ze Starskim szukali medalionu w sensie: przetrząsali wspólnie jej dom. Nie mogłam złapać, czemu Wokulski miałby się o to wściekać...
              • tt-tka Re: Oczytani 25.02.26, 14:27
                Przypomnial mi sie watek z innego forum, gdzie forumka wyznala milosc Kostii Lewinowi, na uwage dyskutantki, ze w imie szczerosci daje narzezconej dzienniczek z opisem swoich przygod seksualnych i niech on sobie w dude te szczerosc wsadzi wielbicielka lewina wyznala, ze czytala to majac lat 13 i nie zrozumiala, co bylo w dzienniczku :)
                inna byla jeszcze lepsza, w wieku jednocyfrowym poczytala Pana Tadeusza i nie mogla zrozumiec, co to za raczka wychyla sie z krzakow dajac Tadkowi liscik i kluczyk (miala wizje samobieznej raczki jak z Rodziny Addamsow), a potem o tym ani slowa, czyzby wieszcz przez skleroze zapomnial pociagnac motyw :) :) :)
                • kooreczka Re: Oczytani 25.02.26, 17:01
                  No to prawie jak Emerald Fennel, która zekranizowała odczucia 13 latki na temat Wichrowych Wzgórz (Cathy jest niedorozwinięta, a Heathcliff jest biednym misiaczkiem, który muchy by nie skrzywdził i sto razy pyta się Izabeli czy może jej wlać).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka