Dodaj do ulubionych

"Jadł śniadanie już od kwadransa!"

13.08.08, 12:15
Parę dni temu przypomniał mi się ten opis porannej biesiady Pawełka
z "Kłamczuchy", gdy sama, spiesząc się do pracy, mocowałam się z
dwiema niezbyt dużymi kromkami chleba z serem i jajkiem oraz kubkiem
mleka, by jak najszybciej to zjeść. Na stole postawiłam zegarek, by
zmierzyć czas. I co się okazało- mnie też zjedzenie mojego śniadania
zajęło dokładnie 15 minut-a przecież jak widać nie jadłam aż pięciu
bułek z tymi wszystkimi dodatkami, których już nie pamiętam (ktoś ma
pod ręką książkę?)! Mam w związku z tym do Was pytanie- z ciekawości-
ile czasu Wam zajmuje śniadanie? Czy MM nie przesadziła sugerując,
że kwadrans na zjedzenie śniadania to dużo?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 12:28
      Nie jadam śniadań. A jak juz jem to z pięć minut. Ale ja jem za
      szybko i to nie jest powód do chwały.
      • tennesee Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 13:02
        Ile zajmuje mi śniadanie? to zależy.
        Sobotnie, takie z gazetką albo telewizją śniadaniową około godziny. A z tego co
        pamiętam Pawełek nigdzie tego dnia się nie spieszył, więc kwadrans to niezbyt wiele.

        Poranne codzienne- 5- 10 minut, do kwadransa. Weźmy jednak pod uwagę, że w
        Kłamczusze i opisie tej sytuacji mamy zdecydowanie perspektywę zniecierpliwionej
        Anieli, a nie MM.
    • mmaupa Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 13:07
      Pochloniecie jogurtu z platkami zajmuje mi okolo trzech minut (na stojaco) -
      herbate pije juz przed komputerem w pracy. Wiec dla mnie kwadrans to dosc duzo w
      dzien powszedni. W niedziele natomiast... Ech, w niedziele to jest porzadna kawa
      z mlekiem, jakies kanapki moze, owoce, czasem bardzo niezdrowy boczek (jesli to
      ukochany przyrzadza), ewentualnie jajecznica. I trwa sniadanie z godzine.
    • sir.vimes A wiesz, tez mnie to zdziwiło 13.08.08, 13:21
      moim zdaniem strasznie szybko jadł.

      pół porcji zupy mlecznej to dla mnie i mojej córy około 15 minut...

      bez popijania... bo córa pije swoją wodę z cytryną sporo przed śniadaniem a ja
      kawę i wodę niemal jeszcze w łóżku ;)
      • metwoh Re: A wiesz, tez mnie to zdziwiło 13.08.08, 13:25
        W wakacjach czy w weekend to tak pewnie z 15 -20 minut (2 bułki z
        czymś). W roku szkolnym pewnie z 10 minut -ale kawa wtedy jest mała
        i kawałek chleba tylko jeden, coby nie przytyć. Ale bez śniadania i
        kawy nie wyjdę z domu.
    • jhbsk Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 13:57
      W sobotę i niedzielę mam dużo czasu, więc i śniadanie trwa długo (nie mierzyłam
      ile dokładnie). Od poniedziałku do piątku zjadam kanapkę przygotowaną wieczorem,
      trwa to chwilę.
      • melmire Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 14:02
        W lodowce trzymasz kanapke? interesuje mnie to , chetnie zaoszczedzilabym troche
        czasu rano, nie za bardzo rozklapciana jest ta kanapka?
        • yasemin Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 15:41
          ja też tak w sumie kiedyś robiłam, kiedy miałam na 7.30 do pracy,
          ale podobno to nie jest zbyt zdrowe- powinno się jeść raczej
          świeże...
        • jhbsk Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 10:34
          Kanapkę robię wieczorem i trzymam w lodówce na talerzyku przykrytą miseczką,
          żeby nie wysychała. Rano jest OK.
    • minerwamcg Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 15:18
      Pawełek był wówczas w wieku, w jakim nie jest żadna z nas. I jest to
      wiek, kiedy chłopak nie je, tylko żre, połyka i pochłania. Kto ma
      szesnastoletniego syna, wie, o czym mówię :)

      Ja też śniadań nie jadam. Robię się głodna dopiero około południa i
      nic na to nie poradzę.
      Gdybym jednak takowe jadała, byłby to posiłek celebrowany - z
      parzeniem herbaty, niespiesznym podjadaniem to tego to owego,
      włączonym w tle jakimś sympatycznym radiem i poranną gazetą,
      najlepiej żeby było to sobotnie wydanie "Dziennika Polskiego". Ma
      się te fanaberie :)
      • verdana Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 15:29
        Miałam szesnastoletniego syna, ktory niczego nie pochlanial i nie
        bardzo w ogole byl zainteresowany jedzeniem, tzn. w ogóle nie bywał
        glodny. Obecny 14 latek też niczego nie pożera z nadmierną
        szybkoscia - w kazdym razie je wolniej niż ja. I mniej chetnie, choć
        raczej lubi jeść.
        Więc to tylko stereotyp:-)))
        • minerwamcg Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 12:44
          > Miałam szesnastoletniego syna, ktory niczego nie pochlanial i nie
          > bardzo w ogole byl zainteresowany jedzeniem, tzn. w ogóle nie
          bywał
          > glodny. Obecny 14 latek też niczego nie pożera z nadmierną
          > szybkoscia - w kazdym razie je wolniej niż ja. I mniej chetnie,
          choć
          > raczej lubi jeść.
          > Więc to tylko stereotyp:-)))

          Sowy nie są zielone - to też tylko stereotyp :)
          Nie mam co prawda szesnastoletniego syna, ale jeździłam z
          szesnastolatkami na oazy, obozy i inne stadne formy wypoczynku. I
          widziałam, jak jedli... nastarczenie im spyży było zadaniem dla
          naprawdę lubiącego swoją pracę kwatermistrza :)))
    • mankencja Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 15:34
      mysle, ze ok. 5minut. zazwyczaj jest to kanapka z serem i pomidorem
      albo jogurt naturalny. do tego espresso i/lub mała filizanka herbaty.
    • szprota Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 17:37
      Kwadrans - wraz z przygotowaniem. Z tym, że śniadania jadam dość
      minimalistyczne, jakieś dwie kromeczki chleba z serem topionym, twarożkowym lub
      pasztetem i czarna rozpuszczalna kawa do tego (woda zdąża się zagrzać, gdy się
      pluskam i minuskam pod prysznicem). Mieszczę się między 5:45 a 6:00 (o ile
      chadzam na ranne zmiany. Przy popołudniówkach nie jem śniadania w ogóle, tylko
      ok.13:30 lekki obiad).
      W sumie kwadrans to dość normalny czas na zjedzenie porządnego śniadania. Ale,
      jak któraś z nas wcześniej zauważyła, to raczej w mowie pozornie zależnej
      Anielinej było to tak strasznie długo.
      • yowah76 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 19:55
        Moze przezuwal kazdy kes 40 razy. Albo w ogole sie delektowal. Ja
        kiedy chodze do pracy to jem szybko, a jak sie nie musze spieszyc to
        w ogole na raty.
        A co do przezuwania... na wiosne w angielskiej tv byl taki
        program, "Diety, o ktorych zapomnial czas" czy jakos tak, bodajze
        trzy grupy ludzi mialy jesc i gimnastykowac sie (a takoz ubierac i
        ogolnie zachowywac) tak jak w latach 1880, 1900 i 1920 (chyba). I
        dieta jednej z grup polegala na tym, ze mogli jesc wszystko i tyle
        ile zdaza przez pol godziny, ale kazdy kes byl zuty 40 razy a potem
        nalezalo odchylic glowe i pozwolic, zeby samo splynelo. Pielegniarka
        im te 40 razy odliczala. Chyba byli najglodniejsi ze wszystkich,
        chociaz na stole mieli zarcia obfitosc;) i o ile pamietam, to po
        dwoch dniach zalozyli protest, ze zuc moga, ale wola normalnie
        przelykac;)))
        • slotna Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 20:01
          Taaa, ogladalam to :D Oni tez nie mogli jesc wszystkiego, tylko co tam bylo charakterystyczne dla tego okresu. Pamietam jakas blondynke, ktora ze lzami w oczach wrzasnela, ze nie jest gesia, zeby tak przelykac. Wspolczulam im normalnie.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • yowah76 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 13.08.08, 20:40
            Mialam na myslie wszystko w sensie, ze nie jakos specjalnie
            dietetycznie, i slodycze mieli, i jakies wyszukane inne potrawy - a
            pozostale grupy odzywialy sie w sposob mocno restrykcyjny. Grupa
            przezuwajaca za to wstawala od zastawionego stolu z glodem w
            oczach...
    • noida Off topic śniadaniowy 14.08.08, 08:59
      Ilość czasu, jaką poświęcamy na zjedzenie śniadania i dygresja odnośnie tych
      żujących w latach 1880 skojarzyła mi się z czasownikiem "śniadać", a to z kolei
      ze zwyczajem jadania śniadań w okolicy
      godziny 12-13 i zapraszaniem rozmaitych znajomych na owe śniadania. Otóż od
      jakiegoś czasu intryguje mnie bardzo jedna rzecz. Odniosłam bowiem wrażenie, że
      ludzie w tamtych czasach nie należeli do specjalnych leniuchów i raczej nie
      wylegiwali się w łóżkach do godziny 11.30, bo to było źle widziane. Zapewne
      wstawali raczej koło 9.00. I czy w związku z tym oni do tej 12-13 nie padali z
      głodu? Jak myślicie? Czy spożywali poranną kawę w łóżku i nie wiem, powiedzmy
      bułkę z dżemem do tego? Ciasteczka? Coś innego, zupełnie nie wartego wzmianki? A
      dopiero potem owo słynne śniadanie?

      Swoją drogą, zwyczaj zapraszania znajomych na śniadania wydaje mi się bardzo
      ładny. Ciekawe, czy dałoby się go wskrzesić...
      • metwoh Re: Off topic śniadaniowy 14.08.08, 12:25
        Wstawali z kurami, czyli skoro świt. A Ci, co śniadali w
        towarzystwie mieli służbę, która taki posiłek przygotowywała. O 12
        to jadano już obiad, więc śniadanie było ok. 8-9.
        • noida Re: Off topic śniadaniowy 15.08.08, 10:34
          No nie wiem, czy obiad. To się nazywało wyraźnie "zaproszenie na śniadanie", z
          czego wnoszę, że obiad był później...
          Swoją drogą jakim cudem oni wszyscy nie wyglądali jak beczułki przy tych
          wszystkich śniadaniach, proszonych obiadach i tak dalej, pozostanie dla mnie na
          zawsze tajemnicą.
          • metwoh Re: Off topic śniadaniowy 15.08.08, 13:25
            Oj, chyba wyglądali, przynajmniej niektórzy. Po prostu więcej się
            ruszali, mniej jedli słodyczy. No i średnia życia była jednak
            niższa, więc nie mieli tyle czasu, by utyć. Ale jak się ogląda
            portrety czy fotografie, to jednak tak szczzupłe dziewczyny jak
            dzisiaj to pojawiały się tylko na przednówku.
      • tennesee Re: Off topic śniadaniowy 14.08.08, 13:03
        Jakby nie było, dość popularne (nie wiem na ile faktycznie, a na ile
        deklaratywnie) są tzw. brunche, czyli coś pomiędzy lunchem a śniadaniem. A
        wiecie, zdarzało mi się spotykać na śniadania kilka razy z koleżankami i było to
        przemiłe:), zwłaszcza w dniu, kiedy rzeczywiście gdzieś idę np. do pracy i jest
        to taki fajny początek dnia.
        • noida Re: Off topic śniadaniowy 15.08.08, 10:41
          Brunch to dobry wynalazek. Można się napić wina przed 13.00 ;)
      • mankencja Re: Off topic śniadaniowy 15.08.08, 12:19
        Zapewne
        > wstawali raczej koło 9.00. I czy w związku z tym oni do tej 12-13
        nie padali z
        > głodu? Jak myślicie? Czy spożywali poranną kawę w łóżku i nie
        wiem, powiedzmy
        > bułkę z dżemem do tego? Ciasteczka? Coś innego, zupełnie nie
        wartego wzmianki?
        > A
        > dopiero potem owo słynne śniadanie?

        hmm... jako, że ja jem śniadanie gł. po to, żeby nie palić na czczo,
        bo to podobno niezdrowe, mogę sobie spokojnie wyobrazić, że ktoś do
        tej trzynastej lata o suchym pysku i nic mu się z tego powodu nie
        dzieje... ale to kwestia upodobań, może ci, którym się jednakowoż
        działo, w tak zwamnym międzyczasie tę bułkę z dżemem zjadali
    • zieleniack Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 10:46
      Dla mnie czas, w jakim Pawełek je, jest długi - ale to dlatego że ja
      na śniadanie zazwyczaj zjadam 2 kromki razowca z serkiem (topionym,
      twarogowym itp). Zajmuje mi to z 2-3 minuty, wiadomo, jakiej
      wielkosci jest razowiec. Do tego obowiązkowo herbata, ale nie
      wliczam jej w łączny czas jedzenia śniadania, bo to zależy od tego,
      jak szybko przestygnie. Jeśli zrobie herbate przed prysznicem i
      zostawię do ostygnięcia, to po prysznicu, kiedy zazwyczaj jem
      śniadanie, jest juz zdatna do picia. Z kolei kiedy zrobie herbate
      równolegle z robieniem kanapek, to musze czekac, az ona ostygnie -
      ale trudno powiedziec, aby czekanie na ostygniecie i chuchanie na
      herbate wliczało sie do czasu konsumpcji. Wiec herbaty nie wliczam.

      15 minut to mi zajmuje obiad - moze...

      Mnie kiedys bardziej zastanawiała ilośc pochłanianego przez Pawła
      jedzenia, bo u mnie w domu mezczyzni nigdy tyle nie jedli (a
      szczególnie brat, który od urodzenia jest niejadkiem) - ale od
      jakiegos czasu to sie rozwiało - odkad zobaczylam, ile moj chlopak
      (no, teraz juz narzeczony;)) )potrafi zjesc. Ostatnio zjadł na
      sniadanie pół kilo twarogu, 6 bułek z czyms i pół litra kompotu. O_O
      nie wiem, gdzie to miesci, bo jest szczupły O_O albo 19 kanapek
      kiedyś po pracy... byłam wtedy w szoku ;D
      • minerwamcg Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 12:48
        >Ostatnio zjadł na
        > sniadanie pół kilo twarogu, 6 bułek z czyms i pół litra kompotu.
        > nie wiem, gdzie to miesci, bo jest szczupły O_O albo 19 kanapek
        > kiedyś po pracy... byłam wtedy w szoku ;D

        Mnie takie szoki ominęły, bo mój brat w porze jedzenia zmieniał się
        w odkurzacz. Bochenek chleba na jedno posiedzenie albo czterdzieści
        pierogów były dla niego wyczynem skromnym i niegodnym odnotowania. A
        chudy był jak śmierć na urlopie... Teraz trochę przytył, ale i lat
        ma dużo więcej, i bratowa rewelacyjnie gotuje :)
        • verdana OT 14.08.08, 16:13
          Tak sobie myslę, nie po raz pierwszy w życi zresztą, ze matki
          kompletnie nie widza jakim błogoslawieństwem w domu jest niejadek.
          Przeciez ja bym przy dwóch synach zbankrutowala - a najstarszy, na
          szczęście malo co jadł i mało co je.
      • mankencja Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 16:14
        albo 19 kanapek
        > kiedyś po pracy...

        ale takich pojedynczych (tzn. kromka cjhleba i cos na wierzchu), czy
        skladanych (dwie kromki i cos pomiedzy)?
        • zieleniack Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 11:20
          1 kromka = bułka przekrojona na połowę :]
          • zieleniack Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 11:22
            tzn chodzi mi o to, ze nie bułka cała z czyms pomiędzy, tylko 1
            kromka jako połówka tej bułki z czyms tzn z serem, szynka itp.

            na obiad to tez se naklada takie wielkie kopce na talerz;P i czasami
            np. surowke doklada pozniej, bo juz nie ma na nia miejsca. Ale nie
            zawsze, bywa, ze nie ma apetytu i nie zje całego kopca, tylko 4/5 ;)
            • mmaupa Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 11:40
              U mnie to samo. Jesli w przepisie sa skladniki dla czterech osob, to wiem, ze
              akurat starczy na nas dwoje (ja jem za jedna osobe, a i to nie zawsze). Czasem
              gotuje DUZO - w kazdym razie mi sie tak wydaje, np olbrzymi gar zupy, jak dla
              pulku - i po cichu licze, ze moze cos zostanie na nastepny dzien. Gdzie tam.
              Tasiemca ma, czy co? Chudy taki.

              Swoja droga, te Danusine plastry sera smazone w panierce sa nie tylko droga do
              zawalu. One wspaniale nadaja sie do cementowania zwiazkow miedzyludzkich! Jeden
              plaster intensywnie utwierdza mezczyzne w milosci przez ok. 4 min. Nie
              testowalam na kobietach, ale pewnie nie dziala az tak dobrze, ze wzgledu na
              kalorycznosc.
            • mankencja Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 12:06
              > na obiad to tez se naklada takie wielkie kopce na talerz;P

              no to moj ma gorzej - nioe tylko sobie nakłada wielkie porcje, mnie
              też. i mogę pierdyliard razy powtarzać "nie lubię ziemniaków, nie
              rób mi ziemniaków, słowo 'wegetarianka' nie jest synonimem
              dla 'kartoflożerczyni'" a on i tak uformuje mi na talerzu solidną
              hałdę (twierdząc, że to 2małe ziemniaki), a obok połozy 3/4
              kalafiora i dwa jajka sadzone. czasem udaje mi się zjeść połowę.

              hmm... przyszlo mi teraz do glowy, ze to moze byc calkowicie
              przemyslane działanie - głupio mu nakladac sobie na talerz tyle, ile
              by chciał, więc wszelkie nadwyżki lądują u mnie, wiadomo bowiem, że
              i tak poddam się szybko i resztę zostawię, a on będzie mógł
              zjeść "zeby się nie zmarnowało"
              • zieleniack Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 16:40
                ja na szczescie nakladam sobie sama ;) ale czasem slysze "co tak
                mało sobie nalozylas?" ;) kiedys nalozylam sobie tyle, ze zdazylam
                zjesc, zanim on sobie nałożył :D chociaz bywa, ze zjem swoje, a
                potem wyzeram mu z tego kopca, bo rzeczywiscie nalozylam sobie za
                malo albo po prostu wyjątkowo mi smakuje;D

                a mimo to wydaje sie, ze to ja duzo jem, bo po prostu jem czesciej -
                np. wspomniane gdzies wczesniej kanapki po 2 godzinach juz nie
                istnieją i zoladek domaga sie nowych, podczas, gdy narzeczony po
                zjedzeniu swojej góry jedzenia nie bedzie glodny do popoludnia.
                • zieleniack Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 16:41
                  a, i zeby nie bylo - ogolnie to nie jest łasuchem, ktory np. chodzi
                  i podjada, rozsmakowuje sie z potrawach itp. Dla niego to jest po
                  prostu słuszny posiłek na zasadzie "raz a dobrze". ;)
    • marajka Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 16:00
      Zależy o której godzinie. W roku akademickim, o 7 rano, kilka
      minut,bo jest małe. W wakacje dłużej. Ale kwadrans, to moim zdaniem
      przeciętnie-a na pewno zdrowo.
      Uważam, że ten dłuuuugi kwadrans został tak przedstawoiny z
      perspektywy Anieli. Czekała na ukochanego, rzymskiego boga, a ten
      co? Bezczelnie AŻ kwadrans je śniadanie!
      • mmaupa Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 16:06
        Tak sobie mysle, ze moze Pawelek obzeral sie juz od kwadransa, a konca nie bylo
        wcale widac... Moglby tak (nieromantycznie!) jesc, i jesc, i jesc.
        • marajka Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 21:57
          Raczej żreć, żreć i żreć...
          • kaliope3 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 23:20
            Wiecie, zazdroszczę Wam, przy dziecku niespełna dwuletnim są w zasadzie dwie
            opcje ( myślę tylko o dniach wolnych, bo w inne jem śniadanie w pracy)-albo
            poświęcić sen, wstać wcześniej od dziecka i cichcem coś zjeść,przy czym parzenie
            kawy w ekspresie odpada bo hałas, albo sobie dłużej pospać a potem pomiędzy
            podawaniem śniadania dziecku a zmywaniem czy ścieraniem plamy z mleka, wcisnąć
            coś w siebie by zabić głód.Wszystkie Wasze wersje są luksusowe dla mnie w tej
            chwili:)
            • onion68 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 06:39
              Gdy moje były małe, przez cały dzień jadłam głównie jabłka, a obiad o 22:00, jak
              już spały :-) O fatalnej porze, z punktu widzenia wiedzy o odżywianiu, ale za to
              powoli i za jednym podejściem.
              Nie lubię jeść w pośpiechu, dlatego rano nie jem śniadania.
              Pawełek zdaje się jadł i szybko, i dużo, i długo. A przecież miał być
              uduchowionym Adonisem ;-)
    • natalijasz Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 20:34
      w tygodniu śniadanie jem niezwykle rzadko, no chyba, że późno wstanę, wtedy to
      co innego. weekendami za to pochłaniam co popadnie i do tego zajmuje mi to
      bardzo dużo czasu. podejrzewam, że moje odzwyczajenie się od porannego jedzenie
      było związane z oszczędzaniem czasu przed wyjściem na uczelnie...ileż bardziej
      wolę spać!
      w sobotę za to, bardzo lubię długo siedzieć nad świeżymi bułeczkami, zaczytując
      się w gazecie lub książce. o tak!
      • meduza7 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 14.08.08, 20:42
        Ja ostatnio zauwazylam, ze wychodze do pracy w 20 minut po wstaniu z
        lozka. Gdzies w tym miesci sie sniadanie.
        Ale teraz mam urlop i sie delektuje ;)
        A z Pawelkiem to nie bylo przypadkiem tak, ze on jadl sniadanie juz
        od kwadransa i wcale nie zamierzal skonczyc?
        • anutek115 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 15.08.08, 15:49
          Większość waszych wpisów sugerujących, że sniadanie je się dłużej niż kwadrans
          dotyczy czegoś, co ja nazwałabym delektowaniem się :-). Jedzenie, owszem, ale
          też lektura książki czy prasy codziennej, smakowanie, rozmowa... scenę z
          Pawełkiem odebrałam zaś tak, że on WYŁĄCZNIE je. Pochłania. Pożera. Nie robi nic
          ponad to, tylko wrzuca w gardziel kawały pożywienia, przed nim stoi, że to tak
          ujmę, ciąg dalszy, a on przez następny kwadrans ma wyłącznie gastronomiczne
          plany :-). Działalnośc absolutnie nie pasująca do Adonisa, przyznajcie.

          Ja, jak mogę (w ciągu ostatniego roku rzadko mogłam) jem sniadania dłużej niż
          kwadrans. Ale to zawsze było połączone z parzeniem herbaty, lekturą ksiązki, w
          najghorszym wypadku oglądaniem filmu...
          • lezbobimbo Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 20.08.08, 05:00
            anutek115 napisała:
            >scenę z Pawełkiem odebrałam zaś tak, że on WYŁĄCZNIE je. Pochłania. Pożera. Nie
            robi nic> ponad to, tylko wrzuca w gardziel kawały pożywienia, przed nim stoi,
            że to tak> ujmę, ciąg dalszy, a on przez następny kwadrans ma wyłącznie
            gastronomiczne
            > plany :-). Działalnośc absolutnie nie pasująca do Adonisa, >przyznajcie.

            A no chyba ze tak. W mysl zasady, ze mlody bóg nie ma zoladka, to takie
            przyziemne ;)
            Gargantuicznosc owszem, ale kwadrans to niemal smieszny czas. Biadanie nad 3
            kwadransami to juz rozumiem, ale 1?
            Musi Anielka w goracej (gotowanej na jajko?) wodzie kapana! Pewnie wolalaby,
            zeby to nią sie tak zachlannie zajmowal, zamiast zarcia jakiegos? :)
    • lezbobimbo Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 20.08.08, 04:54
      yasemin napisała:
      >Mam w związku z tym do Was pytanie- z ciekawości-
      > ile czasu Wam zajmuje śniadanie? Czy MM nie przesadziła sugerując,
      > że kwadrans na zjedzenie śniadania to dużo?

      Moze to bylo takie obowiazujace dziwactwo kulinarne tamtych lat, jak z tym
      niekarmieniem niemowlat po nocy?
      N.p. moja babcia promowala inny obowiazujacy dogmat, ze podczas jedzenia NIE
      WOLNO popijac, bo bez picia mozna wiecej jedzenia zmiescic (wiadomo dziecko
      zdrowe, to dziecko napchane po dziurki w oczach). Z kolei dziadek wspieral inny
      dogmat, ze chleb trzeba dokladnie zasmarowywac, kazda dziurke maselkiem, bo tak
      mu kazal jego dziadek.. koszmar ;)

      Sniadanie zajmuje mi nie wiem ile, czasem w biegu (przed komputerem) ale wiecej
      niz kwadrans na pewno (zwlaszcza jak MLP pysznosci blogie i nieziemskie
      przyrzadzi, tosciki ciabatta z mozzarella i awokado n.p.).
      • sir.vimes Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 20.08.08, 06:40
        rzecz zabawna - moja babcia tez twierdziła, ze nie popijać - właśnie po to by
        zjeść mniej (bo sama "suchą paszę" trudno upchnąć w ilości przesadnej bez
        popijania - np. dwa pączki przy herbacie znikają aż miło, dwóm pączkom bez
        herbaty mało kto da radę).

        > N.p. moja babcia promowala inny obowiazujacy dogmat, ze podczas jedzenia NIE
        > WOLNO popijac, bo bez picia mozna wiecej jedzenia zmiescic (wiadomo dziecko
        > zdrowe, to dziecko napchane po dziurki w oczach).
        • lezbobimbo Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 20.08.08, 09:04
          W kazdym razie 2 punkty wspólne: babcia, nie popijac ;-)

          Co do rózniacych sie wytlumaczen dogmatu to nie wiem, ale to czepianie sie
          wnuczat pamietam ;)
        • zieleniack Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 25.08.08, 15:26
          ja sie zgodze z 1 babcia w kwestii mieszczenia ;) jesli jem same
          kanapki, to moge ich zjesc duuuzo duzo i w rezultacie jem za dużo.
          Jesli zaś jem np. 2 kanapki i piję do tego herbate, to mam pełny
          brzuch :) Dlatego właśnie ja jestem zwolenniczką popijania (ale
          jedynie zielona i czerwona herbata, na trawienie), zeby zjeść mniej
          pod względem kalorycznym, innymi słowy - aby oszukać żołądek ;)
          • uccello Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 26.08.08, 18:20
            zieleniack napisała:

            >Dlatego właśnie ja jestem zwolenniczką popijania (ale
            > jedynie zielona i czerwona herbata, na trawienie),

            Jak mawia znajoma Basieńka - zwana Basią Białe Kozaki
            - czerwona herbata jest super, można schudnąć o 70%.
            Uważaj więc:)
            • zieleniack Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 26.08.08, 18:37
              alez wiem:) odchudzałam sie na czarwonej herbacie, osiagnelam efekt
              pozadany, a teraz pije zeby utrzymac linie no i dlatego, ze po
              prostu mi zasmakowała i nie umiem sie odzwyczaic:)
      • ready4freddy Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" OT 26.08.08, 20:31
        ja chce instrukcje do toscikow z mozzarella i awokado, podoba mie sie ta
        kombinacja! :) mozna prosic? :)
    • ananke666 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 26.08.08, 18:13
      Mnie ten kwadrans zadziwia o tyle, że nie pojmuję, jak w 15 minut można zeżreć cyt.: "pięć bułek, pół kostki masła, pół słoika miodu, około dwudziestu dekagramów żółtego sera, dwa jajka na miękko, pół litra kawy oraz twarożek z cebulą."
      Turboszczęki i megagardziel? :O
      • anutek115 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 26.08.08, 20:58
        No toż mówiłam - facet żarł, zamiast subtelnie pochłaniać, najlepiej pyłek
        kwiatowy, względnie życ miłoscią.
        • ready4freddy Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 26.08.08, 21:29
          anutek115 napisała:

          > No toż mówiłam - facet żarł, zamiast subtelnie pochłaniać, najlepiej pyłek
          > kwiatowy, względnie życ miłoscią.

          alez! to byl pelnokrwisty samiec (no dobra, samczyk) Pawelek, nie jakis
          lotofagas, zeby sie pylkiem zywil :) ja sie dziwie, ze nie szarpal poteznym
          szczekami polci wolowiny, a wy mu tu amputu.. imputujecie jakies pylki :)
          • ananke666 Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 26.08.08, 22:32
            Bo ja wiem, czy on taki pełnokrwisty. Mnie niekiedy kojarzył się z młodym przedstawicielem rogacizny, co to jeszcze temperamentu dorosłego nie posiada (i nie będzie posiadał, jak się zdaje), za to należy mu w regularnych odstępach czasu zadawać paszę, którą z okiem nieskalanym myślą przeżuwa ruchem jednostajnym.

            Średnio na trzy minuty wypadała buła z nielichymi dodatkami i seta kawy. Pierwszą w tym tempie zeżreć, to ja jeszcze rozumiem, ale czwartą i piątą?!
      • ready4freddy Re: "Jadł śniadanie już od kwadransa!" 26.08.08, 21:27
        a na koncu megagardzieli trzewia, jakich nie powstydzilaby sie fabryka "Azoty" w
        Pulawach :) znaczy taka platanina rur i ogromnych zbiornikow. moze Pawelek mial
        osiem zoladkow, jak Alf? bo ten opis jest naprawde porazajacy. nie mam pojecia,
        jak mozna pozrec piec bulek, tzn. moze i mozna, ale na tym koniec. a tu jeszcze
        pol kostki masla i pol sloika miodu, nie wiem, na mysl o ktorym mdli mnie
        bardziej (chyba masla, bo go zasadniczo nie jadam, ale z drugiej strony pol
        sloja miodu to chyba tylko niedzwiedz da rade, przecie to slodkie bardzo).
        dwadziescia deko sera zoltego to nie jest az taka niewyobrazalna ilosc, ale jako
        ze akurat jadlem takowy, to mi wyszlo, ze kilkanascie plasterkow to bedzie, wiec
        tez nie tak malo. dwa jajka - no dobra, to nie jest problem, o ile sie wczesniej
        nie zezarlo pieciu bulek, sloika i kostki, i sera. najlatwiej to te kawe chyba
        wypic, chociaz to jakas lura potworna chyba, bo po pol-litrze (po pol litry?
        mniejsza z tym, po malym wiaderku) prawdziwej kawy bylby pobudzon ponad miare
        (pol litra espresso mogloby go zamienic w wiedzmaka chutliwego ponad ludzka
        miare, na ten przyklad, o ile dalby rade utrzymac latanie rak). a na koniec
        twarozek z cebula, i tu sie nie wypowiadam, gdyz jest to dla mnie kombinacja
        zgola niestrawna.

        a co do czasu, to samo jedzenie w tygodniu zajmuje mi pewnie z 10 minut, bo
        zjadam miseczke (jak pieseczek) platkow na mleku, znaczy musli (przekaz
        podprogowy dla tych w jUKeju: dorset cereals, eat dorset cereals) i popijam
        kubelkiem zuzla, znaczy kawy mocnej rozpuszczalnej bardzo czarrrnej :)
        rozpuszczalnej, bo lubie, jest latwo zrobic nawet po omacku, albo i przed,
        tudziez ekspres cisnieniowy musze oddac do serwisu, bo sie zaklinowala sruba od
        filtra, a w tzw. kawiarce, czy jak sie nazywa to diabelstwo do espresso, mie sie
        nie chce tak z rana kawy parzyc. za skomplikowane :) tyle mojego :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka