Dodaj do ulubionych

Fragment artykułu z prasy lokalnej

23.01.07, 21:08
na temat czytelnictwa wśród młodzieży szkolnej:
"Ostatnio na topie jest seria Ossolineum", książki typu "W sidłach
anoreksji", "Świat do góry nogami". Wielkim przebojem jest nadal "Diupa" Ewy
Nowak, czytane są książki Sapkowskiego, Cohelo, Stasiuka, Pilcha, trillery
Cobena. Prawie nikt nie sięga po Małgorzatę Musierowicz, która jeszcze
niedawno nie miała konkurencji. Zachęcani uczniowie oddają książki tej
autorki zniesmaczeni. - Takich domów nie ma - mówią. A w książkach
Musierowicz rodzice po prostu rozmawiają z dziećmi". Koniec cytatu, pisownia
jak w oryginale ;)
Jak Wam się widzi, bo ja sądzę, że tym uczniom chyba są podsuwane te nowsze
powieści pani Małgorzaty. Nie wierzę, że przeczytawszy taki KK czy Idę można
się nie zauroczyć, obojętnie z jakimi rodzinami ma się do czynienia w realu.
Z kolei rozmowy rodziców z dziećmi to raczej właśnie we wcześniejszych tomach
występują, w późniejszych się nie dopatrzyłam.
Mój domowy przykład jest taki, że wczesne powieści są dobrze tolerowane przez
młodzież, mimo PRL-owskich realiów w nich występujących :)
A w ogóle co się dzieje z nami? Co to za bezruch? Mnie osobiście dopadła
deprecha zimowo-jesienna, ale na szczęście już mija.
Obserwuj wątek
    • ginestra Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 23.01.07, 23:00
      Właśnie!
      (zaczynając od końca)
      1- ta depresja zimowa, dość charakterystyczna dla tej pory, mogła się pogłębić
      przez ostatnie wichury. Mi osobiście też spadł wtedy nastrój, a jak rozmawiam ze
      znajomymi, to im również. Na szczęście pogoda już lepsza..

      2- pewne wyciszenie na forum też zauważyłam.. Trochę się boję czy nie
      wyczerpaliśmy aby tematów? Osobiście trochę myślałam czy by nie zacząć jakiegoś
      wątku, ale nic mi nie przychodzi do głowy :( Może przy okazji dalszego czytania
      Jeżycjady coś mnie zainspiruje (ostatnio przeczytałam Brulion i Kłamczuchę,
      zabieram się pomału za odświeżanie następnych, co to mi się pozapominały, więc
      być może jakiś temat rozpocznę) :) Na razie liczę na kochanych forumowiczów :)

      3- Miło, onion68, że zaczęłaś wątek, i na taki ciekawy temat!
      Ja również myślę, że te pierwsze powieści powinny się podobać także współczesnym
      dziewczynom i chłopakom. I raczej się chyba podobają, jak widzieliśmy - konkursy
      na temat Jeżycjady w gimnazjum odbywają się, fanów pani MM też jest w szkołach
      sporo. Tyle, że te ostatnie książki najwyraźniej gorzej się sprzedają - na co
      wskazują rankingi. No i ja wierzę w to, że konkluzja, że "nie ma takich domów"
      jest dosyć powszechnym skwitowaniem lektury, bo i mi trudno sobie taki dom
      wyobrazić w rzeczywistości, a jeśli naprawdę takie są, to jest ich niewiele, tj.
      mam na myśli również ten "mikroklimat" domu Borejków, tę poprawność, swoiste
      poczucie humoru, te łacińskie dialogi, te niezwykle urozmaicone domowe posiłki w
      ilościach takich, że można poczęstować dowolną liczbę niespodziewanych gości w
      każdym, dowolnym czasie, wypiekanie różnych rogalików, ciast i innych słodkości,
      fabrykowanie pierożków i innych pracochłonnych specjałów praktycznie co dzień. I
      ten upływ czasu - mam wrażenie, że u nich czas płynie wolniej, na wszystko go
      starcza mimo tego, że dużo się dzieje w warstwie fabularnej, ale generalnie
      zawsze dużo przesiadują w kuchni racząc się tymi smakołykami i herbatką, dużo
      rozmawiają i przyjmują gości, niby pracują, ale nie wiadomo kiedy, niektórzy
      (Ignacy B.) wręcz snują się po domu z nadmiaru czasu. Nie wiem czy Wasze
      obserwacje też wskazują na to, że ich życie płynie trochę inaczej niż u
      statystycznych mieszkańców miast Polski - a może to tylko moje wrażenie wywołane
      mieszkaniem (od zawsze) w Warszawie, gdzie dojazdy dużo zajmują czasu i wszelkie
      inne czynności też, typu zakupy i tym podobne.
      A co do rozmawiania z dziećmi, to ja wiem, że młodzież, niby taka zbuntowana
      itp., ale de facto bardzo za tym tęskni, żeby rozmawiać z rodzicami. Pamiętam,
      że koleżanka-nauczycielka opowiadała mi, że była kiedyś z licealistami na
      wycieczce, nie pamiętam dobrze, ale chyba w Danii i oni mieszkali w domach u
      zwykłych ludzi i ta młodzież była pod wielkim wrażeniem tego, że ich Duńscy
      rówieśnicy rozmawiali i mieli bliską więź z rodzicami i tej mojej koleżance
      opowiadali z autentyczną zazdrością i żalem, że też by chcieli, żeby tak z nimi
      rozmawiali i spędzali czas ich rodzice w Polsce.
      Wobec tego, ja myślę, że czytanie o tej rodzinnej więzi w Jeżycjadzie może
      wywoływać w nich żal, poirytowanie i niechęć do tych książek, ale z drugiej
      strony, może właśnie powinno im się dobrze czytać o czymś tak pożądanym.. Może
      mogliby wówczas z tymi rodzicami próbować przełamywać lody i pomału ich zmieniać
      i tę domową rzeczywistość ocieplać? Tyle, że najwyraźniej nie czyta im się o tym
      dobrze.. No i po prawdzie, to tych rozmów i więzi faktycznie w ostatnich
      książkach jest coraz mniej.. :(
      Pozdrawiam!
    • tilija Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 13:49
      Przede wszystkim zaskoczyło mnie to zdanie: "Zachęcani uczniowie oddają ksiażki
      tej autorki zniesmaczeni. Takich domów nie ma - mówią". Przecież dziesięć czy
      dwadzieścia lat temu rzeczywistość też nie wyglądała tak różowo jak w książkach
      M. Musierowicz. A mimo wszystko mnie i moich rówieśników to właśnie w tych
      książkach najbardziej pociągało. Ten nieco nierealny, ciepły dom, skromnie
      żyjąca, kochająca się rodzina Borejków, historie miłosne, które zazwyczaj
      szczęśliwie się kończyły itd. To było to, co nas ciągnęło do tych książek,
      skłaniało do refleksji co jast naprawdę w życiu ważne.
      Jeśli dla dzisiejszej młodzieży te czynniki decydują o tym, że książki
      Musierowicz są dla nich mocno niestrawne (mówię ogólnie, o całym cyklu) to
      chyba dlatego, że we współczesnym życiu liczą się absolutnie inne wartości.
      Zaradność, przebojowość, dobra praca, kariera, pieniądze, przedmioty, super
      mieszkanie - to jest najważniejsze i nic nie przekona młodych, że np. można być
      szczęśliwym żyjąc bardzo skromnie, czy że kariera nie jest ważna. Zmieniło się
      podejście do wielu spraw i dzisiaj młodzi ludzie patrzą na świat dużo bardziej
      realistycznie, a Jeżycjada może być dla nich przesłodzona. Tak mi się
      przynajmniej wydaje.
      • ginestra Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 14:57
        Tak, ja także mam wrażenie, że przyczyną jest ten realizm w patrzeniu na życie.
        W obecnych realiach, w których jest wiele niepewności i gdzie trudno jest
        zaistnieć i utrzymać się na rynku pracy, wręcz trudno jest zapewnić sobie (i
        rodzinie) byt i stabilność w takim podstawowym sensie, musi trochę frustrować
        pewnego rodzaju beztroska przebijająca z tych książek. Tam, u Borejków, domyślna
        jest ta stałość życiowa, której nic nie zakłóci: domyślnie zawsze będzie ich
        stać na opłaty, na książki, na domowe przysmaki, na wesela (skromne, ale zawsze)
        i na start dla dzieci, a wręcz na coraz więcej różnych dóbr z biegiem czasu.
        Nawet jak coś się wydarzy nadprogramowego (ciąża Róży) to też znajdą się
        pieniądze na mieszkanie dla młodych itp. Dzięki tej stałości Borejkowie nie mają
        tylu dylematów i nie muszą dokonywać takich naprawdę trudnych "bytowych"
        wyborów. Dorastająca młodzież nie musi wyjeżdżać do innego miasta na studia, lub
        za granicę do pracy, nie musi koniecznie pracować dorywczo równolegle ze
        studiami lub szkołą (przykład Belli to raczej epizod tymczasowej, wakacyjnej
        pracy, a myślę tu o pracy stałej, na co dzień, dla opłacania nauki czy
        wspomożenia budżetu), nie musi wymyślać jakiegoś programu dla siebie na szybkie
        usamodzielnienie się itp., może trochę jeszcze pobyć w świecie książek, kultury
        itp., bo zawsze rodzice są taką instancją, która im tę stałość zapewni. W
        Jeżycjadzie postać Anieli (w Brulionie) jest taka trochę jak z ostatnich lat:
        dorabia, wynajmuje mieszkania, z trudem sobie radzi, ale jakoś radzi, realizuje
        swoje marzenia. Przy tym czasem czuje smutek, że ma już 25 lat a nie ma nawet
        własnego kubeczka do herbaty i postanawia go kupić, bo to będzie taką namiastką
        poczucia własnego domu, skoro już musi mieszkać w cudzym domu, kąpać się w
        cudzej wannie, gotować na cudzej kuchence. W późniejszych książkach nie ma już
        chyba takich postaci i takich problemów, jest ta stabilność, coraz większa, jak
        myślę. Nic złego w stabilności, ale jakoś tak współczesna młodzież i ich rodziny
        czują większą niepewność niż Borejkowie i bardziej zdają sobie sprawę z różnych
        trudności. Dlatego też chyba tracą z bohaterami wspólną płaszczyznę..
        Pozdrawiam!
        • tilija Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 15:44
          Ciekawe spostrzeżenienia, zwłaszcza to porównanie Anieli do współczesnych
          dziewczyn - uczących się, pracujących, pragnących dorobić się czegoś własnego.
          Tylko zastanawia mnie jedna rzecz? Dlaczego młodzi ludzie tak niechętnie
          uciekają w nierealny świat książek. Dla mnie to najlepszy sposób na te
          codzienne, przyziemne problemy. I wcale nie przeszkadza mi to, że Jeżycjada
          coraz mniej odzwierciedla rzeczywistość. Bardzo często szukam właśnie takich
          książek, dzięki którym odrywam się od problemów tego świata i znów patrzę na
          wszystko optymistycznie.
          • onion68 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 16:41
            Mnie tylko zastanawia jedno - jeżeli przeszkadza im brak realizmu w powieściach
            Musierowicz, to co z Sapkowskim, którego przecież czytają - nie ma przecież
            nawet takich światów, chyba ;)
            Przypuszczam, że młodzież ma po prostu problem z wyrażeniem uzasadnienia dla
            swojej opinii o książce. Wydaje mi się, że nie o brak realizmu tak naprawdę
            chodzi, ale (no, będę brutalna) niezbyt wysoki poziom ostatnich powieści i
            jeszcze ich telenowelowaty charakter. Jeżeli osoba dostała do czytania np.
            "Żabę", a była to jej pierwsza powieść napisana przez MM, to nie dość, że
            historia mało frapująca, wiele poruszonych problemów jest mało młodzieżowych, to
            jeszcze występuje sporo postaci i wątków będących kontynuacją wydarzeń z
            poprzednich powieści, co utrudnia im pewnie orientację. A rozmowy są tutaj
            zastąpione przez przemowy, co może dodatkowo irytować (mnie irytuje).
            Zamierzam w ogóle przeprowadzić eksperyment, polegający na ponownej lekturze
            najnowszych części, poczynając od "Języka Trolli", z dystansem i bez
            uprzedzenia. Co nie znaczy, że wcześniej byłam uprzedzona, po prostu oczekiwania
            były duże i może stąd rozczarowania.
            • verdana Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 16:56
              Prawdę mowiąc, mój bardzo oczytany syn, klasa 6, padł w połowie "Szóstej
              klepki". Uzasadnienie - rodzina mu się nie podobała. Dla mnie szok, bo ocenił
              ją hmm..., jako rodzinę, która się ze soba nie komunikuje, pretensje
              przemilcza, a porozumiewa się na poziomie anegdotek. Strasznie go to
              denerwowało, mówił, ze w kazdym zdaniu czuł sztuczność tego, co sie tam dzieje.
              A ja tak lubiłam Żaków!
              • onion68 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 17:10
                Moim zdaniem Julia całkiem wyraźnie artykułowała swoje pretensje, Cesia od
                pewnego momentu też :)
                Wydaje mi się, na ile mogę to odtworzyć, że gdy ja za młodu czytałam Jeżycjadę,
                najbardziej ujęła mnie wyczuwalna sympatia bohaterów do siebie nawzajem i do
                świata. To, że zawsze istniała możliwość porozumienia z każdym. Szczegóły
                dotyczące codziennego życia i trochę przyziemne problemy, które bohaterów dotykały.
                Mój syn ma zaraz czytać "Opium w rosole" jako lekturę szkolną i aż się boję, co
                to będzie.
          • szprota Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 17:26
            ale u Sapkowskiego, mimo że świat jest nierealny, jest dużo więcej brutalności i
            zła. tak naprawdę ludzie (i nieludzie zresztą też) są dużo bardziej prawdziwi :)
            • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 17:40
              Nie wiem, czy to dobre porownanie. Sapkowski tworzy fantasy, swiat z zalozenia nierzeczywisty, nawet jesli czesto podobny do naszego. Jezycjada jest jednak cyklem osadzonym w konkretnej rzeczywistosci i czasie. Tu jednak jakiegos stopnia realizmu mozna oczekiwac.
              • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 19:14
                Czytając taki artykuł, biorę też po uwagę, że dla wielu Małgorzata Musierowicz
                musi być postacią niezwykle irytującą. Ani nie powierza kolorowym magazynom
                opisów drgnień swej duszy, ani nie wypowiada się w telewizorze, za każdym
                razem kiedy ją o to poproszą, nie przyjmuje pokornie żarliwych napomnień ,że
                powinna pisać o anoreksji, aborcji i narkotykach i tak zwanym brudzie tego
                świata. Robi spokojnie swoje, książki sprzedają się świetnie, "Czarna polewka" -
                pamiętam rankingi sprzedaży z Empików, sprzedała się jak ciepłe buły. Cóż
                można zrobić- szyderczy felietonik trzasnąć do Wysokich Obciachów, ubolewać,
                ośmieszać, zapytać 10 chłopaków czy lubią czytać te książki, a potem napisać o
                tym artykuł do lokalnej prasy, nie podając żadnych danych.
                O ile obrona "słabszego" - dyslektyka, lesbijki, niedorozwiniętego umysłowo,
                innoskórego , przychodzi ludziom niemal automatycznie, to kopnięcie mentalne w
                kosteczkę kogoś, kto odniósł sukces dalej jest powszechne.
                Nie twierdzę,ze te książki_______ powinny podobać się________ współczesnej
                młodzieży, ale, że artykuł jest niepełny, żeby nie powiedzieć nierzetelny,
                świadczy istnienie forum jedynejtakiej i entuzjastyczne wpisy dziewczyn. Na
                naszym forum też pojawiają się nastolatki, które deklarują, że czytają i
                kochają . Mutanty jakieś ,czy co?
                Pozdrawiam młodzież zmucianciałą ,a i zdrową także. Bez żadnych tam ograniczeń
                wiekowych:)

                • onion68 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 19:48
                  Artykuł nie jest tendencyjny, ale nie można też powiedzieć, że został oparty na
                  danych reprezentatywnych dla całej populacji. Punktem wyjścia były refleksje
                  trzech pań prowadzących szkolne biblioteki. Odniosłam wrażenie, że te panie są
                  właśnie zdziwione i rozczarowane, że młodzież nie chce Jeżycjady czytać.
                  Co do wyników sprzedaży - nie sądzicie, że nabywcami są głównie takie trochę
                  starsze dziewczyny, którym Jeżycjada towarzyszy od dobrych kilkunastu lat? ;)
                  Ja i moja córa trochę złorzeczymy ostatnio, ale twardo kupujemy :) "Sprężynę"
                  też kupimy.
                  Moja córka czyta i bardzo lubi, ale kiedy ona się urodziła, Jeżycjada już była
                  w domu :) Niemniej jednak, ostatnie części też ją nieco znudziły i
                  zniesmaczyły, szczególnie realizacja marzeń i sensu istnienia Róży.
                • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 10:25
                  hmm.. mozna polemizowac? no to jazda. najwyzej mi sie po uszach dostanie :)

                  > Czytając taki artykuł, biorę też po uwagę, że dla wielu Małgorzata Musierowicz
                  > musi być postacią niezwykle irytującą. Ani nie powierza kolorowym magazynom
                  > opisów drgnień swej duszy, ani nie wypowiada się w telewizorze, za każdym
                  > razem kiedy ją o to poproszą, nie przyjmuje pokornie żarliwych napomnień ,że
                  > powinna pisać o anoreksji, aborcji i narkotykach i tak zwanym brudzie tego
                  > świata.

                  a skad wiadomo, ze ktos w ogole prosi o to pojawianie w telewizorze, ze juz o
                  napomnieniach nie wspomne? chyba, ze mowa o naszych tutaj napomnieniach, ze o
                  tym nie ma, o tamtym nie ma..:)

                  > Robi spokojnie swoje, książki sprzedają się świetnie, "Czarna polewka"
                  > pamiętam rankingi sprzedaży z Empików, sprzedała się jak ciepłe buły.

                  no wlasnie, ma ktos dane nt. sprzedazy/nakladu? bardzo mnie to zaciekawilo,
                  zwlaszcza odkad zobaczylem, ile kocztuje CP. juz pewnie pisalem, ze widzialem w
                  EMPiKu w czeladzkim M1 za 33 PLN, i za identyczna sume byla tez (i nabylem
                  bezzwlocznie) inna ksiazka, daleko lepsza (tak o dwie klasy co najmniej :) i -
                  co moze nie jest najwazniejszym kryterium oceny ksiazek, ale jednak - daleko
                  "grubsza", w stronach maszynopisu na oko roznica 50%. jednym slowem CP jest
                  zdecydowanie "przewartosciowana" (nie mam zamiaru sie tu wglebiac w dysputy, ze
                  towar tyle jest wart, ile ktos za niego chce zaplacic - to wiem).

                  > Cóż można zrobić- szyderczy felietonik trzasnąć do Wysokich Obciachów,
                  > ubolewać, ośmieszać, zapytać 10 chłopaków czy lubią czytać te książki, a potem
                  > napisać o tym artykuł do lokalnej prasy, nie podając żadnych danych.

                  o masz ci los, chyba pomylilem forum - znow te wyksztalciuchy i ich lze-sondaze :)

                  ale, ale. ucello, chyba przeceniasz internet :) to, ze jest forum
                  jezycjada.jedyna i jest tam kilkanascie czy nawet kilkadziesiat fanek, to nie
                  znaczy, ze Jezycjada jest popularna wsrod mlodziezy, moim skromnym zdaniem. moze
                  rownie dobrze byc "niszowa" :)
                  a tak juz zupelnie z innej beczki - Ich Truje to sie dopiero sprzedaje jak
                  cieple buly :)
                  • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 19:01
                    popolemizujmy sobie ready:)
                    Co do namów do udziału w programach TV, - znam kogoś ze Św. Pamięci "Pegaza",
                    kto na różne sposoby próbował się z MM skontaktować, podobną informację mam od
                    koleżanki dziennikarki- trudno uzyskać zgodę na wywiad.
                    Co do napomnień , to po niemal każdej premierze nowego tytułu czołowe
                    feministki naszego pięknego kraju szydzą ile wlezie. Nie podoba im się, proszę
                    bardzo- wolny kraj mogą mówić, pisać o tym, co chcą, ale po tej ich wytrwałości
                    w walce, sądzę, że raczej o rząd tych naszych biednych duszyczek chodzi. One
                    gromią MM, że powiesci są nierealistyczne, bo nie ma nic o anoreksji, aborcji i
                    o tym jak straszny jest ten świat.
                    Danych sprzedaży nie mam, to teraz tajemnica handlowa, ale w Empikach kilku
                    miast widziałam Cz.Polewkę w pierwszej trójce.Tuż po wydaniu.


                    piszę wolno więc hmmm, owa polemika będzie w odcinkach, żeby mi nie zeżarło.
                    • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 22:36
                      no skoro tak, to pewnie tak :) ale miedzy niechetnym udzielaniem wywiadow a pchaniem sie do wszystkich mozliwych mediow jest cala masa odcieni, wiec kazdy VIP czy celebrity moze po swojemu :) na feministkach sie nie znam i nie czytuje ich opinii nt. MM, ale powiesci _sa_ nierealistyczne z innych wzgledow :) tzn. moze nie tyle nierealistyczne, co po prostu ostatnio kiepsko napisane. a z tym nakladem to dziwna sprawa, ze go nie ma, ale to prawda - ostatnio na zadniej ksiazce nie bywa.
                      natomiast co do niszowosci to wcale nie twierdze, ze ksiazki sa niszowe - napisalem natomiast, ze istnienie forum i obecnosc na nim stosunkowo nielicznej jednakowoz grupy osob nie swiadczy jeszcze o popularnosci :)
                  • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 19:15
                    Wiem dobrze, że to co popularne nie jest najbardziej wartościowe, mówimy jednak
                    o cyklu, który jest popularny przez _______30lat._________
                    Hasło "wychowałam się na tych książkach ",wypowiadają ludzie z własnej
                    nieprzymuszonej woli.

                    "Rzeczpospolita" drukowała kiedyś wyniki największych sukcesów wydawniczych w
                    Polsce. Cyfr nie pamiętam ale : Harry Potter, Papież, Musierowicz ( co za
                    zestaw:) mieścili się w pierszej piątce. Na niszę mi to nie wygląda.
                • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 12:44
                  uccello napisała:

                  > Czytając taki artykuł, biorę też po uwagę, że dla wielu Małgorzata Musierowicz
                  > musi być postacią niezwykle irytującą. Ani nie powierza kolorowym magazynom
                  > opisów drgnień swej duszy, ani nie wypowiada się w telewizorze, za każdym
                  > razem kiedy ją o to poproszą, nie przyjmuje pokornie żarliwych napomnień ,że
                  > powinna pisać o anoreksji, aborcji i narkotykach i tak zwanym brudzie tego
                  > świata.

                  A bierzesz pod uwage, ze MM moze byc dla kogos postacia irytujaca, niezaleznie od tego, czy robi opisane przez ciebie z takim jadem rzeczy czy nie?
                  Tak swoja droga, opisy drgnien swojej duszy, niezbyt zreszta ciekawe, powierzala w postaci felietonow "Tygodnikowi Powszechnemu". Ale to oczywiscie nie to samo.
                  • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 19:21
                    dakota77 napisała:
                    >A bierzesz pod uwage,ze MM moze byc dla kogos postacia irytujaca, niezaleznie
                    od tego ,czy robi opisane przez ciebie z takim jadem rzeczy czy nie?<
                    Jasne ,że biorę pod uwagę. Nie tylko zawiść zawodowa może kogoś skłaniać do
                    niechęci . Niektórzy irytują się zupełnie bezinteresownie.
                  • ginestra Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 10:28
                    Jeśli można, ja nie odniosłam wrażenia, że Ucello swoje słowa napisała z jadem.
                    Mi się to czytało neutralnie, jakoś tak faktograficznie. Co do udzielania
                    wywiadów w kolorowych magazynach, to zapewne - jak opisujesz i Ty Dakoto i inni
                    (w dalszych postach) - pani MM takowych udziela, tyle, że może nie tak często
                    czy spektakularnie jak inne, bardziej widoczne postaci. Ja osobiście nie
                    natknęłam się na żaden taki wywiad czy zdjęcia, ale ja bardzo przypadkowo czytam
                    te magazyny, najczęściej u kogoś lub u fryzjera lub kupuję taką Vivę czy Galę
                    jak jest do niej dodany jakiś wyjątkowo ciekawy film czy coś, a więc moje
                    "badania rynku" pism kobiecych są raczej wyrywkowe. Mimo to natknęłam się na
                    wiele występujących w nich postaci, także autorów powieści (Grochola, Masłowska,
                    Gretkowska), natomiast na panią Musierowicz nie trafiłam. To, że nie natrafiłam,
                    to nie jest oczywiście żaden argument, chcę natomiast powiedzieć, że ja również,
                    podobnie jak Ucello oraz wiele innych osób piszących wcześniej na forum, mam
                    wrażenie, że pani MM programowo nie chce być postacią medialną, nie chce też
                    pisać o sprawach typu anoreksja, aborcja itp. Myślę, że to również jest fakt.
                    To, że osoby określające się jako feministki piszą niepochlebnie o pani MM po
                    ukazaniu się jej kolejnych książek to także jest fakt. Ja natknęłam się na dwa
                    takie artykuły autorstwa Kingi Dunin, które były bardzo napastliwe wobec pani MM
                    i to w taki naprawdę niemiły (wręcz osobisty?) sposób.
                    Ja odebrałam, że w wypowiedzi Ucello chodziło o to, iż tytułowy dla wątku
                    artykuł z prasy lokalnej niekoniecznie odzwierciedla rzeczywisty obraz sytuacji,
                    a pani MM krytykowana jest nie od dziś itp. Mi osobiście trudno jest się
                    wypowiadać o tym jaki ten stan rzeczy faktycznie jest, ale mam podobne odczucia
                    do Ucello, że te książki jakoś się mimo wszystko bronią, nawet mimo tego, że te
                    ostatnie są słabsze. Nie mam natomiast danych co do młodych czytelników, takich
                    jak ci z artykułu. W moim otoczeniu kilka osób w moim wieku czyta Jeżycjadę tak
                    jak ja - od dawna, też czytają tych osób dzieci, wiem od córek, że w szkole też
                    niektóre dziewczyny czytają Jeżycjadę, natomiast nie wiem jak odbierają ją osoby
                    które wcześniej nie zetknęły się z pisarstwem pani MM (nawet przez rodziców) a
                    sięgają po nie teraz itp. Przeczytałam też wpisy poniżej o nakładach, cenach,
                    odbiorze tych książek przez osoby Wam znane i z bardzo wieloma rzeczami również
                    się zgadzam (cena, fabuła telenowelowa utrudniająca odbiór pojedynczych książek,
                    mniej więzi między bohaterami, odrealnienie). Chciałam tylko powiedzieć, że mój
                    odbiór wypowiedzi ucello jest pozytywny, na pewno - wg. mnie - nie był z jadem.
                    Pozdrawiam!
                    • onion68 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 11:07
                      Kiedyś, dawno temu, kupiłam "Twój Styl", w którym MM była bohaterką rubryki "Jej
                      styl". Pamiętam, że artykuł mi się podobał, było w nim dużo wiadomości na temat
                      pisarki, podanych w taki miły, niesensacyjny sposób (zapamiętałam, że telewizor
                      stoi na korytarzu) i piękne zdjęcia mieszkania i rodziny. I wiecie co? Nie
                      wiedzieć kiedy, podczas porządków wyrzuciłam ten numer, ofiara jedna.
                      • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 11:23
                        psiamama ma?

                        Tak myślę, pisała kiedyś ,że zbiera wszelkie wywiady i artykuły o MM.
                        • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 15:49
                          a propos "Twoj Styl", czy czasem MM nie byla nominowana w tym roku do "Kobiety
                          Roku", bodaj przez Janine Ochojska? tak mi sie cos po glowie placze, moja mamma
                          jest nalogowa czytaczka i chyba mi to pokazywala.. ktos potwierdzi/zaprzeczy?
                          • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 16:48
                            Tez jestem ciekawa, nic o tym nie slyszalam. No i za co akurat w tym roku?
                            • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:31
                              nie mam bladego pojecia, ale poprosze przy okazji o wyjasnienie zasad tego "konkursu" i uzasadnienie. moze chodzilo o jakas okragla rocznice czy cos w ten desen..
                    • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 12:29
                      Inna rzecz, ze MM nie jest szczegolnie interesujaca postacia dla kolorowej prasy. Tam dobrze wygladaja skandalisci, chetnie opowiadajacy ze szczegolami o swoich najintymniejszych sprawach. Grochola czy Maslowska czesto pojawia sie w prasie, bo obie sa bardzo promowane, "modne". Nie mowie tu o jakosci tej literatury:).
                      Wiec z jednej strony mysle, ze sama MM nie ma ochoty sie udzielac publicznie, z drugiej miedia nie szukaja z nia specjalnie kontaktu.
                      Co do krytyki, to kojarze tylko faktycznie ostre ataki Dunin. Poza tym nie wydaje mi sie, zeby Musierowicz byla ofiara szczegolnej krytyki. Dunin ma prawo nie lubic pogladow MM, jako sprzecznych z jej wlasnymi, a ze bywa za ostra w wypowiedziach, to juz inna rzecz.
                • elwinga Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 15:33

                  > Czytając taki artykuł, biorę też po uwagę, że dla wielu Małgorzata Musierowicz
                  > musi być postacią niezwykle irytującą. Ani nie powierza kolorowym magazynom
                  > opisów drgnień swej duszy

                  Gwoli ścisłości historycznej, pamiętam co najmniej dwa wywiady z nią (obszerne)
                  na łamach Twojego Stylu, kilka lat temu. Gdzieś mam zachomikowane. Jednego
                  udzielała wspólnie z bratem, opowiadali tam o dzieciństwie i wzajemnych
                  relacjach. Może to niekoniecznie "drgnienia duszy", ale z drugiej strony też nie
                  wywiad na tematy czysto zawodowe w stylu "o czym pani chce teraz napisać?"...
                  • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 11:31
                    O ile dobrze pamiętam w Twoim Stylu pracuje/ pracowała? Pani Jaksztal- Kowalska.
                    • elwinga Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 11:34
                      Ale co z tego wynika, bo nie rozumiem?...
                      • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 11:59
                        to obok Pani Danuty Sadkowskiej jedna z redaktorek książek MM.
                        • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 12:24
                          Czyli jesli w gre wchodza znajomi, zgadzamy sie dzielic drgnieniami naszej duszy;).Pamietam, ze iles lat temu czytalam ten tekst o MM i Baranczaku, ale to dawno temu bylo. Nie bardzo nawet pamietam, czy to byl wywiad, czy artylul.
                          • elwinga Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 14:59

                            > Czyli jesli w gre wchodza znajomi, zgadzamy sie dzielic drgnieniami naszej dusz
                            > y;).

                            No bo to im dajemy wtedy zarobić, a nie jakiemuś pismakowi goniącemu za tanią
                            sensacją do sprzedania w wysokonakładowym kolorowym piśmie... Jakie to wzniosłe
                            i szlachetne :)))

                            >Pamietam, ze iles lat temu czytalam ten tekst o MM i Baranczaku, ale to daw
                            > no temu bylo. Nie bardzo nawet pamietam, czy to byl wywiad, czy artylul.

                            No dawno. Choćby dlatego, że Barańczak już teraz żadnych wywiadów nie udziela...
                            A to były - jeśli czytałyśmy to samo - dwa spisane równolegle monologi na temat
                            wspomnień z dzieciństwa. Nie powiem, bardzo sympatyczne.
    • laura-gomez Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 18:56
      "A w książkach
      Musierowicz rodzice po prostu rozmawiają z dziećmi"

      zastanowiło mnie to zdanie. IMO od pewnego czasu w ksiązkach MM n_i_e rozmawia
      się z dziećmi czego najlepszym przykładem jest to, że Gaba pojechała do siostry
      zamiast wypić córce z głowy pomysł pochopnego zamążpójscia
      • the_dzidka Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 24.01.07, 21:45
        No, do tego wniosku już kiedyś doszliśmy samodzielnie :)
        W książkach są albo przemowy DO dzieci, albo rozmowy O dzieciach... Kiedy
        ostatni raz Gaba tak naprawdę rozmawiała z Pyzą? Albo z Laurą? Niechby to nawet
        była rozmowa taka jak Gaby z Pulpą w "Pulpecji", dla niektórych bardzo
        ogólnikowa i pokrętna z winy Gabrysi (dla mnie całkiem budująca). Nawet i tego
        nie ma. Kiedy Pyza została podniesiona do kwadratu, to Mila z nią na ten temat
        gadała, nie matka. Tygrysa do pionu ustawiał Ignac. Owszem, to są ogromnie
        ważne osoby w tej rodzinie, i jak wiemy, mają głos decydujący - ale rozmów
        rodziców z dziećmi nie ma. Ida także tylko monologuje, a Grześ co prawda
        próbuje pokierować synem, ale szeptem, żeby dziadek nie usłyszał.

        Ja nie mam najlepszego zdania o młodzieży en masse, choć przyznaję, że
        jednostki mile mnie zaskakują. Możnaby pokusic się o tezę, że nie czytają MM,
        bo w świecie TV, gier online i Internetu nie są przyzwyczajeni do czytania w
        ogóle, no ale przecież coś tam czytają. Więc nie w tym rzecz.
        Uważam, że prawdziwym powodem jest to, o czym napisała Onionka68. To, co dla
        nas, starych wiernych czytelników, jest błogosławieństwem, jest równocześnie
        przekleństwem dla tzw. narybku czytelniczego. Mianowicie kontynuacja losów
        bohaterów nieprzerwanie od 30 lat. Jeśli ktoś weźmie do ręki powiedzmy "TiR",
        nie mając pojęcia o twórczości MM, to zanim dojdzie do tego, iz wczesniej było
        10 powieści o tych samych bohaterach, to się zniechęci. Bo to tylko dla nas,
        musierowiczystów, to wszystko jest klarowne, zazębia się i łączy w jedną
        całość.
        I dlatego uważam, że powinniśmy nieść Jeżycjady kaganiec - czyli propagować,
        zachęcac do czytania całości. W końc moi Drodzy, noblez obliż :) Jak się jest
        msierowiczystą, to jakieś obowiązki wobec swiata z tego wynikają ;)
        (a teraz Wierszyk napisze, że pouczam ;)
        • wierszyk-pana-leara Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 02:48
          No dobra, napiszę,że się czepiasz żebyś miała rację.

          Nie mam już dziś sił na nic więcej. Temacisko bardzo ciekawe.
        • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 12:49
          Ja tez nie wiem, gdzie w Jezycjadzie te rozmowy z dziecmi.
          Pod wplywem tej dyskusji po raz kolejny zaczelam sie zastanawiac, jak bym odebrala Jezycjade, gdybym zaczela ja cyztac teraz, nie przed laty. nawet gdybym czytala tomy we wlasciwej kolejnosci. Pewne rzeczy trzeba chyba jednak przeczytac w odpowiednim czasie. Np. Wladce Pirescieni po raz pierwszy przeczytalam jako dzieciak i z miejsca pokochalam te ksiazke. Od tamtej pory czytalam ja wiele razy, ale teraz sporo mnie w niej drazni, przeszkadza mi jednowymiarowosc postaci, czarno-bialy swiat. I wiem, ze wiele osob, ktore nie przeczytaly tej ksiazki w dziecinstwie, a jako osoby dorosle nie moze juz jej pokochac.
          Niby ta mlodziez z artykulu podchodzi do Jezycjady w odpowiednim wieku, ale to juz widac inna mlodziez niz my no i inny swiat.
          • elwinga Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 13:40

            > Pewne rzeczy trzeba chyba jednak przeczytac
            > w odpowiednim czasie.

            Zgadzam się w 100%. Jako że późno przeczytałam "Małego księcia", za skarby
            świata nie mogę zrozumieć, czemu niektórzy tak się nim zachwycają...

            Przepraszam za off-topic. :)
            • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 14:29
              > Zgadzam się w 100%. Jako że późno przeczytałam "Małego księcia", za skarby
              > świata nie mogę zrozumieć, czemu niektórzy tak się nim zachwycają...
              o rany, bratnia dusza! wreszcie poczulem, ze ktos mnie rozumie! :) naprawde, MK
              jest straszliwie przereklamowany. "Oskar i pani Roza" i ta druga ksiazka, "Pan
              Ibrahim i kwiaty Koranu" sa IMO znacznie wyzszej klasy.
              • verdana Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 15:05
                A ja równo nie znosze i "Małego księcia" i "Oskara i pani Róży".
                • elwinga Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 15:34
                  Ufff, to mnie podnieśliście na duchu. Zawsze myślałam, że tylko ja taka
                  nieprzystosowana... :)))
            • tygrys2112 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 19:37
              to chyba jestem nienormalna, bo mały książę to jedna z najpiękniejszych książek
              jakie czytałam. :)

              Po raz pierwszy czytałam go, gdy miałam 7(?) lat i czytałam go kilka razy.
              Podobało mi sie, pomimo, że niewiele rozumiałam. W ósmej klasie po raz kolejny
              przeczytałam tę książkę i dopiero wtedy zrozumiałam mnóstwo ukrytych znaczeń i
              przepięknych myśli.

              Nie wiem, czy decyduje wiek, kiedy się coś czyta, ale na pewno czasem warto
              spojrzeć czasem do książki parę razy, bo czasami dopiero po pewnym czasie
              widzimy jej złożoność.

              Tak samo miałam z Brulionem BeBe. Jak czytałam go po raz pierwszy, spodobała mi
              się historia Damba i BeBe. Ale dopiero teraz, po kilku latach, sięgnęłam po tę
              książkę po raz drugi. Tam każde słowo ma znaczenie. W środku kryje się dużo
              aluzji do ustroju komunistycznego, prześladowań i różnych szczegółów. Widzę to
              dopiero teraz, z perspektywy czasu.

              Może to jest tak, że żeby zrozumieć pewne rzeczy, trzeba ciut dojrzeć?
              • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 20:51
                chyba mi sie juz nie uda dojrzec do Malego Ksiecia, sie obawiam :)
        • wierszyk-pana-leara Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 01:03
          Co do niesienia >kagańca Jeżycjady< w masy, szczerze mówiąc udało mi się to
          tylko z jedną osobą. Pozostałe ,ten pierwszy kontakt przeżywały zbyt późno.
          Myślę ,że trzeba mieć w sobie sporą dawkę IDALIZMU ( a to się w sposób
          naturalny miewa za młodu ),żeby przyjąć do organizmu Jeżycjadę. Zblazowani i
          cyniczni , nigdy się na >to< nie załapią - bez względu na wiek.
        • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 18:56
          the_dzidka napisała:

          > Ja nie mam najlepszego zdania o młodzieży en masse, choć przyznaję, że
          > jednostki mile mnie zaskakują. Możnaby pokusic się o tezę, że nie czytają MM,
          > bo w świecie TV, gier online i Internetu nie są przyzwyczajeni do czytania w
          > ogóle, no ale przecież coś tam czytają. Więc nie w tym rzecz.
          > Uważam, że prawdziwym powodem jest to, o czym napisała Onionka68. To, co dla
          > nas, starych wiernych czytelników, jest błogosławieństwem, jest równocześnie
          > przekleństwem dla tzw. narybku czytelniczego. Mianowicie kontynuacja losów
          > bohaterów nieprzerwanie od 30 lat. Jeśli ktoś weźmie do ręki powiedzmy "TiR",
          > nie mając pojęcia o twórczości MM, to zanim dojdzie do tego, iz wczesniej było
          > 10 powieści o tych samych bohaterach, to się zniechęci. Bo to tylko dla nas,
          > musierowiczystów, to wszystko jest klarowne, zazębia się i łączy w jedną
          > całość.
          Nie, nie tylko dla Was!! Mam 14 lat, zaczęłam czytać od "Kłamczuchy" kilka lat temu. Przypadkiem, dostałam od wujaszka :) No i od razu pobiegłam do biblioteki, nadrobiłam zaległości. A teraz, żyję Jeżycjadą i kocham ją nie inaczej niż Wy. Uwierzcie mi! Nie ignorujcie współczesnej młodzieży, dobrze?

          • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:37
            >Nie ignorujcie współczesnej młodzieży, dobrze?
            nie mamy takiego zamiaru. my, zgredy, jeno sie owej mlodziezy obawiamy. ze krzyknie "precz ze starcami" czy cos w ten desen. i ta wasza muzyka, no uszy puchna doslownie!

            :PPP
            • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:41
              A wiecie co? Nie obawiajcie się, nie krzykniemy. My Was jeszcze tolerujemy i nawet lubimy. A w gruncie rzeczy podziwiamy! A muzyki takiej nie słucham, nie do mnie te zarzuty :)
              • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:46
                uff, ulzylo mi. tylko to "jeszcze" przed "tolerujemy" troche groznie brzmi, ale co tam :)
                muzyki to ja takiej slucham :)
                • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:58
                  Słuchasz? To czemu mówisz, że uszy puchną? :) To "jeszcze" to takie odruchowe. Niebezpieczny ten odruch, ale co tam... Jakoś sobie z nim poradzę :)
                  • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 23:32
                    bo tak sobie mowie i juz :) tak naprawde nie mam bladego pojecia, czego sluchaja ludzie w wieku 14 lat, pewnie kazdy czego innego :)
    • ciotka_paszczaka Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 14:11
      Z troche innej perspektywy (czyli z daleka od szkoly, realiow etc.)

      Po pierwsze: CENA
      te ksiazki sa za drogie (nie chcialabym byc zle zrozumiana, nie pisze tego aby
      byc arogancka, w stylu: kupuje "bo mnie stac"), ale 33 zl za ksiazke w miekkiej
      oprawie, ktora sie rozlatuje za 2-3 czytaniem, to na prawde drogo!!! To samo
      dotyczy wznowien, rownie drogie i kiepsko wydane. Zeby nie byc goloslowna: nie
      jestem wielbicielka HP; ale w tydzien po premierze bodajze czwartej czesci,
      kupilam ja za pol ceny(wersje ang.jezyczna trzeba dodac), w lokalnym sklepie
      (nie w ksiegarni, w zwyklym sklepie wielobranzowym). Ksiazka "gruba" i w twardej
      oprawie. W miekkiej oprawie widzialam >>komplet<< za rownowartosc ok. 50 zl!
      Kupno kompletu ksiazek MM to wydatek rzedu bez mala 600zl!!! W twardej oprawie
      nie sa te ksiazki nawet wydawane!

      Po drugie:
      ta wielowatkowosc, i nawiazanie do poprzednich tomow. O ile pierwsze powiesci da
      sie czytac, jako samodzielne utwory; konia z rzedem temu, kto zrozumie o co
      chodzi powiedzmy w Zabie...

      Po trzecie:
      kolosalna sprzedaz (nie wiem, czy czytelnictwo) jest w duzej mierze zasluga
      inercji. O tym pisaly juz i moje przedmowczynie "...i tak kupimy..." . Ja
      sama...zapewne tez ...kupie - tak jak kupuje powiedzmy najnowsze wypociny J.CH.
      i zgrzytam zebami, ze to...takie denne. A potem wracam do dawnych, ulubionych
      powiesci (obu autorek).
      My (tzn. z zalozenia -Fani- MM-; z forum) ksiazki i tak kupimy. Coraz bardziej
      kiepskie, ze wszystkimi ich wadami -vide watki wpadki etc. Ale to przeciez nasza
      "ulubiona autorka" co z tego, ze coraz bardziej...kiepska!

      MM wypowiadala sie czesto na rozne tematy, i to na roznych forach (tzn. w
      roznych gazetach/magazynach) sama mam gdzies schowane, kilka wycinkow
      przyslanych przez moja mame.Na pewno bylo tego wiecej, ale nawet zahaczyla o
      Wysokie Obcasy. Sa to krótsze i dluzsze wywiady. NB. w niektorych z nich
      wiadomosci wrecz przeciwne do tych, ktore podala w "Tym razem serio", pamietam,
      jak mnie to wtedy zdziwilo.

      I wreszcie: "wychowywanie nowych pokolen czytelnikow".
      To dla mnie temat jak najbardziej na czasie. O ile nie mam zastrzezen do
      starszych tomow, to nie jestem przekonana o jakiejkolwiek wartosci czy to
      literackiej, czy poznawczej (chyba ze mowimy o tym jak NIE nalezy pisac, czy jak
      nie nalezy sie zachowywac, jako bohater); najnowszej twordzosci MM.
      Zatrwozyla mnie wiadomosc, ze jej ksiazka jest lektura szkolna. Zgroza! Lektury,
      to jak wiadomo ksiazki pisane przez doroslych, dla doroslych, ktore pod
      przymusem kaze sie czytac-i co gorsza analizowac- dzieciom. Brr....

      Reasumujac: jesli MM jest nazwiskiem ktore mlodym ludziom kojazy sie z lektura
      szkolna...to mala szansa, ze siegna po jej tworczosc poza szkola. A szkoda!
      • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 19:30
        ciotka_paszczaka napisała:
        >jesli MM jest nazwiskiem, ktore mlodym ludziom kojazy sie z lektura szkolna...
        to mala szansa, ze siegna po jej tworczosc poza szkola. A szkoda.

        Wiadomo, że umieszczenie książek autora w kanonie lektur szkolnych, jest dla
        wielu twórców marzeniem życia i wielkim wyróżnieniem.
        Jednocześnie taki zabieg jest dla tych książek łagodną formą eutanazji.
    • anutek115 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 25.01.07, 19:17
      Zgodzę się i Freddy'm, i z Ciotką_Paszczaka w kwestii cen. Ceny są powodem, dla
      którego nie mogłam zaistnieć w wątku "Kto ma cały komplet?", bo ja nie mam. Nie
      kupiłam "Czarnej polewki", bo po "Żabie" obiecałam sobie, że żadnej nowej
      książki MM nie kupię bez wcześniejszego przeczytania. No i trochę dlatego, że w
      chwili premiery byłam NAPRAWDĘ biedna. Ale później, gdy miałam już dość
      pieniędzy, każdą moją wizytę w księgarni odbywaną celem nabycia "CzP" kończyłam
      zakupieniem INNEJ książki.
      I wiecie? Jest mi smutno na myśl, że książka pani MM nie jest w moich oczach
      warta tych pieniędzy, którą za nią żąda wydawca. Że wychodząc z księgarni z tymi
      innymi książkami nigdy tego nie żałowałam, bo to były lepsze książki... Na dawną
      panią MM nie było mi żal nawet ostatniego grosza. Ale też zawsze miałam po
      lekturze wrażenie, że było warto. Teraz nie mam.
      Może starzeję się w galopującym tempie...
    • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 18:40
      Wiecie co? Nie rozumiem Was! Apeluje teraz do takich w moim wieku. 14-16 lat. Czy nam się nie podobają współczesne książki Małgorzaty Musierowicz? Skończmy z tym narzekaniem! Kochani, ja Was doskonale rozumiem. Podobają Wam się szczególnie książki z okresu Waszego dzieciństwa, dorastania. Ale np. ja mam 14 lat i lepiej czuje się we współczesnej tematyce, być może za kilka lat (o ile pani M.M. dalej będzie podtrzymywać tom Jeżycjady) będę z sentymentem patrzyła na taką "Żabę" czy "Język Troli", a mniej będą mi się podobać nowe pozycje. Nie piszcie o pani M. "kiepska". Nie pozwalam :) I tak, możemy ją tylko podziwiać, że wciąż pisze jak nastolatka, cisząca się życiem...
      • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 19:09
        O! O! O! ja też czekam na taką erupcję oburzenia małoletnich fanów , jak ta
        kania tego dżdżu!
        • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 19:15
          Nie wiem tylko, czy to zrozumieć jako komplement czy kpinę. Wierzę, że jako to pierwsze...
          • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 19:18
            zdecydowanie jako komplement!
            • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 19:27
              No i w końcu ktoś mnie zrozumiał! Dziękuję. Ale to Ty z pokolenia tej współczesnej młodzieży czy wytrwałych miłośników pani M.?
              • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 19:30
                z tych zdecydowanie- jak to elegancko ujęłaś ______wytrwałych_____!
                • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 19:44
                  Nie wiem, czy dobrze piszę. Ale naprawdę wydaje mi się, że rozumiem książki pani M. nie inaczej niż ci, którzy czytają je już kilka - ileś lat. I nie jestem w stanie zrozumieć, jak można nazywać panią M. "coraz bardziej kiepską". Ja umiem tylko doceniać i brać przykład. Trzeba ożywić trochę to forum. Bo powiew młodości chyba nie zaszkodzi, prawda? :)
                  • jottka nowienc 26.01.07, 19:54
                    ja przede wszystkim myślę, że nie zaszkodzi odrobina myślenia:) powiewy młodości
                    nie powinny w tym przeszkadzać


                    z tego, co się orientuję, to większość tu obecnych urodziła się w latach 70., a
                    zatem w najstarszych książkach mm, czyli cieszących się zwykle największym
                    poważaniem, nie może widzieć swego dzieciństwa ani nawet wczesnej młodości.
                    identyfikacja może się pojawiać dopiero gdzieś na etapie pulpy, która jednak ani
                    nie uchodzi za kulminację artystyczną jeżycjady (redifredi, ty sie nie
                    liczysz:), ani też nie decydujące o tym, czy ktoś przemożnie lubi tę akurat
                    część, czy nie.


                    może lepiej poczytaj wątki na forum, które omawiają zarzuty wobec nowszych
                    (czyli plus minus od 'imienin') powieści mm i zobacz, na czym dokładnie one
                    polegają. wtedy można zrozumieć powody, dla których sporo osób uważa twórczość
                    pani mm za coraz słabszą.
                    • ofortuna Re: nowienc 26.01.07, 20:17
                      Ups, ktoś mnie chyba krytykuje. Proszę mnie źle nie rozumieć... Ja chciałam tylko zaznaczyć, że pokolenia się zmieniają i pani M. dociera również i do nas - współczesnych nastolatek. Choć nie wiem, czy faktycznie jest nas tak wiele... A poza tym, uważać przecież mogę jak chcę i nie muszę podzielać opini innych, ani nawet czytać powodów dla których uważa się twórczość autorki za słabszą. Ja patrzę innymi oczyma i widzę książki pełne ciepła, rodzinnej atmosfery, które wiele podpowiadają nam, młodym ludziom, walczącym o przetrwanie w tym trudnym, pełnym problemów świecie... :) Nie muszę, ale owszem, poczytam, dlaczego tak sądzicie. Aha, i jak mam rozumieć to "nie zaszkodzi odrobina myślenia"? :)
                      • jottka Re: nowienc 26.01.07, 20:53
                        ofortuna napisała:

                        > Ja chciałam tylko zaznaczyć, że pokolenia się zmieniają i pani M. dociera
                        również i do nas - współczesnych nastolatek.


                        ciebie jest więcej niż jedna?:) na tym forum są przedstawicielki oraz
                        przedstawiciele różnych roczników i pokoleń i przypuszczam, że ty też
                        wypowiadasz swoje zdanie, a nie jesteś głosem zbiorowym?:)




                        > A poza tym, uważać przecież mogę jak chcę i nie muszę podzielać opini innych,
                        ani nawet czytać powodów dla których uważa się twórczość autorki za słabszą.


                        oczywiście, że możesz żywić opinie dowolne i czytać co ci się żywnie podoba, ale
                        nie możesz najpierw stwierdzać, że tutejsi bywalcy krytykują nowsze powieści mm,
                        ponieważ lubią tylko te, które oddają atmosferę ich dzieciństwa czy młodości, a
                        potem, dowiedziawszy się, że nie z tego powodu je krytykują, oświadczać, że ty i
                        tak tych powodów znać nie musisz. bo wtedy nie mamy już do czynienia z rozmową
                        na temat, tylko z aktami wiary typu 'wprawdzie nie wiem i nie zamierzam
                        sprawdzać, jak wyglądasz, ale na pewno jesteś eskimoską'. no czasem jednakowoż nie.



                        > Aha, i jak mam rozumieć to "nie zaszkodzi odrobina myślenia"? :)


                        najzupełniej dosłownie:)
                        • ofortuna Re: nowienc 26.01.07, 21:15
                          Posłuchaj! Nie chcę się kłócić. Czasem tak jest, ludzie się nie rozumieją. Ważne, że obie lubimy tę samą panią M. A że Ty uważasz akurat te książki za lepsze, a te za kiepskie to już skutek działania wielu, niezależnych od nas czynników :) Ja bym jednak wolała zrozumieć to "nie zaszkodzi odrobina myślenia". :)
                          • jottka Re: nowienc 26.01.07, 21:26
                            ofortuna napisała:

                            > Posłuchaj! Nie chcę się kłócić.


                            ja też nie - mam za to wrażenie, że dla ciebie kłótnią jest już fakt, że nie
                            zgodziłam się z twoim twierdzeniem. ale dyskusja polega właśnie na wymianie
                            poglądów, nie na przytakiwaniu sobie wzajem.

                            przeczytaj dlaczego forumowictwo uważa, że nowsze książki mm są kiepskie i wtedy
                            dyskutuj, że w tym a tym punkcie nie mają racji, bo dlatego i dlatego. chętnie
                            dam się przekonać, że one są świetne, ale trzeba mnie (i nie tylko mnie)
                            przekonać o tym, a nie oświadczać, że są cudowne, bo tak.



                            > Ważne, że obie lubimy tę samą panią M.


                            kiedy ja za nią akurat nie przepadam:) natomiast lubię parę jej książek i
                            uważam, że ponieważ jest pisarką popularną, należy z nią/ jej twórczością
                            dyskutować.



                            > :) Ja bym jednak wolała zrozumieć to "nie zaszkodzi odrobina myślenia". :)


                            raz jeszcze - ja to zupełnie szczerze piszę, odnośnie m.in. zasad dyskusji.
                            jeśli ty wysuwasz twierdzenie, które na tym forum nie ma pokrycia w faktach
                            (ludzie lubią tylko te powieści mm, z którymi razem dorastali), to ja ci
                            proponuję, żebyś najpierw sprawdziła, dlaczego to twierdzenie jest fałszywe. a
                            potem pomyślała i wtedy dopiero przystąpiła do dyskusji takiej czy innej.
                            • ofortuna Re: nowienc 26.01.07, 21:37
                              Nie jestem po studiach, nie jestem nawet po maturze, ani nawet po teście gimnazjalnym, więc nie będę dyskutować o sposobach pisania i wzrostach czy upadkach pani M., bo to nie mnie oceniać. Ale jedno wiem na pewno. Książka "Język Troli" porusza historię pewnej chorej sympatycznej dziewczyny. Nie ma włosów. Równa się ma wiele kompleksów. Tak się składa, że moja przyjaciółka równeż jest chora. Nie rosną jej włosy, choć powodem już nie jest ta choroba. Nosi perukę. Nie ma łatwo, uwierzcie. I taka książka dodaje jej otuchy, wiary, pozbawia choć cząstki kompleksów. Przede wszystkim, dodaje ochoty do życia. A to przecież najważniejsze. Jeśli pani M. potrafi coś takiego osiągnąć, czemu taka książka nie może być przeze mnie uznana za lepszą od choćby "Szóstaj klepki"?
                              • jottka Re: nowienc 26.01.07, 21:43
                                po jeden - ja też nie jestem po teście gimnazjalnym:) a poza tym rozmowa w sieci
                                nie polega na tym, że najpierw wymieniamy się dyplomami doktoratów i metrykami
                                urodzenia, ludzie cię widzą taką, jaką się piszesz, że tak powiem. i tyle

                                po dwa - nie protestowałam przeciwko temu, że uważasz 'język trolli' za książkę
                                lepszą od 'szóstej klepki. zaprotestowałam przeciwko twojemu uogólnieniu, że
                                forumowictwo uważa nowsze powieści mm za kiepskie, ponieważ lubi tylko te, które
                                im przypominają czasy, kiedy sami mieli po te pięć czy piętnaście latek. na tym
                                polega różnica.
                                • ofortuna Re: nowienc 26.01.07, 21:49
                                  Heheheh. Też nie jesteś - fakt. Wiem, że na tym nie polega. Po prostu chciałam zaznaczyć, że nie ja tu jestem od oceniania tak znanej pisarki. Bo hyba jeszcze nie dorosłam. Mówiłam, na razie podziwiam, jako jedną z wielu. A, i proszę, podaj mi cytat, w którym tak napisałam. Że
                                  > forumowictwo uważa nowsze powieści mm za kiepskie, ponieważ lubi tylko te, któr
                                  > e
                                  > im przypominają czasy, kiedy sami mieli po te pięć czy piętnaście latek.
                                  Bo ja tylko chciałam zaznaczyć, że być może tak jest. Być może... :)
                                  Czyli to co napisałam, w ogóle nie było na temat?
                                  • jottka Re: nowienc 26.01.07, 21:55
                                    ofortuna napisała:

                                    > Po prostu chciałam zaznaczyć, że nie ja tu jestem od oceniania tak znanej
                                    pisarki. Bo hyba jeszcze nie dorosłam.


                                    a to ciekawa koncepcja - czy mnie sie zdaje, czy nauka szkolna nie polega m.in.
                                    na ocenianiu dzieł różnych pisarzy i pisarek?:) w miarę sił i środków, rzecz
                                    jasna, ale chodzi o samodzielną ocenę, a nie patrzenie z podziwem. powiew
                                    młodości automatycznie zakłada burzenie autorytetów, a nie korny podziw dla nich:)


                                    a tu żądany cytat:


                                    Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej
                                    Autor: ofortuna
                                    Data: 26.01.07, 18:40

                                    + dodaj do ulubionych wątków

                                    + odpowiedz cytując + odpowiedz


                                    > Kochani, ja Was doskonale rozumiem. Podobają Wam się szczególnie książki z
                                    okresu Waszego dzieciństwa, dorastania.


                                    no właśnie o to chodzi, że nie dlatego:)
                                    • ofortuna Re: nowienc 26.01.07, 22:04
                                      Powiewy nigdy nie są takie same... Mój powiew nie zakłada burzenia autorytetu pani M. Samodzielna ocena nie wyklucza podziwu. W końcu podziw też jest samodzielny. Dlatego akurat panią M. podziwiam i uważam, że nie dorosłam, by ją krutykować... Cytat nie żądany, proszony. Nie dlatego? Ale może dlatego, poza tym, nie jesteś sama, może na innych to też wywiera wpływ? :)
                                      • jottka Re: nowienc 26.01.07, 22:15
                                        ofortuna napisała:

                                        > Samodzielna ocena nie wyklucza podziwu.


                                        zgadza się, tylko jak zwykle ja o czym innym mówiłam:) sama dewiza 'a gdzie mnie
                                        tam oceniać kogokolwiek, toć jam niedorosła' bywa niebezpieczna


                                        > Cytat nie żądany, proszony. Nie dlatego? Ale może dlatego, poza tym, nie
                                        jesteś sama, może na innych to też wywiera wpływ? :)


                                        cokolwiek nie rozumiem tego skomplikowanego stylistycznie fragmentu:( w każdym
                                        razie dlatego proponowałam ci, żebyś zapoznała się z wątkami krytycznymi, bo
                                        można zobaczyć, z jakich faktycznie powodów nowsze powieści są przez wiele osób
                                        uważane za dużo słabsze.
                                        • ofortuna Re: nowienc 26.01.07, 22:29
                                          No cóż, uważam, że lepiej być ostrożnym... A jak już się ma naprawdę doświadczenie i wystarczające porównanie to można oceniać. Więc czemuż niebezpieczna? Nie wiem, co tu jest do rozumienia. Poproszę zatem o linki do dyskusji na temat słabszych powieści pani M. :)
                              • ready4freddy Re: nowienc 26.01.07, 21:44
                                alez moze, jak najbardziej moze. wlasnie dlatego napisalem "historii, bohaterow", zeby oddzielic tzw. walory literackie od opowiadanej historii. jestem gotow walczyc do upadlego o dobre imie paru naprawde srednich filmow, na ktorych widok znawcy filmu siegaja po papierowe torebki (te co to je w samolotach kiedys dawali, ostatnio ich jakos nie widze). bo mi sie podoba i juz! i tak samo tobie moze sie podobac JT, a ja twierdze, ze literacko to straszna kiszka. dalej ciagnac temat: pare lat temu przeczytalem "Alchemika". w pierwszym odruchu bylem zafascynowany, jakie to piekne i dodaje otuchy, i ze wszystko sie moze zdarzyc i udac, a akurat bardzo mi takie przekonanie bylo potrzebne. w drugim odruchu doszedlem do wniosku, ze ten Al Chomik nie jest wart papieru, na ktorym go wydrukowano, ale pierwsze wrazenie jak bylo, tak bylo. dwa lata pozniej dokladnie to samo mialem z "samotnoscia w sieci". i tak to wlasnie jest. nie to ladne, co ladne, tylko co sie komu podoba :)
                                • ofortuna Re: nowienc 26.01.07, 21:55
                                  No i to jest chyba malutkie podsumowanie. Nie to ładne co ładne, tylko co się komu podoba :) Ale wiesz co? Przeczytam jeszcze raz "Język Troli". Kto wie? Co z tego wyniknie? Choć nie wierzę, że mi się nie spodoba...
                            • dakota77 Re: nowienc 27.01.07, 16:08
                              jottka napisała:

                              > kiedy ja za nią akurat nie przepadam:) natomiast lubię parę jej książek i
                              > uważam, że ponieważ jest pisarką popularną, należy z nią/ jej twórczością
                              > dyskutować.

                              Jottka, mam dokladnie tak samo:).
                            • ida198511 Re: nowienc 02.06.07, 16:39
                              jottka napisała:

                              > przeczytaj dlaczego forumowictwo uważa, że nowsze książki mm są kiepskie

                              a teraz to akurat ty wypowiadasz się nie tylko za siebie, ale i za innych. nie
                              zauważyłam, żeby wszyscy ludzie wypowiadający się na tym forum uważali nowe
                              ksiązki MM za kiepskie. Mnie akurat "imieniny", "TiR" i "Żaba" sie podobały. za
                              najsłabsze uważam JT, CzP, Kłamczuchę i IS - te dwie ostatnie książki należą
                              do "starej" Jezycjady, więc proszę nie uogólniaj i nie pisz, że nikt nie lubi
                              najnowszych części "Jeżycjady".
                          • ready4freddy Re: nowienc 26.01.07, 21:27
                            ha! i to jest dobre pytanie! czy wszyscy lubimy te sama pania M? pani M, jak kazdy, ewoluuje. czy pani M, debiutujaca autorka Szostej Klepki, i pani M, znana pisarka "dla mlodziezy", autorka Czarnej Polewki to ta sama pani M? niby ta sama, ale pewnie nie taka sama..:)
                    • ready4freddy Re: nowienc 26.01.07, 21:24
                      a odkad to sie nie licze, co? :P ze niby jestem original hardcore Pulpa fanatic, to zaraz sie nie licze, tak? :D
                      gdybym przeczytal Pulpecje w dniu jej wydania, zidentyfikowalbym sie na 101%. Patrycja jest ode mnie starsza o.. 4 lata chyba? albo 3? no, to sama sobie wyobraz, jakbym sie identyfikowal :)
                      • jottka Re: nowienc 26.01.07, 21:28
                        nie liczysz sie, bo piiiip piiiip dozwolone po dwudziestej trzeciej:)
                        • ready4freddy Re: nowienc 26.01.07, 21:35
                          aluzju panial :) znaczy sie tego, ja juz mowilem, ze Pulpe wyobrazam sobie jako Drew Barrymore, prawda? mowilem, mowilem. taka hybryda mi sie wytworzyla w skazonej rozmaitymi rozmaitosciami wyobrazni :) no i tego, wicie rozumicie, nie da rady tego obejsc. wiec, jakby to ujac, moje wypowiedzi w temacie danej Pulpecji sa filtrowane przez te wizje, i tego, jakby wam to powiedziec.. nie jestem obiektywny :)

                          wiec jak mi znow ktos napisze, ze Pulpa jest glupia i wredna, to go zjem. o.

                          :P
                          • jottka Re: nowienc 26.01.07, 21:45
                            o zaletach umysłu pulpy dotąd nie dyskutowałeś, tylko właśnie o piiip piiip piiip:)
                            • ready4freddy Re: nowienc 26.01.07, 22:21
                              a kto zalozyl watek "pulpa w czerwonym staniczku w serduszka", he? :P
                              • jottka Re: nowienc 26.01.07, 23:14
                                a skund ja mam wiedzieć? staniczek ci oczy przesłonił, mnie wyłącznie haleczka
                                interesowała:)
                                • ready4freddy Re: nowienc 26.01.07, 23:25
                                  mnie tez, ale z innych powodow - juz ustalilismy, ze wyobrazalem sobie zwiewna koszulke, natomiast wiekszoscia glosow przeszla teoria o elektryzujacej sie, babcinej halce :D
                                  • jottka Re: nowienc 26.01.07, 23:58
                                    nieno, tu cie rozumiem - właśnie ostatnio utknęłam w sklepie przy manekinie w
                                    ale pienknej czarnej halce i takie mnie jakieś skojarzenia opadły:)
      • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 20:57
        a ja sie wylamie, jak zwykle :) to nie jest takie proste. otoz mianowicie poza OwR wszystkie znane mi ksiazki MM, czyli wszystko poza TiR oraz CzP przeczytalem majac lat.. no powiedzmy prawie dwa razy tyle co Ty :) i nadal podtrzymuje swoja opinie, ze "nowe" (ze szczegolnym naciskiem na straszliwy "Jezyk Trolli") nie wytrzymuja w konfrontacji ze starymi. nie mowie o opowiadanej historii, czy nawet bohaterach - literacko nie wytrzymuja. pani MM - moim skromnym zdaniem - juz "przeskoczyla rekina" (dla nieznajacych terminu linka: en.wikipedia.org/wiki/Jumping_the_shark )
        a pani MM nie jest kiepska. po prostu kiedys byla.. lepsza :)
        • jottka Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:02
          drogi redi, masz więcej niż 14 lat? masz, nie zapieraj sie. no to koleżanka nie
          będzie czytać twoich argumentów, bo nie musi:) a one mogłyby jej zburzyć ład
          światopoglądowy, więc zejdź z tego rekina
          • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:20
            sie nie zapieram. otwarcie przyznalem, ze mam :) ale ja doskonale rozumiem przedmowczynie i nawet sie z nia zgadzam - dla kogos, kto czyta "od malego" i po kolei calosc Jezycjady moze zachodzic efekt "drzewiej lepiej bywalo".. ale nie musi. o.
            • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:24
              I tu jest klucz. Ale nie musi. I kropka.
              Dziękuję bardzo, bo przez tamtą panią poczułam się naprawdę jak eskimoska...
              • ready4freddy Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:25
                nieslusznie. tamta pani nie chciala cie obrazac, tylko polemizowala :)
                • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 21:28
                  No dobrze, a więc polemizujmy dalej.

                  • anutek115 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 26.01.07, 22:39
                    Droga Ofortuno, może na początek wyjaśnię, że ja lubię "Język Trolli" tak z
                    dziesięć razy bardziej niż "Żabę", na ten przykład :-).
                    A ponadto napiszę coś, co jeszcze w tej dyskusji nie zaistniało. Ja wiem, że w
                    twoim wieku uważa się osoby około trzydziestki za takie, które właściwie stoją
                    nad grobem. To nie jest przytyk, sama pamiętam, jak czytałam po raz pierwszy
                    "Kwiat kalafiora" to o Gabrysi myślałam z szacunkiem jako o osobie dorosłej. Bo
                    gdy ona liczyła sobie te 16 wiosen, ja liczyłam 7. A Cesia, o której książka
                    powstała, gdy ja jeszcze nie umiałam czytać, to już w ogóle nie dla mnie
                    towarzystwo było... tak więc trudno powiedzieć, bym dorastała z głównymi
                    bohaterami cyklu, bo oni byli w moich oczach staruszkami niemalże.
                    Ale, Ofortuno, my nadal czytamy o bohaterach z naszej młodości. Serio, młodość
                    nie kończy się w wieku lat, powiedzmy, 25-u. Ja jestem rówieśniczką Natalii. O
                    ile mnie pamięć nie myli, Natalia nadal żyje, nie zmarło jej się, nie wyjechało
                    na antypody, dla mnie książka o niej jest książką o moim rówieśniku, czyli o
                    osobie młodej :-). Trudno uwierzyć, ale to prawda. Trochę to zagmatwane mi
                    wyszło, ale chciałam tylko zaznaczyć, że to nie jest tak - staruszkowie
                    zgromadzili się, by objechać autorkę opisującą świat, który ich już nie cieszy,
                    bo ich młodość minęła, i oni trują "Dawniej to, panie dziejku, bywało...". I
                    jeśli uważam, że ostatnie książki pani MM są gorsze (ze szczególnym
                    uwzględnieniem "Żaby" :-)), to nie dlatego, że nie opisują mojej młodości (bo
                    opisują, jakkolwiek trudno sobie to wyobrazić tak młodej osobie), więc ich nie
                    lubię. Tylko z setek innych powodów.
                    • ginestra Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 27.01.07, 00:10
                      Przeczytałam teraz wpisy w tym wątku i czym prędzej chcę napisać, że bardzo
                      spodobała mi się Ofortuna. Moim zdaniem jest to odważna, myśląca, inteligentna
                      dziewczyna, a przy tym w dyskusji potrafiąca zachować życzliwość i takt, obronić
                      własne zdanie, ale przejawiać jednocześnie i pewną uważność na wypowiedzi
                      drugiej strony. Bardzo Cię polubiłam Ofortuno i spodobało mi się jak prowadziłaś
                      tę dyskusję. Nie wiem czy odrobinę na trzymaniu kciuków za Ciebie przy czytaniu
                      tego wątku nie zaważył fakt, że mam córki w podobnym wieku do Twojego, ale
                      przede wszystkim spodobała mi się Twoja postawa i ten szacunek do siebie, który
                      przejawiałaś przez cały czas oraz zdolność do nie ulegania emocjom. Czytając
                      bałam się strasznie, że w tej dyskusji zrazisz się i znikniesz z forum, a to
                      byłoby bardzo złe z naszej strony i niesprawiedliwe. Przyznam się, że ja
                      osobiście mam skłonności do wycofywania się z trudnych dla mnie sytuacji i
                      pewnie gdybym zebrała się na odwagę i napisała coś po raz pierwszy na forum, a
                      ktoś by zaczął od razu ze mną polemizować, to zapewne bardzo bym się zraziła.
                      Dlatego (i nie tylko) - respect! :)

                      Osobiście jestem bardzo otwarta na zdanie osób w wieku Ofortuny, jest to dla
                      mnie bardzo ciekawe i cenne, bo wiem, że często osoby tak młode potrafią
                      dostrzec to, co mi nie przyszłoby do głowy. Ciągle mnie zaskakują w tym sensie
                      moje córki i nie tylko one. Ja to zdanie o dorastaniu wraz z Jeżycjadą odebrałam
                      pozytywnie i mi ono "styka", bo ja miałam takie właśnie wrażenie. Kiedy
                      sięgnęłam po te książki, bohaterki były mniej więcej moimi rówieśniczkami
                      (jestem rocznik '71), realia były też podobne, rozbieżność roku czy paru lat
                      czasu akcji względem czasu czytania w ogóle mi nie przeszkadzała, teraz też jak
                      czytam te starsze książki, to odczuwam wielką swojskość, bo opisane są tam
                      właśnie realia mojego dorastania. W istocie tak jest jak napisała Ofortuna, że
                      ten sentyment składa się silnie na moją stronniczość, czyli lubienie tamtych
                      książek bardziej niż tych nowszych. Owszem zauważam w nowszych mniej tego
                      rodzinnego ciepła i więzi między bohaterami, które to elementy tak mi się
                      podobały w starszych, ale mimo to nie są one aż tak złe żebym miała je skreślić,
                      przeciwnie, mają swoje zalety, a więc nie dziwi mnie, a wręcz cieszy to, że
                      młodej osobie się one podobają. Ja zrozumiałam, że Ofortuna wskazuje jakby na
                      odbiór "sercem", a nie "szkiełkiem i okiem", że się tak wyrażę. Dla mnie bardzo
                      prawdziwe jest zdanie, że świat naszych dzieci nie jest naszym światem. Tak
                      właśnie jest i nic na to nie poradzimy. Osoby sporo od nas młodsze może
                      dostrzegają zatem w tych książkach (nowszych) jakąś otuchę, coś pomocnego dla
                      nich w tym ich konkretnym i określonym świecie - z całym szacunkiem - świecie
                      obiektywnie innym niż nasz, tak innym, że wyobrażenie go sobie w całej jego
                      namacalności moim zdaniem nas przerasta. I tak po prostu jest. Gdyby ktoś mnie
                      teraz zamienił w czternastolatkę i kazał mi chodzić do gimnazjum, to
                      przypuszczam, że otworzyłyby mi się oczy na mnóstwo rzeczy, których teraz,
                      starając się usilnie nawet, nie widzę i nie mogę sobie wyobrazić. Nie wiem jak
                      jest być czternastolatką w roku 2007. Moja teza jest zatem taka, że osoby będące
                      teraz nastolatkami mają pewnego rodzaju wiedzę, jakiej nie mamy my i jakiej
                      nigdy mieć nie będziemy. My natomiast mamy wiedzę o życiu w naszych realiach
                      dorastania, której nie mają oni. Plus mamy wiedzę (indywidualną) o życiu
                      wynikającą z doświadczeń każdego z nas. Chylę czoła przed młodzieżą, która
                      próbuje i umie się jakoś w tych dziwnych (dla mnie) realiach odnaleźć. To, że
                      podkreślam ten fakt, że "świat naszych dzieci nie jest naszym światem", nie
                      oznacza jednak - jak dla mnie - że nie można próbować szukać podobieństw
                      odczuwania i tej wspólnej płaszczyzny. Po prostu, według mnie, jest i to i to:
                      różnica realiów, ale i podobieństwo pewnych wartości, które na szczęście każdy
                      jakoś czuje i ich pragnie i te wartości są przekazywalne i można je czuć
                      podobnie, rozmawiać o nich itp.
                      Chciałabym bardzo, żeby jednak rozmawiać, nawet kiedy mamy odmienne zdania,
                      jakoś z pozycji szacunku dla drugiej osoby, bez względu na jej wiek i przy
                      nastawieniu się, że i od młodszej osoby można się czegoś naprawdę cennego
                      dowiedzieć. No i nie przypisując jej żadnych nastawień, których nie ma, nie
                      traktując z góry itp.
                      Pozdrawiam!

                      • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 27.01.07, 10:48
                        Za 'respect' oczywiście dziękuję. A w szczególności za to trzymanie kciuków :) Nie wiem, czy te komplementy zasłużone, ale miło, nie powiem, usłyszeć, że kogoś jeszcze ta dyskusja zaciekawiła. Ja osobiście nie mam skłonności do wycofywania się, wręcz przeciwnie, uwielbiam walczyć o swoje i tak też strałam się robić.
                        > W istocie tak jest jak napisała Ofortuna, że
                        > ten sentyment składa się silnie na moją stronniczość, czyli lubienie tamtych
                        > książek bardziej niż tych nowszych.
                        A więc jednak w niektórych przypadkach po części się spawdza moja teza.
                        Bardzo się cieszę, że tak dobrze się zrozumiałyśmy. Odbiór "sercem", a nie "szkiełkiem i okiem." To o to dokładnie chodziło. O to, że my w tych książkach widzimy otuchę, zachętę do życia i odnajdujemy ten niezbędny optymizm... A być 14-latką w 2007 roku nie jest tak źle, naprawdę, jeśli tylko pozostanie się sobą...
                        • ginestra Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 27.01.07, 14:58
                          Dziękuję i ja :)
                          Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia oraz tego, żebyś zawsze była sobą!
                          Trzymaj się!
                    • lezbobimbo Re: Fragment rekina z prasy lokalnej 27.01.07, 00:29
                      A dlaczego tak przykro przyjac do wiadomosci, ze tak jak to panie biblioterki z artykulu ukazaly - istnieje
                      mlodziez, której ksiazki MM sie nie podobaja? Tak, to mozliwe! To nie pomylka statystyczna ;) Wielu
                      doroslym sie tez nie podobaja.. co nie jest osobistym przytykiem do tych czytelników, którzy kochaja
                      wszystkie tomy i beda ich bronic fallujaca piersia ;)

                      • wierszyk-pana-leara Re: Fragment rekina z prasy lokalnej 27.01.07, 01:52
                        Toż by to był cud nad cudy, gdyby wszystkim podobało się to samo!

                        Myślę, że jest udrzające dla osób , które wchodzą na to forum jak lekceważąco,
                        protekcjonalnie i przemądrzale wypowiadają się na forum FANÓW, niektórzy
                        uczestnicy o Małgorzacie Musierowicz. Gdybym napisała o jakiejkolwiek
                        stukającej tu osobie ,że na przykład: gardzi ludzmi, jest snobem, albo nie
                        nadąża za rzeczywistością, podniosło by się wielkie halo. I słusznie - to się
                        nazywa atak osobisty. A wszystkie takie stwierdzenia padły pod adresem MM. My
                        też wypowiadamy swoje opinie PUBLICZNIE,choć anonimowo . Nie oceniamy
                        charakteru dyskutanta, tylko jego argumenty.

                        • ready4freddy Re: Fragment rekina z prasy lokalnej 27.01.07, 16:16
                          bo to jest forum -jak slusznie podkreslasz - FANOW, nie FANATYKOW :) stad dopuszczalna krytyka. co do tych atakow osobistych, to chyba nieco przesadzasz. zarzut o "nienadazaniu za rzeczywistoscia" to polemika, nie atak ad personam, sie mie wydawa :) a zupelnie niejasnym jest dla mnie koniec twojego posta "Nie oceniamy charakteru dyskutanta, tylko jego argumenty." - no wlasnie, nie oceniamy charakteru pani MM, tylko jej "argumenty" przedstawione w powiesciach, a przynajmniej to, co nam sie argumentami i pogladami wydaje. chyba nikt tu nie napisal, ze pani M jest np. zlosliwa, niesympatyczna czy wredna, co moznaby uznac jako wlasnie atak osobisty bez znajomosci osoby na dodatek.
                          • ginestra Re: Fragment rekina z prasy lokalnej 27.01.07, 22:45
                            Ready4freddy, ładnie to moim zdaniem ująłeś, mi też się wydaje, że przy
                            krytykowaniu warto jest mieć na uwadze to rozdzielenie meritum sprawy od
                            konkretnego człowieka i bardzo skrupulatnie tego przestrzegać - czy to w
                            odniesieniu do pani MM czy też do współ-forumowiczów (to już moje rozwinięcie
                            tematu), żeby nikogo nie potraktować ostro, "osobiście", protekcjonalnie itp.
                            Tobie się to udaje i wielu innym osobom z tego forum też. Mi osobiście miło
                            otwiera się posty osób "bezpiecznych", o których wiem, że w najostrzejszej nawet
                            dyskusji nie potraktują nikogo źle. Wiele osób z racji pracy w różnych
                            środowiskach międzyludzkich nabrało zapewne odporności na różne zachowania i
                            konflikty, być może ja jestem na to mało odporna z powodu pracy w wolnym
                            zawodzie i może też z powodu charakteru, biorę zatem i na to poprawkę, że może
                            ostrzej te dyskusje odbieram niż należy, ale często są dla mnie one przykre w
                            czytaniu. Wierzę zatem, że polemiki też można starać się prowadzić z zachowaniem
                            zasad fair play. No to tak trzymać!
                            Pozdrawiam!
                            • ready4freddy Re: Fragment rekina z prasy lokalnej 28.01.07, 00:08
                              bardzo mi to milo slyszec, zwlaszcza od najbardziej niekonfliktowej i "wywazonej" osoby na forum :) bardzo sie staram, chociaz nie zawsze sie udaje, albo i udawa :D
                              • ginestra Re: Fragment rekina z prasy lokalnej 28.01.07, 21:19
                                Dzięki :)
                                Pozdrawiam!
                          • wierszyk-pana-leara Re: Fragment rekina z prasy lokalnej 28.01.07, 23:40
                            odpowiedz reademu:
                            dla mnie na przykład określenie mianem "MUSIERYCZYZMU" teorii o propagowanym
                            jakoby przez MM idei :że ciąża to dar boży, więc niewskazana jest opieka
                            lekarska, poród chyłkiem w domu i inne takie ciemnogrodziańskie , jeżące sierść
                            na grzbiecie bzdury jest NADUŻYCIEM. Doprawieniem gęby. Nie polemiką.
                            Tak jak opinia,że pani Musierowicz jest snobką, gardzi ludźmi , a jej książki
                            trafiają najmocniej do ludzi z uprzedzeniami wobec innych.
                            Gdyby ktoś obgadywał przy mnie przyjaciela, zaregowałabym tak samo. Nie mam nic
                            przeciwko krytyce, dzięki temu forum jest ciekawe, dzięki różnym punktom
                            widzenia, jakie ma każdy z nas, można zauważyć coś, na co samemu się nie
                            wpadło.
                            Ale przypisywanie komuś idiotycznych poglądów, nie popierając tego przykładem ,
                            wzburza mnie niczym morze na obrazach Ajwazowskiego. Czyli mocno.
      • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 27.01.07, 16:04
        ofortuna napisała:

        I tak, możemy ją tylko podziwiać, że wciąż pisze jak nastolatka, cisząca się życiem...

        A podasz jakies przyklady? Bo ja mam zupelnie inne wrazenie. Coraz wiecej ffgoryczy w jej ksiazkach, narzekania na wspolczesny swiat.
        • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 27.01.07, 16:48
          No cóż, jak na razie to mi się rzuca w oczy narzekanie, ale Wasze! Czyli mam rozumieć, że Ty nie widzisz żadnych elementów wesołych, odkrywczych, ciepłych? Bo prosisz o przykłady. Każdy opis, każda rozmowa ma w sobie coś takiego radosnego, żywego. Choćby przykład z żarówką w "JT". No uśmiać się można... :) A to, że czasem pani M. ponarzeka trochę na współczesną młodzież, na ... sama nie wiem na co, to normalne. Na świecie nie tylko dobro istnieje. Bo oprócz dobra jest i zło. A poza tym, czy nawet nastolatka, zafascynowana życiem nie może sobie trochę pomarudzić? :)
          • dakota77 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 27.01.07, 23:22
            Oczywiscie, ze widze elementy pozytywne. Ale moim zdaniem w nowszych ksiazkach trzeba ich specjalnie szukac, kiedys byly wyraznie widoczne.
            Tak, kazdy czasem narzeka, ale u MM widac juz wyraznie, ze nie rozumie i nie akceptuje obecnej rzeczywistosci. Nie sluzy to dobrze jej ksiazkom.
          • k_linka Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 27.01.07, 23:35
            Droga ofortuno, dawno zaden wpis na forum nie poruszyl mnie na tyle zebym sie
            zalogowala i podjela trud wystukania pisemnej odpowiedzi. Tobie sie udalo :)

            Baaaaardzo zly przyklad wybralas do udowodnienia swojej tezy. Nie powiem,
            ambitny, bo kazda teze mozna udowodnic :) ale akurat "jezyk trolli" jest ksiazka
            bardzo pesymistyczna. A wspomniana historia z zarowka to nic zywego ani
            odkrywczego albowiem jest to swietnie znana i funkcjonujaca chyba ogolnoswiatowo
            tzw "urban legend" - historyjka, ktora przydarzyla sie znajomemu znajomego...
            opisana m.in. na forum GW (forum humorum zapewne). Pojawily sie chyba nawet
            podejrzenia, ze stad historia zostala zaczerpnieta przez szanowna autorke...



            ofortuna napisała:

            > No cóż, jak na razie to mi się rzuca w oczy narzekanie, ale Wasze! Czyli mam ro
            > zumieć, że Ty nie widzisz żadnych elementów wesołych, odkrywczych, ciepłych? Bo
            > prosisz o przykłady. Każdy opis, każda rozmowa ma w sobie coś takiego radosneg
            > o, żywego. Choćby przykład z żarówką w "JT". No uśmiać się można... :) A to, że



            Nie jestem w stanie sie zgodzic ze MM przypomina nastolatke. Uwazam tez ze
            fascynacja swiatem juz jej przeszla. Zwroc, prosze, uwage, ze nastolatki rzadko
            narzekaja na wspolczesna mlodziez. A MM narzeka nie tylko na to. Caly JT to opis
            kleski cywilizacji - kleska systemu edukacji (opis szkoly, postaci nauczycieli),
            kleska systemu zdrowotnego, kleska kultury (scena w pizzerii), ogolny upadek
            obyczajow... I argument ze swiat Borejkow oraz Oracabessow jest przyjazny,
            piekny, wartosciowy mnie nie przekona, bo to tylko wyspa w morzu chamstwa i
            degradacji wartosci.


            > czasem pani M. ponarzeka trochę na współczesną młodzież, na ... sama nie wiem
            > na co, to normalne. Na świecie nie tylko dobro istnieje. Bo oprócz dobra jest i
            > zło. A poza tym, czy nawet nastolatka, zafascynowana życiem nie może sobie tr
            > ochę pomarudzić? :)
            • szprota wtręt o JT 28.01.07, 00:05
              po mojemu JT nie jest pesymistyczny.
              smutny, dość gorzki - tak.
              ale jest w niej sporo nadziei i komicznych obserwacyjek.
              • k_linka Re: wtręt o JT 28.01.07, 00:15
                Oczywiscie - nadzieja Borejkom pozostaje:)
                Wiec rzeczywiscie nie pesymistyczny. Nie do konca.
                Ale - moze i jestem wyjatkiem - odbieram ta ksiazke jako opis walki Borejkow ze
                zlym swiatem. Sa dobre anegdotki. Jest ciepelko rodzinne. Ale swiat zewnetrzny
                jest zly...
                • szprota Re: wtręt o JT 28.01.07, 01:46
                  myślę, że to raczej ja jestem wyjątkiem ;) wiele osob tutaj nie przepada za JT.
                  ja go lubię daleko bardziej od Żaby czy CP.
                  • onion68 Re: wtręt o JT 28.01.07, 07:22
                    Ja też! W ogóle, do JT włącznie lubię wszystko, dopiero Żaba i CzP nie trafiły
                    do mnie zupełnie.
                    • anutek115 Re: wtręt o JT 28.01.07, 11:41
                      No to jest nas dwie! Ja po "Żabie" doznałam niemal załamania...
                      • onion68 Re: wtręt o JT 28.01.07, 11:49
                        ale potem okazało się, że może być jeszcze gorzej...
                        • szprota Re: wtręt o JT 30.01.07, 15:28
                          lubię rozmowcow, ktorzy sie ze mną zgadzają ;)
            • anutek115 Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 28.01.07, 11:39
              Cześć, cześć i czołem, k_linko!!! Kopę lat!!! :-)
              Ja jeszcze a propos pani MM cieszącej się życiem jak nastolatka... Ofortuno,
              apelowałaś w swoim pierwszym poście (cytuję z pamięci, więc pewnie
              niedokładnie), żebyśmy nie skreślali dzisiejszej młodzieży. Poczytałam sobie
              stare wątki i otóż odkryłam, że to nie my skreślamy tę młodzież. Pani MM to
              czyni. Może nie skreśla, ale tak mniej więcej od "Tygrysa i Róży" zaczyna się w
              jej powieściach objawiać obraz młodzieży jako grupy wiekowej dość
              zdegenerowanej, głupawej, niezdolnej do rozmowy na temat inny niż zwalanie
              lekcji i odpadaniu paznokci. Poza świętymi Borejkami, oczywiście. Znajdź mi,
              proszę fragment, gdzie obraz młodzieży jest pozytywny - i nie o "Szóstą klepkę"
              mi chodzi, ale o "Czarną polewkę" na przykład. Myślę, że będziesz miała
              trudności. Ja zaś wątki broniące tej młodzieży na forum znajdę bez większego
              trudu...
              • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 28.01.07, 20:44
                Aha, i jeszcze jedno, to do anutek115 :) Dobrze wiem, że pani M. czasem za dobrze nie wyraża się o młodzieży. Ale tego również nie mam jej za złe. Bo sama widzę moich rówieśników i chętnie bym niektórych skrytykowała jeszcze dosadniej. Ale przecież są też tacy jak "święci Borejkowie". I jestem przekonana, że pani M. też to wie...
                Aż mi przykro, że mi się ferie kończę. Tak miło czasem podyskutować :) Tylko trzeba niestety czasu.
            • ofortuna Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 28.01.07, 20:39
              No, nie powiem, miło mi,że Cię nakłoniłam do zalogowania :) Chociaż wolałabym, żeby to był inny powód... Zły czy nie? Ja myślę, że nawet tak znaną historyjkę trzeba umieć z humorem opisać. A to jest tu dopracowane do perfekcji! "Język Trolii" pesymistyczny? W żadnym wypadku! No dobrze, powiedzmy, że zgadzam się co do tego, że są tu elementy krytyki, narzekania. Ale przypomnę to co mówiłam. Dlaczego pani M. miałaby pomijać zło i nie zwracać na nie uwagi? Przecież sami mówicie, że obiega od realiów. A tu właśnie nie odbiega. Stwierdza fakty! I uwierz mi, ja jako nastolatka również narzekam. A fascynacji życiem nikt mi nie odbierze... Dlatego, nie, nie, pani M. wciąż pozostaje tą szczęsliwą postacią :)
              • laura-gomez Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 28.01.07, 21:04
                "Jezyk TRolli" pesymistyczną książką? - w żadnym razie. owszem, nie przepadam
                za nia, nie podoba mi się obraz swiata, który jest w niej przedstawiony, ale
                kończy się optymistycznie. w końcu bywają w życiu ciężkie chwile, ale
                towarzyszy im nadzieja..
              • the_dzidka Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 29.01.07, 00:08
                > Ja myślę, że nawet tak znaną historyjkę
                > trzeba umieć z humorem opisać. A to jest tu dopracowane do perfekcji!

                Tak prawdę mówiąc, to ona jest niemal żywcem przepisana z Internetu, a nie
                dopracowywana do perfekcji. Tyle, że bohaterom nadano konkretne imiona.
                I na dodatek jest to historyjka niezbyt wiarygodna. Vide kwestia zamawiania
                taksówki w Sylwestra (wątek o wpadkach) oraz faktu, że Szpital Raszei jest 200
                m od domu Borejków... Skoro Józinek wsiadał do taksówki/wysiadał z
                niej/wchodził do szpitala z szalikiem owiniętym dokoła buzi, to co - nie mógł w
                podobny sposób przejść tych dwustu metrów, zwłaszcza że był to późny wieczór i
                było ciemno?
                • uccello Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 29.01.07, 15:28
                  the_dzidka napisała:
                  zwłaszcza,że był to późny wieczór i było ciemno<
                  oraz ślisko. Oraz trzeba by iść pewnie z Babcią za, albo pod rekę, żeby się nie
                  przewrócić. O taksówy w Sylwestra najtudniej jest chyba około 8mej, coby w
                  pantofelkach szklannych nie zasuwać po śniegu i od 1,2giej, kiedy pierwsi
                  wracają do domów.
                  • the_dzidka Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 30.01.07, 14:59
                    > O taksówy w Sylwestra najtudniej jest chyba około 8mej

                    O zamawianiu taksówek w Poznaniu w Sylwestra pisałam w wątku Wpadki. W
                    Sylwestra poznańskie korporacje nie przyjmują zgłoszeń! Taksóweczkę na bal
                    możesz zamówić sobie dwa dni wcześniej.
                    A dwa - wybacz, Józinek z babcią za rękę?! Ten dzielny, wysportowany Józinek?
                    No wolne żarty...
                    A nawet jeśli - to rączki ma dwie.
                    • ginestra Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 30.01.07, 15:29
                      Tu chodziło o to, że z babcią za rękę/ pod rękę raczej, żeby czasem nie potknął
                      się broń Boże i nie naraził na jakiś mikro-wstrząs przy tym spacerze, bo mógłby
                      uszkodzić żarówkę, a tym samym jamę ustną. :)

                      Z tymi taksówkami to nie wiem, ale pisaliście, że miał być taksówkarz, żeby było
                      tak jak w tej anegdocie.. :)
            • wierszyk-pana-leara Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 29.01.07, 00:05
              K_linka napisała o historyjce z żarówką:
              >Pojawily sie chyba ,nawet podejrzenia, ze stad historia zostala zaczerpnieta
              przez szanowna autorke...<
              Laura mówi wyraźnie, że przeczytała o tym w internecie, więc zaczerpnięcie jest
              jawne i oczywiste. Jka dla mnie to taka opowieść o konstrukcji pudełkowej.
              Można sobie snuć wesoło, że taksówkarz, opowiada kolegom na postoju o swojej
              przygodzie, któryś z nich mu nie wierzy, no bo przecież żarówka jest gładka , a
              usta rozciągliwe, po powrocie do domu... itd.

              Doktor Kowalik, było nie było, opowiada Ignacemu Borejce( po operacji Mili)
              żart, który nie jest autorstwa MM , ale ma długość brody którą dokładnie można
              zmierzyć. Każda dekada ma swoje legendy: czarne wołgi, staruszki proszące ZOMO
              o zabicie karpia, przylepianie gumy do żucia na czole matce co wychowuje
              bezstresowo, żarówki w ustach i inne snute przez lud etcetery. Tu bajda sączy
              się przez komputer, czego Autorka nie zataja.
              • k_linka Re: Fragment artykułu z prasy lokalnej 29.01.07, 19:03
                Nie, wierszyku, ja rozumiem, ze literatura od zawsze czerpie z ludowych i innych
                motywow przetworzonych w mniejszym lub wiekszym stopniu... Tylko ta historyjka
                opisana w JT to byla jako zywo z tego forum - lacznie z niewiernym taksowkarzem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka