Dodaj do ulubionych

Dłubalnia

27.06.08, 16:19
Jeszcze nie wiem, co, ale Onion się domaga, więc będąc elastyczną wychodzę
naprzeciw jej oczekiwaniom.
Może coś o hobby rękodzielniczym.
Może coś o znaleziskach w głębinach szaf, szafeczek i sekretarzyków.
I tak będą offtopiki i temat sam się znajdzie :)
Obserwuj wątek
    • onion68 Re: Dłubalnia 27.06.08, 16:22
      Dzięki :-) Najgorsze jest to, że sama nie wiem, co się tak do tej dłubalni
      przyczepiłam...
      • szprota Re: Dłubalnia 27.06.08, 16:34
        No więc misja pierwsza na dłubalni: rozgryźć, czemu się Onion na nią zaparła.

        Moja śmiała teoria głosi, że Prawdziwy Fan Jeżycjady musi przynajmniej raz:
        - wymalować sobie płonące serce na klacie albo
        - przelecieć się boso po dowolnie wybranej średnio uczęszczanej uliczce swego
        miasta, miasteczka lub wsi albo
        - zrobić pisankę z Hitlerem albo
        - nakłaść rodzicom do butów pieniążków albo
        - zdzielić łysego młodzieńca w czachę pustą butlą po mirindzie albo
        - (dla mięczaków) być co najmniej dwa razy w kinie na tym samym filmie albo
        - sporządzić pyszniutki makaronik pod akompaniament lektury sf albo
        - domagać się gromkim głosem dłubalni

        Jednym słowem wpisujesz się w konwencję, bardzo mi przykro.
        • onion68 Re: Dłubalnia 27.06.08, 16:42
          Podoba mi się ta hipoteza :-)
        • ginny22 Re: Dłubalnia 27.06.08, 17:18
          Z powyższych rzeczy uczyniłam na razie dwie, z czego jedną
          wielokrotnie ;)
        • verte34 Re: Dłubalnia 27.06.08, 20:59
          Dobra, to ja zaczynam licytować:
          - pomalowałam kiedyś ciało koleżanki w banknoty 100dolarowe
          - kiedy studiowałam na KULu (a co!) często latałam na bosaka,
          zwłaszcza w nocy, kraść kwiaty z klombów żeby je potem... ee,
          mniejsza z tym
          - malowanie (kolażowanie, dekupażowanie?) pisanek to moje ulubione
          hobby
          - dziecięciem będąc nakładłam mamie wyćmoktane toffi do kalosza, ale
          to chyba wszyscy
          - w kinie byłam wielokrotnie na wielu filmach (kto pamięta "Walkę o
          ogień"?)
          - Wiele pysznych rzeczy sporządzam przy lekturze, bez szkody dla
          pysznych rzeczy, i dlatego jestem wielką zwolenniczką dań
          jednogarnkowych i zapiekanych, bo przy tym mozna czytać do upojenia
          - w naszym domu funkcjonuje umykacja, no i kto jest prawdziwszym
          fanem:P?
          • yowah76 Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:13
            Ja kiedys pomalowalam czesc wlasnej klasy (osob znaczy) oraz
            zrobilam sobie "bożą nogę" wielce realistyczna. Z innych form body
            artu strzyge psa i kota;)
            Jak chodzi o spelnianie sie tworcze to niech sie onion chwali jak
            dostanie. I kaliope.
            A na bosaka latalam po Piotrkowskiej. I bywalam na obozach
            ekologicznych, gdzie buty zakladalam do sklepu i na konie a potem to
            juz nawet nie...
            Kwiatki tez kradlam, wyznaje;)
          • onion68 Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:14
            No kochana, wykonujesz 200% normy ;-)
            • anutek115 Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:17
              Za ten KUL to dla Verte ze 300 procent normy.

              No i podziel się z nami, kochana, wiedzą, co ty też robiłaś z tymi zerwanymi
              kwiatkami ;-)?
              • verte34 Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:46
                > Za ten KUL to dla Verte ze 300 procent normy.
                Dzięki. Po KULu studiowałam w _Poznaniu_ (UAM). Kto inny by się
                chwalił, ja tylko mówię:P

                Kwiaty podrzucało się młodemu i pięknemu dr S. pod drzwi mieszkania,
                dzwonek i w nogi... TO były czasy...
                • onion68 Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:53
                  No proszę, niczym Natalia, tylko o wiele więcej odwagi.
                  Przypomniało mi się, że u Siesickiej też były kradzione kwiatki (z klombu przed
                  posterunkiem policji) - robiła to bohaterka o wdzięcznym imieniu Marysieńka.
          • szprota Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:20
            A my się licytujemy? :P
            Ja mam na koncie latanie boso, przy czym raz wystąpiłam tak całkiem
            niezamierzenie. Aktualny przyjaciel oraz ówczesny mężczyzna życia wyciągnęli
            mnie bowiem z pięć lat temu na MotoWeteranBazar, to była ta lipcowa (czerwcowa?)
            edycja (impreza ta, zwana czule motobajzlem, odbywa się dwa razy do roku, na
            początku i końcu sezonu. Dużo faaaaajnych maszyn, interesujących właścicieli i
            solidne dwudniowe imprezowanie, na które ja, z różnych przyczyn, nie załapałam
            się ani razu i może to i lepiej). Na stadion, gdzie odbywa się impreza mam
            jakieś 20 minut spacerkiem. Miałam w onym czasie okres zhipisienia, zatem
            nadziałam dzwony, zwiewną bluzkę oraz stareńkie, błękitne półbuciki. Rozpadły mi
            się dosłownie na stopach mniej więcej w połowie drogi. Szkoda mi było czasu,
            więc całą imprezę na czarnym żużlu opękałam na bosaka.
            Płonących serc, pisanek z niestandardowym zdobnictwem i kładzenia rodzicom w
            buty, jak również młodzieńcom w czaszki niestety nie mam na sumieniu.
            A umykacja jest świetna! Ja czasem jadam śniadapki :)
            • onion68 Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:29
              Absolutnie nie przystępując do licytacji wyznam, że oprócz dłubalni mam na
              koncie tylko makaronik (szybko się robi i rodzina lubi) połączony z lekturą,
              choć w s-f nie wciągnęłam się jakoś (ponadto prasowanie z lekturą, sprzątanie z
              lekturą, etc.).
              A teraz będzie wyznanie faktu, który ujmuje mi z kolei parę oczek jako fance -
              boso na ulicy znalazłam się tylko raz, wracając z wesela w nieodległej
              miejscowości, ze śpiewem na ustach. Śpiew na ustach był dlatego, że z powodu
              fanaberii dietetycznych prawie nic podczas imprezy nie zjadłam, za to wypiłam
              nieco napoi wyskokowych.
              Następnego dnia myślałam, że mam zapalenie płuc (ból głowy i ból w sobie ;-)
              • szprota Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:39
                Akompaniament lekturowy w moim wykonaniu wyglądał nieco inaczej od tych tutaj
                opisywanych. Otóż, wzmiankowany ówczesny mężczyzna życia (muszą go dzisiaj uszy
                piec) uwielbia pichcić, a za to jest dyslektykiem, co, jak pewnie część z nas
                wie, objawia się m.in. bardzo wolnym czytaniem. Były czasy, gdy mieszkaliśmy
                razem i około południa Ł. brał się do garów, by celebrując, smakując,
                rytualizując czynności doprowadzić produkty w garach do stanu najwyższej
                jadalności. Ja byłam dopuszczana co najwyżej do krojenia cebulki ;) Inna sprawa,
                że ani wtedy, ani teraz do gotowania się nie garnę, więc dużo lepiej szła mi
                praca zlecona przez Ł., mianowicie - czytanie na głos. Akurat mieliśmy jakieś
                krocie Pratchetta na warsztacie. Przyznaję, że gdy Ł. wybuchał nieutulonym
                śmiechem, część zasługi poczytywałam, nomen omen, sobie - wszak coś dołożyłam do
                i tak niezaprzeczalnego komizmu swoją interpretacją :)
                • mamapodziomka Re: Dłubalnia 30.06.08, 11:32
                  Ekhm, ekhm, skad ja to znam???

                  Tyle, ze ja jeszcze sie musze meczyc po niemiecku, a tego naprawde serdecznie
                  nie znosze. Nie potrafie wymowic niemieckiego "r" i jak mowie to je po prostu
                  polykam, ale czytam jakby staranniej i przynajmniej usiluje wydusic z siebie te
                  przepiekna (sic!) gardlowa gloske i natychmiast zasycha mi w gardle.

                  A zeby bylo jeszcze smieszniej pierwsza ksiazka jaka czytalam TZ-towi (tudziez
                  dzieciom) bylo "Glennkill" Leonie Swann. Swietna ksiazka na wakacje, kryminal z
                  owcami w roli glownej, naprawde smieszny. Ale oni sie wszyscy tak do mojego
                  akcentu w Glennkill przyzwyczaili, ze pozniej przez wiele miesiecy czegokolwiek
                  nie czytalam, to oczekiwali, ze zaraz na scene wejdzie Miss Maple albo Mopple
                  the Whale (owce oczywiscie). Dopiero jakos niedawno im przeszlo ;)

                  A przy gotowaniu tez jestem zatrudniana do czytania, albo wlaczamy audiobooka,
                  bo czasem jednak sie buntuje ;)
                  • ginny22 Re: Dłubalnia 30.06.08, 11:39
                    > A zeby bylo jeszcze smieszniej pierwsza ksiazka jaka czytalam TZ-
                    towi (tudziez dzieciom) bylo "Glennkill" Leonie Swann. Swietna
                    ksiazka na wakacje, kryminal z owcami w roli glownej, naprawde
                    smieszny. Ale oni sie wszyscy tak do mojego akcentu w Glennkill
                    przyzwyczaili, ze pozniej przez wiele miesiecy czegokolwiek nie
                    czytalam, to oczekiwali, ze zaraz na scene wejdzie Miss Maple albo
                    Mopple the Whale (owce oczywiscie). Dopiero jakos niedawno im
                    przeszlo ;)

                    Aaa! Po polsku to wyszło jako "Sprawiedliwość owiec". Bardzo
                    przyjemna rzecz, a świat widziany z perspektywy owcy to jednak
                    zupełnie inny świat :)
            • ready4freddy Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:41
              szprota napisała:

              > Ja czasem jadam śniadapki :)

              ze śrubełka???

              aż sobie specjalnie włączyłem polskie znaki na tę okazję :) ja tylko siorbatkę
              pijam, ale to od Was sie tego wyrazu nauczylem :)
              • szprota Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:43
                ready4freddy napisał:

                > szprota napisała:
                >
                > > Ja czasem jadam śniadapki :)
                >
                > ze śrubełka???
                >
                Nie, na śniadobiadację :)
          • yasemin Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:22
            to ja też się dopisuję:
            -boso latać po mieście zdarza mi się, chociaż częściej w parku niż
            na ulicy
            -oczywiście jedzonko "pod akompaniament lektury" bardzo często
            przyrządzam. najchętniej powiązanej jakoś tematycznie z potrawami-
            jutro będę szykować tureckie jedzonko na przyjęcie i mam zamiar
            czytać przy tym "Nowe Życie" Pamuka :)
            -a do tego jeszcze: rzeczywiście tak jak Ida czytuję "Przeminęło z
            wiatrem" pod prysznicem, jak również i inne lekturki
            -i swego czasu- pod wpływem MM oczywiście- zadawałąm wszystkim
            znajomym moich rodziców słynne pytanie Laury o homo sapiens :P
            • yasemin Re: Dłubalnia 27.06.08, 21:28
              ah! byłabym zapomniała! w 3 kl podstawówki malowałam sobie farbka
              prążki na rękach i w ogóle utożsamiałam się z Tygrysem z "Kubusia
              Puchatka" (choć o Laurze- Tygrysie wtedy jeszcze nie słyszałam) i
              napisałam wierszyk taki oto:
              W pamiętniku jest zapisek
              że nazywam się Tygrysek
              Rozbrykany, prążkowany
              wszyscy go polubuć mamy!
              Dobrze znany z dobranocki
              No to NTNR! Do nocki!
          • meduza7 Re: Dłubalnia 27.06.08, 22:19
            Verte, to my KULeżanki! ;)
            • verte34 Re: Dłubalnia 28.06.08, 20:09
              O! A kiedy studiowałaś i co? Bo jeżeli w końcu lat 80. i
              anglistykę... :))
            • ginny22 Re: Dłubalnia 28.06.08, 20:16
              Obecnie studentki KULu określają się nieco inaczej :P
              • uccello Re: Dłubalnia 28.06.08, 23:20
                > Obecnie studentki KULu określają się nieco inaczej :P

                dziewczyny KULtowe?

                jestem COOL?

                KULturystki?


                • ginny22 Re: Dłubalnia 28.06.08, 23:22
                  Gorzej :) KULwy. A panowie, odpowiednio, sKULwiele.
                • onion68 Re: Dłubalnia 29.06.08, 09:15
                  Po krótkiej chwili konsternacji, spieszę donieść, że jesteś, Ucello, cool.
                  Podobnie jak Verte i Meduza :-)
                  • ding_yun Re: Dłubalnia 29.06.08, 12:16
                    z rzeczy mniej więcej jeżycjadowych robiłam następujące:

                    -latałam na bosaka, raz po własnym osiedlu, a raz po eleganckiej i
                    burżujskiej dzielnicy londynu, nie do końca trzeźwa będąc :)
                    -piję non stop herbatkę
                    -jestem samozwańczą królową dań jednogarnkowych. A przysmak leniwej
                    Parysady jest moim daniem poniekąd popisowym.
                    -gdybym miała psa albo kota nazwałabym go Mucyk. Bezsprzecznie.
                    -parę razy wlazłam do fontanny. Ale mojego Damba w żadnej nie
                    spotkałam :(
                  • uccello Re: Dłubalnia 29.06.08, 17:43
                    onion68 napisała:

                    > Po krótkiej chwili konsternacji, spieszę donieść, że jesteś,
                    Ucello, cool.
                    > Podobnie jak Verte i Meduza :-)

                    Nie chciałabym przypisywać sobie zasług i to punktowanych na 300%
                    jeżycjadowej normy. Prosty człowiek po Akademii Sztukniętych jestem.
                    Rozważania KULturalne były czysto teoretyczne.
                    • anutek115 Re: Dłubalnia 29.06.08, 17:52
                      Co absolutnie w niczym nie przeszkadza, abyś była cool :-)).
          • onion68 Re: Dłubalnia 29.06.08, 18:43
            > - Wiele pysznych rzeczy sporządzam przy lekturze, bez szkody dla
            > pysznych rzeczy, i dlatego jestem wielką zwolenniczką dań
            > jednogarnkowych i zapiekanych, bo przy tym mozna czytać do upojenia

            Chciałam Wam powiedzieć, że do czytania najlepsze są naleśniki; to znaczy, kiedy
            chce się czytać, a coś trzeba ugotować. Po zrobieniu ciasta i farszu, trzeba już
            tylko dobrze zsynchronizować przewracanie kartek i naleśników ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka