25.08.05, 04:44
temacik zawsze cieply, ze tak powiem. W dobie swobody seksualnej, nie tak
do konca zmienilo sie pojecie zdrady. Mozna miec innych partnerow, przed
nastaniem stalego zwiazku, oczywiscie niekoniecznie musi to byc malzenstwo,
ale w trakcie trwania takiego zwiazku, w dalszym ciagu partnerzy oczekuja
wiernosci - fizycznej i emocjonalnej. Z kolei w dobie internetu, spotkan
integracyjnych w pracy, SMS -ow bardzo latwo o niewiernosc. Rownie bolesna
moze byc zdrada innego rodzaju - przez przyjaciol, rodzenstwo. Tez potrafi
byc to bardzo bolesne. Ja wiem, ze nigdy zdrady nie wybaczam, pozostaje mi
tylko uczucie pogardy i msciwosci. Ani mi z tym dobrze, ani zle - po prostu
zwyczajnie.
Obserwuj wątek
    • kwa2005 Re: zdrada 25.08.05, 22:41
      brrr.pogarda, msciwość. mocne słowa. Zdrada fizyczna, sex, to jedno, gorsza jest
      inna:psychiczna. emocjonalna. W stosunku do przyjaciół nie uzywam aż tak mocnych
      słów, jedynie to, że sie zawiodłam...
      A w ogóle, to witam wszystkich. Trochę czytałam dziś sie odezwałam
      • omeri Re:kwa2005 25.08.05, 23:08
        Witaj na tym forum, napisz coś o sobie, skąd nadajesz?
      • wedrowiec2 Re: zdrada 25.08.05, 23:09
        Witaj kwa2005smile
        Ja jestem TA wedrowiec, czy Twój nick oddaje Twą płeć?
        • mantra1 Re: zdrada 25.08.05, 23:36
          Czesc kwa, fajnie, ze dolaczylas smile
          Zdrady, czy to uczuciowej, czy to jednorazowego "hop do lozka" nie wybaczylabym.
          Ale tez nie oczekuje wybaczenia mi zdrady. W ukladach damsko-meskich wszelkie
          skoki w bok to dla mnie koniec takiego ukladu. Nie potrafilabym zyc ze
          swiadomoscia, ze zostalam zdradzona, ani ze swiadomoscia, ze sama zdradzilam.
          Tak wiec, decyzja o zdradzie oznaczalaby w moim przypadku decyzje zerwania i
          tejze swiadomosci oczekuje od partnera.
          W innych ukladach (rodzinnych, przyjacielskich, zawodowych itp.) jestem w stanie
          wybaczyc, ale nie zapomniec. Jedna taka zdrada odbija mi sie czkawka od prawie
          30 lat.
          • maryna04 Re: zdrada 26.08.05, 00:12
            Zawiesc a zdradzic - to kolosalna roznica. Moge sie zawiesc na kuzynce, ktora
            odmowi mi na przyklad noclegu w Polsce, ale jezeli zlozy na mnie falszywy
            donos? Mscic sie wypada tylko na filmach historyczno - kostiumowych, a tak to
            takie nieeleganckie. Naogol nie ma mozliwosci zemscic sie, chociaz np zdradzona
            zona moze sie zemscic niszczac w jakis mozliwy sposob kariere meza. Absolutnie
            rozumiem taki scenariusz. Naogol jednak zostaje tylko uczucie msciwowsci,
            niekoniecznie wyniszczajace. Oprocz mnie nie spotkalam sie, zeby ktos otwarcie
            przyznal sie do takiego uczucia. Chyba jestem wyrodkiem, i dobrze.
            • warum Re: zdrada 26.08.05, 00:38
              Maryno, w nawiazaniu do mojego wpisu na temat wyborow/ w USA i u nas/ za swa
              szczerosc przedwyborcza zebralabys u mnie plusasmile. A co taka pani Hilary C.
              moglaby zrobic np.? Czy dotknela jej "zdrada" czy tylko "okolicznosciowe
              zaspokojenie" potrzeb? Latwo powiedziec , ze zdrady by sie nie wybaczylo, ale
              kto kaze komu wybaczac i po co sie wybacza? W tym problem. Jesli wiecej dzieli
              niz laczy, to dlatego ludzie nazwijmy "wybaczaja"/ bo zdara tkwi zlugo/. Jesli
              milosc wlasna jest z gatunku - JA - to zraniony zdrada- definitywnie karze-
              zrywajac kontakty i jeszcze kazac slono zaplacic za nadwyrezone zaufanie. Zyczmy
              sobie wiec dylematow mniejszego kalibru - moralnegosmile) Oczywiscie wszystko jest
              "wzgledne" wiec i tak nalezy oceniac pojecie "zdrady". Bo jesli cos sie stale
              powtarza - to swiadczy,ze "jest" zle; jesli cos sie zdarzylo 1x/ i oczywiscie
              winowajca okazal skruche i poprosil o wybaczenie, ba nawet "po" docenia nas
              jeszcze bardziej i okazuje to na kazdym krokusmile) to znaczy ,ze wartoby bylo dac
              mu szanse/ no wlasnie na okazanie jacy jestesmy dla niego cennismile/. A tak
              powaznie? zdrada jest zawsze dowodem,ze niewlasciwie oceniamy sytuacje i
              bardziej zyjemy wlasnym wyobrazeniem wzajemnych relacji niz tym co jest
              naprawde. PS. Maryno - a drazac temat skrywanej msciowsci. To jak dlugo mozna
              odwetowywac sobie zdrade?smile Sorki za usmieszki, ale wszystko "kategoryczne" w
              moim zyciu - minelo z nabieraniem wieku i zyciowego doswiadczenia.Pozdrawiam
              poznonocnie.
              • warum Re: zdrada 26.08.05, 00:42
                buuu, przepraszam za literowe bledy i tresc/ mialo byc:
                "Jesli wiecej LACZY
                niz DZIELI, to dlatego ludzie nazwijmy "wybaczaja"/ bo zdara tkwi dlugo/".Chyba
                za duzo klikam w te literki i lepiej bedzie jak pomilcze. Dobranoc
                • maryna04 Re: zdrada 26.08.05, 15:22
                  Warum, Jak dlugo mozna trwac w uczuciu msciwosci? Zapewne roznie. Mam
                  znajoma, ktora mezowi nie dala rozwodu przez 12 lat, chociaz w jego nowym
                  zwiazku urodzilo sie trojka dzieci. Trwalo tak do chwili, kiedy juz nie mogla
                  zaslaniac sie wspolnymi dziecmi. Wzgledem niej zachowal sie wiadomo jak, a ona
                  to rozdrapywala przez wszystkie lata, meczac sie, ale tez otoczenie. Moje
                  uczucie msciwosci nie jest tak meczace, w jednym wypadku z radoscia dowiaduje
                  sie o wszelkich klopotach tej rodziny, ktora postapila podle wzgledem nas.
                  Niestety nie jest ich wystarczajaco duzo. Tak juz bedzie do konca, nigdy nie
                  wybacze i nigdy nie chce ich widziec na oczy. W drugim przypadku, w
                  ktorym "akcja trwa" moja nienawisc jest wielka, zycze tej osobie stale
                  wszystkiego najgorszego. Niestety, ma sie swietnie, omal pod kazdym wzgledem.
                  Mysle, ze w tym drugim przypadku, jesli jeszcze troche pozyje czas zatrze "sile
                  uczuc".
                  Wybaczanie polega, jak zauwazylas Warum na rozwazaniu, czy sie nam to oplaca.
                  Clintonowej oplacalo sie, (nie ze wzgledow materialnych), ale ze wzgledu na
                  przyszle plany, a moze jednak w duzym stopniu ze wzgledu na kobieca lojalnosc,
                  a moze nawet milosc do tego uroczego jerka. A w ogolnosci, religia katolicka (
                  a moze chrzescijanska) jest w tym wzgledzie strasznie dwulicowa i zaklamana.
                  Mowi sie o wybaczaniu, a na co dzien idziemy w zaparte o wszystko, w ramach
                  spoleczenstw jest tak samo. Inne religie nie mowia, ze jest tak szlachetnie i
                  daja prawo do zemsty. nie mowie, ze to dobrze, tylko zgodniej z tak
                  niedoskonalym tworem jaskim jest czlowiek.
                  A ja ciagle, od poniedzialku nie napisalam pisma do polskiego urzedu, nie moge,
                  i co siade do komputera, to zamiast zajac sie nim pichce nowe watki i posty.
            • kwa2005 Re: zdrada 26.08.05, 20:17
              zdradzić-zawieść, różnica? dlamie słowo zdrada tyczy stosunków damsko-męskich, a
              przyjaciól wielu mnie zawiodło, nie zdradziło. Kazdy pisze z własnej
              perspektywy, doswiadczeń.A może to tylko kwestia słow?,
          • josarna Re: zdrada 28.08.05, 21:12
            mantra1 napisała:
            "Nie potrafilabym zyc ze swiadomoscia, ze zostalam zdradzona, ani ze
            swiadomoscia, ze sama zdradzilam. Tak wiec, decyzja o zdradzie oznaczalaby w
            moim przypadku decyzje zerwania i tejze swiadomosci oczekuje od partnera."

            Nie czuję się na siłach, by napisać dużo i mądrze. Życie jednak nie zawsze chce
            być czarno-białe, a seks - choć bardzo ważny - nie jest najważniejszy w związku.
            Nie ma cudów: ludzie miewają lepsze i gorsze okresy; bywa, że trudno wytrzymać,
            a nie dojrzało się do rozstania. Po latach z kolei jesteśmy zupełnie innymi
            ludźmi i uczucia mogą się odrodzić. Co para, to inna sytuacja.
        • kwa2005 Re: zdrada 26.08.05, 20:19
          Nie wiem czy jest ten kwa, czy ta. ja jestem ta, z krakowasmile
          • aszar.kari Re: zdrada 26.08.05, 21:20
            Jakies bezwarunkowe oszolomienie seksualne i idaca za nim chwilowa zdrade moge
            sobie wyobrazic, zrozumiec, usprawiedliwic, wybaczyc ale zdrady przyjacielskiej
            dokonanej niespontanicznie, w zadnym wypadku. Lojalnosc cenie wyzej niz
            wiernosc.
            Aszar
            • ewelina10 Re: zdrada 26.08.05, 21:21
              wybaczyć ciężko byłoby, ale zapomnieć to już się chyba nie da
              • maryna04 Re: zdrada 27.08.05, 14:47
                No i padlo tu wg mnie odpowiednie slowo. przeciwienstwem zdrady jest
                lojalnosc, to wszystko jest niezaleznie od plci , czy seksu.
                • warum Re: zdrada 27.08.05, 17:06
                  A czy lojalnosc jest dozywotnia? Wlasciwie czy powinna byc dozywotnia?


                  • mantra1 Re: zdrada 27.08.05, 18:04
                    Moze i powinna. Jesli tylko jest wzajemna, dobrowolna i nie zamienia sie w
                    poddanstwo.
                    Oj sporo tych zastrzezen smile)
                    • ewelina10 Re: zdrada 27.08.05, 19:29
                      przynajmniej powinna być dopóki związek trwa.
                      • warum Re: zdrada 27.08.05, 20:16
                        A dlaczego zawezac "trwalosc" lojalnosci do "zwiazku"/malzenstwa? przeciez
                        lojalnosc odnosi sie do relacji miedzy ludzmi, i to w roznych ukladach/
                        np.zawodowych, towarzyskich, rodzinnych/ Poczucie zdrady odnosi sie do zawodu
                        jaki nas spotyka. Ale co mogloby usprawiedliwic - zerwanie dotychczasowych
                        relacji? Przeciez nikt nie powie,ze zostal zdradzony nastepnego dnia po
                        poznaniu, raczej mowi sie o zdradzie po jakims czasie znajomosci. A wiele
                        rzeczy/ szczegolnie w malzenstwie /gdzie relacje sa najblizsze/ wychodzi dopiero
                        "w praniu", czyli zwyczajnym zyciu lub przy okazji nietypowych okolicznosci.
                        Moze zdrada to wcale nie przypadek?
    • ewelina10 Re: zdrada 27.08.05, 22:07

      myślałam o "lojalności", ale w kontekście związku dwojga ludzi. dla mnie -
      jest ona nierozerwalna z pojęciem "zdrady" i ściśle się z nią łączy. partner -
      działając "lojalnie" - nie dopuszcza się "zdrady".

      kiedy związek przestaje już istnieć, a któryś z parnerów zrobi sobie skok "w
      bok" - trudno nazwać to "zdradą", bo o wierności możemy tylko wówczas mówić,
      kiedy związek trwa. natomiast szlachetnie byłoby nadal zachować się lojalnie
      mimo, że tego związku już nie ma.
      • warum Re: zdrada 28.08.05, 09:05
        A ja myslalam o "lojalnosci" i "zdradzie" / tez miedzy 2 ludzismile/w szerszym
        kontekscie. 1.Np. zolnierz, ktory jedzie do Iraku w celu "zaprowadzenia
        administracyjnego porzadku", a na miejscu okazuje sie,ze musi tez strzelac do
        ludzi, bo celem jego misji jest min. niedopuszczenie do zamieszek na wieksza
        skale/ale przed wyjazdem nikt mu nie mowil,ze bedzie musial -zabijac ludzi!/.
        2.Albo pracownik, ktory podpisuje umowe o prace, oczywiscie z klauzula o zakazie
        pracy u konkurencji jeszcze przez 3 lata po jej zakonczeniu - a pracodawca ze
        swej strony nie wywiazuje sie z zachecajacych ustnych zobowiazan, przy
        naklanianiu do podjecia pracy u niego? 3. Posel, ktory ulega lobbystom A /bo
        maja wiecej "przekonujacych go" argumentow , niekiedy popartych korzystna dla
        niego premiasmile, choc lobbysci B tez maja argumenty za? a przeciez powinien dbac
        o interes obywateli i panstwa, a nie poszczegolnych grup. 4. Zwykly zwiazkowiec,
        ktory na fali uniesien w 80r.zapisal sie do zwiazku bo wierzyl/oczekiwal?,ze
        Solidarnosc zmieni swiat na lepsze, a okazuje sie,ze zmienil sie tylko szyld,
        ludzie sa "tylko ludzmi" i w walce o miejsce do koryta nie ma zadnej
        solidarnosci, sa tylko znajomi i znajomi znajomych bardziej "zasluzeni";czy
        manifestacyjne wystapienie z organizacji lub jej publiczna krytyka to
        nielojalnosc, zdrada ? 5. Kandydat na posla/ prezydenta - obiecujacy w
        programie- co zrobi/c zamierza, a nie wywiazujacy sie potem z przedwyborczych
        obietnic, bo zmieniaja sie okolicznosci zewnetrzne i koterie
        towarzysko-partyjne?. Granica miedzy lojalnoscia, a zdrada zostaje przekroczona
        w momencie gdy przekroczone zostanie "nasze" wyobrazenie co ktos "inny" powinien
        zrobic dla "nas". A od czego to zalezy/ tzn. jak szybko lub czy w ogole/ to
        kolejny temat. Nie ja stworzylam teorie wzglednoscismile choc wciaz w niej
        uczestnicze. A tu wklejam kawalek znaleziony na dowod,ze nie tylko ja tak bladze
        filozoficzno-psychologicznie:
        www.daktik.rubikon.pl/Slowniczek/tw_zasada_wzglednosci.htm
        Na dzis limit gadulstwa wyczerpalamsmilePozdrawiam niedzielnie.
        • maryna04 Re: zdrada 28.08.05, 13:07
          Tak sobie mysle, ze kobiety sa bardziej lojalne w ukladach damsko - meskich,
          nie tylko chodzi o pare, ale i o szerszy kontekst. np. lojalnosc pracownicy
          wzgledem szefa. Widac to publicznie na wysokich szczeblach. Wspomnienia
          kobiet o znanych politykach, dla ktorych pracowaly sa omal zawze przychylne
          dla szefa. Natomiast w srodowisku kobiet czesto trafiaja sie przypadki
          nielojalnosci, jak chociazby (o czym wspominalismy tu wielokrotnie) polskie
          polityczki sa nielojalne wobec wlasnej plci. Uwarunkowania srodowiskowe?
          Panowie bardzo latwo sa nielojalni wobec swoich partnerek, jeszcze nie
          zdradzajac a przymierzajac sie do tego opisujac swoje Bogu ducha winne
          partnerki jako monstra, ktore ich nie rozumieja.
          Warum, wymagasz za wiele - te obietnice szefow, politykow - to tylko gra
          przedwyborcze wspisane juz na stale we wspolczesny krajobraz. Takie sa obecnie
          zasady etyczne, kiedys chyba jednak mniej sie obiecywalo i klamalo.
    • ewelina10 Re: zdrada 28.08.05, 20:23
      czynniki zewnętrzne inaczej - „obiektywne uwarunkowania sytuacji” – są
      wszystkiemu winne crying
      nie przepadam za tymi określeniami.

      Z mojego punktu widzenia (znowu to pojęcie „względności”wink nie da się tak
      wrzucić wszystkiego do jednego „wora”. Czym innym jest lojalność (zdrada) w
      związku małżeńskim lub opartym na przyjaźni a - w układach - gdzie te relacje
      opierają się na nierównych zasadach.

      Żołnierz, policjant czy inny funkcjonariusz musi poddawać się dyscyplinie i
      podporządkowywać rozkazowi.

      Polityk jest kreowany przez własną partię i przysięga jej lojalność.

      i teraz

      – czy ten polityk - powinien okazywać lojalność wobec własnej partii, czy
      interesu państwa ? nadrzędnym powinien być – „interes państwa”.

      Ale – „interes państwa” polega na spójności, która jest uzależniona od tego,
      aby było jak najmniej konfliktów wewnętrznych. Aby jednak ich uniknąć, polityk
      ustępuje różnym grupom nacisku nawet jeśli „interes państwa” może być
      zagrożony (mam na myśli chociażby ostatnio ustępstwo wobec górników za cenę
      dziury budżetowej), prowadzi działania lobbistyczne interesów różnych grup, etc.

      Gdzieś słyszałam określenie – dobry polityk powinien się cechować podwójną
      lojalnością. Jest to dla mnie zbyt zawirowane i nie mam zamiary przeprowadzać
      tutaj żadnych analiz lojalności w naszej polityce, zresztą nie tylko naszej smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka