Dodaj do ulubionych

Narzekalnia i pocieszalnia

07.06.08, 10:49
W sumie pokłosie wątku o irytacjach, ale nie tylko z irytacjami, a także z
naszymi smuteczkami, spleenami, sinusoidami maniakalno-depresyjnymi, jak
również jaśniejszymi stronami szeroko rozumianego życia. Jak znam życie, to my
będziemy się żalić, a Ginestra wykrzyknie "Jak to dobrze, że tak pięknie
napisałaś/łeś!" i z właściwym sobie wdziękiem podniesie na duchu. Niemniej nie
przyświeca mi myśl, by ciężarem pocieszania obarczać wyłącznie naszą kochaną
Ginestrę, broń Boże.
Liczę na mnóstwo offtopiców o ulubionych kotach, książkach i filmach, w mniej
więcej tej kolejności ;)

No to zacznę:
część narzekalna:
1. Spałam jak jakiś parkinson i mnie plecki bolą. Tak na wysokości łopatek.
2. Naddarło mi się zapięcie od świętego, bo pierwszego dopasowanego staniczka.
3. Wydałam dziś mnóstwo pieniędzy.
4. Muszę sporządzić sałatkę (na życzenie uprzystępnię przepis), a chce mi się,
jak psu zadawać z jeżem.
5. Mam remont łazienki i od tygodnia, aby się umyć, znoszę do łazienki myjne
utensylia po kawałku, po czym je z powrotem wynoszę.

część pocieszalna:
1. Jest piękna pogoda i wytępię dziś pryszcze na słońcu.
2. Jadę wieczorem na ognicho z Grupą PewnychOsób. I to pedałuję moim kochanym Maksymem Gorkim!
3. Jutro meczyk ;]
4. Zwrócili mi za pita.
5. Mam zajebiaszcze wyniki w pracy, więc będzie fajna premia półroczna.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 11:43
      1. Chcę przepis na sałatkę.
      2. Odchudzam sie intenstwnie od niemal miesiąca, pod nadzorem
      dietetyczki. Czuję się średnio, wolno mi jeść tylko rzeczy, których
      nie lubię (zadnych ukochanych weglowodanów, zadnych tłuszczów,
      zadnego sukru, zadnych ulubionych roślin strączkowych, tuńczyka,
      kukurydzy), a co gorsza nie chudnę.
      3. Syn, zdrowy przez 24 lata swego życia, musi mieć operację. Drań,
      nie uczył się całą szkołę, a na studiach mu gwałtownie przeszło i
      nieopatrznie skonczył w terminie. Więc nie jest ubezpieczony i
      cholera wie, czy da się go ubezpieczyć do terminu operacji.
      • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 12:26
        No i się, cholera jasna, rozpędziłam. Myślałam, że mam taki śmieszniutki.
        Przepis, znaczy. No więc nie mam, mam tylko poważny.
        Sałatka jest ziemniaczana i bardzo możliwe, że znają ją absolutnie wszyscy.
        Składniki:
        ziemniaki
        cebulka
        majonez (dla liczących kalorie łyżeczka majonezu rozprowadzona w jogurcie
        naturalnym)
        przyprawy prowansalskie ze szczególnym uwzględnieniem oregano
        opcjonalnie coś zmarynowanego: ogórek konserwowy lub kiszony, grzybek, śledzik w
        occie - pasuje wszystko octowe i kwaśne
        proporcje: mniej więcej półtorej cebulki na kilogram ziemniaków, reszta jak w
        duszy zagra

        Ziemniaki gotujemy. Możemy je ugotować po giertysku, czyli w mundurkach (jestem
        zwolenniczką tej metody, bo szybciej się je obiera, pomijając ten pełen napięcia
        moment parzenia palców i potrząsania kciukiem z przylepioną doń obierką), możemy
        klasycznie. Staramy się nie rozgotować kartofelków na paciaję.
        W czasie, gdy ziemniaki robią swoje, kroimy cebulę. Podobno zyskuje właściwość
        no more tears, gdy się ją potrzyma trochę w lodówce. Ja skrojoną cebulkę lubię
        skropić odrobiną octu i oliwy (ostatecznie może być zwykły olej nawet) - lekko
        się zakwasi i nie straci swojego apetycznego aromatu, a przy okazji mniej
        zaszkodzi na trzustki i inne wątroby.
        Ostudzone ziemniaki mieszamy z cebulą. Jeśli ugotowaliśmy je w mundurkach,
        powinny same podczas mieszania pokruszyć się w interesującą nas wielkość
        kawałeczków :)
        Majonezu dajemy ciut, by tylko składniki się zespoliły. Sałatka ma to być, a nie
        mamałyga ziemniaczana! Dosypujemy prowansalii. Niżej podpisana zamiast gotowej
        mieszanki ziół daje bazylię, majeranek i dużo dużo oregano, bo właśnie ta
        przyprawa daje charakterystyczny, przaśny smak potrawie. Solimy na końcu, raczej
        oszczędnie.
        Sałatka się nadaje na grille, ognicha, generalnie do miąs wszelakich. Nie trzeba
        jej dopychać kanapkami z chlebem :)

        (polenię się jeszcze z pół godzinki i się za nią wezmę)
        • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 12:34
          W "Przepiórkach w płatkach róży" jest inny przepis na no more tears: trzeba
          położyć kawałek cebuli na ciemieniu podczas krojenia. Bo jak się zaskoczy z tym
          płaczem, to potem można nie móc przestać ;-)
          • ananke666 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 13:31

            > trzeba położyć kawałek cebuli na ciemieniu podczas krojenia.

            Eeeeeeeeee??? przepraszam, na własnym ciemieniu???
            mam położyć sobie na głowie kawałek cebuli???
            Ewentualnie, mam sobie tę cebulę na ciemieniu kroić??? obawiam się oskalpowania...
            • szprota cebula na ciemiączku 07.06.08, 13:52
              I w ogóle, jak ta cebula ma tam leżeć?
              www.maki.makowscy.com/cewa/slownik/Image26.gif
              Na grzywce przydługiej w stylu emo? A może uwiązać włosy w kuca i nad kucykiem
              umieścić?
              • jottka Re: cebula na ciemiączku 08.06.08, 19:02
                szczegóły na temat w uroczej książce pani miry michałowskiej 'przez kuchnię i od
                frontu':) ona opisuje ten zwyczaj jako podpatrzony w maroku, część od korzonka
                kładzie się sobie na czubku głowy i ponoć działa, ale nie była pewna, czy to
                przypadkiem nie autosugestia, bo czynność zaleciła jej groźna marokańska kucharka:)
                • onion68 Re: cebula na ciemiączku 08.06.08, 19:09
                  "Cebula musi być pokrojona drobniutko. Żeby uniknąć przykrego łzawienia, które
                  zwykle występuje przy tej czynności, radzę położyć sobie mały kawałek cebuli na
                  ciemieniu. Kiedy kroi się cebulę, najgorszy nie jest sam fakt płakania, tylko
                  to, że jak człowiek zacznie płakać i - jak to mówią - zaskoczy, to już nie może
                  przestać. Nie wiem, czy państwu to się zdarzyło, bo mnie, jeśli mam być szczera,
                  owszem. Mnóstwo razy."
                  Laura Esquivel, "Przepiórki w płatkach róży. Powieść w zeszytach na każdy
                  miesiąc, przepisy kucharskie, historie miłosne tudzież porady domowe zawierająca"

                  Myślę, że kluczowe jest to, aby kawałek cebuli był mały. Wtedy chyba utrzyma się
                  jakoś :-)
                  • verte34 Re: cebula na ciemiączku 10.06.08, 21:39
                    Żeby nie płakać przy krojeniu cebuli, trzeba nosić soczewki
                    kontaktowe, jak ja:)
                    Inny sposób to wziąć do ust podczas krojenia dwie zapałki. Nie
                    jestem tylko pewna czy aby ten sposób to nie jest produkt mojej
                    chorej wyobraźni. Kiedyś jednak powiedziałam o nim mojemu mężowi
                    (pierwszemu, był to bardzo niemądry człowiek); nigdy nie zapomnę
                    jego widoku z zapałkami w dziobie, wyglądał jak jakiś pokręcony
                    wąpierz :D
                    • mmoni Re: cebula na ciemiączku 11.06.08, 01:09
                      verte34 napisała:

                      > Inny sposób to wziąć do ust podczas krojenia dwie zapałki. Nie
                      > jestem tylko pewna czy aby ten sposób to nie jest produkt mojej
                      > chorej wyobraźni.

                      Nie jest, ja też o tym słyszałam i nawet próbowałam, ale nigdy nie skutkowało.
                      Nie wiem, co źle robiłam - zapałki łebkami na zewnątrz dzioba czy do środka?
                      Czy może pójść na całośc i siekać cebulę z zapaloną zapałką w zębach?
      • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 12:29
        Właśnie podjęłam kolejną próbę zrzucenia 3 kilo, nabytych w zeszłym roku w
        Bieszczadach. Tak więc łączę się z Tobą, Verdano, w bólu ;-)
        Stosuję dietę własnego pomysłu, białochudoserowo-truskawkowo-ogórkowo-kefirową.
        Bardziej złożonych węglowodanów unikam. A przepadam za nimi.
        Z pozytywów - wczorajsza sztuka wspaniała. I jutro wraca z Niemiec moja córa.
        • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 12:50
          Mnie z kolei od słodkości urosła jakaś dziwna oponka, a od siedzenia przy kompie
          również szproci kuperek. I sobie co pewien czas solennie obiecuję, że się wezmę
          za siebie - rzucę słodycze i pożeranie kolacji o 1:00 w nocy. Ale się jakoś nie
          mogę zmotywować.
      • tennesee Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 12:32
        Narzekalnia:
        1. narzekanie wychodzi mi najlepiej w życiu
        2. nawet jak mam dobry okres w zyciu, to narzekam z przyzwyczajenia
        3. ścieżka wojenna z chłopem
        4. troszkę się słodyczy w międzyczasie mimochodem pojadło i naektóre
        ubranka się zmniejszyły.

        Pocieszalnia:
        1. ostatnie bardzo mi sie chce zyć
        2. jest kilka rzeczy które wychodzą mi w życiu dobrze i bez wysiłku,
        w szczególności: kurczak w sosie curry, narzekanie i opalanie się
        3. truskawki są coraz tańsze
        4. Verdano! z wiedzy mojej, jako zeszłorocznej absolwentki wynika,
        ze ubezpieczenie działa w ciągu 3 miesięcy od zakończenia studiów,
        najpóźniej do 31 października. Radze dobytac w zusach, nfzetach itp.

        • truscaveczka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 22:10
          tennesee napisała:
          /ciach
          > 3. truskawki są coraz tańsze
          /ciach
          Oooooooo, wypraszam to sobie, żeby mnie tanią nazwać?
        • tennesee Re: Narzekalnia i pocieszalnia 08.06.08, 19:48
          narzekalnia:
          meczyk bedę oglądac sama samiutka :(
      • k_linka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 22:07
        Verdano, przepraszam a czemu dietetyczna zabronila tunczyka? Musisz spozywac
        bialko i tluszcze tez musisz spozywac NNKT zawarte w rybach sa niezbedne do
        zycia!! A rosliny straczkowe sa sycace i wcale nie kaloryczne a do tego maja
        niski indeks glikemiczny...
        Weglowodany sa zle ale tylko te proste, zlozone sa calkiem ok.
      • truscaveczka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 22:10
        verdana napisała:

        /ciach
        > 2. Odchudzam sie intenstwnie od niemal miesiąca, pod nadzorem
        > dietetyczki. Czuję się średnio, wolno mi jeść tylko rzeczy, których
        > nie lubię (zadnych ukochanych weglowodanów, zadnych tłuszczów,
        > zadnego sukru, zadnych ulubionych roślin strączkowych, tuńczyka,
        > kukurydzy), a co gorsza nie chudnę.
        /ciach

        Verdanka, taka dieta, jak piszesz, to mocno dziwna jest - a w pierwszym miesiącu
        stosowania diet chudnie się najwięcej. Może zmień dietetyka?
    • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 14:30
      Szproto luba, jakze podziwiam twój niewatpliwy optymizm, każący ci wpisać "jutro
      meczyk" w Pocieszalni :-)))!
      • szprota meczysko 07.06.08, 14:50
        Anutku równie luby, bo ja osobiście meczyki (z przeproszeniem kurweczka
        maciczka, bo coś się we mnie zdrobnioneczka zbędne zalęgły) postrzegam wyłącznie
        przez pryzmat towarzyski. Otóż będzie z jego okazji przemiłe szprotkanie (bo
        Szprota się szprotyka i ewentualnie szprotestuje, czasem również wchłania
        szproteiny, więcej tu).
        A wynik? Rzecz drugorzędna, gdyż jak zawsze moralne zwycięstwo będzie po naszej
        stronie ;)
        • anutek115 Re: meczysko 07.06.08, 15:11
          Bardzo śliczniutkie zdrobnioneczka, zwłaszcza to w nawiasiku, ale już wrócę do
          normalnego języka, bo mi się zaczyna w głowie kręcić.
          A z meczykiem mam dokładnie tak samo, tylko spotkań Polaków z definicji nie
          ogladam, bo - bez względu na moralne zwycięstwo - denerwuję się tak, że grozi mi
          padnięcie na serce, a tego bym nie chciała, bo jeszcze bym w szpitaliku
          wyladowała, z dala od foruma...
          • szprota Re: meczysko 07.06.08, 16:54
            Rzekłabym, że w dobie mobilnego internetu i opery mini dedykowanej na komórki
            ciężko być z dala od foruma. Ale w szpitalach zdaje się komórki mogą mieć tylko
            lekarze?
            [sałatka się przegryza w lodówie]
            • ding_yun Re: narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 20:45
              Narzeknę sobie bo nikt nie chce ze mną jechać w Bieszczady :(((

              Z optymistycznych wieści: wreszcie mam czas poczytać chwilę forum, a
              dzieje się ogromnie dużo jak widzę.

              Poza tym kupiłam sobie (wreszcie!!) porządny stanik i jest on w
              zaskakująco dużym rozmiarze. Choć biust się sam w sobie od tego nie
              powiększa to jednak czuję się bardzo ponętnie.

              • anutek115 Re: narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 21:05
                A ja spytam ze smutkiem w głosie, czy teraz, gdy mamy Euro, ruch na forum będzie
                taki jakis spowolniony? Jeśli tak, to sobie na to narzeknę.
                Narzeknę tez na pogodę - niech już bedzie gorąco, jak musi, ale po pierwsze,
                niech popada chociaż w nocy, a po drugie, przez te wszystkie latające owady
                szlag mnie trafia!!!!
                A pocieszę się - mojemu młodszemu synowi wyrżnął się wreszcie ząb, co oznacza,
                że lepiej pośpię w nocy (i on też, oczywiście) :-).
                • yowah76 Re: narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 23:06
                  Narzekalnia:
                  1. Kotu nerki sie zbiesily;
                  2. Jeden remont nieznaczny w trakcie, znacznie wiekszy w planach a
                  ja nie mam koncepcji na cokolwiek poza sypialnia i pieniedzy zreszta
                  tez nie bardzo w obliczu punktu kolejnego;
                  3. Robota mnie rzucila;
                  4. Zapomnialam kodu od szyfru od roweru;
                  5. Spaslam sie i nawet zwazyc sie nie moge bo wage trafil szlag;
                  osobiscie tlumacze ten fakt podstepna transfuzja tluszczu dokonana
                  przez mojego zaocznego (tj. taki staly dorywczy bo rzadko sie
                  widzimy )pod pozorem innych czynnosci, bo on perfidnie wzial i
                  schudl;
                  Pocieszalnia:
                  Ad1 to kot sie zachowuje w miare tzn truje i spi na zmiane ale nie
                  lata co chwile do wc jak wczoraj; zreszta na te nerki i pare innych
                  rzeczy miala zdechnac z 10 lat temu;
                  Ad2 ale przynajmniej mam w koncu mieszkanie i chociaz ta sypialnie
                  sie zrobi;
                  Ad3 bedzie inna;) a przynajmniej moge sobie ze 3 miesiace w domu
                  pomieszkac i dopilnowac kota i remontu, zolwie wziac na spacer itp
                  Ad4 Przepilowalam;)))i kupilam sobie nowy na kluczyk, jeszcze tylko
                  pompke musze znalezc, bo gdzies byla rok temu, na pweno...i pojade
                  sobie do Manufaktury na sorbet z czarnej porzeczki...
                  Ad5 tu gorzej... bo w Polsce to ja sie obzeram pieczywem...niestety,
                  i lodami, i ciacho czasem sie przytrafi... ale tez i truskawki sa i
                  pomidory niby, i ten rower...
                  • onion68 Re: narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 23:34
                    > bo on perfidnie wzial i
                    > schudl;

                    No i to jest właśnie ten problem. Z różnicy wagi między nami 25 kg (w porywach -
                    jego porywach - do 30) zjechaliśmy do 17.
                    Z jednej strony dobrze, ale z drugiej jakoś łyso ;-)
                    • yowah76 Re: narzekalnia i pocieszalnia 07.06.08, 23:43
                      Ale on wzial i schudl zauwazalnie w trakcie wizyty u mnie, bo go
                      wyprowadzalam na intensywne spacery (dobry chlop to chlop
                      zmeczony;))) i co ja z tego mam? A po poprzedniej wizycie bylo
                      podobnie i podejrzenie o transfuzji juz wtedy sie we mnie zaleglo...
                      • sowca Re: narzekalnia i pocieszalnia 08.06.08, 00:29
                        Narzekania:
                        - mam sesję, masę egzaminów i nadal jestem nieprzygotowana
                        psychicznie do kampanii wrześniowej na tle statystyki
                        - nie rozumiem, co to jest do cholery stopień swobody
                        - "zabrano mi serce i zwrócono, po wytarciu w nie butów"
                        - nie mam prawa jazdy
                        - jest za gorąco, żeby wychodzić z domu
                        - wydaję za dużo pieniędzy na zupelnie niepotrzebne mi ciuchy
                        - wstydzę się nosić kapelusz, który drogo mnie kosztował
                        Pocieszania:
                        - dzisiaj udalo mi się przez 15 minut poskakać na skakance w ramach
                        poprawiania kondycji i figury
                        - wygrzebalam z dna szafy piekne, dawne buty mojej siostry, ktore
                        jakimś cudem na mnie pasują i na dodatek są przepiękne
                        - moja siostra i jej dzieci przyjezdzaja do mnie za 2 tygodnie i to
                        na calutki miesiąc (normalnie mieszkają za granica, i to niejedną:P)
                        - jest takie miłe słońce, powietrze pachnie peoniami i skoszoną trawą
                        - moja przyjaciolka konczy dzisiaj 20 lat i wreszcie sie przestanie
                        przechwalać, że jest jeszcze nastolatką :P
                        • ginestra Re: narzekalnia i pocieszalnia 09.06.08, 10:51
                          Sowco, przyjmij gorące ESD z powodu oddanego serca. Przynajmniej masz je z
                          powrotem, śliczne i własne. Będzie dobrze, zobaczysz! No i trzymam kciuki za
                          egzaminy i inne sprawy!

                          Jak fajnie, że tyle się pocieszających rzeczy także dzieje :)
                          Pozdrawiam!
                  • szprota sorbet i Manu 08.06.08, 12:27
                    yowah76 napisała: i pojade sobie do Manufaktury na sorbet z czarnej porzeczki...

                    Kiedy kiedy? :>
                    • yowah76 Re: sorbet i Manu 08.06.08, 21:47
                      No jak znajde ta cholerna pompke do roweru;) Dzisiaj to nie bylo
                      nawet czasu szukac... zastanawiam sie tylko, czy ja jej aby nie
                      zgubilam, to bym sobie mogla ze spokojem kupic druga...
                  • the_dzidka Re: narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 15:16
                    > 4. Zapomnialam kodu od szyfru od roweru;

                    Narzekalnia: moje zapięcie rowerowe na kluczyk się zepsuło i nie
                    chce się otworzyć, buuuu!

                    Pocieszalnia: dobrze, że to sie stało, kiedy próbowałam je otworzyć,
                    zeby przypiąć rowerro, a nie wtedy, gdy rowerro już byłoby
                    przypięte do jakiejś latarni w środku miasta. Piłek do metalu ze
                    sobą nie noszę!
    • mmaupa Re: Narzekalnia i pocieszalnia 08.06.08, 18:06
      Narzekalnia:
      - Kasy brak (watek: AAAAAAAA!)
      - Praca wymaga siedzenia przed kompem, a pogoda piekna
      - Wszyscy dookola biora sluby, a ja nie mam pieniedzy na prezenty, a poza tym
      czuje sie przez to strasznie staro, mimo ze nie powinnam (23 lata)
      - Od alkoholu i lodow sie tyje
      - nie chce mi sie nic gotowac na obiad, a wypadaloby
      - brat ma depresje okolomagisterska

      Pocieszalnia
      - Dzisiaj mecz, a co za tym idzie szpanowanie wlasnorecznie w Sukiennicach
      kupionym strojem krakowskim (pal licho wynik meczu)
      - Mam swietne warkoczyki na calej glowie (akurat do stroju krakowskiego nie
      bardzo, ale coz, przysloni sie wianeczkiem)
      - jak jest cieplo to wlasciwie nie trzeba jesc obiadow
      - znajomy napisal bardzo fajne opowiadanie i zdobyl nagrode w jakims konkursie
      literackim - a ja sie ciesze razem z nim
      - moge siedziec gola przed komputerem, bo nikogo nie ma w domu
      - objechalam dzis cale miasto na rowerze i odkrylam bardzo przyjemne nowe sciezki.

      --
      Don't panic, it's organic!
      • jottka gdzieee? 08.06.08, 18:58
        gdzie te ścieżki? bo rozumiem, że w krakowie?:) a poza tym, jak możesz siedzieć
        przed kompem goła w stroju krakowskim? chyba że masz na myśli onże wianek i
        korale?:)
        • mmaupa Re: gdzieee? 08.06.08, 19:20
          Sciezki w Oxfordzie, gola siedze tylko przed meczem - potem trzeba sie bedzie
          juz w te korale i serdak wystroic - a stroj krakowski zakupiony byl przy okazji,
          bo tak w ogole to jestem z Gdanska.

          Pocieszalnia moja jest dosc chaotyczna :)
          • jottka Re: gdzieee? 08.06.08, 19:49
            eee, to powinnaś na jarmarku dominikańskim strój kaszubski kupować, a nie tu
            ludziom nadzieje na nowe ścieżki robić:( jakbyś kiedyś była żądna doznań
            hardkorowych, to polecam przyjazd do dawnej stolicy polaków i przejechanie sie
            oficjalnymi ścieżkami rowerowymi, umpf. dodatkowo godne polecenia są dyskusje z
            rodakami piknikującymi na ścieżce albo kolegami rowerzystami jadącymi z
            przeciwka i wystukującymi sobie właśnie esemesa..

            a poza tym uważam, że zaproponowana przeze mnie wersja stroju krakowskiego jest
            o wiele lepsza - bez wątpienia zrobisz w niej furorę:)
            • jessy3 Re: gdzieee? 08.06.08, 21:18
              - sesja i masa egzaminów, zmęczona już jestem, a to dopiero początek (mam ochotę
              napisać "ale to jeszcze nie wszystko!")
              - problemy związkowe i trudność w podjęciu ważnej decyzji
              - rozstrojenie nerwoów przez w/w
              - mało czasu

              A z dobrych wiadomości:
              - uwielbiam literaturę i cieszę się nawet z tego, że do egzaminu mogę sobie
              poczytać o Świętochowskim, Prusie, Berencie, Witkacym niezrównoważonym i całej
              reszcie :)
              - 16.06 nowa płyta Ani Dąbrowskiej i już się cieszę na nią!
              - ciepło i słonecznie za oknem
              - moje życie nie byłoby takie samo, gdyby nie Trójka - więc zachwycam się muzą
              co dnia
              - pocieszam sie, że po sesji, po zmęczeniu, gdy będzie więcej wolnego czasu może
              będzie lepiej w życiu osobistym


              A jak czytam ten topic to uwielbiam Was jeszcze bardziej :)
            • mmaupa Re: gdzieee? 09.06.08, 01:37
              Przepraszam za zawod Jottko - niestety stroj kaszubski jest o wiele drozszy od
              krakowskiego (a wcale nie ladniejszy, ze tak szczerze i niepatriotycznie
              powiem), wiec Ci zrobilam falszywe nadzieje.

              Na nastepny mecz przyjde ubrana w Twoja wersje, moze bedzie szczesliwsza :)

              A propos, po pierwszym golu moj kolega skomentowal: "ja to bym chcial zeby bylo
              1:1 - na razie skces zostal w polowie osiagniety!". Rozbroilo mnie to.
              • anutek115 Re: gdzieee? 09.06.08, 09:31
                mmaupa napisała:

                > Na nastepny mecz przyjde ubrana w Twoja wersje, moze bedzie szczesliwsza :)
                >

                Na pewno dla tych, którzy ci będa towarzyszyć :-). Albo i tylko oglądać. Mam
                takie podejrzenie, że raczej ciebie bedą oglądać, niz mecz (z korzyscią dla
                siebie,podejrzewam :-)).
    • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 08.06.08, 21:35
      A dłubalni jak nie było, tak nie ma ;-)
    • idomeneo mecz 08.06.08, 22:07
      cała Polska (i nasze forum chyba też) siedzi teraz przed telewizorami, a ja nie
      mam gdzie oglądać meczu - lukam tylko w internecie na relację "z czuba" :( No i
      ciągle mam nadzieję, że może wynik nie będzie się jednak kwalifikował do
      narzekalni i pocieszalni...
      • sowca Re: mecz 09.06.08, 00:54
        Narzekania:
        - przegraliśmy ten cholerny mecz
        Pocieszania:
        - ale o co chodzi? Przecież gole strzelił Polak...
        • yowah76 Re: mecz 09.06.08, 01:04
          Narzekalnia: wlasnie zobaczylam dzisiaj piwnice od mojego
          mieszkania. Aaaaa... tam sie nawet ktos wlamal w miedzyczasie ale
          chyba nic nie ukradl, bo uciekl...
          Pocieszalnia: nie wiem... mogl tam umrzec na serce i znalazlabym
          mumie?
      • anutek115 Re: mecz 09.06.08, 09:29
        Do narzekalni to masz jak w banku :-). Chociaz juz widziałam, ze dziewczyny i do
        pocieszalni coś znalazły. Słuchajcie, czy w austriackiej drużynie tez grają
        jacyś Polacy?
        A forum, Idomeneo, całe nie siedziało przed telewizorem, ja odmówiłam tej
        rozrywki i uciekłam usypiac dzieci, też denerwujace, ale na zawał od tego nie
        padnę... Ja w ogóle (uwaga! Będzie nie patriotycznie!) lubię wszelkie duże
        piłkarskie imprezy jak nie ma w nich Polaków, wtedy dopiero moge dopingować
        sobie i przeżywać do woli...
        • ginestra Re: mecz 09.06.08, 11:18
          Fanie się Was czyta :)))
          Pozdrawiam wszystkich!

          (Napisałam tu post, ale zniknął przy wysyłaniu, więc pokrótce go odtwarzam, mam
          nadzieję, że nie wkleił się gdzieś mimo wszystko, bo bym się powtarzała).

          A więc fajny wątek i może ja też się niedługo dopiszę.
          Tymczasem tak na szybko, bo muszę pracować.

          A więc dziękuję Szprocie za smaczny przepis na sałatkę - zrobiłam wczoraj i była
          pyszna (z ogóreczkiem kiszonym). :)

          Mecz też bardzo przeżywałam, zaangażowałam się emocjonalnie. No szkoda, szkoda,
          że tak, ale porażki są tez częścią życia. Nie da się ukryć, że wygrali lepsi. A
          Łukasza Podolskiego bardzo polubiłam.
          Pozdrawiam Was raz jeszcze!
          • idomeneo Re: mecz 12.06.08, 16:43
            Pocieszalnia - znaleźliśmy bar z telewizją satelitarną, czynny rano ;),
            przełożyliśmy robotę na popołudnie i idziemy z polską ekipą kibicować.

            Narzekalnia - i może jednak zdarzy się cud? mały cudzik? i nie trzeba będzie nic
            pisać w narzekalni?
            • ready4freddy Re: mecz 12.06.08, 16:56
              super :) ja tez postaram sie obejrzec, a co mi tam :)
              • tennesee Re: mecz 12.06.08, 23:33
                Czyli mecz umieszczamy w narzekalni. A sędzia nazywa się Howard
                Webb. No niech ja go spotkam, no...
                • ready4freddy Re: mecz 12.06.08, 23:49
                  uhmmm... sedzia moze i kalosz, ale na Rai Uno w przerwie analizowali bramke dla
                  Polski. wyszlo na to, ze nasz zar-ptak (bo nie orzel przecie :) byl na spalonym
                  chyba. nic nie mowie, bo sie nie znam - kiedy za malolata kopalismy pilke,
                  spalone byly zawsze bardzo kontrowersyjne i dalismy sobie z nimi spokoj :)
                  • anutek115 Re: mecz 13.06.08, 09:06
                    No, u nas też jeden fachura po meczu powiedział, żebyśmy na sędziego
                    zbyt wielu klątw nie rzucali, bo może i przesadził z ilością rzutów
                    wolnych dla Austrii, no i z tym karnym, ale naszą bramkę ze
                    spalonego uznał, więc mu się wyrównuje.
                    • idomeneo Re: mecz 13.06.08, 16:53
                      no, dawanie pretekstu do karnego, nawet słabego, ale w takim momencie, to też
                      chyba osobna sprawa
    • yowah76 pompka jest... 09.06.08, 19:03
      ...lody moga byc. Sorbecik koniecznie;)
      • szprota Re: pompka jest... 09.06.08, 19:29
        No to mów kiedy! Ten tydzień cały mi pasuje! Jeśli oczywiście masz ochotę poznać
        Szprota w realu. Chociaż na sorbet to raczej do Grycana ;)
        • yowah76 Re: pompka jest... 09.06.08, 19:34
          Sroda, czwartek, jakos pozniejszym popoludniem - bo czekam na moj
          dobytek i ktos musi byc w domu. I pewnie, ze do Grycana;)))
          Chociaz niedawno jadlam lody niemalze lepsze, w Portsmouth na
          promenadzie - miodowe z imbirem. Szal. Ale jak na nasze warunki
          Grycan jest nie do pobicia;)))
          • szprota mejla masz [nt] 09.06.08, 20:40


            • yowah76 Re: mejla masz [nt] 09.06.08, 21:18
              yowah@interia.pl
              Ogolnie to w srode i czw po poludniu wolna jestem o ile np. kot
              czegos nie wykreci
    • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 09.06.08, 21:57
      przez pomylke o narzekaniach i pocieszaniach napisalem w innym watku, wiec
      przeklejam :)

      narzekan bylo sporo, ale wszystkie zniknely, przyslonil je ponury cien Obolalej
      Paszczeki. mojej. wczoraj zrozumialem niektore sformulowania, uwazane dotad za
      literackie ozdobniki, takie jak "odchodzic od zmyslow", "wychodzic z siebie"
      czy zgola "chodzic z bolu po scianach". o pierwszym golu Podolskiego uslyszalem
      w samochodzie, jadac z jednego szpitala (nie spodobaly mi sie maddening crowds
      na pogotowiu) do drugiego (gdzie dla odmiany "milo" odsiedzialem swoje, po czem
      dostalem na obolaly pyszczek i kazano sie pokazac z rana dentyscie. jako tez i
      uczynilem dzis z rana. w skrocie: wcinam antybiotyk i srodek
      przeciwbolowy/przeciwzapalny. i jak dobrze pojdzie, to problem zostanie
      rozwiazany zaraz po moim przylocie w sierpniu. jesli nie, musze sie wydac na lup
      tutejszych zbojnikow w dentystycznych kitlach, co maja gabineta wybite skora
      zdarta z pacjentow. oby nie.
      a teraz pocieszenia:
      - drepczac z obolala paszczeka do szpitala dostalem smsa ze Szwajcarii,
      podejrzewam kolezanke z tamtejszej filii, bo numer mi nie znany, o tresci
      "wielki Kubica, niech zyje Polska!" :)
      - dzisiaj rano pan dentysta zobaczyl na mojej karcie, zem Polak i od razu
      zapewnil mnie, ze "gralismy naprawde dobrze i to pech, zesmy przegrali", no a
      zreszta i tak mamy Kubice, wiec jestesmy do przodu :)
      - w pracy zalowano mnie z powodu pyszczka i przegranej. nawet kolega Niemiec,
      ktory jednakowoz najpierw odwrocil sie do mnie tylem, zeby pokazac mi zawieszona
      na krzesle fantastyczna replike koszulki Podolskiego (a potem dodal
      filozoficznie, ze Polakom i Niemcom dobrze gra sie razem w pilke.. w niemieckiej
      druzynie..:) tudziez pocieszano na rozmaite sposoby (glownie wygrana Kubicy, ale
      kolezanka posunela sie do stwierdzenia, ze i tak wlasciwie jestem juz italiano,
      wiec moge kibicowac ichnim :D
      - bylem na zebraniu w biurowcach dzialu posprzedazy, ktore mieszcza sie, jak to
      mowimy, na wsi. w szczerych polach. dzisiaj zamiast krowimi plackami powietrze
      pachnialo swieza trawa, a w trawie onej wypatrzylismy
      zajaczka-lub-tez-dzikiego-kroliczka. ruszal uciesznie uszkami :) potem
      wypatrzylismy drugiego, ktory pedzil co sil w skokach. bardzo sympatyczne
      zakonczenie dnia :)
      - udalo mi sie dojechac do domu, mimo kolejnego oberwania chmury, ktoremu udalo
      sie znow zepchnac w cien to poprzednie. a mimo to jakos dojechalem :)
      - w sobote wymyslilem ni z tego, ni z owego prosty-lekki-acz-pelnowartosciowy
      obiad, ktory w dodatku okazal sie bardzo dobry,
      - w niedziele udaly mi sie za pierwszym razem cukinie napychane papryka,
      migdalami i tymiankiem i pulpa z tejze cukini, pieczone w piecu (niestety te
      radosc przycmil problem O.P., patrz: Obolala Paszczeka).

      o, i tyle :)
      • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 09.06.08, 23:10
        narobilem zamieszania z tym wpisem, to jeszcze cos dopisze. nie tyle
        pocieszenie, co raczej.. hmmm, serendipity? tez nie. moment magiczny. rano
        wracajac od dentysty uprzejmego do domu, celem zabrania tego, co do praqcy
        przezylem moment magiczny. otoz ruszalism sobie ze swiatel, i bylo cieplo, tak
        akurat w sam raz, swiecilo slonce, zielen byla zielona jak na reklamach aparatow
        fotograficznych, bo mokra po porannym deszczu i w tym sloncu, niebo blekitne,
        slupy (zaraz o slupach bedzie) olsniewajaco biale. slupy stoja przy aleji onej,
        co sie zwie corso Mediterraneo, znaczy aleja Srodziemnomorska. nakrecono tu
        kilka reklam samochodow, bo taka efektowna, z tymi slupami, co wygladaja troche
        jak jakies maszty, czy cos. i na nich sa lampy, troche jak na stadionach :) w
        kazdym razie toczylem sie aleja, sluchalem kawalka DJ Laz "Moments in bass" (to
        wazne, bo idealnie synchronizowal sie ze wszystkim, kto chce, to poszuka) i
        prosze ja was, z trawnika rozdzielajacego jezdnie zerwaly sie do lotu golebie, i
        trzy lecialy przez jakis czas przede mna. dokladnie na wysokosci wzroku, powoli,
        ja sie toczylem, one lecialy. nie wygladaly jak skrzydlate szczury, tylko jak
        jakies albatrosy. przez pol minuty czulem sie, jakbym byl wewnatrz reklamy czy
        innego wideoklipu :) niesamowite wrazenie, to wszystko naraz (tlo, sciezka
        dzwiekowa, klimat, ptaszydla..).
        z gory uprzedzam pytanie: nie, pan doktor nie dal mi glupiego Jasia :)
        • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 10:14
          O, to ja też mam moment magiczny sprzed paru dni. Bylismy na spacerze z rodziną,
          włóczylismy sie po lesie bocznymi dróżkami, juz kierowaliśmy się do domu, dzieci
          były zmęczone, więc wyjątkowo ciche... i nagle, niemal nam spod nóg, z młodego
          brzeźniaka wyskoczył młody jeleń. Był już wieczór, świat miał taki beżowy
          odcień, i ten jeleń miał identyczny, wyglądał, jakby się wyłonił z powietrza.
          Nie wydał żadnego dźwięku, gałązki i liscie tez nie zaszelesciły, po prostu
          wyglądało to, jakby zmaterializował się na chwilę duch lasu, wykonał taki
          piękny, długi skok przed nami, oniemiałymi, i zniknął...

          Naprawdę czarodziejska chwila (i niestety tylko chwila, bo trzeba było ocknąć
          się z zapatrzenia i łapać psa, który na chwilę tez zamarł).
          • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 20:45
            swietne :) raz tylko widzialem jelenia, w dodatku z daleka.. i wzialem go za psa
            :) tylko jakis duzy mi sie wydawal :) ale przez teleobiektyw wyszlo, ze jednak
            to nie pies, chyba ze bardzo duzy, i do tego rogaty :D ale zeby tak z bezowego
            thin air... a wiesz co? to mi przypomina... Korowiow sie tak wylonil! na
            Patriarszych Prudach bodajze :)
            • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 20:59
              Nie na darmo magię w tym czułam... chociaz nie taką, jakby to ująć... diabelską
              :-)...
          • idalialemirowska Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.03.09, 22:40
            A może to był królik? w skoku. Albo żmija.Też w skoku.
            • ding_yun Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.03.09, 12:36
              Pocieszalnia: skończyłam jedną ważną pracę, dziś oddaję, z drugiej dostałam
              najwyższą ocenę, trzecia zbliża się do szczęśliwego końca.
              Ciepło się zrobiło w Londynie i słoneczko świeci.

              Narzekalnia: Zostałam posądzona o coś bardzo złego, o coś na co nigdy w życiu
              bym się nie poważyła i co w ogóle nawet w mojej glupiej głowie by nie powstało.
              Mianowicie zostałam oskarżona o chęć złapania faceta na dziecko. I nie wiem, co
              z tym fantem zrobić.
      • idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 00:13
        ready4freddy napisał:

        > - w niedziele udaly mi sie za pierwszym razem cukinie napychane
        > (...) pulpa

        cium cium, pyszulka! ;)

        a serio - opis cukinii z pieca brzmi bosko.
        • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 00:18
          hihi, na to nie wpadlem :) na te pulpe znaczy :) wiecie, jak ciezko oddzielic
          ziarno od... a nie zgadlyscie! od pulpy wlasnie? :)

          istotnie, cium cium pyszulka :)
          • ginestra Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 10:09
            Ready4freddy! Jaka piękna, wielopostowa opowieść! Współczuję przeżyć z Obolałą
            Paszczęką, życzę zdrowia i cieszę się razem z Tobą tymi miłymi oznakami, że na
            tej planecie nie tylko istnieje życie (w całej swojej pięknej i magicznej
            krasie! :) ), ale są też serdeczni ludzie, no i w ogóle nie jest się samemu na
            świecie, zwłaszcza w kłopotach. No i też emocje sportowe zbliżają ludzi, a
            emocje kulinarne też, bo zachęcają do dzielenia się nimi. :)
            Myślę, że mimo wszystko było to fajne kilkadziesiąt godzin. :)
            Pozdrawiam!

            PS. Przy okazji łowię uchem z Twoich postów wzmianki o Twojej Mamie i cieszę
            się, że ma fajną przyjaciółkę. Na pewno Cię nie wygryzie :), jak się obawiałeś
            (jakże by to być mogło, przecież "taka już jest specyfika serca matki" jak mówią
            bracia Lelujkowie), ale na pewno jest to bardzo dobra rzecz dla Ciebie - na
            dalsze Twoje życie. Przepraszam, że to może tak nie na temat w tym wątku. A więc
            powodzenia dla Ciebie i dla Mamy!
            • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 10:50
              dziekuje slicznie za (jak zawsze!) bardzo mile slowa i mnostwo ciepla :)
              sluchajcie, czy wy tez uwazacie, ze Ginestra to taka dobra wrozka z bajki? bo ja
              tak!

              ps. chcialem tylko sprecyzowac, ze wygryzac miala mnie moja nowa kolezanka z
              pracy (ale nie wygryza :), natomiast mama moja twierdzi, ze wymyslam
              niestworzone historie (i ma racje, bo czesto sam sobie stwarzam problemy "na
              zapas" i "na wyrost", wirtualne problemy :)

              a ja poki co nikogo nie bede nawet probowac wygryzac, bo paszczeka jeszcze nieco
              wrazliwa, raz na to, raz na tamto :) ale nic to, lajf gouz on :)
              • ginestra Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 14:47
                Dziękuję i ja za miły komplement, trochę nawet mnie zakłopotał, no bo żeby w
                takich superlatywach.. :) [ikona: rumieniec]

                Co do wygryzania, to oczywiście pomieszało mi się :), ale cieszę się, że ogólnie
                historia pozytywna, koleżanka nie wygryzie Cię i bardzo dobrze. Rzeczywiście,
                nie warto martwić się na zapas, choć ten nieprzewidywalny świat zdaje się,
                owszem, temu sprzyjać.
                Życzę szybkiego gojenia się paszczęki oraz optymizmu!
              • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 18:18
                ready4freddy napisał: sluchajcie, czy wy tez uwazacie, ze Ginestra to taka dobra
                wrozka z bajki? bo ja tak!

                My, Szprota, też tak uważamy :)
                • uccello coś na rumieńczyki 10.06.08, 20:30

                  Ginestro!
                  - oazo życzliwości
                  - ekstrakcie cierpliwości
                  - esencjo sympatyczności
                  - dobry duszku forumowy

                  dobrze ,że jesteś tu z nami!
                  Ściskam wirtualnie Twój korpusik delikatesik i oddalam się do
                  obowiazków służbowych.
                  • ready4freddy Re: coś na rumieńczyki 10.06.08, 20:46
                    pieknie ujete, drogie ucello :)
                  • ginestra Re: coś na rumieńczyki 10.06.08, 23:15
                    Uccello, dziękuję bardzo :), też Cię ściskam wirtualnie :)))
                    Szproto kochana, Tobie też bardzo dziękuję! :)))

                    Pozdrawiam Was, miłej nocy i w ogóle!
                    • nioszka Re: coś na rumieńczyki 11.06.08, 12:22
                      ja też bym chciała w tym tutaj miejscu Ginestrze za wszystko
                      podziękować, myślałam nawet o wątku Wybieramy Najmilszą (jestem
                      przekonana, że takie głosowanie wygrałaby na pewno!), więc dziękuję
                      Ci Ginestro za dobro, które z Ciebie emanuje , życzliwość dla
                      innych, otwartość i dzielenie się swoim życiem, przemyśleniami,
                      wiarą, za optymizm mimo trudów dnia codziennego. Kochana jesteś,
                      naprawdę!
                      • ginestra Re: coś na rumieńczyki 11.06.08, 13:07
                        Nioszko, bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. :)
                        Nie zakładaj, bardzo proszę, takiego wątku :), przynajmniej nie w moim
                        kontekście... Tak naprawdę należę do osób dosyć nieśmiałych i trochę mi z tymi
                        komplementami dziwnie, ale bardzo, bardzo za nie dziękuję! Atmosfera tego forum
                        jest naprawdę niezwykła i sprzyja otwieraniu się.

                        Ja także bardzo wszystkim Wam dziękuję za Waszą obecność i wspaniałe rozmowy, za
                        siłę, którą z tych spotkań na forum czerpię!

                        Wczoraj jak rozmyślałam o tym naszym wspólnym tworzeniu forum, to przypomniało
                        mi się kilka momentów: na przykład taki, że Sevilay, praktycznie jadąc już do
                        porodu i pełna obaw, bo były podstawy do niepokoju i dużego stresu, jeszcze
                        weszła na forum (!), żeby opowiedzieć o tym i poprosić nas (w pewnym sensie
                        ludzi dalekich, znanych tylko "wirtualnie") o wsparcie. To naprawdę o czymś
                        świadczy!

                        No i wiele innych osób (w tym ja) dzieliło się tu swoimi osobistymi przeżyciami
                        i otrzymało tak wiele i wsparcia i pomocnych refleksji i różnego dobra. To też
                        mówi samo za siebie!

                        I jeszcze przypomniał mi się przykład z samą panią Musierowicz, która nam
                        wysłała (na ręce Juliana) smsa z pozdrowieniami (a sprawa zaczęła się właśnie
                        dzięki forum) i śledziła to nasze spotkanie w Poznaniu; to forum czyta także
                        przyjaciółka pani Musierowicz oraz jej córka.

                        A więc - naszym wspólnym staraniem, jakoś tak wyszło, że jesteśmy takim
                        naprawdę budzącym wielką sympatię gronem ludzi, którym zależy na rozmowach i
                        rozmówcach, którzy chcą tu zaglądać, chcą też poznawać się bliżej, korespondować
                        ze sobą albo spotykać się.
                        Może na co dzień o tym się nie myśli i trudno jest nawet nazwać tę więź, która
                        jest na forum, ale ona jest i żyje własnym życiem.
                        A jeszcze pomyślcie, że są osoby, które nie piszą, ale regularnie to forum
                        czytają...

                        A więc miałam taką refleksję, że to forum jest jedną z bardzo dziwnych i
                        nieodgadnionych (ale pozytywnych!) spraw, które się mogą wydarzyć w życiu
                        człowieka. :)
                        Dzięki Wam raz jeszcze!
                        Pozdrawiam!

                • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 20:32
                  szprota napisała:

                  > My, Szprota, też tak uważamy :)

                  no to uwazajcie, Szprota, uwazajcie..;)
                  • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 21:59
                    ready4freddy napisał: > no to uwazajcie, Szprota, uwazajcie..;)

                    Póki co uważamy, że Hiszpanie przesadzili. Nie mogli to wygrać 2:1, tak jak
                    obstawiałam w golmanii? A Grecy ze Szwedami mają, owszem, zremisować, ale 1:1,
                    na Zeusa!
                    • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 22:13
                      No, dobrze, to teraz Grecy gola poproszę...
                      • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 22:20
                        Grecy, nie Szwedzi! Na Odyna!
                        • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 22:27
                          teraz sie zgubilem: stawialas na Thora, czy Apollina? :)
                          • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 22:38
                            Na remis. A podli Szwedzi wzięli i wygrali, no!
    • onion68 update 10.06.08, 21:39
      Część narzekalna:
      - fatalnie znoszę dietę low-carb (wszystko robię jak we śnie)
      - więc właśnie ją złamałam
      - poniosłam finansową stratę
      Część pocieszalna
      - od jutra biorę się znowu
      - zostało tylko dwa kilo
      - dzięki złamaniu diety zyskałam trochę energii i mam siłę tu coś napisać
      - pieniądze zawsze można zarobić
      - usłyszałam dziś mnóstwo miłych rzeczy

      Saldo: + 2 :-)
      • verte34 Re: update 10.06.08, 21:58
        Narzekalnia:
        - Już drugi rok trwam na zakręcie życiowym. Poprzedni zakręt
        skończył się w kwietniu '06.
        - Skrzywdził mnie dentysta. Fakt, czynił tylko swoją powinność...
        - Ta książka Klementyny z Tańskich Hoffmanowej, której pragnę już od
        dawna, kosztuje na Allegro 400zł:(
        Pocieszalnia:
        - Jaś stworzył idiolekt, łącznie z własnym systemem
        fonetycznym. "Twrrytła", na przykład, to samochód, "kulście" -
        winogrona, itd.
        - Zaraz wakacje, hura hura
        - To wszystko??
        • ready4freddy Re: update 10.06.08, 22:22
          verte34 napisała:

          > "Twrrytła", na przykład, to samochód

          hmmm... w zasadzie oddaje istote rzeczy, onomatopeicznie rzecz biorac :) moj
          samochod czasem tak wlasnie robi, twrrytła twrrytła i do przodu :) pozdrowienia
          dla Jasia :)
          • verte34 Re: update 10.06.08, 22:38
            Ełe:)
            • ready4freddy Re: update 10.06.08, 22:56
              ze jak, przepraszam? :)
    • ready4freddy Re: Narzekalnia i pocieszalnia 10.06.08, 22:50
      www.fugue.com/pics/goodnews.html - ech, pomarzyc dobra rzecz...
    • melmire prosze o trzymanie kciukow 13.06.08, 02:13
      To tak na wstepie, a teraz wam pomarudze, a co!
      Mam widoki na intersujacy mnie kurs. Widoki pojawily sie dzisiaj, kurs zaczyna
      sie w poniedzialek, no, we wtorek, bo poniedzialek rezerwuja na powitanie i
      zalatwianie formalnosci. No wlasnie, formalnosci...
      Potrzeba mi wynikow testow wstepnych z matematyki i logiki, plus pozwolenie z
      urzedu pracy bo jestem bezrobotna. Dzien wygladal tak:
      *odkrycie ze kurs istnieje i zaczyna sie w poniedzialek
      *jazda z wywieszonym jezorem do urzedu pracy
      *odkrycie ze w urzedzie panuje pomor, nikogo nie ma, i nie bedzie do 20-ego
      *jazda z wywieszonym jezorem back do szkoly zeby zobaczyc co da sie zdrobic
      *odkrycie (o 12-ej) ze testy moge pisac tego samego dnia, o 14-ej, i ze jesli je
      zalicze odpuszcza mi poki co urzad pracy i bede mogla zaczac kurs (jesli bedzie
      miejsce)
      *jazda z wywieszonym itd do domu zeby cos zjesc i podciagnac sie blyskawicznie z
      matmy
      *JzWJ do szkoly na egzamin
      *pisanie egzaminu (ciagi logiczne liczb przerastaja mnie zupelnie!)
      *odkrycie ze sprawdzajacy testy i tak nie moga mnie przyjac wczesniej
      niz...20-ego, chyba ze ktos anuluje swoje z nimi spotkanie
      *ustalenie randez-vous na 20-ego, czyli w ten sam dzien (i prawdopodobnie znajac
      moje szczescie godzine) co urzad pracy, ktory moze mi zablokowac wyplate jesli
      sie nie stawie

      Wszystko to dla kursu na ktorym oficjalnie nie ma miejsc, czy sa okaze sie w
      poniedzialek, jak ci co beda chcieli go robic sie stawia.
      Jutro musze dzwonic (czego nienawidze) do nauczyciela z ktorym rozmawialam zeby
      go poinformowac co i jak, i zapytac sie co robic.
      Czy ktos moze potrzymac kciuki za mnie i za to zeby ludziom robienie kursu sie
      odwidzialo i nie przyszli?
      • idomeneo Re: prosze o trzymanie kciukow 13.06.08, 03:50
        Melmire, trzymam mocno kciuki!

        A co do meczu, to - ech, Wy już wiecie co... :(
      • onion68 Re: prosze o trzymanie kciukow 13.06.08, 06:40
        Trzymam!
        A ja biję się myślami w sprawie kursu księgowości. Co prawda, na myśl o
        księgowości i bywaniu na bieżąco z płodami umysłu twórców prawa naszych
        wspaniałych (no bo zasady opodatkowania i inne przepisy zmieniają się wszak jak
        w kalejdoskopie) dostaję szczękościsku, z drugiej strony możliwość zyskania
        nowych kwalifikacji nie jest przecież do pogardzenia.
        W sprawie niemieckiego też się biję, z tym że to lubię i dobrze mi szło, ale
        czas, czas?
        Przepraszam za zdominowanie wpisu narzekaniem.
        • melmire Re: prosze o trzymanie kciukow 13.06.08, 12:06
          Zadzownilam, facet (zreszta sympatyczny bardzo) powiedzial ze zadzwoni do mnie w
          poniedzialek, jesli uda mu sie zdobyc wyniki wczesniej. Zamiast zoladka mam
          wielka gule :(
          • uccello Re: prosze o trzymanie kciukow 13.06.08, 12:19
            Melmire! Darz Kurs!
            • melmire Re: prosze o trzymanie kciukow 14.06.08, 01:00
              Dziekuje :) juz troche mi lepiej, zaczynam relatywizowac. Nikomu z rodziny i
              "realnych" znajomych nie mowilam ze czekam, bo nie znioslabym tlumaczenia po
              stokroc ze nie wyszlo, czemu nie wyszlo, i co teraz. Jak wyjdzie bedzie dobrze,
              jak nie to bede szukac czegos innego. Ziolowe proszki uspokajajace dzialaja
              bardzo dobrze :)
              • uccello Re: prosze o trzymanie kciukow 14.06.08, 01:21
                melmire napisała:

                >Ziolowe proszki uspokajajace dzialaja bardzo dobrze :)

                Zioła, ziołami, trzeba zażywać forum:)
                Napisz o wynikach!
                • melmire Re: prosze o trzymanie kciukow 14.06.08, 12:21
                  W poniedzialek bede wiedziala czy mieli czas sprawdzic egzamin (to raz) i jesli
                  mieli, to jak poszedl (to dwa). Niezaleznie od wynikow poprosze o mozliwosc
                  prownania z zadaniami, bo niektore bardzo mnie zafrapowaly "i ja musze to
                  wiedziec" :)
                  • ginestra Re: prosze o trzymanie kciukow 14.06.08, 23:45
                    Melmire, trzymam mocno kciuki! I podziwiam, bo ambitna z Ciebie dziewczyna,
                    pełna inicjatywy i wiary, że się uda (te wszystkie starania, biegania, egzamin
                    itp.). A więc cokolwiek się nie stanie myśl o sobie jak najlepiej i nie
                    zniechęcaj się. Ale mam nadzieję, że wszystko się świetnie uda! Powodzenia!
                    • melmire Re: prosze o trzymanie kciukow 15.06.08, 03:15
                      Tez mam nadzieje ze moje wielokrotne obroty wte i wewte przekonaly wykladowcow
                      co do mojej motywacji. Wiem ze byl jeszcze min.jeden chlopak zainteresowany, ale
                      kiedy wrocilam jeszcze go nie bylo, egzaminu tez nie pisal. Pewnie ugrzazl
                      gdzies w komunikacji miejskiej.
                      Pochwalony niech bedzie rower, i slonce co mu szprychy zloci!
                      • melmire Re: prosze o trzymanie kciukow 16.06.08, 11:59
                        Zadzwonili! zadzownili! mam sie stawic o 14-ej,to chyba dobry znak :)
                        uff, teraz zaczynam sie martwic czy sobie poradze, ale w koncu czemu bym miala
                        sobie nie poradzic?
                        • onion68 Re: prosze o trzymanie kciukow 16.06.08, 12:01
                          > uff, teraz zaczynam sie martwic czy sobie poradze

                          Jakbym moją siostrę słyszała ;-)

                          > czemu bym miala sobie nie poradzic?

                          Właśnie :-)
                          • melmire Re: prosze o trzymanie kciukow 27.06.08, 14:16
                            Uprzejmie i radosnie donosze ze drugi tydzien kursu juz za mna, i chyba sobie
                            poradze :) na razie pilnie studiuje rysunek techniczny i eeeeeeuh, trygonometrie :)
                            • ginestra Re: prosze o trzymanie kciukow 27.06.08, 15:30
                              Super! :)
                              No widzisz jak fajnie. Warto próbować! :) Powodzenia!
    • szprota apdejcik 21.06.08, 15:31
      część narzekalna:
      1. Jestem tłustą kluchą i mam w pasie tyle, co pod biustem. Co oznacza kompletny
      brak dobrych na mnie spódnic i stanowczy niedobór spodni.
      2. Mam siakąś rodzinną imprezę, na której powinnam się odmeldować, bo to mojej
      chrzestnej święto, a pomijając sympatię dla chrzestnej serdecznie takich imprez
      nie lubię.
      3. Coś dziś z deka ciemnawo i ponurawo.
      4. Przez strajk tych cholernych nierobów, tfu, listonoszy, najprawdopodobniej
      zginęła mi przesyłka z UK ze ślicznym staniczkiem.
      część pocieszalna
      ad.1 Ale za to:
      a) zrobiłam wreszcie porządki w szafie i bez najmniejszego miłosierdzia
      wywaliłam wszystko to, co dotychczas odkładałam z etykietką "wprawdzie nie
      noszę, bo nie w moim guście/ rozmiarze, ale może zmieni mi się"
      b) mama na poczekaniu niczym Bella skroiła mi spódniczkę o miłym wyglądzie
      beżowego trapezu, który ładnie wygląda z czekoladowobrązową bluzeczką
      c) nie jestem kluchą, lecz dzwonkiem, wedle tych typów dwunastu sylwetek.
      Ciekawe, czy polifonicznym :D

      ad.2 No, ale za to se pogadam z chrzestną. I generalnie jakoś przetrwam, bo
      zapowiedziałam, że chcę się z imprezy zwinąć przed meczykiem ;]

      ad.3 Ale za to nie ma sakramenckiego upału i się czuję stosunkowo rześko.

      ad.4 Dam czas do poniedziałku i napiszę do tego sklepu, może choć część
      pieniędzy odzyskam...?

      5. Remont łazienki skończony i uzupełniony o nowiuśką pralkę imieniem Joachima
      Georginia, która bardzo przepięknie pierze.
      6. Od dziś mam urlop, a za tydzień jadę nad morze!
      • dakota77 Re: apdejcik 21.06.08, 16:34
        Co do sprzatania w szafie, ja bym sie tak nie cieszyla;-). Przez ostatnie lata
        pozbylam sie masy ciuchow, uznajac, ze w nich nie bede chodzila, a teraz za nimi
        placze i rozpaczliwie szukam podobnych;-)
        • ginestra Re: apdejcik 21.06.08, 17:01
          Dakoto, no właśnie, jak tu wyważyć czego się pozbywać, a czego nie?
          Wszystkie programy TV, w których doradza się "jak zmienić styl na lepszy" czy
          też "jak zmienić mieszkanie" sugerują, aby jak najwięcej i to ___bezlitośnie___
          wyrzucać. Gdy tymczasem może to być ruch pochopny, jak piszesz.
          Chciałabym Cię spytać, jako bywalczynię forum Moda, oraz znawcę tematu i osobę
          doświadczoną (na co wskazuje też ostatnie doświadczenie opisane w poście) - co
          byś radziła zatem wyrzucać a co nie??
          Ja właśnie ostatnio stwierdziłam, że dojrzałam do bezlitosnego wyrzucenia
          __większości__ swoich rzeczy. Chyba trochę muszę się jednak powściągnąć...
          Pozdrawiam!
          • ginestra Re: apdejcik 21.06.08, 17:15
            I w ogóle dziewczyny, co robicie z tym fantem?

            Szproto droga!
            Wyobrażam sobie Ciebie w tej beżowej spódniczce i czekoladowej bluzeczce i
            myślę, że będziesz się prezentowała na imprezie super!
            I w ogóle przy takiej drobnej, wiotkiej figurze to był jakiś chwilowy napad
            złego nastroju, żeby o sobie myśleć jako o klusze. ;) To chyba te chmury,
            rzeczywiście!
            Miłej imprezy życzę i fajnie jest tak myśleć, rzeczywiście, żeby złe myśli
            zamieniać na dobre i nie poddawać się! (staniczek też może do Ciebie dotrze) :)

            Apropos zamieniania na dobre, to oglądałam kiedyś taki program na włoskiej
            telewizji, bardzo śmieszny, wręcz z takim nieco absurdalnym poczuciem humoru pt.
            "Na wszystko znajdzie się rada" (A tutto c'e' rimedio). Taka jakby parodia Adama
            Słodowego, który pokazuje co można poradzić na różne domowe kłopoty i bardzo
            śmiesznie ten prowadzący (przebrany za kobietę) wszystkie te sposoby
            demonstrował. Zawsze miał pod ręką coś, co kupił, jak wspominał za każdym razem,
            za 1 Euro (np. starą torebkę, którą odnawiał), różne takie rzeczy. I on to
            wszystko naprawiał w taki niedźwiedziowaty, mało precyzyjny sposób, ale z
            wielkim optymizmem. No i wrażenia z tego programu, który naprawdę gwałtownie
            podnosił u oglądających poziom serotoniny i innych dobrych hormonów w
            organizmie, pozostawiły mi w głowie taką myśl, że: "na wszystko jest sposób". :)
            Właśnie ten wątek "narzekalnia i pocieszalnia" to pokazuje, bo widzę, że w wielu
            wpisach jest pokazany najpierw powód do narzekania, a następnie znajduje się w
            danej sytuacji coś fajnego, albo sposób wyjścia.
            Bardzo mi się podoba ten wątek. :)
            Pozdrawiam!
            • onion68 Re: apdejcik 21.06.08, 20:02
              Ja wyrzucam niechętnie, mimo że mam tylko jedną półkę w szafie, parę wieszaków i
              półkę w bieliźniarce. Nawet jak zmienię rozmiar, zostawiam sobie tę furtkę w
              postaci zapasiku starego.
              Jeszcze mam dżinsy sprzed 16 lat ;-) Moje pierwsze po urodzeniu dziecka w
              rozmiarze porównywalnym do czasów sprzed. Co prawda, nawet do sprzątania
              zakładam je sporadycznie.
              Przez to mam bałagan trochę, ale czasami jakie miłe niespodzianki - np. dopiero
              co znalazłam legginsy 3/4 kupione rok temu. Na razie biegam w nich sobie - wygodne.
              • dakota77 Re: apdejcik 21.06.08, 20:11
                onion68 napisała:

                dopiero co znalazłam legginsy 3/4 kupione rok temu. Na razie biegam w nich sobie
                - wygodne.

                Ja ostatnio pomyslalam, ze w sumie moglabym sobie kupic jakies mocno kryjace,
                nierajstopowe legginsy. Bedac u mamy w mieszkaniu pogrzebalam w szafie i coz
                wyciagnelam? Legginsy z lycry, naprawde fajne:-). Nie mowiac o tym, ze pitem
                sprawilam sobie takie hardcorowe, wygladajace jak z latexu;-)
          • dakota77 Re: apdejcik 21.06.08, 17:37
            Giniestro droga, trudne pytanie mi zadalas:-). Wiadomo, ze jesli o
            przechowywanie ubran i innych rzeczy sprzed lat chodzi, wszystkie pewnie
            natykamy sie na ten sam problem-kwestie miejsca na ich przechowywanie. Ja nie
            lubie wyrzucac swoich rzeczy i zwykle trzymam je dosc dlugo- tyle ze w kilku
            miejscach: mieszkaniu mamy, domu dziadkow, mieszkaniu wlasnym w Krakowie i
            wreszcie rzeczy aktualnie noszone w Warszawie:-). Ale kiedy nadchodzi chwila,
            kiedy trzeba stawic czola prawdzie i stwierdzic, ze skoro iles lat tych rzeczy
            sie nie nosilo, tyo moze pora sie ich pozbyc? Ja wyrzucilam tylko ubrania
            znoszone, takie w dobrym stanie a na przyklad za krotkie ( no coz, w ciagu kilku
            lat biust mi sie powiekszyl po hormonach) daje znajomym, ktore zawze chetnie je
            biora. Nie mam wiec zwykle wielkiego poczucia straty. Ale wiadomo jak to jest,
            moda zatacza kregi i w koncu wraca, wszystko juz bylo i ciezko wymyslic nowe
            rzeczy- wiec czasem zaluje pozbycia sie niektorych ubran, ktore dzis bylyby
            modne:-). Wiadomo, ze to czy cos jest modne czy nie, to nie jest najwazniejsze
            ktyterium, nie jestem jakas ofiara mody. Ale pewne rzeczy sprzed lat jednak nam
            sie podobaja i z perspektywy czasu. Wiec mzoe jesli masz troche miejsca, wyrzuc
            czy oddaj przede wszystkim te rzeczy, ktore sa podniszczone, w ktore sie nie
            miescisz, ktore ci sie juz nie podobaja> Jesli masz watpliwosci, moze sprobuj je
            jakis czas przechowac, a nuz jeszcze bedziesz miala ochote je zalozyc?
            Moj maz sie smieje, ze powinnam miec wielka garderobe, w ktorej moglabym trzymac
            _wszystkie_ swoje ubrania, podpisane rocznikami:-). Garderobe mamy duza, taki
            pokoj nie szafe, ale ta jeszcze na takie przechowywanie nie pozwala, niestety...
            • ginestra Re: apdejcik 22.06.08, 21:00
              Dziękuję Dakoto!
              Właśnie, Twój pogląd także i mnie wydaje się słuszny: wyrzucać bez żalu rzeczy
              znoszone albo takie, do których nie ma się serca i nie podobają się, ale innym
              dać jednak szansę, jeśli są ładne, bo mogą się przydać do zestawień za jakiś
              czas. Czyli nie za bardzo pochopnie. Mi namieszały w głowie programy typu "Jak
              się nie ubierać", bo tam była taka sugestia, żeby wyrzucić jak najwięcej rzeczy,
              a już ___zwłaszcza___ ulubione (a następnie, bardziej na świeżo, komponować
              pomału nową garderobę). I tu kłania się trochę, jak myślę, mój pewien brak
              pewności siebie, bo tak sobie myślałam, że może właśnie samemu trudno jest
              ocenić czy dana rzecz, do której mamy sentyment, powinna zostać bezlitośnie
              wyrzucona czy nie, i że może trzeba czasem z wielkim rozmachem, bez skrupułów i
              trochę na przekór sobie opróżniać szafę z ubrań. Widzę, że jednak nic nie
              szkodzi pozostawić dobre ubrania, które mogą się przydać za sezon lub dwa.

              W innym wątku piszesz o wizażystce i myślę, że to dobry kierunek, żeby ktoś
              doradził, to wówczas można mieć jeszcze więcej danych na temat tego co
              zatrzymać, a co bez żalu oddać. Ja kiedyś byłam na kursie dotyczącym aktywizacji
              zawodowej i jednego dnia do grupy przyszła wizażystka z prelekcją o wizerunku,
              ubiorze na rozmowę o pracę itp. i trochę też odpowiedziała na nasze pytania i
              coś tam każdej osobie doradziła, mnie również, ale to nie to samo co pójście
              indywidualnie. Może się nawet wybiorę. :)
              Dzięki i pozdrawiam!
      • onion68 Re: apdejcik 21.06.08, 19:54
        > 1. Jestem tłustą kluchą

        Eee, Szproto, chyba nie przybyłaś sześć rozmiarów od kwietnia ;-)

        Dobra, teraz ja:
        dzisiaj zaczynam od części pocieszalnej - zrobiłam furę pysznych pierogów
        część narzekalna - 1. teraz muszę po tym posprzątać ;-( 2. będę na pewno miała
        niemały udział w dziele zniszczenia i znów będę się bała wejść na wagę
        Saldo: -1
        • szprota Re: apdejcik 22.06.08, 13:26
          Bardzo z was miłe dziewczyny :) Względem kluchy, to, niestety kawał porządnej i
          nikomu niepotrzebnej roboty mojej mamy, która nie łapie, że mamy zwyczajnie inne
          typy sylwetek - ona jest typową klepsydrą, ja dzwonkiem z dość niewielką talią i
          sporym kuperkiem i przez całe życie, nawet w czasach największej chudości
          wysłuchuję propozycji zmniejszenia kuperka :/ Ale kiedy tak piękne dziewczyny
          jak Ginestra i Onion zapewniają, że jest dobrze, to nie ma siły i trzeba im
          uwierzyć!

          Generalnie to ten wątek zaczyna przypominać mi Polyannę. Na pewno znacie jej grę
          - doszukiwania się, że użyję błysku poetyckiej metafory, w najczarniejszej
          chmurze choćby najcieńszego srebrnego brzegu. Przyznam, że lubię robić sobie
          takie saldo smuteczków i szukać sposobów zaradzenia im: o wiele bardziej pomaga
          niż "pomyślę o tym jutro".
          No więc dzisiaj samo pocieszalne: jest cudowny upał, a u mnie chłodno w
          mieszkaniu i cieniście, więc mam jak się przed nim schronić. Obudziłam się w
          godzinie, o której lubię, dręczona imperatywem pożarcia pszennej bułki z
          pasztetem i swój imperatyw zrealizowałam (dziwne, ale moja Żabka ma chyba
          świetną piekarnię: przy niedzieli bułki były całkiem świeże i wiem z
          doświadczenia, że jeśli dotrwają do jutra, to też będą jadalne). Meczyk
          zakończył się zaskakującym wynikiem, ale przyznaję uczciwie, że wygrali lepsi. A
          siebie w czekoladowej bluzeczce wkleję, niech mi tylko Czarownica Kotbert
          udostępni zdjęcia poczynione wczoraj :D
          • onion68 Re: apdejcik 22.06.08, 14:13
            > tak piękne dziewczyny
            > jak Ginestra i Onion zapewniają, że jest dobrze

            Bardzoś dla mnie łaskawa :-) Bóg zapłać za dobre słowo.
            U mnie dzisiaj też tylko pocieszalnie, piękna pogoda, w domu cieniście jak
            najbardziej, do kultury fizycznej zebrałam się rano i mam miłe poczucie
            zwycięstwa nad swoimi słabościami (niektórymi). Co prawda, byłam właśnie
            rowerkiem w "Bomi" i oprócz szparagów na obiad nabyłam (niestety, niestety)
            gorzką czekoladę z malinami.
            A najlepsze to to, że oglądam "Fawlty Towers", o których rozmawialiśmy w którymś
            wątku (jedna, jedyna zła strona offtopów - trzeba szukać nawet niedawnych rozmów
            przez wyszukiwarkę) i wyję, kwiczę oraz momentami płaczę.
            O, zoologicznie się zrobiło.
            • ready4freddy Re: offtopik 22.06.08, 14:26
              musze sie koniecznie zapoznac z Fawlty Towers, a potem spytam kumpla, jak to
              idzie - bo on z Torquay rodem, a ponoc tamtejszy hotel zainspirowal Pythonow :)
              • onion68 Re: offtopik 22.06.08, 15:07
                Hotel,a przede wszystkim jego właściciel :-)
            • ready4freddy Re: apdejcik 26.06.08, 21:02
              chcialem zameldowac, ze ogladam po raz wtory pierwszy (w serii i w moim zyciu)
              odcinek, tzn. "a touch of class" i tez kwicze wnieboglosy :DDD
          • yowah76 Re: apdejcik 22.06.08, 14:15
            Otoz, ja Szprote niedawno widzialam i tlusta klucha na pewno nie
            jest.
            Ja za to mam interesujaca figure, zdaje sie, ze cos takiego bylo w
            ktorejs Chmielewskiej opisane - zero biustu, zero talii, taki
            klocek. Szeroki klocek, nadmienmy, nie jakies wiotkie dziewcze
            (ostatnio wrecz szerszy skutkiem podstepnej transfuzji tluszczu).
            Ino ze w odroznieniu od tamtej G... bodajze mam kolana i kostki...
            • onion68 Re: apdejcik 22.06.08, 15:08
              Żeby się dorobić wcięcia w talii, muszę się niemal zagłodzić ;-)
              Czekolada z malinami - mmm...
            • szprota Re: apdejcik 22.06.08, 15:59
              Masz, masz. I wcale długie nogi, na co jako niskopodwoziowiec zwracam uwagę.
              Ech, te nasze figurki, kompleksy... wiem, wiem, sama zaczęłam temat, ale czasem
              sobie myślę, że w sumie szkoda czasu na te rozważania, lepiej zjeść coś dobrego
              (ciekawe, czy w Żabce jest czekolada z malinami...?)
              • onion68 Re: apdejcik 22.06.08, 16:10
                > sobie myślę, że w sumie szkoda czasu na te rozważania

                Masz rację, było też o tym w "Dobre ciało" Eleonor Elsner... obie macie rację,
                ale czasami to silniejsze :-)
                • szprota Re: apdejcik 22.06.08, 18:10
                  Chwilowo silniejsza okazała się miłość do czekoladowego sękacza.
                  A na fali troski o wygląd:
                  www.reklamania.pl/reklamania/1,86558,5297108,Straszne_skutki_potarganych_wlosow.html
          • szprota Re: apdejcik 26.06.08, 13:17
            szprota napisała: A siebie w czekoladowej bluzeczce wkleję:
            fotoforum.gazeta.pl/photo/5/rj/jg/gzrc/zRszaSamfnlhTwPz5B.jpg
            • onion68 Re: apdejcik 26.06.08, 14:05
              Ładnie :-)
              • ginestra Re: apdejcik 26.06.08, 14:44
                No, śliczna dziewczyna z Ciebie - w tym stroju i w ogóle! :)
                I to zalotne spojrzenie... :)
                • szprota Re: apdejcik 26.06.08, 18:26
                  I oto pocieszalnia odpracowała normę :) Dzięki!
      • metwoh Re: apdejcik 22.06.08, 15:28
        Tym stanikiem się nie przejmuj. Z racji krągłych kształtów, o czym
        napisałaś, na pewno super wyglądasz bez niego. A feministki przecież
        palą staniki, a nie kupują. W dodatku za granicą.
        • ginestra Re: apdejcik 22.06.08, 21:47
          Dziewczyny, tak, to prawda, że kobiecość to w pakiecie także różne nasze obawy i
          zmartwienia o wygląd.

          Żeby temu zaradzić przyznam się, że czasem (oprócz różnych zabiegów, jednakowoż
          nie zawsze regularnych i nie zawsze zadowalających i w ogóle dużo by mówić ;-) )
          stosuję też pewne wizualizacje, które mają na celu sprawienie, że lepiej o sobie
          myślę i czuję się lepiej w swoim ciele. Mam wrażenie, że one naprawdę pomagają,
          i że jest ze mną ogólnie coraz lepiej. Jednakże to też nie chroni zupełnie od
          gorszych dni (takich jak ten "bad hair day" z reklamy powyżej ;-) ) Ale cóż,
          taki los, trzeba to po prostu przeczekać i czymś się zająć, coś miłego dla
          siebie zrobić. Dążę jednak do tego, żeby kiedyś czuć się tak bez dwóch zdań
          dobrze i pewnie. Myślę, że jest to możliwe, bo są takie kobiety, które do późnej
          starości mają świadomość swojego piękna i - że się górnolotnie wyrażę -
          uwodzicielskiego czaru :) i tak sobie od niechcenia tym epatują. :) Nie
          przejmują się zbytnio sobą, bo wiedzą, że i tak są piękne, choć ktoś mógłby
          twierdzić inaczej. I myślę, że to jest to związane bardziej z duchem niż z
          ciałem. I do tego, można powiedzieć, dążę. Zetknęłam się z książkami, które
          właśnie o tym mówią. Książki te tak stawiają sprawę, że kobieta, która jest w
          zgodzie ze sobą, umie rozczytać siebie, przyjąć siebie z tym co jej się w niej
          samej podoba bardziej i z tym, co mniej, jest dobra dla siebie, autentycznie
          siebie lubi (czego niejednokrotnie trzeba się wytrwale uczyć, jeśli nie wyniosło
          się na przykład takiego poczucia z domu), a więc taka kobieta ma jakiś
          wewnętrzny blask, energię i to sprawia, że podoba się ona mężczyznom niezależnie
          od upływu czasu, który przecież nie jest dla nikogo łaskawy. A więc staram się
          jakoś w tym kierunku podążać.

          Również czasami w wyobraźni, na chwilę, wcielam się w jakieś bohaterki
          literackie, które są bardzo uwodzicielskie, wyobrażam sobie jak się człowiek
          czuje będąc tą kobietą. Bo właściwie nikt nie zabroni nam sobie wyobrażać co
          tylko chcemy. Mam nadzieję, że to także jest pomocne. Jakoś tak w ostatnich
          latach zrozumiałam, że jeśli ktoś miał kłopoty z polubieniem siebie tak naprawdę
          (albo mimo urody dostawał negatywny feedback od bliskiej osoby i to było
          przeszkodą), to słysząc/ czytając o tym, że "trzeba lubić siebie" może czuć się
          bardzo źle, tak jakby ktoś wymagał, żeby już teraz, natychmiast miało się tak
          czuć, a się nie czuje. A tymczasem to może być pewien proces w czasie i potem
          stopniowo jest lepiej, tylko trzeba pomału chwytać się wszystkiego co w tym
          pomaga i tego się trzymać i nie ustawać w drodze.
          Tak więc, nie dajmy się złym myślom! :)))

          • metwoh Re: apdejcik 23.06.08, 10:33
            Bo się dziewczyny tym za bardzo przejmujecie. Wygląd i tak przemija.
            Można to minimalizować, ale to walka z wiatrakami. Oczywiście nie
            należy się zapuszczać, ale te parę kilo w jedną czy drugą stronę, to
            po prostu szczegół. No i siwizna w dzisiejszych czasach jest
            zdecydowanie passe. Bo ten kult młodości jednak lansują media.
            No chyba, że wszystkie jesteście modelkami.
        • ananke666 Re: apdejcik 26.06.08, 15:20
          Obserwacje wskazują, że jest zgoła odwrotnie. Kupa dziewczyn określających się mianem feministek właśnie radośnie sprowadza bieliznę z zagranicy, bo nie chcą kupować czegoś, co na nie nie pasuje. Jeśli producenci polscy nie chcą na nie szyć, ich sprawa i strata.
          Też tak robię, bo po europejskim rozmiarze 65G w polskich sklepach śladu ni popiołu, a brytyjskie 65FF sporo taniej wychodzi sprowadzone z UK. Do wyboru, do koloru i żadne dziwo.
          • szprota Re: apdejcik 26.06.08, 22:38
            Mogę tylko dodać, że w polskich sklepach na szczęście powoli zaczyna się proces
            wprowadzania "poszerzonych" (a tak naprawdę - normalnych, bo 65G to nie jest
            jakiś zmutowany rozmiar) rozmiarówek. Chwilowo są dość drogie, ale w tym
            względzie liczę na oddech konkurencji. Inna sprawa, że staniczek z UK ostatnio
            otrzymałam na drugi dzień od zamówienia, a na polski z melissy czekałam - miesiąc.
            Feministki jako osoby uznające swoją kobiecość za walor są szalenie świadomymi
            konsumentkami. Aktualne sprowadzanie dobrze dopasowanej bielizny ma ten sam
            wymiar, co wcześniejsze przysłowiowe palenie staników - wyzwolenie się spod
            dyktatu producentów bielizny, którzy w imię - wcześniej idiotycznego ideału
            skromności kobiecej narzucali kształtowanie sylwetki niewygodną odzieżą, teraz -
            zwykłej gry popytu i podaży - narzucają ograniczoną rozmiarówkę, bo mnóstwo pań
            kupuje i im pasuje.
            • ananke666 Re: apdejcik 27.06.08, 02:34
              Wiem, na Lobby siedzę już półtora roku bez mała ;) tylko ostatnio czasu mi brakuje.
              Dopóki konkurencja nie zacznie ostro dyszeć, nie będę kupowała w sklepach w Polsce, zwłaszcza, że we Wrocku pustynia. A ceny w tych nielicznych polskich sklepach zbijają mnie z nóg, już się rozpędziłam płacić 150-180 zł. Znacznie taniej za granicą upolowałam cudny, nowiutki, haftowany Rigby&Peller, w moim rozmiarze, za ułamek regularnej ceny. Dziękuję, postoję, poczekam, aż konkurencja będzie nie tylko dyszeć, ale charczeć, opluwać i wyprzedzać o parę długości.
              • szprota Re: apdejcik 27.06.08, 13:07
                Ja zaś będę kupować po prostu tam, gdzie taniej znajdę polskie 60K :)
                Oczywiście: w kolorze i fasonie nadającej się dla młodej kobiety. Ergo:
                najprawdopodobniej również za granicą, ale nie bez nadziei na domniemany cud.
                Oczywiście pisząc o polskich sklepach mam na myśli internetowe. O stacjonarnych
                w Łodzi na razie mogę pomarzyć.
    • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.06.08, 09:40
      narzekalnia:
      1. dzień się zaczyna skracać (już),
      2. znowu poniedziałek
      pocieszalnia:
      1. weekend coraz bliżej
      narzekalnia:
      1. i tak będzie za krótki

      saldo: -2 :-(
      • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.06.08, 16:56
        ad.1 Dzień krótszy. Ale będą te cudowne, chłodne, sierpniowe noce zaraz i
        spadające gwiazdy.
        ad.2 Poniedziałek. I bliżej do weekendu niż wczoraj! A do następnego
        poniedziałku cały tydzień!
        ad. Weekend. Ale będzie. A są tacy, co pracują w soboty i w niedzielę i nie mają
        weekendu, o.
        • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.06.08, 18:05
          Dzięki za pomoc w uświadomieniu właściwych proporcji :-)

          Pocieszalnia: dziś powtórka z "Allo, allo".
          • szprota Onion, zawsze do uslug :) 23.06.08, 19:28
            Pocieszalnia: przejechałam się dziś z łódzkimi radnymi po ścieżkach rowerowych i
            może coś się mocniej ruszy w tym temacie.
            Narzekalnia: A może nie.
            Pocieszalnia: Ale było fajnie :)
            • onion68 Re: Onion, zawsze do uslug :) 23.06.08, 19:46
              O Grupie Pewnych Osób jest dzisiaj artykuł w DF. Ale tylko przejrzałam na razie,
              bo zszokował mnie artykuł o przeszczepie twarzy (a raczej towarzyszące zdjęcia).
              • szprota Re: Onion, zawsze do uslug :) 23.06.08, 20:38
                onion68 napisała: Grupie Pewnych Osób jest dzisiaj artykuł w DF.
                OMG, a mówili mi, że nie mają parcia na szkło i papier ;)
    • mankencja Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.06.08, 19:08
      narzekalnia:
      bylam u dentysty i mam znieczulona polowe ust i dolna czesc nosa

      pocieszalnia:
      przynajmniej mam to juz za soba
    • ginny22 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.06.08, 20:34
      Mogę sobie narzeknąć?
      Otóż: jutro mam egzamin z literatury współczesną, która jest kobyłą,
      i zaczęłam się uczyć o dzień za późno, i boli mnie ręka od robienia
      notatek, i nie umiem teraz myśleć o niczym bardziej skomplikowanym
      niż piłka nożna. I boję się, że nie zdam, bo to jednak zawsze
      loteria. A to mój ostatni egzamin na tych studiach i wolałabym zdać.

      Autopocieszalnia: po egzaminie spotykam się z przyjaciółką na obiad
      i Narnię, a pół godziny temu w TV mówił Łukasz Podolski i się
      uśmiechnęłam.
      Na razie tyle.
    • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia - kontynuancja 25.06.08, 19:22
      Kotu nieco lepiej, atoli nie calkiem. Czekamy...
      Rower po przeszczepie ma sie niezle, wczoraj sie przejechalam jak ta
      glupia sielny kawal drogi i nieco odczuwam (a najlepsza chyba
      sciezka rowerowa w Lodzi to jest wzdluz Rokicinskiej juz za Widzewem
      na koncu swiata), ale ogolnie to odbieram to pozytywnie bo zawszec
      to jaks endorfina.
      Wkurzyl mnie parkieciarz ale juz sie naprostowalo, tylko mnie to
      znowu zdrenuje finansowo...i nie moge znalezc lozka, to jest
      zdecydowanie na minus. Chociaz biorac pod uwage sytuacje pewnie i
      tak mi na lozko nie starczy...
      • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia - kontynuancja 26.06.08, 13:13
        yowah76 napisała: Kotu nieco lepiej, atoli nie calkiem. Czekamy...

        i kciuki trzy mamy :)

        yowah76 napisała: (a najlepsza chyba sciezka rowerowa w Lodzi to jest wzdluz
        Rokicinskiej juz za Widzewem na koncu swiata)

        A nie, nie. Najlepsza na świecie ścieżka w Łodzi to Al. Włókniarzy na odcinku
        Pojezierska - Limanowskiego, zwłaszcza jak się jedzie w stronę Limanki właśnie:
        jest lekko z górki, asfalt, proszę ja Ciebie i szerokachno jak na autostradzie.
        Można docisnąć do 30km/h i nie wmontuje Ci się żadna staruszka na drogę niczym
        ta z balkonikiem przed Błędnego Rycerza w HP (ostatnio jej łódzki odpowiednik
        rzucił się na mnie na Retkińskiej. Dobrze, że radni nie słyszeli, jakimi
        decybelami ją obrzuciłam).

        PS A najlepsze hamburgery są na placu Wolności!

        Narzekalnia: nieeeeeeeeeee chceeeeeeeeee miiiiiiiiiiiiii sięęęęęęęęęęęę.
        Pocieszalnia: Ale przecież nic nie muszę!
        • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia - kontynuancja 26.06.08, 20:18
          Trzy kciuki to ma Igor;)
          A bylas na Rokicinskiej?Ha! tam jest wprawdzie kostka ale rowniejsza
          niz np. na Lagiewnickiej i pustawo wokol, i ruch znacznie mniejszy..
          • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia - kontynuancja 26.06.08, 20:35
            Mój następny kot będzie miał na imię Igor.
            Na Rokicińskiej byłam w lutym, zaraz jak nabyłam Maksyma. Ostatnio nie jeżdżę
            tamtędy, bo jakby nie mam po co.
            Stan łódzkich ścieżek świetnie ilustrują te albumy:
            picasaweb.google.com/RowerowaLodz/
            BTW Łagiewnicka jest kiepska. Nierówny chodnik to nie jest ścieżka rowerowa.
            Piesi mylący ją z chodnikiem, bo jest kiepsko oznakowana, połamane płyty,
            krawężniki, szkło.
            • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia - kontynuancja 26.06.08, 20:43
              No wlasnie, Lagiewnicka sie nie udala, co chwile podjazdy do domkow
              i krawezniki. Ale za to jak sie jedzie w strone Radogoszcza to tez w
              pewnej chwili jest fajnie z gorki;)
    • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.06.08, 16:33
      To ja się w części pocieszalnej pochwalę odwagą :-)
      Pod wpływem wątku o Gabie, wymiany poglądów o wymianie ciuchów i legginsach,
      odbyłam legginsowy coming out - wybrałam się w nich na cały dzień do pracy (i w
      sukience w wielkie grochy oraz klapkach na koturnie ;-) - po uprzedniej
      konsultacji z całą męską częścią rodziny). Czułam się dobrze i klimatyzacja mi
      tak nie wadziła!
      Nam trzydziestkom, czterdziestkom, pięćdziesiątkom etc. dedykuję myśl , że
      lepiej być z tyłu liceum, niż z każdej strony muzeum ;-) a najważniejsza młodość
      duchem.
      Yowah robi piękne (naprawdę) kubki dla mnie i już nie mogę się doczekać, kiedy
      będę popijać kawę z kubka ze Śmiercią.
      Żeby nie było tak różowo, w części narzekalnej napiszę, że co dzień, to bardziej
      stresujący dla mnie (służbowo) i już miałam zakładać wątek "czasami można sobie
      nawet popłakać". Ale przygnębienie przechodzi mi powoli we wściekłość i jakoś
      lepiej sobie radzę.
      • lattina Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.06.08, 16:50
        A ja mam taki żal dojeżycjadowy... że tam, jak któraś odkrywa, że
        jest w ciąży, to znaczy, że urodzi.... mnie życie doświadczyło
        inaczej i kiedy wczoraj smętnie sobie przegladałam "Dziecko piątku",
        w którym Gaba jest w ciąży z IGS, to zalałam się sljozami.... bu....
        • lattina Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.06.08, 16:51
          Przepraszam, Onion, że niechcący zapyskowałam pod Twoim wątkiem
          • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.06.08, 18:14
            Lattino, tak mi strasznie przykro. Ja też źle znoszę to, że w jeżycjadzie nie ma
            trudnych ciąż, trudnych porodów i żadnych kłopotów na tym polu. Pewnie nie
            pasowałyby do książek dla nastolatek... ale i tak bardzo mi się okropnie
            czytało, jak w "Żabie" wszyscy zachwycali się zdjęciem z USG i NIKT nie
            pomyślał, że zdjęcie z USG nie przesądza o niczym, o szczęśliwym finale też nie.
            Trzymaj się, pozdrawiam serdecznie.
        • kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.06.08, 23:01
          Lattino droga-nie zalewaj się łzami proszę-myślę,że wszystko jest możliwe i Ty
          też będziesz się mogła tak cieszyć zaniedługo.W każdym razie bardzo mocno Ci
          tego życzę!
    • emae Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.06.08, 18:13
      A ktoś zrozumie/pocieszy/przygarnie nieszczęsną nadambitną studentkę, która
      chciała dostać bdb z egzaminu z fascynującej Teorii i historii kultury, a
      dostała jedynie... db? I jej szanse na stypendium naukowe tym samym nieco się
      skurczyły?

      Do pocieszalni kwalifikuje się fakt, że śpiewa mi się ostatnio wybornie. Szykuje
      się ładny recital i ciekawa, może całkiem długofalowa współpraca artystyczna, a
      z tego... Ach, marzenia.

      Jeszcze jeden pocieszający fakt: przyjaciele pozostają przyjaciółmi. Mimo trudów.
      • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.06.08, 18:28
        Jeśli Cię to pocieszy, to MY wiemy, że wiedziałaś co najmniej na bdb :)
        • sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 11:45
          Narzekania:
          1) wygladam ohydnie,nie tylko dzisiaj, ale i w ogole
          2) moj ex luby jest cholernym, przeklętym idiotą
          3) nowa kiecka jest absolutnie piekna, ale wszyscy twierdzą, że
          wyglądam jak w 5 miesiącu ciąży
          Pocieszania:
          1)hura, to już drugi dzień pod rząd, kiedy udało mi się pobiegać
          rano w parku
          2) idę na koncert Carlosa Santany
          • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 11:54
            ad narzekalnia:
            1) nie zgadzam się (no co Wy, dziewczyny=
            2. taka uroda ex-lubych ;-)
            3) z Twoja szczupłością to raczej niemożliwe
            ad pocieszalnia:
            1) podobno biegać lepiej co drugi dzień - patrz www.bieganie.pl
            • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 12:48
              ad narzekalnia:
              skoro ex luby jest idiotą, to nadaje się do pocieszalni, bo juz nie jest obecnym
              lubym, ergo - masz idiotę z głowy :-).
            • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 12:58
              onion68 napisała:

              > ad narzekalnia:
              > 1) nie zgadzam się (no co Wy, dziewczyny=

              Już reaguję! Oświadczam wszem wobec, że Sowca jest prześliczną dziewczyną! Pełną
              wdzięku i szyku!
              • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 13:16
                Miałam co prawda na myśli, że no co Wy dziewczyny z tymi kompleksami (z tego co
                widzę na ogół bezpodstawnie hodowanymi ;-), cholerna przestawiona klawiatura
                zrobiła mi równa się zamiast nawiasu, ale popieram reagowanie - w końcu
                pocieszalnia jest od pocieszania niczym dłubalnia od dłubania ;-)
                • ginestra Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 13:43
                  Zgadzam się z przedpiśczyniami co do urody Sowcy! :)
                  I w świetle powyższego tym bardziej zgadzam się z punktem drugim, czyli tym, że
                  ex-luby jest okropny i niech żałuje!

                  Bardzo mi się podoba aspekt pocieszalny - bieganie i koncert. :)
                  Właśnie, warto nie zaprzeczać temu co się czuje, ale też trzeba się nie dawać i
                  choć serce boli - odrywać czasem myśli od złych spraw i coś robić, a będzie
                  lepiej! Ja tak przynajmniej wierzę i staram się to praktykować. I myślę, że
                  idzie ku lepszemu, choć tak naprawdę to nie wiem kiedy nadejdzie ten pożądany
                  efekt pogodzenia się z faktami i zobojętnienia. Ale każda historia jest inna,
                  nie każdemu to musi zajmować tyle czasu, co mnie (nie jestem chyba dobrym
                  przykładem na ilustrowanie efektów końcowych). Jednakże wierzyć, jak
                  najbardziej, można i trzeba, że uleczenie nadejdzie, i że będzie się jeszcze
                  kiedyś szczęśliwym!
                  Pozdrawiam!
                  • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 16:14
                    ginestra napisała: Właśnie, warto nie zaprzeczać temu co się czuje, ale też
                    trzeba się nie dawać i choć serce boli - odrywać czasem myśli od złych spraw i
                    coś robić, a będzie lepiej!

                    Niby oczywista oczywistość, a jakże mądrze ujęte :) Każda z nas ma pewnie jakiś
                    inny sposób: jedna wzorem Celestyny umyje okna (yyy!), druga dociśnie pedały i
                    zrobi 50km na rowerze (hmmm), trzecia wlezie z przyjaciółką na tę czy inną
                    aukcję i narobi w myśli zakupów za trzy pensje (ajajaj, panache inferno coral!).
                    Chadzałam sobie kiedyś na terapię. I na niej, między bardzo wieloma innymi,
                    miałam pracę domową: odbadać, z jakimi nastrojami mi najtrudniej i powymyślać
                    środki zaradcze, im więcej tym lepiej. Że jak bezsilna złość - to puścić sobie
                    jakiś heavy metalowy łomot w słuchawy. Jak smutek - to napuścić pachnącej
                    kąpieli do wanny. I tak dalej. A przy okazji przemyśleć, z czego się te spleeny
                    biorą i jak też temu zaradzić. Wielokrotnie są to bowiem jakieś głupie pułapki
                    myślowe "będę szczęśliwa, jeśli schudnę/ przytyję/ zdam egzamin/ wystarczy mi
                    pieniędzy". A dlaczego niby mam uzależniać swoje szczęście od takich czynników?
                    Co to ja, gorsza, i nie mogę być szczęśliwa tu i teraz, ze swoją wagą, bez
                    studiów i najprawdopodobniej spłukana na maksa po zbliżającym się urlopie?
                    • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 16:33
                      Właśnie czytałam dzisiaj do śniadania bardzo sympatyczny wywiad z Ewą Bem w
                      lipcowym numerze "Zdrowia", na bardzo podobny temat. Ewie Bem wyszło to samo, co
                      Tobie, Szproto, że trzeba sobie radzić tu i teraz, na swoje sposoby cieszyć
                      się życiem (zwłaszcza gdy ktoś jak ja wierzy, że "nic dwa razy się nie zdarza" -
                      Szymborska i "ja też nie będę miał dwóch żyć" - Koterski).
                      I to fakt, że na każdy rodzaj negatywnych emocji (a jest ich mnóstwo rodzajów,
                      doprawdy) inne remedium jest właściwe. Tak naprawdę najlepiej chyba działa
                      podsycanie tych emocji aż do momentu przełomu - czyli wściekłości wściekłą
                      muzyką albo filmem, smutku - wysmuceniu go do końca.
                      • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 16:39
                        Masz rację, zawsze lepiej mi robiło wywściekanie się do zaplucia i schrypnięcia
                        niż rozmywanie złości wyciszaniem jej na siłę.
                        • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 16:44
                          Bo wtedy ona się materializuje - w postaci wrzodów na dwunastnicy na ten
                          przykład ;-)
                          Keep smiling może być, ale w granicach zdrowego rozsądku.
                        • tennesee Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 18:13
                          szprota napisała:

                          > Masz rację, zawsze lepiej mi robiło wywściekanie się do zaplucia i
                          schrypnięcia
                          > niż rozmywanie złości wyciszaniem jej na siłę.


                          a ja myslę że to różnie jest.

                          Czasami bowiem pojawia się we mnie złosć a w zasadzie irytacyjka. I
                          wtedy, jak nie zrobię sama przed sobą keep smiling i nie zmienię
                          sama tematu (w monologu wewnetrznym) to ten drobiazg może urosnąć do
                          rangi naprawdę złości i wściekłości.

                          Natomiast jak już sie wkurzę... oj, wióry wtedy lecą.

                          Kiedyś miałam taki patent, że sobie na wyzłoszczenie się za
                          wszystkie czasy oglądałam raz w tygodniu program Pospieszalskiego.
                          Przez godzine przeklinałam, miotałam się w furii itp, i potem byłam
                          wyciszona bardziej. Ale stwierdziłam z czasem, że jest to zbyt
                          trujące, a nadto od pewnego momentu wtórne i przewidywalne ergo
                          nudne. Więc zaprzestałam oglądania i tego wilka lasu, co go nie
                          chcę wywoływać też sobie wygasiłam.
                          • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.06.08, 20:14
                            A nie, ja nie mówię o irytacyjkach bezpowodnych. Czasem są takie dni, że mimo iż
                            słońce pięknie świeci, można było pospać do ulubionej godziny, mając w
                            perspektywie dzień słodkiego lenistwa, człowiek budzi się rozdrażniony i
                            wrzeszczy na koty, że miauczą. Brak endorfin, panie tego. Wtedy to chyba warto
                            się porządnie fizycznie zmachać :)
                            Ale na takie prawdziwe złości, zwłaszcza bezsilne (w moim przypadku właściwie
                            innych nie ma), to się wolę wywściekać.

                            Narzekalnia:
                            Jak znam siebie, to wstanę przed piątą, by zdążyć na pociąg o 7:19. Się nie
                            wyśpię, a szalenie tego nie lubię. I się umęczę w podróży, i mam przesiadkę w
                            Poznaniu, i mam na nią 10 minut, z rowerem i plecakiem.

                            Pocieszalnia:
                            Ale jeśli wszystko pójdzie dobrze z planem, to jutro o tej porze będę siedziała
                            nad morzem :DDDD
                            • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.07.08, 20:51
                              W celu psychicznego i fizycznego podbudowania przed jutrzejszą 6W, właśnie
                              pożarłam owsiankę z brązowym cukrem i cynamonem (o tej porze).
                              Efekt - kac moralny ;-(
                              • idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.07.08, 21:05
                                e, nie - owsianka to przecież sama krzepa (wszyscy kwakrzy o tym wiedzą), a
                                jutro i tak ją elegancko spalisz w szóstce.
                                • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.07.08, 21:13
                                  Dzięki :-)
                                  • idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.07.08, 21:26
                                    Onion, czyli Twoja córka dała się namówić? Super!
                                    Tak sobie wyobraziłam, jak jutro robimy razem szóstkę z Ginestrą i Ding Yun i
                                    jest to bardzo miła myśl :)
                                    • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 18:55
                                      Onion, się zdziwiłam, myślałam, że ta owsianka to samo zdrowie i nie kac moralny
                                      po niej cię dręczyc powinien, ale słuszna duma i radość, że to nie były, na
                                      przykład, dwa pączki albo ptysie, albo... juz nie wiem co, coś niezdrowego i
                                      kalorycznego na maksa.

                                      Względem ćwiczeń powinnyście się jeszcze na konkretną godzinę umówić, o ile się
                                      da, wyobrażacie sobie ten power wynikający ze zjednoczenia umysłów (podczas gdy
                                      ciała będą pracować nad jeszcze większym udoskonaleniem)?

                                      Ja trzymam kciuki i podziwiam.
                                      • idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 19:06
                                        Anutku, dzięki za kciuki! Z tą wspólną godziną pomysł jest przedni, ale dla mnie
                                        niestety niewykonalny, bo czas na przebieżki i ćwiczenia mam dopiero wieczorem,
                                        kiedy w Polsce jest już noc głucha.
                                        • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 19:30
                                          Tak sobie pomyślałam, jak już wysłałam... no to kciuki bedę podwójnie dla ciebie
                                          trzymać! Chociaz tyle!
                                          • idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 19:40
                                            bardzo dziękuję! :)
                                            • ding_yun Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 20:14
                                              Ja dzisiaj pierwszy etap szóstki weidera przeszłam, zobaczymy jak
                                              dalej. Poki co wyjeżdżam, a z dostępem do internetu może być różnie
                                              więc łączę się metafizycznie i pozdrawiam letnio, do zobaczenia :)
                                      • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 20:39
                                        Pączki to ja jadam tylko raz w roku, słodkości raczej unikam ;-)
                                        Dość zdrowo jadam, tylko moim problemem jest za dużo dobrego, no i w tym
                                        przypadku niewłaściwa godzina.
                                        A z szóstką skrewiłam dzisiaj, a na swoje usprawiedliwienie mam to, że miałam
                                        wypadek rowerowy; nic strasznego, jechaliśmy z mężem po wynik kocich badań,
                                        narzucone było widocznie za duże tempo dla mnie i się nie wyrobiłam na zakręcie;
                                        mam bardzo nieestetycznie zdarte kolano i łokieć. I, jako że takie zdarzenie
                                        traktuję na sposób Natalii, jestem lekko roztrzęsiona ;-)
                                        Ale jutro dołączam, nie ma co!
    • slotna Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 20:42
      Mialam przerabane w pracy dzisiaj :( I to wieczorem, 10 minut przed wyjsciem sie zaczelo, nie dosc, ze musialam zostac godzine dluzej to mialam wielki wyklad. Chlip. W gruncie rzeczy chodzilo o niepodkablowanie kolezanki. Chlip.
      Nie znosze takich sytuacji :/

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.07.08, 20:52
        Hmm, no tak, praca potrafi napsuć krwi.
        Można się pocieszać tym, że na ogół problemy w pracy mają krótki żywot (z
        wyjątkiem sytuacji patologicznych) i za miesiąc nie będziesz pamiętać tego, co
        dzisiaj obrzydza Ci dzień.
        Małe czerwone winko plus jakaś lektura wyciszająca? :-)
        • slotna Re: Narzekalnia i pocieszalnia 17.07.08, 21:37
          Bylo duze zolte piwo, a z lektur wiciszajacych nie ostalo mi sie NIC :) Polskie wszystkie znam na pamiec a kupowalam ostatnie wylacznie Kinga, wiec uspokajajaco poczytalam sobie forum Kobieta :D
          Sytuacja w pracy jaka jest, taka jest, siedze tam bo mi sie nie chce szukac innej, ale kiedys w koncu zaczne. W zasadzie nie ma sie czym przejmowac, dzisiaj juz jestem madra :)

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 17.07.08, 22:54
            > ej, ale kiedys w koncu zaczne. W zasadzie nie ma sie czym przejmowac, dzisiaj j
            > uz jestem madra :)
            >

            I dobrze :-)
    • melmire prostopadloscianu... 17.07.08, 20:35
      wyciac na maszynie nie umiem :( wszystkim sie udalo za pierwszym podejsciem, a
      ja juz trzeci "prawieprostopadloscian" mecze, i za cholere nie wiem gdzie robie
      blad, bo robilam na roznych maszynach, roznymi metodami :(
      • szprota Re: prostopadloscianu... 17.07.08, 23:02
        a po co Ci prostopadłościanu?
        • melmire Re: prostopadloscianu... 18.07.08, 07:43
          Bo "prostopadloscianu" to forma wyjsciowa do wielu innych form. Jesli nie masz
          prostopadloscianu to to co tworzysz nie bedzie mialo scian do katem 90 stopni, i
          kicha :(
    • onion68 Dzisiaj pocieszalnia 17.07.08, 22:59
      z malutką tylko domieszką narzekalni

      A więc,byłam z córką na zakupach i miałyśmy dzisiaj niesłychanie szczęśliwą
      rękę: same udane. I spotkałam Ją, na którą czekałam całe życie, a ona na mnie:
      zieloną sukienkę (trawiastą) w czarne drobne groszki, na biuście dopasowaną, od
      niego nieco marszczoną, długość tuż przed kolana (podrapano). Dodam jeszcze, że
      jest to pierwsza od kilku lat letnia rzecz nie biała i nie czarna, którą nabyłam.
      A narzekalnia - jest się oczywiście lżejszą w rejonach portfelowych. No i miałam
      już nie inwestować w letnie ciuchy, bo lato krótkie i się niedługo kończy ;-)
    • onion68 Narzekalnia 24.07.08, 21:45
      Chyba mój organizm łaknie już urlopu jak nie wiem. Szukam wątku, a po drodze
      widzę "Fizjologicznie". Myślę sobie, co to za wątek, nie pamiętam, i co tam może
      być? Po czym przecieram oczęta, a tam jak byk: "Filologicznie" ;-)
      • tennesee Re: Narzekalnia i pocieszalnia 28.07.08, 21:30
        narzekalnia:

        przypaliłam sobie żelazkiem na amen bardzo ładną spódnicę

        pocieszalnia:

        i tak zawsze miałam obawy, ze wyglądam w niej grubo
        • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.07.08, 04:47
          To się nazywa pozytywne podejście. Gratuluję :)
          Ja spaliłam kiedyś nowiutkie spodnie, pierwszy raz prane. Nawet nie wyglądałam w
          nich grubo, ale były z orsaya, więc przynajmniej w sensie materialnym tak bardzo
          nie ucierpiałam. Od tej pory mam nawyk przestawiania na niską temperaturę zawsze
          przed wyłączeniem.
          • tennesee Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.07.08, 08:44
            spódnica był z h&m i wydawało mi się, ze kiedyś ją prasowałam na
            najwyższej temperaturza. A`tu taki numer i jeszcze trzeba było ją
            zeskrobywać z żelazka.

            Onionie drogi ja wiem że stres, ale o 4. 40 SIĘ ŚPI! Dbaj o zdrowie
            please.
            • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.07.08, 09:35
              Teoretycznie wiem, ale ciało naprawdę niekiedy nie chce słuchać umysłu.
              Pocieszalnia: jestem znowu szczupła ;-)
              • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.07.08, 10:28
                A ja jestem gruba... niestety, tak sie konczy zycie w kraju bez
                normalnego chleba...jak juz sie wroci to sie czlowiek rzuca n
                pieczywko i przegina.Ale za to i tak chyba niedlugo znowu tam pojade
                i nie bedzie mnie chlebek rozpraszal;)
                • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.07.08, 00:19
                  Yowah, widziałam Cię wszak i stanowczo zaprzeczam, jakobyś była gruba :)

                  Narzekalnia: kumpela przyniosła mi na płycie Dr House'a i nie chce mi się
                  odpalić! (obejrzałam parę powtórkowych odcinków na dwójce podczas urlopu i mi
                  się spodobał)

                  Pocieszalnia: jutro idę na rano, więc zamiast oglądać się wyśpię :P Poza tym
                  dziś była wypłata. I się zastanawiam, czy nabyć staniczek fikuśny w kolorze
                  starego złota, czy prostszy, ale koralowy i nadający się do głębokich dekoltów :D
                  • the_dzidka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.07.08, 12:21
                    Narzekalnia: Zgubiłam płytkę z drugą serią "Dextera" przed
                    obejrzeniem.
                    Pocieszalnia: z cała pewnością nie wyniosłam jej z domu, może
                    powinnam przesłuchać koty?
                    • kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.07.08, 13:28
                      Zdecydowanie.
                      • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.07.08, 15:45
                        Stanowczo. Jak mojej matce zginal pendrive to mogl byc tylko jeden
                        winny tego stanu rzeczy i smy sie nie mylili...
                        • kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.07.08, 20:41
                          Narzekalnia:

                          W całym Wrocławiu nie ma wody!!!!!
                          Pocieszalnia:

                          Za jakie dwie godziny powinna być bo coś walnęło na Krasińskiego i panowie
                          naprawiają..

                          A co poniektórzy w gorącu usychają

                          Do narzekalni dopisze jeszcze, że właśnie gościmy wszyscy okoliczną kapelę
                          blokowo-balkonową, która rozgłośnie umila nam ciężki czas upalny i osładza życie
                          Kalinką
    • limotini Re: Narzekalnia i pocieszalnia 08.08.08, 13:41
      To teraz ja.
      Narzekalnia: w pracy mam wrażenie, że wszystko idzie mi potwornie wolno, w ogóle
      nie widać postępów, rzeczy które miały być już dawno skończone cały czas są
      rozgrzebane. A tu weekend się zbliża wielkimi krokami... Może ja za głupia na tę
      robotę jestem?

      Poza tym w ogóle nie udaje mi się schudnąć. Wszelkie próby kończą się
      ostatecznie zachłannym rzuceniem na niezdrowe jedzenie.

      Pocieszalnia: weekend się zbliża;) Jest dużo języków do nauczenia. Jest ładne
      pogoda. Jest wiele ładnych, godnych obejrzenia miejsc dookoła.
      • sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.08.08, 22:31
        Narzekalnia: złamałam nogę!!! Nie mam pojęcia, jak to się stało...
        kość w lewej stopie złamana, gips po kolano, nici z wyjazdu w góry,
        nici z tańcowania na weselu w ten weekend, nici ze śpiewania na
        ślubie za 2 tygodnie (nie dojdę na chór, tam sa ze 3 kondygnacje
        schodów...). Na dodatek boli mnie też druga noga, więc pójscie dalej
        niż do łazienki jest wykluczone... i tak 3 tygodnei... niech mnie
        ktoś przytuli...
        • kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.08.08, 23:09
          Oj Biedaku!Faktycznie,uciążliwy czas Cię czeka,ale może coś dobrego z tego
          jednak wyniknie? Może będziesz mogła przez te 3 tygodnie skupić sie na czymś,na
          co wcześniej brakowało Ci czasu?(oczywiście na jakiejś czynności
          "stacjonarnej"-ale zawsze!).Oby Ci czas szybko upłynął!
        • uccello okład na sowcią nóżkę 27.08.08, 23:10
          Biedna Sowca, Sowciunia , Sowcieńka!
          Przytulam i próbuję pocieszyć, że może nie potańczysz i po górach
          nie pochodzisz, ale co sobie POCZYTASZ, to Twoje!
        • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 27.08.08, 23:25
          Przytulam Sóweczkę :) Miałam kiedyś złamane szprocie kopyto, więc wiem, że to
          nic przyjemnego. No ale masz nas!
          • the_dzidka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 28.08.08, 22:32
            A ja to nawet złamanie dzidkopytka przechodziłam :)
        • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 28.08.08, 06:42
          Oj, współczuję i przytulam.
          Ale za to masz pretekst i dużo czasu na czytanie ;-)
          • uccello Re: Narzekalnia i pocieszalnia 28.08.08, 09:52
            No i można mieć pewność ,że jeśli chyci Cię wena będziesz mieć
            najpiękniej zdobiony gips w Polsce Centralnej!
        • mmoni Re: Narzekalnia i pocieszalnia 28.08.08, 12:24
          Sowco biedna, to na pociechę teledysk o fascynującym życiu człowieka z nogą w
          gipsie:
          pl.youtube.com/watch?v=wcsberuUBuk
          A tutaj oryginał na wypadek, gdyby ktoś nie znał go na pamięć:
          pl.youtube.com/watch?v=1asLzd9eAbg
          • sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 28.08.08, 22:50
            Dziękuję Wam za aż tyle cieplutkich słów :) jesteście kochane,
            naprawdę jak rodzina - a nawet lepsze, bo nie słyszę uwag w stylu "a
            widzisz, trzeba było tyle nie chodzić"... a dzisiaj udało mi sie
            nawet pokonać o kulach megadługi dystans 10 metrów z samochodu do
            salonu fryzjerskiego, więc nastrój mam lepszy :D no i będę miała
            okazję dokończyć wreszcie "Szkarłatny płatek i biały", który od paru
            miesięcy leży na stoliku... Dziękuję Wam jeszcze raz za pociechę :*
            • sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 28.08.08, 22:58
              A w ogóle, dopiero teraz przeczytałam cały wątek od początku i... o
              rany, nie macie pojęcia, jak Wam dziękuję za poprzednie pocieszanie,
              zwłąszcza na temat urody :D człowiekowi się od razu poprawia
              nastrój :) to forum jest lepsze niż psychoterapia!
              PS. Wiem, wiem, nie powinno się umieszczać jednego postu pod
              drugim... :P
            • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.08.08, 06:44
              > naprawdę jak rodzina - a nawet lepsze, bo nie słyszę uwag w stylu "a
              > widzisz, trzeba było tyle nie chodzić".

              Ooo, moja rodzicielka we wszystkich mniejszych i większych nieszczęściach, które
              mi się przytrafiały, zawsze doszukuje się przyczyn w moim postępowaniu. Nawet
              jak mnie boli głowa, nawet jak mam katar ;-)
              • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.08.08, 07:26

                Moja też. Nie mozna wszak pozwolić mi na samowolne bóle głowy i inne schorzenia ;-)
            • kaliope3 Re: płatkowy ot 29.08.08, 07:44
              O, to Sowco zaraz Cię nie będzie jak się za płatek zabierzesz.Mnie wciągnęło
              straszliwie-żadnego kontaktu ze światem osób przytomnych:)
              • onion68 Re: płatkowy ot 29.08.08, 10:48
                Ze mną to samo było!
                • kaliope3 Re: płatkowy ot 29.08.08, 12:19
                  "Jabłko" też świetne,ale już tak nie wciągnęło
                  • onion68 Re: płatkowy ot 29.08.08, 16:29
                    Mnie się z "Jabłka" podobało tylko to o skrzydlatych kapeluszach, o Sophie, jej
                    partnerce i marszu sufrażystek.
                    • kaliope3 Re: płatkowy ot 29.08.08, 23:22
                      A mi jeszcze oprócz tego opis malarza, męża Sophie bardzo się podobał no i
                      dziwnie niepokojący wydał mi się ten niby "staruch"z koszmarnego opowiadania o
                      szczurach i Klarze.Naprawdę dziwna postać-całe opowiadanie raczej straszne i
                      odpychające ale jednocześnie intrygujące
        • mmaupa Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.08.08, 11:27
          Biedna Soweczko - moze by cie ktos wniosl po tych schodach? Jakis silny i meski
          pan ochroniarz chociazby, albo Mareczkopodobny pan mlody?
        • idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.08.08, 20:08
          Sówko, trzymaj się dzielnie i wracaj szybko do zdrowia! i niech spłyną na Ciebie
          spokój i natchnienie, żebyś potem mogła z nową energią wkroczyć na dwóch
          pięknych sowich nóżkach w jesień!
          • sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.08.08, 21:43
            Uch,wlasnie wróciłam z wesela, na którym miło sobie siedziałam i
            wysłuchiwałam od różnych dżentelmenów żalów, że nie mogą ze mną
            zatańczyć :p propozycje wniesienia po schodach padały, ale obawiałam
            się je przyjąć - panowie mieli już dobrze w czubie, a złamanie
            drugiej nogi bądź którejś z rąk w obecnej sytuacji byłoby mi raczej
            nie na rękę :P
            Jeszcze a propos rodzicielskich uwag: złamanie nogi przytrafiło mi
            się w czasie wakacyjnej wędrówki i zostało pierwotnie ocenione przez
            ratownika medycznego jako "jakiś problem ze stawem, posmarujemy
            maścią i możesz iść dalej" (przystojność owego ratownika bynajmniej
            nie rekompensowała jego ewidentnych braków wykształcenia w
            dziedzinie złamanych kośći). W każdym razie zacisnęłam zęby i szłam,
            nie chcąc się okazać najsłabszym ogniwem grupy. Przeszłam tak dobre
            kilkadziesiąt kilometrów. Kiedy później się okazało, ze to złamanie,
            wszyscy moi znajomi mowili, że byłam bardzo dzielna. Jedynie moja
            mama powiedziała, że byłam bardzo lekkomyślna...aczkolwiek miała
            trochę racji, to jednak nie doceniła mojego samozaparcia...
            Taka uwaga na koniec: mówicie, że "Szkarłatny płatek..." jest taki
            wciągający? Próbuję go zmęćzyć już od dłuższego czasu i jakoś mi nie
            wchodzi. Ale jutro z nową energią zabieram się za czytanie :)
            Buziaki dla wszystkich pocieszających:) (i narzekających oczywiście
            też :)
            • kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.08.08, 22:12
              Gratuluję wytrwałości-! A co do Płatka, to nie wiem na jakim jesteś etapie, ale
              mi początek też szedł dosyć opornie,nie zrażaj się,potem zobaczysz co będzie
              • idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 31.08.08, 23:13
                o, mnie też Płatek bardzo wciągnął; Sowco, nie poddawaj się :)
                • sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.09.08, 12:36
                  Dzięki za doping, jak skończę po raz setny "Przeminęło z wiatrem" to
                  skruszona wrócę do "Płatka". Może faktycznie tylko początek ciężko
                  idzie.
                  • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.09.08, 12:59
                    Hmm, próbuj, próbuj, chociaż mnie ta książka pochłonęła od pierwszej strony.
        • mamapodziomka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.09.08, 15:02
          Przytulam i zycze jak najszybszego powrotu do sprawnosci. I mozliwie duzo
          przyjemnosci z czytania w miedzyczasie :)
    • mamapodziomka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.09.08, 15:12
      To teraz ja, choc bardziej, zeby das ujscie emocjom.

      Moje dziecie poszlo dzis pierwszy raz do szkoly. A ze mieszkamy tu gdzie
      mieszkamy, a dziecie jest z konca roku, to zerowke zaczyna w wieku 4,5 roku.
      Troche placzu bylo, bo szkola taka wielka, panie nieznane, a dzieci zupelnie
      obce. I dobrze, ze do pracy musialam sie spieszyc bo tez bym sie chyba
      poryczala, chociaz staz przedszkolny byl juz trzyletni ;) Ale szkola to szkola.

      Tata poszedl ja wczesniej odebrac - zaraz po drzemce, no i byl foch, ze za
      szybko przyszedl ;) Podobno poplakala 5 minut, godzine posiedziala osowiala, a
      potem znalazla kolezanke i jest zachwycona szkola. Hehehe, zajecia zaczynaja sie
      dopiero od nastepnego poniedzialku, ciekawe czy nadal bedzie taka zadowolona, bo
      jest ich sporo jak na takiego malucha??

      A ja czuje sie okropnie staro majac dziecko w wieku szkolnym ;) ;) ;)
      • dakota77 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.09.08, 16:04
        W Beneluksie mieszkasz?
        Trzymam kciuki za core, zeby dalej jej sie podobalo:-)
      • szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.09.08, 16:25
        MamoPodziomko, się nie czuj. Moja jedna z najprzyjaciółek, zresztą Twoja
        imienniczka, właśnie dziś puściła Potomka w czeluście myśli edukacyjnej IV RP. A
        jest rok młodsza ode mnie. A ja się nie czuję okropnie starą :p
        • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.09.08, 01:46

          • mamapodziomka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.09.08, 15:01
            W Niemczech mieszkam, ale w Berlinie, a tu rok wczesniej posylaja niz w innych
            landach. Generalnie zreszta zgadzam sie z tym, ze na mloda pora, a plan zajec
            dostosowany do maluchow, ale...

            Dzisiaj sie juz az tak staro nie czuje, moze dlatego, ze nie mam ani psa, ani
            domu, ani drugiego dziecka ;) a za maz dopiero sie wybieram ;) za to mloda
            dzisiaj odstawia cyrk - chce zostac w domu, nie pojde do szkoly! Strasznie
            ciezko za nia nadazyc ;)
    • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 03.09.08, 11:31
      Narzekalnia: po pierwsze w sobote lece znowu do UK, nie wiedziec na
      jak dlugo i w ogole mi sie nie chce ale sie poswiecam;
      Po drugie nie chce mi sie bardzo;
      po trzecie wlasnie wczoraj mnie poinformowano, ze pokoj, ktory
      mialam od miesiaca zamowiony jednak nie moze byc wynajety...
      • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 03.09.08, 12:14
        Pocieszalnia: przeważnie jak coś nam się nie chce, to wychodzi bardzo dobrze, a
        więc wyjazd będzie zapewne udany :-)
        Chociaż dla mnie szkoda, bo po odebraniu zamówienia mojej siostry, zaczęłam się
        trochę na chatkę czarownicy napalać... ale może kiedyś wrócimy do tematu.
        Dobrej podróży i dobrego pobytu w każdym razie :-)
        • yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 03.09.08, 12:21
          Dam znac, jak bede osiagalna. Zastanawiam sie, czy brac farby, bo
          ciezkie, a los niepewny;) ale wtedy moglabym cos tam malowac... moze
          za jakas wizyta w domu cos namaluje?
          • biljana Re: Narzekalnia i pocieszalnia 06.09.08, 22:22
            Muszę się wyżalić.
            Ktoś mi zrobił dziś ogromną przykrość. Czuję się niezasłużenie zupełnie
            skrzywdzona, zmieszana z błotem i w ogóle ;(
            Jestem rozżalona, bo naprawdę, zupełnie szczerze na to nie zasłużyłam :(
            Miałam mieszkanie do wynajęcia. Znajomy (dodam że baaaardzo daleki) był
            zainetesowany, ale nie dzwonił, nie dzwonił - ja czekałam - choc umawialismy
            się na załatwienie wszystkiego przed poczatkiem wrzesnia. Zadzwonil dzis, wiec
            mu powiedzialam ze oferta jest nieaktualna. W zamian za to dostałam kilka smsow
            z informacjami o moim zdrowiu psychicznym, podejściu do ludzi, oraz
            zawierających moją krótka psychologiczną charakterystykę wraz z wnioskami i
            życzeniami na przyszłość.
            Czuję się jak bym podała komuś z życzliwością rękę a dostała w twarz... buuu
            Dlaczego ludzie są chamscy a ja muszę się z nimi stykać? Ja nie chcę :(
            • onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.09.08, 05:44
              Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale niestety, jest sporo takich osób, którym się
              wydaje, że ich sprawy są sprawami całego świata, z koniecznością dostosowywania
              się do tych osób w każdej sprawie i umiejętnością zgadywania myśli włącznie. Jak
              mówię - są takie osoby, ale nie możemy pozwolić, aby robiły z nami co chcą, w
              sensie inspirowania działań i nastrojów. Twój znajomy nie wykazał
              zainteresowania w uzgodnionym terminie, a więc teraz jego wyskoki potraktuj jako
              bezsilną złość frustrata i nieudacznika i nie daj się! Kurcze, aby kogoś obrazić
              to wykazuje dostateczną aktywność, żeby potwierdzić uzgodnienie, to skąd.
              Pozdrawiam,
              • biljana Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.09.08, 10:40
                dzięki Onion! Już mi lepiej, ranek jest zawsze optymistyczny i wszystko widać z
                mniej czarnych barwach. Napisałaś dokładnie to, co ja myślałam i czułam, tylko
                nie umiałam się tak ładnie wyeksprymować:)
                • anutek115 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.09.08, 10:54
                  Z tego, co piszesz, Biljano, wynika, że problemy psychiczne ma raczej ten
                  daaaaaleki znajomy. Niech przestanie byc znajomym - i już więcej o tym nie myśl
                  (chociaż wiem, że łatwo tak mówic, sama bym się pewnie dreczyła tygodniami). W
                  końcu masz nas :-).
                  • biljana Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.09.08, 11:08
                    dziękuję, Anutku:)
                    miło to wszystko słyszeć
                    • sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.09.08, 23:46
                      Pocieszalnia: po dwóch tygodniach skandalicznej nieobecności wrócił
                      mi internet!!! Świat jest znowu piękny! No a ja za 2 dni będę miała
                      zdjęty gips, i będę mogła chodzić, i pójdę na zakupy, i och, będę
                      mogla normalnie się wykąpać, bez worka na nodze, i będę mogła
                      założyć nowe buty i wąskie dżinsy... człowiek się uczy cieszyć z
                      takich drobiazgów :) Dziękuję wszystkim, ktorzy mnie pocieszali ;)
                      obiecuję, że się odwdzięczę :)
                      PS. Płatek doczytany w połowie, do reszty reszty nie mogę się zmusić
                      za Chiny Ludowe i całą Australię!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka