verte34
28.08.09, 17:04
Zastanawiałam się czy to nie temat do "Narzekalni" albo wręcz Forum
e-mama, ale co tam. Przy okazji: znowu można się zdziwić, jak MM
potrafi zawładnąć sposobem wyrażania się swoich fanów - dla mnie
dzieci, na które mamy nie zwracają uwagi to Mucyki właśnie (choć
niekoniecznie słusznie). Kiedyś, pamiętam, był w DF artykuł o
ratowniku zasypanych; gdy przeczytałam "W stosie gruzów widnieje coś
szarego - jelito", moja pierwszą reakcją było - "To jelito Inki".
Obłęd.
Ale do rzeczy. Na placu zabaw, gdzie czasem chodzę z Młodym, mamy
siedzą na ławkach i palą, a ich malutkie dzieci obsypują się
piachem, biegają na bosaka po śmieciach i petach, bywa że wyskoczą
na ulicę. Ostatnio zdejmowałam z drabinek 2-latka, który zalazł na
wysokość 2m i wył, a mama nie reagowała. Itd. Ale najbardziej
zasmuciło mnie to, co dzisiaj: Przyszła mama z koleżanką, jej mała
córeczka natychmiast odbiegła bawić się, mama za nią. Złapała
brutalnie za nadgarstek i pociągnęła tak, że młoda przez chwilę
frunęła, i posadziła ją na brzegu piaskownicy. I tak kilka razy:
chciała, żeby 2-latka siedziała niedaleko, żeby mogła sobie
spokojnie palić i gadać (mama). W końcu za którymś tam razem malutka
rozszlochała się, dostała w skórę i ... paczkę czipsów... zeby się
zamknęła. Boże, jak mi smutno. Ta malutka siedziała na brzegu
piaskownicy, zalewała się łzami i jadła czipsy <chlip> :(((