Dodaj do ulubionych

Biedne małe Mucyki

28.08.09, 17:04
Zastanawiałam się czy to nie temat do "Narzekalni" albo wręcz Forum
e-mama, ale co tam. Przy okazji: znowu można się zdziwić, jak MM
potrafi zawładnąć sposobem wyrażania się swoich fanów - dla mnie
dzieci, na które mamy nie zwracają uwagi to Mucyki właśnie (choć
niekoniecznie słusznie). Kiedyś, pamiętam, był w DF artykuł o
ratowniku zasypanych; gdy przeczytałam "W stosie gruzów widnieje coś
szarego - jelito", moja pierwszą reakcją było - "To jelito Inki".
Obłęd.
Ale do rzeczy. Na placu zabaw, gdzie czasem chodzę z Młodym, mamy
siedzą na ławkach i palą, a ich malutkie dzieci obsypują się
piachem, biegają na bosaka po śmieciach i petach, bywa że wyskoczą
na ulicę. Ostatnio zdejmowałam z drabinek 2-latka, który zalazł na
wysokość 2m i wył, a mama nie reagowała. Itd. Ale najbardziej
zasmuciło mnie to, co dzisiaj: Przyszła mama z koleżanką, jej mała
córeczka natychmiast odbiegła bawić się, mama za nią. Złapała
brutalnie za nadgarstek i pociągnęła tak, że młoda przez chwilę
frunęła, i posadziła ją na brzegu piaskownicy. I tak kilka razy:
chciała, żeby 2-latka siedziała niedaleko, żeby mogła sobie
spokojnie palić i gadać (mama). W końcu za którymś tam razem malutka
rozszlochała się, dostała w skórę i ... paczkę czipsów... zeby się
zamknęła. Boże, jak mi smutno. Ta malutka siedziała na brzegu
piaskownicy, zalewała się łzami i jadła czipsy <chlip> :(((
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Biedne małe Mucyki 28.08.09, 19:36
      Biedne dziecko. Powinno byc oczywiste, ze skoro ma sie dziecko, ma
      sie tez obowiazek opiekowania nim. Ale bardzo czesto widze, ze to
      ostatnia rzecz, jaka mamuskom przychodzi do glowy. W koncu ploty i
      pet wazniejsze, a dziecko niech siedzi cicho i nie przeszkadza.
      Czesto sie zastanawiam, po co niektorzy ludzie maja w ogole dzieci...
      • verdana Re: Biedne małe Mucyki 28.08.09, 19:45
        Niby tak.
        Ale potem zastanawiam sie, czy ja sama naprawde mialam za kazdym
        razem swięta cierpliwość do dziecka i nigdy nie chcialam odpoczac i
        pogadać z dawno niewidzianą koleżanką, albo poczytac książkę.
        Jestem przekonana, że wiecej niż kilka razy moglabym sobie zasłużyc
        na miano wyrodnej matki, ktora absolutnie, za nic nie ma ochoty
        pobawić się z najslodszym dzieciatkiemm jest nieczuła na jego
        błagania i odsyla je w cholerę. szczególnie, jesli przez poprzednie
        pół godziny dziecię dao jej w kość.
        Mimo to nie uwazam się za matke szczególnie wyrodną.
        • mama_kotula Re: Biedne małe Mucyki 28.08.09, 19:53
          Bardzo w temacie polecam wątek "czy wkurzają was inni rodzice na placu zabaw" na Małym Dziecku.
          Oj, wkurzają, wkurzają.
          Wkurzają mnie np. panie, które koniecznie chcą pomóc mojej córce zejść z najwyższej drabinki, bo ona krzyczy do mnie "mama, mama" (mając na myśli, abym popatrzyła), a wredna matka nie podejdzie, tylko popatrzy.
          Wkurzają mnie też panie, które wiedzą lepiej ode mnie, czy krzywdzę w danym momencie moje dziecko czy nie. Dzisiaj mnie np. wkurzyła jedna pani w sklepie, kiedy kupiłam loda córce, a synowi nie. Widocznie miałam powody, aby tak postąpić, prawda? Ale nie, wyrodnam i niesprawiedliwie dzieci traktuję.

          CytatI tak kilka razy: chciała, żeby 2-latka siedziała niedaleko, żeby mogła sobie spokojnie palić i gadać (mama).

          Skąd wiesz że dlatego kazała dziecku siedzieć w piasku? siedzisz w jej głowie, obserwujesz ją przez cały dzień?

          Zresztą mnie wiele rzeczy i wielu innych ludzi wkurza.
          A każdy kij ma dwa końce.
          • mama_kotula Re: Biedne małe Mucyki 28.08.09, 19:55
            Aha, jakby ktoś się nie domyślił, to mój post jest celowo skontrastowany z
            postem tytułowym, jest celowo przerysowany i tak dalej.
      • meduza7 Re: Biedne małe Mucyki 28.08.09, 19:48
        Taaaa. U nas w kościele były takie ciężkie wewnętrzne drzwi w żelaznej ramie
        (teraz wymienili na lżejsze, plastikowe). Kiedyś malutka dziewczynka zaczęła się
        bawić w trzaskanie tymi drzwiami. Skóra mi cierpła, bo nie sięgała do klamki,
        trzymała za obudowę, prawie do ostatniej chwili, póki się nie zamknęły. Niechby
        potrzymała chwilę za długo - rączka zmiażdżona jak nic. Matka nie reagowała
        wcale. Zabrała ją wreszcie po jakimś kwadransie tej zabawy...
        • verte34 Mamo Kotulo, 28.08.09, 20:14
          ...trzeba Ci było widzieć, jak brutalnie szarpała to maleńkie
          dziecko. Nikomu nie bronię (jakbym mogła?)papierosa i rozmowy, ani
          nie przypisuję sobie wiedzy, co kto ma w głowie (nonsens).
          Ogromnie żal mi tylko małego dziecka, które nie mogło sobie
          pobiegać ani pobawić się, a jeszcze zostało wyszarpane
          i "pocieszone" tłustymi prażynami.
          Chłopczyk na drabinkach płakał i krzyczał, rozpaczliwie.
          Nie namawiam przecież do świętego oburzenia i skandowania "Złe
          matki".
          Po co ta napastliwość?
          • senseeko Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 20:44
            Kilka dni temu kupowałam coś w niewielkim sklepiku. Za mną weszła babcia z malutką grubiutką wnuczką.
            - babcia kupi ci czipsy, chcesz? - powiedziała.
            - Nie.
            - No to które chcesz? Cebulowe?
            - Nie nie chcę
            - A może o smaku pomidorka?
            - Nie
            - A może te?
            I tak babcia pokazywała dziecku po kolei wszystkie paczki wiszące przy wejściu na specjalnym stojaku, aż w końcu wnusia wybrała jakąś, babcia szczęśliwa kupiła, wręczyła wnusi i poszły dalej.
            Zastanawiałam się czy powinnam coś powiedzieć, czy nie. W końcu nic nie powiedziałam. W końcu "nie siedzę babci w głowie". Ale może jednak powinnam była?
            Cholera takie to stare a takie głupie?
            Zaprawdę, racjęmiałą Grodzieńska, mówiąc, ze ludzie piękni starzeją się pięknie, ale głupek starzeje się głupio i nawet starość mu nie pomoże.
            • verte34 Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 20:58
              O, przypomniały mi się tegoroczne wakacje nad morzem:)
              Codziennie na plaży, od rana do wieczora, z uporczywością krzyku
              mewy, rozlegało się babcine:
              Olafuś Olafuś chodź zjedz loda! Olafuś Olafuś chodź zjedz pączka!
              Itd.
              Olafuś miał trzy lata, jakimś cudem był chudziutki:)
              • staua Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 21:13

                > Olafuś miał trzy lata, jakimś cudem był chudziutki:)
                Moze wlasnie dlatego, ze byl chudziutki, babcia desperacko
                usilowala go podtuczyc.

                Moj dwuletni syn z trudem utrzymuje sie w piatym centylu wagi (byl
                duzo ponizej, chociaz urodzil sie w terminie i wazyl 3200), lekarze
                (ma caly panel lekarzy) zgodnie twierdza, ze musi jesc jak najwiecej
                kalorii w jakiejkolwiek postaci (monitoruja jego poziom
                cholesterolu, jakby co ). Je np. samo maslo (slodyczy nie lubi).
                Kolejny przyklad na to, jak falszywy moze byc obraz dla kogos, kto
                patrzy z boku.
                • verdana Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 21:17
                  A ja z kolei mam dziecię, ktore na codzien je umiarkowanie, nawet
                  slodycze od czasu do czasu, a na wakacjach zaczyna ŻREĆ. Jak mu się
                  strawy nie dostarczy, to koniec.
                  I to dziecie, nastoletnie nota bene, przyniosło ze szkoly karteczkę
                  zatytułowaną "Czym grozi niedowaga".
                  Paść slodyczami nie pase, ale na wakacjach daję bez ograniczeń. A i
                  tak schudł (i dobrze, jak widze niedowage u mojego dziecka, to mi
                  serce rosnie).
              • mama_kotula Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 21:16
                CytatCodziennie na plaży, od rana do wieczora, z uporczywością krzyku
                mewy, rozlegało się babcine:
                Olafuś Olafuś chodź zjedz loda! Olafuś Olafuś chodź zjedz pączka!
                Itd.Olafuś miał trzy lata, jakimś cudem był chudziutki:)


                Mogę być wredna i napastliwa?
                NIC ci do tego. Nic ci do tego jak babcia karmi Olafusia, oraz czy Olafuś pożerający pączki i lody jest chudziutki czy opasły.
                Reaguj jak ktoś rzeczywiście robi krzywdę. Jak ktoś stosuje przemoc. Ale, za przeproszeniem, to sprawa babci i Olafusia, czy Olafuś zje loda czy marchewkę.

                Szczerze powiem, wali mi kwestia wychowywania innych dzieci dopóki tym dzieciom nie dzieje się rzeczywista, konkretna krzywda. To, ze dziecko chodzi bez czapki, je chipsy i pije colę i tak dalej - to nie moja sprawa.

                Pytanie - zareagowałaś, jak matka w piaskownicy szarpała dziewczynkę, czy tylko na forum się oburzasz?
                • dakota77 Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 21:28
                  Karmienie malych dzieci chipsami i paczkami to jest akurat robienie ich
                  krzywdy, ale racja, nie moj problem. To te dzieci i moze ich rodzice,
                  jak racza to zauwazyc, beda sie potem borykac z leczeniem otylosci.
                  • mama_kotula Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 21:34
                    dakota77 napisała:

                    > Karmienie malych dzieci chipsami i paczkami to jest akurat robienie ich krzywdy, ale racja, nie moj problem. To te dzieci i moze ich rodzice, jak racza to zauwazyc, beda sie potem borykac z leczeniem otylosci.

                    Oczywiście, że jest to niewskazane i że jest to, załóżmy - robienie dziecku krzywdy, ale nie uprawnia do reakcji i komentarza OBCEJ osoby. W ogóle uważam, że niewiele jest rzeczy które wymagają reakcji i komentarza ludzi postronnych. Poza faktyczną przemocą fizyczną, faktyczną przemocą psychiczną dużego kalibru (np. wyzwiska) oraz sprawy, które zagrażają bezpośrednio zdrowiu i życiu dziecka (sama zwróciłam się do dziewczyny, która w niemal 35-stopniowym upale wiozła w wózku głębokim niemowlę opatulone kocykiem, niemowlę się darło i było purpurowe - w wózku temperatura wynosiła zapewne około 50 stopni) i tak dalej.
                    Kwestie wychowawcze zostawiam rodzicom, bo sama nie chciałabym, aby ktoś mi doradzał w sprawie żywienia dzieci bądź w innych, umówmy się, pierdołowatych sprawach.

                    Natomiast szarpanie dziecka reakcji wymaga. Dlatego pytam - czy Verte zareagowała na przemoc, czy tylko jej było smutno.
                    Bo - będę brutalna - jeśli nie zareagowała, to jest współwinna krzywdy tej dziewczynki.
                • andrzej585858 Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 21:35
                  mama_kotula napisała:

                  > CytatCodziennie na plaży, od rana do wieczora, z uporczywością krzyku
                  > mewy, rozlegało się babcine:
                  > Olafuś Olafuś chodź zjedz loda! Olafuś Olafuś chodź zjedz pączka!
                  > Itd.Olafuś miał trzy lata, jakimś cudem był chudziutki:)

                  >
                  > Mogę być wredna i napastliwa?
                  > NIC ci do tego.

                  Nareszcie głos rozsądku. Miałem ochotę cos podobnego napisać, chociaż nie
                  przepadam za taką formą, ale nie chciałem narażać się znowu na zarzut ze prowokuję.

                  >
                  > Pytanie - zareagowałaś, jak matka w piaskownicy szarpała dziewczynkę, czy tylko
                  > na forum się oburzasz?

                  Otóż to.

                  >
                  • rozdzial43 Re: Mamo Kotulo, 29.08.09, 21:35
                    andrzej585858 napisał:


                    > Miałem ochotę cos podobnego napisać, chociaż nie
                    > przepadam za taką formą, ale nie chciałem narażać się znowu na zarzut ze
                    prowokuję.

                    Za pozwoleniem i z szacunkiem: autocenzura w imię spokoju przed zarzutami?
                    Bardzo cenię i pochwalam autocenzurę, ale nie wtedy gdy tłumi się ze strachu to,
                    co się naprawdę myśli. Choć oczywiście zdecydowanie należałoby tu złagodzić formę.

                    > > Pytanie - zareagowałaś, jak matka w piaskownicy szarpała dziewczynkę, czy
                    > tylko
                    > > na forum się oburzasz?
                    >
                    > Otóż to.

                    No właśnie otóż co? Czy Verte Twoim zdaniem w końcu powinna zareagować, czy nic
                    jej do tego? Trochie się można pogubić.
                    > >
                    • andrzej585858 Re: Mamo Kotulo, 29.08.09, 21:50
                      rozdzial43 napisała:

                      > No właśnie otóż co? Czy Verte Twoim zdaniem w końcu powinna zareagować, czy nic
                      > jej do tego? Trochie się można pogubić.

                      Zareagować oczywiście.
                      Jeżeli stwierdzam ze komuś dzieje się krzywda, a zwłaszcza dziecku - nalezy
                      zareagować.
                      Tylko że nie nazwałbym krzywdą tego że ktoś kupuje dla dziecka chipsy czy też
                      lody. Nawet jeżeli uważam że jest to niezdrowe.
                • croyance Re: Mamo Kotulo, 01.09.09, 16:52
                  Mnie to tez wali, bo nie obchodza mnie cudze dzieci, ale jakbys
                  przejechala sie na polnoc Anglii i zobaczyla dzieciaki w WOZKACH,
                  jedzace frytki i pijace cole (niektore nie maja nawet roku!), to skora
                  by Ci scierpla. Nie wtracam sie, ale przykro patrzec.
          • verdana Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 20:44
            Że zadam pytanie ciotkowo-upierdliwe: masz dzieci?
            • verte34 Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 21:51
              Nie wiem, czy to było do mnie, ale odpowiem - tak, mam trójkę.
              Dalej do Mamy K.:
              Jeżeli już wpada się w ton upominający, wypadałoby być
              konsekwentnym - albo się broni szarpiącej mamy ("Ma prawo
              rozmawiać/palić") albo broni się dziecka.
              Szarpiącej pani zwróciłam uwagę.
              Babcia wpychajaca w malucha słodycze mnie śmieszy i lekko przeraża,
              koniec sprawy.
              Dawno tu nie byłam - ostatnio w czasach, gdy wszyscy obecni miło
              sobie gwarzyli, wymieniali myśli i refleksje, a za to nie szukali
              dziury w całym i nie byli napastliwi.
              Mam wrażenie, że masz ochotę się kłócić, właściwie wszysko jedno o
              co.
              Żegnam, idę na Forum Humorum:)
              • verdana Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 22:14
                I nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło Ci się byc wrednym wobec zadnego
                dziecka??? Żadne dziecko nie plakało, skarcone przez Ciebie? Bo
                przyznam - mnie się zdarzyło.
                • verte34 Re: Mamo Kotulo, 29.08.09, 20:56
                  verdana napisała:
                  > I nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło Ci się byc wrednym wobec
                  zadnego
                  > dziecka??? Żadne dziecko nie plakało, skarcone przez Ciebie? Bo
                  > przyznam - mnie się zdarzyło.

                  Zależy, co się rozumie przez bycie wredną.
                  Jeżeli brutalne karcenie dziecka za to, ze chce się bawić na
                  placu zabaw, gdzie prowadzi się dzieci żeby się bawiły
                  , to - jakkolwiek fatalnie by to zabrzmiało - nie.
                  Jest różnica między skarceniem, a agresywnym wyżywaniem frustracji
                  na dziecku.
                  Aby zatrzeć niemiłe wrażenie dodam, że i owszem, robię rzeczy
                  brzydkie, np. zdarza mi się ohydnie wrzasnąć prosto w zdziwioną,
                  malutką twarzyczkę "Cicho!!" czy uderzyć łapę, która pcha się gdzie
                  nie trzeba. To, moim zdaniem jest wredne, tamto - okrutne.
                • verte34 Re: Mamo Kotulo, 29.08.09, 21:13
                  Ostatni, żeby dodać kropkę nad i:
                  Uważam, że obowiązkiem rodziców jest reagować, kiedy dziecko stwarza
                  zagrożenie dla innych (sypanie piaskiem w twarz, rzucanie
                  przedmiotami) lub dla siebie (wspinanie się na dużą wysokość, biegi
                  na bosaka w opisanych warunkach).
                  Uważam też, że nie powinno się dawać małemu dziecku niezdrowych
                  słodyczy, wiadomo dlaczego. Większość malców z blokowiska ma zęby
                  wygniłe do dziąseł (chociaż, z paroma wyjątkami, są chudziutcy, ot
                  zagadka).
                  Ale zapewne "nic mi do tego", choć jednocześnie może się okazać, że
                  nie upominając mam "jestem współodpowiedzialna" za próchnicę ich
                  dzieci.
                  Wydawałoby się, że w tych kwestiach nie ma o czym dyskutować, a
                  jednak... człowiek żyje i się uczy.
                  • truscaveczka Re: Mamo Kotulo, 30.08.09, 06:56
                    Widzisz, ja uważam, że dziecko wspinające się na drabinki powyżej swojej
                    możliwości ma spore szanse spaść na piach i uświadomić sobie, ze przegięło.
                    Samo. Bez odbierania mu wolności i samodzielności. No i chodzić boso też może,
                    kurczę, moja chodzi boso kiedy się da po mieście nawet i nic sobie bezczelnie
                    nie zrobiła nigdy.
                    Nie mówiąc o tym, ze jedzenie słodyczy jest dla mnie zwykłą sprawą a nie
                    oddawaniem dziecka we władanie szatana i próchnicy. Moje dziecko ma doskonale
                    zdrowe zęby i jest szczupłe choć je słodycze i to codziennie.
                    Dlatego zwracam się z uprzejmą acz niepozbawioną nacisku prośbą o włączenie mnie
                    w poczet degeneratów, bo czuję się niekomfortowo w gronie Matek Doskonałych.
                    PS Jako dziecko matki przemocowej wiem, że najbardziej dziecko oberwie gdy ktoś
                    obcy zwraca uwagę, że "tak nie wolno". Przykre ale prawdziwe. Na placu zabaw
                    prędzej zaangażowałabym dziecko w zabawę z moim maluchem (takie matki zwykle są
                    miłe dla dorosłych i pozwalają na to) niż bawiła się w Nauczanie Nieoświeconej,
                    ze przemoc jest zUUUUUUaaaaaaaaaa.
              • mama_kotula Re: Mamo Kotulo, 28.08.09, 22:15
                CytatJeżeli już wpada się w ton upominający, wypadałoby być
                konsekwentnym - albo się broni szarpiącej mamy ("Ma prawo
                rozmawiać/palić") albo broni się dziecka.


                Najmocniej przepraszam, ale nikogo nie broniłam.

                Tak, uważam, że matka ma prawo rozmawiać.
                Tak, uważam, że nie wolno szarpać dzieci.
                Nie, nie wierzę, że zwróciłaś uwagę tej kobiecie. Jakbyś to zrobiła, napisałabyś to w poście tytułowym. Oczywiście możesz się ze mną nie zgadzać, ale przyznaję sobie prawo do niewiary w tej kwestii.
                Wierzę natomiast, że było ci smutno i żal dziewczynki.

                I nie, nie mam ochoty się kłócić. Nie zgadzam się z tobą, nie podoba mi się twój histeryczny ton w pierwszym poście i święte oburzenie, oraz podkręcanie dyskusji komentarzem o zueeej tuczącej dziecko babci.
                Rozumiem, że niezgadzanie się z rozmówcą to szukanie dziury w całym. Bo nie jest miło i gwarząco, bo nie zdegustowała mnie babcia wpychająca pączka w Olafka, za to zdegustowała mnie twoja postawa. Si, rozumiem. Nie jest miło i gwarząco. No trudno. Nie jestem ani miła, ani gwarząca.
                • mim_bla13 Re: Mamo Kotulo, 30.08.09, 01:34
                  Kwestia charakteru..
                  • mama_kotula Re: Mamo Kotulo, 30.08.09, 17:49
                    mim_bla13 napisała:

                    > Kwestia charakteru..

                    A możesz to rozwinąć w jakiś sposób? Bo nie bardzo wiem, do kogo piszesz i w kwestii czego.
                    • mim_bla13 Re: Mamo Kotulo, 31.08.09, 01:30
                      Ależ oczywisćie, jeżeli tak Ci na tym zależy, proszę bardzo.. Jak
                      widać w temacie postu piszę do Ciebie,
                      po pierwsze primo w kwestii bycia miłym i gwarzącym,
                      po drugie primo- odnośnie potrzeby wtranżalania się w wychowanie
                      czyjegoś dziecka, a także odbioru pewnych zachowań. Jest to kwestia
                      charakteru, czy się rzucisz matkę strofować, czy będzie Ci tylko żal
                      dzieciaka, któwy sobie beztrosko powiewa te parę metrów nad ziemią.
                      Nie zgodzisz się z tym?
                      • mama_kotula Re: Mamo Kotulo, 31.08.09, 11:10
                        CytatJest to kwestia charakteru, czy się rzucisz matkę strofować, czy będzie Ci tylko żal dzieciaka, któwy sobie beztrosko powiewa te parę metrów nad ziemią. Nie zgodzisz się z tym?

                        Nie, no oczywiście że się zgodzę. Bo pół świata deklaratywnie załamuje rączki nad tymi biednymi dziećmi i połowie świata jest smutno, że one takie biedne.

                        Jednocześnie pół świata uważa, że ma prawo wychowywać innych rodziców w kwestiach pierdołowatych pt. chodzenie w butach/bez, noszenie czapki, pozwalanie dziecku na wchodzenie na drabinki, pozwalanie dzieciom na sypanie piaskiem na siebie itp. generalnie ma prawo wtranżalać się, jak to napisałaś, w wychowanie czyjegoś dziecka, bo im się wydaje, że dziecko jest wychowywane źle.

                        I jakoś mało kto ma opory aby opierdolić matkę, zwłaszcza, jeśli ma lat 50, a rzeczona matka wygląda na jakieś 16. Co będzie gówniara sobie myślała.
                        Tematy w których ostatnio zostałam zrównana z ziemią
                        - wspomniane już chodzenie boso (bo ostre kamyki, bo nogi poranią, bo kupy! bo teraz niech pani wytłumaczy mojemu dziecku, dlaczego pani dzieci chodzą boso a moja nie może, no proszę bardzo)
                        - puszczanie takiej małej dziewczynki na trzepak - bo niebezpieczne (mała dziewczynka wyglądająca na 2,5 roku ma w rzeczywistości 5 i ze znudzoną miną i palcem w nosie jest w stanie wykonać 90% ćwiczeń ze stron dot. baletu - co tam dla niej jakiś trzepak :P)
                        - że wspomniana dziewczynka wchodzi na trzepak boso mimo, że na dworze zimno jak w psiarni :D:D (na boso ma lepszą przyczepność)
                        - to, że wspomniana dziewczynka siedzi na piasku i zasypuje sobie nogi,
                        - to, że moje dzieci wchodzą na drzewo, bo są za małe - jakby miały 10 lat to co innego (a już myślałam, że pani chodzi o drzewo :P)
                        - to, że Szymon zwisa głową w dół już przez kilkanaście minut (może joginem będzie :P)
                        - to, że dzieci sypią się piaskiem (wyjaśnienie: moje dzieci obsypywały się piaskiem, za obupólną zgodą. nie sypały na nikogo innego)
                        - to, że moje dzieci się tłuką, a ja nie ingeruję (bo nie ingeruję, dopóki się nie pojawia krew)
                        - i masa innych rzeczy

                        Natomiast o dziwo nikt nie zareagował, jak - niechlubnie się przyznaję - w desperacji i bezsilności strzeliłam młodej w tyłek i wydarłam na nią ohydnie japę na parkingu przy Biedronce.
    • zaisa Re: Biedne małe Mucyki 31.08.09, 18:50
      verte34 napisała:

      > żeby mogła sobie
      > spokojnie palić i gadać (mama)

      W którymś z dalszych postów było napisane (nie pamiętam w czyim), że mamie na
      placu zabaw wolno palić. Ja w swej wredności nie przyznaję tego prawa ani mamom,
      ani babciom, ani innym osobom. Wciąż w Polsce wolno palić prawie wszędzie, więc
      place zabaw można by oszczędzić. Na części nawet są tabliczki z regulaminem a w
      nich figuruje zakaz palenia.
      W swej wredności najczęściej zwracam uwagę takim osobom. Z efektami różnymi. Nie
      zawsze, bo nie zawsze starcza mi na to energii.

      Swoją drogą niejednokrotnie miałabym chęć przez przez park po prostu ciesząc
      się majem (w odpowiedniej ku temu porze roku, oczywiście;)) a co skutecznie
      utrudniają chmury dymu.

      W kwestiach wtrącania się osób obcych: nie znoszę gdy ktoś usiłuje częstować mi
      dziecko, najczęściej podtykając mu pod nos, najczęściej coś, czego moje dziecko
      w ogóle nie jada. Pytanie w stronę mamy, czy można poczęstować najczęściej jest
      pomijane.
      • truscaveczka Re: Biedne małe Mucyki 02.09.09, 10:25
        trusgledzi.blogspot.com/2009/08/kopciuszek.html
        Palenie rzondzi a niepalących do getta - takie mam czasem odczucia. Jednocześnie
        widzę ludzi, którzy palą bezszkodowo dla innych - szłam wczoraj za dwoma
        chłopakami, jeden palił papierosa i nawet nie poczułam zapachu dymu. Można?
        Można. Gdybym na placu zabaw zobaczyła palącą osobę, poprosiłabym o zakiepowanie
        szluga bo tak i juś.
    • croyance Re: Biedne małe Mucyki 01.09.09, 16:48
      A propos chipsow i jedzenia ... bylam niedawno swiadkiem takiej oto
      sceny:

      dziewczynka ok. 7, 8 lat, z wielka nadwaga i podwojnym podbrodkiem,
      biegala sobie (z trudem) po plazy. Rodzice, sami bardzo otyli,
      siedzieli na kocu. W ktoryms momencie zawolali ja i zapytali, czy
      chce loda. Dziewczyna odpowiedziala, ze nie. 'No jak to?' - zdziwili
      sie rodzice 'loda nie chcesz? No zjedz, popatrz, jaki smaczny'. Corka
      nie, zdecydowanie nie, nie chce loda. Ale rodzice nie odpuszczali, i
      biedna zostala w koncu zmuszona do spoczecia na kocu i zjedzenia
      'przynajmniej' malego batonika, skoro juz nie chce lodow ...
      • ding_yun Re: Biedne małe Mucyki 02.09.09, 15:15
        Ja mam akurat zupełnie inne odczucia dotyczące placu zabaw. Niedaleko mnie jest
        kilka placów zabaw, bardzo ładnych, nowych, bezpiecznych. Są pokryte takim
        specjalnym miękkim tworzywem, żeby dziecko, które się przewróci, nie zrobiło
        sobie krzywdy, są osobne sekcje z mniejszymi zabawkami dla młodszych dzieci, nie
        ma żadnych śmieci ani petów, piasek wygląda na czysty, a nad niektórymi
        piaskownicami są nawet rozpięte wielkie parasole, żeby dzieciom nie świeciło
        słońce. I na tych oto placach zabaw niezmiernie rzadko widuje się dzieci bawiące
        się samodzielnie lub z innymi dziećmi. Niemal każdemu asystuje mamusia czy też
        opiekunka, trzymając za je za rączkę, karmiąc jogurcikiem, kiedy dziecko właśnie
        lepi coś z piasku i świetnie się bawi, chodząc nad nim z rozpiętymi ramionami,
        żeby broń boże się nie przewróciło itd. Robią przez to straszny tłok (dzieci i
        tak nigdy nie brakuje) i zawsze mnie zastanawia, jaki jest sens takiej ochrony
        dziecka od wszelkiego złego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka