Dodaj do ulubionych

Polska - na każdym kroku potykam się o bubel

IP: *.chello.pl 01.04.09, 18:46
Polnische Wirtschaft...
Obserwuj wątek
    • Gość: apropo dowodów Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: 213.25.164.* 01.04.09, 18:47
      Teraz wiemy dlaczego kryzys zaczął się właśne tam. Dowód to nic trudnego i kredyt na niego bez pokrycia też. Teraz wszyscy za takie prostoty cierpimy. Oczywiści i zgadzam sie tu, że większość procedur w Polsce to absurd. Gdzie sie nie ruszy i po co to trzeba coś donieśc przynieść odczekać i zmianiać kolejki. Telekomunikacji nie ma co komentować, nawet w naszych oczach nie jest ona różowa pod wieloma względami
        • Gość: gruba Słabiutki dziennikarz IP: *.resetnet.pl 01.04.09, 19:23
          "Ciechocinek ma 12 tys. mieszkańców, Nowy Jork - 12 milionów. Tam możemy mieć tyle numerów telefonów, ile zechcemy. Mało tego, dzwonimy do firmy telekomunikacyjnej i tego samego dnia, najpóźniej następnego montażyści instalują nam telefon."

          Jaki sens ma takie porownanie? Zadne

          "Po kłopotach z telefonem żona wyjechała do Nowego Jorku odpocząć."

          Alez meczace to oczekiwanie na telefon. Az trzeba sobie odpoaczac :)

          "Przyszedł pierwszy rachunek za telefon. Wysłałem do telekomunikacji list z pytaniami dotyczącymi pakietów i prośbą o wyjaśnienie. Na wszelki wypadek napisałem, że żona jest w Nowym Jorku, podałem tamtejszy numer telefonu. Po kilku tygodniach dostałem odpowiedź, która w Stanach byłaby nie do pomyślenia. Firma nie może mi udzielić żadnych wyjaśnień. Wszystko dlatego, że to żona podpisywała umowę o telefon, więc nie jestem jego właścicielem. Mam to samo nazwisko, mieszkam pod tym samym adresem."

          Slusznie, proponuje poprawic niezbyt dobre praktyki firm w USA.

          "Chcemy zapłacić rachunki, odebrać list polecony, wysłać paczkę, kupić znaczki. Okazuje się, że musimy stać w trzech kolejkach."

          Bzdura. Wysylka paczki, odbior listu poleconego i kupno znaczkow mozna zrobic w jednym okienku.
          Nie wiem jak z rachunkami bo place je przelewami. W USA na to nie wpadli? :)

          "W Stanach, żeby wyrobić dokument nawet nie trzeba iść do urzędu, wystarczy wysłać wniosek pocztą. A w urzędzie jego wyrobienie trwa kilka minut."

          Tak i w Stanach bez problemu mozna sobie kupic dowod na rogu ulicy. :) W Polsce poki co to nie jest powszechne.

          Dalej mi sie nie chce czytac ale przydaloby sie odrobine obiektywizmu mimo, ze na pewno w Polsce nie jest jak w USA.
              • Gość: ehhh czy moglibyśmy mieszkać w jabłuszku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.09, 21:26
                Niestety nie można wklejać rysunków na forum.. no to przepiszę stosowny dialog z
                genialnego dowcipu Sobczaka:

                Rozmawiają dwa robaczki:

                - tatusiu, a nie moglibyśmy mieszkać w jabłuszku jak inne robaczki?
                - moglibyśmy synku, moglibyśmy...

                - a w gruszce?
                - moglibyśmy

                - a w śliweczce
                - też byśmy mogli



                - to dlaczego mieszkamy w gó.wnie?
                - bo to nasza ojczyzna.....



                (oryginał na www.sobczak.art.pl)
                • Gość: drugi policzek Chamski dowcip durnia Sobczaka IP: 63.84.202.* 01.04.09, 23:54
                  Gość portalu: ehhh napisał(a):
                  Niestety nie można wklejać rysunków na forum.. no to przepiszę
                  stosowny dialog z genialnego dowcipu Sobczaka:

                  Rozmawiają dwa robaczki:
                  - tatusiu, a nie moglibyśmy mieszkać w jabłuszku jak inne robaczki?
                  - moglibyśmy synku, moglibyśmy...
                  - a w gruszce?
                  - moglibyśmy
                  - a w śliweczce
                  - też byśmy mogli
                  to dlaczego mieszkamy w gó.wnie?
                  - bo to nasza ojczyzna.....
                  (oryginał na www.sobczak.art.pl)

                  Nie pozostaje nic innego jak tylko narazajac sie na wybuchy smiechu
                  chamskiej tluszczy przypomniec Prawdy Polakow, a szczegolnie zwrocic
                  uwage na punkt 5:

                  1. Jesteśmy Polakami.
                  2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci.
                  3. Polak Polakowi bratem.
                  4. Co dzień Polak Narodowi służy
                  5. Polska Matką naszą - nie wolno mówić o Matce źle.

                  • grubymisiek1 Re: Chamski dowcip durnia Sobczaka 02.04.09, 09:14
                    Gość portalu: drugi policzek napisał(a):

                    >...
                    > uwage na punkt 5:
                    >
                    > 1. Jesteśmy Polakami.
                    > 2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci.
                    > 3. Polak Polakowi bratem.
                    > 4. Co dzień Polak Narodowi służy
                    > 5. Polska Matką naszą - nie wolno mówić o Matce źle.
                    >
                    jak matka ciągle pijana i potyka się o własne nogi przy byle okazji izachowuje
                    się jak dziwka to trudno o niej mówić dobrze..
                    • Gość: kinne Twoje podejscie do IP: 138.227.189.* 02.04.09, 12:10
                      tematu jest w rodzaju " jak pochodze z chamskiej rodziny to jestem
                      chamem".
                      Ogolnie mowiac , to jak nam sie zyje w Polsce zalezy od nas. To nie
                      jacys mistyczni "oni/one" papraja zycie narodowi lecz narod sam w
                      swej masie dziala destruktywnie. Przeciez kazdy z nas ma jakis
                      zakres obowiazkow w pracy i kazdy z nas wie jak sie z nich
                      wywiazuje. Zawsze zastanawia mnie dlaczego przyslowiowa pani w
                      okienku utozsamiana jest z jadowitym babsztylem. Pewnie dlatego, ze
                      taka jest! Wiec dlaczego jest taka jedza? I tu mozna sobie wpisywac
                      rozne warianty odpowiedzi. A przeciez kolo sie zamyka - pani z
                      okienka tez jest petetnem w innym okienku ...
                      Dlaczego tak trudno nam okazac dobra wole, zyczliwosc lub
                      bezinteresowne zaangazowanie?? Czy tak trudno zrozumiec, ze praca
                      nad soba daje duzo satysfakcji i dziala korzystnie na nasze
                      otoczenie?

                • Gość: !!! Re: Słabiutki dziennikarz IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 02.04.09, 09:16
                  >która w Stanach byłaby nie do pomyślenia. Firma nie może mi udzielić >żadnych
                  wyjaśnień. Wszystko dlatego, że to żona podpisywała umowę o >telefon, więc nie
                  jestem jego właścicielem. Mam to samo nazwisko, >mieszkam pod tym samym adresem.

                  Z kogos są za stare glupie rojuszone pierdoly. w USA wlasnie tak by postapila
                  firma, co wiecej, nawet jakbys mial zone bezrobotna to by Ci urzadnie
                  nie powiedzial ze ZONA bierze zasilek. Ci ludzi z Njuuu JORKA to taki glupie
                  POLKSKIE idioty co tylko gadaja jak to TAM jeste a jak to w PL zle.... debilizm...
                  Pozdrawiam z californii... wUSA wlasnie tym bardziej Ci nie powiedza nic jak nie
                  jestes DOKLADNIE TA SOBA na ktore ten telefon jest ZARESJESTROWANY
          • Gość: bla Re: Słabiutki dziennikarz IP: *.nplay.net.pl 01.04.09, 20:52
            "W Stanach, żeby wyrobić dokument nawet nie trzeba iść do urzędu, wystarczy wys
            > łać wniosek pocztą. A w urzędzie jego wyrobienie trwa kilka minut."
            >
            > Tak i w Stanach bez problemu mozna sobie kupic dowod na rogu ulicy. :) W Polsce
            > poki co to nie jest powszechne.

            No kurcze! nie dość, że nie wierzy to jeszcze drwi, a w Stanach NAPRAWDĘ wniosek
            o paszport wypełnia się na poczcie i dostaje się go za kilka dni w liście,
            Wszystko trwa kilka minut.
          • Gość: mk Re: Słabiutki dziennikarz IP: *.hsd1.ma.comcast.net 02.04.09, 02:38
            gruba, sorki za wyrazenie ale pier.. od rzeczy, tobie sie caly ten bajzel w PL
            najwyrazniej podoba. tu jeszcze urzednicy i wiele inny sluzb nie zrozumialo ze
            sa po to by SLUZYC obywatelom a nie stwarzac problemy. zycze milego stania w
            kolejkach, uzerania sie z leniwymi urzedasami i przepisami jak z orwella.
          • xiv Gruba, czemu sie czepiasz dziennikarza? 02.04.09, 10:51
            Gość portalu: gruba napisał(a):

            > "Ciechocinek ma 12 tys. mieszkańców, Nowy Jork - 12 milionów"
            > Jaki sens ma takie porownanie? Zadne

            To jest porównanie zrobione przez rozmówcę.

            A sens jest taki, że skala "problemu" w NY jest o wiele większa i nie
            jest problemem. A w Ciechocinku - i owszem.
              • xiv Re: Gruba, czemu sie czepiasz dziennikarza? 02.04.09, 16:23

                jak na mój mały rozumek pociągnięcie dziesięciu milionów kabli i
                podłączenie tego w jedną działającą całość jest większym
                przedsięwzięciem niż dziesięciu tysięcy... nie wspomnę o podłoczeniu
                tegoż wszystkiego do zewnętrznej sieci...

                secundo - jak się liczy "ilość" problemu?
        • Gość: sfrustrowany Brednie? IP: 63.84.202.* 01.04.09, 22:10
          Gość portalu: quo napisał(a): "Co do:
          …Teraz wiemy dlaczego kryzys zaczął się właśne tam. Dowód to nic
          trudnego i kredyt na niego bez pokrycia też. Teraz wszyscy za takie
          prostoty cierpimy…- brednie"

          Mam ci przyslac wszystkie listy (wiecej niz 30) jakie gromadza sie
          po wyjezdzie do Polski mojej sasiadki z kamienicy? Listy-rachunki
          z "tradycyjnych" kart kredytowych, kart wydanych przez sklepy,
          rachunki ze szpitali, druki z IRS-u, czyli tutejszego Urzedu
          Skarbowego, monity o zaplacenie mandatow drogowych, itp., itd..

          Gdybym je otworzyl, czego oczywiscie nie zrobie, bo to byloby
          przestepstwo, to bysmy sie zaraz dowiedzieli ile pieniazkow
          piecdziesiecioletnia (na oko) "panienka" jest winna roznym
          instytucjom w USA. Czmychnela sobie do Polski, Kraju Ojczystego,
          rozkoszowac sie muzyka Chopina, widokiem bocianow, chrzanikiem i
          swieconka.

          Stuprocentowe kwalifikacje na ministerialne stanowisko w Polsce!

          W ciagu jedengo dnia, przez telefon albo online, moge w USA otworzyc
          sobie (nawet teraz, gdy niby regulacje sa szczelniejsze) linie
          kredytowe na grubo ponad sto tysiecy zielonych, wydac te forse i
          uciekac do obcego kraju. Uwazasz, ze to dobrze?

          • Gość: urekcza Re: Brednie? IP: 94.254.140.* 01.04.09, 23:11
            > W ciagu jedengo dnia, przez telefon albo online, moge w USA otworzyc
            > sobie (nawet teraz, gdy niby regulacje sa szczelniejsze) linie
            > kredytowe na grubo ponad sto tysiecy zielonych, wydac te forse i
            > uciekac do obcego kraju. Uwazasz, ze to dobrze?

            Tylko cholera nikt nie ucieka, ale wszyscy wieją do USA
          • Gość: bosso & kaczo Re: Brednie - czy tez zwyczajne fantazjowanie? IP: 132.170.58.* 01.04.09, 23:51
            "W ciagu jedengo dnia, przez telefon albo online, moge w USA
            otworzyc sobie (nawet teraz, gdy niby regulacje sa szczelniejsze)
            linie kredytowe na grubo ponad sto tysiecy zielonych"???

            Czy moglbys podac jakies szczegoly jak to zrobic, itd.?
            Mieszkam w USA i mam tutaj dziesiatki znajomych
            (takze takich z rocznym dochodem powyzej 100 tys.
            dolarow) ale... niestety, nie znam nikogo kto w ciagu
            jednego dnia (i do tego przez telefon!) byl w
            stanie uzyskac kredyt na "ponad sto tysiecy zielonych"!!
            • Gość: fantasta Re: Brednie - czy tez zwyczajne fantazjowanie? IP: 63.84.202.* 02.04.09, 00:28
              Gość portalu: bosso & kaczo napisał(a): "Czy moglbys podac jakies
              szczegoly jak to zrobic, itd.?"

              O.K., sprowokowales mnie. Wykonalem przed chwila telefon do mojej
              credit union i poprosilem o zwiekszenie limitu na karcie kredytowej
              o $20k. Pani powiedziala, ze udzieli odpowiedzi jutro, ale ze w/g
              niej nie powinno byc z tym problemu, biora pod uwage moja z
              nimi "historie" jako klienta.
              W instytucji, ktorej jest to credit union nie pracuje juz od wielu
              lat. Adres zmienilem od tej pory ze dwa razy. Zadnego wiekszego
              majatku w USA nie posiadam, a wiec nie ma co mi zajac "w zastaw".
              Trzy miesiace temu dostalem ( i wykorzystalem) dwie z trzech ofert
              kredytu osobistego (bez collateral) odpowiednio na 10k i 15k.
              Wzialem, bo byly na 0% na 12 miesiecy i na 18 miesiecy. Na tej
              podstawie sadze, ze jakbym to ja zadzwonil do nich "po prosbie" to
              dostalbym pewnie teraz po 20k z kazdej instytucji.

              Ja wiem, ze zaraz powiesz, ze nawet jezeli moge to zrobic TERAZ, to
              kiedys musialem zaczac i ze musialem WTEDY przedstawic mase
              dokumentow. Moze i to jest prawda, a moze i nie. Jeszcze nie tak
              dawno do wyrobienia prawa jazdy nie potrzeba bylo miec numeru SS.

              Dla mnie niepokojace jest to, ze moze uplynac wiele wody w rzece,
              ludzie pozmieniac mase rzeczy w swoim zyciorysie i wyplacalnosci a
              dostep do calkiem znaczacej (moze za duzej?) gotowki i tak maja.
      • Gość: bosso & kaczo Re: Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: 132.170.58.* 01.04.09, 19:26
        "Teraz wiemy dlaczego kryzys zaczął się właśne tam. Dowód to nic
        trudnego i kredyt na niego bez pokrycia też."
        --------------------------------------------------------------------
        Primo, w USA nie ma czegos takiego jak "dowod osobisty".
        Secundo, sam dowod tozsamosci (tzw. "ID") to jest zbyt
        malo by otrzymac jakikolwiek znaczacy kredyt (moze poza
        studolarowa pozyczka...). Potrzebna jest odpowiednia
        (i bardziej obszerna) dokumentacja!
    • ikmar Polska - na każdym kroku potykam się o bubel 01.04.09, 18:53
      Gazeta Wyborcza w poniedziałek miała podobnej treści felieton Żakowskiego "
      Nasi okupanci" , jak to opisywał , że zapomniał dowodu rejestracyjnego
      samochodu i co w związku z tym wynikło ( auto odholowane , a żona z Warszawy
      musiała przywieźć oryginał jakby nie można było załatwić tego inaczej ) . Był
      też tekst o przyznawaniu dotacji na rozpoczęcie działalności w urzędach pracy.
      Urzędnicy robią szkolenia , pomagają w wypełnianiu papierów , tylko po to ,
      aby inny urzędnik odrzucał wnioski , ze względu na minimalne błędy formalne.
      Gdzie indziej czytam , że jakieś stowarzyszenie nie może od półtora roku się
      zarejestrować , bo we wniosku do KRS cały czas poprawianym zresztą pojawiają
      się coraz to "nowe" błędy formalne , czyli rubryka nie wypełniona lub
      przekreślona nie w tę stronę lub coś w tym stylu , nie mające jakiegokolwiek
      znaczenia dla meritum sprawy . Moim zdaniem sprawę tej całej niemożności
      dałoby się załatwić w ciągu kilku miesięcy - wprowadzając po prostu procedury
      jak w cywilizowanych krajach.
      Pamiętam jak kiedyś w 1989 roku maksymalnie uproszczono procedury
      biurokratyczne . Zlikwidowano wszelkie zaświadczenia i obowiązek
      przedstawiania oryginałów dokumentów , zastępując to wszystko OŚWIADCZENIEM
      obywatela . Po kilku latach wszystko wróciło do "normy" a obecnie jest
      znacznie gorzej niż za komuny.Wtedy przynajmniej nie wymagano skomplikowanego
      wypełniania "nowoczesnych"
      formularzy i nie doszukiwano się nigdzie błędów formalnych.
      • Gość: jj Re: Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.09, 11:18
        Masz pełną rację, ale "powrót do normy" jest na nasze życzenie.
        Wystarczyło, że jakaś firma, powiedzmy w branży
        turystycznej "przekręciła" klientów i w prasie ukazała się stosowna
        informacja, a w telewizji "poszedł" program interewencyjny,
        natychmiast "społeczeństwo" domagało się pełnej kontroli tej branży.
        Oczywiście "dobroczyńcy narodu" czyli politycy obiecali, że
        wprowadzimy koncesje, pozwolenia, zaświadczenia o niekaralności,
        szczepieniach, ubezpieczeniach itp. Taką "procedurę" widać po
        ewolucji przepisów od ustawy z 1989 r. do chwili obecnej. "Z kogo
        się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie". Gdy w chwilach refleksji
        ktoś usiłuje "uderzyć" w tę sutuację to za chwilę podnoszą się
        głosy, że to zamach na "słuszne prawa" pracowników, konsumentów,
        pacjentów itd., a w telewizyjnych sondach ulicznych popieramy
        te "słuszne prawa". Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia.
      • Gość: Lolo Re: Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.nwrknj.fios.verizon.net 01.04.09, 19:12
        A przeciez ten pajac certyfikowany, p. Palikot, szef sejmowej Komisji od Upraszczania Glupich Przepisow w Polsce obiecywal tyle razy "niech no tylko pozwola mu sie zabrac za usprawnianie...".
        I co?
        Pajac pajacuje sobie w najlepsze a to jako przebieraniec w TV a to jako przesmiewca - wyzwisko-ciskacz naczelny w Sejmie...
        A robota?
        Nie zajac i tak nie ucieknie.
        Czy Polacy naprawde nie widza jakich fagasow i bufonow zmietych w jedno - wybieraja?
        • Gość: bosso & kaczo Re: Idiotyzm i polskie paszporty "na obczyznie" ! IP: 132.170.58.* 01.04.09, 19:22
          Dodam kolejny idiotyzm - kiedys (bodajze do roku 2006) w USA,
          Kanadzie (i pewnie jeszcze innych krajach...) polski paszport
          mozna bylo odnowic przesylajac cala dokumentacje droga
          pocztowa. Od kilku zas lat polskie placowki
          (ambasada, konsulat) wymagaja OSOBISTEGO podpisu
          dokumentow w obecnosci urzednika polskiego konsulatu,
          czy ambasady (nie jest uznawany, np. podpis potwierdzony
          przez amerykanskiego notariusza). Dla niektorych oznacza
          to koniecznosc osobistego wybrania sie do polskiej placowki,
          co czasem oznacza b. dluga (setki, a nawet tysiace kilometrow!)
          podroz, stracony czas i ekstra-wydane pieniadze!!!

          p.S. Zapytalem ostatnio Wlocha oraz Norwega, czy moga zalatwic
          sobie nowy paszport w USA droga pocztowa. Powiedzieli, ze
          tak i ze nie stanowi to problemu...
          • Gość: gruby Marian IP: *.resetnet.pl 01.04.09, 19:28
            A zastanawiales sie z czego to wynika?
            Z tego, ze niestety znaczna czesc obywateli nie potrafi korzystac z ulatwien i po prostu oszukuje. Jako narod niestety mamy wyjatkowo wysoki odsetek takich obywateli, a to rodzi kolejne obostrzenia bo nikomu nie mozna ufac.
              • Gość: 5m88 Re: Mentalnosc "homo sovieticus" nadal dominuje.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 21:05
                Sam jesteś "homo sovieticus". Co najmniej połowa Polaków to
                genetyczni złodzieje, którzy tylko czekają na okazję, jakby tu kogoś
                oszukać, i - co najgorsze - są z tego dumni. Cierpi na tym cała
                reszta.

                Gruby ma rację. Parę lat temu pewien bank na Wyspach musiał znacznie
                utrudnić procedury związane z zakładaniem i obsługą kont, ponieważ
                polskie świnie natychmiast wykryły w tych procedurach lukę, która
                pozwalała im ten bank okradać. Miejscowi na pewno też tę lukę
                dostrzegali, ale oni mają inną filozofię: wolą nie wykorzystać luki
                i stracić "okazję" do "zarobienia", ale mieć za to przyjazną obsługę
                w banku i lepsze życie. Polska świnia tego nie rozumie. Kradnie i
                chwali się, jaka jest "zaradna".

                To nie jest niestety efekt komuny, o czym świadczą chociażby takie
                kraje, jak Czechy, Estonia, czy wschodnie Niemcy, gdzie ludzie mają
                zupełnie inną mentalność. To stara, polska tradycja, która nakazuje
                patrzeć tylko na "dobro" swoje i swojej rodziny, a resztę okradać i
                oszukiwać ile wlezie.
      • Gość: gari Polska - kraj debilów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 09:09
        > Ja mam to samo odczucie, chociaż nigdzie nie wyjeżdżałem i nie
        > musiałem wracać. Po prostu czytam internetowe wydanie Gazety
        > Wyborczej.
        >
        > I co chwila: a to literówka, albo błąd ortograficzny, lub
        > niezrozumienie przez autora o czym pisze. Zacznijcie zmiany od
        > siebie.

        Czytasz debilu portal gazeta.pl a nie internetowe wydanie Gazety Wyborczej.
    • Gość: z_hameryki Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.89.51.226.ptr.us.xo.net 01.04.09, 19:13
      dlatego nie wroce do Polski. Zalatwienie czegokolwiek by mnie
      zabilo. Wystarczy, ze musialam sie w Chicago starac o polski
      paszport (pol roku - w porownaniu z dwoma tygodniami na
      amerykanski), oraz ze podczas corocznych wypraw do Polski widze, jak
      wygladaja rozne zalatwienia. Rodzice (emeryci w starszym wieku, nie
      korzystajacy z internetu, z banku minimalnie) lataja w trzy miejsca
      placic rachunki, stoja w trzech ogonach. Jesli ludzie w Polsce beda
      tracili w ten sposob LATA (bo te wszystkie godziny stania w
      kolejkach i donoszenia sto siedemnastego dokumentu tak sie
      kumuluja), to w zyciu nie rusza do przodu z wazniejszymi sprawami.
      • Gość: normalny Re: Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.aster.pl 01.04.09, 19:24
        Czyli że co? Że w Ameryce tak zdroworozsądkowo do życia podchodzą?
        Że normalnie zadzwonię do banku żeby sprawdzić ile skąpy ojciec ma na
        koncie, podam się za niego i mi pani tak bez weryfikacji powie? Albo
        powiem, że jestem mężem tej pani co ma dokumenty do odebrania w
        urzędzie i urzędnik powie: Acha, ok, proszę oto dokumenty, karta
        bankowa i pin do niej.
        To co robi tam ta armia adwokatów? Ułatwia społeczeństwu życie?
        • Gość: blood Re: Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 01.04.09, 19:46
          Gość portalu: normalny napisał(a):

          > Czyli że co? Że w Ameryce tak zdroworozsądkowo do życia podchodzą?
          > Że normalnie zadzwonię do banku żeby sprawdzić ile skąpy ojciec ma na
          > koncie, podam się za niego i mi pani tak bez weryfikacji powie? Albo
          > powiem, że jestem mężem tej pani co ma dokumenty do odebrania w
          > urzędzie i urzędnik powie: Acha, ok, proszę oto dokumenty, karta
          > bankowa i pin do niej.

          W krajach cywilizowanych pomyślano już o tym. Żeby urzędnik czy pracowniuk banku uznał cię za osobę za którą się podajesz, musisz mu powiedzieć personalia tej osoby, datę urodzenia, adres, numer konta oraz hasło. To chyba wystarczający poziom zabezpieczeń. Baza danych i przeszkolony ktoś pod telefonem zastępuje urzednika przy biurku i kolejkę ludzi z plikami dokumentów w rękach. Ale to nie w Polsce, w Polsce musi być jak za króla Ćwieczka kiedy czas nie był tak cenny jak teraz.

        • Gość: ciekawy musialem czekac 7 miesiecy na polski paszport IP: 63.84.202.* 02.04.09, 00:12
          Gość portalu: bosso & kaczo napisał(a): "Ja zas ostatnio (2007 r.)
          musialem czekac w USA na wyrobienie nowego polskiego paszportu 7
          (slownie SIEDEM) miesiecy!!!"

          Wybacz moja ciekawosc, ale po co ci jest/byl polski paszport? Chyba
          tylko do podrozowania na Kube... O ile wiem, paszport USA calkiem
          dobrze funkcjonuje w wielu obcych krajach, ba jest nawet szanowany w
          Nowym Meksyku!

          Podczas ostatniego pobytu w Polsce nie tylko polski paszport ale i
          nowy dowod osobisty wyrobilem w slownie 10 dni roboczych. Zero
          nerwow, zero stresu, bardzo uprzejma i kompetentna obsluga majaca do
          czynienia z kims, kto praktycznie o malo co a nie mialby zadnego
          legalnego dowodu tozsamosci. Stary dowod osobisty sie zawieruszyl a
          paszport wygasal dokladnie w dniu, w ktorym odbieralem nowy dowod.
          Nowy paszport odebralem legitymujac sie nowym dowodem.

    • Gość: marcin Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.amazon.com 01.04.09, 19:27
      Taka jest niestety polska rzeczywistosc. Mieszkam za granica juz 4 lata (Eire)i
      tu wszystko zalatwiam przez telefon lub internet. Podaje jedynie dane do
      autoryzacji i nie ma problemu. W Polsce musialem dac notarialne pelnomocnictwo
      moim rodzicom, zeby za mnie mogli cos zalatwic. Jak dzwonilem do PKO BP w
      sprawie mojego konta to zadnych informacji mi nie mogli udzielic pomimo, ze
      mialem pod reka wszystkie informacjie, numery klineta itp. Ale tak dziala
      Polska. Pracowalem kiedys w urzedzie miejskim i to byla najgorsza praca w moim
      zyciu. Pracownicy kazdego szczebla jedynie udawali ze wykonuja wazna prace,
      unikali odpowiedzialnsci za wszelka cene i wrecz bali sie podjmowac decyzje lub
      rozpoczynac nowe dzialania. Najszczesliwsi to byli wtedy, kiedy mogli w spokoju
      ukladac swoje papierki w segregatorach i zdaleka od zapytan klientow. Pamietam
      komentarze jednej kierowniczki do bardzo aktywnej osoby zajmujacej sie
      funkcjonowanie wolontariatu: "Czy ty musisz ciagle cos wymyslac? Posiedz troche
      w miejscu." Szczyt zenday. Pozdrawiam.
      • Gość: marcin Re: Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.resetnet.pl 01.04.09, 19:47
        > moim rodzicom, zeby za mnie mogli cos zalatwic. Jak dzwonilem do PKO BP w
        > sprawie mojego konta to zadnych informacji mi nie mogli udzielic pomimo, ze
        > mialem pod reka wszystkie informacjie, numery klineta itp.

        I słusznie! Czy Ty widzisz w tym cos niestosownego, ze bank chroni dane klientow ????
        Sa w Polsce w praktycznie kazdym banku konta z dostepem do konta przez Internet i dostepem do konta przez telefon. Korzystam z tego od 2004 roku czyli ponad 5 lat.
        Na samym poczatku w PKO BP mozna bylo sobie rozszerzyc mozliwosc "zwyklego" konta o tego typu uslugi.

        Z mojego punktu widzenia pleciesz byle plesc i ponarzekac zeby poprawic sobie humor :)
        • thegreatmongo Re: Polska - na każdym kroku potykam się o bubel 02.04.09, 01:13
          Ja czekalem na konto w szkocji 3 tygodnie. W Polsce ile sie czeka 5 minut?
          Dodam, ze nie chcialem zadnego limitu debetowego ani nic specjalnego. Bylem
          studentem ale dalej nie dalo sie szybciej tego zalatwic.

          CO nie zmienia faktu, ze niektore polskie urzedy to szczyt syfu, ale trzeba
          przyznac ze sie poprawia
          -maszyny z numerkami zamiast kolejek!
          -sprawdzanie przez internet np. przy rejestracji samochodow
          -kolejne pokolenie urzednikow

    • gobi05 ordynacja wyborcza i klasa polityczna 01.04.09, 19:37
      Największe buble w Polsce to ordynacja wyborcza
      i klasa polityczna - obie zostawił nam Jaruzleski.
      Durnie, krętacze, pijacy, przestępcy, zdrajcy.
      Czego oczekiwać w takich warunkach?

      Który kandydat do parlamentu europejskiego
      chwali się certyfikatami ze znajomości języka
      angielskiego?
      Dlaczego to znosimy? Bo nie mamy możliwości nic zrobić.
      • Gość: / Re: ordynacja wyborcza i klasa polityczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.09, 19:52
        podpisuje sie
        ale tez dalej obowiazuje homo sovieticus
        najlepiej to widac na poczcie - wszedzie gdzie mieszkalem i
        pracowalem w Stanach patrzy sie z punktu klienta - co moze mu
        ulatwic zycie i jak zrobic zeby po wyjsciu z urzedu pamietal ze bylo
        sprawnie i kulturalnie
        u nas jak sie pojdzie np po list polecony - jest osobna kolejka,
        osobny numerek i jak juz dochodzi sie do tego momentu to pracownik
        zaczyna szukac w stercie wielkiej listow po omacku - no po prostu
        rece opadaja
        jak sie doda takich dziesiatki spraw opory w zyciu staja sie
        nieznosne
        druga sprawa to te ciagle narzekanie - to trudno jest juz wytrzymac
        kogo sie nie spotka to caly cas jak ciezko , jak zle i t d
        a mnie bylo lekko ?
        i te twarze caly czas zaciete ,bez usmiechu i bez zebow ozywiajace
        sie tylko w jednym przypdku - jak dostanie dolca w reke - poza tym
        jak zawsze
        itd itd
        zeby nie ta wiosna piekna w kraju to bym juz dawno wyjechal
        ale wczesniej czy pozniej tego nie wytrzymam
        cala nadzieja ze moze ktores pokolenie jak juz wroci to wykopie tych
        lobuzow albo wysle ich na wczesniejsza emeryture cz rete - takie
        rzeczy to sie tylko w polsce odroznia
    • mocten Tablice rejestracyjne. 01.04.09, 20:35
      W zeszłym roku w Polsce 3 razy wyrabiałem tablice rejestracyjne, i oczywiscie za
      kazdym razem płaciłem około 170 zł.
      1- bo tablice ukradli,
      2- bo kupiłem inny samochód,
      3- bo sie przeprowadziłem.

      A w takiej irlandii, mimo tego ze 2 razy zmieniałem auto, zadnych tablic nie
      musiałem wyrabiac, ani tez chodzic po urzedach.
      Jak to mozliwe ?!
      To sie przeciez polskim urzedasom w pale nie zmiesci zeby samochod miał przez
      caly swoj zywot te same numery rejestracyjne !!!
      i ze przy zmianie wlasciciela wpisuje sie jego dane w dowodzie rejestracyjnym,
      wysyla sie ten dowod do urzędu i za kilka dni przychodzi nowy dokument. I
      koniec, zadnych podatkow, stania w kolejce ani innego złodziejstwa.
    • placebo99 Witamy w Polsce Platformy Obywatelskiej 01.04.09, 20:37
      Panie premierze Tusk, i nie wstyd Panu za ten bajzel? Nie wstyd tak
      pobierać pensję z naszych podatków, a w zamian oferować taki burdel?
      Zwykła ludzka przyzwoitość wymaga aby za otrzymywane pieniążki
      należycie wypełniać swoją funkcję zamiast utrzymywania takiego mystu.
    • Gość: Wojtek Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.09, 20:46
      Panie Marianie! Ostatnio troszkę mnie oświeciło co do
      zbiurokratyzowania polskiego państwa. A to za sprawą "specjalisty" z
      Pana branży. Otóż projektowało mi toto tzw. inżynier architekt dom.
      Załatwiał też pozwolenie na budowę. PNB załatwiał od 3 miesięcy,
      tłumacząc i opowiadając o biurokratycznym horrorze w urzędzie gminy.
      Az tu nagle postanowiłem ten horror sprawdzić. I co się okazało? Że
      tzw. inżynier-architekt wcale tam ani razu nie był!
    • Gość: as Polska - na każdym kroku potykam się o bubel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 20:55
      W UK jest sto razy lepiej niż w Polsce, a przekręty kilku banków
      wystarczyły, żeby dziesiątki tysięcy ludzi wyszło na ulicę.

      W Polsce jesteśmy okradani i oszukiwani przez rządowo-urzędniczą
      mafię w sposób jawny i bezczelny, i nie robimy NIC. Normalne
      społeczeństwo w takiej sytuacji rozwaliłoby gmach Sejmu własnymi
      rękami.

      Co się stało z tym narodem? To naprawdę trudno zrozumieć każdemu,
      kto pamięta lata 70. czy 80.
    • reality_show Polska - na każdym kroku potykam się o bubel 01.04.09, 21:25
      Wszystkie te perypetie i uciążliwości związane są z przerostem administracji
      państwowej. Wymyśla się bzdurne przepisy i wprowadza się bzdurne stanowiska
      pracy nikomu niepotrzebne i wprowadzające ogólny zamęt. Zredukować
      administrację i uzyskamy w ten prosty sposób duże oszczędności czasu i
      pieniędzy. Przecież jest kryzys i nie stać nas na marnotrawstwo.
    • Gość: projektmenago Polska - kraj niefunkcjonującej administracji. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 21:42
      Zawodowo zajmuję się projektowaniem i prowadzeniem
      projektów dużych inwestycji.
      Niestety - wszędzie tam gdzie sprawa ociera się o
      jakąkolwiek elementarną sprawność państwo nie działa.

      PROCEDURA ADMINISTRACYJNA TRWA DŁUŻEJ NIŻ ŁĄCZNY CZAS
      PROJEKTOWANIA I BUDOWY OBIEKTÓW.

      Teraz wszyscy będą się trzęśli że inwestycje stają.
      Teoretycznie im większa inwestycja tym powinno państwu
      ( urzędnikom?) na niej bardziej zależeć.
      I co ? I nic. Np w Warszawie i tak na warunki zabudowy w trzeba
      będzie czekać jak zwykle 15 miesięcy, do tego można sobie doliczyć
      niekiedy decyzje środowiskowe,chętnie wykonywane w średnio 8-10
      miesięcy potem 6-9 mc na pozwolenie.

      Na następną bessę rozpoczęta dziś inwestycja będzie jak znalazł :)))
      O ile będzie zgodna z tym co potrzebuje rynek.
      Kto płaci za takie marnowanie środków i czasu przez urzędników?
      Developer? Nie, Koszt ponosi końcowy użytkownik...

      Urzędnicy mówią że słabo zarabiają.
      Otóż jeżeli ich efektywność wynosi 0 (ZERO), a efekt pracy
      jest szkodliwy społecznie to uważam że zarabiają nieskończenie
      wiele.

    • Gość: pytajnik no i co z tego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 21:43
      Są gorsze kraje. A jak komus sie nie podoba to Szwecja czy Niemcy czekają z otwartymi ramionami.

      Wogóle to ci z hameryki na jakims innym świecie żyją:
      - zakładanie telefonu stacjonarnego? Przecież to przeżytek, to dobre dla firm ale dla zwykłego zjadacza chleba po co? są komórki, jest skype albo voip.
      - kto jeszcze opłaca rachunki na poczcie? a niby XXI wiek
      - internetu nie mają żeby sprawdzić czy przelew poszedł? A po za tym o jakim banku oni mówią? Bo wydaje mi się że o PKO BP...
      - co do polskich urzędów to i za komuny i teraz są tlyko po to aby utrudniać ludziom życie, więc nie wiem skąd to zdziwienie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka