kooreczka
29.04.09, 21:35
Założyłam dzisiaj taki wątek na kilku forach-sprawa nie daje mi spokoju, a że
wypłynęła też tutaj-chętnie poznałabym opinie Forumowiczów.
Na 290 osób zdających w mojej szkole polski 260 ma zdiagnozowane dysleksję,
dyskalkulię, dysgrafię, dysortografię- wielu z nich jeszcze dwa lata temu
wygrywało konkursy kaligrafii i ortografii.
W podstawówce profilaktycznie 3/4 pierwszego rocznika pisze testy u psychologa.
Przykro się robi jak widzę te statystyki. Dlaczego inteligentne ponoć osoby
dla tych parudziesięciu extra minut żebrzą o ,jakby nie patrzeć, grupę inwalidzką?
Bo dysleksja jest kalectwem co potwierdzi ta nieliczna garstka co prawdziwie
potrzebuje tego papierka by napisać coś czytelnie.
Zabawne jest to, że o tym kto naprawdę ma ten rodzaj zaburzeń nauczyciele nie
raz dowiadują się po latach.
Dyslektyk się bowiem maskuje.
Pisze mało, ale powoli, przeszuka pracę ze słownikiem, na forum użyje
firefoxa- bo ma świadomość, że to ograniczenie. Uwierzcie mi, nie ma nic
zabawnego w tym, że nie można odczytać własnego pisma, a paru znakach litery
rozlewają się w jeden ciąg. Od pisania ręka boli, aż trudno zgiąć palce.
Dyslektyka poznasz w tańcu-za cholerę nie wyjdzie dobrą nogą w polonezie,
będzie deptał po nogach, na aerobiku za nic nie zgra się z grupą.
Niestety przez duża grupę leserów wszystkich dyslektyków pakuje się do worka
kombinatorów i leni.
Do wszystkich co na lewo wyrobili sobie papier- módlcie się, coby was los nie
pokarał nie nie okazało się, że nikt nie chce waszych notatek.
Ps. nie piję do nikogo osobiście, ale proszę zrozumieć moją sytuację
_________________