chainless_soul Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 11:21 Witam wszystkich :) Rzadko udzielam się na forum, ale od kilku lat pilnie je śledzę, a teraz oczywiście jestem świeżo po nocy poświęconej przykręcaniu "Sprężyny" i właśnie skończyłam czytać spoilerowy wątek. Wczoraj przez cały dzień musiałam dzielnie ze sobą walczyć, żeby do niego nie wejść :)) Mam taką refleksję odnośnie imienia Ziutka: o ile Gabrysia nadała swoim córkom imiona ładne i kobiece, jakby chciała zrekompensować im trudy życia w smutnych i szarych czasach, w dodatku bez ojca, a imiona córek Pulpy bezlitośnie kojarzą mi się z Anią z Zielonego Wzgórza (no, Nora raczej z Anią z Szumiących Topoli), to Ida i Marek wydają się po prostu preferować imiona stare i tradycyjne, ale imię Kazimierz nosił również mąż Gizeli, czyli w pewnym sensie przyszywany dziadek Idy! Jeżeli "Sprężyna" rzeczywiście jest mrugnięciem MM w stronę forum, to imię najmłodszego potomka Pałysów może być właśnie odpowiedzią na krytykę o wątku Gizeli, która przed Kalamburką była w rodzinie Borejków po prostu nieobecna... Tak ogólnie, to moje wrażenia po przeczytaniu są bardzo pozytywne, chociaż po zamknięciu książki z żalem stwierdziłam, że zaśmiałam się tylko dwa razy, ale za to porządnie.... Odpowiedz Link
senseeko Humor - gdzie? 12.12.08, 23:23 chainless_soul napisała: > > Tak ogólnie, to moje wrażenia po przeczytaniu są bardzo pozytywne, > chociaż po zamknięciu książki z żalem stwierdziłam, że zaśmiałam się > tylko dwa razy, ale za to porządnie.... Gdzie? Gdzie? Bo ja niestety nie potrafię sobie przypomnieć momentów w Sprężynie gdzie kwiczałam ze śmiechu, a w poprzednich częściach takowe były. Może coś przeoczylam? Odpowiedz Link
mmaupa Re: Humor - gdzie? 22.12.08, 13:33 Ja odpowiem: Wozi drzewka, pingwin i calkowicie bez ubrania. Odpowiedz Link
senseeko Re: Humor - gdzie? 23.12.08, 22:22 mmaupa napisała: > Ja odpowiem: Wozi drzewka, pingwin i calkowicie bez ubrania. Wożenie drzewka mnie zirytowało, o czym pisałam w wątku "Sprężynowy świerk". "Całkowicie bez ubrania" jakoś po mnie spłynęło ani nie rozśmieszyło, ani nic, choć owszem, mogłoby w odpowiednim nastroju rozbawić (ale gdzie tej scenie do sceny z Oracabessą w szkole i dyrektorką Zajęczyk) Być może by mnie to rozbawiło, gdybym ciągle jeszcze nie była zirytowana sposobem w jaki Laura traktowała różę, a pingwina nie kojarzę. Ktoś podpowie? Odpowiedz Link
k_linka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 11:29 Hmmm czytalam do 1 ( w nocy oczywiscie), potem jeszcze wlaczylam komputer zeby jeszcze doprawic przyjemnosc przestudiowaniem watku. Najwieksze zaskoczenie - Kazimierz, najmniejsze - to ze Naszpan okazal sie byc Adamem. Podobalo mi sie wyjasnienie kwestii gdzie podziewaja sie pieniadze Palysow. Otoz pasuje do nich egzotyczny drogi wyjazd, przy rownoczesnej obojetnosci na lokalizacje mieszkania. Nie podobalo ulewanie u takiego duzego chlopaka. I tego ze nikt nie wiem ze to sie leczy. Ale moze sie czepiam... Komus jeszcze w Jezycjadzie przed Laura zaciskala sie nić wokol serca. Pamietacie komu? Odpowiedz Link
ananke666 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 12:35 > Komus jeszcze w Jezycjadzie przed Laura zaciskala sie nić wokol serca. > Pamietacie komu? Nie całkiem, ale podobnie... Pulpie, omotanej na śniegu linką wleczoną przez Baltonę? Odpowiedz Link
malwa51 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 12:47 W kwestii ulewania - moj robil to regularnie przez wlasciwie caly 1 rok zycia.... A teraz spojlerowe pytania po lekturce (jakze sympatycznej) watku: 1. O co chodzi z wypadkiem Gaby? Jak sie to stalo (wina Gaby?) i czy poniosla jakies ciezsze obrazenia? 2. Kim jest tajemniczy Pan Gruszka? 3. Co robia Fryce w Oxfordzie? (Studiuja?) 4. Co sie stalo Dmuchawcowi w szpitalu? 5. Czy Kazimierz = rudzielec do kompletu? (z rysunku wynika, ze jednak bardziej brunet) I wreszcie podziele sie moimi wrazeniami - zdziwilam sie, ze to Ida ma 3 potomka. Osobiscie bardziej by mi to do Patrycji pasowalo - choc nie wiem czemu :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 12:58 Na Gabe wjechal pijany kierowca. Miala zlamana noge, obojczyk i szczeke. Pan Gruszka jest pracownikiem Ogrodnictwa Daglezja w Kostrzynie:-) Nie wiemy dokladnie, co robia Fryce w Oxfordzie. Przypuszczam, ze Fryderyk tam pracuje, ale nie ma o tym mowy. Scene z Dmuchawcem slabo pamietam, na pewno ktos odpowie. Kazimierz jest szatynem:-) Odpowiedz Link
jota-40 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 14:19 Niesiona falą Waszego entuzjazmu dotarłam dziś do Empiku w celu nabycia "S". Mżawka, wicher, nieprzyjemnie, czasu mało, funduszy brakuje, ale cóż, mówi się trudno. Wpadłam do księgarni, rzuciłam się do stoiska z literaturą młodzieżową... i nic. Nie ma. Rzuciłam się do stoiska z nowościami - też nic. Trudno, pytam przy kasie. Sympatyczny młodzieniec, pełen dobrej woli, powiada, że chyba stoi gdzieś w magazynie i nawet może mi przynieść jeden egzemplarz. "To Grochola, prawda?" - pyta uprzejmie i nieco pobłażliwie. Aaaa!... Poczciwina. Równie pobłażliwie skorygowałam nazwisko autorki. Poszedł. Zniknął na dobre pół godziny. Muszę obsłudze Empiku przyznać, że dbali o mnie w tym czasie - mniej więcej co pięć minut podchodził do mnie kolejny gorliwy młodzian i informował, że prace postępują: teraz szukają klucza do magazynu, a teraz - czy jest ten karton, teraz nożyczki, zaraz przyniosą... Uff. Wiele mnie to kosztowało, ale mam. Mam i zaczynam ;)). Odpowiedz Link
jessy3 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 14:29 Jest mowa o tym, że Fryderyk dostał w Oxfordzie pracę. Dmuchawcowi nic się nie stało, tylko gdy żegna się z Gabą, jest komentarz narratora, że żegna się jakby wypływał w samotny rejs. Odpowiedz Link
yowah76 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 01:04 No,no. Wlasnie na to czekalam ;)))Bo jesli on pracuje a Roza siedzi w domu z dzieckiem albo studiuje, to wierzcie mi, nie maja oni za rozowo, i w to, ze sa w stanie przyjmowac obie babcie na raz nie wierze i tyle, o. I juz. I moge Wam to szczegolowo rozpisac jak ktos chce. A jesli wroca po 3 czy 4 latach z pieniedzmi na domek to buhahaha, chyba mnie pokreci. Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 14:30 malwa51 napisała: > 4. Co sie stalo Dmuchawcowi w szpitalu? Przyszedł odwiedzić Gabę. Stary, zmęczony i opisany jak człowiek odchodzący ze świata. Bardzo wzruszająco, swoją drogą. "Wstał z trudem, poszedł wolniutko w stronę drzwi, zatrzymał się i obejrzał - chyba żal mu było odchodzić. - Bądź zdrowa, Gabrysiu - powiedział. - Bądź zdrowa. Dlaczego to jego ostatnie, pożegnalne spojrzenie było takie poruszające?! Gabrieli ścisnęło się serce. Chciała coś powiedzieć, ale ściśnięte miała także gardło. A profesor podniósł otwartą dłoń i pomachał nią tak, jakby stał na pokładzie łodzi i wypływał właśnie w daleki, samotny rejs". Odpowiedz Link
malwa51 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 15:27 Rzeczywiscie, wzruszajace i poruszajaco dwuznaczne ("zal mu bylo odchodzic") Dziekuje za cytat. Z opisow wczesniejszych wyciagnelam bledny wniosek, ze Dmuchawiec mial tam zawal, albo zaslabl... Ile lat ma Dmuchawiec w 2008? Chyba jest juz po 80? Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 14:42 Chciałam napomknąć jeszcze, że owszem, Mareczek bierze udział w akcji, ale oczywiście w strategicznym momencie... śpi:P Odpowiedz Link
the_dzidka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 15:53 No! Skończyłam. Na głębszą analizę za wcześnie, na razie powiem tylko: jestem zadowolona. I sama zakochałam się w Naszpanu poloniście. Który w dodatku nosi najpiękniesze imię męskie na świecie :)))) Odpowiedz Link
yennefer_z_v Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 16:28 CytatI sama zakochałam się w Naszpanu poloniście. Który w dodatku nosi najpiękniejsze imię męskie na świecie :)))) O, to, to! Właśnie zapomniałam napisać, że to moje ulubione męskie imię. A w Naszpanu Witalisie można się zakochać przez sam obrazek. Jak dla mnie najprzystojniejszy Pan z Obrazka od czasów Nerwusa, który był bardziej w moim typie może, ale coś mi się typ ostatnio zmienia... Chciałbym zobaczyć obrazek z Laurą i Naszpanem. Piękny kontrast. A oboje piękni. Adam jest taki smutny i uduchowiony, a przy tym tak rewelacyjnie pracuje z dziećmi, potrafi się śmiać mimo nieszczęść... Scena z Laurą przy autobusie naprawdę mnie poruszyła. To wyczyn: poruszyć mnie, chociaż już na stronie 12 odkryłam intrygę Naszpan/Adam i mnie to nieco zirytowało. Odpowiedz Link
juzeffa Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 17:52 yennefer_z_v napisała: Jak dla mnie > najprzystojniejszy Pan z Obrazka od czasów Nerwusa O, właśnie też to stwierdziłam i miałam napisać. chociaż już na stronie 12 > odkryłam intrygę Naszpan/Adam i mnie to nieco zirytowało. A ja wszystko odkryłam znacznie później, przyznam się, że na początku , przez dobry fragment tomu wogóle nie łączyłam postaci naszpana z Adamem. I bardzo dobrze. Witalis-Fidelis - bardzo przyjemny rysunek, na dodatek bez wąsisków.Czy może byc lepiej? Odpowiedz Link
truscaveczka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 18:19 1. Popłakałam się kilka razy, kwestie osobiste, więc nie piszę, gdzie. 2. Florian jest boski, rysunki zakleiłam karteczkami słabolepkami ;) 3. Na str. 203 jest błąd językowy, redaktorki przegapiły: "Laurę łapało przeziębienie. Zażyła gorącą kąpiel" - czyżby w charakterze lekarstwa? I jak zażyła, doustnie? Żyłam w przekonaniu, iż zażywa się przyjemności (tu: kąpieli), a nie przyjemność (najwyżej tabletkę). 4. Róża jest cudowna, uwielbiam te z widocznym środkiem, standardowe baccaraty są nudne :) 5. To jest najlepsza książka MM od czasu co najmniej TiR :) Bardzo mi się podobała! Odpowiedz Link
sowca Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 18:57 Ufff, mam i przeczytałam! Nie macie pojęcia, ile mnie kosztowało zdobycie S, najpierw leciałam do Empiku w przerwie między zajęciami, ale się okazało, że Empik tej ksiązki jeszcze nie posiada... na wykładzie tupałam nogami z niecierpliwości, aż wreszcie głodna i zmarznięta przebiegłam całą Pietrynę, żeby w końcu doznać wspaniałego uczucia przy wzięciu do ręki cieplutkiej "Sprężyny"... Ogólne wrażenia: pozytywne! Plusy: - mnóstwo, ale to mnóstwo odpowiedzi na nasze zarzuty na forum! przykłady? proszę bardzo: odzywający się Marek, Grzegorz wychowujący Ignasia, Ignacy zajmujący się wnukami, pojawienie się Pulpy i Floriana i cała masa innych. - Pulpa i Baltona. Co z nich za sympatyczna para, widać, że uczucia między nimi nadal ogniste :) i córeczki wydają się urocze - humor, kilka naprawdę dobrych tekstów - Ignacy znormalniał! Nareszcie zamiast stetryczałego wariata dostajemy sympatycznego starszego pana, dobrego dziadka i ojca. A przy tym nie traci charakterku, nie zmienił się bynajmniej w ciepłe kluski. - wyjazd Róży i Fryderyka do Oxfordu. Oraz idąca za tym nieobecność Mili w "Sprężynie". - trzecie dziecko Idusi i Marka. Dosyć zaskakujący wątek, ale moim zdaniem fajny, zwlaszcza, że kiedy ja się urodziłam, moja mama też była po czterdziestce ;) - miła, ciepła atmosfera - ładny wątek miłosny Laury i Adama. Fakt, że przewidywalny. Fakt, że dość nierealny. Ale ładny, naprawdę ładny. Kojarzy mi sie trochę z wątkiem Nutrii i Nerwusa, też taki "magiczny". - napomknięcie o znanych nam, a zapomnianych ostatnio bohaterach: Żakowie, Kreska, Dmuchawiec, Bebe - dodatkowy plus za wspomnienie mojego ukochanego serialu "Zagubieni":) - Laura - nadal pozostaje tygrysem, a budzi sympatię o wiele bardziej niż w poprzednich tomach - Naszpan Polonista - wybitnie przystojny, coś mi się wydaje, że będę go lubić... Żeby nie było za słodko, pora i na minusy: - wypadek samochodowy Gaby, będący znakomitą okazją do powtórzenia po raz milionowy, jaka to Gabriela była cudowna i niezastąpiona. Fakt, Gaba wydaje się lepszą postacią niż w poprzednich książkach, nie tak irytującą, ale i tak tylko patrzyłam, aż jej rodzina i znajomi padną na kolana przed jej łóżkiem, wznosząc modły do nowej świętej ;) - Łusia: troszkę jednak denerwująca z bezustannym mądrowaniem się. - Ignaś: denerwujący jak zawsze, a przy tym ten wątek z topieniem się Józinka wydaje mi się taki ni przypiął, ni wypiął. - osławiony już rysunek Baltony. aaaa! Odpowiedz Link
myself-m Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 17.11.08, 12:19 ad 3 zajrzyj na musierowicz.com.pl, wpis z 16 listopada ;) Odpowiedz Link
anyca Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 19:54 Ja zwróciłam uwagę na Ignacego, który wyraźnie karci Idę, że traktuje go jak staruszka. Mówi, że w ich rozmowach zawsze było miejsce na złośliwości, więc pobłażliwy ton jest nie na miejscu. Ida na to wchodzi w swój normalny ton i zaczyna sprzątać kuchnię. Fajne! Odpowiedz Link
monikate Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 15.11.08, 20:41 Miałam nie kupoać, ale po przeczytaniu wątku kupię! A mijałam dziś ksiegarnię, na wystawie leżała "S"- przeszłam obojetnie to teraz mam! Odpowiedz Link
malabasn Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 00:40 Witam wszystkich serdecznie bo to mój pierwszy post na tym forum :-) Jestem świeżo po lekturze "Sprężyny" i chciałabym podzielić się swymi odczuciami. Zaznaczam, że jeszcze nie czytałam postów poprzednich, być może więc opinie przeze mnie tu zaprezentowane się powtórzą. Książka rzeczywiście zaskakuje swoja spokojną, radosną atmosferą i to "uderzyło" mnie już na samym początku. W zasadzie miałam wręcz nadzieję, że będzie pierwszą od kilku lat, która mi się naprawdę spodoba, ale... nie. Wielkim jej minusem jest jak dla mnie wątek miłosny, a już zwłaszcza - jego rozwiązanie. Przypomnijcie sobie historie miłosne ze "starej" Jeżycjady - Gaby i Janusza, Cesi i Jurka czy zwłaszcza Kreski i Maćka. Wszystkie one były jakieś takie bardzo życiowe i co najważniejsze - prawdopodobne. W zasadzie mogły się zdarzyć każdemu. Niestety, z każdą kolejną książką jest z tym w moim mniemaniu coraz gorzej: jeśli mamy w nowej książce bohaterkę, to już na początku lektury możemy być niemal pewni, że w ciągu trzech następnych dni (bo w takich mniej więcej ramach czasowych Musierowicz od kilku książek z niewiadomych przyczyn się lubuje, co czyni całość jeszcze bardziej nieprawdopodobną) przeżyje ona jakąś niezwykle niesamowitą historię miłosną,pełną cudownych (aż trochę "za" cudownych) zbiegów okoliczności i będącą splotem niezwykłych przypadków oraz zdarzeń. W przypadku "Sprężyny" historia ta jest w dodatku na tyle przewidywalna, że jej zakończenia domyśliłam się mniej więcej w połowie ksiązki, co poważnie zepsuło mi przyjemność z czytania. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że sporo osób (chyba zresztą należę do nich) kupuje nowe książki Musierowicz niejako z przyzwyczajenia i "obowiązku", wzdychając przy tym w duchu "Ale to już nie to, co kiedyś". W "starej" Jeżycjadzie mieliśmy w większości książek nową bohaterkę, której powiązania z Borejkami nawiązywały się w trakcie akcji lub też w jej trakcie zostawały odkrywane, a sami Borejkowie, o ile bohaterką nie była akurat osoba z ich rodziny, odgrywali jakąstam rolę uzupełniającą. Od jakiegoś czasu jednak seria najwyrażniej zmienia się powoli w książkową "telenowelę" o rodzinie Borejków. Czasami nasuwa mi się na myśl, że nowe powieści powstają głównie po to, by po prostu opowiedzieć ich dalsze losy. Nowych bohaterów jak na lekarstwo, a postacią centralną jest kolejne borejkowskie małoletnie dziecko. Jeżeli Musierowicz zamierza w przyszłości wracać do tej koncepcji, to aż drżę na samą myśl, że "do obsłużenia" została jeszcze cała gromadka tych wnucząt i prawnucząt. Kłuje to w oczy tym bardziej, jeżeli zwróci się uwagę na to, że coraz bardziej oni i ich znajomi zaczynają tworzyć jakby zamknięty - Magda Ogorzałka wychodzi z pociągu i niemal natychmiast zwraca uwagę jednego z bliżniaków Żeromskich, wobec czego już wiemy: będzie miłość. Jak to w telenoweli. Dlatego, chociaż lubię Wolfiego, cieszę się, że jego związek z Laurą się rozpadł, bo krzywiłam się nad nim już w momencie, gdy się rozpoczynał.Chłopak w związku z dziewczyną i jego brat w związku z jej siostrą - no błagam, jak czesto to się zdarza w życiu? Powiecie: ale to książka, to wszystko może się zdarzyć, zresztą życie jest nudne! A ja mam wrażenie, że ksiązki Musierowicz pokochało tyle osób m.in. właśnie dlatego, że potrafiły w ciekawy i zabawny sposób opisać życie takim, jakie jest! Tyle o minusach. Co do plusów, to przede wszystkim wspomniany optymizm i to, że wydaje się, jakby bohaterowie, z dziadkiem Borejko włącznie, jakby trochę "znormalnieli"; przynajmniej nie jawią się już kastą najwyższą, dla której muzyka inna od poważnej jest obrazą dla ich audiofilskich uszu, a filmy "z niższej półki" boleśnie ranią w wyrafinowany gust filmowy. Cieszę się, że można było dowiedzieć się, co słychać u dawno niewspomnianych osób - Pulpecji i Florka, Aurelii i Kozia. Znowu jednak nie doczekałam się jednak szerszego ujawnienia obecnych losów kilku innych lubianych przeze mnie bohaterów - Cesi i Jurka, Bebe i Damba, Elki i Tomka. Zastanawia mnie, czemu Musierowicz skazuje ich na taką "banicję". Ogólnie więc bilans wychodzi u mnie raczej na niekorzyść książki, jednak niekorzyść ta nie jest ogromna, jak w przypadku kilku pozycji wcześniejszych - a to już chyba dobrze. Z radością przyjęłam też wiadomość, że bohaterką nowej będzie ponownie nastoletnia dziewczyna - czyżby to zapowiedź, że "wraca stare"? Nie wiem, czy ktokolwiek z Was zdołał "przekopać się" przez gąszcz mych rozmyślań, ale jeśli tak, to informuję, że już koniec - no chyba, że coś jeszcze mi się przypomni ;) Odpowiedz Link
malabasn PS 16.11.08, 00:52 ... no i przypomniało. Od kilku książek do pasji doprowadza mnie podkreślane na każdym kroku uwielbienie Borejków do dzieci, które "wybuchło" nagle jakieś kilka pozycji temu (podobnie jak po zmianie ustrojowej nagle "wybuchła" ich wielka pobożność). Owszem, dzieci mogą być cudowne, słodkie i wspaniałe, ale Borejkowie mam wrażenie wynoszą je niemal na ołtarze - do tego stopnia, że gdy Pyza jest w ciązy a potem rodzi Milę, to jakoś nikt specjalnie nie przejmuje się, że zapowiada się na samotną matkę, w dodatku jest dziewczyną, która nie pracuje i nie skończyła studiów, więc kto to dziecko będzie utrzymywał? Nieważne, najważniejsze, że jest kolejne dziecko, bo - jak zostało zresztą napisane w "Spręzynie" - każde kolejne usprawnia system opieki nad nimi! I już myślałam, że chociaż Laura będzie jedyną, która dzieci nie lubi. Tak dla równowagi. Ale gdzie tam! Z pozoru szorstka i na nie niewrażliwa, w głębi ducha, jak się okazuje dzieci kocha, i wywołują one u niej uśmiech szczęścia oraz totalną zmianę osobowości... no bo przecież nie mogło być inaczej - człowiek nieuwielbiający dzieci nie ma miejsca w "Jeżycjadzie"! Odpowiedz Link
dakota77 Re: PS 16.11.08, 00:56 Cos w tym jestm zdecydowanie. Borejkom naprawde nie miesci sie w glowie, ze ktos moze nie lubic dzieci czy nie chciech ich miec. Ta uwaga o sprawnym systemie tez byala jakbny w odpowiedzi na nasze forumowe zarzuty co do beztroski Rozy w ciazy. I ja wciaz nie bardzo rozumiem, co takiego mialoby uproscic w tym rodzinnym systemie kolejne dziecko. Ok, rodzina pomoze sie nim zajac, ok, odziedziczy ubranka czy wozek po starszych krewnych ) choc MIli kupili nowy, bo to takie mile). No ale wciaz pozostaja takie sprawy jak wyksztalcenie, dla Borejkow wciaz ponoc kwestia pierwszorzedna. A przeciez kilkoro dzieco o wiele trudniej dobrze wyksztalcic niz jedno. Odpowiedz Link
avvg Re: PS 16.11.08, 22:50 > Cos w tym jestm zdecydowanie. Borejkom naprawde nie miesci sie w glowie, ze kto > s > moze nie lubic dzieci czy nie chciech ich miec. Wiesz, Dakoto, ja myślę, że na pewno bierze się to z podejścia samej MM do dzieci.Nie wiem, czy byłaś na jej stronie internetowej (pewnie tak), tam jest taki dział z wyliczeniem "ulubionych": ulubione drzewo, kwiat, książka itd, jest też punkt "ulubiona istota" i okazuje się, że "ulubioną istotą" jest dziecko. Jeśli tak, to nic dziwnego, że tyle tych dzieci jest i każdy z boharetów za rzecz naturalną uważa rozmnożenie się. Nawet Laura w "Sprężynie" zostaje spacyfikowana (niestety, jak dla mnie, już miałam nadzieję, że ktoś się nie da) i robi się słodka jak landrynka tuląc Ziutka. Odpowiedz Link
yowah76 Re: PS 16.11.08, 01:00 Owszem, jest miejsce. W charakterze wrednej feministki/starej panny. Odpowiedz Link
malabasn Re: PS 16.11.08, 01:12 Otóż to! [Przyznam się, że ja za dziećmi nie przepadam, co nie znaczy jednak, że nie rozumiem, że ktoś je może uwielbiać - ale to, co mamy u Borejków, to moim zdaniem już lekka przesada. Natomiast bardzo lubię zwierzęta i ucieszyłam się, że u kogoś w Jeżycjadzie mamy wreszcie psy - brak zwierząt domowych w całym cyklu też mnie zawsze zastanawiał. Kolejne przypomnienie: podoba mi się pojawienie się Ziutka jako owocu upojnej nocy Pałysów na wakacjach. To rozumiem ;) ] Odpowiedz Link
mmoni Re: PS 16.11.08, 10:09 malabasn(podobnie jak po zmianie ustrojowej nagle "wybuchła" ich wielka pobożność). Tutaj akurat usprawiedliwiałabym MM - nie jest koniunkturalistką nagle spobożniałą, w poprzednim ustroju po prostu nie mogła o tym pisać i liczyła na domyślność czytelnika. Nie mam "Idy Sierpniowej" pod ręką, ale coś mi się mętnie przypomina, że konfrontacja z mamusią Lisiecką następuje, kiedy Borejkowie wracają z "niedzielnego spaceru" w ulewnym deszczu i czytelnik sam sobie musiał dośpiewać, na jakież to przechadzki w niedzielne przedpołudnie chadzają ludzie w Polsce nawet gdy leje. Odpowiedz Link
magdonna Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 19.11.08, 16:37 > Chłopak w związku z dziewczyną i > jego brat w związku z jej siostrą - no błagam, jak czesto to się > zdarza w życiu? Powiecie: ale to książka, to wszystko może się > zdarzyć, zresztą życie jest nudne! 2 bracia mego ojca ożenili się z 2 siostrami, co więcej - mieszkają nawet w jednym domu (bliźniak)!!! Mimo, że też tego wątku trochę nie "łykam" u Borejków - może się to zdarzyć, nawet w szarym, zwykłym życiu :) Odpowiedz Link
laura-gomez Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 19.11.08, 18:39 magdonna napisała: > > Chłopak w związku z dziewczyną i > > jego brat w związku z jej siostrą - no błagam, jak czesto to się > > zdarza w życiu? Powiecie: ale to książka, to wszystko może się > > zdarzyć, zresztą życie jest nudne! Ha ha. Znajomy i jego brat ożenili się z siostrami-bliźniaczkami, które notabene później zostawiły ich dla młodszych. Odpowiedz Link
kawka74 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 11:01 Skończyłam i się dokleję - przy okazji debiutując na tym forum :) Najbardziej raduje mnie w 'Sprężynie', że szkoła przestaje być ponurym, wstrętnym miejscem a la Alcatraz, gdzie łamie się ludziom charaktery. Najbardziej martwi to, że mam jakieś takieś uczucie, że wypadek Gabrieli, która chciała w młodości zostać krwiodawcą ;) i której życiowym powołaniem jest pomaganie innym, jest karą za to, że śmiała pomyśleć o sobie. Do tego ta rozpacz Łucji, że to przez nią ciocia jest w szpitalu. Brrr... Chyba jednak trzeba mi było skończyć na 'Kalamburce'. A, dobrze, że Babi dała nogę do Oxfordu, nie lubię jej od czasów, kiedy skonstatowała 'może jest jej zimno' na okoliczność Patrycji i podała deser. Odpowiedz Link
magdonna Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 19.11.08, 16:39 Odnoszę wrażenie, że szkoła stała się a'la Alcatraz dokładnie w momencie, jak przestał uczyć Dmuchawiec. Dopiero on wychował (poniekąd...Aurelkę przecież) kolejne pokolenie nauczycieli z pasją. Odpowiedz Link
idomeneo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 11:47 Przez dobrych parę dni bohatersko omijałam forum ze szczególnym uwzględnieniem wątku spoilerowego, a teraz wreszcie mogę po lekturze "Sprężyny" dorzucić swoje trzy grosze. Dobre przeczucia (którym niedawno dałam wyraz w wątku oczekiwawczym) mnie nie myliły. To naprawdę bardzo udana książka! Mam też, tak na gorąco, trochę uwag: - sprawczą rolę muzyki Mozarta odnotowuję ze szczególną satysfakcją ;) - czy ciepło wspomniany na początku tomu starszy pan z jamniczkiem to czasem nie aluzja do pana Maciołki? - co robiła Laura przez rok po tym, jak nie dostała się na studia za pierwszym podejściem? Pracowała w budce z kurczakami? - piękny Naszpan Witalis - pojawienie się mężczyzny zarazem ponętnego i godnego miłości wielce mnie, jako inicjatorkę wątku o podejrzanych amantach, raduje, - piorun miłosci, który spada na Laurę, działa jakoś wyjątkowo oczadzająco. Co zauważam jako osoba, której zdarzyło się bardzo szczęśliwie zakochać od pierwszego wejrzenia, niemniej jednak parę razy z mym wybrankiem zdążyliśmy ze sobą porozmawiać, nim padliśmy sobie w objęcia ;) - mój konik: czy Frycek pracuje na University of Oxford, na Oxford Brookes, czy po prostu gdzieś w mieście Oxford? A jeśli pracuje na którejś z uczelni, to jakie miał szanse na etat bez doktoratu? - poprowadzenie postaci pana Gruszki bardzo mi się podoba; na początku martwiłam się, że będzie to kolejny Bodzio ukazany szyderczo, a tu proszę. Sam Bodzio też zresztą napomknięty jest tym razem całkiem przyjaźnie, nawet Laura wycofuje swoją zjadliwą uwagę z ostatecznej wersji listu do Wolfiego :) - w scenie z Natalią i Rojkiem, gdzie Ignacy senior postrzega ich oboje jako osoby z gruntu niezdolne do nieszczerości ("trafił swój na swego") rozjeżdża mi się ten komentarz z moim odbiorem postaci Nutrii. Akurat Natalia spośród sióstr Borejko zawsze wydawała mi się najbardziej pokrętna i skłonna do zwodzenia innych - nie przez kłamanie wprost, ale przez brak oporów przed wysyłaniem fałszywych sygnałów, - dobrzy nauczyciele jako jeden z motywów przewodnich "Sprężyny" to może być imho reakcja na dyskusje forumowe. Skoro takie cuda się tu dzieją, to kto wie, może i życzliwie przedstawiona niewiasta o poglądach feministycznych się w którymś kolejnym tomie pojawi? - podobnie jest z Ignacym opiekującym się niemowlęciem i myjącym kubki po herbacie. Cuda, cuda! :) - czy komuś jeszcze sen Ignasia na biwaku wydał się obrzydliwy? - bohaterowie wydają się bardziej wyluzowani: Natalia z Robertem pytają ojca czy wszystko jest OK, a on ich nie ruga z miejsca za ten amerykanizm; Ignaś ogląda Lost i film sensacyjny w kinie oraz kompensacyjnie dzieła z Willisem (to akurat chyba pewien anachronizm, ale nie chcę się czepiać, bo ogólny zamysł guiltypleasure'owy jest całkiem przyjemny), - postaci z dalszego i bliższego planu ruszyły się trochę po świecie (no, Europie - pomijając Copacabanę) :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 12:03 Moze Frycek w Oxfordzie pracuje na zmywaku, nie na uczelni;-). Bo doktoratu chyba od ostatniego tomu nie zdazyl zrobic? Chyba ze machnal go ekspresowo, jak na geniusza przystalo:-) Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 12:20 > Moze Frycek w Oxfordzie pracuje na zmywaku, nie na uczelni;-). Bo doktoratu > chyba od ostatniego tomu nie zdazyl zrobic? Chyba ze machnal go ekspresowo, jak > na geniusza przystalo:-) A ile miał czasu, bo juz sie pogubilam? W 4 lata spokojnie mozna (o ile nie trzeba intensywnie dorabiac), do tego geniusza nie trzeba. Ja zrobilam w 3.5. Ino gdzie on ten doktorat zrobil? Czyzby wyjechal do postulowanej Norwegii lub do Niemic do Instytutu Maxa Plancka (bo gdzie indziej to ciezko z doktoranckiego stypendium trzyosobowa rodzine utrzymac)? Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 12:44 No mogl, mogl, mnie tylko zastanawia, czemu czytamy tylko, ze "Roza i Fryderyk z Mila od roku mieszkali w Oxfordzie, gdzie Fryderyk dostal prace" i ze ani tu, ani pozniej nie ma mowy o tym, ze pracuje na uczelni:-). Zadnych opisow, jak to geniuszowi dali super etat, jak tylko go zobaczyli. Nie mamy pojecia, czym sie tam zajmuje. Odpowiedz Link
yowah76 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 13:37 Mysle, ze jednak na uczelni mialby nieco lepsze dochody niz na zmywaku, ale tez nie takie, zeby utrzymac rodzine - zwlaszcza, jesli Roza by nie pracowala. I zwlaszcza w obliczu cen w miastach uniwersyteckich, gdzie mieszkania/pokoje potrafia byc i dwa razy drozsze niz gdzies na glebokiej prowincji. Zaryzykowalabym stwierdzenie, ze moglby dostawac jakies 23-25 tys rocznie, w mojej poprzedniej pracy dziewczyna juz dobrych pare lat po studiach dostawala 35 tys a firma byla taka, ze i placila na pewno lepiej niz uczelnie, i mogla sobie przebierac w kandydatach, wiec podejrzewam, ze rzeczona musiala byc niezla w swojej branzy. Wiec jezeli tylko on zarabia na rodzine -i dostaje w tym momencie jakies 1500 miesiecznie na reke - to byc moze i stac ich na dwa pokoje gdzies na obrzezach Oxfordu i na w miare normalne zycie o ile nie przesadzaja z kupowaniem ksiazek (a pozycje naukowe sa potwornie drogie), wycieczkami do miejsc ciekawych, organiczna zywnoscia i o ile ubieraja sie w charity shopach. A juz na pewno nie uwierze ze cos konkretnego odloza ;))) Chyba, ze na miejscu cos kupia, podnajma polowe pokoi i beda splacac przez 30 lat - w koncu Fryderyk nabral zaufania do kredytow;))) ale jezeli to sie dzieje w sierpniu, to dopiero nadchodzi pazdziernik... Odpowiedz Link
magdonna Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 19.11.08, 17:09 dakota77 napisała: > No mogl, mogl, mnie tylko zastanawia, czemu czytamy tylko, ze "Roza i Fryderyk > z > Mila od roku mieszkali w Oxfordzie, gdzie Fryderyk dostal prace" i ze ani tu, > ani pozniej nie ma mowy o tym, ze pracuje na uczelni:-). Zadnych opisow, jak to > geniuszowi dali super etat, jak tylko go zobaczyli. Nie mamy pojecia, czym sie > tam zajmuje. Oj, śmiać mi się chce, jak sobie Frycka na zmywaku wyobrażę... Choć - będąc w USA - też różnie na życie zarabiał... MM być może nie pisze, bo nie chcę się na razie konkretyzować. A że lubi dać każdemu miłą, dobra pracę, toteż pewnie w kolejnym tomie się okaże, że jednak został prof. zwyczajnym. A my się tu (z typową polską mentalnością) nabijamy, że "na recepcji" gości hotelowych przyjmuje... Odpowiedz Link
nikadaw1 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 12:29 mi zdecydowanie nie zagrał koniec. spotkanie amantów w podstawówce... plizzz... i to pod okiem rodziny.... i musiał Ignac mieć ostatnie słowo? związane oczywiście z rzymskim nazwiskiem? przyczepie się też do Mozarta. utwór Fiołek na zakończeniu roku w szkole podstawowej? i ten szalony aplauz? mało wiarygodne. Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 12:35 Aplauz mial zapewne byc dowodem na anielski glos Laury i na magiczna moc laczenia ludzi, jaka posiada tu muzyka, ale musze przyznac, ze masz racje. Dzieciaki na pewno byly juz znudzone i tylko czekaly, zeby isc do domu, co zreszta w tekscie jest opisane, poza tym nie kazdy odarzony jest wrazliwoscia muzyczna. Ja tez wolalabym, zeby nasza nowa para spotkala sie na koncu w innych okolicznosciach:) Odpowiedz Link
magdonna Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 19.11.08, 17:16 I tu się również zgodzę. Będąc dziecięciem kilkuletnim, grałam na skrzypcach na wszelakich akademiach. Oczywiście, Nigel Kennedy był ze mnie żaden, choć przejawiałam dosyć spory talent. Ale jakoś nigdy nie usłyszałam autentycznego aplauzu w szkole - na występie w Operze a i owszem, ale tam sami koneserzy przybyli (tudzież członkowie rodzin Wielce Szanownej Orkiestry). Przykro mi, czy to Vivaldi, czy też inny Mozart, uczniowie w szkołach nie-muzycznych myślą tylko o tym, jak by tu wcześniej prysnąć :) (Ciekawe, o czym myślą uczniowe w szkołach muzycznych, bo ja się stresowałam i nie pamiętam) Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 12:46 Mnie trochę razi, zadziwia stężenie polonistów w Jeżycjadzie. I to polonistów o wspaniałym kontakcie z dziećmi, urodzonych pedagogów. Natalia, Aurelia, Adam... wszyscy są wprost noszeni na rękach przez swoich uczniów. Sama jestem polonistką, lubię swój zawód, wiem, że jestem lubiana przez uczniów - ale, na Boga, zdarza mi się (dość często) pokrzykiwać, zdarza mi się nie radzić sobie ze szczególnie trudnymi uczniami - a w J. sielanka, żadnych problemów. Można popaść w kompleksy...;-) Poza tym, dopóki nie poszłam na studia i grono moich znajomych nie powiększyło się o sporą gromadkę polonistów, nie znałam bliżej nikogo, kto by też nim był. A w J. prawie sami poloniści. Odpowiedz Link
nikadaw1 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 12:54 pociesza tylko fakt, że Laura nie wylądowała na polonistyce, jak się odgrażała. choć podejrzewam, że tam przeczekała rok, gdy się nie dostała na Akademię Muzyczną Odpowiedz Link
anutek115 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 13:22 Ja na razie tylko słów kilka - po pierwsze, uprzedzona, czego mam się spodziewać w kwestii wizerunku Baltony przezyłam mniejszy szok, niż większość z was ;-). Także dlatego, jak mniemam, że posiadam kolegę-leśnika z zamiłowania i wykształcenia, mieszkającego w głuszy, biegającego po puszczy jak dzień długi, żyjącego raczej spartańsko, rówieśnika Baltony, przy którym tenże Baltona jednakże wygląda jak młoda i bardzo, ale to bardzo wiotka brzózka. Więc wiem, że w kwestii męskich figur nie ma rzeczy niemożliwych ;-))). Po drugie, jeszcze zanim zaczęłam czytać, po otwarciu książki i popatrzeniu na wizerunek Laury na początku dzieła pomyślałam sobie, że wrednemu Pyziakowi trzebaby wreszcie, a nawet należałoby to i owo wybaczyć już tylko za sam fakt bycia współautorem tak pięknej istoty. Może on i podły, brzydki i zły, ale przyczynil się do upiększania świata! Pierwsza prawdziwa piękność w Jeżycjadzie, moim zdaniem, nawet okrzyknięta pięknością Bebe tak mi się nie podobała. To na razie tyle. Mam dwa rozdziały do skończenia, jedno dziecko śpi, drugie spacyfikował tatuś, lecę korzystać z chwili :-). Odpowiedz Link
sir.vimes Jak ja się cieszę!! 16.11.08, 16:14 że Pulpa jednak jest bizneswoman z kalkulatorkiem. Odpowiedz Link
ginestra Refleksja na gorąco-cały wątek przeczytam wkrótce! 16.11.08, 17:13 Kochani, ja tu się dopiszę, bo nie wiem gdzie indziej bym mogła podzielić się tym, że... kupiłam i przeczytałam Sprężynę!!! Nie czytałam jeszcze Waszych wrażeń (bardzo, bardzo przepraszam), ale nadrobię wkrótce lekturę tych prawie 400 wpisów! Ciekawa jestem bardzo co Wy sądzicie o książce! Od siebie chciałabym powiedzieć, że Sprężyna bardzo mi się podobała! Wzruszyła mnie momentami do łez, dużo też wywołała uśmiechu, a w ogóle jest w niej ten prawdziwy, cudowny DUCH! :-) Wszyscy bohaterowie budzą moją sympatię i bliskość! Wszyscy wyewoluowali przez te 4 lata bardzo prawdopodobnie i jest wiele zmian na lepsze (Gaba i Grzegorz - chemia i czułość, Józinek - nareszcie dojrzał i z Ignacym są jak bracia, Laura "rozwiązująca zagadki w sobie samej", otwierająca się pomału wobec matki i innych ludzi, przeżywająca różne stany ducha - jest mi tak niesamowicie, niewyobrażalnie bliska, że aż mi dziwnie)! Łusia jest słodką i bardzo fajną osóbką. :-) Motyw bycia "sprężyną" wydarzeń, wszelkie refleksje o życiu - bardzo mi się podobają i są niesamowicie subtelne i pełne ciepła wobec ludzi i pełne wiary, zaufania do życia. Bohaterowie są wierni przekonaniom i nimi żyją, co widać. Atmosfera jest bardzo ciepła i naturalna. Cudowne opisy przyrody, muzyki (!) i bardzo naturalna, przystępna fabuła, w której są też zagadki i ciekawe nieporozumienia. Czyta się fajnie! Dużo humorystycznych wstawek, również związanych z tym, o czym mówiło się na forum ;-), a wyznam, że już od pierwszych stron, miałam wrażenie, że pani MM uśmiecha się osobiście do mnie, gdy zobaczyłam wzmiankę o Bodziu :-)))) - której mogłoby nie być, a jest, a więc to takie trochę puszczone oczko. ;-) I przez całą książkę miałam przemożne wrażenie, że pani MM pisze ją tak, jakby konkretnie mnie opowiadała tę historię i także mnie osobiście chciała pokrzepić (m.in. tym, że są tacy mężczyźni jak pan Fidelis Młodszy (no starszy też miły) :-), i że w życiu różne cudowne rzeczy mogą się wydarzyć). Myślę, że - jeśli czuliście podobnie - że pani MM pisze tę książkę dla Was, to jest to wielki sukces pisarski! :-) Jestem też wdzięczna za cytat z "Proroka" o łuku i strzałach. Pamiętam, że ja przed laty spisałam go z tablicy ogłoszeń w jakiejś poradni psychologicznej i te słowa zrobiły na mnie ogromne wrażenie i bardzo mi pomogły w wychowywaniu moich dzieci, w patrzeniu na nie. Starałam się potem te słowa przekazywać innym osobom. A tu, poprzez książkę - też mogą działać. Także i inne myśli z książki, też o starszych ludziach i o wielu innych sprawach. Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki i jeszcze wciąż w transie! :-) Róża (kwiat) jest śliczna i ciekawa, a utwór Mozarta też bardzo, bardzo piękny! (Dziewczyny, dzięki za link! Ja już wcześniej słuchałam kiedyś tego utworu, ale ta stronka jest też bardzo fajna). Żeby tak bardzo nie przechwalić, to był w książce jeden, jedyny, mały moment, w którym zaniepokoiłam się i ja bym wolała, żeby to było inaczej rozwiązane fabularnie - tzn. gdy Ignacy przyjechał pod szkołę Łusi i Łusia siedziała z polonistą w samochodzie. Na chwilę zmroziła mi się krew w żyłach. Wolałabym, żeby oni czekali w szkole, na korytarzu, obok dyżurki woźnego albo nawet przed szkołą. Żeby Łusia nie była taka ufna, bo tu chodzi o życie! A pan polonista wiedząc o tym, że chodzi o życie, żeby nie proponował był jej tego, żeby wsiąść. Ale rozumiem, że tu chodzi o to, że to był dobry człowiek i w ogóle. Czyli to jest jeden jedyny moment, a tak to w książce wszystko mi się podobało. :-) A zwłaszcza ta miłość! - nie wiem czy tak może się zdarzyć naprawdę, że tak od pierwszych chwil i w ogóle i z takim dobrym człowiekiem, ale dziś przynajmniej mocno w to wierzę! Pozdrawiam! Odpowiedz Link
magdonna Re: Refleksja na gorąco-cały wątek przeczytam wkr 19.11.08, 17:30 > Żeby tak bardzo nie przechwalić, to był w książce jeden, jedyny, mały moment, w > którym zaniepokoiłam się i ja bym wolała, żeby to było inaczej rozwiązane > fabularnie - tzn. gdy Ignacy przyjechał pod szkołę Łusi i Łusia siedziała z > polonistą w samochodzie. Na chwilę zmroziła mi się krew w żyłach. Wolałabym, > żeby oni czekali w szkole, na korytarzu, obok dyżurki woźnego albo nawet przed > szkołą. Żeby Łusia nie była taka ufna, bo tu chodzi o życie! A pan polonista > wiedząc o tym, że chodzi o życie, żeby nie proponował był jej tego, żeby wsiąść > . > Ale rozumiem, że tu chodzi o to, że to był dobry człowiek i w ogóle. Tyle, że u MM motyw pedofilii (tak jak gwałtu, narkotyków itp) nie ma prawa bytu. Dlatego to mnie uspokoiło... Odpowiedz Link
uccello Re: Refleksja na gorąco-cały wątek przeczytam wkr 19.11.08, 18:06 > fabularnie - tzn. gdy Ignacy przyjechał pod szkołę Łusi i Łusia siedziała z polonistą w samochodzie. Na chwilę zmroziła mi się krew w żyłach. Wolałabym, żeby oni czekali w szkole, na korytarzu, obok dyżurki woźnego albo nawet przed szkołą. Tylko ,że mamy opis ,że szkoła zamknięta jest na kłódkę, a deszcz leje jak z cebra. Święte słowa,Ginestro- chodzi o bezpieczeństwo i życie- dziecko powinno mieć wbite do głowy, że żadna wizja: kopalni ptasiego mleczka/ szczeniaczków do zabawy/ super niespodzianki przygotowanej za rogiem przez Rodziców -nie powinna skłonić go do pójścia gdzieś z NIEZNAJOMĄ OSOBĄ. A Naszpan prowadził kółko przez cały rok, był nauczycielem starszych klas, no i ogólnie był namierzalny. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Refleksja na gorąco-cały wątek przeczytam wkr 19.11.08, 19:47 uccello napisała: > Tylko ,że mamy opis ,że szkoła zamknięta jest na kłódkę, a deszcz > leje jak z cebra. > Święte słowa,Ginestro- chodzi o bezpieczeństwo i życie- dziecko > powinno mieć wbite do głowy, że żadna wizja: kopalni ptasiego > mleczka/ szczeniaczków do zabawy/ super niespodzianki przygotowanej > za rogiem przez Rodziców -nie powinna skłonić go do pójścia gdzieś z > NIEZNAJOMĄ OSOBĄ. > A Naszpan prowadził kółko przez cały rok, był nauczycielem starszych > klas, no i ogólnie był namierzalny. Święte słowa, Ucellu ;-) Nie wpadajmy w paranoję. Z jednej strony dzieci powinny mieć wbity do głowy brak zaufania do OBCYCH, z drugiej jednak - świadomość, ze są dorośli którym mozna zaufać i do których się w razie problemów zwrócić. Nauczyciel i to taki jak Naszpan zdecydownie łapie się do tej drugiej kategorii. W pzrypadku Łusi oczywiście. Odpowiedz Link
anutek115 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 18:07 Ja sobie jeszcze przejrzę wątek i podopisuję się tu i ówdzie, ale najpierw ogólnie: bardzo się bałam, drodzy współforumowicze, że inwestując pod waszym przemożnym wpływem 33 zł polskie w książkę popełnię pomyłkę. Albo się chociaż trochę zdenerwuję, że się pospieszyłam, a mogłam te dwa tygodnie do grudnia poczekać. Bo na to, że dostanę szału, jak przy CzP i Żabie, to jednak łudziłam się, że nie ;-). I otóż niepotrzebnie się bałam. Jaka, no dobrze, uzyję tego słowa, miła książka! Jacy fajni zrobili się bohaterowie! Zwłaszcza Ignaś - nigdy nie należałam do wielbicielek Józinka, a Ignasia lubić nie można było, przyznacie, a teraz... normalny nastolatek, owszem, z natręctwami (ale któż ich nie ma? czegoś, cego tak naprawdę, naprawdę nie znosi i tragicznie by się czuł, gdyby go do znoszenia tego zmusiły okoliczności?), ale naprawdę fajny chłopiec, trochę ze sobą nieszczęśliwy, jak to piętnastolatek. Usmiechałam się z rozczuleniem, jak czytałam jego rozważania, co zrobi, jak Marek z Józinkiem utona i on zostanie sam w leśnej głuszy... a potem! No materiał na prawdziwego mężczyznę, li i jedynie. Fajny chłopak, i w dodatku całkiem wierzę w te jego przemianę. Za Józinkiem wszakże nadal nie przepadam :-). Wątek miłosny, choć ładny i bajkowy, do mnie za bardzo nie przemówił, może dlatego, że pamiętam siebie - szesnastoletnią, czerpiącą z historii Cesi, Gaby czy Kreski nadzieje dla siebie, takiej zwyczajnej, zakompleksionej, nieśmiałej, nieinteresującej, której jednak może się przytrafić piękna miłość, skoro trafiła się innym, podobnym do mnie nastolatkom... W obliczu historii laury nie żywiłabym żadnych nadziei, przeciwnie, popadłabym w czarną rozpacz. Na szczęście poza historią miłosną jest mnóstwo ciekawych rzeczy - Łusia (chociaz bym ją miała ochotę palnąć w ucho czasami...), Ida z Ziutkiem, fizyczność (mój ulubiony fragment to ten, gdy Grzegorz rysuje Gabie serduszko palcen na skórze, ach, chciałam zakrzyknąć, zawsze mówiłam, że to UDANE małżeństwo!). No mnóstwo rzeczy, teraz mi się trochę w głowie tłoczą wrażenia, więc pewnie jeszcze sobie później przypomnę. Moim zdaniem bardzo mało nachalnej dydaktyki (o ile w ogóle, trochę jest mądrych przemówień, ale bardzo ładnych), baaaardzo podobał mi się wątek nieznośnego gbura ze sklepu ogrodniczego, który miał i różne odcienie, i warstwy, nie był płaski, jednowymiarowy, dodany li tylko w celu ubawienia (lub wkurzenie) publisi. Najbardziej chyba mi się podobało, że mi często wilgotniały oczy, ja co prawda z tych wrażliwych na słowo pisane, ale przy dwóch poprzednich tomach MM nic a nic mi się płakać nie chciało (co najwyżej ze złości). A książki, takie o życiu, rozumiecie ;-), to jak są tylko do śmiechu, a nic a nic sie oczy na mokrym miejscu nie znajdują, to nie są te książki, do których chciałoby się wracać. A, i moim zdaniem pojawiła się Śmierć w Jeżycjadzie. Tak, jak się w życiu naprawdę pojawia - nagle, jako świadomość własnej kruchości i nieuchronności rozstania. Oj, miałam ci ja podobne przezycia. I podobne przemyślenia. Może dlatego zauważyłam, że Śmierć (umyślnie z dużej litery) się już pojawiła. Nawet, jeśli żaden z bohaterów nie umrze aż do końca serii. Za to, wyznam, nie miałam dojmującego wrażenia, że pani MM nas czyta :-). Może dlatego, że tez byłam uprzedzona :-)))). Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 19:34 No jak ty juz rekomendujesz anutku, to zaczynam powaznie sie lamac. Spodziewalam sie, ze tutaj na spojlerach sie nasyce i wszystkiego sie dowiem, ale moze tez kiedys zainwestuje, jak sie juz w te dzikie ostepy matczyzny wybiore? ...chociaz, nie powiem, to mnie nie calkiem zachwyca: > A, i moim zdaniem pojawiła się Śmierć w Jeżycjadzie. Wszakk byly juz nieraz opisy Gaby jak to podziwia swych przemijajacych rodziców, dzien po dniu usuwajacych sie w smuge cienia.. i ten Dmuchawiec, od lat meznie odchodzacy, na koncu calkiem przezroczysty i dobry jak golabek na poddaszu.. i nawet przedsmiertne bonmoty-behemoty Ignaca.. Smierc byla tez w DP.. Ale moze ja mam po prostu taka konstrukcje, ze za ckliwoscia i "meznym odchodzeniem" u MM nie przepadam ;) Odpowiedz Link
pajacyk124 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 19:57 Kupiłam Sprężynę, jak na skrzydłach przyleciałam do domu. Następnie sprintem spacer z psem do sklepu. Wróciłam – nikogo jeszcze nie było, zrobiłam sobie kanapki i od razu dwie herbaty :)) Usiadłam, zaczęłam czytać i na początku lekko się wystraszyłam – te pierwsze kilka stron było takie inne i chyba myślałam, że nie będę zachwycona… ale nie już za chwilę wciągnęłam się w dobrze znane, a tym razem jeszcze delikatnie odmienione życie na Jeżycach. Plusy: 1. nowe postaci: - Naszpan (przystojny, z pasją, dobre, męskie imię, raczej smutny, ale z poczuciem humoru – no ewidentnie mój typ :) - Pan Gruszka – świetny dialog z Laurą, na początku bałam się, że to będzie taki dorosły Lisiecki, - Hubert – rozmowa z Laurą, test róży :) - Magdusia Ogorzałka – wydaje się być dosyć ciekawa, a na pewno lekko tajemnicza – ale przede wszystkim to zapowiedź nowej książki (już zaczynam czekać :) 2. metamorfozy „starych bohaterów” - Ignac i Ignaś – nareszcie znormalnieli (ufffff) - więcej „ojcowskich” zachowań Marka i Grzesia (za którym akurat nie przepadam) - Pulpa – business woman + wspaniale zorganizowana „gospodyni” – nigdy bym jej o to nie podejrzewała, - brak Babci i w zasadzie Gaby - bardziej zorganizowana Nutria 3. trochę odniesień do postaci, które ostatnio, były traktowane trochę po macoszemu: Aurelia, Konrad, Dambo, Żakowie, Kreska 4. Bardzo ładny wątek Laury i Adama 5. Uśmiałam się jak norka czytając sonet Łusi :) 6. Sporo „smaczków” – Mozart, róże, książki i takie tam „drugie dna” Minusy: - jak dla mnie brak ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy Pyziaka - za mało, za mało o postaciach drugoplanowych - za krótka !!!! (dwie godziny i po książce :( To tyle na gorąco. Ogólnie wielki plus, świetny klimat (dużo lepsza niż żaba czy JT), a bardzo się bałam rozczarowania. Na pewno przeczytam jeszcze przynajmniej raz, tym razem już delektując się i wyszukując drobiazgów, a nie tak jak teraz zachłystując się szczęściem, że już jest :) Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 20:20 Dla Was - wszystko! Pulpa z córeczkami Piękna Laura Józinek Grzegorze dwa (w tym jeden Dziki;-)) Amant Adam Ignacy G. Ospowata Łusia Zatrzymana w kadrze Laura Przepraszam, że przy części trzeba kręcić głową, żeby zobaczyć obrazki w pionie. Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 20:20 E, jakieś małe mi te obrazki wyszły...:( Może ktoś lepsze wstawi? Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 20:29 Dzieki alitzjo! Z tego co tam niedowidze ;) pieknosc Laura wyglada rzeczywiscie bajkowo, jak jakis Prince Valiant :) Amant Adam da sie przezyc jako amant :) Ale Laura zatrzymana w polowie kadru wyglada jakos komicznie bardzo, koniecznie musze to ujrzec wieksze wszystko :))) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 20:32 I jeszcze cichutko ponarzekam, ze nawet te najpiekniejsze postaci maja oczy na skroniach niemalze, z pietnastoma centymetrami miedzy jednym a drugim okiem... echhh Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 20:41 Lezbobimbo, sprawdź pocztę gazetową;-) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:52 Dzieki piekne alitzjo, zdjecia spore i porzundne, tak ze moglam sobie na nich pouzywac w myslach ile wlezie ;) Odpowiedz Link
yowah76 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:04 O dzieki Ci wielkie ;) Takie cos, ze ma sie oczy po bokach glowy nazywa sie hiperteloryzm oczny ;))) Zreszta, podobno lekka forma powoduje, ze twarz wydaje sie bardziej atrakcyjna, np. uwaza sie, ze Jackie Kennedy to miala. Moze p. MM lubi taki typ urody i podswiadomie go upycha, tak jak prof. Maciag nie bardzo byl w stanie narysowac konia bez cech orientalnych i nawet zimnokrwiste u niego arabem zalatywaly. Co trzeba przyznac, to autorka potrafi zachowac charakterystyczne rysy postaci, moze z wyjatkiem tego nieszczsnego Baltony. Ale powiem Wam herezje: mogla sie bardziej przylozyc, pol tych rysunkow juz od paru tomow tak wyglada jakby je rysowano w wolnej chwili cienkopisem na serwetce... Odpowiedz Link
yowah76 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:07 A amant zdaje mi sie miec ze 16 lat, chyba, ze na tym malutkim obrazeczku zmarszczek nie widac? Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:12 Amant zdaje sie raczej blizej 30-tki, tylko na malym obrazku faktycznie moze tego nie byc. Skoro jets takim super polonistka, to chyba nie skonczyl dopiero co studiow? W tekscie nie ma mowy o jego wieku. Ale mysle, ze 26-27 moze miec spokojnie. Odpowiedz Link
yowah76 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:18 Zdaje sobie sprawe, ze musi byc pod trzydziestke, ale nie wyglada ;) Na tymobrazku to taki troche Tomek w krainie kangurow czy inny Stas Tarkowski, mlodzienczy bohaterski typ;))) Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:20 Ale na rysunku normalnej wielkosci widac na tej twarzy cien goryczy, nie idacej w parze z wiekiem. Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:22 To może jeszcze jedna próba pokazania amanta? www.imageshock.eu/?img=3439060~amant.jpg Odpowiedz Link
yowah76 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:32 Ciut, ciut lepiej, moze ze 23 bym mu dala ;) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 23:28 Hiperteloryzm! ;D A jak sie nazywa przedstawianie oczu ludzkich jako male, okragle guziczki bez miejsca na bialko? ;) Dla mnie to nie herezja, od Szóstej Klepki niezmiennie sie troche skrecam na ilustracje okraszajace tekst, moze dlatego, ze mam skrzywienie zawodowo-rodzinne.. Naprawde, u MM okladki w akwareli i olówku akwarelowym wygladaja zupelnie inaczej i lepiej niz ilustracje, no sorry.. Gwoli sprawiedliwosci dodam, ze w Sprezynie mlodociany amant oraz Laura-pieknosc jako jedni z niewielu nie maja guziczkowych oczu na skroniach i w normalnej odleglosci od siebie.. Reszty nie skomentuje ;> Zeby nie brzmiec jako okrutna malkontentka - jesli to MM styl swiadomy, to mi absolutnie nie podchodzi, jesli to maniera, to da sie poprawic regularnym cwiczeniem i rysowaniem z rzeczywistosci a nie z glowy :) Odpowiedz Link
yowah76 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 17.11.08, 00:09 No co, przypadkiem kiedys znalazlam jak sprawdzalam jakas wade genetyczna i zapisalam sobie. taka madra to ja nie jestem na stale ;))) Odpowiedz Link
papieska_kremowka Aaaaaa!!!! 17.11.08, 18:27 Alitzja, dzięki stokrotne! Tygrys przepiękny na tej miniaturce, jakby się urwał z jakiejś dalekowschodniej superprodukcji o lataniu po ścianach. Odpowiedz Link
the_dzidka No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 20:50 Nie wiem jak Wy, ale ja się poturlałam niczym Adam Polonista - z tą różnicą, że ja nie musiałam uciekać na korytarz, żeby się wyśmiać :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 20:52 O tak, sonet byl rewelacyjny:-) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 20:55 Spojlowac i psujlowac mi tu zaraz! Kompletny sonet Lusiowy prosze, a nie, ze beda sie same kulac ze smiechu za kulisami.. :))) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 21:01 Oj to nie takie proste, sonet ma swoją historię. Ale dobrze, za momencik. Odpowiedz Link
alitzja Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 21:02 Aby dobrze pojąć piękno tego dzieła, należy się zapoznać pierwej z sonetem Staffa "Gnój". A potem można już sycić oko tym: - POLONISTA Czcigodny panie, drogi polonisto, tchnący mądrością jak sowa o świcie, ty nas uczyłeś bardzo znakomicie, i my już teraz pamiętamy wszystko. Chociaż najmitą jesteś, polonisto, To ducha twego łaknie każdy skrycie, To ty polszczyźnie dajesz nowe życie, Bo my będziemy pamiętali wszystko. Gdy gramatyki nam dajesz podstawy, Ma ona świeżość niwy oraz trawy, Którą się brzydzą leniuchowie słabi. Ale naprawdę dobra uczennica Tą twoją siejbą ona się zachwyca, Bo pachnie niczym wonności Arabii!" (swoją drogą, dopiero teraz widzę niekonsekwencję - w pierwszej strofie nie ma wielkich liter na początku wersów:P). Odpowiedz Link
the_dzidka Re: No właśnie, a sonet Łusi - bo to było tak: 16.11.08, 21:10 Bo to było tak. Łusia dowiedziała się, że klasa Ignacego Grzegorza ryczała ze śmiechu, kiedy pani polonistka przeczytała sonet o gnoju: Czcigodny gnoju, dobroczynne łajno, Tchnące, jak znojna najmity pazucha I nowa skóra chłopskiego kożucha, Ostrej tężyzny siłą życiodajną! Żyzności łaskę kryjesz w sobie tajną I ciało ziemi łaknie twego ducha. W tobie nadzieja pól i wsi otucha, Bo czynisz siejbę stokrotnie wydajną. Zdrowiem z obory kiedy bijesz mlecznej, Masz dziką świeżość potęgi odwiecznej, Którą się brzydzą mieszczuchowie słabi. Lecz czarnym bogom pracy, gdy im w lica Dymisz w świt chłodny, niby kadzielnica: Pachniesz jak wszystkie wonności Arabii! Ponieważ Łusia chciała stworzyć sonet, oparła się na tym właśnie utworze, ażeby sedno sonetu rozebrać (o! wyszedł mi jedenastozgłoskowiec!). No i właśnie dlatego: "Nie miała czasu na stworzenie, jak kuzyn, aż dwudziestu wersji. Stworzyła jedną, a i tak miała już dosyć tego żmudnego rymowania i liczenia zgłosek na palcach. Sonet 'Polonista' był więc miejscami dziwnie podobny do wiersza Staffa"... A dalej, to juz zacytowała Alitzja :-))) Odpowiedz Link
dakota77 Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 21:05 Ok, ok:-) POLONISTA Czcigodny panie, drogi polonisto, Tchnacy madroscia jak sowa o swicie, Ty nas uczyles bardzo znakomicie, I my juz teraz pamietamy wszystko. Chociaz najmita jestes, polonisto, To ducha twego kazdy laknie skrycie, Bo ty polszczyznie dajesz nowe zycie Bo my bewdziemy pamietali wszystko. Gdy gramatyki nam dajesz podstawy, Ma ona swiezosc nowy oraz trawy, Ktora sie brzydza leniuchowe slabi. Ale naprawde donra uczennica Ta twoja siejba ona sie zachwyca Bo pachnie niczym wonnosci Arabii! Sonet mocno wzorowany na "Gnoju"Staffa i ozdobiona rysunkami polonisty na niwie;-) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 22:08 Hi hi, dzieki przesliczne za sonet - najbardziej mi sie podobala sowa o swicie tchnaca madroscia oraz polonista bedacy najmita :D I dzieki tez za doksztalcenie mnie Staffem, nie znam wielu lektur szkolnych, co jest przerazajace.. A jak wlasciwie wyglada niwa? :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 22:27 pl.wikipedia.org/wiki/Niwa_(forma_terenu) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: No właśnie, a sonet Łusi? 16.11.08, 23:42 Zatem Lusia ozdobila swój sonet jednostkami gruntu? :) Odpowiedz Link
mama_kotula Re: No właśnie, a sonet Łusi? 17.11.08, 00:26 lezbobimbo napisała: > Zatem Lusia ozdobila swój sonet jednostkami gruntu? :) W ostatniej chwili ozdobiła sonet rysunkiem odręcznym, tworząc jakby laurkę: rameczka, a w niej triumfujący pan polonista ujęty szkicowo, w ruchu, na polu okrytym młodą zielenią. W tle - pryzma obornika. Na wypadek, gdyby odbiorca sonetu nie chwycił aluzji, Łusia uczyniła ołówkiem maleńkie strzałeczki w rogu rysunku i dopisała maczkiem "niwa" i "obornik". Odpowiedz Link
dakota77 Re: No właśnie, a sonet Łusi? 17.11.08, 05:28 Niwa to w wersji poetyckiej po prostu pole uprawne:-) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: No właśnie, a sonet Łusi? 17.11.08, 11:26 polonista-najmita, pod biurkiem czyta pewnie "Teacher of Fortune" :))) Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 20:33 A ja się zgodzę z Anutkiem, że dopiero tak naprawdę w Sprężynie pojawia się Śmierć. Wiem, była wcześniej, owszem - niektóre postaci wszak faktycznie zmarły - ale nigdy tak namacalna, nigdy tak bliska i tak przekonująco opisana - choć przecież nie dotykająca ostatecznie nikogo (na razie, na razie). Dla mnie cała ta książka przesiąknięta jest taką refleksją o przemijaniu i godzeniu się (lub nie) z odchodzeniem. Dotąd tego nie widziałam w Jeżycjadzie - a przynajmniej nie w takim stężeniu. Odchodzenie Dmuchawca (ewidentne), rozmowa Laury z p. Gruszką i z p. Hubertem, rozmowa Florka i Adama - sporo tego. A jednocześnie przecież nie jest to smutna książka, chociaż dużo, dużo więcej Śmierci w niej niż dotąd. Trudno mi to opisać, jakoś ubrać w słowa, ale cieszę się, że nie jestem jedyna, która to zauważyła. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 20:47 > Dotąd tego nie widziałam w Jeżycjadzie - a > przynajmniej nie w takim stężeniu. Odchodzenie Dmuchawca Tak. Moim zdaniem, MM wreszcie zmierzyła się ze śmiercią - i to w piękny sposób. Bardzo mnie poruszył ten opis spojrzenia Dmuchawca i odejścia na samotny rejs.... Odpowiedz Link
ginestra Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 16.11.08, 21:08 Oj tak, ten opis Dmuchawca żegnającego się z Gabą (gdy odwiedził ją w szpitalu i wychodził z sali), w którym to opisie Gaba ma przemożne wrażenie, jakby patrzyła na kogoś, kto uśmiecha się i macha do niej, jakby był na statku i odpływał w daleki rejs, również i mnie bardzo poruszył. Zdumiałam się też jak wspaniale pani MM potrafi słowami oddać nastrój, tę "aurę odchodzenia", którą dostrzega się wokół starszych ludzi, i która ściska za serce, a którą ja także starałam się opisać na forum, a nie znajdywałam chyba właściwych słów. Tak, w książce jest sporo o przemijaniu, o niemożności kontrolowania świata i wydarzeń, a jednocześnie o czerpaniu otuchy z mocy samego Życia, które jest większe od nas. Jest też wspomniane o przemijaniu uczuć - są nam, czytelnikom, pokazane myśli Gaby o Pyziaku i widać wyraźnie (i czujemy, że tak właśnie jest), że ona już zamknęła ten rozdział życia ("wszystko już dawno wybaczone i zapomniane"). Może jego przyjazd i rozmowa po latach dopełniły czegoś i Gaba mogła już z tą przeszłością wreszcie się rozstać? Tu wydaje się pogodzona prawdziwie i żyjąca swoim życiem i szczęśliwa w nim. Naprawdę piękna ta książka i piękne w niej myśli o życiu i rozważania i podsuwane delikatnie lektury.. Cudowna, dojrzała, subtelna książka! Odpowiedz Link
the_dzidka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na starszych ludzi) 16.11.08, 21:14 > Zdumiałam się też jak wspaniale pani MM potrafi słowami oddać nastrój, tę "aurę > odchodzenia", którą dostrzega się wokół starszych ludzi, i która ściska za > serce, a którą ja także starałam się opisać na forum, a nie znajdywałam chyba > właściwych słów. Ginestro, widzę że delikatnie nawracasz do "tamtej" dyskusji, więc teraz chcę Ci powiedzieć, że ja tak samo tę atmosferę i starszych ludzi postrzegam :) "Wtedy" nie miałam głowy i sił, żeby się wypowiedzieć, ale wiem, o co Ci chodziło, i tak samo to odbieram.... Odpowiedz Link
ginestra Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na starszych ludzi 16.11.08, 21:26 Dzidko, dziękuję za wpis.. :-) Nie chciałabym wracać do tamtej dyskusji - pani Musierowicz w Sprężynie, w tylu scenach, pokazała to, moim zdaniem bardzo pięknie i niech przemówi raczej nasza Autorka. :-) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na starszych ludzi 16.11.08, 21:45 > Dzidko, dziękuję za wpis.. :-) Nie chciałabym wracać do tamtej dyskusji - pani > Musierowicz w Sprężynie, w tylu scenach, pokazała to, moim zdaniem bardzo > pięknie i niech przemówi raczej nasza Autorka. :-) Tak :-))) Odpowiedz Link
anutek115 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na starszych ludzi 17.11.08, 10:41 A mnie się wydaje nawet, że wcale nie tylko o starszych ludzi tu chodzi, ale, po prostu, o wszystkich. Uwaga! Będzie osobiście! Nawet wahałam się, czy to napisać, ale mgliscie sobie przypominam, że równie osobiste wynurzenia juz tu padały, więc co tam, piszę. Miałam takie doświadczenie w moim zyciu, że prawie umarłam. Niewiele pamiętam, jak Gaba z wypadku, to juz raczej moja rodzina, której powiedziano, że moge odzyskac przytomność za chwilę, mogę za tydzień, a mogę już igdy się nie obudzić. Odzyskałam za chwilę. I od razu dowiedziałam się, że może w każdej chwili umrzeć moje dziecko. Nikt mi nie dawał żadnej gwarancji jego przezycia. Przez dziesięć dni wchodząc na OIOM nie wiedziałam, co tam zastanę. Znacie taką bajkę o człowieku, który widział Śmierć, i jeśli stała ona w nogach łóżka chorego, ten miał wyzdrowieć, a w głowach, gdy miał umrzeć? Otóż ja miałam wrażenie, że też ją widzę. Wchodziłam do sali i patrzyłam w głowy łóżeczka mojego dziecka żeby zobaczyć, czy jej tam nie ma. Po tych dziesięciu dniach nie było jeszcze bardzo dobrze, ale już nie było źle. Ale ja wiedziałam, ze Śmierc tam jest. Ze na chwilę odpusciła, że odeszła w cień, ale że cierpliwie czeka swojej godziny, zawsze obecna. Teraz mi już troche minęło, ale przez ppierwszy rok po prostu afirmowałam zycie jak szalona. Czułam całą sobą każdą jego chwilę. Patrząc na moje dziecko wciąż miałam świadomość dojmującą, że ono jest, a taki maleńki kroczek dzielił nas od tego, żeby go nie było... Odpowiedz Link
anutek115 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na starszych ludzi 17.11.08, 10:46 Przepraszam, za szybko mi się wysłało. I mnie też zresztą. Po prostu napędzała mnie myśl, jak mało mamy czasu, ile jeszcze trzeba zrobic, jak byc wdzięcznym za każdą wspólną chwilę... O tak, jest Śmierc w Jeżycjadzie. Właśnie taka. Wiecznie obecna. Która jednak nie jest czymś złym. Jest raczej... przypomnieniem. Przypomnieniem, że trzeba żyć ile sił. Przepraszam was za te wynurzenia, może nazbyt ponure. Ale po raz pierwszy odnalazłam te własnie uczucia w Jeżycjadzie, przedtem tylko mówienie o mężnym odchodzeniu... a tu rzeczywstą świadomość odchodzenia... i przecież wcale nie straszną i pesymistyczną w dodatku. Odpowiedz Link
ginestra Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na starszych ludzi 18.11.08, 18:34 Anutku, dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoim przeżyciem. Cieszę się, że teraz już wszystko dobrze, i że to doświadczenie kruchości życia (takie dramatyczne i straszne) miało (ma) też swoją dobrą stronę, jak piszesz, w postaci cieszenia się każdą chwilą życia i bycia razem. Tak myślę jak dobrze by było móc pamiętać o tej wdzięczności za życie, na co dzień, gdy się nie miało takich przeżyć - tak po prostu. Myślę, że Twoje słowa też nas na to nakierowały - mnie na pewno. Pozdrawiam Cię serdecznie! Odpowiedz Link
anutek115 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na starszych ludzi 18.11.08, 19:04 Dziękuje ci, Ginestro droga, za dobre słowo. Oczywiście, nie jest tak, że ja tak bardzo wyraźnie pamiętam tamto uczucie (trochę na szczęście) i zdarza mi się ryknąć z głębi serca na to moje cudem uratowane dziecko i byc dla niego Bardzo Złą Matką (jak choćby teraz, gdy uparcie odmawiam wydzielenia mu większej ilości plasteliny do lepienia samochodzików), ale świadomość bezcennosci (nie wiem, czy mi po polsku wyszło) jest niezwykle cenna. I, z perspektywy lat, jestem rada, ze jej doświadczyłam. Odpowiedz Link
ginestra O "łuku i strzałach"... 16.11.08, 21:22 Jeśli pozwolicie, to wkleję tu tekst, do którego nawiązuje pani Musierowicz w Sprężynie. Autorem jest Gibran Khalil. To właśnie ten tekst przepisałam z gazetki w poradni i mam go odtąd mocno w sercu (mam wielką nadzieję, że przekłada się to na moje prawdziwe życie - przynajmniej staram się). Chciałam się więc i z Wami nim podzielić. "Wasze dzieci nie są waszą własnością; są synami i córkami samej mocy Życia. Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami. Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą: Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee ponieważ one mają swoje idee. Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości, którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach. Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku, ale nie żądać, by byli podobni do Was, ponieważ Życie się nie cofa, ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym. Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci, jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód; Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą, żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko. Poddajcie się z radością rękom Strzelca, ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują, i łuk, który pozostaje niewzruszony." Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: O "łuku i strzałach"... 16.11.08, 21:45 Dzieki za wklejenie, Ginestro, dobrze wiedziec, do czegóz nawiazuje MM (doksztalcam sie) Tylko jeszcze autor zapomnial dopisac, ze te strzaly tez sie moga stac lukami :) (nie mówiac juz o wielce pojemnym pojeciu idei i wychowaniu strzal itd. W ogóle z calym wierszem chybabym polemizowala ;) I tutaj oczywiscie nie moge powstrzymac sie przed skojarzeniem, ze o strzalach i miejscu, skad strzaly wychodza pisala tez Sylwia Plath, chociaz w zupelnie innym, i to feministycznym, kontekscie;) Odpowiedz Link
ginestra Re: O "łuku i strzałach"... 16.11.08, 22:32 Hej Lezbobimbo, cieszę się, że podoba Ci się cytat, choć polemizowałabyś. :-) Dla uczciwości przepiszę jak pani Musierowicz podała cytat z tego fragmentu we własnym przekładzie. Brzmi on tak: "Wy jesteście łukami, z których Wasze dzieci, jak żywe strzały, wysyłane są naprzód. Łucznik widzi cel na drodze nieskończoności i On przygina Was swoją mocą, by jego strzały mogły lecieć szybko i daleko". Ja myślę, że owszem, strzały też mogą się stać łukami. :-) Bardzo mnie poruszyło, że ten tekst mówi o tym, że lepiej pozwolić dzieciom na własne decyzje, na to, by szły za własnym głosem i nie chcieć ich przerabiać na swoją modłę i układać im życia, ale wspierać, wychowywać oczywiście też, ale nie ograniczać, nie mieć jakichś idee fixe do do ich osobowości, przyszłości. Albo nie trzymać ich kurczowo przy sobie, nie być rodzicem "siadającym dziecku na kolanach". I tak dalej. Jeszcze inne zdanie usłyszałam: "świat naszych dzieci nie jest naszym światem". Na przykład co do wyboru zawodu, to nie wiemy jaki zawód będzie dobry czy popłatny w czasach ich dorosłości - niekoniecznie taki, jak teraz, gdy my jesteśmy dorośli. A jak pójdą za własnym głosem i będą dobre w tym, do czego mają talent i zamiłowanie, to poradzą sobie. Będą też ufały swojej intuicji, która im podpowie co robić, jak zawód zmienić w razie czego itp. Jeszcze takie coś mi się przypomina: "Dzieciom, gdy są małe, trzeba dać silne korzenie, a gdy podrosną, dać im skrzydła". Ja myślę, że to jest naprawdę piękne zdanie: gdy są małe - dużo miłości, poczucia bezpieczeństwa, stabilność, rodzinne rytuały, dużo uwagi, przekazanie wartości, tradycji, żeby wiedziały kim są i skąd są, żeby miały swoje miejsce na ziemi itp. A potem, gdy nadejdzie czas ich samodzielności - wspierać je, by rozwinęły skrzydła i poleciały tam, dokąd my z nimi przecież nie polecimy. I będą miały siłę do tego i wiarę w siebie, z tego wczesnego okresu, gdy dostawały "korzenie". To tak w uniesieniu posprężynowym zebrało mi się na mocno uduchowione teksty. ;-) Pozdrawiam! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: O "łuku i strzałach"... 16.11.08, 23:39 ginestra napisała: > Bardzo mnie poruszyło, że ten tekst mówi o tym, że lepiej pozwolić >dzieciom na własne decyzje, na to, by szły za własnym głosem i nie >chcieć ich przerabiać na swoją modłę i układać im życia, ale >wspierać, wychowywać oczywiście też, ale nie > ograniczać, nie mieć jakichś idee fixe do do ich osobowości, przyszłości. Albo nie trzymać ich kurczowo przy sobie, nie być rodzicem "siadającym dziecku na> kolanach".> I tak dalej. Oczywiscie rozumiem, ze mowa jest o dzieciach nastoletnich, takich dojrzalych co to juz wiedza, czego chca? :) Bo inacy bede polemizowac, ze dzieciom mniejszym jednak potrzebne jakies granice, konsekwencje czynów i rodzice-autorytety, a nie tylko zawsze zacni kumple, czolobitnie wynoszacy dziecie na oltarze.. czyz nie? :) Odpowiedz Link
ginestra Re: O "łuku i strzałach"... 17.11.08, 00:09 Ależ tak, jak najbardziej - ja myślę, że tekst mówi bardziej o tych dzieciach, które już chcą odlecieć z gniazda. Chociaż pamiętać o tym, że dzieci nie są naszą własnością, najlepiej byłoby od zawsze, od ich poczęcia. (W pięknej książce "Jak kochać dziecko" Janusz Korczak też o tym mówi już w pierwszym rozdziale - o tym, że dziecko to osobny człowiek, wielka tajemnica, że nie jest naszą własnością). I pamiętanie o tym może sprawić, że mamy do dziecka większy szacunek jako dla człowieka (np. nie bijemy, nie łamiemy jego woli, nie zawstydzamy niepotrzebnie, szanujemy jego godność itp.; a wielu ludzi naprawdę próbuje traktować dziecko jak własność, jak zwierzątko do tresowania). Mamy też uważność na to jakie dziecko ma cechy i zdolności, nie próbujemy go "przerabiać na kogoś innego" itp. A więc coś w tym sensie. Myślę też, że w tym cytowanym fragmencie analogia do łuku i strzał jest bardzo dobra, bo podkreśla tę niesymetryczność, czyli to, że rodzic to rodzic, a nie partner czy kumpel. Przy rodzicu-kumplu dziecko nie będzie się dobrze czuło i nie poczuje siły w sobie. Musi najpierw dostać oparcie w rodzicu, musi wiedzieć, że jest on kimś starszym, bogatszym o doświadczenie życiowe, kimś, na kim ono, dziecko, może się oprzeć itp. (Tzn. to "musi" oznacza raczej: "byłoby pożądane", bo nie każdy rodzic jest takim wsparciem i w ogóle). Ale właśnie dlatego warto się starać i takie teksty mogą w tym również pomóc, jak myślę. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
ginestra Dalsza garść refleksji o Sprężynie :-) 16.11.08, 22:15 To może teraz w lżejszym klimacie. :-) Strasznie mi się podobało, że w Sprężynie, jeśli są jakieś akcenty, które możemy powiązać z naszymi rozmowami i postulatami z forum, to jednocześnie nie ma na to dowodów i nie można stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że pochodzą z lektury forum! Mogła sama pani MM zapragnąć to tak a nie inaczej napisać. Jest w tym wielki spryt Autorki - podobnie jak nie wiemy na sto procent czy to ona osobiście się nam wpisała w minione Święta Bożego Narodzenia... :-) A więc każdy taki motyw można potraktować albo tak albo tak. :-) Gdybyśmy jednak chcieli powyobrażać sobie, że pani MM czyta nasze forum i cieszyć się, że nasze dyskusje ją zainspirowały :-), to byśmy mogli sobie dośpiewać, że oto niektóre nasze postulaty spełniły się. Na przykład: 1. Ignaś ma swój pokój. 2. Gaba i Grześ są szczęśliwi, że mają teraz swoją prywatność i wstawili do sypialni zamek w drzwiach. 3. Znajduje to wyraz w czułościach na co dzień. :-) 4. Gaba ma na sobie coś sexy (bluzeczka/ sukienka na cienkich ramiączkach lub bez pleców?), bo Grześ rysuje jej na gołych plecach serduszko (o czym wspomniała Anutek) gdy Gaba prowadzi samochód. 5. Gaba autentycznie powściąga troszczenie się o innych. :-) 6. Marek nie śpi, tylko aktywnie spędza czas, sporo mówi (choć również śpi na łonie natury, ale wybaczymy mu to. ;-) ) 7. Jest cała plejada naszych dawnych znajomych lub wzmianki o nich (jest też wzmianka o Trolli - żyje i ma się dobrze, panu Oracabessie, a także o Bebe i Dambo, o Romie (!), o Kresce z rodziną, o Żakach i Cioci Wiesi i wielu innych postaciach). 8. Pojawia się Bodzio (na specjalne życzenie Ginestry ;-) ) 9. Również na specjalne życzenie Ginestry Józinek przestaje ewoluować w stronę rozdwojonej jaźni hołdującej przemocy i staje się normalnym, fajnym chłopakiem. :-) 10. Ignaś też jest fajnym chłopakiem (w co Ginestra nie wątpiła)! 11. Ignacy Borejko nie fiksuje i jest wspa-nia-ły!!! 12. Wyjeżdża Mila i nie ma jej w fabule. 13. Wyjechał Frycek, Róża i mała Mila. 14. Nie pojawiają się w ogóle Schoppowie. 15. Łusia nie zakochuje się - nie ma romansu dziesięciolatków. 16. Pani MM z uznaniem nawiązuje do psychologii - nie krytykuje "Toksycznych rodziców", a za to pisze o "rozczytywaniu siebie" i pracy psychologicznej (List Laury do Wolfiego osobiście oprawię w ramki, bo to jest jakby o mnie! I jakie to prawdziwe psychologicznie. Laura mówi o tym, że próbuje rozplątać siebie, odkryć to, co schowane, potrzebuje czasu, by dojść do ładu ze sobą; jest blisko siebie w decyzjach, które podejmuje; szuka odpowiedzi, idzie za wewnętrznym głosem, a rozwijanie talentu pomaga jej w tym wszystkim). Gaba też tłumaczy zachowanie Laury bardzo ładnie psychologicznie jest wewnętrzny monolog Gaby o braku ojca w życiu Laury i o tym, że Laura tak bardzo teraz boi się porzucenia. To jest dla mnie przepiękne - ta refleksyjność postaci i ich chęć pracy nad sobą. Jest też mowa o tym, że koleżanka Łusi ma mamę psychologa i ta mama mówi mądre zdanie. 17. Jest Nasza Klasa. :-) 18. Jest dużo humoru i lekkości (dialogi z Łusią, Anią i Norą są super, a sonet Łusi jest genialny!! :-) ) 19. Ania jest fajną dziewczynką i nikt jej nie dokucza. 20. Mężczyzna, w którym zakochuje się Laura jest prawdziwym facetem z krwi i kości - i nie ma wąsów!!! :-) (Na pewno to przypadek, ale ucieszyło mnie porównanie tego wspaniałego mężczyzny, uczynione przez rozmyślającego o nim Ignacego, do "wzorca z Sevres"; Pamiętam, że pisałam coś podobnego na forum, że mężczyźni w Jeżycjadzie są jak wzorzec wierności ze stopu irydu i platyny. Tacy prawdziwie wierni. I tutaj wszyscy mężczyźni są wierni!! Jest to pokazane bardzo pięknie. Aż uwierzyłam, że tacy mogą być w prawdziwym życiu, nie tylko w książkach. Nowa miłość Laury też dobrze rokuje, choć nie poznaliśmy go za dobrze. Ale widać to po nim i wszyscy tam poznali się na nim, każdy z osobna go skądś zna i ręczy za niego. :-) ) 21. Jest tam piękne, powtórzone dwa razy zdanie, nadające się na motto dla naszego forum: "Styl to człowiek" (możemy sobie "dośpiewać", że to na tle naszych licznych dyskusji). ;-) Może i więcej by się znalazło tych nawiązań do forum? :-) (Słuchajcie, ja oczywiście będę zaglądać na forum, tylko trochę może, tak jak niektóre osoby, z częstotliwością co parę dni. Trochę się skupiło mi różnych nowych rzeczy, m.in. zapisałam się na szkolenie, do którego najpierw muszę się bardzo dużo przygotowywać w domu. A więc tu chciałam jak najwięcej refleksji zawrzeć z lektury, a będę oczywiście dopisywać się i czytać, tylko muszę też jakoś czuwać nad gospodarowaniem czasem. ;-) ) Ale oczywiście będę wpadać - tym bardziej teraz, gdy jest tyle o Sprężynie!! Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie! Odpowiedz Link
verdana Re: Dalsza garść refleksji o Sprężynie :-) 17.11.08, 17:08 Przeczytałam i jest mi lepiej. Nie całkiem dobrze, ale lepiej. Znacznie lepiej. Przede wszystkim nareszcie sa ludzie, ktorych mozna lubić. I zabawne fragmenty. Nieprzeszkadza mi, ze Panpolonista okazuje się być Adamem - myslę, ze czytelnicy maja się tego domyslac, tylko Laura nie. Co mi prszeszkadza - przede wszystkim Gaba i bezustanne powtarzxanie, jaka jest doskonała. Przy czym dwoje z jej trojga dzieci ma żal o to, ze braklo dla nich czasu... I to, ze Gaba nie odróznia egoizmu od jakiekokolwiek zadbania o wlasne interesy. I to, ze zajmuje się innymi wyraxnie bardziej z obowiazku, niz dlatego, ze ich po prostu lubi. A to dla dzieci takiej osoby zabojcza kombinacja. Przeszkadza mi jeszcze Łusia - 10 latki takie nie są. A jak sa, to konieczna jest szybka interwencja osob doroslych. Chocby dlatego, ze do Łusi nie sposob się przedżeć - obok niej moze być kataklizm, a ona i tak będzie zainteresowana tylko zawilosciami języka. Nieczulość w scenie u Bltonow, gdy wszyscy sa zdenerwowani, a ona nawet tego nie widzi wprost uderza. Poza tym zastanawia mnie z kim zostaje Ziutek, gdy rodzice sa w pracy? Wyglada na to, ze codziennie z kim innym, czyli rodzina jest wykorzystywana przymusowo i maksymalnie. No i scena z topieniem sie - niewiarygodna. Bede tez miala zadnie odrebne w sprawie Dmuchawca. Iść do kogoś w szpitalu, polamanego i po operacji i dawac do zrozumienia, ze sie samemu jest "na wylocie" to szczyt nieczulosci. Niech chory nie odpoczywa spokojnie, niech się mna pomartwi - zdecydowanie nalezy sobie darowac takie wystapienia przy lozu chorego. Ale to drobiazgi. Ciut mniej rozwazań dydaktyczno-filozoficznych, nieco wiecej akcji - i byloby niemal przedkalamburkowo. Odpowiedz Link
sir.vimes A mnie nie uderza 17.11.08, 17:18 > do Łusi nie sposob się przedżeć - obok niej moze być kataklizm, a > ona i tak będzie zainteresowana tylko zawilosciami języka. > Nieczulość w scenie u Bltonow, gdy wszyscy sa zdenerwowani, a ona > nawet tego nie widzi wprost uderza. Owszem, Grzegorz w rozmowie tel. jest zdenerwowany i Łusia to wyczuwa - ale NIC nie wskazuje na to, że nie jest to jakieś nudne , dorosłe zdenerwowanie np. pracą, sprawami urzędowymi itp. Podkreślane jest, ze wszyscy przed dziećmi ukrywają fakt wypadku - Natalia przed hasającymi wesoło po kuchni Borejków synami ewidentnie też. Gdyby dzieci miały reagować nerwowo i z przestrachem na każde zmartwienie dorosłych (np. PITy nie wypełnione - rodzice zdenerwowani, emerytura nie wpłynęła - dziadek przeklina) to by oszalały. Zresztą, w scenie z synami Natalii dzieci zauważają , ze coś nie halo chyba dopiero gdy dziadek płacze. I nie razi mnie to. O Gabie już pisałam w wątku Anuszki - jest nieco nieuczciwa i obojętna albo zwyczajnie nielogicznie "coś się napisało": forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=87302901&a=87313518 I ta scena mnie autentycznie razi. > Poza tym zastanawia mnie z kim zostaje Ziutek, gdy rodzice sa w > pracy? A nie jest tak, ze Ida pracuje kilka godzin tygodniowo? Czyli na upartego Ziutkiem zajmują się Mila/Ignac a reszta dorywczo? Odpowiedz Link
verdana Re: A mnie nie uderza 17.11.08, 17:29 Moze ja mam inne dzieci, bo one raczej w wieku 10 lat cichły, gdy widzialy zdenerwowanie, albo zaaferowanie rodzicow. Nie to, zeby od razu panikowaly, ale nie absorbowaly soba zanadto, gdy widzialy, ze dorosli sa czymś przejęci. Takie zachowanie pasuje mi raczej do 5-6 latki, nie do sporej dziewczyny... Odpowiedz Link
sir.vimes Re: A mnie nie uderza 18.11.08, 15:20 Nie wiem, może jak moja osiągnie magiczny wiek lat 10 zmienię zdanie. Ale - jak pamiętam swoje dzieciństwo to gdybym przy każdym zaaferowanym głosie wujka czy ciotki przez telefon cichła i się stresowała to teraz byłabym całkiem siwa. U mnie w rodzinie nie zawsze nerwowy ton przez telefon oznacza jakiś prawdziwy problem - może oznaczać, że piesio się przejadł po czym zniszczył fotel. Ponadto Łusia jest gadatliwa po matce co MM niejednokrotnie wbija nam do głów; że takie podobne. No i - dorosła osoba nie dała znać innej dorosłej osobie gdzie jest. Może telefon jej się rozładował a nocuje w hotelu? Myślę, że mój mąż na miejscu Grzesia wstrzymałby się z nerwowymi reakcjami, ZWŁASZCZA do dzieci, gdybym to ja nie dała znaku życia przez 8 h. Owszem, szukałby i pytał ale z pewnością nie wciągał w to dzieci z rodziny. I sądzę, że Grześ też nie chciał by dziecko odczuło, że COŚ się stało. Bo po co martwić przedwcześnie? Zaś chłopcy Nutrii byli ewidentnie nieświadomi, że coś się dzieje mimo, że oboje rodzice byli z pewnością zdenerwowani. Może celowo nie dorośli nie dawali po sobie poznać? Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Dalsza garść refleksji o Sprężynie :-) 17.11.08, 17:36 verdana napisała: > Poza tym zastanawia mnie z kim zostaje Ziutek, gdy rodzice sa w > pracy? Wyglada na to, ze codziennie z kim innym, czyli rodzina jest > wykorzystywana przymusowo i maksymalnie. Nie codziennie, bo było tam powiedziane, że Ida na razie nie pracuje - zostawiła sobie tylko kilka godzin w przychodni, która mieści się w tej samej kamienicy. Pewnie na ogół wykorzystywana była Mila, ale wyjechała. Odpowiedz Link
verdana Re: Dalsza garść refleksji o Sprężynie :-) 17.11.08, 19:34 No zaraz, zaraz... I w przychodni robi operacje? Malo prawdopodobne. Drobne zabiegi - owszem, ale to, o czym opowiada na drobny zabieg nie wyglada. W dodatku widać, ze w harmonogramie opieki nad dzieckiem zieją luki. Odpowiedz Link
ginestra Re: Dalsza garść refleksji o Sprężynie :-) 18.11.08, 18:39 O tym Dmuchawcu w szpitalu, to ja nie odniosłam wrażenia, że on coś dawał do zrozumienia o sobie. On po prostu przyszedł, porozmawiał i wyszedł, a wychodząc pomachał i uśmiechnął się. To Gaba go tak odebrała patrząc na niego. Odpowiedz Link
anutek115 Re: Dalsza garść refleksji o Sprężynie :-) 18.11.08, 18:53 Mam identyczne wrażenie. Nie sądzę, że Dmuchawiec przyszedł zawracać Gabie głowę swoją kruchością. Sadzę, że po prostu przyszedł odwiedzić ulubioną uczennicę. A że był kruchy i słaby... cóż, w sumie trudno to było ukrywać. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Dalsza garść refleksji o Sprężynie :-) 18.11.08, 18:56 Zaciekawilo mnie teraz, czy Dmuchawiec Ewe tez tak odwiedzal w szpitalu - po OwR juz sie mniemam zaprzyjaznili dzieki Kresce i Geniusi, a choroba Ewy wszak jeszcze powazniejsza i jeszcze bardziej odwiedzin wymaga.. Odpowiedz Link
amelia007 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 18.11.08, 18:00 Tak mi sie jeszcze przypomnialo, a propos rysunków. Portret spiewajacej Laury nieodparcie skojarzyl mi sie z "Questa?! Maldetta?!". Oczywiscie, wiem, ze Laura spiewa jak Archaniol, ale po "Muzyce Duszy" nie moge pozbyc sie pratchettowego spojrzenia na spiewaczki. Przy okazji, podobnie jak Wy jestem porazona rysunkiem ze strony 60. Najwiekszy macho w jezycjadzie, ech... Odpowiedz Link
amelia007 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 18.11.08, 19:18 O, swiety Jozafacie, przeciez to nie "Muzyka Duszy". Przepraszam stokrotnie. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) - Wolf 18.11.08, 18:27 Dzieki nieskonczonej dobroci Kotuli wysluchalam pierwsze 5 minut Sprezyny... czy tylko mnie wydalo sie to takie "zbyt powazne"? Gdzie humor zahaczajacy o liryke? Mamy starszego pana, jamniczka i kosa - juz moglo cos z tego byc, juz zwietrzylam jakies jajo - ale pan sie tylko przeraza warczacej Tygrysicy, a z jamnika i kosa nic jednak nie wynika.. I jeszcze ten solenny opis pogody, 2 zdania by nie starczyly... Ale Wolfi mnie wzruszyl, nie dosc ze go w tym Glasgow przyjeli prosto z ulicy na rezysera dzwieku, to jeszcze dorabia jako tatuazysta ;PPP i jeszcze sie wybiera latem na Nowa Zelandie zarabiac kokosy na zrywaniu jablek.. w Szkocji jak widze maja dlugie urlopy w obu zawodach - i jak dobrze platnych skoro ma na tam-i-z-powrotem na antypody :) Ten tatuaz to tym razem niezmywalny, tak? Ale projektowanie rysunków to cos zupelnie innego niz wykluwanie ich komus na skórze... sporo praktyki trzeba. A zakochana Chinka gotujaca 2 doroslym bykom obiady wkurzyla mnie przepoteznie, zwlaszcza ze Wolfi co jak co, ale szpinaczek to sam robic umie! Odpowiedz Link
mama_kotula Lezbobimno, na rany kota!!! 18.11.08, 18:34 To jest początek. 3 strony bodajże, czy 4... Zliiiituj się :) Faktycznie początek poważny, potem się rozkręca. Już zaraz potem, no, obiecuję :> Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Lezbobimno, na rany kota!!! 18.11.08, 18:50 Ale to przeciez nie Twa wina, tylko autorki :D Tozto nie bylo poganianie Ciebie, tylko jak zwykle narzekanie na MM ;) Znaczy, ze ten czarowny opis pogody i drobiazgów ciagnie sie cale 4 strony? :O Litosci.. Odpowiedz Link
anchan Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 18.11.08, 18:34 Mnie tez przerazil Baltona ze strony 60, a jeszcze bardzej z 138. Jak mozna bylo zmienic Florkowi nos w 2 podwojne podbrodki. Czyta sie fajniej niz ostatnie czesci a z Jozefa wylazi wreszcie wredny hipokryta ;) W piatek 20 czerwca odbiera od ust Laurze kiebase (bo piatek), a w piatek 13 czerwca objada sie z ojcem i Miagwa kielbasa z ogniska. Odpowiedz Link
monikate Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 18.11.08, 22:02 Tak żeście o wszystkim i tak mądrze napisały, że już właściwie nie mam co dodawać :) No, troszkę: 1. Jak można było spaść Baltonę? Toć na tym rysunku on nie przypomina ani wilka, ani niedźwiedzia, to basior jest! Poprawić w następnym wydaniu! Idę też! 2. A w ogóle, gratulacje, drogie forumowiczki. Ta powieść to wasze dzieło. "Sprężyną" pani Musierowicz odpowiedziała zgrabnie na zarzuty tutaj postawione. 3. Ta mnogość postaci... bodaj jedno zdanie o niemal każdym bohaterze Jeżycjady (zabrakło Belli, Przeszczepa, babci Jedwabińskiej z mężem Jankowiakiem) przypomina mi inną ksiażkę mianowicie sequel "Sagi rodu Forsyte'ów" pt. "Forsyte'owie", napisaną przez Suleikę Dawson. Bardzo zgrabny, b. w duchu "Sagi" i też pojawiają się sprytnie wszyscy bohaterowie Galsworthye'go. 4. Nadto powieść kochana, słodka, mimo wad nie przesłodzona. Zwyżka. Nawet oczka mi się szkliły w pewnych momentach. Na forum Ksiazki ktos napisał, że te cmoki nad "S" przypominają zbiorowe podrzucanie marynarek na koncertach Beatlesów. Jeśli tak... to szkoda, że się nie załapałam na tamte czasy. Mówiąc słowami Ignasia-proste rozrywki maja swój urok :) Odpowiedz Link
ananke666 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 18.11.08, 23:40 > 1. Jak można było spaść Baltonę? Toć na tym rysunku on nie > przypomina ani wilka, ani niedźwiedzia, to basior jest! Gdyby on był basior, to nikt by się nie czepiał, przeciwnie wręcz :) Basior = samiec wilka, czyli prawidłowo by było. A jest coś żulowatego. Był sobie mężczyzna w Jeżycjadzie. Należało go unieszkodliwić. Upaść/wyhodować wąsy/statusieć/zdziadzieć/zramoleć/uczynić łajzą - niepotrzebne skreślić. Jakaś, kurde, zbiorowa kastracja. Mężczyźni! Gdzieżeście są!... Jakie to szczęście, że mój w normalnym stanie sobie niedaleko siedzi... Odpowiedz Link
agawa79 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 19.11.08, 10:47 Już sobie ponarzekałam wcześniej na wizerunek Baltony, ale dochodzę do wniosku, że mogło być gorzej - mógł być nadal szczupły, ale z wąsami! To ja dziękuję, wolę sytego niedźwiedzia BEZ zarostu. :) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 20.11.08, 14:33 > Gdyby on był basior, to nikt by się nie czepiał, przeciwnie wręcz :) Bysior? :) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 23.11.08, 02:07 A czegóż wy chcecie od tego nieszęsnego Baltony-ze-strony-60? No że podrósł facet? A co miał, zmarnieć? Przecież on lasy sadzi, kurczaki zabija i konie jedną ręką podnosi podczas opryskiwania porzeczek! Gdzieś tam coś chyba było o jego spiżowych ramionach i tak dalej. A Patrycja go karmi jak Jagienka amanta, to i ma z czego chłopak rosnąć. Nigdy nie miałam żadnego nabożeństwa do buraczanego Baltony (on to miał w Noelce tego irokeza w kolorze różu?) i miło mi, że dawny Bobcio wyrósł na konkretnego faceta. Ze gębusia od słońca pomarszczona? To już trudno, tacy maczo nie używają kremów z filtrem fotostabilnym... Odpowiedz Link
onion68 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 23.11.08, 06:43 A Patrycja go karmi jak > Jagienka amanta, to i ma z czego chłopak rosnąć. O nie, nie jak Jagna. Jagna z facetów siły witalne wyciągała jeno ;) A podczas lektury zastanawiało mnie, kiedy Pulpa ma czas na to całe pichcenie, w końcu jeszcze uprawia ziemię, zajmuje się domem i dziećmi, tworzy biznes plany, na pewno też ma jakieś inne obowiązki związane z prowadzeniem firmy. Nie zrozumcie źle - wiadomo, że jakoś tam gotować musiała, ale w kółko bułeczki, rogaliki, ciasta, własny ser? Mączne dania zajmują mnóstwo czasu i ile po tym zmywania. Może ma służbę, tylko w nowej sytuacji Borejków nie mówi się już o tym, jako o czymś zrozumiałym samo przez się? I jeszcze się zastanawiam, czy Pulpa bierze już lekarstwa na nadciśnienie ;) Odpowiedz Link
idomeneo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 23.11.08, 10:43 Cytatonion68 napisała: Może ma służbę mnie parę razy przeszło przez myśl, że może na Roosevelta przydałaby się jakaś sprzątająca pomoc fachowa, zwłaszcza, że Mila może już nie mieć siły na swoje ulubione zajęcia. Co do Baltony, to jego uwiecznione na obu obrazkach zapuszczenie się dla mnie też było największą rysunkową przykrością Sprężyny - ale chyba jest to realistyczne, niestety. Naprawdę przyjemnie się za to czyta o nim i o jego ciepłym stosunku do świata w ogóle, a do żony w szczególności. Odpowiedz Link
alitzja Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 23.11.08, 11:01 onion68 napisała: >> A Patrycja go karmi jak Jagienka amanta, to i ma z czego chłopak rosnąć. > O nie, nie jak Jagna. Jagna z facetów siły witalne wyciągała jeno ;) A czy to przypadkiem nie chodziło o Sienkiewiczowską Jagienkę z "Krzyżaków", a nie Reymontowską z "Chłopów"?:> Odpowiedz Link
onion68 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 23.11.08, 11:56 O, może. Ja wczoraj myślami byłam przy "Chłopach", bo dołączyłam do nowego forum. A "Krzyżaków" czytałam przed wiekami (ok. 14 roku życia) i zanielubiłam za to, co autor zrobił Jurandowi, więc nigdy więcej nie wróciłam do nich i słabo kojarzę. Odpowiedz Link
nessie-jp Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 23.11.08, 16:02 Tak, o Jagienkę chodziło tę od ostrożnego karmienia chorych jajecznicą z zaledwie 40 jaj :) Tak mi się w ogóle to gospodarstwo florpecjowe skojarzyło z zagrodą i zdrową żywiołowością Jagienki. Natomiast co do bułeczek, to ja bym nie zakładała, że codziennie Odpowiedz Link
mmaupa Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 24.12.08, 10:41 Tez sie zastanawialam jak ona wyrabia sie z tymi buleczkami i serkami, ale od kiedy moja mamusia kupila cudowna maszynke ktora sieka, miksuje, gotuje, wyrabia ciasto itd w jednym, to juz sie nie zastanawiam. Nie bede podawac nazwy firmy maszynkowej bo sie mnie tu posadzi o kryptoreklame, ale oznajmiam wszem i wobec, ze ja za te maszynke wyjde za maz i bedziemy zyly dlugo i szczesliwie. Pulpa mogla cos takiego sobie sprawic z dotacji unijnych. I pewnie ma zmywarke. Odpowiedz Link
senseeko Kiełbasa w piątek 12.12.08, 23:53 anchan napisała: > Czyta sie fajniej niz ostatnie czesci a z Jozefa wylazi wreszcie wredny > hipokryta ;) W piatek 20 czerwca odbiera od ust Laurze kiebase (bo piatek), a > w > piatek 13 czerwca objada sie z ojcem i Miagwa kielbasa z ogniska. Zaraz, zaraz a ile Józinek ma lat? Nie 14? Bo coś mi się majaczy, ze piątkowa bezmięsność teraz obowiązuje dopiero po 14 r.ż Mylę się? Odpowiedz Link
agawa79 Smaczek autobiograficzny 19.11.08, 11:30 Nie mogę znaleźć teraz w Sprężynie fragmentu, w którym Gabriela wspomina swoje dzieciństwo i to, jak tata jej opowiadał, skąd wzięły się różne rzeczy, i że zazwyczaj za wynalazkami stał jakiś człowiek pierwotny. W każdym razie jest coś takiego, a bardzo podobna historyjka znajduje się w Tym razem serio: Nasza Mama na przykład ma na swoim koncie setki absurdalnych, ale pouczających bajeczek w stylu Kiplinga, które wymyślała co wieczór, na poczekaniu, na rzucone przez nas hasło. Powiedzmy: - A skąd się wziął rabarbar? – nasza Mama poprawiała sobie poduszkę pod głową, nabierała tchu, po czym startowała z opowieścią tak ciekawą, że słuchaliśmy z rozdziawionymi gębami. Zwykle okazywało się, że to pierwotny człowiek w jaskini, pokrytej malowidłami, najadł się za wiele mięsa mamutów i miał wielkie pragnienie. Poprosił więc kobietę jaskiniową: żoneczko, zrób mi herbatki z cytryną... – i tu rozlegał się wrzask, ponieważ złapaliśmy naszego narratora na nieścisłości w zakresie małych realiów. No, więc nie o herbatkę prosił, a o coś kwaśnego do picia. A pani jaskiniowa była w kłopocie, nic jej nie przychodziło do głowy, lecz przypomniała sobie, jak to jej mały synek jaskiniowczyk poprzedniego dnia naciął długich łodyg, rosnących przed jaskinią – scyzorykiem... – Aaaa!!! Nie!!! I tak dalej, i tak dalej. Fajne, co? :) Odpowiedz Link
magdonna Re: Smaczek autobiograficzny 19.11.08, 17:54 Bardzo lubię TRS, i raz na jakiś czas do tego wracam. Przydałaby się wersja rozszerzona, nie uważasz? :) Odpowiedz Link
agawa79 Re: Smaczek autobiograficzny 20.11.08, 11:54 Tak właśnie uważam, Magdonno. :) Chętnie poczytałabym i o dawnych dziejach rodu, i trochę więcej np. o relacjach MM z bratem (którego uwielbiam!). Gdzieś kiedyś czytałam, że planowane jest wydanie wywiadu-rzeki z MM, ale póki co ani widu, ani słychu. Szkoda. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: SPREZYNAda, pfe, chlopiec jak ulal... 20.11.08, 05:17 Czy tylko mnie sie slabo robi od tych hojnych opisów ulewajacego dzieciecia? Wlasnie doszlam do gargulca w sluchowisku nieocenionej kotuli i nieco mie sama mdli.. ;) Ja rozumiem, ze to smieszna groteska w ksiazce, ale zeby cale otoczenie zalewac wciaz i wciaz bialymi tresciami? I nikt sie nie zmartwil o dziecie, nie zapytal pediatry? Btw. Ignas-Motyl tez wymiotowal - w NiN, i tez na bialo - twarogiem! Czyzby wypasanie na tej Borejkowskiej ambrozji nie sluzylo niemowletom jezyckim? Bo taka z kolei Pyzunia chciwie rabala paróweczke w stanie wojennym i mowy nie bylo o spektakularnych kaskadach na cala rodzine? Odpowiedz Link
agawa79 Re: SPREZYNAda, pfe, chlopiec jak ulal... 20.11.08, 11:56 lezbobimbo napisała: > Czy tylko mnie sie slabo robi od tych hojnych opisów ulewajacego dzieciecia? A nie tylko, nie tylko. ;) BTW, na stronie MM jest wyjaśnienie genezy Ziutka (wraz z imieniem i ulewaniem). :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda, pfe, chlopiec jak ulal... 20.11.08, 11:57 Nie tylko tobie:-). Troche duzo tych opisow:-) Odpowiedz Link
idomeneo Re: SPREZYNAda, pfe, chlopiec jak ulal... 20.11.08, 12:06 to prawda. Chociaż i tak sen z Agnieszką i pryszczami przebija imho te opisy zdecydowanie. Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda, pfe, chlopiec jak ulal... 20.11.08, 12:07 Alez ma ten Ignas fantazje;-P Odpowiedz Link
lezbobimbo Józinek-Slowinek? 20.11.08, 05:26 Czy ktos mólby wyjasnic mi, dlaczego Józin z Sutyryn dostaje wciaz i wciaz slowniki orto. na zakonczenie roku szkolnego? Od kogo, od szkoly czy od rodziny? Bo tak dobrze literuje? Dawno juz wypadlam z obiegu szkól polskich i nagród aktualnych w onych.. Mam nadzieje, ze to nie od rodziny, Józefina potrafila dawac Bebe na urodziny podrecznik do geografii, co ukazywalo jak wszeteczna mateczka byla ;) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Józinek-Slowinek? 20.11.08, 06:41 Nie od rodziny, dostaje je od szkoly w nagrode za wyniki na koniec roku. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 05:39 Nastepne drobiazgowe pytanie mi sie nasunelo: dlaczego Ida musiala wziasc taki dlugi urlop po narodzeniu Ziutka? Dochodzila do siebie po wielkim noworodku czy z racji niby to tak bolesnego wieku 40? Przeciez dzisiaj 40 to nowe 30, to wrecz pestka ;) I dlaczego przy tym tak sobie obciela etat, przeciez ciezkim Ziutkiem opiekowal sie ofiarnie meski Józin? Odpowiedz Link
mama_kotula Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 08:39 lezbobimbo napisała: > Nastepne drobiazgowe pytanie mi sie nasunelo: dlaczego Ida musiala wziasc taki dlugi urlop po narodzeniu Ziutka? Ekhem, podejrzewam, że z przyczyn ekonomicznych. Nie mogła prawdopodobnie brać 24h dyżurów, więc jej się nie opłacało pracować. No nie bić, takie są realia - dyżury stanowią jakieś 50-60%, jeśli nie więcej, pensji lekarza. Siłą rzeczy bardziej opłaca się wziąć np. zaległe urlopy i tegoroczne urlopy zaraz po macierzyńskim, niż pracować za połowę kasy. Ale diabli wiedzą :) > I dlaczego przy tym tak sobie obciela etat, przeciez ciezkim Ziutkiem opiekowal sie ofiarnie meski Józin? A to też już dla mnie niezrozumiałe. I chore, aby nowym niemowlakiem opiekował się starszy brat w większości. Odpowiedz Link
zieleniack Re: i jeszcze urlop Idusi? 24.11.08, 22:31 hm, ale była informacja, ze Ziutek byl wytesknionym bratem Józinka, ja z tego wnioskuje, ze Józinek chciał i lubił sie nim zajmowac Odpowiedz Link
madame-bovary Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 09:51 lezbobimbo napisała: > Nastepne drobiazgowe pytanie mi sie nasunelo: dlaczego Ida musiala wziasc taki > dlugi urlop po narodzeniu Ziutka? Dochodzila do siebie po wielkim noworodku czy > z racji niby to tak bolesnego wieku 40? Przeciez dzisiaj 40 to nowe 30, to wrecz > pestka ;) > I dlaczego przy tym tak sobie obciela etat, przeciez ciezkim Ziutkiem opiekowal > sie ofiarnie meski Józin? A jak długi był to urlop? Jeśli nie zmusza jej do tego kiepska sytuacja finansowa, to czemu miałaby od razu po urodzeniu dziecka wracać do pracy?! Na mnie szczerze mówiąc taka postawa(chyba nie taka rzadka i niekoniecznie wymuszona względami ekonomicznymi) robi kiepskie wrażenie. Idealną jest sytuacja, kiedy dziecko do skończenia pierwszego roku życia może być na co dzień cały czas z matką (jak nie dłużej - ja idę do pracy dopiero za rok, gdy synek pójdzie do przedszkola, możemy sobie na to pozwolic jako rodzina, ale to też kwestia "chcenia") Po drugie: o ile mi wiadomo Józinek chadza do szkoły - ze średnim efektem, ale jednak :) Więc jak miałby np. przed południem zajmować się bratem?? Odpowiedz Link
idomeneo Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 12:03 Cytatmadame-bovary napisał: Jeśli nie zmusza jej do tego kiepska sytuacja finansowa, to czemu miałaby od razu po urodzeniu dziecka wracać do pracy?! hm - może dlatego, że praca to jej pasja? albo dlatego, że pragnie zajmować się swoim dzieckiem, ale nie wyłącznie nim (i ma z kim dzielić te obowiązki)? Odpowiedz Link
dakota77 Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 12:05 Sadzac po tym, z jakim zaaferowaniem Ida opowiada o polipach krzaczastych jak brokuly, praca zdecydowanie jest jej pasja:-) Odpowiedz Link
madame-bovary Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 12:32 Rozumiem, że praca to jej (Idy) pasja oraz wielu innych pań na świecie, ale nie rozumiem dlaczego nie można tej pasji poświęcić dla dziecka na powiedzmy rok, jeżeli sytuacja finansowa na to pozwala. uważam, że niemowlęciu się po prostu to należy. Odpowiedz Link
truscaveczka Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 12:54 madame-bovary napisał: > Rozumiem, że praca to jej (Idy) pasja oraz wielu innych pań na świecie, ale nie > rozumiem dlaczego nie można tej pasji poświęcić dla dziecka na powiedzmy rok, > jeżeli sytuacja finansowa na to pozwala. uważam, że niemowlęciu się po prostu to należy. "Należy się" jest niebezpiecznie bliskie "tak trzeba" - które w wydaniu Gabrysinym zostało tu mocno skrytykowane. Zajmowanie się dzieckiem z powodu "należy się" jest, obawiam się, nieco mniej wartościowe od zajmowania się "bo chcę, lubię, to mnie satysfakcjonuje" - jakkolwiek oba przypadki związane są z miłością do dziecka. Odpowiedz Link
jottka Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 12:55 gdyż albowiem są kobiety, które zostawione sam na sam z ukochanym dziecięciem już po kilku miesiącach kota dostają:) i wtedy dobrze jest, gdy na przykład tatuś dziecka przejmuje pałeczkę, co ma i inne korzystne efekty. Odpowiedz Link
sowca Re: i jeszcze urlop Idusi? 20.11.08, 21:53 Otóż to, otóż to. Trudno zakładać, że Józinek, chociaż tak często opiekuje się Ziutkiem, był jednak głównym odpowiedzialnym za niego :P no i zawsze marudzicie, że kobiety wykorzystują dziadków i resztę rodziny do opieki nad maluchami, więc Idusia postanowiła wziąc urlop macierzyński bądź wychowawczy (nie znam sie dokładnie na tym) i sama się dzieckiem zajmować, oprócz tych kilku godzin w tygodniu, które spędzała w Mediluksie :P a może po prostu spodobało się jej zajmowanie się Ziutkiem/ Odpowiedz Link
lacitadelle Re: i jeszcze urlop Idusi? 21.11.08, 14:15 > A jak długi był to urlop? Jeśli nie zmusza jej do tego kiepska > sytuacja finansowa, to czemu miałaby od razu po urodzeniu > dziecka wracać do pracy?! bo prowadzi własną działalność; bo jest to dla niej naturalne; bo ma taką ochotę :) > Na mnie szczerze mówiąc taka postawa(chyba nie taka rzadka i > niekoniecznie wymuszona względami ekonomicznymi) robi kiepskie > wrażenie. Bardzo się cieszę, że napisałaś "na mnie". Niestety, dalej nie było już tak dobrze. > Idealną jest sytuacja, kiedy dziecko do skończenia pierwszego roku > życia może być na co dzień cały czas z matką. A mogłabym wiedzieć, co w tej sytuacji jest takiego idealnego? Szczerze mówiąc jedyny obiektywny argument, jaki przychodzi mi do głowy to to, że stwierdzono, iż najlepsze dla rozwoju dziecka w tym okresie jest karmienie mlekiem matki, ale to akurat można mu zapewnić także pracując (sprawdziłam empirycznie). Poza tym obie sytuacje mają - jak to w życiu - swoje wady i zalety. Nie wydaje mi się bowiem, aby istniał jakiś idealny model wychowywania dzieci czy powrotu matek do pracy zawodowej. Ja akurat z ochotą zaczęłam jakiś czas temu ponownie pracować (mój synek miał wtedy 4,5 mies.) na prawie pełny etat. Poczułam się dzięki temu przywrócona do życia, a mój syn pozostał wyjątkowo szczęśliwym, zdrowym i grzecznym niemowlęciem także pod czułym okiem taty, a później babci. Lubię pracować i uwielbiam biec po pracy do domu nie mogąc doczekać się tej radości syna na sam mój widok. Podchodzę też z dużo większym entuzjazmem do zajmowania się nim (podczas gdy wcześniej często bywałam tym zmęczona i zamiast wymyślać kolejne zabawy, którymi moglibyśmy wspólnie się cieszyć, robiłam wszystko, aby móc choć chwilę od niego odpocząć). Cieszy mnie również świadomość, że moja ciągła obecność nie jest mu niezbędna do życia czy szczęścia, że mógł się tego nauczyć tak wcześnie - czyli w miarę bezproblemowo. Dodam też może, że mój osobisty wybór nie rzutuje na ocenę innych matek - nie czuję się w żaden sposób lepsza czy gorsza od kobiet, które postanowiły pozostać z dzieckiem przez dłuższy okres. Odpowiedz Link
iwoniaw Daj spokój, wszak pierwsza dwójka była porzucona 26.11.08, 14:07 samopas od zarania, wciąż czytaliśmy, jak to mocno nieletnie dziecięta same były w domu zostawiane przez oboje rodziców pędzących na dyżur na piątej posadzie, kilkulatki budynie gotujące na otwartym ogniu etc., więc niechże chociaż najmłodszy Ziutek nie będzie takim po(d)rzutkiem, a i Idusia na stare lata ma prawo chcieć w końcu jakieś niemowlę podchować ;-) Odpowiedz Link
nula8 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 20.11.08, 12:49 Jak nic wyrzucą mnie z roboty przez Was... Od kilku godzin, zamiast pilnie pracować, czytam wątek. Miałam straszny czas w pracy nie wchodziłam na forum od jakichś dziesięciu dni i nagle wchodzę i co widzę???? Sprężyna! No więc, niewiele myśląc, mimo że złożonam anginą i zapaleniem zatok, zadzwoniłam do najbliższej księgarni, sprawdziłam, że jest i powlokłam się w deszczu i wietrze, owinięta szalem... TO jednak wielka siła Autorki, żebym po trzech książkach, które mi się nie podobały, pognała chora i w deszczu, po nową, jak tylko się o niej dowiedziałam :) No i los mnie nagrodził, bo bardzo mi się Sprężyna podobała! Jest ciepła i dowcipna, oczywiście że są tam jakieś drobiazgi, których się można czepiać, ale przede wszystkim czepiać się świata przestała Autorka, więc i ja się nie będę czepiać drobiazgów :) 1. sonet, piękny i wracają perełki "dawnej" narracji: "...Florian wynosił z kuchni dzbanek świeżej kawy, bowiem chciał się nieco pokrzepić, psychicznie i fizycznie, przed egzekucją (element bazowy rosołku biegał jeszcze po trawie, dziobiąc pędraki)." - trochę makabryczne, ale w stylu mnie na przykład zachwyca, a dodatkowo rozmowa Florka z Norą o krasnoludkach, no cudo :), 2. odniesienia do cielesności, dużo i miłe, 3. historia miłosna jakby mniej mnie zachwyca, ale w ogóle mi nie przeszkadza, z miłości, zwłaszcza domniemanej, ludzie różne robią głupoty, 4. Ignac bardzo mi się podobał i Gaba również, mimo tych maratonów około-rodzinnych po mieście (tyle że zauważyłam, że korki w Poznaniu mniejsze być muszą niż we Wrocławiu, jakbym tak chciała objechać miasto - na pocztę, do multikina, do supermarketu, pod dom, a potem jeszcze za miasto, z przystankiem w ogrodnictwie, to by mi to zajęło jakieś 5-6 godzin...), ale ładnie już z dziećmi rozmawia :), 5. na dzieciach się nie znam, więc ulewanie w wieku 8 miesięcy mi nie przeszkadza, a Ziutek bardzo jest w porządku, 6. scena z topieniem się jak dla mnie jest ok, sama się w życiu dwa razy mało nie utopiłam i nikt z brzegu tego nie zauważył, dramatyczne to były chwile tylko dla mnie, 7. Ida jak zwykle świetna, 8. Bernard, którego lubię, to trochę satyrem starym podjeżdża, ale po przemyśleniu uznałam, że taki rozwój postaci jest wiarygodny, 9. ja lubię bernardową progeniturę więc się cieszę, że byli i będą :), a Żaby to mi trochę szkoda, że nie było, bo uważam ją za jedną z lepszych postaci ostatnich tomów, 10. najbardziej nie podobało mi się to, że faktycznie wszyscy bliscy przyjaciele, którzy tak blisko siebie mieszkają, widują się przy okazji nowej książki tylko i zdążają o sobie zapomnieć itp., ale to chyba tak jest w życiu, zwłaszcza jak się ma rodzinę na głowie... Sprawa rodzinna Kreski i Dmuchawca też jest zagmatwana dość, ale poczekamy, jak się wyklaruje :) Ogólnie - bardzo się cieszę, podobało mi się bardzo! Może nie należy na Autorkę za bardzo nastawać, najwyraźniej im więcej ma czasu, tym lepsza się książka rodzi :) Odpowiedz Link
idomeneo Mozart 20.11.08, 13:09 tak sobie pomyślałam czytając Sprężynę, że całkiem by to pasowało do bohaterów, by się kiedyś wybrali do Warszawy na Festiwal Mozartowski w WOK-u :) Odpowiedz Link
ginestra Re: Mozart 20.11.08, 20:37 Tak jak Nula8, ja też przeżywam walki wewnętrzne, bo praca jest bardzo ważna, ale aż chce się czytać ten długi wątek i Wasze wrażenia! :-) Ja tak podczytuję partiami, mam w nim dramatyczne luki, a wątek się rozrasta i rozrasta. Ale cieszę się bardzo, że raczej książka większości osób (a może raczej wszystkim :-) ) podoba się. Mam podobne odczucia do odczuć Nuli - zresztą pisałam o swoich wcześniej. Dodałabym, że mnie także zachwycił styl w jakim napisana jest książka - fajne sformułowania, dużo humoru i ciepła. Tak jak pisze Idomeneo - mogliby do tej Warszawy przyjechać kiedyś! :-) Wątek Mozarta też jest bardzo ciekawy i piękny. Mam nadzieję, że pani MM dostanie zgodę na zamieszczenie na swojej stronie tej wersji utworu, która ją szczególnie zachwyciła, pod szczególną batutą i zagraną w szczególnym dniu "kiedy to Mozart wyjrzał z nieba" (tak się można domyślać, bo zagrali podobno wyjątkowo pięknie). A w ogóle to pani MM przyjeżdża do Warszawy 10 grudnia na odebranie nagrody IBBY za całokształt twórczości, a 11 grudnia do empiku! :-) Odpowiedz Link
jeriomina Re: Mozart 21.11.08, 09:46 Jako skrzypaczka znam ten utwór wspomniany przez MM doskonale - jest naprawdę piękny i potrafi wzruszyć do łez - wyraźnie słychać w nim, moim zdaniem, że Mozart był geniuszem i że to boski dar:) Odpowiedz Link
onion68 Ok :) 20.11.08, 21:54 Już kończę i mogę z czystym sumieniem napisać: jest dobrze! Co prawda, niezbyt zachwyca mnie postać Łusi na obecnym etapie rozwoju (sceny z jej udziałem wydają mi się zbyt teatralne, jej zachowanie zbyt w stylu "dzieci wiedzą lepiej") i wątek romansowy do mnie nie przemawia, ale nic to. Nic to, bo wrócił dawny duch :) Grunt, że czytając można uwierzyć, że istnieje przyjaźń, miłość, codzienna dobroć i uroda życia, i że nie ma sytuacji beznadziejnych, a wszystko jest po coś. Dysonans między przesłaniem zamierzonym a mimowolnym na szczęście nie ujawnił się ani razu. Odpowiedz Link
jeriomina Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 09:45 Jestem całkiem zadowolona z lektury po strasznej - jak dla mnie - Czarnej Polewce. I też jestem przekonana, że MM przejęła się krytyką czytelników - być może sama nie czyta forum, brak czasu ale ktoś jej może donosi. Oto moje plusy: - długie włosy Laury! Nareszcie wróciła do swojej ozdoby - tak jednak jest jej lepiej:) Już od pierwszego obrazka który ją przedstawia, ulżyło mi. - Koniec z loczkowatym miągwą - Ignaś mężnieje, bardzo mnie to cieszy - uratowanie Józinka było może trochę na wyrost ale ok. - Łusia nie jest tu główną i zakochaną bohaterką, czego się obawiałam tylko taką "dobrą duszą" książki - Mila i jej wkurzające "transmitowanie" i klepanie po plecach wreszcie znikło ze sceny:) - wreszcie szczere wyznanie Laury matce tego co czuje - przyznam, popłakałam się przy tym:) - więcej cielesności, MM przestała udawać, że dzieci przynosi bocian, wyraźne oddzielenie Gaby i Grzegorza z tym zamkiem, plaża Copacabana, oraz "rozebrana całkiem" Laura. - strrrrasznie podobał mi się pomysł na zakochanie Laury. Tj. lubiłam Wolfiego ale już ten pomysł ze ślubem i ucieczką mnie wnerwił. Szkoda tylko, że Laura prawie nie rozmawiała z Adamem w książce, MM znowu wmawia nam, że wielka miłość to parę spojrzeń, jak to u niej, w życiu tak nie ma:DDD Ale scena z włosami przyciśniętymi do ust - jak dla mnie bosko:) - Gaba, mimo, że babcia od lat 4, wcale nie zrobiła się babciowata - Robrojek znowu jako krzepiące wsparcie i powiązanie ze szpitalem:) tak mi się Kwiat Kalafiora przypomniał... - wreszcie MM przypomniała sobie choć odrobinę o istnieniu Żaków i w końcu Florek jest z tej rodziny:) Minusy: - proszę nie uśmiercać Dmuchawca! - kretyńskie dla mnie jest czytanie Gabie Mickiewicza w szpitalu... - Florek - jako grubas - nie, nie, nie! o pomyłkach i nieścisłościach nie będę wspominać, z sympatii:) Odpowiedz Link
yennefer_z_v Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 10:45 Cytat- kretyńskie dla mnie jest czytanie Gabie Mickiewicza w szpitalu... O właśnie, zapomniałam o tej scenie. Jak dla mnie nie była ona kretyńska. Musiałam tylko cały czas powtarzać sobie: "To Borejkowie, a nie normalni ludzie. To Borejkowie, a nie...". Od razu bowiem przyszło mi na myśl, co ja bym zrobiła komuś, kto postanowiłby uraczyć mnie Mickiewiczem w momencie, kiedy mam zadrutowaną szczękę (i nie mogę protestować), przeszłam traumę i pewnie już nigdy nie wsiądę do samochodu, a do tego zwijam się z bólu i silę się nie dzielność... Ale: to ja. A do Borejków takie "zażywanie wieszcza 2 razy dziennie po pół księgi" pasuje. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 22.11.08, 13:07 Dla mnie też to nie jest kretyńskie. Może dlatego, że dla mnie to nie jest wieszcz, lektura szkolna i coś, z czego się szczęśliwie wyrosło. Ba! Zdarzało mi się czytać "Pana Tadeusza" i nie tylko DLA PRZYJEMNOŚCI :) Okropne, prawda? Dla mnie to nie jest "wieszcz" tylko większa ilość melodyjnego wiersza, który, ładnie czytany, może uspokajać. Znam osobiście ludzi, którzy czytali to dzieciom na dobranoc... Odpowiedz Link
onion68 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 12:39 > - wreszcie szczere wyznanie Laury matce tego co czuje - przyznam, popłakałam si > ę > przy tym:) Ja też :) > uratowanie Józinka było może trochę na wyrost ale ok. Tak, miło że Ignaś się wykazał, ale człowiek rozpływany (tak mi się wydaje), nie tonie od byle skurczu. Boli, nie powiem, ale nie nie do zniesienia, to raz, dwa, można płynąć samymi rękami (a jeśli chłopcy uczyli się pływania pod okiem trenera, powinni to potrafić); Odpowiedz Link
zieleniack Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 24.11.08, 22:15 ale jednak co innego skurcz w basenie (przeżyłam kilkakrotnie, zawsze można złapać sie linki w pierwszym momencie szoku), a co innego na jeziorze (gdzie linki nie uświadczysz). Odpowiedz Link
uccello Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 13:25 jeriomina napisała: >Szkoda tylko, że Laura prawie nie rozmawiała z Adamem w książce, MM >znowu wmawia nam, że wielka miłość to parę spojrzeń, jak to u niej, >w życiu tak nie ma:DDD Mam tu ochotę zasadzić dla Ciebie Jeromino grządkę świeżo rozkwitłych pytajników .........??????????????????................ Historia Laury i Adama to opis klasycznego coup de foudre. Konstrukcja całej książki polega na tym ,że się mijają i właściwie ze sobą nie rozmawiają. Nie tyle kochają się, bo wogóle sie nie znają, a ciężko się w sobie zakochali. Nawet będący w amoku Tygrys, wyznaje siostrze nie -że kocha, ile ze stoi w obliczu:) zakochania na wieki. No i ta recydywa MM, przy wmawianiu nam , że WIELKA MIŁOŚĆ to parę spojrzeń, mnie zastanawia. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 15:14 Mi się strasznie podobał ten pomysł nierozmawiania. O ileż mocniejsze jest się wszystko w sferze milczenia,kiedy tylko spojrzeniami można wyrazić co się myśli i czuje- przypomniało mi to moje różne, niegdyś, stany zakochania, niemal zawsze opierające się na wielemówiących spojrzeniach (przynajmniej na początku, a początki są zawsze najbardziej magiczne) Odpowiedz Link
onion68 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 15:55 Muszę wyznać, że mnie w pierwszej chwili nowa historia miłosna Laury mocno zirytowała - no, rzuca się dziewczyna w pogoń za nowym facetem w pięć minut po zerwaniu ze starym. Czy ona nie może nawet dnia bez chłopa przeżyć? - tak sobie pomyślałam. Potem przeszło mi trochę, pomyślałam, że może Laura w tych facetach poszukuje w pewnym sensie ojca. Niemniej, historia wydaje mi się wydumana i nierealistyczna, wręcz nieco harlekinowata, choć zawiera kilka mocniejszych momentów - rozmowę z panem Gruszką, rozmowę oczu. Moment z włosami nie ujął mnie szczególnie. Odpowiedz Link
jottka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 19:36 zaraz, bo ja trochę nie rozumiem, dzieła nie czytawszy - jak to jest, że oni się tylko spojrzeniami muskają z oddali raz na parę rozdziałów, a jednocześnie ten facet ma okazję całować włosy laury?:) niepostrzeżenie? to nawet przy włosach do pasa panny blisko niej trzeba siedzieć:) a może całował jej perukę?:) Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 19:40 Spotkali sie przy autobusie, on wysiadal, ona chciala wsiadac, choc z drugiej strony jej serce wyrywalo sie do niego;-). Kiedy tak stali i dumali co dalej, wiatr zarzucil jej wlosy w jego strone:-) Odpowiedz Link
jottka Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 19:53 dakota77 napisała: > Kiedy tak stali i dumali co dalej, wiatr zarzucil jej wlosy w jego strone:-) omamo, i jemu tak od razu udało się je ucałować?? to wyczynowiec jest:) chyba że laura gruby warkocz miała na ten przykład?:) Odpowiedz Link
dakota77 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 19:57 Sadzac z opisu i rysunkow, Laura ma dlugie wlosy, msyle, z eponizej lopatek, jak nie dluzsze. On stala na juz na stopniu autobusu, on ponizej, na ulicy znaczy. Teoretycznie moglo te wlosy zarzucic, ale ze tez on sie na takim smialy gest zdobyl;-). Wczesniej ledwie co pare malo znaczacych zdan zamienili, a ten sie rwie calowac jej wlosy;-P Odpowiedz Link
jeriomina Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 22:19 Aż chce mi się zanucić "Gdzie ci mężczyźni, gdzie...":) Odpowiedz Link
zieleniack Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 24.11.08, 22:24 a mnie, w kontekscie Laury, zirytowała informacja, że ledwo co "instynktownie cofnęła sie sprzed ołtarza", zrozumiała, że Wolfi nie tylko nie był mezczyzna jej zycia, ale nawet i chłopakiem jej zycia - a mimo to była w nim w związku 4 lata. Po co? Zirytowało mnie to ze wzgledu na Wolfiego - bo po cholere robiła mu nadzieje (to wynika z jego listu, kiedy pisze, ze byloby jej dobrze w jego wynajetym mieszkaniu i że chciałby załozyc rodzine itp), skoro wiedziala, ze ten zwiazek nie ma sensu? No i ze wzgledu na nia sama - po co taka osoba, jak Laura, trwała w zwiazku, w którym nie widziała perspektyw? Czy tylko ze wzgledu na to, aby nie byc samottna, miec oparcie i móc byc podziwiana przez chłopaka audiofila? Moze płytko na to patrze, ale bardzo mi sie ten fakt nie spodobał. Juz bym chyba wolała, zeby zerwali ze soba duzo szybciej, mimo, iz bardzo lubie Wolfa i mi go szkoda. Odpowiedz Link
jeriomina Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 21.11.08, 19:44 Za co te pytajniki bo nie zajarzyłam?:) Odpowiedz Link
uccello grządka.......???????????........ ... 22.11.08, 20:41 jeriomina napisała: > MM znowu wmawia nam, że wielka miłość to parę spojrzeń, jak to u >niej,w życiu tak nie ma:DDD > Za co te pytajniki bo nie zajarzyłam?:) Ten bukiet wykrzykników nie był bezinteresowny. Chciałam Cię zapytać: czy sądzisz,że MM, opisując historię Laury i Adama pisała o wielkiej miłości? Bo mnie się wydaje,że o gwałtownym zakochaniu, z którego nie wiadomo co wyniknie. które jeszcze historie jeżycjadowe potwierdzają ,że MM >>znowu wmawia nam, że wielka miłość to parę spojrzeń<<? Odpowiedz Link
jeriomina Re: grządka.......???????????........ ... 22.11.08, 21:02 A proszę bardzo: - Jurka uczucie do Celestyny - łaził za nią, świata poza nią nie widział, ona się potem w nim też zakochała, a w sumie nie rozmawiali zbyt wiele - Sławek Lewandowski - "Ida już czas, żebyśmy ZACZĘLI rozmawiać (...) o tym, że Cię kocham" - Bebe i Dambo - z Bebe nie dało się w ogóle za bardzo porozmawiać:) - Nutria i Nerwus - ona wciąż przed nim uciekała a na koniec książki wielkie uczucie:D oczywiście, niektórym z tych par nie wyszło ale warto prześledzić początki...:) I rzecz jasna, to takie moje subiektywne odczucia:) Odpowiedz Link
uccello Re: grządka.......???????????........ ... 22.11.08, 21:22 Hmmm, przecież to są historie cielęcych( a nie wielkich) miłości, historie ZAKOCHAŃ właśnie. Wstępów do uczucia, wzajemnego pociągu, tęsknoty za bliskością, oczadzenia, zauroczenia, zachwytu -tzw. ----- -----mięty-----. W tej zakochaniowej szajbie jest masę młodzieńczej egzaltacji, ale nie stanowi to o WIELKOŚCI uczucia. Nie uważam wcale ,że takie uczucia są nieważne, bo one uczą nas czego tak naprawdę od partnera oczekujemy, czego wogóle szukamy w miłości. > - Nutria i Nerwus - ona wciąż przed nim uciekała a na koniec >książki wielkie uczucie:D finał tej książki to początek związku zaledwie. Odpowiedz Link
jeriomina Re: grządka.......???????????........ ... 22.11.08, 22:17 To miałam na myśli, tylko niewłaściwie to w słowa ubrałam. W każdym razie w życiu takie - jak to okreslasz - historie zakochań, wstępów - też się nie zdarzają...żeby facet widziany raz na ulicznym graniu, potem raz przy ogródku łapał i całował za włosy przy nastęonym spotkaniu:) Odpowiedz Link
kalina.tatry Re: grządka.......???????????........ ... 13.12.08, 17:49 Zaczadzenie, spojrzenia, drżenie serca, obsesja wręcz, tak to typowe dla młodzieńczych zakochań - zauroczeń, przez to się przechodzi. Lecz, w przeciwieństwie do bohaterów Jeżycjady, zwykłym ludziom zdarza się potem jeszcze wielokrotnie taki stan, nie zawsze, a właściwie rzadko zauroczenie zmienia się w prawdziwą miłość. Tym czasem u Musierowicz co i rusz spotykamy po latach pary, powstałe właśnie w wyniku takiego młodzieńczego zakochania w wieku szkolnym (Cesia-Hajduk, Julia- Kłapouszek, Patrycja-Baltona, Maciek- Kreska,Elka-Tomek, Danka-Paweł, Aurelia-Konrad...). Oni poznają się , zakochują i pozostają z sobą na całe życie! Właściwie nie wiem,czy zazdrościć czy współczuć... Odpowiedz Link
veranillo Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 22.11.08, 15:50 Jakoś tak się stało, że pomimo wytrwałego śledzenia wątku właściwie się o książce nie wypowiedziałam, mimo że przeczytałam ją już w zeszły piątek. Ogólnie - wrażenia pozytywne. Po "Czarnej Polewce", która (co nie będzie wielkim zdziwieniem) nie podobała mi się zupełnie, byłam w stanie przyznać rację niektórym z was, gdy pisałyście, że pani MM powinna była zakończyć Jeżycjadę po "Kalamburce". Teraz jednak bardzo cieszę się, że tak się nie stało. Nie wszystko mi się w "Sprężynie" podobało, ale odnalazłam w niej wspomnienie dawnego klimatu i spędziłam kilka naprawdę przyjemnych chwil na lekturze. Myślę też, że w przyszłości chętnie będę do tej książki wracać. Historia Laury i Adama wydaje mi się bardzo prawdopodobna, ale może to dlatego, że nie mam podobnych doświadczeń ;) Ale miło mi się ją śledziło i jestem ciekawa, co z tego dalej będzie. Ciekawe były postacie drugoplanowe - pan Gruszka i pan Hubert. Łusia trochę mnie momentami irytowała, bardziej podobała mi się jako urocze, zainteresowane wszystkim dziecko z poprzednich części, niż monotematyczna wielbicielka NaszegoPana Polonisty, ale i tak wprowadziła dużo pozytywnej energii do tego tomu, a przy sonecie popłakałam się ze śmiechu. Również miałam wrażenie, że ktoś relacjonuje pani MM przebieg dyskusji w niektórych wątkach - wyjazd Róży i Frycka do Oksfordu, chwilowe zniknięcie Mili Borejko, znormalnienie Gabrieli, pojawienie się dawnych postaci, więcej informacji o Patrycji i jej rodzinie, a nawet wspomniena "Nasza Klasa" - dużo tych przypadków, jak dla mnie. Ogólnie to powieść jest w porządku. Irytowały mnie trochę rozmyślania Ignacego nt. konieczności wyswatania Laury i Adama, ale za to po raz pierwszy od dawna Ignacy Grzegorz wydał mi się znośny, i Grzegorz też pokazał charakter - rozmowa o sprzątaniu łazienki była fajna, " z życia". Cieszy mnie też pojawienie się na świecie pulchniutkiego Ziutka, tego się nie spodziewałam. Bardzo lubię Idę, a nawet i Marka, więc cieszę się, że znów się pojawili, że żyje im się dobrze i nawet sobie wypoczęli na Copacabanie, z wiadomymi zresztą rezultatami :) McDusię pewnie też kupię, gdy się pojawi na rynku, chociaż nie nastawiam się, że nastąpi to niebawem ;) Odpowiedz Link
onion68 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 22.11.08, 15:57 > znormalnienie Gabrieli Gaba nigdy mnie jakoś nie denerwowała, a w tym tomie czuję silne powinowactwo duchowe z nią; tak, nie można się gniewać na własne dzieci ani na nie obrażać, choćby nie wiem jak fikały, miłość (ich) jest obecna i wyczuwalna mimo wszystko. Moja córka natomiast, która właśnie "Sprężynę" pochłania, czuje powinowactwo z Laurą :( > Również miałam wrażenie, że ktoś relacjonuje pani MM przebieg dyskusji w > niektórych wątkach - wyjazd Róży i Frycka do Oksfordu, chwilowe zniknięcie Mili > Borejko, znormalnienie Gabrieli, pojawienie się dawnych postaci, więcej > informacji o Patrycji i jej rodzinie, a nawet wspomniena "Nasza Klasa" - dużo > tych przypadków, jak dla mnie. Odnoszę takie samo wrażenie. Odpowiedz Link
jota-40 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 22.11.08, 17:01 I ja przeczytałam jednym tchem tydzień temu, a jakoś nie wypowiedziałam tu swojej opinii - może dlatego, że wiele już zostało powiedziane ;). Kiedy doczytałam ostatnie słowa - miałam ochotę wracać na pierwszą stronę i czytać znowu. I to chyba najlepsze, co można o książce powiedzieć?.. Mam - oczywiście! - parę zarzutów, ale rozpływają się we mgle w kontekście ogólnej, magicznej atmosfery "Spężyny". Ktoś tu już wspomniał coś, co i mnie bardzo chodziło po głowie - nastrój magii podobny do tego w "Nutrii i Nerwusie". Tam - Szekspir, tu - Mozart... Ten upał i wiejący wicher, jakieś szaleństwo wiszące w powietrzu! Czyta się, czyta... Nareszcie polubiłam Laurę. Rzuciłam się na "S" późnym wieczorem, miałam ciszę i spokój, dobra to była chwila na lekturę. Roniłam łzy nader często, ale równie często płakałam ze śmiechu (nieporównany monolog Patrycji w szpitalu). Cieszę się, że ją kupiłam - pomyśleć, że gdyby nie głosy z forum - być może minęłabym ją obojętnie w księgarni, zniechęcona ostatnimi produkcjami pani MM! Odpowiedz Link
monikate Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 22.11.08, 20:27 Ja tam Laurę zawsze lubiłam. A propos miłosnego wątku, to przypominam, że Staś Wokulski zakochał się w Izabeli, kiedy zobaczył grę jej fizjonomii w loży teatralnej. Zinterpretował po swojemu, dośpiewał pewne rzeczy i pojechał robić majątek. Tyle dobrego :) A nikt Prusowi nie zarzuca, że pokazał miłość nierealną. Boje się tylko, by pani Musierowicz nie zepsuła tego w następnych książkach. Nutria z Nerwusem dobrze się zapowiadali i co wyszło? Prawdziwy i przystojny facet, Baltona wygląda okropnie. Owszem, autorka korzysta z przemyśleń forumowiczek, lecz żeby nie było za dobrze-lubi im trochę zrobic na przekór. Odchudzić Baltonę!!! Odpowiedz Link
jota-40 Re: SPREZYNAda (uwaga, miejsce na SPOILERY) 22.11.08, 23:35 Jakże ma się odchudzić, biedaczysko, kiedy małżonka pasie go tymi rogalikami z nadzieniem morelowym... Ech, taki los wielu chudych, nieco cynicznych i wybitnie interesujących młodzieńców, kiedy już osiądą w szczęśliwym stadle z hiper-gospodarnymi dziewczętami. Tylko ja bym sobie nieśmiało życzyła, żeby autorka już go więcej nie rysowała. Poza tym straszliwym zbliżeniem na stronie 60, jest też podobny koszmarek - ten, który przedstawia Baltonę, zatopionego w konwersacji z Naszpanem Adamem. Fuj ;(. Odpowiedz Link