31.08.07, 20:11
Ksiązki MM zostaly przetlumaczone na wiele języków: ale jakich? wiem
tylko, że czeski i japonski, a co wiecej?
Obserwuj wątek
    • nighthrill Re: Języki 02.09.07, 20:19
      Wiem, że na angielski raczej nie...może by spróbować przetłumaczyć?:)
      • zieleniack Re: Języki 02.09.07, 22:06
        ehh no a ja wlasnie mialam nadzieje, ze na angielski... bo
        chcialabym wszystko przeczytac po angielsku, a jesli nie cala serie,
        to chociaz 1 ksiazke
        • isushi Re: Języki 02.09.07, 23:08
          Ciekawe, czy nazwiska i pseudonimy zostawili czy może
          przetłumaczyli....
        • ciotka_paszczaka Re: Języki 04.09.07, 19:29
          zieleniack napisała:

          > ehh no a ja wlasnie mialam nadzieje, ze na angielski... bo
          > chcialabym wszystko przeczytac po angielsku, a jesli nie cala serie,
          > to chociaz 1 ksiazke

          Przeciez o tym pisalam kilka watkow nizej NIE BYLA TLUMACZONA na angielski. I od
          razu mowie: to jest nieomal zadanie niewykonalne, nie z powodow jezykowych ,
          tylko kulturalnych (no chyba ze przypisy bylyby dluzsze niz sama ksiazka!).
          Ostatecznie mozna by przetlumaczyc powiedzmy te pierwsze tomy, ale nawet to -kto
          mialby byc odbiorca docelowym, takich tlumaczen? Sama zobacz watek o dziewczynce
          z rodziny o polskich korzeniach, nie mowiacej po polsku (ale czytajacej). Ona
          miala jakies podloze kulturowe, ale ktos bez kontaktow z polska bedzie to czytal
          (o ile w ogole kupi) jak groteske. A nie o to przeciez chodzi!
          • zieleniack Re: Języki 05.09.07, 13:33
            ojej, ale nie trzeba od razu krzyczec...:( Skoro zostala
            przetlumaczona nawet na japonski, gdzie podloze kulturowe takze jest
            inne, tzn, ze da sie przetlumaczyc zrozumiale bez "przypisow
            dluzszych niz cala ksiazka"...
            • ciotka_paszczaka Re: Języki -Japonski i inne -a kto zna nr ISBN? 05.09.07, 14:07
              Alez to tlumaczenie na japonski to bardziej "adaptacja" niz
              tlumaczenie...zaczynajac od tytulu "15 letnia Kreska u progu wiosny...". Wiesz,
              ja przeczytalam po angielsku Kubusia Puchatka, po tym, jak ukazalo sie kiedys
              glosne-a teraz zupelnie zapomniane tlumaczenie Fredzi Phi phi. Coz -Irena Tuwim,
              tez dokonala adaptacji; co nie zmienia faktu, ze zrobila to swietnie, i jej
              wersja ma do dzis wielbicieli ; jak i pokolenia nowych czytelnikow.
              Wielbicielem, jestem zreszta i ja....

              Ale wracajac do japonskiego: moj maz leci za 3 tyg. na konferencje do Osaki.
              Jesli ktos zna japonski nr ISBN (albo wie, gdzie mozna go poszukac?) to prosze o
              wiadomosc, chcialabym miec te japonska Musierowicz; jako swoista ciekawostke.
              • ready4freddy Re: Języki -Japonski i inne -a kto zna nr ISBN? 05.09.07, 23:43
                ciotko paszczaka, gdzie te adaptacje w Puchatku? wersje Ireny Tuwim znam niemal na pamiec, natomiast pare dni temu przyszla poczta "75th anniversary edition", znaczy oryginal, i wlasnie zaczynam czytac :)
                • ciotka_paszczaka Kubus (zupelnie OT) 06.09.07, 11:31
                  ready4freddy napisał:

                  > ciotko paszczaka, gdzie te adaptacje w Puchatku?

                  Sam zobaczysz -np. tlumaczenia nazw wlasnych "stumilowy las " etc.;czy nazwy
                  zwierzaczkow Tygrysek, Malenstwo (nijak is maja do oryginalu); mruczanki
                  kubusiowe...
                  To, ze nie jest to dokladne tlumaczenie, w tym przypadku jest zaleta, nie wada!
                  Ona oddala klimat, a o to chodzi tzw. ang. dynamic translation (czy ktos z
                  jezykoznawcow wie, jak to sie nazywa po polsku? Niestety ja nie jestem humanista!).

                  Gdzies w siecie byl artykul z analiza Kubusia i Fredzi; nie zrobilam zakladki (a
                  trzeba bylo). Moze na forum >bardziej Kubusiowym< ktos bedzie wiedzial?
                  • ready4freddy Re: Kubus (zupelnie OT) 06.09.07, 18:23
                    aaa.. o to chodzi :) ale to chyba nie jest adaptacja, w wiekszosci tlumaczen cos takiego sie zdarza (patrz: Antologia poezji niepowaznej Baranczaka, czy np. powiesci Viana, wszedzie tam, gdzie pojawia sie slowotworstwo, neologizmy etc.). adaptacja to chyba raczej cos w stylu "he went to Sainsbury's" i w polskiej wersji "poszedl do Biedronki" ;) znaczysieu wpasowanie tekstu w lokalne realia. mruczanki kubusiowe chyba nie odstaja specjalnie od oryginalu, tzn. odstaja jak kazda poezja, trudno ja tlumaczyc doslownie. Tygrysek ma sie bardzo do oryginalu, no chyba ze nieznane mi tlumaczenie Fredzi to "Tyggrys" :) Malenstwo sie nie ma, i trudno mi uwierzyc, ze ktos moglby to przetlumaczyc Kang i Ur :))) zwlaszcza ze Kang to jeden z kosmicznych potworow w the Simpsons :O no fakt, las sie powiekszyl, z szesciu akrow zrobilo sie sto mil, ale.. no wlasnie, czemu nie hektarow, skoro to adaptacja? najbardziej odstaje Klapouchy, w oryginale Eeyore (wloska wersja jest podobnie onomatopeiczna, Ih-Oh. Kangurzyca i Malenstwo to Canga i Rho, ale we wloskim ma to sens - kangur to CanguRo. ale juz np. krolik nazywa sie Tappo, "Korek", a sam Winnie pozostal w oryginale. reasumujac - IMHO to nie adaptacja, tylko wlasnie swobodne tlumaczenie, co w przypadku nazw ma miejsce - jak mniemam - wielce czesto.
                    wyglada jakbym sie chcial klocic, ale tak naprawde to tylko sobie polemizuje :P
                    • zieleniack Re: Kubus (zupelnie OT) 07.09.07, 12:15
                      Miałam podobne odczucia, bo takze czytalam Kubusia w oryginale i w
                      tłumaczeniu p. Tuwim.
                    • ida198511 odpowiedź na post ready'ego: 05.10.07, 16:42
                      I dobrze, że polemizowałeś z ciotką Paszczka:)To ty masz rację
              • ciotka_paszczaka Re: Języki -Japonski w Japonii ale bez MM 05.10.07, 16:16
                Witam,
                moj maz przesyla "codzienne komunikaty z poszukiwan" ksiazek MM w Japonskich
                ksiegarniach, ale na razie zupelnie bez rezultatu. A tak sie cieszylam! Inna
                sprawa, ze nawet na japonskiej stronie Amazon, ksiazka nie jest dostepna, a
                jedynie sprowadzania na zamowienie. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze oznacza to
                raczej, iz jest po prostu niedostepna. Do nastepnego wydania?
                • ciotka_paszczaka Re: Języki -Japonski w Japonii ale bez MM -KLAPA 22.10.07, 13:36
                  Witajcie,
                  moj maz wrocil, i niestety, niestety; po przejechaniu Japonii w zdluz;
                  poszukiwaniach w duzych, i malych ksiegarniach, w aglomeracjach i nie
                  -Musierowicz nie dostal. Ba nie bylo jej w katalogach ! A znajac samozaparcie
                  mojego meza, to jesli on czegos nie dostal, to tej rzeczy po prostu nie ma.

                  Doszlam do wniosku, ze pewnie gdzies tam, kiedys, zostala wydana, w jakims malym
                  nakladzie, i byc moze, majac dostep do jakichs bibliotek etc. mozna ew. trafic.
                  Ale kupic z cala pewnoscia nie mozna!
                  smutna troche,
                  Anna
                  • ginestra Re: Języki -Japonski w Japonii ale bez MM -KLAPA 23.10.07, 10:21
                    Nie martw się.. ;)
                    Za to gratuluję męża!

                    Pozdrawiam!
                    • uccello Re: Języki -Japonski w Japonii ale bez MM -KLAPA 23.10.07, 13:16
                      Smutna trochę Anno!
                      Czytujesz po japońsku do poduszki?
                      Chciałabyś mieć coś egzotycznego na jeżycjadowej półce?
                      Intrygują mnie powody, dla których tak bardzo chciałabyś mieć tę
                      ksiażkę. Pozdrowienia elektroniczne nad oceanem śle
                      -Uccello
                      • ciotka_paszczaka Re: Języki -Japonski w Japonii ale bez MM -KLAPA 23.10.07, 14:44
                        uccello napisała:

                        > Smutna trochę Anno!
                        > Czytujesz po japońsku do poduszki?
                        Ach, nie, az taka zdolna to nie jestem...jakem doskonaly okaz Paszczaka!
                        Ale, mam sasiadke, Japonke, i ...tak sobie pomyslalam, ze skoro nie ma po
                        angielsku, to moze po japonsku, i podyskutowalybysmy sobie o wspolnych lekturach?!

                        A ksiazki inne japonskie (!) mam, i "czytam"; ale to sa podreczniki robotek
                        etc. do ktorych znajomosc jezyka nie jest potrzebna, sa pelne idealnie
                        narysowanych schematow.
                        Jedna z takich moich ksiazek pokazalam tej Japonce,
                        a ona na to...po przeczytaniu paru zdan wstepu: " to napisala moja profesor z
                        uniwersytetu"! Swiat jest maly, nieprawdaz?!

                        > Chciałabyś mieć coś egzotycznego na jeżycjadowej półce?
                        Chyba tak, zeby te "robotkowe" ksiazki nie czuly sie takie samotne w zalewie
                        tych >>europejskich<< na sasiednich polkach Paszczaczej biblioteki!
                        :-)))
                        • uccello Re: Języki -Japonski w Japonii ale bez MM -KLAPA 23.10.07, 15:03
                          Widziałam kiedyś kufer ze wszystkimi wydaniami językowymi Harrego
                          Pottera i najpiękniejsze było właśnie wydanie japońskie. Te pionowe
                          gałązki liter, czule dobrany papier, kompozycja stron
                          przedtytułowych i takie drobiazgi, które trudno może było by nazwać,
                          ale które czuje się przez skórę.
                          Widać ,że kultura papieru:)u nich wysoka.
          • croyance Re: Języki 07.10.07, 16:19
            O, pozwole sobie sie nie zgodzic.
            Skoro zdolano przetlumaczyc na polski Adriana Mole'a, ktory jest
            bardzo zakorzeniony w srodowisku, nie mowiac juz o 'Zbrodni i
            karze', to co dopiero Jezycjade.
            • ciotka_paszczaka Re: Języki 08.10.07, 12:44
              croyance napisał:

              > O, pozwole sobie sie nie zgodzic.

              Oczywiscie masz prawo, ale: kto mialby zrobic to tlumaczenie i na jaka odmiane
              j.angielskiego? Baranczak, ale ...biorac pod uwage powyzszy przyklad podany
              przez Freddiego:

              Saintsbury to wbrew temu co napisal Freddy nie jest odpowiednik Biedronki (a
              musialam sprawdzic co to zacz,ta >>biedronka<<, dla mnie to owad; bo coz, za
              moich czasow nie istniala!!!). Bardziej pasuje tu KwikSave czy powiedzmy Lidl
              (ale nie jest on obecny we wszysktkich brytyjskich miastach!). Dla Amerykanow to
              raczej WalMart, a dla Australijczykow?

              Inna sprawa: kto bylby odbiorca? Nastolatki anglojezyczne? Polonusi czy ich dzieci?

              Widzisz dla mnie (Polki, ale mieszkajacej od b. dawna za granica) te z realia
              najnowszych ksiazek MM, juz sa w pewnej mierze niezrozumiale, a co dopiero, dla
              kogos kto nie ma wiekszego pojecia o Polsce? Wiem co to jest 3 gat. miesa ale,
              przykladowo, nie wiedzialam, co to sa tatuaze zmywalne.
              Coz, nie moj kreg zainteresowan, nie moj wiek....paszczacza starosc, nie radosc.

              Byc moze sa dostepne, i tu za granica? Ale nie bede tego sprawdzac. Itd. itp.

              Przetlumaczyc MM mozna, ale ...od czasu; jak czytalam po polsku, o wkladaniu do
              lozka butelki z goraca woda, polowaniu na dukierka i unikaniu wody wyplywajacej
              z glejczerow (pisownia oryginalna) oraz wychodzeniu do ogrodu przez francuskie
              okno- nic nie jest mnie w stanie zdziwic!

              Nie jest to wyraz mojej zlosliwosci, jedynie rozpaczy...

              --
              pozdrawiam,
              Anna
              P. S.Wracajac do Japonskiego -kolejny komunikat od mojego meza : dotarl do
              najwiekszej ksiegarni w Japonii -od razu znalazl Muminki; a MM nie. Ba nawet nie
              mozna zamowic (a Amazon oferuje przynajmniej teoretycznie dostawe!).

              > Skoro zdolano przetlumaczyc na polski Adriana Mole'a, ktory jest
              > bardzo zakorzeniony w srodowisku, nie mowiac juz o 'Zbrodni i
              > karze', to co dopiero Jezycjade.
              • ciotka_paszczaka Re: Języki 08.10.07, 12:55
                Nie ma jak wbudowany edytor, poprawia i po polsku, i po angielsku; wychodza
                bzdury: Sainsbury, WalMart -moze lepiej Asda, zamiast Lidl (ta przynajmniej jest
                wszedzie?).
                Ale z wspolczesnej prozy mlodziezowej J.Wilson (np. jej popularna seria o
                Dziewczynach); przetlumaczona tyle, ze moja kuzynka miala do mnie mnostwo
                pytan, po lekturze! To tyle, jesli chodzi o realia.
              • croyance Re: Języki 08.10.07, 16:51
                Alez Szanowna Ciotko Paszczaka - oczywiscie cenie Twe zdanie, i mam
                nadzieje, ze maz upoluje japonska wersje dla Ciebie.

                Jednak, wiekszosc literatury swiatowej to dziela tlumaczone, bardzo
                specyficzne, zakorzenione w swiecie, ktorego juz czesto nie ma ... a
                jednak, da sie. Skoro 'Mistrza i Malgorzate' lub 'Milosc w czasach
                cholery' jest przekladalna, to co dopiero taka Jezycjada? Inna
                kwestia, ze uwazam przeklady te za niepotrzebne, bo - jak sama
                slusznie pisalas - nie bardzo widze grupe docelowa, a i wielka
                literatura to nie jest, zeby inwestowac w tlumacza.
              • ready4freddy Re: Języki 08.10.07, 22:21
                ciotko paszczaka, "wytkne" Ci dwa elementy, moge, moge? :) Lidl jest rowniez w Polsce, podobnie zreszta jak we Wloszech, panoszy sie to wszedzie. chodzilo mi nie tyle o podobienstwo oferty, co raczej znana marke. a zmywalne tatuaze sa chyba wszedzie, nie w Polsce je wymyslono :)

                jeszcze jedno: tlumaczenie Adriana Mole'a jest bardzo wierne i bez "adaptacji", mniej znane brytyjskie "dziwactwa" sa wyjasnione w przypisach, poza tym spora czesc wyjasnia sam Adrian w liscie do Amerykanina Hamisha, ktory tez wielu rzeczy (BUPA, RSPCA, a zwlaszcza deser "Spotted Dick") nie rozumie ;)

                jeszcze a propos miesa: wbrew pozorom nie jest to wymysl PRLu, te gatunki :) w jednym z odcinku the Simpsons klown Krusty wyrabia swoj najnowszy fast-food z "F-grade meat: circus animals, some filler" :)

                pozdrawiam :)
                • croyance Re: Języki 08.10.07, 22:24
                  List Adama do Hamisha jest mistrzowski :-D

                  'Petrol - you mean gas?' :-D
                  • ready4freddy Re: Języki 08.10.07, 22:36
                    o tak :) Spotted Dick - is that a disease???

                    jeszcze w sprawie supermarketow. rzucilem Sainsburym, bo kojarze go wlasnie z Adriana, chodzilo mi o powszechnie rozpoznawalna marke. np. tu we Wloszech jedyne "ogolnokrajowe" to chyba tylko Carrefour i Auchan, bo np. oczywisty dla mnie bennet nie bedzie oczywisty dla kogos w Toskanii, ze o Sycylii nie wspomne - istnieje praktycznie wylacznie na polnocy kraju, podobnie zreszta niemiecka Famila, dla mnie oczywistosc, bo mam kolo domu, ale doczytalem sie, ze tez rozpelzli sie z Bolzano (daleka polnoc kraju) po okolicznych regionach i chwatit' :) stad Biedronka, bo np. "Piotr i Pawel", o ile rozumiem, marka poznanska, w GOPie to zupelna egzotyka, podobnie np. jak oczywiste dla Warszawiakow BOMI. nie ma sie co wiklac w adaptacje, kiedy nie wiadomo, czy calosc "zagra2, i tu stawialbym na poczatek Jezycjady, nie na koniec. latwiej Japonczykowi wytlumaczyc w przypisach, ze byly kartki na cukier, niz kazac nieszczesnikowi zglebiac losy Zaby i hojnych ciotek, co po suterenach mieszkaja, zeby kupic Pyzie dom pod lasem, nieszczesnej naszej pulapce biologicznej :)))
                    • croyance Re: Języki 08.10.07, 22:39
                      Ty Freddy pojecia nie masz, jak mi pomogla znajomosc Adriana, gdy
                      przenioslam sie do Anglii! Znalam tyle szczegolow, Adrian okazal sie
                      byc nieoceniony.
                      A zobaczylbys mine mojego narzeczonego, Anglika, kiedy popadlam w
                      ekstaze mijajac Suffolk, mowiac, ze 'tu mieszkali rodzice matki
                      Adriana' :-D Tylko sie w czolo popukal :-D
                • ciotka_paszczaka Re: Języki [troche Ot] 09.10.07, 19:18
                  ready4freddy napisał:

                  > ciotko paszczaka, "wytkne" Ci dwa elementy, moge, moge? :) Lidl jest rowniez w
                  > Polsce,

                  Freddy litosci!
                  Wyjechalam z domu, z Wroclawia w czasach, kiedy krolowala "WSS Spolem"! Dzieli
                  nas chyba, jesli nie cala, to prawie cala generacja. Ja NIE WIEM co jest (a
                  czego nie ma) w Polsce, na wakacje raczej nie jezdzi sie szukac sklepow, a
                  ladnych widokow prawda?

                  >podobnie zreszta jak we Wloszech, panoszy sie to wszedzie. chodzilo mi
                  > nie tyle o podobienstwo oferty, co raczej znana marke.
                  Lidl nie jest znana marka (w GB); a GB (i UK -wiesz na czym polega roznica?) to
                  nie tylko Anglia, o czym czesto sie zapomina! Lidl, to sklep dla biedoty,
                  usytuowany w biednych dzielnicach, lub gdzies na peryferiach-pierwszy i jedyny
                  raz bylam w nim jak musialam w trybie naglym wymieniac opone, i pan z KwikFit
                  -poradzil mi, zebym poszla sobie zobaczyc sklepy. Poszlam, coz innego moglam zrobic?
                  Bardziej znana - tania - marka jest wlasnie KwikSave.
                  Kwik, kwik, kwik.
                  >a zmywalne tatuaze sa ch
                  > yba wszedzie, nie w Polsce je wymyslono :)

                  Moze sa, ale w moim -nazwijmy to- kregu kulturowym nikt tatuazy nie ma
                  (zmywalnych lub nie!).

                  >
                  > jeszcze jedno: tlumaczenie Adriana Mole'a jest bardzo wierne i bez "adaptacji",

                  Czytalam tylko dwie: Cappucino Years/Weapons of Mass Destruction -i nie wydaly
                  mi sie smieszne, raczej bardzo smutne. Moze to nie lektura dla mnie?

                  Rozumiem natomiast reakcje narzeczonego Croyance, Adrian Mol ma byc
                  kwintesencja tzw. working class z -w jego przypadku (tj. Mola)- ambicjami.

                  Coz, nie znam blisko wielu osob z tego kregu (nie liczac
                  hydraulikow/elektrykotw etc. przychodzacych do naprawy domu); i wyglada ze
                  narzeczony tez nie. Latwo kogos -nieswiadomie -urazic.
                  Lepsza -wznawiana od ponad 50 lat, wydaje mi sie ksiazka Georga Mikes'a (z
                  pochodzenia Wegra) pt. Jak byc Brytyjczykiem. Byla wydana po polsku; a tu jest w
                  kazdej sadze bibliotece (bo bawi tubylcow rownie dobrze jak przyjezdnych).#
                  ISBN-10: 0140081798
                  # ISBN-13: 978-0140081794

                  Nie jestem ekspertem od Anglikow, ale mieszkalam w Anglii kilkanascie lat, mysle
                  wiec, ze troche ich jednak poznalam. Ale tylko troche. A kraina deszczowcow,
                  dopiero odkrywa przede mna swoje tajemnice! ;-)
                  • ready4freddy Re: Języki [troche Ot] 09.10.07, 20:35
                    Adriana trzeba chyba przeczytac w calosci, chociaz nie wiem.. mnie nie zasmuca, obojetnie czy zaczynam od srodka, od konca czy od poczatku. nie mam pojecia, czy da sie te powiesc porownac z nieznanym mi "jak byc Brytyjczykiem". wybacz "wytykanie", specjalnie ujalem je w cudzyslow. o klasach natomiast nie podejmuje sie dyskutowac, dla mnie zaczynaja sie i koncza w szkole.
                    • ciotka_paszczaka Re: Języki [troche Ot] 09.10.07, 21:11
                      ready4freddy napisał:

                      > Adriana trzeba chyba przeczytac w calosci, chociaz nie wiem..
                      Mysle, ze nie dalabym rady, tak jak napisalam, nie smieszylo mnie to -tylko
                      smucilo. Wiesz, ja doskonale, z autopsji , pamietam te rzeczy, o ktorych autorka
                      wspomina, i tych mlodych chlopakow ktorych ciagle wysylaja, zeby gineli w Iraku
                      (do dzis!).
                      (...) nie mam pojecia, c
                      > zy da sie te powiesc porownac z nieznanym mi "jak byc Brytyjczykiem".
                      Nie, tego sie zupelnie nie da porownac. To drugie to nie powiesc, a >>swoisty<<
                      -zabawny-podrecznik dla cudzoziemcow; ktorzy maja nieszczescie wyladowac w
                      Wielkiej Brytanii-niekoniecznie z wlasnej woli.
                      Wydany zaraz po wojnie niewiele stracil ze swej aktualnosci. Rozdzial o herbacie
                      -odczulam na wlasnej skorze-podczas pierwszego pobytu tutaj. Co innego o tym
                      czytac, co innego musiec ta herbate o swicie, przyniesiona do lozka, pic! W
                      pokoju nie bylo usluznego kwiatka w doniczce.
                      Ksiazka, sklada sie z kilku czesci; wydanych na przestrzeni kilku lat (a potem
                      ujetych w jeden tom), ale najlepsza jest chyba ta cz. pierwsza. Stad pochodza
                      powiedzonka typu ">>Bubu<< pierze najszarzej" ; czy "ludzie na kontynencie maja
                      zycie seksualne, Anglicy maja termofory z goraca woda".
                      > o klasach natomiast nie podejmuje
                      > sie dyskutowac, dla mnie zaczynaja sie i koncza w szkole.
                      Dlatego napisalam o "kregu kulturowym" a nie o klasie!
                      • ready4freddy Re: Języki [troche Ot] 09.10.07, 21:23
                        wlasnie w tym problem, ciotko paszczaka, "Weapons.." nie jest o wojnie w Iraku, ani nawet o wysylanych tam chlopcach (tez o tym nie zapomnialem), i podejrzewam, ze mozna to dostrzec lepiej, znajac caly cykl. natomiast co do porownania ksiazek - doczytalem sie o tej reakcji narzeczonego Croyance i nie sadze, aby byl obrazony, chodzilo raczej o "rozbawiony", natomiast ktos moglby sie chyba obrazic na stereotypy ze wspominanej przez Ciebie ksiazki. bo to chyba cos w stylu jedynego tekstu w "the Simpsons - the Movie", ktory mnie rozczarowal: Marge mowi do sprzedawcy "I want ladies razorblades.. oh wait, no no no, I forgot.. we're Europeans!"
                        co do kregu.. z tymi tatuazami to chyba po prostu kwestia.. wieku. podejrzewam, ze dla osob o chocby kilkanascie lat ode mnie starszych to nadal cos zarezerwowanego dla podejrzanych typow :)
                        • ciotka_paszczaka Re: Języki [troche Ot] 09.10.07, 21:35
                          ready4freddy napisał:

                          natomiast ktos moglby sie chyba obra
                          > zic na stereotypy ze wspominanej przez Ciebie ksiazki.
                          A, nie!!! Wcale nie!!!

                          Wlasnie na tym polega caly dowcip tej ksiazki, Anglicy sie nie obrazaja o te
                          opisy, ta ksiazka ich bawi!

                          Pisze o tym sam autor, ze spodziewal sie reakcji tego typu, a poza jednym znanym
                          mu przykladem; nie bylo jej. Ksiazka doczekala sie kilkunastu wydan (po
                          angielsku), i licznych tlumaczen. Brytyjczycy potrafia sie smiac sami z siebie.
                          Ba, uzywano jej nawet jako "poloficjalnego" podrecznika, ktore ministerstwo
                          obrony dawalo osobom ktore osiedlaly sie w W.Brytanii (chodzi o zolnierzy i ich
                          rodziny z wielu narodow). Sama spotkalam takiego pana, ktory urodzil sie na
                          bliskim wschodzie, jego ojciec byl oficerem, matka dojechala do niego po wojnie
                          (i wtedy on sie urodzil); a potem ojciec zmarl; o ile pamietam na malarie. I ta
                          wdowa, zostala sama z 2 dzieci. Jak mi opowiadal, W.Brytania zaoferowala jej
                          prawo pobytu, i osiedlenia (to wlasnie tu slyszalam o tej ksiazeczce). Pan ten
                          rewelacyjnie mowil po polsku, ba slowa ktorych nie znal -tworzyl zupelnie w
                          duchu jezyka (chociaz niekoniecznie poprawnie). Ciag dalszy to taki, ze "zone
                          sobie przywiozlem z Polski"; dzieci mowia po polsku (to juz teraz dorosle
                          dzieci, ja go poznalam wiele lat temu).
                          • ciotka_paszczaka Re: Języki [troche Ot] +PS 09.10.07, 22:10
                            Zobacz prosze tu:
                            www.amazon.co.uk/gp/reader/0140081798/ref=sib_dp_pt/203-9203552-5108703#reader-page
                            kilka stron do przeczytania, ktore daja dobre wyobrazenie o calosci! Rysunki tez
                            sa, sa moim zdaniem, swietne.
    • ayed Re: Języki 03.09.07, 08:58
      Mam "Szóstą klepkę" po rosyjsku: "Celestyna lub szósty
      zmysł"/"Целестина, или шестое чувство"/.
    • myself-m Re: Języki 05.09.07, 19:03
      W necie znalazłam informacje o czeskim wydaniu Szóstej klepki - "O kolečko víc"
      czyli dosł. chyba "O klepkę więcej", Lidové nakladatelství, 1982 rok, przekład:
      Helena Stachová. Ale pojawia się tylko w spisach na stronach bibliotek i jako
      pozycja w dorobku tłumaczki. Na żadnych aukcjach czeskich nie spotkałam.

      A poza tym wersja niemiecka: "Celestyna oder Der sechste Sinn", do znalezienia w
      Google; ktoś pisał, że w twardej okładce, z 1983 roku.

      Przykładowy link: eselsohren.de/p703.html
      ale niewiele mi mówi, bo niemieckiego nie znam.

      Za to Musierowicz po czesku byłabym wielce zainteresowana... :)
      • myself-m Re: Języki 05.09.07, 19:18
        Ooo, a tu węgierski "Kwiat kalafiora"
        www.antikvarium.hu/ant/start.php?fsurl=http%3A%2F%2Fwww.antikvarium.hu%2Fant%2Ffind.php%3Ffunc%3Dszerzo%26ujlekerdezes%3Dyes%26szerzoID%3D8008
        hm, o matko, czy ten link zadziała?
        Z Gabą i Pyziakiem na okładce

        I "Kłamczucha", jeno po okładce poznałam:
        www.antikvarium.hu/ant/start.php?fsurl=http%3A%2F%2Fwww.antikvarium.hu%2Fant%2Ffind.php%3Ffunc%3Dszerzo%26ujlekerdezes%3Dyes%26szerzoID%3D8008
        • myself-m Re: Języki 05.09.07, 19:41
          To prawie mi wyszły te linki powyżej, ale do rozpoznania... :)

          Litewska "Noelka" - "Kalėdukė"
          super.balsas.lt/index.php?cid=34&category_id=1207&pid=18441
          plus opis na stronie:
          www.rasyk.lt/index.php/fuseaction,articlesView.view;id,1927;pn,cat
          • myself-m Re: Języki 05.09.07, 20:22
            Do słoweńskiej "Szóstej klepki" można nawet ściągnąć streszczenie. Tytułu do
            końca nie rozszyfrowałam: "Najstnica Tina", poza tym, że Tina to zdrobnienie od
            Celestina. Reszta bohaterów też ma delikatnie przerobione imiona, np Julija,
            ciocia Vera albo Jurij Hajduk. A ktoś wie, czemu profesor Dmuchawiec nazywa się
            tu Regrat? Brak słownika doskwiera ;)
            • myself-m Re: Języki 05.09.07, 20:42
              Na stronie szwedzkiego tłumacza (Lennart Ilke) informacja o dwóch książkach:
              "Sjätte sinnet" (Szósta klepka)
              "Ljugisen" (Kłamczucha)
              obie wydane w 1984 roku przez Mannerheim & Mannerheim.
              • myself-m Re: Języki 05.09.07, 21:02
                A ostatnia rzecz, którą mi Google powiedziało, to że Włochom się widzi
                przetłumaczenie "Noelki" (libri che vorremmo vedere tradotti in italiano) - wg
                strony www.esamizdat.it/appuntamenti/libri/plit.htm
            • lira_korbowa Re: Języki 07.10.07, 14:25
              Wygląda na to, że "najstnica" to nastolatka, ale tak sobie zgaduję.
        • the_dzidka Re: Języki 07.10.07, 23:05
          "Miért éppen nekem nem szabad hazudni?... Mondjátok meg, miért
          szabad körülöttem mindenkinek, csak nekem nem? A bácsi nem gondolja,
          hogy ez kész öngyilkosság? Hiszen ha valaki rajtaveszt, az csakis én
          lehetek, nem pedig azok, akik hazudnak." Hazugság, köntörfalazás,
          színlelés, szemfényvesztés, mellébeszélés, lódítás, hantálás,
          linkelés - Anielának nincs könnyű dolga, ha el akar igazodni eme
          útvesztőben. A humoros regényt megfilmesítették Lengyelországban."

          Boskie :D Z tego wyłapałam tylko "Anielának", "humoros"
          i "Lengyelországban" :-))
          • ready4freddy Re: Języki 08.10.07, 22:30
            nie przejmuj sie, DD (Droga Dzidko :), ja nizej podpisany spedzilem na Wegrzech miesiac, jezyki raczej mi "wchodza", a mimo to poza "dziekuje" nie wyszedlem :)
      • yasemin Re: Języki 06.09.07, 09:40
        Musierowicz po niemiecku? Jestem mile zaskoczona, bo wcześniej się
        zastanawiałam, czy czasem nie przetłumaczono niektórych jej książek
        na niemiecki, w końu nie ma aż takiej różnicy kulturowej... Myself-
        m, jeśli mogę służyć tłumaczeniem tej recenzji na stronce, proszę
        bardzo:
        Szesnastoletnia Celestyna wydaje się byc stworzona do wyręczania
        innych. Nikt bowiem nie potrafi tak dobrze gotować, zmywać,
        przewijać niemowlęcia albo pomagać leniwej Dance w nauce. W ten
        sposób pozostaje jej niewiele czasu, aby pomyśleć o sobie. A
        przecież tu też miałaby sporo własnych problemów...
        Osobiście nie mogę się doczeka "Kwiatu Kalafiora" po niemiecku, ale
        na razie nie zanosi się na to.
        • myself-m Re: Języki 06.09.07, 12:34
          O, dziękuję :)
          Jak to jednak żadne streszczenie nie potrafi oddać klimatu... ;)
    • aska90 Re: Języki 05.09.07, 20:51
      Powtórzę to, co już zostało napisane:
      alpha.bn.org.pl/search*pol/aMusierowicz+Ma%B3gorzata/amusierowicz+mal~agorzata/1%2C4%2C137%2CB/frameset&FF=amusierowicz+mal~agorzata+1945&38%2C%2C94
      alpha.bn.org.pl/search*pol/aMusierowicz+Ma%B3gorzata/amusierowicz+mal~agorzata/1%2C4%2C137%2CB/frameset&FF=amusierowicz+mal~agorzata+1945&37%2C%2C94
      Tłumaczenie na japoński z ISBBN-em:
      alpha.bn.org.pl/search*pol/aMusierowicz+Ma%B3gorzata/amusierowicz+mal~agorzata/1%2C4%2C137%2CB/frameset&FF=amusierowicz+mal~agorzata+1945&50%2C%2C94
      "Noelka" po japońsku?
      alpha.bn.org.pl/search*pol/aMusierowicz+Ma%B3gorzata/amusierowicz+mal~agorzata/1%2C4%2C137%2CB/frameset&FF=amusierowicz+mal~agorzata+1945&64%2C%2C94

      alpha.bn.org.pl/search*pol/aMusierowicz+Ma%B3gorzata/amusierowicz+mal~agorzata/1%2C4%2C137%2CB/frameset&FF=amusierowicz+mal~agorzata+1945&68%2C%2C94
      • aska90 Errata do "Noelki" po japońsku:) 05.09.07, 20:52
        Tu poprawny link, czyli ostatni z poprzedniego postu:
        alpha.bn.org.pl/search*pol/aMusierowicz+Ma%B3gorzata/amusierowicz+mal~agorzata/1%2C4%2C137%2CB/frameset&FF=amusierowicz+mal~agorzata+1945&68%2C%2C94
        • ciotka_paszczaka Re: Errata do "Noelki" po japońsku:) 05.09.07, 21:33

          Dziekuje Wam wszystkim pieknie, "zlozylam zamowienie" zobaczymy, czy uda sie mu
          sie ktoras z tych ksiazek kupic.
          Znalazlam okladke Noelki;
          wyglada tak:
          g-ec2.images-amazon.com/images/I/513692QVQ1L._SS500_.jpg
    • tygrys2112 Re: Języki 05.09.07, 23:01
      A co to za tłumaczenia:

      "Buntstifte"??? Dosł. "Kolorowe kredki"
      64.233.183.104/search?
      q=cache:dpOllwjkvqkJ:boo.twoday.net/20070326/+musierowicz&hl=pl&ct=cl
      nk&cd=39&gl=pl&lr=lang_de

      "Ich habe Angst" dosł. "Boję się"
      64.233.183.104/search?q=cache:2kYo-
      WkVcMAJ:wolfram.schneider.org/allegro/bac/i/ich9.html+musierowicz&hl=
      pl&ct=clnk&cd=60&gl=pl&lr=lang_de

      • tygrys2112 Re: Języki 05.09.07, 23:07
        Źle się wstawiły, więc wklejam jeszcze raz
        boo.twoday.net/20070326/
        Pod "s) Lieblingsbuch, von dem noch nie jemand gehört hat?"

        wolfram.schneider.org/allegro/bac/i/ich9.html
        Spis jest alfabetyczny wg tytułów.
        • myself-m Re: Języki 06.09.07, 12:40
          Z tych książek dla dzieci widziałam też czeski przekład "Boję się..." - "Bojím
          se..." (przekł. Olga Hostovská, w jakimś zbiorowym wydawnictwie chyba, z 1990
          roku). Ale po polsku nie czytałam.
          A "Kolorowe kredki" znam zdaje się z serii "Poczytaj mi mamo".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka