Dodaj do ulubionych

Dramat na torach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.09, 16:28
A gdzie cuda? Ryży nawet kawałka drogi nie potrafi zbudować a co
mówić dopiero o nowoczesnej infrastrukturze kolejowej. Niech wystawi
na przetarg, na opał kupię po 1 zł za sztukę.
Obserwuj wątek
    • woland7 Dramat na torach 23.05.09, 16:38
      A co z transportem śródlądowym??? To najtańsza forma transportu -
      mogłaby odciązyć drogi i tory...Ale nie ma lobby takiego jak
      związkowa hołota z pkp....
      A pan Polaczek to niech sie nie wypowiada...Takich bzdur jak on jako
      minister opowiadał to nawet Monty Python by nie wymyslił....W stylu:
      cała A4 i A2 oraz S3 do 2012, że o innych nie wspomnę... 2 lata
      rządów LPR-PiS-Samoobrona i co? G..wno. Włoszczowa....i tyle
    • pawel_zielinski80 Dramat na torach 23.05.09, 16:54
      Winnym takiego stanu rzeczy sa m.in. zwiazki zawodowe kolejarzy. Organizacje
      pracownicze powinny sobie wreszcie uswiadomic, ze dbanie o pensje i przywileje
      pracownikow nie jest jedyna racja ich istnienia a do zadan zz nalezy takze
      dbalosc o jakosc oferowanych przez siebie uslug i dbanie o bezpieczenstwo
      oracownikow i pasazerow.

      Zwiazki zawodowe powinny aktywnie walczyc o wzrost wydatkow na infrastrukture
      kolejowa. W dluzszym czasie zyskaliby w ten sposob wiecej niz domagajac sie
      nieustannie podwyzek. Mam cicha nadzieje, ze kiesys sobie to uswiadomia.

    • koszmarekopalek Dramat na torach 23.05.09, 16:59
      trzeba zwiększyć prawa związków zawodowych na kolei. zwiększyć płace
      prezesom PKP, zrobić dodatkowe spółki typu PKP Warszawa, PKP Poznań
      itepe, operujące tylko w granicach miast. to uzdrowi na pewno
      sytuację.
      • em_obywatel Re: Dramat na torach 24.05.09, 00:33
        Przede wszystkim, zarząd kolei ma zająć się zarządzaniem kolejami a nie
        prywatyzacją. To właśnie założenie,że kolej ma być sprywatyzowana doprowadziło
        do powstania takie ilości spółek od wszystkiego i od niczego.
        Poza tym, koleje bez państwowych inwestycji i infrastrukturę nie mają szansz,
        więc prawdziwi liberałowie powinni kolej zliwkidować w ogóle bo nie przystaje
        ona do ich poglądów.
    • Gość: Xtrem Ani złotówki na kolej!!! IP: *.ne.ae.wroc.pl 23.05.09, 17:00
      Nawet gdyby nagle na kolej poszło nie 3 a 300 mld, to i tak PKP je
      zmarnuje, bo utrzymanie 158 zarządów spółeczek, 735 central
      związkowych i 128 firm "doradzających" kolei musi przecież
      kosztować. Oni do dzisiaj nie potrafią posprzątać wagonów czy
      wymagać, aby konduktorzy opanowali 5 zwrotów po angielsku, to
      wyremontują tory!? Wolne żarty! Na marginesie: Podobno planuje się
      powołanie się powołanie 159 spółki "PKP Toalety Kolejowe", ale nie
      wiem czy to plotka czy prawda...
      • Gość: anonim Re: Ani złotówki na kolej!!! IP: *.jgora.dialog.net.pl 23.05.09, 22:59
        Kolej wymaga i restrukturyzacji i pieniędzy. Niedanie forsy bo nie, to wylanie
        dziecka z kąpielą. Z resztą już się zaczęły zmiany w reszcie, PKP PR przechodzi
        pod zarząd województw i już one się nimi zajmą, PKP Cargo i PKP IC pójdą pod
        młotek na GPW, zostanie tylko infrastruktura i tam należy dokonać zmian
        personalnych. Obecny prezes nie wygląda na idiotę więc może choć troszkę ruszy
        beton.
    • Gość: KIKI Dramat na torach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.09, 17:16
      Kolej się sypie , ale na kolei coraz więcej dyrektorów, dyrektorów
      projektu(cokolwiek to znaczy),naczelników na pensjach kontraktowych
      a wszyscy oni coraz bardziej głupi - o tym jak to się dzieje że
      pociąg jedzie i jak wygląda tor kolejowy dowiadują sie z neta, mają
      kwalifikacje tylko do poniżania pracowników , o wynikach szkoda
      pisać każdy widzi. Mobbing na kolei to chleb powszedni, szkoda tyko
      że to wszyscy kolejarze są postrzegani za winnych sytuacji na kolei.
      Może Pan Szafrański uderzy się w pierś i powie . TO WINA
      ZARZĄDZANIA.
    • Gość: tomek Dramat na torach IP: 76.15.216.* 23.05.09, 17:32
      jesteśmy powinni uczyć się od Czechow

      CD: www.youtube.com/watch?v=uMoopv08Rfs
      Praga: www.youtube.com/watch?v=h8-omvjG2H8&feature=related
      Skoda CityElefant: www.youtube.com/watch?v=54PDv4GUJBY
      Skoda lokomotywa: www.youtube.com/watch?v=zm2CqHktBxE
      Pendolino: Praga-Wiedeń: www.youtube.com/watch?v=OPx-
      DSSox3A&feature=related
      Ostrawa: www.youtube.com/watch?v=B6ZJbUEAY9Q




    • tomek854 Re: Dramat na torach 23.05.09, 17:43
      Pozwolę sobie przytoczyć anegdotkę.

      Rok 1997. Sekcja zmechanizowanych robót drogowych w X. Na praktyki przychodzą
      uczniowie wydziału dróg kolejowych technikum kolejowego.

      Wykład wprowadzający naczelnika sekcji mozna by streścić tak:
      "Widzicie te brzózki co rosną na tym pordzewiałym żelastwie? To są moje maszyny.
      Nie mogę ich stosować, bo mam 40 pracowników na głowie, choć potrzebuję z
      pięciu. Ale nie mogę ich zwolnić, bo mi związki zawodowe nie pozwalają. A skoro
      nie mogę ich zwolnić to muszę im płacić, a przez to nie zostaje mi pieniędzy na
      utrzymanie maszyn. Zreztą i tak po co mi te maszyny, skoro mam tych ludzi i im
      płacę, to muszę im znaleźć coś do roboty. I tak to, co maszyna zrobiłaby w
      tydzień przy trzyosobowej obsłudze, oni zrobią w 4 tygodnie. A jak mi się
      wreszcie uda ich zwolnić, to będę musiał zatrudnić ludzi z powrotem, bo maszyny
      mi już dawno szlag trafi".

      No i tak to wyglądało. Pociąg roboczy zajeżdżał na remontowany odcinek,
      wysypywali się pracownicy kolei, ci mniej zaradni szli do wsi po jabole, ci
      bardziej zaradni wyciągali je z plecaków, dwóch, może trzech od niechcenia
      dziubało sobie łomami w tłuczniu a toromistrz w wagonie służbowym nad butelką
      wódki wypłakiwał się uczniom technikum że nie po to kończył politechnikę.
      Uczniowie kiwali głową ze zrozumienia a gdy uznali że jest już wystarczająco
      pijany (co zwykle nastawało ok. 10-11 rano) i humor mu się poprawił prosili o
      podpisanie listy obecności i pozwolenie pójścia do domu, co też robili łapiąc
      stopa na pobliskiej szosie.

      I potem się ludzie dziwią ,że PKP wygląda jak wygląda?

      Tak na marginesie - w oczach mam obraz mojego kolegi K, który siedzi sobie na
      szynie kolejowej i z nudów od niechcenia gołymi rękami wyciąga ze spróchniałych
      podkładów wkręty mocujące szyny...
      • Gość: f. Re: Dramat na torach IP: 212.180.165.* 23.05.09, 21:39
        Dzięki za ten wpis!

        PKP to dalej komuna wiecznie żywa.
        Podział na spółki to tylko mydlenie oczu, że coś się dzieje.

        Z utęsknieniem czekam aż to cąłkiem padnie, będzie trzeba wszystkich
        zwolnić, a na gruzach ktoś zaczniej budowac normalną kolej.
      • Gość: z Re: Dramat na torach IP: 217.98.20.* 24.05.09, 00:01
        Z tymi śrubami wykręcanymi gołymi rękoma to już przegiąłeś. No
        chyba, że na jakiejś zapyziałej stuletniej bocznicy, na którą nikt
        nigdy nie zaglądał od półwiecza.
        Co do samej anegdotki, to dziwne rzeczy opowiadasz, w sekcjach
        drogowych zawsze było pełno nowoczesnych maszyn, a zawsze brakowało
        ludzi do pracy. Jeszcze w PRL-u były specjalne jednostki wojskowe do
        utrzymania / przebudowy torów, powszechnie zatrudniano także
        więźniów do takich prac. Tak więc albo kierownik to jakaś d...
        wołowa, albo po prostu p... jak potrzaskany ;P
        P.S. Żeby nie było jakichś podtekstów: nie jestem pracownikiem PKP
        od baaardzo dawna, uciekłem stamtąd jak najdalej zorientowawszy się,
        co to za kołchoźniana instytucja ;P
        • Gość: gnago Re: Dramat na torach IP: *.cust.tele2.pl 25.05.09, 07:12
          Robiłem w DOMie i jak odchodziłem to w 1990 do remontu wyznaczono ok 10 km a w poprzednim 1000 km . Dziś DOM-y są w agonii a weszły firmy obce. Zawdzięczamy to geniuszowi gospodarczemu rządów ostatniego 20-lecia. Dziś można obsypać kolej forsą na remonty. Tylko nie ma kto remontować ani prywatnie ani w ramach PKP


          A PKPO nikt nie rządzi, wychodzi jakiś dupek w cywilkach i twierdzi że jest kimś na kolei. Związamy z PKP jak pijawka z człowiekiem . Z jedną odmianą - pijawka wysysa, ponoć, złą krew on i jemu podobni wysysają forsę z PKP przy pomocy firemek pasożytujących na PKP.


          A co tam tory, to samo dotyczy taboru
    • Gość: mk Dramat na torach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.09, 18:02
      w samym województwie śląskim ostatnio naliczyłem kilkanaście
      zlikwidowanych linii kolejowych w ciągu zaledwie 15 lat. W normalnym
      kraju śmigałyby po nich szynobusy elektryczne (bo wszystkie były
      zelektryfikowane). Do tego można doliczyć likwidację prawie całej
      sieci wąskotorowej.
      I pytanie - likwidowano je ze względów ekonomicznych, bo, jak
      wszystkie w Europie, linie lokalne, były niedochodowe. Pytanie
      brzmi - na co poszły oszczędności? Nowego taboru nie ma, rozkład na
      innych odcinkach coraz gorszy, dworce zasyfione albo opuszczone.
      Czyli na co?
      Zaledwie 20 lat tzw. III RP - i takie DZIEŁO (zniszczenia).
        • Gość: anonim Re: Dramat na torach IP: *.jgora.dialog.net.pl 23.05.09, 23:06
          Kolej sama siebie zniszczyła, nie wieszaj psów na Balcerowiczu bo gdyby nie on
          to nie pisałbyś teraz na necie a stał w kolejce za octem i papierem toaletowym.
          Ten facet stworzył podstawy ustroju ekonomicznego Polski i za to trzeba go nosić
          na rękach. Kolej unikała reform przez ostatnie 20 lat, ekonomiści od dawna
          mówili trzeba zmian, ale do betonu PKP nie docierało i nadal nie dociera, tak
          jak nie dociera do górników, stoczniowców i rolników i zobacz wszędzie tam gdzie
          w Polsce działa prywatny kapitał tam jest piękny rozwój Polskie firmy zdobywają
          powoli rynki światowe a tam gdzie rządzą związki zawodowe i państwo jest zapaść.
          Lubie podróże koleją i aż żal serce kraja patrząc na to co z nią wyprawiają
          darmozjady związkowe.
            • Gość: tomek Re: Dramat na torach IP: 76.15.216.* 24.05.09, 02:01
              EC Pociąg relacji Kraków - Wiedeń
              1)Kraków - Oświęcim - Czechowice - Zebrzydowice, Bogumin
              (polsko-czeską granicę): 130km - 3 godziny 28 minut
              2) Bogumin - Ostrava hl, Ostrava-Svinov - Prerov -
              Otrokovice - Uh. Hradiste - Hodonin - Breclav(granicę
              austriacko-czeską): 212km - 2 godziny
              3)Breclav - Wiedeń: 90km - 54 minut


              • burakpl4 Re: Dramat na torach 24.05.09, 08:41
                w Czechach żyje się lepiej. Fakt, ze dużo z tego, co u nas kojarzy
                się z komuną tam zostało, ale przydaje się. N.p. takie hotele
                robotnicze - u nas to potraktowano jako relikt komuny, zmieniono w
                normalne mieszkanie te, które się dało, a tam w Czechach jest to
                nadal i mieszkają tam głównie Polacy, którzy w ich fabrykach
                pracują. I nie ma problemu z mobilnością, bo tak jak za komuny
                pociągi jeżdżą wszędzie i ogólnie transport publiczny jest dużo
                lepszy niż w Polsce. Szkoda, ze u nas nie ma takiej komuny...
                • em_obywatel Re: Dramat na torach 24.05.09, 11:42
                  Bo komuna to nie jest samo zło. W komunie złe były dwie rzeczy: brak demokracji
                  i sowiecki but. Jednak w Polsce robi się wszystko tak, żeby było na odwrót niż
                  za komuny, niezależnie od tego, czy wychodzi źle czy dobrze. Czesci po prostu
                  myślą racjonalnie a nie emocjonalnie. Czesi stąpają twardo po ziemi a Polacy to
                  niestety naród emo. Wszystko emocjonalnie i najlepiej narzekać jak to niedobrze.
                  Zmniejszmy rolę wzorców romantycznych a zwiększmy rolę wzorców pozytywistycznych.

                  Jeszcze jedno - pamiętajcie, że pozytwizm nie promował dzikiego kapitalizmu.
                  Bolesław Prus w działalności Wolkulskiego przedstawił idealny przykład
                  kapitalizmu odpowiedzialnego społecznie.
                • Gość: aron Re: Dramat na torach IP: 94.230.21.* 24.05.09, 13:05
                  czy ty człowieku wiesz jaka u nas była komunikacja za komuny? Na
                  przykład
                  z Lublina do Krakowa miałeś 1 PKS i 3 pociągi dziennie
                  z Lublina do Warszawy miałeś 15 PKSów i 10 pociągów dziennie
                  z Białej Podlaskiej do Warszawy miałeś 4 PKSy i 4 pociągi dziennie

                  jeżeli chcesz powrotu do tamtych czasów to ja już nie rozumiem ciebie

                  oczywiste że w Polsce zlikwidowano wiele połączeń PKP i PKS bo
                  ludzie mają więcej samochodów. W Czechach też w wielu regionach w
                  weekendy prawie nic nie jeździ.
                  • Gość: aron Re: Dramat na torach IP: 94.230.21.* 24.05.09, 13:08
                    a najlepsze było jak chciałeś za komuny jechać PKSem z Parczewa do
                    Lublina. Prostą drogą jeździły tylko autobusy przelotowe co
                    wyglądało tak że przyjeżdżał nabity na maxa Jelcz z Międzyrzeca czy
                    Białej do Parczewa i dalej do Lublina jak ktoś wsiadł w Parczewie to
                    musiał jechać na stojąco. PKSy startujące z Parczewa do Lublina
                    jechały po jakichś potwornych dziurach w sumie 2 godziny jazdy jak
                    nie lepiej. Padła komuna i pojawiły się prywatne busy do Lublina
                    które nie dość że startują z Parczewa to jeszcze możesz sobie
                    zarezerwować telefonicznie miejsce siedzące no i jest klima. A PKS
                    ma długi, ku uciesze wszystkich mieszkańców Parczewa pamiętających
                    rozkład PKS obowiazujący za komuny.


      • pi_rez Re: Dramat na torach 24.05.09, 08:29
        Gość portalu: cudak napisał(a):

        > Pawlak i Tusk potrafią tylko w nosie dłubać, a shinkansena czy TGV
        > to nawet na oczy nie widzieli. Cudów nie ma, a na PKP cudaki
        > porządku nie chcą zrobić żeby kolesie miały gdzie kraść.
        akurat najwiecej jest gdzie krasc na shinkansenach - patrząc z praktyki, tylko
        okradają Cię producenci tych zabawek w posób bardizej pośredni . Na 99% taka
        linia będzie przynosić straty. Na świecie praktycznie tylko kilka linii
        superszybkich przynosi zysk , i to w znaczeniu księgowym, że się samofinansuje ,
        bo to nie jest wciąż zysk ekonomiczny ( tak żeby opłacalo sie inwestować kapitał
        i na tym zarabiać)
        nessie-jp napisała:
        > ALE NIE U NAS! U nas maksymalna prędkość towarowych to jakieś 35 km/h jeśli nie
        > mniej...
        jak nie masz pojęcia to nie pisz. Nawet jeśli ta prędkość wynosi 35km/h to w
        ciągu doby taki pociąg przejedzie 840km , porównaj to sobie z kierowcą
        ciężarówki - dziennie nawet jadąc tylko autostradami ma małe szanse na taki
        wynik, bo może jeździć 8-10h na dobe, a pociąg może mieć kilku maszynistów i tak
        koszt ich pracy będzie zerowy w porównaniu do kosztu energii jaki zużywa elektrowóz
        Gość portalu: kokos napisał(a):
        > Dosłownie 4 km torów od W-wy Zachodniej do Służewca robili dobre 1,5 roku !!! O
        tak, a wiesz co tam robili chociaż ? to na czym prl padł - czyli bezkolizyjne
        skrzyżowanie 2 albo 3 tras ,na katowice, radom, poznań. Dodajmy że położyli tam
        ze 20km nowych torów i to na wiaduktach/tunelach. Weź łopatę i sprawdź ile
        zajmie ci wybudowanie choć 50metrów takiej magistrali
        Gość portalu: marynarz napisał(a):
        > wykorzystanie tańszego i bardziej ekologicznego transportu wodnego
        1. prędkość 5km/h? 2.tańszego? że niby jak to wyładować? teraz już nie ma
        tragarzy 3. To niby czemu wzdłuż kanałów w ameryce budowano linie kolejowe?
        zapewne było to opłacalne , czyli szybsze i tańsze od spławu. Ekologiczny to on
        na pewno, ale przeznaczając te płace tragarzy czy niszczenie brzegów rzek i
        budowanie portów na sadzenie drzew zyskamy więcej
        Gość portalu: mk napisał(a):
        > I pytanie - likwidowano je ze względów ekonomicznych, bo, jak
        > wszystkie w Europie, linie lokalne, były niedochodowe. Pytanie
        > brzmi - na co poszły oszczędności? Nowego taboru nie ma,
        jakie oszczędności ? w polsce likwidowano linie kiedy te były już maksymalnie
        niedochodowe, widocznie ulżyły budżetowi pkp i pozwolily na jego dalsza
        egzystencje. Po co komu nowy tabór ? w polsce jest tyle taboru że można do niego
        zapakować wszystkich polaków na raz, gdzieś ze 40k wagonów albo więcej. Liczby
        dokładnej nie pamiętam , ale liczbowo wyprzedzają nas tylko największe kraje na
        świece, a niemcy mają porównywalny tabór, pomimo że są dwa razy większe i mają
        więcej torów no i woza z 5 razy wiecej.
        Gość portalu: pabloz napisał(a):
        > dolino do Ostravy w zeszyłym roku na wyremontowanej lini kolejewej (a być może
        > nowo wybudowanej) - naprawdę robi wrażenie podejście naszych sąsiadów.
        zapłacisz pare pokut o mlaskanie w miejscu publicznym czy co innego to się
        przekonasz jaki to naród. A co pendoliny - sory ale polska to kraj nizinny i tym
        którzy się spieszą jadą katowicką 180km/h i nigdy kolej nie będzie dla nich
        szybsza - bo taka kolej nie jest na wezwanie a dworzec nie jest pod domem
        woland7 napisał:
        > A co z transportem śródlądowym??? To najtańsza forma transportu -
        > mogłaby odciązyć drogi i tory...Ale nie ma lobby takiego jak
        > związkowa hołota z pkp....
        śródlądowy? nie kapuje że żegluga ? kolejni kpia, GDYBY żegluga śródlądowa była
        opłacalna to pracież juz dawno powstały by konkurencyjne firmy tym sie
        zajmujące, naprawde uwierzcie. Po prostu przyjmiecie za dogmat że nie są ani
        rentowne ani przygotowane na ciężkie ładunki. Proponuje zobaczyć jak wygląda
        port w LA czy san francisco kontenerowców, nawet przy wykorzystaniu
        najnowocześniejszych metod i niewątpliwie najrentowniejszych ( ameryka to jest w
        końcu) wyobrażenie sobie czegoś takiego na rzece by potem to rozładować 200km
        dalej do 40h, a nawet 80h bo w nocy można wpaść na mieliznę to jakaś bzdura.
        Gdzie piszą o spływie śródlądowym że w ogóle takie pomysły ? to UPR czy PPS ? bo
        nikt normalny nie może czegoś takiego propagować
    • Gość: anonymous Nalezy postawic na komfort IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.09, 18:42
      Nalezy postawic najpierw na komfort wiedzac ze najlepsze na swiecie
      autostrady w USA (najszersze) maja ograniczenie predkosci z reguly
      65 mil/h czyli okolo 110 km /h a samochody
      amerykanskie bija komfortem literaturowe salonki. nalezy najpierw dopasowac
      najlepsze pociagi jak TGV, ICE 3, pendolino czy Acela do Polskich torow traktujac
      polska jak teren gorzysty w ktorej w niemiczech tez jezdza wolniej
      nawet 80 km/h przy ich maksylanej predkosci na rowninie 300 km/h.
    • Gość: anonymous Dewastacja Pruskiiej czesci PKP IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.09, 18:54
      Gestosc linii kolejowych w Polsce i niemoznosc PRL budowy przeksztalcenia
      sieci kolejowej w porownaniu z Prusami i Cesarstem Niemieckim
      Wilhelma II:

      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/22/PKP1952-53.jpg
      widac widoczny skok gestosci linii kolejowych na granicy cesarstwa
      niemieckiego z Rosja do 1918 roku.

      Dewastacja linii kolejowych w Polsce. Niemiecki pociag spalinowy VT 137 w latach
      30tych w Szklarkiej Porembie (niem. Schreiberhau) z charakterystyczna sciana
      skalna na koncu wykopu dla torowiska.
      Jasno widac elektryfikacje stacji. Siec kolejowy zostala zniszczona przez
      ZSSR.

      www.zackenbahn.de/images/strecke/vt137_oberschreiberhau.jpg
      • Gość: anonymous Re: Dewastacja Pruskiiej czesci PKP IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.09, 18:59
        Pasazerski Pociag elektryczny w latach 3 na charakterystyczym luku
        torow przed stacja Szklarska Poreba Gorna. PKP jeszcze w latach
        80 uzywala trakcji parowej na skutek zniszczen linii przez ZSSR.

        http://images.search.yahoo.com/images/view?back=http%3A%2F%2Fimages.search.yahoo.com%2Fsearch%2Fimages%3Fp%3DSchreiberhau%26b%3D61%26ni%3D20%26ei%3Dutf-8%26y%3DSearch%26pstart%3D1%26fr%3Dsfp&w=500&h=375&imgurl=www.zackenbahn.de%2Fimages%2Ffahrzeuge%2Fe17%2Fe17_schreiberhau.jpg&rurl=http%3A%2F%2Fwww.zackenbahn.de%2Fe_17.htm&size=52k&name=e17+schreiberhau...&p=Schreiberhau&oid=33623a7acb96f2de&fr2=&no=75&tt=943&b=61&ni=20&sigr=1112gm2kt&sigi=11ros56n1&sigb=13837pccq
    • nessie-jp Dramat na torach 23.05.09, 19:02
      To ja zadam takie przewrotne pytanie.

      Skoro kolej jest tak trudna w eksploatacji, wymaga takich nakładów i jest w
      stanie przedzawałowym, to po co W OGOLE organizować na siłę transport szynowy?
      Przecież jazda wagonikami po dwóch szynach to wynalazek nawet nie ubiegłego
      wieku, ale jeszcze poprzedniego! To, co wtedy było cudem techniki, teraz jest
      zaszłością.

      Skoro lokomotywy i tak są spalinowe, to zamiast kłaść metalowe szyny na
      drewnianych klockach i wymieniać to wszystko raz na 15 lat, może lepiej wylać
      asfalt i przekształcić magistrale szynowe w zwyczajne drogi, tyle, że WYŁĄCZNIE
      do użytku przez pojazdy wielowagonowe? (Tak, aby nie dopuścić do korkowania
      magistrali przez tysiące słabo zapełnionych samochodów osobowych).

      Czy naprawdę dwa paski metalu i zgrzytające o nie kółka to coś, w co musimy
      inwestować?
      • Gość: mk Re: Dramat na torach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.09, 19:44
        no właśnie decydenci w Polsce tak kilkanaście lat temu jak ty
        myśleli i dlatego mamy kolej najgorszą w Europie.
        W innych krajach eurpejskich takich przypałów nie było i kolej cały
        czas się rozwija, wprowadzane są super promocje, budowane są nowe
        trasy, a modernizowane za unijną kasę - stare - aby tylko zachęcić
        do przesiadki z samochodu na kolej, mimo, że na zachodzie samochód w
        każdej rodzinie to norma od dawna, a u nas dopiero od kilkunastu
        lat.

        PS Najgorsze chyba dla mnie obserwacje wynikają z tego, ze mieszkam
        przy czeskiej granicy i widzę, że oni z tej unijnej kasy korzystają
        na całego w kwestiach remontu torowisk, a po naszej stronie albo
        polikwidowane, albo rozpadające się - równoległe linie - smętnie to
        wygląda. Ale nie tylko to.
      • Gość: anonim Re: Dramat na torach IP: *.jgora.dialog.net.pl 23.05.09, 20:26
        Dlatego że kolej to nadal najskuteczniejszy środek do szybkiego i ekonomicznego
        transportu dużych ilości towarów. Twoje wielopojazdowe pociągi drogowe na raz
        mogłyby przewieść ile? 150ton? 200? zużywając przy tym horrendalne ilości
        paliwa, i oczywiście rozwijając prędkości maksymalne rzędu 70-80km/h, stalowe
        koła na stalowych synach przewiozą 4000 ton z prędkościami nawet do 160km/h
        zużywając przy tym ilość paliwa równą 4-5 tirom jeśli są prowadzone spalinówką i
        2-3 jeśli elektrowozem. Wożenie pasażerów to dodatek do kolei ale i tu przy
        odpowiednich inwestycjach można przewieść na raz kilkuset pasażerów z
        prędkościami nawet 380km/h zużywając do napędu ilość energii mniejszą niż
        samoloty potrzebne do przewiezienia pasażerów na tych samych trasach. No i koszt
        budowy 1km linii na 160km/h to kosz taki jak 500m autostrady a utrzymanie jak
        10metrów autostrady!(no oczywiście superszybkie linnie LGV dla TGV kosztują
        znacznie więcej ale w naszym małym kraju róznica między 160-220km/h a 350-380 to
        na trasie wrocław wawa byłoby jakieś 15-20minut wg mnie nie warta gra świeczki)
        Czy nadal uważasz kolej za przeżytek? to może jeszcze dodam że samochód to
        wynalazek 18wieczny a kolej 19wieczny...
        • nessie-jp Re: Dramat na torach 23.05.09, 20:49
          > mogłyby przewieść ile? 150ton? 200? zużywając przy tym horrendalne ilości
          > paliwa, i oczywiście rozwijając prędkości maksymalne rzędu 70-80km/h, stalowe
          > koła na stalowych synach przewiozą 4000 ton z prędkościami nawet do 160km/h

          ALE NIE U NAS! U nas maksymalna prędkość towarowych to jakieś 35 km/h jeśli nie
          mniej...

          Skąd wynikają takie różnice w wydajności toczenia się kółek po metalowych torach
          w porównaniu z toczeniem się kółek po innej nawierzchni? Serio pytam, nie mam
          pojęcia o tajnikach mechaniki i nie wiem, dlaczego silnik spalinowy ciągnący za
          sobą kilkaset ton jest bardziej wydajny, gdy się jedzie na żelaznych prętach, a
          mniej wydajny, gdy się jedzie po drodze.


          > No i koszt
          > budowy 1km linii na 160km/h to kosz taki jak 500m autostrady

          Hm, czyli jednak znacznie mniejsze nakłady na kolej mają głębokie uzasadnienie?
          Bo taki jest rachunek kosztów?

          Zasadniczo swoją (przerażającą) wizję upadku kolei opierałam na połączeniach
          lokalnych, gdzie jedyną zaletą transportu kolejowego nad drogowym jest... brak
          korków. Ale cóż to za zaleta, gdy po bezkorkowych torach jedzie się 45 km/h?

          Patrzę na to z bardzo lokalnego punktu widzenia (a ten, jak wiadomo, zależy od
          punktu siedzenia): otóż w transporcie miejskim tramwaje = kłopoty. Utykają na
          skrzyżowaniach, jeden zepsuty blokuje całe torowisko, nie sposób elastycznie
          skorygować ich trasy przy jakichkolwiek remontach czy objazdach...

          Nie postuluję likwidacji "wielkich" tras kolejowych. Musimy je utrzymywać choćby
          po to, żeby przez Polskę dało się przejechać ze wschodu na zachód i odwrotnie.
          Ale szczerze wątpię, czy utrzymywanie lokalnych siatek kolejowych ma wielkie
          szanse
              • Gość: no Re: Dramat na torach IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 06:21
                Mieszkam w Łodzi, pracuję w warszawce. Do pracy jeżdżę pociągiem, po stolycy
                tramwajem lub metrem (nie stoję w korkach, ani po drodze - w Jankach czy innym
                Raszynie, ani też w warszawce). Tylko pod dworzec jadę samochodem, bo w moim
                mieście rządzi Kropa, który zajmuje się jedynie swoją "turystyką" i kolejnymi
                pomnikami braci starszych w wierze, dlatego transport miejski jest w stanie
                rozkładu - tramwaje jeżdżą z prędkością "turystyczną" (tak aby dokładnie
                obejrzeć miasto), poza tym siedzenia, jeżeli są obite materiałem to jest on
                powleczony warstwą czarnej, lepkiej mazi, tak jakby siedział na nich ktoś, kto
                wyszedł właśnie z bagna. Poza tym jeżdżą nimi głównie pijacy, żule, no i
                emeryci, który potrafią zaprawić cię torbą z zakupami tak, że nie wstaniesz,
                więc korzystanie z MPK Łódź jest dowodem samozaparcia i odwagi oraz dużej ilości
                wolnego czasu.
          • Gość: znów anonim :) Re: Dramat na torach IP: *.jgora.dialog.net.pl 23.05.09, 22:52
            > ALE NIE U NAS! U nas maksymalna prędkość towarowych to jakieś 35 km/h jeśli nie
            > mniej...
            nie prawda, tyle jeżdżą pociągi po bocznych trasach, wszystkie trasy o znaczeniu
            krajowym mają conajmniej 120km/h

            > Skąd wynikają takie różnice w wydajności toczenia się kółek po metalowych torac
            > h
            > w porównaniu z toczeniem się kółek po innej nawierzchni? Serio pytam, nie mam
            > pojęcia o tajnikach mechaniki i nie wiem, dlaczego silnik spalinowy ciągnący za
            > sobą kilkaset ton jest bardziej wydajny, gdy się jedzie na żelaznych prętach, a
            > mniej wydajny, gdy się jedzie po drodze.

            wynika to z fizyki, stalowe kolo na stalowej szynie ma mniejsze opory toczenia
            niż gumowa opona na asfalcie do tego ma znacznie większą wytrzymałość. Szyna nie
            jest prętem czy kawałkiem stali, ma określony profil tak samo koło kolejowe nie
            jest zwykłą obręczą z ranem tylko ma specjalny profil pasujący do szyny.

            > Hm, czyli jednak znacznie mniejsze nakłady na kolej mają głębokie uzasadnienie?
            > Bo taki jest rachunek kosztów?
            nie. obecny poziom wydatków nie pozwala na utrzymanie i rozwój infrastruktury
            kolejowej, gdyby na kolej wydano chociaż połowę tego co idzie na drogi rozwój
            kolei dałby co najmniej 2x jak nie 3 albo 4x większy wzrost w możliwości
            przewiezienia towarów i ludzi. Nakłady wynikają z polityki a nie z ekonomii.
            Kolej to bastion chorych związków zawodowych niszczących ją w ramach trzymania
            ciepłych posadek, z kolei budowa autostrady jest bardziej medialna w końcu każdy
            polak widzi się za kierownicą porsche pędząc po gładkiej autostradzie...
            > Zasadniczo swoją (przerażającą) wizję upadku kolei opierałam na połączeniach
            > lokalnych, gdzie jedyną zaletą transportu kolejowego nad drogowym jest... brak
            > korków. Ale cóż to za zaleta, gdy po bezkorkowych torach jedzie się 45 km/h?

            i tu się ujawnia brak pieniędzy na utrzymanie trasy, starym pociągiem po nowych
            torach można jechać całkiem szybko więc nawet używając dzisiejszych starych
            maszyn mozna by po wyremontowanych szynach jeachać 100-140km/h, ale kolej ma
            przewagę nie tylko na lokalnych trasach, ale też i na dłuższych, kolej wygrywa z
            samolotami i samochodami na trasach średniej długości takie 100-600km.

            > Patrzę na to z bardzo lokalnego punktu widzenia (a ten, jak wiadomo, zależy od
            > punktu siedzenia): otóż w transporcie miejskim tramwaje = kłopoty. Utykają na
            > skrzyżowaniach, jeden zepsuty blokuje całe torowisko, nie sposób elastycznie
            > skorygować ich trasy przy jakichkolwiek remontach czy objazdach...
            > Nie postuluję likwidacji "wielkich" tras kolejowych. Musimy je utrzymywać choćb
            > y
            > po to, żeby przez Polskę dało się przejechać ze wschodu na zachód i odwrotnie.
            > Ale szczerze wątpię, czy utrzymywanie lokalnych siatek kolejowych ma wielkie
            > szanse
      • mr_kagan Re: Dramat na torach 23.05.09, 22:47
        Zauwaz, ze w kolej inwestuja dzis Niemcy, Francja, Skandynawia i
        Japonia oraz Chiny... A do przeszlosci nalezy dzis raczej transport
        samochodowy - najbardziej niebezpieczny i najmniej ekologiczny...
      • Gość: ZQW Re: Dramat na torach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.09, 00:16
        Kilka lat temu czytałem w prasie argentyńskiej komentarze o decyzji Kirchnera (
        lewicowego prezydenta ) reaktywowania kolei. Po kryzysie 2001 roku cała kolej
        argentyńska przestała praktycznie istnieć ( poza kolejką miejską w Buenos Aires
        ) bo nie było kasy by do niej dopłacać.Okazało się , że bez kolei można żyć i
        nikt nie odczuwał jej braku. Niestety gdy krajowi się polepszyło nowowybrany
        prezydent Nestor Kirchner z jakichś tam przyczyn ( chyba by stworzyć nowe
        miejsca pracy ) postanowił reaktywować kilka głównych linii kolejowych.
        Komentarze były takie - po co ??? Okazało się , że przewozy towarowe z
        prędkością 15-20 km/h oraz pasażerskie z prędkością ok. 30 km/h po
        nieremontowanych liniach są nie tylko znacznie wolniejsze , ale też i droższe
        niż transport samochodowy.
        Było też zestawienie całkowitych kosztów i konkluzja , że kolej to droga zabawka
        nie mająca żadnego uzasadnienia ekonomicznego i tak naprawdę nikomu niepotrzebna
        czego dowodem było , że w kraju 10x większym od Polski przez kilka lat kolej
        praktycznie nie istniała i nikt tego nie odczuł.
        • dfgfdg Re: Dramat na torach 25.05.09, 15:31
          > Kilka lat temu czytałem w prasie argentyńskiej komentarze o decyzji Kirchnera (
          > lewicowego prezydenta ) reaktywowania kolei. Po kryzysie 2001 roku cała kolej
          > argentyńska przestała praktycznie istnieć ( poza kolejką miejską w Buenos Aires
          > ) bo nie było kasy by do niej dopłacać.Okazało się , że bez kolei można żyć i
          > nikt nie odczuwał jej braku. Niestety gdy krajowi się polepszyło

          Bla bla bla. Dlaczego mamy rownac w dol do smiesznego kraju ktory zbankrutowal a
          nie brac przyklady z takich krajow jak Niemcy, Francja czy Japonia gdzie kolej
          swietnie dziala i caly czas sie w nia inwestuje??
      • czarnyzajaczek Re: Dramat na torach 25.05.09, 08:28
        Ile wagonów jesteś w stanie podczepić do jednego pojazdu nie-szynowego? 20? 50? Jak toto będzie się sprawować na zakrętach i przy mijaniu się 2 pojazdów w przeciwnych kierunkach?

        Drugie pytanie: jaką maksymalną prędkość na asfalcie jesteś w stanie osiągnąć pojazdem pasażerskim, dajmy na to zabierającym na pokład minimum 50 osób? 300 km/h?? takie prędkości to tylko bolidy w specjalnych warunkach osiągają

        To wszystko da się osiągnąć bez problemu na kolei przy obecnej technice, trzeba tylko dobrze zarządzać i systematycznie inwestować w kolej. A torów nie trzeba odnawiać co 15 lat, o ile są wykonane w dobrej technologii, z reguły wystarczy co jakiś czas szlifowanie. Drogi zresztą też nie są wieczne.
        • czarnyzajaczek Re: Dramat na torach 25.05.09, 08:31
          i drugie pytanie: czy drogi asfaltowe utrzymują się same z siebie? bez dotacji państwa? tylko niektóre autostrady mogą być opłacalnym biznesem dla prywatnych przedsiębiorców, zdecydowana większość dróg jest nieopłacalna w tym sensie jak przedstawia sie nieopłacalność budowania torów

          to tylko kwestia zarządzania
    • Gość: anonymous Preußische Staatseisenbahnen IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.09, 19:13
      Trzeba wiedziec ze polowa sieci kolejowej w Polsce to
      spadek po firmie Pruskie Koleje Panstwowe
      tzn. Preußische Staatseisenbahnen

      en.wikipedia.org/wiki/Prussian_state_railways
      Firma ta juz w 1907 roku zatrudniala pol miliona
      pracownikow a wiec 5 razy wiecej niz obecnie PKP ze
      wszystkimi jej filiami.

      Jest rzecza oczywista ze Polska nie byla i nie jest w stanie utrzymac
      wschodniej czesci tego molocha nakazem zmiany granic ktory byl finansowany
      przez Krolestwo Prus z podatkow
      w czystym zlocie i pozlacane byly jego lokomotywy.
      Niemicy musza placi w Polsce na podtrzymywaie tej czesci sieci kolejowej z
      Unii Europejskiej.

        • Gość: mk Re: Dramat na torach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.09, 21:56
          nonsens. aron to busiarz z lubelskiego, już się tak przedstawiał,
          jemu zależy, żeby wszelki lokalny transport padł.
          Nigdzie w Europie nie zamyka się pociągów nawet na trasach bardzo
          lokalnych, mam porównanie z Czechami częste, ale wszędzie postawia
          się po prostu szynobusy - i to co godzinę, nawet w porach gdy prawie
          nikt nie jeździ, wiadomo o co chodzi, pasażer korzysta regularnie w
          większej lub mniejszej liczbie tylko gdy jest rozkład taktowy, gdy
          ma 3 pociągi na dzień to wcale.
          • Gość: aron Re: Dramat na torach IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 05:11
            tak tak najwazniejszy jest transport lokalny he he he. Zamiast
            remontowac tory utrzymujmy nadal pociagi do Krasnika wozace po 30
            osob. Niech tam pociagi towarowe sie wykolejaja, nas to nie
            obchodzi, bo najwazniejsze sa osobowe do Krasnika he he he

            jak wiadomo mam rok 1909 a nie 2009 i alternatywa dla pociagu jest
            furmanka he he he

            jak takie myslenie dominuje na PKP to sie nie dziwie, ze za 10-15
            lat wiekszosc linii kolejowych przestanie istniec.
      • Gość: aksum78 Re: Dramat na torach IP: *.tvk.torun.pl 23.05.09, 19:55
        a co my od czechow bedziemy sie uczyc? kurde dupy dali hitlerowi, a
        nie to co my. niech sobie kolej buduja, my bedziemy tak jak zgdonie
        z historia, walczyc za nasza i wasza. my nie mamay glowy do pracy
        organicznej. a moze pozwolimy db wybudowac linie kolejowe? co nam
        szkodzi?
    • poborowy102 Mam super pomysł! 23.05.09, 21:23
      Żamiast wydawać kasę na remont torów zbudujmy se kilka wielkich,
      takich na 40 - 55 000 widzów, stadionów!
      Tak jak kiedyś zbudowalimy stadion dziesięciolecia! Który był
      przecież naszą dumą i chwałą! Zróbmy tak, zrobi się mistrzostwa ,
      zagra kilka meczów, a potem się zobaczy!

      O, przepraszam, zdaje się, już ktoś wpadł na ten pomysł?
    • Gość: marynarz Dramat na torach IP: *.tp.unicity.pl 23.05.09, 21:24
      Ciekawe dlaczego nikt jeszcze nie wpadł na pomysł wydobywania
      kruszywa z rzek, które mogłoby zostać użyte do budowy dróg. Dzięki
      temu mielibyśmy w Polsce pogłębione drogi wodne, pozwalające na
      wykorzystanie tańszego i bardziej ekologicznego transportu wodnego.
      Jeden zestaw pchany to 2 barki mogące przewieźć łącznie 1000 ton
      kruszywa. Łatwo policzyć - 1000 ton transportowane w jednym zestawie
      pchanym na rzece to odpowiednio 25 ciężarówek wożących kruszywo do
      budowy dróg... niszcząc istniejące drogi. W Holandii ok. 50 %
      wszystkich ładunków transportowanych z miejsca X do miejsca Y
      przewożonych jest drogą wodną. Dla porównania w Polsce jest to ok.
      1%. Czyżby u nich opłacało się porzucić transport koleją i
      samochodami na rzecz transportu wodą? Tak. U nas niestety lepiej
      wozić wszystko koleją i drogami niszcząc jedne i drugie, zamiast
      rzekami. Proponuję wziąć pod rozwagę osobom decyzyjnym możliwości
      jakie daje transport wodny. Mniej spalin w powietrzu, mniej dziur w
      drogach, mniej wypadków. Zyskują wszyscy. Może oprócz lobby
      kolejowego i samochodowego.
      • Gość: anonim Re: Dramat na torach IP: *.jgora.dialog.net.pl 23.05.09, 23:23
        Wożąc ciężkie towary koleją nie niszczy się torowisk! To nie drogi by się
        rozmywały gdy przejedzie byle tirek tutaj spokojnie pojedziesz z 2000-4000 ton i
        będzie dobrze tylko trzeba dbać o torowiska, by ich woda nie podmywała,
        wymieniać podkłady gdy czas na nie zadziała itd... Zgadzam się że powinniśmy
        wydawać więcej i na transport rzekami/kanałami i na kolej oba środki świetnie by
        się uzupełniały (np towary wożone koleją muszą mieć określone gabaryty na
        barkach te gabaryty są o wiele większe) ale nie można wydobywac kruszca pod
        budowę dróg z dna rzek! Polskie rzeki w 90% mają dno ilaste, kupa mułu a nie
        kruszywo od tego są kamieniołomy produkujące odpowiedni tłuczeń i tak się składa
        że te kamieniołomy są w górach Sudeckich Bobrem chcesz pływać barką? Tam siatka
        kolejowa jest mocno rozbudowana wiec starczy remont kilku tras, dobudowanie 1-2
        kilometrów (np w Tłumaczowie gdzie dalej będzie przedłużenie do Czech i oprócz
        wożenia kamienia będą jeździć turyści) i będzie dobrze, a rzeki tam są górskie
        czyli spławne dla kajaków i pontonów a nie barek! Najgorsze jest lobby
        samochodowe, to jest wróg tak dla kolei jak i lotnictwa i żeglugi śródlądowej. A
        niestety kolejowe lobby wykańcza się samo a pozostałe lobby nie istnieją w Polsce.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka